Ks. Karol Gustaw Manitius 1823 – 1904 Artykuł biograficzny



Pobieranie 177.21 Kb.
Strona1/2
Data08.05.2016
Rozmiar177.21 Kb.
  1   2



Ks. Karol Gustaw Manitius

1823 – 1904



Artykuł biograficzny






Autor artykułu: Andrzej Z. Manitius


________________________________________________________________________


McLean, Virginia, USA, grudzień 2006. E-mail autora: amanitiu@gmu.edu

Wersja poprawiona i uzupełniona w styczniu 2007 r. i w sierpniu 2008 r.


Wstęp
Ks. Karol Gustaw Manitius był Generalnym Superintendentem Kościoła Ewangelicko -Augsburskiego w Królestwie Kongresowym na przełomie wieków XIX i XX. W ciągu swej długoletniej działalności duszpasterskiej położył wiele zasług dla społeczności ewangelickiej w Polsce, był postacią szeroko cenioną, szanowaną i lubianą, i jego odejście wzbudziło powszechny żal. Jego potomkowie również wnieśli istotny wkład do tejże społeczności, i to na różne sposoby. Jego syn ks. Zygmunt Otton był pastorem w Konstantynowie i w Łodzi, jego wnuk ks. sen. Gustaw Manitius był pastorem w Zduńskiej Woli i w Poznaniu, położył zasługi dla polskiego ewangelicyzmu w Wielkopolsce i zginął śmiercią męczeńską z rak hitlerowców w roku 1940. Córki ks. Karola Gustawa powychodziły za mąż za pastorów Buse, Gundlach i Wende, dając początek dalszym pokoleniom ewangelików w Polsce.
Pomimo licznych wzmianek i notatek, postać jego nie doczekała się jak dotąd gruntownego opracowania biograficznego. Niniejszy artykuł jest jedynie skromna próbą zebrania rożnych rozrzuconych wiadomości i dodania pewnych nowych elementów które udało się odnaleźć dopiero ostatnio. W szczególności, w artykule tym korzystałem z niedawno udostępnionej mi kopii listu osobistego ks. Karola Gustawa napisanego do jego dzieci w ostatnich miesiącach jego życia1. Zamieściłem obszerne cytaty z tego listu, dodając informacje potrzebne dla zachowania ciągłości narracji i wyjaśnienia okoliczności omawianych w liście. Oprócz tego, korzystałem z niedawno uzyskanej kopii teczki studenckiej Karola Gustawa z uniwersytetu w Dorpacie, z materiałów genealogicznych dotyczących rodziny Manitius, i z szeregu innych publikacji.2
Pochodzenie rodziny Manitius
Jak wiele nazwisk rodzin ewangelickich w Polsce, nazwisko Manitius nie jest rdzennie polskie. Poprawna wymowa nazwiska jest Manicjus, czasami wymawiana jako Manicjusz. Brzmienie nazwiska jest łacińskie. W czasach reformacji w Europie latynizowano niektóre nazwiska przez dodanie końcówki „us” charakterystycznej dla nazwisk w starożytnym Rzymie. Być może więc rdzeń nazwiska pochodzi od słowa Manic, a nazwisko mogło być zlatynizowane na Manicjus i pisane jako Manitius. Niemieckie dane genealogiczne podają że rodzina pochodzi od niejakiego Abrahama de Manitius z Węgier, który uciekł przed prześladowaniami protestantów w XVI wieku z Węgier na Łużyce, dając początek rodzinie osiadłej w okolicach Bischofswerda i Elstra, i potem w Dreźnie. Nazwisko Manic jest rdzennie słowiańskie, jest ono dzisiaj spotykane w Serbii, której północna cześć należała kiedyś do Węgier. W XVI wieku używano też wersji Manitz, która jednak w XVII wieku zanikła na rzecz wersji Manitius. W Siedmiogrodzie, dawniej przynależnym do Węgier, dziś do Rumunii, w mieście Sibiu i okolicy istnieje rodzina o nazwisku Manitiu. Wymawiają oni ich nazwisko „Manicju”. Z braku dokumentów historycznych nie udało się dotąd ustalić czy istnieje powiązanie tej rodziny z węgierskimi przodkami rodziny Manitius
W rodzinie Manitius pochodzącej z Węgier lecz osiadłej w Łużycach, stanowiącej część Saksonii, było wielu pastorów ewangelickich. W jednym z wielu odgałęzień rodziny Manitius był pastor Johannes Bogislaus (Jan Bogusław) Manitius (1690 – 1748), który w roku 1720 przeniósł się do Królewca. Jego prawnuk Karol Ferdynand, urodzony ok. roku 1791 w Ortelsburgu (dziś Szczytno), został kupcem i przeniósł się do Płocka, przypuszczalnie około roku 18173. On był ojcem Karola Gustawa.
Wczesne lata Karola Gustawa
W latach poprzedzających przybycie Karola Ferdynanda Manitiusa do Płocka, miasto to przeszło różne koleje losu. W 1793 roku dostało się ono do zaboru pruskiego. Prusacy zaczęli wtedy burzyć stare mury miejskie, wytyczyli nowe dzielnice i przystąpili do rozbudowy Płocka. Dalszy rozwój gospodarczy Płocka kontynuował po roku 1815, kiedy to Płock wszedł w skład Kongresówki. Płock liczył w tym czasie około 5000 mieszkańców, w tym dość liczny zbór ewangelicko-augsburski. Nie jest wykluczone że to właśnie nowa sytuacja ekonomiczna zaistniała po roku 1815 skłoniła Karola Ferdynanda do przeniesienia się do Płocka. W roku 1821 zawarł on w kościele ewangelicko-augsburskim w Płocku związek małżeński z Sarą Wilhelminą Eugenią Lesser mającą wtedy lat dwadzieścia pięć. Mieli on trzech synów: Jan Ferdynand (13.7.1822, zmarł jako dziecko), Karol Gustaw (28.9.1823), i Otton Herman (3.4.1825).
W archiwach uniwersytetu w Tartu w Estonii, dawniej Dorpat, udało się odnaleźć wypis z oryginalnego aktu urodzenia Karola Gustawa sporządzonego w Płocku przez pastora Jana Karola Hewelke4 dnia 30 września5 1823. Wypis był sporządzony ręcznie po polsku przez pastora Boernera6 dnia 11/23 czerwca 1842. Akt urodzenia mówi że dnia 30 września 1823 roku o godzinie dziesiątej rano stawił się “przed pastorem gminy ewangelickiej w Płocku Pan Karol Ferdynand Manitius, kupiec”,…,”zamieszkały w domu własnym w Płocku przy ulicy Kolegialnej 287” i “okazał Nam dziecię płci męskiej” które urodziło się “dnia 28 września7 1823 roku o godzinie dziewiątej wieczór w domu wspomnianym”, i że życzeniem jego jest nadać mu imiona Karol Gustaw.
Tak więc Karol Gustaw został ochrzczony przez pastora Hewelke jako ewangelik augsburski. Pisał on potem o swym dzieciństwie: “Pierwsza naukę religii udzielił mnie i synowi swemu Ottonowi8 Superintendent Hewelke i aczkolwiek byłem bardzo młody, tak umiał do serc naszych przemówić, że ta krótko trwająca nauka na całe życie niezatarte pozostawiła wrażenia, szczególnie objaśnienia i przykazania.”
Kiedy Karol Gustaw miał lat siedem, wybuchło powstanie listopadowe. Wprawdzie samo miasto nie znalazło się w obrębie działań wojennych, spełniało jednak rolę zaplecza w którym niepodległe Królestwo Polskie rekrutowało żołnierzy i skąd brano zaopatrzenie materiałowe. Wiadomości o walkach o niepodległość musiały wówczas docierać do Płocka, i siedmioletni Karol Gustaw na pewno o nich słyszał. We wrześniu 1831 r. w Płocku odbyło się ostatnie posiedzenie Sejmu Królestwa Polskiego, po którym wielu działaczy udało się na emigrację. Po upadku powstania władze carskie przystąpiły do represji9. Być może już wtedy wzbudziło się u młodego Karola Gustawa poczucie patriotyzmu polskiego10.
„W 10 roku życia oddany zostałem do pierwszej klasy gimnazjum Płockiego, roczna oplata za naukę wynosiła 436 rubli”11. Zachowała się kopia świadectwa gimnazjalnego Karola Gustawa wydanego przez Płockie Gimnazjum Gubernialne 14/26 czerwca 1841 roku. Świadectwo jest w dwóch językach: rosyjskim i polskim, i podaje oceny z egzaminów z piętnastu przedmiotów, w tym języków: polski, rosyjski, łaciński, grecki, niemiecki i francuski. Najlepsze oceny („celujący”) otrzymał Karol Gustaw w religii i nauce moralnej, języku niemieckim, i w rysunkach. Karol Gustaw pisał o sobie w liście do dzieci12 „Bynajmniej nie należałem do wzorowych uczni”...„Gimnazjum Płockie szczególnie pod względem filologicznym należało do gorszych i niewielkie wiadomości stamtąd wyniosłem, a nauka religii była tak mierna i bezbarwna, że zgoła bez najmniejszego wpływu pozostawała tak pod względem wiadomości jak też i pod względem kołatania serca.”
Karol Ferdynand Manitius zmarł przedwcześnie w Płocku dnia 19 maja 1836 mając lat 4513, osierocając Karola Gustawa i jego młodszego brata Ottona Hermana. Karol Gustaw napisał: „Mając lat 1014 straciłem ojca, matka pozostała z bardzo ograniczonymi środkami, poświęcając się dla nas, tj. mnie i półtora roku młodszego brata Hermana, starszy brat ode mnie umarł w dzieciństwie. Matka otaczała nas swa miłością, troszcząc się aby nas na pożytecznych ludzi wychować.” ... „Czas bytności w gimnazjum do wesołych nie należał. Począwszy od 4-ej klasy, by matce być pomocnym, dawałem korepetycje, począwszy of 5 do 9 godziny, za co miesięcznie płacono 10 rubli. Po 9 godzinie wieczorem mogłem dopiero zabrać się do odrobienia swoich lekcji. Przywykłem wtenczas do nocnej pracy, co też na całe życie pozostało”.
Z chwilą ukończenia gimnazjum Karol Gustaw chciał pojechać na studia teologiczne do Dorpatu. Uniwersytet Dorpacki był w owych czasach jednym z najlepszych uniwersytetów europejskich. Studiowało w nim wielu znanych Polaków, duża część polskiej elity intelektualnej w XIX wykształciła się właśnie w Dorpacie. Ewangeliccy studenci teologii otrzymywali z warszawskiego konsystorza stypendia na studia w Dorpacie15. W roku 1841 nie było jednak niego wolnego stypendium, Karol Gustaw pozostał wiec w Płocku na następny rok, dalej udzielając korepetycji i sam ucząc się u Żyda początków języka hebrajskiego potrzebnego do studiów teologicznych.
Studia w Dorpacie
Po roku Karol Gustaw otrzymał stypendium pozwalające na studia w Dorpacie. W jego aktach studenckich jest list od Generalnego Konsystorza Wyznań Ewangelickich w Królestwie Polskim, datowany 8/20 lipca 1842 roku, podpisany przez superintendenta16 ks. Juliusza Ludwiga i Sekretarza Konsystorza J. Kweissena, przyznający Karolowi Gustawowi „stypendium rządowe wyznaczone dla ewangelickich uczniów teologii od 1 Lipca rb.”17. Karol Gustaw musiał już wcześniej dowiedzieć się o tym że stypendium będzie mu przyznane, bo w jego dokumentach jest kopia przepustki urzędu carskiego na podróż do Dorpatu wydanej w Warszawie 19 czerwca/1 lipca 1842 roku. W owych czasach nie było jeszcze paszportów z fotografia, ale przepustka zawiera krótki rysopis okaziciela: „wiek 1818, wzrost średni, oczy szare, włosy ciemne, broda zwyczajna, twarz owalna, nos zwyczajny, brak znaków szczególnych, miejsce zamieszkania Płock”.
W dniu 12/24 lipca 1842 Karol Gustaw przekroczył granicę Królestwa Polskiego z Rosją, o czym świadczy krótka notatka z odprawy na Komorze Celnej Alexova, i zapewne dotarł do Dorpatu w kilka dni później19. Data zapisu do uniwersytetu Dorpat jest zaznaczona w aktach jako 22 lipca 1842. Karol Gustaw został matrykulowany na studenta wydziału filozofii. Aby być matrykulowany na studenta wydziału teologicznego student musiałby dodatkowo zdać egzaminy z greckiego i z hebrajskiego. Ponieważ jednak studenci mogli uczęszczać na wykłady z przedmiotów teologicznych zanim zdali te egzaminy językowe, Karol Gustaw zaczął zaliczać te przedmioty, często bez zapisywania się na wykłady, zdając jedynie tzw. egzaminy semestralne. W końcu roku 1845 zmieniły się przepisy ministerstwa w Petersburgu i wprowadzono wymaganie zdawania wszystkich egzaminów. W pewnej chwili wyglądało na to że Karol Gustaw będzie musiał być dłużej w Dorpacie aby zdać brakujące egzaminy, włączając te egzaminy z greckiego i hebrajskiego. Ale Ks. Ludwig zapewnił go że te egzaminy może on zdać w Konsystorzu. Po złożeniu prac pisemnych i zdaniu egzaminów Karol Gustaw został ordynowany w Kościele Św. Trójcy w Warszawie dnia 10 maja 1846 roku.
W czasie studiów w Dorpacie, w pierwszym semestrze roku 1843, Karol Gustaw wstąpił do korporacji Polonia, do której należało wielu innych wybitnych później Polaków20. W tym samym czasie członkami Polonii byli na przykład Tytus Chałubiński i Leopold Marcin Otto. Według artykułu Ks. Schoeneicha21 Karol Gustaw zaprzyjaźnił się w czasie studiów z Tytusem Chałubińskim i z Jakubem Natansonem. Zaznajomił się tu też z (Johannem?) Laalandem, późniejszym pastorem petersburskim w Estońskim kościele ewangelicko-augsburskim. Członkiem Polonii był też przyjaciel z lat dzieciństwa w Płocku, Otto Hewelke. Korporacja Polonia przyczyniła się do kultywowania patriotyzmu polskiego u jej członków.
Od lat trzydziestych XIX wieku przeważający kierunek teologii luterańskiej w Dorpacie był ortodoksyjny, reprezentowany przez znakomitych profesorów, wśród których był wybitny Friedrich Adolf Philippi22. Kierunek ten, związany z tzw. neo-Luteranizmem, powracał do tradycji konfesji luterańskich z lat 1530-1580, tekstów Lutra i Melanchtona, i Formuły Zgody, oraz do tradycyjnej liturgii luterańskiej, odsuwając się jednocześnie od racjonalizmu religijnego i od pietyzmu. Neo-Luteranizm był reakcją na próbę odgórnego połączenia przez króla Prus Fryderyka Wilhelma kościoła luterańskiego z kościołem reformowanym. Wprawdzie w Prusach doszło do organizacyjnego połączenia tych kościołów w jeden kościół unijny, ale w odpowiedzi na to szereg duchownych luterańskich zaczęło podkreślać odrębność luteranizmu i nalegać na utrzymanie tradycji ściśle luterańskich. Ponieważ większość profesorów w Dorpacie pochodziła wtedy z Prus, te tendencje ortodoksyjne przeniknęły też do Dorpatu. Jak się wydaje, Karol Gustaw nie całkiem zgadzał się z kierunkiem ściśle ortodoksyjnym, bo wzmiankuje że wyjeżdżając z Dorpatu i żegnając się z kolegami, życzył jednemu z nich, który podzielał poglądy ortodoksyjne, aby ten „ze swojej jednostronności się wyleczył”.
Pierwsze lata pastorskie
Zaraz po ordynacji w maju 1846 roku, ks. Karol Gustaw otrzymał nominację na „Substytuta Superintendenta Kaliskiego” z mieszkaniem i utrzymaniem, ale bez pensji. W Kaliszu parafianie prosili go aby wygłaszał kazania w języku polskim, ale tamtejszy Superintendent mu tego zabronił. Wkrótce po przybyciu do Kalisza ks. Karol Gustaw porobił znajomości „w domach obywatelskich” i wszędzie był mile przyjmowany. Tamże poznał Joannę Spiess, siostrę aptekarza kaliskiego Spiessa, córkę Henryka Spiessa, aptekarza warszawskiego, mającą wtedy lat 21. Wywiązało się miedzy nimi uczucie i oświadczyny ks. Karola Gustawa zostały przyjęte. Zanim jednak doszło do ślubu, w kwietniu 1847 roku został on przeniesiony na stanowisko administratora małej parafii w Kleszczowie, miejscowości położonej około 35 km na południowy zachód od Piotrkowa Trybunalskiego23. Była to nowa parafia ufundowana przez kolonistów24. Miał tam do zrobienia wiele pracy, w tym gruntowne odrestaurowanie plebani umieszczonej w oficynie dworu, i uporządkowanie rachunków. W tym okresie przeszedł on ciężką chorobę, którą leczono ówczesnymi drakońskimi metodami takimi jak „puszczanie krwi, stawianie 115 pijawek i 120 ciętych baniek”. Pisał ks. Karol Gustaw „Jakkolwiek byłem beznadziejnie chory, Bóg dopomógł, że do zdrowia wróciłem, pielęgnowała mnie matka, i w końcu powołała dr-a Zubskiego z Warszawy, do którego matka miała nieograniczone zaufanie.25” Po wyzdrowieniu i ukończeniu prac w parafii mógł Karol Gustaw pojechać na ślub, który odbył się w Warszawie 25 maja 1848.
Po ślubie młoda para wróciła do Kleszczowa na skromne warunki, do plebani w której były trzy pokoje, przedpokój i spiżarnia, i dochód 400 rubli. Ale ich pobyt tam trwał krótko, bo tylko to 25 października 1848 roku. W tym czasie powstał wakat w parafii w Przasnyszu26, i na własną prośbę ks. Karol Gustaw został tam przeniesiony jako administrator i wkrótce (dnia 4/16 maja 1849) wybrany pastorem tej parafii27.
Położony 90 km na północ od Warszawy28, Przasnysz był w owym czasie rozwijającym się ośrodkiem rzemiosła i handlu, i miał większą ilość parafian niż Kleszczów. Sytuacja materialna ks. Karola Gustawa bardzo się poprawiła, jego dochód wzrósł do 1200 rubli, co dawało średnie utrzymanie. Tym nie mniej początki były i tam trudne: najpierw nie było mieszkania, potem pierwsze urodzone dziecko Władysław zmarło po dwóch miesiącach, a żona po porodzie zapadła na ciężką chorobę. Musiała być leczona w Warszawie. Zasięgano nawet opinii Dr. Chałubińskiego. Na szczęście, pomimo pozornie beznadziejnego stanu „z Boską pomocą ... powróciła do zdrowia, i wbrew zdaniu lekarzy że dzieci mieć nie będzie, miała ich sześcioro, 3 synków i 3 córki”29. Po tych przeciwnościach losu nastał jednak lepszy okres. Życie w Przasnyszu stało się bardziej przyjemne, nawiązały się przyjaźnie z dziewięcioma rodzinami i spotykano się w tym kole znajomych dwa razy na tydzień. Ks. Karol Gustaw obsługiwał dojazdowo filiały w Mławie30 i w Lipinach31, co dostarczało mu dużej satysfakcji duszpasterskiej. Napisał „W ogóle pobyt w Przasnyszu należy do najpiękniejszych chwil z życia mego”. Pobyt w parafii w Przasnyszu trwał trzy lata. Syn Zygmunt Otton urodził się w Przasnyszu 2 maja 1852 roku32.
Łódź
W połowie XIX wieku okręg Łodzi był największym w Kongresówce ośrodkiem ewangelickim. Rozwój Łodzi jako miasta zaczął się w latach 20-tych XIX wieku, kiedy to rząd Królestwa Kongresowego zdecydował na utworzenie osady przemysłowej w tym rejonie. Wprowadzono wtedy różne ułatwienia i ulgi podatkowe dla napływowych przedsiębiorców i rękodzielników. Od tej pory łódzki przemysł rozwijał się prężnie i przyciągał nowe rzesze ludzi, z Saksonii, Śląska, Czech, Austrii, i Prus, wśród których przeważali protestanci33. Ludność ewangelicka w Łodzi zawierała wiec dużą proporcje osób mówiących po niemiecku. Pierwszy kościół ewangelicki w Łodzi , pod wezwaniem Świętej Trójcy, został wybudowany w 1828 r34. Pierwszym pastorem był ksiądz Fryderyk Gottlob Metzner, pochodzący z Saksonii, ordynowany w Warszawie i wybrany na pastora łódzkiego w roku 1827. Działał on energicznie na rzecz rozwoju parafii. Ks. Metzner zmarł nagle w roku 185235 i parafia ogłosiła wakat. W tym czasie była to największa parafia w Królestwie Polskim, licząca około 12 tysięcy wiernych36. Zgłosiło się trzech kandydatów, i zgromadzenie parafialne wybrało bardzo znaczną przewagą głosów ks. Karola Gustawa. Został on zainstalowany na stanowisku pastora przez ks. Ignacego Boernera w dniu 1 marca 1853 roku. Pisał on: „Wkrótce zyskałem miłość parafian, tam też chętniej oddawałem się pracy, która z powodu zwiększającej się liczby parafian z roku na rok rosła.....Łódź leży w centrum ludności ewangelickiej, otoczona jest siedmioma parafiami, a ich pastorowie należeli do ludzi wierzących i w samej parafii była pokaźna liczba ludzi szczerze nawróconych i stosunkom z nimi i wpływom zawdzięczam, że i sam przywykłem do pozytywnych przekazań.”37
Jak pisał Ks. Schoeneich38, „Dwunastoletni pobyt w Łodzi miał ogromne znaczenie w życiu Manitiusa, wpłynął bowiem dodatnio na cały jego ustrój duchowny. Tu się zetknął z pastorami sąsiednich parafii, Stillerem39, Rauchem40 i innymi, ludźmi wielkiej wiary i wielkiej miłości, do których przylgnął całą duszą młody pastor. I nie pożałował tego nigdy: przeciwnie, z wdzięcznością wspominał te czasy łódzkie, kiedy w gronie wierzących księży i świeckich sam się pokrzepiał i umacniał w wierze i innych mógł karmić Słowem Bożym”.
Łódź w tamtych latach była bardzo różna od Łodzi dzisiejszej. Syn Karola Gustawa, ks. Zygmunt Manitius napisał w swych pamiętnikach: „Gdy ojciec mój przybył do Łodzi , tylko w rynku i na Starym Mieście było kilka jednopiętrowych domów, na całej Piotrkowskiej zaś tylko jeden, reszta to były domki parterowe, na całej też ulicy Piotrkowskiej niemal wcale nie było sklepów [...] Za to,... , ze wszystkich domków, okien, drzwi dolatywał charakterystyczny i jakże mi pamiętny z lat dziecinnych klekot i stuk tysiąca warsztatów”. Zaś zaraz niedaleko za Piotrkowską „ciągnęły się uprawne pola i jakże często, pomnę, przemierzałem całe dzielnice na przełaj wśród kłoniących się i rozszumianych łanów zboża”41.
Kościół Św. Trójcy wyglądał wtedy inaczej niż dziś, bo nie było jeszcze kopuły ani wieżyczek narożnych, a budynek był w stylu klasycystycznym. Dom pastora był zbudowany za świątynią. Kościół otaczał rząd wysokich topól. Przed kościołem był plac Nowego Rynku na którym mieścił się targ. Po drugiej stronie Piotrkowskiej wznosił się budynek ratusza. Rynek ten był wtedy centralną częścią miasta, była tu pierwsza apteka, cukiernia, hotel i szkoła średnia. W najbliższej okolicy mieszkała inteligencja łódzka. W mieście był jeden szpital, otwarty w roku 1846. Od lat 40-tych w Łodzi kursowały dorożki. Od roku 1846 kursowała kolej Warszawsko-Wiedeńska, a z Łodzi można było dostać się do tej kolei pojazdem konnym42.
Pierwsza generacja osadników niemieckich w Łodzi nie znała na ogół języka polskiego ani tradycji polskich, i miała małe zrozumienie dla dążeń niepodległościowych Polaków. Mieli poczucie lojalności wobec władz Kongresówki i Petersburga, dzięki którym uzyskali ulgi i przywileje dla ich działalności gospodarczej w Łodzi. Dlatego też nie wspierali oni Powstania Listopadowego w roku 1830. Pastor Metzner powiedział w czasie nabożeństwa w kościele Św. Trójcy w dniu 19 grudnia 1830 roku, po niemiecku: „Przeklęta niech będzie ręka, która podnosi się przeciw carowi”, i działał przeciwko powstaniu43. Ale, z biegiem lat, postępująca powolna asymilacja i polonizacja części tych osadników, lub dopiero ich dzieci, spowodowała stopniową zmianę tych postaw.
Akcje dla biednych
Rozwój gospodarczy Łodzi był przerywany różnymi zastojami i kryzysami, w latach 1844, 1854, 1861, a także okresowymi klęskami żywiołowymi. Prócz tego w latach pięćdziesiątych miasto okresowo nawiedzały epidemie cholery. Część tkaczy traciła pracę, pojawiało się więcej ludzi dotkniętych skrajną biedą, żyjących z jałmużny, lub schorowanych. Pisał ks. Schoeneich o ks. Karolu Gustawie: „Patrząc codziennie na wzrastającą nędzę, młody pasterz postanowił słowem z kazalnicy i czynem nieść pomoc potrzebującym. Z jego inicjatywy potworzyły się komitety pomocy, na czele których sam stanął, a praca ta zjednała mu powszechną miłość i szacunek” ....”Przytem sama praca w licznej parafji, jęki umierających, łzy sierot, rozpacz grzeszników pokazały wnet młodemu księdzu owo źródło, z którego czerpać musi pasterz dusz, jeśli chce ratować dusze i siebie ocalić śród powodzi trosk i nędz doczesnych. Źródłem tym jest Chrystus żywy – Bóg człowiek. Dla Niego żyć, Jemu służyć i iść za nim winien każdy chrześcijanin, a tem bardziej pasterz zboru.” Według Ks. Schoeneicha, ks. Karol Gustaw był człowiekiem żywej, czynnej, wrażliwej natury, i te przymioty charakteru, oraz wiara w misję Jezusa skłaniały go do bardzo czynnego podjęcia akcji charytatywnych, pomocy biednym i uciemiężonym, i działania na rzecz dobra powierzonego mu zboru.
W książce „Ulica Piotrkowska”44 znajdujemy przykład działalności Ks. Karola Gustawa na rzecz szkół w Łodzi. W latach 1850-1860 rządowa szkoła elementarna ewangelicko-katolicka mieściła się w dwóch wynajętych izbach domu przy ul. Piotrkowskiej 243. Zapisanych do niej było ponad 600 uczniów. W roku 1857 właścicielka domu wymówiła lokal żądając bardzo wysokiej podwyżki czynszu. Ceny komornego lokali przy ulicy Piotrkowskiej stale rosły, osoby prywatne proponowały właścicielce wysokie sumy za wynajem, więc szkole groziła eksmisja. Ks. Karol Gustaw osobiście interweniował u właścicielki i uzyskał kontynuację wynajmu po cenie dużo niższej od rynkowej.
Rozwój parafii – plany budowy nowych kościołów
Ludność parafii stale wzrastała i z nią wzrastała ilość pracy dla pastora. Od roku 1854 pastor miał do pomocy dwóch wikariuszów. Jeden kościół zaczynał być za mały. Były sugestie rozbudowy kościoła, których jednak Ks. Karol Gustaw nie popierał. W roku 1859 zaproponował on podział parafii, zorganizowanie drugiej parafii i budowę nowego kościoła w Łodzi45 i rozpoczęto zbiórkę funduszy na ten cel. Cel ten jednak udało się osiągnąć dopiero wiele lat później, uzyskując zezwolenie na budowę Kościoła św. Jana w roku 1875. Jego budowę ukończono w roku 1884.
W roku 1859 Ks. Karol Gustaw wprowadził jako pierwszy w Łodzi nabożeństwa ewangelickie w języku polskim.
Rodzina
Wcześniejsze prognozy lekarzy odnośnie zdrowia małżonki pastora Joanny nie sprawdziły się. W czasie pobytu ks. Karola Gustawa i żony w Łodzi urodziło się im pięcioro dzieci: Maria Elżbieta 27 marca 1854, Ludwik Karol 7 grudnia 1855, Wanda Paulina 12 sierpnia 1857, Gustaw Henryk 12 listopada 1859, Zofia Elżbieta 11 sierpnia 1861. Chrzciny tych dzieci były okazjami do wizyt członków rodzin z Warszawy, m.in. Henryka Spiessa. Ich obecność jest potwierdzona w zachowanych aktach chrztu. Owdowiała matka Ks. Karola Gustawa przeniosła się z Płocka do Łodzi, jednak nie żyła długo. Zmarła ona 13 września 1854 roku.
Protest przeciw racjonalizmowi Ks. Ludwiga
W tych latach, od lutego 1849, generalnym superintendentem kościoła ewangelicko-augsburskiego w Kongresówce i pierwszym pastorem zboru warszawskiego, oraz wiceprezesem Konsystorza był Ks. Juliusz Ludwig46. Był on człowiekiem zdolnym i energicznym. Miał on niemałe zasługi w dziedzinie organizacji i administracji kościoła ewangelicko-augsburskiego w Królestwie Polskim i działał w tej dziedzinie skutecznie. Był on jednak postacią kontrowersyjną. W sprawach administracyjnych postępował autokratycznie, był bardzo ugodowy wobec władz rosyjskich, a jego kazania były wiernopoddańcze. Był on przeciwnikiem wprowadzenia nabożeństw w języku polskim.47 W sprawach teologicznych miał on poglądy racjonalistyczne48, i takie poglądy głosił w kościele. W swoich kazaniach podważał boskość Jezusa i twierdził że należy wierzyć tylko w to co może pojąć rozum ludzki. Jego kazania wywoływały protesty części parafian i skargi wnoszone do Konsystorza i do władz.
W roku 1860 na Zesłanie Ducha Świętego49 Ks. Ludwig wygłosił w Warszawie kazanie które wywołało pisemny protest pastorów z okręgu łódzkiego. Byli to pastorowie Biedermann z Pabianic, Hermes z Konstantynowa, Jakub z Tomaszowa Mazowieckiego, Manitius z Łodzi , Rauch z Aleksandrowa Łódzkiego, i Stiller z Ozorkowa50. Pisał Ks. Karol Gustaw: „W czasie bytności mej w Łodzi wygłosił ks. Ludwig w Warszawie skandaliczne kazanie depczące nogami najświętsze prawdy chrześcijańskie51. Kazanie te w całości zostało oddrukowane w gazecie Konsystorskiej. My pastorowie w okolicy Łodzi wystąpiliśmy listownie do ks. Ludwiga, żądając albo odwołania albo sprostowania tego kazania. Ks. Ludwig nic nie odpowiedział i szczególnie przeciw mnie jako dawniejszemu adoratorowi był oburzony i oświadczył, że kiedyś jeszcze u stóp jego łaski szukać będę. Pokazało się później, że pogróżka ta nie była na wiatr powiedziana, bo gdy mnie groziło ciężkie niebezpieczeństwo, Konsystorz zamiast stanąć w mojej obronie milczał, i to stało się powodem usunięcia mnie z Łodzi”52.
Akcje patriotyczne
W początku lat 1860 zaczęły narastać w Kongresówce polskie nastroje patriotyczne i napięcia z władzami carskimi, spotęgowane manifestacjami patriotycznymi w Warszawie. W czasie demonstracji na placu Zamkowym w dniu 27 lutego 1861 wojsko strzelało do tłumu zabijając pięć osób. W dniu pogrzebu ofiar strzelaniny 2 marca 1861 miała miejsce manifestacja 150,000 ludzi z udziałem duchowieństwa. W dniu 8 kwietnia wojsko rosyjskie znowu zabiło w Warszawie manifestantów, tym razem około 200 osób. W kościołach zaczęto wygłaszać patriotyczne kazania i śpiewać „Boże coś Polskę”. W dniu 10 października 1861 odbył się manifestacyjny pogrzeb patriotycznie nastawionego katolickiego arcybiskupa Fijalkowskiego, w którym brała także udział przybyła na tą okazję „deputacja miasta Łodzi z pastorem Manitiusem na czele” 53. Od 14-go października obowiązywał w Warszawie stan wojenny, a Ks. Leopold Otto, ówczesny drugi pastor parafii warszawskiej, został uwięziony w Cytadeli warszawskiej za swoją postawę sympatyzującą z manifestantami.
W Łodzi ks. Karol Gustaw również okazywał postawę sprzyjającą demonstracjom patriotyzmu polskiego. Przetłumaczył on z polskiego na niemiecki polskie pieśni patriotyczne, w tym pieśń „Boże coś Polskę”, aby w ten sposób ułatwić niemieckim ewangelikom wyrażanie poparcia dla polskich dążeń niepodległościowych54. I rzeczywiście, podczas obchodów rocznicy Unii Lubelskiej55, przyjmował on w Kościele Św. Trójcy „olbrzymi pochód łodzian rożnych narodowości i wyznań, podczas którego Niemcy z bractwa kurkowego śpiewali po niemiecku polską pieśń narodową „Boże coś Polskę”56. Władze rosyjskie zarzucały mu później, że opuszczał obowiązkowe słowa modlitwy za cara i dwór carski, organizował nabożeństwa za pomyślność Polski w języku polskim i „zbierał pieniądze na cele rewolucyjne, dopuszczał w luterańskim kościele do manifestacji takich jakie były w katolickich kościołach”. Kiedy już wybuchło powstanie styczniowe, ks. Karol Gustaw jawnie udzielił mu poparcia, odczytywał z ambony zarządzenia Rządu Narodowego, i płacił podatki narodowe. Jego kazania były w tym czasie nadzorowane przez ludzi nasłanych przez władze carskie, w tym przez wojennego naczelnika okręgu łódzkiego A. Broemsena57. Nabożeństwa popierające ojczyznę odprawiali też ks. Bando ze Zgierza, ks. Jonscher z Lublina, ks. Stockmann z Kalisza i ks. Ignacy Boerner z Płocka i inni pastorzy ewangeliccy.
Otton Herman Manitius, brat ks. Karola Gustawa młodszy od niego o półtora roku, został architektem. W roku 1861 był członkiem warszawskiego kolegium kościelnego i sprawował dozór techniczny i kierownictwo robót przy renowacji kościoła Św. Trójcy w Warszawie. W dniu 12 sierpnia 1861 podpisał wraz z innymi parafianami wniosek o prowadzenie co drugą niedzielę nabożeństwa głównego w języku polskim. Pod koniec tego roku przeniósł się on do Kutna, gdzie otrzymał posadę budowniczego rządowego. W następnych latach był naczelnikiem powstańczym Kutna58. Został aresztowany przez władze carskie i uznany za zdrajcę, i w dniu 10 września 1865 zwolniony z posady i oddany pod nadzór policyjny59.
Odwet caratu i zesłanie do Łomży
Na jesieni 1863 Powstanie Styczniowe traciło na sile. Przeważające liczebnie wojska rosyjskie rozbijały i likwidowały oddziały powstańcze. We wrześniu 1863 car mianował namiestnikiem w Warszawie hr. Teodora Berga, Niemca bałtyckiego, który zaczął stosować drastyczne metody zwalczania powstańców i konspiratorów. 5 sierpnia 1864 zostali straceni w Cytadeli warszawskiej przywódcy powstania, i walki ustały jesienią.
„W październiku 1864 r będąc w Warszawie ks. Ludwik zalecił mi, abym się przedstawił Księciu Czerkasskiemu, obecnemu Dyrektorowi Komisji Spraw Wewnętrznych60. Książe nazwał mnie rewolucjonistą i zagroził, że jeśli się nie poprawie to mnie na Sybir wyśle. Było to już po stłumieniu powstania, gdybym był rewolucjonistą, nie mógłbym stać się szkodliwym, zresztą nie poczuwałem się do żadnej winy, dla swej obrony nic nie powiedziałem, chociaż radzono mi odnieść się do Generała Trepowa61.”
„ W końcu stycznia 1865 r otrzymuję z Konsystorza polecenie, abym parafię oddal swemu substytutowi ks. Ernestemu Bursche, a sam w przeciągu 3 dni opuścił Łódź i udał się do Łomży, dla objęcia tamtej parafii. Cios to był straszny dla mnie, pozostawiwszy żonę i 6 dzieci w Łodzi, sam pojechałem na miejsce nowego przeznaczenia.”
Decyzja Konsystorza była najprawdopodobniej spowodowana naciskiem namiestnika Berga, który wysłał list do Konsystorza dnia 12 stycznia 1865 r62. Była to dotkliwa przeciwność losu dla ks. Karola Gustawa, tym niemniej lepsza od osadzenia w więzieniu lub zsyłki na Sybir.
Pobyt w Łomży
Jak odbyła się podroż ks. Karola Gustawa z Łodzi do Łomży? Połączenie kolejowe na stacji Łódź Fabryczna zostało otwarte dopiero 1 czerwca 1866 roku, wiec w styczniu 1865 ks. Karol Gustaw musiał zapewne udać się pojazdem konnym do stacji Rokiciny i tam wsiąść do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej aby dojechać do Warszawy. Dalej zapewne podróżował pojazdem konnym przez Pułtusk i Ostrołękę do Łomży. W Pułtusku pastorem był przyjaciel ks. Karola Gustawa z lat dzieciństwa w Płocku i z lat studiów, ks. Otto Hewelke. Był on ciężko chory. Pisał ks. Karol Gustaw:
„Po drodze zatrzymałem się w Pułtusku, gdzie przyjaciel mój Otto Hewelke, dotknięty ciężką chorobą dogorywał, dałem Św. Komunię i odjechałem. W kilka dni potem, nie mając jeszcze 40 lat oddał ducha Bogu, dla braku środków na pogrzeb pojechać nie mogłem.”
Po otrzymaniu komunii świętej ks. Hewelke złożył wyznanie, które wywarło na ks. Karolu Gustawie niezatarte wrażenie. „Przekonałem się, - rzekł umierający Hewelke – że nie rozum nasz, nie filozofia dają pokój i szczęśliwość wieczną. Jeden jest Zbawiciel, jedna prawdziwa droga zbawienia – Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, Chrystus, jednorodzony Syn Ojca w wieczności. W niego wierzę, w Nim pokładam całą ufność swoją, w Jego łasce i miłosierdziu, w jego męce i śmierci szukam grzechów odpuszczenia i zbawienia duszy mojej”63.
Bliski przyjaciel z dzieciństwa i studiów, cierpiący w ciężkiej chorobie, stojący na progu

krainy wieczności, przekazał to wyznanie wiary ks. Karolowi Gustawowi, który potem często te słowa w swoich kazaniach przytaczał. Było w tym utwierdzenie w wierze i jednoczesne odrzucenie racjonalizmu, potwierdzenie że droga, którą ks. Karol Gustaw obrał protestując przeciwko poglądom racjonalistycznym głoszonym przez samego zwierzchnika kościoła ewangelicko-augsburskiego w Kongresówce, ks. Ludwiga, była słuszna.


Ks. Otto Hewelke osierocił dzieci. Jego syn, Dr. Otto Hewelke, urodzony w roku 1858 w Pułtusku, został w roku 1914 naczelnym lekarzem Szpitala Zakaźnego w Warszawie. Był znany jako „społecznik, naukowiec, świetny klinicysta i wzięty praktyk, autor licznych prac naukowych, krytycznych i społecznych”64. Jest pochowany na cmentarzu ewangelickim w Warszawie. Można się domyślać że drugie imię Zygmunta Ottona Manitiusa, syna ks. Karola Gustawa, mogło mu być nadane w roku 1852 na cześć Otto Hewelke - przyjaciela ojca65. W późniejszych latach, w roku 1876, w życiu ks. Karola Gustawa pojawił się jeszcze raz związek z rodzina ks. Otto Hewelke, o czym będzie dalej.
Łomża była małą parafią, na peryferiach ówczesnego Królestwa Kongresowego. Ewangelicy pojawili się tam pod koniec XVIII wieku, po trzecim rozbiorze Polski, kiedy okręg Płocki i Białostocki zostały wcielone do Prus. Zaczęli wtedy napływać do tych okręgów osadnicy z sąsiednich Prus wschodnich, a także z innych terenów należących do Prus. Ludność ta była rozproszona na sporym terenie66. Gastpary67 podaje że była to ludność mazurska wyznania ewangelicko-augsburskiego, inni autorzy cytują migrację z Wirtembergii i Meklemburgii i innych dzielnic podległym Prusom. Po kongresie wiedeńskim w roku 1815, Łomża i przyległe tereny znalazły się w Królestwie Kongresowym podległym Rosji, jednak nadal trwał napływ nowych osadników. W roku 1837 utworzona została parafia w Paproci Dużej, położonej 10 kilometrów na południe od Łomży. W roku 1838 utworzono w Łomży filiał parafii Paproć Duża, który został samodzielną parafią w roku 184368. Początkowo parafia Łomżyńska korzystała dla odprawiania nabożeństw z sali w byłym kolegium jezuickim, i dopiero w roku 1853 przekazano parafii nieużywany kościół jezuicki. W latach poprzedzających przybycie do Łomży ks. Karola Gustawa, pastorami byli tam ks. Otto Hewelke (1851-1852), ks. Juliusz Mrongowiusz (1852-1859), i ks. Adam Haberkant (1859-1863). Ten ostatni był podejrzany politycznie przez władze carskie i został zesłany do Rosji. W roku 1865 w parafii był wakans. Parafia była odległa od większych miast i jako niewielka dawała prawdopodobnie tylko skromne uposażenie dla pastora.
Pisał ks. Karol Gustaw: „Położenie moje w Łomży było okropne, z powodu zmartwienia spać nie mogłem i byłbym niezawodnie zwariował, gdybym sobie nie wyszukał literackiej pracy. Zacząłem tłumaczyć Katechizm Irmischera69, pisywałem do „Zwiastuna”, z większych prac życie Melanchtona, dla Burscha notatki do opisu naszych parafii. Zajęła się tu mną zacna rodzina Dickmannów. Tak upłynęło 2 lata, gdy przez śmierć pastora Mrongowiusza parafia Paproć Duża zawakowała, którą oddano mi w administrację. Położenie moje o tyle się poprawiło, że mogłem żonę i dzieci do Łomży sprowadzić.”
Jedną z prac napisanych przez ks. Karola Gustawa w tym okresie była kronika parafii łomżyńskiej, jedyna która istniała, niestety zaginiona70. Jest też artykuł na temat tej parafii napisany przez ks. Karola Gustawa i opublikowany w Zwiastunie Ewangelicznym, R 3, 1865, str. 309-314. Było w nim stwierdzenie, że obecność Jezuitów w mieście zdaje się przemawiać za XVI – wiecznym rodowodem ewangelicyzmu łomżyńskiego. Redaktorem Zwiastuna był wtedy ks. Leopold Marcin Otto, drugi pastor zboru warszawskiego.
W czasie tego zesłania, w Łodzi i w Warszawie i toczyły się wydarzenia, które w końcu umożliwiły ks. Karolowi Gustawowi powrót na szerszą scenę kościoła ewangelicko-augsburskiego. W Łodzi, różne osoby z parafii Św. Trójcy usiłowały wpłynąć na władze carskie i uzyskać pozwolenie powrotu ich pastora. Wysłano nawet delegację do Petersburga. Te zabiegi przyczyniły się do stopniowego złagodzenia nastawienia władz. W Warszawie, pastor Otto, zmęczony poprzednim uwięzieniem w Cytadeli, podejrzliwością władz, i atmosferą polityczną po upadku powstania, zaczął rozglądać się za innymi możliwościami. Rozpoczął on zabiegi o uzyskanie doktoratu Uniwersytetu w Lipsku, przedstawiając rozprawę pt. „Jan Ostroróg, przyczynek historyczny”. Stopień doktora filozofii uzyskał 19 stycznia 1865. Mniej więcej w tym samym czasie nawiązał on kontakty z ewangelikami polskimi w Cieszynie, gdzie wygłosił kazanie po polsku, które spotkało się z ogromnym zainteresowaniem. W roku 1865 obaj pastorzy w Cieszynie zmarli i zrobił się podwójny wakans. Tamtejsi parafianie wysłali przedstawiciela do Warszawy aby namówić ks. Otto do kandydowania na stanowisko pastora w Cieszynie. Został on przez parafian wybrany, i złożył rezygnację ze stanowiska drugiego pastora w Warszawie, żegnając się ze zborem warszawskim dnia 30 września 1866 roku. W ten sposób pojawił się wakans w Warszawie.
Pisał ks. Karol Gustaw71: „Po moim wydaleniu z Łodzi, jedna po drugiej deputacja udawała się do Warszawy, wszystko było daremne póki Czerkasski był u steru – kobiety w deputacji udały się do Petersburga, ale bez skutku. Hr. Berg72 przyszedł do przekonania, że podpisując moją banicję został w błąd wprowadzony, a po usunięciu Czerkasskiego otrzymałem pozwolenie konkurowania o Warszawę, a nawet hr. Berg bardzo sobie życzył, żebym był wybrany. Ja marzyłem o powrocie do Łodzi, ale aby Berga nie zrazić, musiałem o Warszawę konkurować, byłem najnieszczęśliwszy z ludzi, gdy mnie wybrano. Przy głosowaniu otrzymałem 240 głosów, Bartoch 172, Zirkwitz 42. Tak więc od lipca 1867 r. byłem powołany na 2 pastora warszawskiego. Jak już wyżej powiedziałem, byłem tym wyborem zrozpaczony, nie czułem się na siłach, aby sprostać wymaganiom warszawskiego pastora, a jednak były to niezbadane drogi Boże, aby mnie wbrew moim zasługom i zdolnościom wywyższyć.”
Ks. Schoeneich napisał w roku 190473: „Dwa lata tylko cieszył się zbór łomżyński gorliwym swoim pasterzem, ale poczciwy, serdeczny, rzewny i szczery lud mazurski i za te dwa lata z wielką wdzięcznością i czcią wspominał Śp. ks. Manitiusa.” Wybitny etnograf polski Oskar Kolberg (1814-1890) pisał w roku 1889 w swoim liście do Wojciecha Gersona że „ci Mazurzy za przybyciem do Warszawy się do niego [pastora Manitiusa] zgłaszają”74.
Stosunkowo krótki pobyt ks. Karola Gustawa w Łomży miał jednak daleko idące konsekwencje dla jego rodziny i także dla jego poprzedniej parafii Św. Trójcy w Łodzi. W Łomży bowiem ks. Karol Gustaw spotkał zdolnego gimnazjalistę, późniejszego wybitnego pastora kościoła ewangelicko-augsburskiego w Łodzi, Rudolfa Gundlacha. Rodzina Gundlachów mieszkała we wspomnianej już Paproci Dużej. Jan Gundlach był nauczycielem szkoły elementarnej dla kolonistów niemieckich, i weteranem powstania listopadowego. Miał on z małżonką z domu Koch dziesięcioro dzieci: sześć córek i czterech synów. Jednym z tych synów był Rudolf, urodzony 21 czerwca 1850 r., wyróżniający się uzdolnieniami. Jan Gundlach chciał go wychować na swego następcę w zawodzie i posłał go do gimnazjum do Łomży. Tutaj Rudolf zetknął się z ks. Karolem Gustawem, który zwrócił uwagę na młodego obiecującego człowieka.
Przenosząc się do Warszawy w lecie 1867 roku ks. Karol Gustaw zabrał ze sobą Rudolfa i umieścił go w renomowanym gimnazjum. Był to początek długiej więzi przyjacielskiej i rodzinnej z Rudolfem Gundlachem, o czym będzie dalej.
Pierwsze lata ks. Karola Gustawa w Warszawie
Na stanowisku drugiego pastora w warszawskiej parafii Św. Trójcy musiał ks. Karol Gustaw mieć znowu do czynienia z ks. Ludwigiem, który był pierwszym pastorem i generalnym superintendentem. Jak układały się miedzy nimi stosunki trudno dziś ocenić. Wiadomo że w ostatnich latach swego urzędowania ks. Ludwig stracił na znaczeniu, był odosobniony, był w ciągłych zatargach ze zborem, i z prezesem konsystorza Minkwitzem, i w dodatku podupadł na zdrowiu. Prezes Minkwitz rozpoczął starania o znalezienie następcy na stanowisko generalnego superintendenta. Tymczasem ks. Karol Gustaw rozpoczął w zborze warszawskim działalność podobną do tej jaką prowadził w Łodzi: opieka nad biednymi, zainteresowanie młodzieżą, przystępność dla parafian75, a także działalność wydawnicza. Te poczynania zjednywały mu sympatię parafian i popularność w zborze.
W roku 1870, najstarszy syn ks. Karola Gustawa, Zygmunt Otton ukończył gimnazjum w Warszawie. W tym samym czasie ukończył to gimnazjum Rudolf Gundlach. Obaj pojechali w roku 1870 do Dorpatu na studia teologiczne, gdzie studiowali cztery lata. otrzymując dyplomy w roku 1875. Data na dyplomie teologii Zygmunta jest 22 sierpnia 1875. Obaj należeli w Dorpacie do konwentu Polonia.
W dniu 13 listopada 1874 ks. Ludwig zrzekł się stanowiska generalnego superintendenta, i w marcu 1875 uczestniczył w instalacji swego następcy, ks. Woldemara Evertha. W niespełna rok później, w dniu 24 października 1875 roku zrezygnował on także ze stanowiska pierwszego pastora zboru warszawskiego. Ks. Karol Gustaw został na jego miejsce pierwszym pastorem warszawskim, a opróżnione przez niego miejsce drugiego pastora zostało objęte przez ks. Leopolda Otto, który wrócił z Cieszyna do Warszawy.
W międzyczasie na rodzinę ks. Karola Gustawa spadły nieszczęścia. Jego młodszy brat Otton Herman zmarł w Kutnie 16 kwietnia 1874. Najmłodszy syn ks. Karola Gustawa, Gustaw Henryk, uczeń gimnazjum mający wtedy skończone 15 lat zmarł w miejscowości Brzeg nad Odrą dnia 25 stycznia 187576. Żona ks. Karola Gustawa, Joanna zaczęła chorować, „cierpienia były nieuleczalne, można było tylko bólom załagodzić”77. Doczekała wprawdzie ukończenia studiów przez Zygmunta i Rudolfa Gundlacha, ale już nie doczekała ich ordynacji na księży. „Wkrótce też potem nie tylko z poddaniem się, ale i z chrześcijańską radością oddała ducha Bogu”78. Było to dnia 14 kwietnia 1875 r.
W dniu 18 kwietnia 1875 Rudolf Gundlach i Zygmunt Otton Manitius zostali ordynowani w kościele Św. Trójcy w Warszawie. „Słowa zamierały na ustach strapionego ojca, kiedy w dniu ordynacji błogosławił syna w imieniu swoim i zmarłej matki na przyszłą drogę życia”79. Rudolf Gundlach przypieczętował swój bliski związek z rodziną Manitius biorąc 21 czerwca 1876 r ślub z najstarszą córką ks. Karola Gustawa, Marią Elżbietą, mającą wtedy 22 lata. Po roku wikariatu w Warszawie został on pastorem w Kamieniu koło Chełma na Lubelszczyźnie. Zygmunt Otton został też początkowo wikariuszem w parafii Warszawskiej, ale w roku 1877 został wybrany na pastora zboru w Konstantynowie koło Łodzi. W dniu 31 października 1877 wstąpił w związek małżeński z Zofią Ehlert.
Pisał ks. Karol Gustaw80: „Położenie moje było smutne, mając nie odchowane dzieci, zwłaszcza córki, wychowywać je bez matki było nie łatwym zadaniem. Dlatego postanowiłem zawrzeć nowe związki małżeńskie. Przyjaciele moi Lobrenowie radzili mi obrać za towarzyszkę pannę Marię Jonscher. Myśl ta przypadła mi do przekonania, panna pochodziła z rodziny dobrze mi znanej, była siostrzenicą najszczerszego mego przyjaciela Otto Hewelke81, oświadczyłem się niej i zostałem przyjęty. Ślub odbył się w Łodzi 12 lipca 1876 roku. Żona zajęła się szczerze wychowywaniem nieletnich dzieci i była mi pod tym względem wielką pomocą, a po dwóch latach małżeństwa urodziła się nam córeczka, 29 czerwca 1878 r., której na chrzcie nadaliśmy imię Jadwiga Agata”82.
Pastor Rudolf Gundlach i jego związek z rodzina Manitiusów
Niestety, jeszcze jedno nieszczęście spadło na ks. Karola Gustawa. Jego najstarsza córka Maria Elżbieta, żona ks. Rudolfa Gundlacha zmarła po urodzeniu dziecka, Zygmunta, w Kamieniu w dniu 17 lipca 1878. „Śmierć zamężnej najstarszej córki, pochowanej na cmentarzu w parafji kamienieckiej, ogromnie przygnębiła ojca. Ciągła troska o wychowanie dzieci, ciągłe choroby podkopywały do tego stopnia silny jego organizm, że przez kilka miesięcy co roku ... musiał zaniechać wszelkiej pracy. Lecz wszystkie te krzyże, a miał ich w życiu bardzo wiele, znosił z wiarą w łaskę i miłosierdzie Boskie. Jak Dawid w gorącej modlitwie wylewał serce w zranione serce Zbawiciela. Jego modlitwy wogole, a szczególnie za chorych, były przejmujące, serdeczne i pełne namaszczenia Bożego.”83
Ks. Rudolf Gundlach znalazł się w położeniu wdowca z małym dzieckiem, Zygmuntem Gundlachem. W dniu 20 listopada 1879 wstąpił on ponownie w związek małżeński, żeniąc się z Wandą Pauliną Manitius, drugą córką ks. Karola Gustawa, która miała wtedy lat 22. Był on pastorem w Kamieniu do roku 1888, potem był pastorem w Wiskitkach koło Żyrardowa do roku 1898, kiedy został wybrany pierwszym pastorem w parafii Św. Trójcy w Łodzi . Stanowisko to pełnił przez następne 24 lata, i tam jego talent „rozgorzał jasnym płomieniem”84.
Pastor Rudolf Gundlach położył ogromne zasługi dla społeczności Łódzkiej i dla kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce. Był on wspaniałym mówcą i kaznodzieją. Był poetą, autorem i tłumaczem wielu pieśni. Podobnie jak kiedyś ks. Karol Gustaw, rozwinął on w Łodzi szeroką akcję pomocy biednym, chorym i sierotom. Potrafił on wytknąć tym przemysłowcom, którzy na to zasłużyli, że ich postępowanie nie jest zgodne z chrześcijańskimi zasadami moralności. W latach na przełomie wieków był on jednym z najaktywniejszych pastorów na synodach, pomagając realizować różne propozycje ks. Karola Gustawa. W czasie I wojny światowej, pastor Gundlach pełnił obowiązki zastępcy generalnego superintendenta w Polsce. Jego świetlanej postaci poświecone są osobne opracowania85.

Piśmiennictwo


Jeszcze w Łomży, a potem w Warszawie, ks. Karol Gustaw zajął się pisaniem artykułów do Zwiastuna, redagowanego wtedy przez ks. Otto, z którym był zaprzyjaźniony, oraz przekładem znanych dzieł teologicznych. Oprócz wspomnianego już przewodnika do Małego Katechizmu autorstwa Dr. Irmischera, który doczekał się czterech wydań, przetłumaczył on Historię Kościelną dr. Kurtza w której umieścił też krótką historię polskiego kościoła ewangelickiego. Opracował też życiorys Melanchtona, opublikowany w 1866 roku w Zwiastunie.
W latach siedemdziesiątych XIX wieku ks. Karol Gustaw pracował nad ponownym tłumaczeniem na język polski Nowego Testamentu. Była to praca zespołowa, razem z ówczesnym superintendentem kościoła reformowanego w Kongresówce ks. Diehlem, i z profesorami Papłońskim i Fechtem. Poprzednie tłumaczenie z greckiego na polski pochodziło z roku 163286 i nie odpowiadało już językowi nowożytnemu. Londyńskie Towarzystwo Biblijne zainicjowało kontakt z ks. Karolem Gustawem ok. roku 1870. Pisał ks. Karol Gustaw: „w Nowym Testamencie87 wyraz grecki „metanoia” tłumaczony jest przez pokutę88, i to stało się powodem że hrabia Węgierski89, członek towarzystwa Św. Trójcy w Londynie, odniósł się do mnie, czybym nie zdecydował na zastąpienie ten wyraz innym. Poprosiłem na naradę znanych naszych filologów i postanowiliśmy odpisać Węgierskiemu, że taka zmiana jednego wyrazu jest niemożliwa, ale z chęcią podejmiemy się rewizji polskiego tłumaczenia Nowego Testamentu, jeżeli Towarzystwo Londyńskie koszta druku weźmie na siebie”. Po pewnych negocjacjach Towarzystwo zgodziło się na nowe tłumaczenie na język polski całego tekstu Nowego Testamentu i pokrycie kosztów druku. ... „postanowiliśmy o ile można nie odstępować od dawnego tłumaczenia i rozpoczęliśmy robotę na nowo”.... „Praca wkoło rewizji Nowego Testamentu wielką mi sprawiała przyjemność, z tęsknotą czekałem wieczora kiedy na pracę się schodziliśmy jeden raz w tygodniu.” Powyższe zdania odnoszą się do okresu 1875 – 1880, bo wcześniej była przerwa w tłumaczeniu spowodowana brakiem zgody na warunki Towarzystwa Biblijnego. Zamieszczone zdjęcie pamiątkowe przedstawia grupę czterech autorów przekładu i ich podpisy. Cała praca ukazała się drukiem w roku 1881, i zamieszczone zdjęcie pokazuje jej okładkę.
W latach 1876 – 1882 w Warszawie ukazywał się „Zwiastun Ewangeliczny” redagowany przez pastora Otto. Był to miesięcznik rozprowadzany do abonentów i do zborów w Kongresówce i na Śląsku Cieszyńskim, w ilości około 400 egzemplarzy. W Zwiastunie ukazywały się prace pastora Otto i innych pastorów, w tym również kazania ks. Karola Gustawa. Niestety, w roku 1882 ks. Otto ciężko zachorował i zmarł dnia 22 września 1882. Zwiastun przestał się ukazywać aż do roku 1898, kiedy wznowił go pastor Juliusz Bursche. Uroczystości pogrzebowe ks. w dniu 26 września 1882 przyciągnęły tysiące ludzi, którzy przyszli złożyć hołd temu wybitnemu pastorowi i propagatorowi polskiej myśli ewangelickiej. Na nabożeństwie żałobnym, ks. Karol Gustaw prowadził liturgię w języku polskim i wygłosił kazanie po polsku. ks. Everth wygłosił kazanie po niemiecku.

Akcje charytatywne


Już swoją pracą w zborze łódzkim ks. Karol Gustaw wykazał wrażliwość na biedę i nieszczęścia spotykające ludzi i starał się poprawić los upośledzonych przez włączenie zboru w akcje pomocy. Parafia warszawska była dla tego rodzaju akcji dobrym terenem, bo już od dłuższego czasu podejmowała kroki w tym kierunku. W Warszawie powstał już w poprzednim stuleciu Szpital Ewangelicki90, a w roku 1836 ten szpital rozbudowano. Od roku 1845 pracował w nim Dr. Tytus Chałubiński, znakomity lekarz, którego ks. Karol Gustaw znał jeszcze z Dorpatu. Były podejmowane też akcje pomocy dla osób w podeszłym wieku i dla sierot. Od roku 1853 istniał niewielki Dom Starców i Sierot. W roku 1875 ks. Karol Gustaw sprowadził do Warszawy z Wrocławia diakonisę do pracy wśród sierot i ubogich, ale jej pobyt w Warszawie nie był długotrwały. W roku 1878 zaproponował on utworzenie w Warszawie stałego diakonatu, w którym diakonisy miały nie tylko sprawować fizyczną opiekę nad sierotami ale je wychowywać w duchu chrześcijańskim. Instytucja diakonatu została zatwierdzona przez rząd carski i zaczęła działać w roku 188291.
Ks. Karol Gustaw zainicjował powstanie stowarzyszenia opieki nad biedakami. Opisuje on to następującymi słowami: „Przypadek zdarzył że dałem początek pożytecznej i bardzo zbawiennej instytucji. Powołany zostałem do chorej kobiety, na samym końcu ulicy Solec. W małej izdebce nieopalanej leżała na barłogu kobieta w cienkiej sukience, okryta chustką pożyczoną od sąsiadki, przy niej troje dzieci drżących od zimna i matka jej. Rodzina ta pochodziła z Rygi i była tu w przejeździe. W ślad za mną przybył dr. Bibunstein i oświadczył, że kobieta tylko z zimna i głodu choruje, że do szpitala nie potrzeba jej odsyłać.
Było to w sobotę. W niedzielę po kazaniu poprosiłem zbór, żeby biednej przyszli z pomocą. Wpłynęło na moje ręce 150 rubli, a nadto wiele osób przysłało swoje dary wprost ubogiej rodzinie i tyle rzeczy że dwa kufry napełniono. Było to na pojedynczy przypadek za wiele ale innego obrotu funduszom dać nie mogłem.” W następstwie tej sprawy ks. Karol Gustaw postanowił znaleźć bardziej ogólne rozwiązanie dla generalnego problemu biedy, i doszedł do wniosku że trzeba stworzyć instytucję, która mogła by przyjść z pomocą osobom, które znalazły się w nagłej potrzebie. „Zaprosiłem nasze panie na odczyt w polskim i w niemieckim języku i w końcu poprosiłem panie by utworzyły stowarzyszenie opieki nad biedakami. Oświadczyły gotowość wzięcia udziału w tej pracy. Ułożyłem ustawę, która okazała się podstawą pracy stowarzyszenia. Instytucja ta z wielkim pożytkiem pracuje w zborze, a w dalszym rozwoju powstał dom dla nieuleczalnych.” Dom ten wystawiono na placu w przedłużeniu ulicy Żytniej. Był kilkakrotnie rozbudowywany92. „W zakładzie dla nieuleczalnych znajduje się przeszło 100 nieszczęśliwych, a należny kapitał wynosi przeszło 100,000 rubli.”93
„Przewodnicząca panna Maria von Everth radząc że oprócz materialnej pomocy potrzeba pomyśleć o umoralnianiu dzieci przez odpowiednią naukę i dlatego nosiła się z myślą urządzenia szkółki niedzielnej i po odbytej naradzie nad tym przedmiotem byłem zdania, że taka szkoła tylko wtenczas pomyślnie rozwijać się będzie, jeśli się ją połączy z nabożeństwami dla dzieci. Panie ofiarowały się ze swoją pomocą, a ja przyjąłem na siebie kierunek tego nabożeństwa. W środę zbierałem panie na przygotowanie, objaśniałem pewien ustęp z Pisma Świętego, nad którym nauka się miała odbyć. W niedziele panie i w końcu pastor objaśniał dzieciom rzeczony ustęp”. Nabożeństwa te były zatwierdzone przez Konsystorz w marcu 1884 r.
W tych poczynaniach ks. Karola Gustawa widać zbieżność jego działań z ideami głoszonymi przez ks. Otto, że praca charytatywna musi być połączona z oddziaływaniem duchowym.
Praca na rzecz polskiego kościoła ewangelicko-augsburskiego
W roku 1878 ks. Karol Gustaw został wybrany superintendentem diecezji warszawskiej.

Stanowisko to, połączone ze stanowiskiem pierwszego pastora zboru warszawskiego piastował przez następne 17 lat. Parafia warszawska była niewiele tylko mniejsza of łódzkiej, wiec wymagała wiele pracy. Do pracy tej, zwłaszcza w dziedzinie szkół wnosił też spory wkład drugi pastor zboru ks. Otto. Urząd superintendenta diecezji, w zasadzie równoważny urzędowi biskupa diecezjalnego, nakładał dodatkowe obowiązki, w tym wizytacje różnych parafii w diecezji94. Na przykład, ks. Karol Gustaw odwiedzał kilkakrotnie parafie w Radomiu, aby przewodniczyć wyborom do Kolegium Kościelnego parafii, i to nawet jeszcze zanim oficjalnie objął urząd superintendenta diecezji. Znane daty jego wizyt w parafii Radomskiej dla przewodniczenia tym wyborom są zanotowane jako 19 października 1875, 17 września 1878, 10 lipca 1884 i 1 listopada 1887.95


Od czasu kiedy nastąpiły zmiany na kluczowych stanowiskach w Warszawie, to znaczy kiedy generalnym superintendentem został ks. Woldemar Everth, pierwszym pastorem ks. Karol Gustaw i drugim pastorem ks. Leopold Otto, w konsystorzu i wśród pastorów kościoła zapanował nowy duch. Wszyscy trzej wyżej wymienieni pastorzy szukali bezpośredniego kontaktu z wiernymi i z innymi duchownymi. Dawne metody administracyjne i biurokratyczne praktykowane przez ks. Ludwiga zostały zarzucone. Ks. Everth popierał zwoływanie diecezjalnych synodów pastorskich a także ogólnego synodu pastorskiego w Warszawie. Poprzez te synody nastąpiła aktywizacja księży, którzy od tej pory zaczęli mieć lepsze poczucie wspólnoty w kościele. Również zanikły wtedy w kazaniach resztki racjonalizmu głoszonego poprzednio przez ks. Ludwiga, i zaczęto prace nad ujednoliceniem porządku nabożeństw i śpiewników. W tej sprawie było dużo do zrobienia, bo nie było jeszcze wtedy wspólnego śpiewnika ani wspólnej agendy dla wszystkich parafii ewangelicko-augsburskich w Kongresówce.
Już w drugim roku urzędowania ks. Evertha, tj. w roku 1876, ks. Karol Gustaw zwołał do Warszawy pierwszy synod diecezji warszawskiej, włączając także księży z diecezji płockiej. Na tym synodzie ks. Leopold Otto przedstawił gruntownie opracowany referat o historii śpiewników i zainicjował dyskusje na temat celowości opracowania nowego śpiewnika. Powołano komitet, który podjął się opracowania takiego śpiewnika, najpierw w języku niemieckim. Prace zabrały dwa lata. Pisał ks. Karol Gustaw96: „Utworzył się komitet do ułożenia nowego śpiewnika niemieckiego, który się w Warszawie drukował, i dlatego uproszono mnie abym przyjął na siebie ostatnia korektę. Pokazało się że zamiast jednej często 3 i więcej razy korekt prowadzić musiałem, z powodu zmian jakie członkowie robili, szczególnie odznaczał się pod tym względem pastor Wendt. Korekty w części drobnym drukiem prawie mnie wzroku pozbawiły.” Śpiewnik był gotów w roku 1880.
Sprawa śpiewnika polskiego zabrała więcej czasu. Ks. Otto opracował wcześniej śpiewnik polski, który wydano drukiem w roku 1866, ale śpiewnik ten spotkał się z krytyką na synodzie pastorskim w roku 1887 i wybrano komitet dla opracowania nowego śpiewnika polskiego o tym samym porządku pieśni co istniejący już śpiewnik niemiecki. Po pewnych przetasowaniach osób w komitecie, przewodniczącym został w roku 1888 ks. Karol Gustaw, który jednak potem dłuższy czas chorował i prace ustały. Po zmianie komitetu, do którego weszli m.in. ks. Rudolf Gundlach i ks. Juliusz Bursche, śpiewnik ukończono w rękopisie w roku 1894 i wydano drukiem dopiero w roku 1900. Jak pisał ks. Gastpary, „śpiewnik ten przyjęty został z radością w każdej polskiej rodzinie ewangelickiej”97.
„W czasie mego pastoratu ważna dla zboru warszawskiego sprawa załatwiona została, a mianowicie zrównanie nabożeństw polskich z niemieckimi, co nastąpiło na mocy reskryptu Konsystorza z dnia 31 grudnia 1881, nr. 1090. Do tej pory nabożeństwa w języku polskim odbywały się jako dodatki, teraz one zupełnie zrównane zostały”98.
Sprawa nabożeństw polskich w parafiach prowincjonalnych przedstawiała się różnie, w zależności od składu parafii. Na przykład, w Radomiu ludność ewangelicka zamieszkała w mieście była w zdecydowanej większości Polakami, natomiast poza miastem mieszkali koloniści niemieccy znający język polski bardzo słabo. Oni domagali się więcej nabożeństw po niemiecku. W latach siedemdziesiątych XIX wieku istniało tam rozwiązanie kompromisowe polegające na tym że nabożeństwa po niemiecku odbywały się w nieparzyste niedziele miesiąca, a po polsku w parzyste.99 Podobne rozwiązania kompromisowe istniały w innych parafiach mających mieszany skład zboru.
Wypracowanie jednolitej agendy100 dla całego kościoła ewangelicko- augsburskiego w Kongresówce było drugim dużym zadaniem podjętym w latach 80tych XIX wieku. Po szeregu dyskusji na synodach i powołaniu komitetów, wspólna agenda w języku niemieckim została wydana drukiem w dwóch częściach, w roku 1886 i w roku 1888. Następnie, z polecenia synodu ks. Karol Gustaw i ks. Behrens z Nowego Dworu podjęli się przetłumaczenia całej agendy na język polski. Była to kolosalna praca. „Podjąłem się z pomoca ks. Behrens i Wistehube na przetłumaczenie tej agendy na język polski. W tym czasie ks. Behrens umarł, a ks. Wistehube od roboty się usunął, pozostałem sam do załatwienia tej ciężkiej i mozolnej pracy. ... Jako pastor tak byłem podczas dnia zajęty, że prace literackie, kazania itp. prace tylko nocną porą zająć się mogłem ..101.” Dwie części agendy ukazały się drukiem w roku 1888 i w roku 1891. Opracowanie wspólnego śpiewnika polskiego i wspólnej agendy po polsku były ogromnymi krokami na drodze dla zjednoczenia rozproszonych parafii w jeden polski kościół ewangelicko-augsburski.
Na stanowisku generalnego superintendenta
Ks. Woldemar Everth zmarł 28 stycznia 1895 roku. Dnia 11 maja tego roku nowym generalnym superintendentem został mianowany ks. Karol Gustaw Manitius. W Królestwie Kongresowym był on pierwszym Polakiem na tym stanowisku, i to Polakiem co do którego władzę carskie mogły by mieć zastrzeżenia z powodu jego działalności patriotycznej w Łodzi w czasach Powstania Styczniowego. Wydaje się jednak że władze nie chciały wracać do spraw z przed lat trzydziestu, i kierowały się zapewne uwagą w ustawie o kościele ewangelicko-augsburskim z roku 1849 mówiącą że z urzędem pierwszego pastora parafii warszawskiej połączony jest urząd generalnego superintendenta.
Ks. Karol Gustaw wstępował na to stanowisko z ogromnym bagażem doświadczeń, znajomością zagadnień i historii kościoła, i uznaniem wśród wiernych i wśród pastorów jakie sobie wyrobił poprzez całą swą poprzednią działalność. W odróżnieniu od swoich dwu poprzedników na tym stanowisku, był on osobą cieszącą się zaufaniem polskiej opinii publicznej, uważany był za „swojego” człowieka. Jak pisał ks. Gastpary „W swojej pracy obejmował zawsze kościół jako całość, tak pod względem duszpasterskim jak i administracyjnym” ...”starał się Kościół uchronić przed niepotrzebnymi wstrząsami”102. Prezesem konsystorza był w tym czasie rosyjski generał J.W.E. Burmann, który do spraw ściśle kościelnych się nie wtrącał.
W latach kiedy ks. Karol Gustaw był generalnym superintendentem, ogólne synody pastorów odbywały się corocznie. Omawiano na nich tematy palących potrzeb kościoła ewangelicko-augsburskiego. Były więc dyskusje na temat kantoratów wiejskich, nauczania religii w szkołach, pracy duszpasterskiej w rozległych parafiach, sprawy piśmiennictwa, oraz sprawy szkolenia nowych kandydatów na księży i posyłania ich na wyższe studia teologiczne.
W okresie na przełomie wieków XIX i XX pojawiło się szereg nowych pastorów młodszej generacji, Polaków o niemieckich nazwiskach. Byli oni nastawieni patriotycznie, zainteresowani szerszą działalnością wykraczającą poza ramy ich parafii, aktywni na terenie krajowym i na synodach. Oni wnieśli wiele nowej energii do działalności kościoła ewangelicko- augsburskiego. Wymienić tu należy przede wszystkim nazwiska księży takich jak Piotr Angerstein, Juliusz Bursche, Rudolf Gundlach, Adolf Rondthaler, Aleksander Schoeneich.
Na synodzie w roku 1898 ks. Schoeneich wygłosił referat w którym poddał głębszej analizie sytuację z kantoratami wiejskimi, w oparciu o dane statystyczne zebrane od księży. Referat ten wywołał „żywą dyskusje”. Główne problemy polegały na braku kwalifikowanych kantorów i stopniowym przejmowaniu budynków kantoratów przez szkoły rządowe. Ks. Schoeneich zaproponował utworzenie szkoły do kształcenia kantorów. Ta propozycja była bardzo dobrze przyjęta, ale wprowadzenie w życie tego pomysłu natrafiało na trudności i opór władz, i sprawa nie doczekała się należytego rozwiązania w okresie pierwszą wojną światową.
Zwiastun Ewangeliczny, który nie ukazywał się od roku 1882, został wznowiony za czasów ks. Karola Gustawa jako generalnego superintendenta. Pierwszy numer ukazał się z data 31 stycznia 1898 za staraniem ks. Bursche. Jego redaktorami byli ks. Juliusz Bursche, ks. Aleksander Schoeneich i ks. Edmund Schultz. To nowe wydanie Zwiastuna było sukcesem, ze znacznie zwiększoną liczba prenumeratorów.
Na synodzie pastorskim w roku 1898 ks. Karol Gustaw wezwał zebranych księży do wypowiedzenia się w sprawie pięćdziesiątej rocznicy nadania dekretem w roku 1849 pierwszej ustawy kościelnej. Synod postanowił z tej okazji wystąpić do władz o pozwolenie rozpoczęcia prac nad nowelizacją tej ustawy, i powołał komisję dla rozpoczęcia tych prac, w składzie księży Angerstein, Bursche, Gundlach, Holtz i Schoeneich. Jednak klimat polityczny w tych latach nie sprzyjał nowelizacji ustawy. Prace podjęto w kilka lat później i zostały one znowu zahamowane przez politykę rządu carskiego, tak że do nowelizacji ustawy nie doszło. Tym niemniej, pomimo ograniczeń spowodowanych nadmierną centralizacją wszystkich zezwoleń w Petersburgu, dzięki zabiegom i staraniom ks. Karola Gustawa udało się doprowadzić w roku 1901 do nowego podziału administracyjnego Kościoła na pięć diecezji, przez dodanie nowej diecezji piotrkowskiej. W tymże roku, ks. Karol Gustaw poparł przekształcenie zboru w Częstochowie z filiału parafii w Wieluniu w samodzielną parafię.
W dniu 10 maja 1896 przypadał jubileusz półwiekowej służby pastorskiej ks. Karola Gustawa. Z tej okazji, oprócz wielu życzeń zebrano pieniądze na fundusz stypendialny jego imienia dla studenta teologii. Na uroczystości jubileuszowej przemawiał między innymi syn ks. Karola Gustawa, ks. Zygmunt Otton, w którym „dziękował ojcu przede wszystkim za to, że go zachęcał do stanu duchownego, znalazł bowiem w nim najwyższe zadowolenie”103. Ks. Karol Gustaw otrzymał też inne odznaczenia104.
W ostatnich latach jego pracy zdrowie ks. Karola Gustawa się pogorszyło. Jak napisał ks. Gastpary „Gorliwie, o ile mu tylko siły pozwalały, wizytował parafie, zwoływał synody, przewodniczył im, kontynuował rozpoczęte już akcje, podejmował te, których dotychczas nie prowadzono”. W niektórych sytuacjach jednak musiał prosić o zastępstwo na różnych uroczystościach. Na przykład, w dniu 27 września 1903 instalacji ks. Henryka Tochtermanna na proboszcza parafii Radomskiej dokonali jako pełniący obowiązki generalnego superintendenta ks. Juliusz Bursche, wtedy pierwszy pastor parafii warszawskiej i superintendent diecezji warszawskiej, oraz ks. Aleksander Schoeneich z Lublina.
W końcowej części swego listu, ks. Karol Gustaw napisał: „Dnia 11 maja 1895 r powołany zostałem na urząd Superintendenta Generalnego i vice prezesa Konsystorza. Nowym obowiązkom mogłem jako tako tylko niewiele uczynić -- przy pierwszej większej wizytacji zachorowałem bardzo niebezpiecznie na różę w głowie, a przy ostatniej wizytacji w kwietniu 1903 r zacząłem mieć zanik głosu, a powróciwszy do domu ciężko się rozchorowałem – Bóg dopomógł, że wyzdrowiałem a w lato pojechałem do Kołobrzegu i Wiesbadenu, a po powrocie bardzo poważnie zachorowałem w Kaliszu, powieźli mnie do Warszawy, do tej pory nie mogę przyjść do siebie i możność mówienia zupełnie zanikła.”
Ks. Karol Gustaw zmarł w sobotę 14 maja 1904, o 8-ej rano, „zasnął bez bólów i walki”105. Jego ostatnią modlitwą było: „Panie Jezu, przyjmij mnie, Boże, ach Boże”. W testamencie swym prosił aby być pochowanym przyzwoicie ale bez wszelkiej okazałości. Prosił aby koledzy mający przemawiać nad jego grobem unikali wszelkich pochwał. „Nie zasługuję na nie; umieram jako biedny grzesznik i pocieszam się jedynie łaską Bożą i zasługą Zbawiciela mego Jezusa Chrystusa, którego niegodnym byłem sługą”.
Pogrzeb ks. Karola Gustawa zgromadził kilkanaście tysięcy osób. Z tej okazji ukazało się wiele publikacji prasowych bardzo przychylnie oceniających jego dorobek duszpasterski i administracyjny. Ks. Schoeneich napisał artykuł okolicznościowy106 opublikowany na łamach Zwiastuna Ewangelicznego w roku 1904, w którym czytamy m.in. że „jest to imię które rozlegało się w całym kościele naszym, które poważali, ze czcią wspominali i szacunkiem otaczali nie tylko nasi współwyznawcy, ale szerokie warstwy społeczeństwa naszego bez różnicy wyznania”. I dalej czytamy: „W szerokich kołach społeczeństwa, parafian i nieparafian cieszył się niezwykłą sympatią. Wizytując nasze zbory i kościoły, serdecznym ciepłym przemawianiem umiał zjednywać sobie parafian” ... „Sam przy wizytacjach katechizował dzieci z podziwu godnym zapałem, a księży zachęcał do zakładania szkółek niedzielnych, do zaprowadzania nabożeństw dla dzieci, do misji, a wszystko to czynił bez powoływania się na swoja godność urzędowa, lecz w pokorze serca. Ta właśnie pokora tak trafnie zaakcentowana w mowach nad trumną i grobem jego zjednała mu wzajemność i poważanie.”
Ks. Karol Gustaw jest pochowany na cmentarzu ewangelickim a Warszawie.
Rodzina Ks. Karola Gustawa
Najstarszy syn Zygmunt Otton (1852-1911) był pastorem w Konstantynowie Łódzkim a od roku 1896 drugim pastorem w nowej parafii i Kościele Św. Jana w Łodzi. Jego małżonką była Zofia Ehlert, córka przemysłowca z Lipska zamieszkała w Warszawie. „Dom jego był wzorem chrześcijańskiego domu, w którym jako kapłan budował domowników Słowem Bożym i modlitwą.”107 Ks. Zygmunt Otton brał czynny udział w synodach, był referentem do spraw misji kościoła w kraju, pisywał artykuły do Zwiastuna i napisał wspomnienia, cześć których była opublikowana w roku 1928108. Wychowali oni siedmioro dzieci: jedna córkę i sześciu synów. Wśród nich był ks. Gustaw Manitius (1880-1940), który skończył studia w Dorpacie (1901-1906), był ordynowany w roku 1907 w Warszawie, był pastorem w Zduńskiej Woli i w Poznaniu, seniorem diecezji Wielkopolsko-Pomorskiej, poniósł znaczne zasługi dla ugruntowania polskiego kościoła ewangelickiego w Wielkopolsce i na Pomorzu, i zginął tragicznie zamordowany przez hitlerowców dnia 29 stycznia 1940 w Forcie VII w Poznaniu109. Żaden z pozostałych synów ks. Zygmunta Ottona nie dożył do końca drugiej wojny światowej110. Pastor Gustaw Manitius miał trzech synów: Jana, Leona i Zdzisława. Jan Manitius (1911 – 1996) był inżynierem i profesorem Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie, z wieloma zasługami i odznaczeniami. Był on ojcem autora niniejszego opracowania.
Drugi syn ks. Karola Gustawa, Ludwik Karol Manitius został inżynierem i przemysłowcem, właścicielem kilku emalierni. Z małżeństwa z Jadwigą Rozmanith miał on trzech synów i córkę. Jeden z jego synów, Bogdan, zginął w czasie Powstania Warszawskiego, jeden – Edward - był przemysłowcem, właścicielem znanej firmy zabawek w Warszawie, a najstarszy Ludwik był inżynierem, wyjechał z kraju we wrześniu 1939 r. Żył 103 lata i zmarł w Montrealu w roku 2003.
Najmłodsza córka ks. Karola Gustawa z pierwszego małżeństwa, Zofia Elżbieta, wyszła za mąż za pastora Jana Buse. Mieli oni kilkoro dzieci. Córka ks. Karola Gustawa z drugiego małżeństwa, Jadwiga Agata, wyszła za mąż za ks. Edwarda Wende (1874-1949), późniejszego długoletniego pastora w Kaliszu, superintendenta diecezji kaliskiej od 1915 do 1936, autora pięknych kazań wydanych drukiem w 1935 i 1937111. Ks. Edward Wende utrzymywał bliskie i przyjacielskie stosunki z ks. Gustawem Manitiusem kiedy ten był pastorem w Zduńskiej Woli i w Poznaniu. Wnuk ks. Edwarda Wende, mecenas Edward Wende (1936 – 2002) był znanym prawnikiem w Warszawie, który odegrał ważną rolę w procesie sprawców mordu ks. Popiełuszki. Był on potem, po roku 1989, senatorem z ramienia Solidarności.
Pastor Rudolf Gundlach i Wanda Paulina z domu Manitius mieli siedmioro dzieci: trzech synów i cztery córki. Najstarszy syn Ludwik Gundlach skończył studia medyczne we Wrocławiu, i był potem zastępcą dyrektora szpitala Anny Marii w Łodzi. Jego syn, Władysław Gundlach, został inżynierem specjalistą od turbin i profesorem Politechniki Łódzkiej, z wieloma odznaczeniami i zasługami w latach po II wojnie światowej. Najmłodszy syn, też Rudolf, został inżynierem, wynalazcą obrotowego peryskopu czołgowego (1934)112, który jest do dziś używany w wielu czołgach, i autorem wielu rozwiązań technicznych dla polskiej broni pancernej w latach 30-tych XX wieku.
Dodatek o historii rodziny Manitius
Jak wspomniano, rodzina ta w XVI i XVII wieku grupowała się w Saksonii, i była wyznania luterańskiego. Jako ciekawostkę warto wymienić że jedna z panien z tej rodziny w XVII wieku, Johanna Manitius (1657 – 1726), wyszła za mąż za Johanna Christoph Luther, który zdajsie pochodził z rodziny wielkiego reformatora. W XVIII wieku, w czasach królów Saskich w Polsce, student teologii Johann Andreas Manitius (1707 – 1758) z Halle113 podróżował do Płocka i okolic114, ale w roku 1744 powrócił na stałe do Saksonii. W XIX wieku w tej rodzinie byli znani autorzy: historyk wczesnośredniowiecznej literatury łacińskiej Max Manitius115 (1858 – 1933), oraz jego syn Karl Manitius, który zrobił pierwszy przekład Ptolomeusza ze starożytnego greckiego na współczesny język niemiecki116.
Johannes Bogusław, który przeniósł się do Królewca, w latach 1720 – 1748 był pastorem w dwóch parafiach w okolicy Królewca. Od roku 1746 był radcą Konsystorza. Dał on początek gałęzi Królewieckiej rodziny Manitius. Miał on dwanaścioro dzieci, w tym dziewięciu synów i trzy córki. Od tego punktu zaczyna się „odgałęzienie Nidzickie” tej rodziny. Syn Johann Wolfgang, urodzony w roku 1725, ukończył studia medyczne w Królewcu, i przeniósł się na Mazury, do miasta Neidenburg (dzisiejsza Nidzica) na pograniczu Prus z Polską, gdzie był lekarzem. Miał on córkę i dwóch synów. Młodszy z nich, Johann Gottlieb urodził się w Nidzicy, studiował w Królewcu i później został prawnikiem w Ortelsburgu (dzisiejsze Szczytno, 45 km na płn. wsch od Nidzicy). Ożenił się z Barbarą Karoliną Gregorovius, która pochodziła z osiadłej na Mazurach znanej rodziny, w której było wielu pastorów ewangelickich117. Mieli oni trzy córki i dwóch synów. Jednym z tych synów był Karol Ferdynand, ojciec Karola Gustawa.
Uzupełnienia (otrzymane po napisaniu tego artykułu)
Ks. Józef Schlender118, proboszcz parafii Pokój w Diecezji Katowickiej przysłał kopię pracy magisterskiej „Ks. Karol Gustaw Manitius (1823-1904), działalność kościelna“. Praca ta, napisana przez, pod kierunkiem ks. prof. dr. Woldemara Gastpary, Chrześcijańska Akademia Teologiczna, Warszawa, 1973, zawiera obszerny opis pracy i dorobku ks. Karola Gustawa. Jest ona oparta m. in. na protokołach synodów konsystorza warszawskiego z lat 1880-1905 i na artykułach Zwiastuna Ewangelicznego z tamtych czasów. Czytelnik zainteresowany tym tematem znajdzie tam wiele interesujących informacji pozwalających pełniej zrozumieć wkład Ks. Karola Gustawa w dzieło budowy polskiego kościoła ewangelicko-augsburskiego.
P. Erwin Kruk z Olsztyna, autor szeregu książek o historii polskości na Mazurach uprzejmie udostępnił mi kilka informacji dotyczących działalności Ks. Karola Gustawa, które znalazł w czasopiśmie „Nowiny Szląskie” wydawanym w języku polskim we Wrocławiu w XIX wieku. W roku 1885, w numerze 15, s. 58-59 zamieszczono tam list Ks. Karola Gustawa odpowiadający na zamieszczoną tam wcześniej recenzję wydanej przez niego książki „Krótki Rys Historii Kościelnej” według J. K. Kurtza. W liście tym Ks. Karol Gustaw pisał m.in. „o ile mi wiadomo, historya zborów polskich dotąd nie jest należycie opracowana, przede wszystkiem zaś na pastorach mazurskich i szląskich, szczególniej na Towarzystwie Oświaty Ludowej w Cieszynie, [ciąży] obowiązek zwrócenia swej pracy na ten przedmiot”. W roku 1888, w numerze 22, wydrukowano informację: „Warszawa. Ks. Manitius Superintendent zamierza uskutecznić wydawnictwo kancyonału nowego dla zborów polsko-ewangelickich i z tego powodu wzywa do nadsyłania pieśni, aby z nich wybierane mogły być najlepsze. Dopilnowanie sprawy powierzone jest delegacji synodu.”
P. Jerzy Domasłowski z Poznania, autor szeregu książek o kościołach ewangelicko-augsburskich w Wielkopolsce i na Pomorzu, nadesłał informację o polskiej wersji śpiewnika o którym mowa w tym artykule. Pełny tytuł brzmi: „Śpiewnik dla Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Królestwie Polskiem”, Warszawa 1899, Nakładem Kasy Wdów i Sierot po Pastorach, skład główny w księgarni W. Mietkego.

Poświadczone przez Konsystorz dnia 4 listopada 1899, zatwierdzone przez cenzurę 23 listopada 1899.




Reprodukcja początku (powyżej) i końca (poniżej) listu ks. Karola Gustawa








Według przekazów rodzinnych to zdjęcie przedstawia Ks. Karola Gustawa Manitiusa z żoną i dziećmi








Prof. Fecht, ks. Karol Gustaw Manitius, Prof. Papłoński, ks. Diehl




Zdjęcie ks. Karola Gustawa

około roku 1900.







  1   2


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna