Ks mgr Krzysztof Pełka Publiczne Gimnazjum w Olszance 2002r



Pobieranie 50.91 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar50.91 Kb.

Ks. mgr Krzysztof Pełka

Publiczne Gimnazjum w Olszance 2002r. Klasa II



27. muzyka, ale jaka?

Cel dydaktyczny: Poznanie wartości wiążących się z muzyką.

Poznanie wpływu muzyki na kształtowanie osobowości.



Cel wychowawczy: Umiejętność wyboru dobrej muzyki.

Wierność chrze­ścijańskim wartościom

Świadomy wybór muzyki współczesnej w oparciu o przyjęte wartości chrześcijańskie.

Pomoce: Magnetofon, kaseta, napis z wersetem Łk 10,20.

WPROWADZENIE

K. wprowadza w temat:

Świat, który nas otacza, przepełniony jest muzyką. Dźwięczy ona w radio, tele­wizji, kinie, samochodzie, pociągu. Dobiega z głośników na festynach, kiermaszach, na salach zabaw czy plażach. Można odtworzyć ją z płyt, taśm, kaset. Organizuje się koncerty w wielkich salach widowiskowych, w małych zabytkowych wnętrzach, filharmoniach, kościołach, urzędach, parkach, szkołach, muzeach.

Przy dźwiękach muzyki odbywają się uroczystości religijne, państwowe i ro­dzinne. Muzyka wydaje się bliska i zrozumiała. Czy tak jest naprawdę? Na dzi­siejszym spotkaniu spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: Jaka muzyka jest nam potrzebna? Modlitwa do Ducha Świętego o światło dla serc i umysłów.



PODANIE PRAWDY

Muzyka starożytnej Grecji stanowi podstawę rozwoju ogólnoświatowej mu­zyki późniejszych epok. Muzyka starogrecka była jednogłosowa i ściśle łączyła się z poezją i tańcem. Uczucia wyrażano za pomocą ruchu.

W okresie średniowiecza następuje rozkwit muzyki religijnej. Kościół wpro­wadził muzykę do nabożeństw. Dominowały jednogłosowe śpiewy liturgiczne. Z czasem nastąpił rozwój muzyki świeckiej wielogłosowej.

— Co się działo z muzyką w historii?

(ulegała przeobrażeniom, zmieniała się, rozwijała) K. kontynuuje:

W epoce średniowiecza następuje rozkwit muzyki religijnej, ale oprócz niej rozwija się także muzyka świecka, np. dworska (pieśni trubadurów).

Trubadur to średniowieczny rycerz, śpiewak, poeta, piewca radości, urody życia i miłości. Zwykle byli to wędrowni śpiewacy, którzy chodzili od zamku do zamku, prezentując swoje utwory i opowiadając o dziwach współczesnego im świata. Ludzie mogli ich słuchać, uczyli się, poznawali świat.

— Co możemy powiedzieć o muzyce XX wieku?

— Jakie gatunki muzyczne rozwijają się obecnie?

(disco polo, heavy metal, polski rock, rap, techno itp.)

— Jakiej muzyki słuchacie najczęściej?

— Dlaczego ta właśnie muzyka was interesuje? K może skorzystać z katechizmu ucznia:

Lider zespołu „Huk” — Darek Malejonek, na pytanie dziennikarzy, czy muzyka może coś powodować, kształtować, wpływać na coś, odpowiedział: „Mu­zyka może mieć wpływ na ludzi”. Innym razem oświadczył, że krążą pewne mity, bajki, że muzyka „czadowa” powoduje wzrost agresji, wynaturzenia w mózgu, sprzyja niskim instynktom; są to absolutne bzdury.

— Co sądzicie o tych wypowiedziach?

— Jak muzyka wpływa na wyobraźnię słuchaczy?

— Jakie emocje wywołuje?

K. może włączyć kilka utworów, reprezentujących np.:

— muzykę klasyczną

— polski rock

— heavy metal.

Po każdym utworze uczniowie opisują na kartkach swoje odczucia. Po wysłuchaniu ostatniego dzielą się swoimi opiniami i odpowiadają na stawiane pytania.

POGŁĘBIENIE

K. pyta:


— Jaki wpływ na ludzi ma muzyka?

Pozytywy i negatywy można notować na tablicy:



MUZYKA

pozytywy

negatywy

— spokój

— rozdrażnienie

— odprężenie

— zdenerwowanie

— relaks

— ból głowy

K. może przypomnieć sytuacje związane z zachowaniem się na koncertach.
Chodzi o:

— tatuaże

— rozbieranie się

— kolczyki w uszach, bransolety.

— Jaki wpływ muzyka wywiera na ludzi?

(świadomy wybór tej, a nie innej muzyki, uleganie fali, modzie)

W dzisiejszej dobie wszyscy stoimy przed możliwością wyboru. To od nas zależy, jakiej muzyki będziemy słuchać. My, jako ludzie wierzący, kierujemy się głosem sumienia. Należymy do Kościoła Chrystusowego i znamy zasady moral­ne, jakie nas obowiązują. Wybierając określony gatunek muzyki, musimy uwzględnić, jakie wartości niesie ona ze sobą.

Co sądzicie o wypowiedziach producentów, wydawców, którzy wypowiadają się w ten sposób: „Dobrą muzyką jest ta, która przynosi ogromne zyski ze sprzedaży kaset”. „Rozprowadzanie i mnożenie muzyki jako towaru stało się o wiele ważniej­sze niż sama muzyka”.

„Wydawca nie zastanawia się nad wartością muzyki, interesują go dochody”.

— O co dbają wydawcy płyt i kaset?

— Dlaczego rozwój osobowości młodego człowieka nie jest dla nich ważny? Współczesny odbiorca muzyki ma wyjątkowo trudne zadanie, ponieważ musi sam oceniać jej wartość.

K. poleca zapisać temat i notatkę:

W świecie, w którym dominują różne gatunki muzyki, nie możemy kierować się duchem czasu, ulegać modzie, fali reklamy. Musimy wybierać taki rodzaj muzyki, który doprowadzi nas do głębszych przeżyć oraz do spotkania z Bo­giem.

Katechezę kończymy modlitwą na tle dobrej muzyki.

Uwaga: K. może wykorzystać teksty z teczki pomocy. Na następną katechezę polecamy uczniom przynieść egzemplarze czasopism, które czytają.



Materiały pomocnicze:

Nie muszę cię chyba pytać, czy lubisz muzykę. Mało jest ludzi, dla któ­rych mogłaby ona nie istnieć. Interesuje mnie, jakiej muzyki słuchasz. Więk­szość młodych, choć oczywiście nie wszyscy, wybiera taki czy inny nurt w muzyce rockowej. Twierdzą oni, że tych utworów trzeba słuchać odpowied­nio głośno i na dobrym sprzęcie, bo inaczej nie ma efektu. Stąd częste kon­flikty z rodzicami, nauczycielami, nawet z sąsiadami, którzy nie potrafią tego zrozumieć.

„Pewien ksiądz wspomina swoją wizytę u znajomego ministranta.

- A może chciałby ksiądz zobaczyć mój pokój?

- Bardzo chętnie - odpowiedziałem i już za chwilę wszedłem do kla­sycznie urządzonego «młodzieżowego» pokoju. Ściany i drzwi oblepione były od góry do dołu zdjęciami rockowych wykonawców. W kącie stała imponująca wieża Technicsa. Podszedłem bliżej. Sentyment do sprzętu po­został.

- Odpalić coś księdzu? - zapytał Marcin, widząc, jak się schylam nad kom­paktami.

- Odpal, młodzieńcze — zgodziłem się, na próżno szukając wśród płyt ja­kiegoś znanego mi tytułu czy wykonawcy. Marcin wziął pierwszy z brzegu i wkładając do odtwarzacza powiedział:

- Crash Metal. Nieźle chłopaki wymiatają!

Chłopaki wymiatali rzeczywiście nieźle, bo jak huknęło w kolumnach, to aż mi się nogi ugięły.

- Przycisz to! Przycisz! - krzyczałem do Marcina i jednocześnie dawałem mu rozpaczliwe znaki, że to arcydzieło dosłownie zwala z nóg. Marcin przyciszył i powiedział:

- Co, nie podoba się księdzu?

- Nie, owszem, podoba, tylko parę decybeli ciszej I od tamtej chwili tak się nieraz zastanawiam: czy to jakaś ewolucja czło­wiekowi coś w uchu zmienia, że to, co się kiedyś wydawało tak wspaniałe, teraz dosłownie zadaje ból i fizyczne cierpienie?”



(Ks. P Pawlukiewicz, Z młodzieżą spokojnie o... rodzicach, Warszawa 1996, s. 55-56)

Tak reagują dorośli. Nie są w stanie pojąć, że podoba ci się „coś takiego".

W najlepszym wypadku wzruszają ramionami, przyjmując twoją pasję jako „nieszkodliwe szaleństwo”.

Powinieneś jednak wiedzieć, że muzyka rockowa, a zwłaszcza heavy me­tal, black metal, crash metal itp. niosą ze sobą autentyczne zagrożenia, i wcale nie jest obojętne, jakich zespołów słuchasz. Już Beatelsi stwierdzili: „Muzyka nasza może wyzwalać zachwiania, za­burzenia w zachowaniu, bunt, a nawet rewolucję!”



Jimmie Hendrics kiedyś tak to wyraził: „Ludzi można muzyką zahipnoty­zować, a gdy -w ten sposób trafiamy w ich najsłabszy punkt, możemy przeka­zać do ich podświadomości wszystko, co tylko zechcemy...”

„Istnieją medyczne dowody na potwierdzenie faktu, że rytm rocka jest sprzeczny z naturalnym rytmem ciała. Drgania gitary basowej o niskiej czę­stotliwości oraz napędzające rytm bębny mają bezpośredni wpływ na gruczoł przysadki mózgowej, produkującej hormon, sterujący popędem płciowym. (...) Kiedy na koncertach rockowych lub w dyskotekach dochodzi do tego jeszcze manipulacja efektami świetlnymi - słynne świetlne błyski - następu­je zerwanie wszystkich więzi moralnych, człowiek traci zdolność oceny i mi­mo woli narażony jest na wszelkie wpływy. (...) Nie ma więc przesady w stwier­dzeniu, że muzyka rockowa połączona z efektami świetlnymi po prostu po­woduje «pogwałcenie świadomości»”.



(M. Basilea Schlink, Muzyka rockowa: skąd, dokąd?, Wrocław 1994)

Obok czysto technicznego wpływu tej muzyki na słuchacza, niestety, wielu twórców i całe zespoły reprezentują często światopogląd niezgodny z nauką Jezusa. Wiele gwiazd rocka nie robi tajemnicy ze swoich przekonań. Otwar­cie wyznają, że są satanistami. Poprzez swoje utwory propagują kult szatana.



Mick Jagger, lider zespołu „Rolling Stonek”, powiedział: „świadomie przed­stawiam się jako personifikacja diabła”.

Nieżyjący już Freddy Mercury-wokalista grupy „Queen”, która z pełną świa­domością pragnie szokować widza, stwierdził: „Na scenie jestem diabłem”. King Diammond oświadczył: „Jestem satanistą i jestem z tego dumny”. W Polsce na­tomiast Roman Kostrzewski, twórca zespołu KAT, napisał: „Od kilku dobrych lat nosiłem się z zamiarem upowszechnienia kart Biblii satanistycznej”.

Wiele grup rockowych nadaje sobie satanistyczne nazwy, np. AC/DC, co zasadniczo oznacza „Prąd Stały/Prąd Zmienny", ale dla nich znaczy przeważ­nie: „Antychryst/Śmierć dla Chrystusa”.

Black Sabbath” (Czarna Msza) — członkowie zespołu chętnie nazywają siebie „czcicielami diabła rocka”.

Nazwa KISS, skrót nazwy „Knigths in Satan's Sernice” (Rycerze w Służ­bie Szatana), grupa „Yenom” (Jad Żmii) nazywa siebie „Lewą ręką lorda sza­tana na ziemi...”

Satanizm grup rockowych odbija się także w tytułach i treściach piosenek, ilustracjach i grafice na okładkach albumów płytowych czy kaset.

Tomasz Wolski, związany z Ruchem „Światło – Życie” na łamach tygo­dnika „Ziarna” ostrzega:

„To, co zawierają te kasety (Roman Kostrzewski, KAT, Biblia satanistycz­na), to podobno miłość. Ja w to nie wierzę, bo to, co jest dla Kostrzewskiego miłością, to żądza spaczonych umysłów, a w tym nie może być miłości.

Kasety te stanowią jedno z pierwszych wydawnictw legalnych w naszym kraju. (...) Jeżeli ktoś z waszych znajomych ma tę kasetę, to porozmawiajcie z nim, starając się go przekonać do jej zniszczenia”.

Twierdzenie, że cała muzyka tego rodzaju jest satanistyczna, byłoby jed­nak oczywiście zbytnim uproszczeniem. Grą na instrumentach można również chwalić Pana. Jezus „przyszedł szukać tego, co zginęło”, dlatego dziś nie omija dyskotek i koncertów rockowych. Wielu wykonawców tej muzyki zo­stało dotkniętych Jego łaską.



Oto ich świadectwa:

Robert Litz Fridrich - gitarzysta ostrej metalowej grupy Acid Drinkers: „Nawróciłem się kilkanaście lat temu. Byłem świadkiem śmierci kolegi, i dało mi to dużo do myślenia. To był pierwszy krok, a od półtora roku jestem na drodze neokatechumenalnej”.

Mieczysław Szcześniak, wokalista:

„Muzykę traktowałem jako jeden z możliwych celów w życiu. Gdy zaś po­znałem Tego, który wszystko stworzył, nawet muzykę, gdy zgodziłem się, aby On stanął na szczycie mojej hierarchii wartości, zacząłem patrzeć na muzykę bardziej realnie, «z błogosławionym dystansem»”.



(List, 7/96)

Robert Cudzich, gitarzysta zespołu „New Life Musie”, uzdrowiony przez Chrystusa po wielu latach zażywania narkotyków, przyznaje po prostu:

„Zrozumiałem różnicę między muzyką graną dla Boga a muzyką «światową». W tej ostatniej najważniejszy jest przekaz emocji, jakieś wyładowanie się, ale takie, w którego centrum pozostaje zawsze «ja». Celem zaś muzyki chrze­ścijańskiej jest przybliżyć człowieka do Boga, otworzyć go na Jego obecność, pomóc w otwarciu na Jego miłość”.



pomyśl:

-Jakiej muzyki słuchasz?

- Czego cię uczą teksty tych piosenek?

- Czy to, co ci się podoba, podoba się także Bogu?



zapamiętaj:

„Dobrze jest grac naszemu Bogu, wdzięcznie jest nucie pieśń pochwalną”

(Ps 147,1)

zadanie:


1. Przeprowadź wywiad z dorosłymi, pytając ich, jakiej muzyki młodzieżowej nie lubią i dlaczego.

2. Dlaczego warto organizować zabawy bez alkoholu?

3. Spróbuj krytycznie popatrzeć na zachowanie własne i innych podczas dyskoteki
Na okładce Reflection — Black Sabbath można przeczytać:

„A ty biedny głupcze, który trzymasz w ręku ten longplay, wiedz, że w nim sprzedałeś swoją duszę, bo zostanie ona wnet uwięziona w tym piekielnym rytmie, w piekielnej mocy tej muzyki. A to muzyczne ukąszenie tarantuli zmusi cię do tańca, bez przerwy”. Dla fanów przygotowano nawet nalepki z napisem: „Jestem opętany przez Black Sabbath”.


Stairway to Heaven” (schody do nieba) — piosenka antychrześcijańskiej grupy Led Zeppelin, zawiera zakamuflowane, satanistyczne wyznanie wiary, a odgrywane odwrotnie (backward masking) — okultystyczne przekazy typu: „Słuchajcie, byliśmy tam... bo żyję z szatanem. Nie mogę znieść Pana. Mój słodki szatan, nikt inny nie utorował drogi”.

(M. Basilea Schlink, Muzyka rockowa: skąd; dokąd?, Wrocław 1994)

Podobne przesłania znajdują się na wielu innych kasetach. Przy czym muzy­cy swoim zachowaniem na scenie nie tylko prowokują swoją publiczność do zachowań agresywnych, rozbudzając najniższe popędy, ale wręcz profanują symbole wiary chrześcijańskiej i samego Jezusa.

Amerykański idol muzyki pop Prince Rogers Nelson nosi duży, złoty krzyż na piersi, a w jego utworach znajdują się takie zdania: „Bóg żyje! Pozwól mu dotknąć siebie, a niebo będzie Twoje”. Jednak są one pomieszane z tekstami, które pochwalają wolny seks. Potwierdza to również zachowanie Prince'a na scenie.

Inna znana ci „gwiazda”, symbol seksu dla młodocianych Madonna Ciccone, nosi często duże krucyfiksy i wyjaśnia to w sposób bluźnierczy.

To tylko kilka przykładów, które powinny ci uświadomić, jak wielki wpływ na twoje życie duchowe mogą mieć niektóre utwory muzyki rockowej. Zapoznaj się z innymi publikacjami na ten temat, żeby nie stać się bezwolną marionetką w rękach tych, którzy chcą tobą manipulować.

Dariusz Malejonek, lider zespołu „Houk”:

„— Jaka była Twoja droga do wiary w Boga, czy była to konsekwentna droga chrześcijanina, czy przeżyłeś gwałtowne nawrócenie?

— Była to droga dość trudna, byłem bowiem dość oporny na przyjęcie Boga. Trwało tak wiele lat, wiele lat różnych poszukiwań. W pewnym momencie, kiedy otrzymałem bardzo wyraźny sygnał, kiedy Chrystus bardzo mocno mnie dotknął, wtedy zrozumiałem, że to jest moja droga. Pochodzę z rodziny ate­istycznej, choć była bardzo dobrą rodziną, gdzie otrzymałem wiele miłości i wszystko, co rodzice mogą dać dziecku. Miałem szczęśliwe dzieciństwo, kiedy jednak już byłem nieco starszy — czułem, że czegoś mi brakuje. Zbliżałem się do wiary, nadal jednak nie mogłem zrobić kroku decydującego, jedną

nogą więc tkwiłem w otaczającym mnie świecie, drugą w świetle wiary. Był to najgorszy okres dla mnie, bo czułem się jak fala miotana przez wiatr, na którą wszystko może wpływać. Bałem się, zwyczajnie się bałem zrobić krok w kie­runku Jezusa, bo myślałem, że mogę wiele stracić, swoją osobowość, swój image, swoich przyjaciół. Kiedy wreszcie zdobyłem się na odwagę, bo przecież w środowisku muzycznym taka postawa nie jest modna...

— Sądzę, że to środowisko jest nawet dość dalekie od wiary, a pewną jego cechą jest atakowanie Kościoła, księży...

— Człowiek boi się obnażyć, stanąć oko w oko z prawdą. Na scenie kreuje się wizerunek «macho» czy «mena», mocnego człowieka, który ma wszystko i może wszystko, co człowiekowi jest dostępne, ma sławę i pieniądze. Wielu młodych ludzi kupuje taki wizerunek. Młodzi, którzy odrzucają autorytety świata dorosłych, którzy odrzucają niemal wszystkie wzorce (czasami zresztą są to rzeczy ewidentnie złe, jak karierowiczostwo, obłuda dorosłego świata, zakła­manie), w to miejsce wpisują sobie autorytety muzyków rockowych i ich słów wypowiadanych ze sceny. W większości — treści bardzo ubogie, nie tylko zresztą w świecie rockowym, ale i filmowym, czy nierzadko ogólnie artystycznym. Jest to pewna sztanca, wszystko jest bardzo podobne do siebie i młodzi ludzie te treści bezkrytycznie przyjmują. Znam środowisko muzyczne w Polsce od 10 lat, grałem w zespołach «Armia», «Moskwa», «Izrael» i teraz «Houk». Muzycy rockowi kiedy schodzą ze sceny, są zwykłymi zagubionymi ludźmi, którzy po chwili odczuwają wielka pustkę wokół siebie. Po zejściu ze sceny pozostają sami, bez wielkiej publiczności, która przez chwilę szalała na ich widok, bez świateł jupiterów, które były skierowane na nich. Gra na scenie, udzielany wywiad, to jest chwila, cała reszta życia toczy się poza sceną. Tej frustracji, tej pustki, nie widzi publiczność, a niestety większość owych muzy­ków jest biedna i nieszczęśliwa i dlatego bardzo często wchodzi w takie rzeczy, jak alkohol, narkotyki czy jakieś proszki. To jest paradoks: ci, którzy ze sceny głoszą absolutną wolność, a więc — że wolno właściwie wszystko, są zniewoleni częstokroć czy to przez alkohol, czy narkotyki, czy swoje żądze lub obsesje. Ja także byłem bliski czemuś podobnemu, jednak miałem szczęście, że zdawałem sobie sprawę, co to jest scena, co to jest muzyka.

— Kim jest Pan Bóg w Twoim obecnym życiu?

— Dzięki Bogu odkryłem, co to jest prawdziwa wolność. Zanim się nawró­ciłem — bałem się, że wiara mnie ograniczy różnymi zakazami i nakazami. Sądziłem, że chrześcijanin to musi być wymuskany bubek, w białej koszuli z krawatem. Wiedziałem też, że nie wszyscy księża są ludźmi godnymi pochwa­ły. Zrozumiałem jednak, że nie jest przecież tak, iż jeśli jest zły ksiądz, także i cała wiara jest zła. Kiedy to wszystko zrozumiałem, poczułem się naprawdę wolnym człowiekiem, człowiekiem, któremu także zostały odjęte takie zbędne rzeczy, jak picie alkoholu czy palenie. Nie musiałem aż walczyć, właśnie to wszystko zostało mi bezboleśnie odjęte. Mogę o tym mówić, nawet muszę, bo gdybym zachował tylko dla siebie, czułbym się źle wobec innych. Chcę się podzielić wszystkim, co dostałem, bo nie jest to żadna moja zasługa. Jezus Chrystus dał mi to wszystko za darmo”.



Gość Niedzielny” 11 /12 III 1995, s. 23


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna