Ks. Zbigniew Sobolewski w komunii z Bogiem



Pobieranie 0.61 Mb.
Strona1/15
Data06.05.2016
Rozmiar0.61 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


Ks. Zbigniew Sobolewski

W komunii z Bogiem


Konferencje na XXXI Pieszą Pielgrzymkę Podlaską

na Jasną Górę

Spis treści:



  1. Bóg w Trójcy zaprasza do komunii ze sobą

  2. Powszechne powołanie do świętości

  3. Grzech przeszkodą w komunii z Bogiem

  4. Posłuszeństwo słowu Bożemu

  5. Modlitwa dla komunii z Bogiem

  6. Będziecie moimi przyjaciółmi

  7. Eucharystia

  8. Chrześcijańska asceza

  9. Krzyż Chrystusa, cierpienie i śmierć

  10. Kościół wspólnotą komunii z Bogiem

  11. Święci w komunii z Bogiem

  12. Maryja zjednoczona z Bogiem

2 sierpnia

Bóg w Trójcy zaprasza do komunii ze sobą
„Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (pot. Ef 1,9), dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się uczestnikami boskiej natury (por. Ef 2,18; 2 Pt 1,4). Przez to zatem objawienie niewidzialny Bóg (por. Kol 1,15; 1 Tm 1,17) w nadmiarze swojej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół (por. Wj 33,11; J 15,14-15) i obcuje z Nimi (por. Bar 3,38), aby ich zaprosić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej”1.

Największym darem, jaki otrzymaliśmy od Boga jest możliwość zjednoczenia z Nim, życia w nieprzemijającej komunii i miłości. Bóg stworzył człowieka do szczęścia. Gdy człowiek przez grzech utracił pierwotną wspólnotę z Bogiem i musiał opuścić raj, Bóg ofiarował mu nadzieję powrotu. W swej hojności dał o wiele więcej, niż człowiek mógłby się spodziewać. W swoim Synu Bóg odkupił człowieka i otworzył przed nim nową perspektywę życia. Nie jest nią powrót do raju ziemskiego, ale coś nieskończenie większego, doskonalszego – królestwo Boże. Bóg zaprosił człowieka do komunii ze sobą. Jej typem i zapowiedź stanowi wniebowstąpienie Chrystusa, który po zmartwychwstaniu nie porzucił ludzkiej natury, lecz uszlachetniwszy ją i obdarzywszy chwałą, wziął do nieba.


Tajemnica miłości
Chrześcijaństwo dokonało rewolucyjnej zmiany wobec judaizmu i religii politeistycznych w koncepcji Boga. Poganie wierzyli w wielu bogów. Wyobrażali ich sobie na sposób ludzi. Przypisywali im ludzkie zdolności, przymioty i wady. Tworzyli grupy bóstw, często personifikujące moce lub zjawiska przyrodnicze.

Bogowie ci żyli w swoim świecie, zajęci sobą, czasami schodzili na ziemię, aby pomagać lub szkodzić ludziom. Generalnie jednak istniał pewien dystans, oddzielenie pomiędzy światem bóstw pogańskich a światem ludzi. Bogowie posługiwali się ludźmi, ludzie próbowali ich pozyskać dla swoich planów poprzez składanie ofiar z płodów ziemi lub zwierząt.

Religia objawiona odrzuciła koncepcję pogańską boga lub bóstw. Stary Testament objawia Boga Jedynego, który nie zamieszkuje, jak pogańskie bożki świątyń, zbudowanych przez ludzi. Patriarchowie Starego Testamentu, a zwłaszcza Mojżesz odkrywają prawdę, że Bóg jest kimś o wiele większym, niż niebo i ziemia, potężnym stwórcą wszystkiego, przekraczającym wszystkie swojej dzieła. To Bóg daleki, którego nie zamknie żadne miejsce, nie ogranicza czas i nie zniewalają konieczności życiowe. Jednocześnie jest to Bóg bliski, który tworzy historię swego narodu: czuwa, troszczy się o niego, wyzwala, błogosławi, obdarza obietnicami. To Bóg przymierza, pociągający swój lud ku sobie „więzami miłości” (Oz 11,4). Jahwe karzący za grzechy i litościwie przebaczający skruszonym, sprawiedliwy i mądry, dzielący się ze swoim ludem prawdą. Jahwe miłosierny, wysłuchujący modlitw i niosący pociechę. Bóg kochający prawość i nakazujący miłowanie bliźnich.

Ponieważ naród wybrany żył wśród pogan czczących wielu bogów, dlatego Stary Testament z naciskiem podkreślał konieczność porzucenia bałwochwalstwa i oddawania czci tylko Jedynemu Bogu. Słowo Boże piętnuje wszystko, co prowadzi do wielobóstwa. Stąd istniała jedyna świątynia w Jerozolimie, zakaz tworzenia posągów i obrazów Boga, jedno kapłaństwo Aaronowe i ściśle określone prawo kultyczne.

Pełnię objawienia Bożego przyniósł Jezus Chrystus. Wcielone Słowo Boże odsłoniło przed ludźmi pełnię tajemnicy Boga. Chrystus potwierdził, że Bóg jest Jeden i Jedyny. „Bóg to nie wiekuista samotność, lecz miłość, która wyraża się we wzajemnym obdarowywaniu sobą. On jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym”2Chrystus ukazał, że Bóg stanowi wspólnotę Trzech miłujących się Osób otwartą na człowieka. „On nam objawił, że Bóg jest miłością «nie przez jedność osoby, lecz przez to, że Trójca ma jedną naturę» (Prefacja): jest Stwórcą i miłosiernym Ojcem; jest Jednorodzonym Synem, wcieloną wieczną Mądrością, dla nas umarł i zmartwychwstał; jest Duchem Świętym, który wszystko prowadzi, wszechświat i historię, do ostatecznego spełnienia. Trzy Osoby są jednym Bogiem, bo Bóg jest miłością, Syn jest miłością, Duch jest miłością, nieskończoną i wieczną. Nie żyje we wspaniałej samotności, lecz jest niewyczerpanym źródłem życia, które wciąż się daje i przekazuje. Możemy odczuć to w pewnej mierze, obserwując zarówno makrokosmos: naszą ziemię, planety, gwiazdy, galaktyki; jak też mikrokosmos: komórki, atomy, cząsteczki pierwsze. Wszystko, co istnieje, nosi w sobie w pewnym sensie «imię» Trójcy Przenajświętszej, ponieważ cały byt, aż po najmniejsze cząsteczki, opiera się na związkach, które odzwierciedlają relacyjność Boga, ukazują stwórczą miłość. Wszystko pochodzi z miłości, dąży do miłości, oczywiście różny jest stopień świadomości i wolności. «O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!» (Ps 8,2) – woła Psalmista. Mówiąc o «imieniu», Biblia wskazuje na samego Boga, na jego najprawdziwszą tożsamość, która jaśnieje w całym stworzeniu, gdzie każda istota ze względu na sam fakt, że istnieje, i na to, z czego jest «utkana», podlega transcendentnej zasadzie, wiecznemu i nieskończonemu życiu, które się daje, jednym słowem: Miłości. «W Nim bowiem – powiedział św. Paweł na Areopagu w Atenach – żyjemy, poruszamy się i jesteśmy» (Dz 17,28). Najmocniejszy dowód na to, że jesteśmy stworzeni na obraz Trójcy Świętej, jest następujący: tylko miłość daje szczęście, bo żyjemy w związku, żyjemy, żeby kochać i żeby ktoś nas kochał. Posługując się obrazem zaczerpniętym z biologii, powiedzielibyśmy, że istota ludzka nosi w swoim «genomie» głęboki ślad Trójcy, Boga-Miłości”3.

Komunia Osób Boskich, zjednoczonych ze sobą w doskonałej i nieskończonej miłości, otwiera się na człowieka. Bóg objawiony w Chrystusie, stał się nam bliski. Przezwyciężył dystans pomiędzy sobą a nami, umożliwiając ludziom wejście w krąg swej odwiecznej miłości. Chrystus stając się człowiekiem, przyjmując ludzką naturę, stał się nie tyle „Bogiem obok nas” czy „bliskim nam”, ale „Bogiem z nami”, „Bogiem wśród nas” i „Bogiem dla nas”. Stał się człowiekiem, dając dowód, że: „«Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował» (J 13,1). Bóg kocha swoje stworzenie, człowieka. Kocha go również wtedy, gdy ten upada, i nie pozostawia go samego. On kocha do końca. Jego miłość jest miłością aż do końca, do ostateczności: zstępuje z wyżyn swej Boskiej chwały. Zdejmuje szaty swej Boskiej chwały i przyodziewa szaty niewolnika. Zniża się aż po skrajną nędzę naszego upadku. Klęka przed nami i posługuje nam jak niewolnik; obmywa nasze brudne stopy, abyśmy mogli zostać dopuszczeni do udziału w Boskiej uczcie, abyśmy stali się godni zająć miejsce przy Jego stole – sami nie moglibyśmy ani nie powinniśmy tego czynić.

Bóg nie jest daleki, zbyt odległy i zbyt wielki, aby zajmować się naszymi małymi sprawami. Właśnie dlatego, że jest wielki, może zajmować się także tym, co małe. I właśnie dlatego, że On jest wielki, dusza człowieka, sam człowiek, stworzony do miłości wiecznej, nie jest czymś małym, lecz jest wielki i godny Jego miłości. Świętość Boga nie jest porażającą mocą, wobec której w bojaźni musimy zachować dystans. Jest ona mocą miłości, i przez to mocą oczyszczającą i uzdrawiającą.

Bóg uniża się i staje się niewolnikiem, obmywa nasze nogi, abyśmy mogli siedzieć u Jego stołu. W tym wyraża się cała tajemnica Jezusa Chrystusa. W tym staje się widoczne, czym jest odkupienie. Aby nas obmyć, zanurza nas w swojej miłości, gotowej zmierzyć się ze śmiercią. Tylko miłość ma tę oczyszczającą moc, która obmywa nas z naszego brudu i wynosi na wyżyny Boga. Kąpielą, która nas oczyszcza, jest On sam, całkowicie się nam dający, nawet w otchłani swego cierpienia i śmierci. On nieustannie jest tą miłością, która nas obmywa; w sakramentach oczyszczenia – w chrzcie i sakramencie pokuty – On wciąż klęczy u naszych stóp i pełni posługę niewolnika, posługę oczyszczenia, otwiera nas na Boga. Jego miłość jest niewyczerpana, rzeczywiście jest miłością aż do końca”4.

Bóg zamieszkuje w człowieku. Obiecał to Chrystus mówiąc do uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać (J 14,23). Obecność Boża w sercu ludzi jest możliwa dzięki hojności Boga, który uzdalnia człowieka do tak wielkiej zażyłości ze sobą. Miłość Trójcy Świętej do człowieka wyraża się w obdarowaniu go godnością dziecka Bożego i uczynieniu świątynią Bożą. Dzięki miłosierdziu Boga, człowiek stał się kimś więcej niż koroną stworzenia. Dobitnie przedstawił to św. Jan: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty” (1 J 3,1-3). Relacja Bóg – człowiek, dzięki odkupieńczemu dziełu Chrystusa stała się relacją Ojciec – dziecko.

O wspaniałej godności człowieka, który otworzy się na działanie Boże, zaświadcza św. Paweł Apostoł, porównując pierwotną wspólnotę wiernych do świątyni. „Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem” (2 Kor 6,16).


Ja jestem drogą
Jezus wszedł w świat ludzi, aby ich przyprowadzić do Boga i odsłonić przed nimi perspektywę Jego królestwa, jako ostateczne spełnienie ich życia. Chciał poprzez swe życie, śmierć i zmartwychwstanie umożliwić ludziom powrót do pełnej komunii z Trójcą Świętą. Ukazał im prawdziwe oblicze Boga, który kocha swe dzieło i pragnie obdarzyć je życiem nieprzemijającym. „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła” (J 14,1-11).

Chrystus ukazał, że powołaniem człowieka jest udział w życiu samego Boga. Przedmiotem Jego obietnicy nie jest już królestwo ziemskie, rajski wiecznie trwający dobrobyt, powrót do szczęśliwej krainy na wzór utraconego raju, ale radość i szczęście, jakie może dać jedynie pełne miłości i oddania zjednoczenie z Bogiem. Chrystus otworzył ludzkości drogę do Boga. Wypełnił to, co zapowiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6). On stał się dawcą prawdziwego, nieprzemijającego życia.

Głosząc Ewangelię miłości Chrystus wymagał od słuchaczy, by wierzyli nie tylko Jego słowom, ale w Niego samego – nie tylko jako posłanego Mesjasza, lecz jako Syna Bożego, współistotnego Ojcu. „Ten kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (J 12,44). Żądał wiary, która „stanie się «logiczną konsekwencją» czynów i słów Chrystusa dla tych wszystkich, którzy szczerze Go słuchają, przypatrują się Jego czynom, rozważają Jego słowa. Ale ona jest także podstawą i niezbędnym warunkiem wymaganym przez Chrystusa od tych, którzy pragną stać się Jego uczniami lub korzystać z Jego Boskiej władzy”5. W nocnej rozmowie z Nikodemem, dostojnikiem żydowskim, który chętnie słuchał nauk Jezusa i skłaniał się do tego, by stać się Jego uczniem, Chrystus stwierdził, że wiara jest nieodzowna, by otrzymać życie wieczne. „Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,12-22).

Chrystus żądał wiary od tych, którzy prosili go o uzdrowienie lub uwolnienie od złych duchów. Znamiennym przykładem jest Jego spotkanie z ojcem chłopca opętanego przez złe duchy, o którym opowiada św. Marek. „Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,21-24).

Pochwalił wiarę setnika z Kafarnaum, który prosił Go o uzdrowienie sługi, a który czuł się niegodny gościć Jezusa w swoim domu (Mt 8,5-11). Z uznaniem wyraził się o wierze kobiety kananejskiej, która błagała go o uzdrowienie córki (zob. Mt 15,21-28).

Rozmawiając z Martą przy grobie Łazarza Chrystus również zapytał ją o wiarę: „Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11,23-27).


Wiara jest odpowiedzią na Boże wezwanie
Wiara to dar otrzymany od Boga jako szczególny wyraz Jego miłości. Bóg sam jest jej źródłem i hojnym dawcą. Jest łaską konieczną do zbawienia. „Gdy św. Piotr wyznaje, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego, Jezus mówi do Niego, że nie objawiły mu tego «ciało i krew, lecz Ojciec… który jest w niebie» (Mt 16,17). Wiara jest darem Bożym, cnota nadprzyrodzoną wlaną przez Niego”6.

Wiara jest odpowiedzią, zadaniem człowieka, któremu się objawia Bóg. „Bogu objawiającemu się należy okazać «posłuszeństwo wiary» (por. Rz 16,26; Rz 1,5; 2 Kor 10,5-6), przez które człowiek z wolnej woli cały powierza się Bogu, okazując «pełną uległość rozumu i woli wobec Boga objawiającego» i dobrowolnie uznając objawienie przez Niego dane. By móc okazać taką wiarę, trzeba mieć łaskę Bożą uprzedzającą i wspomagającą oraz pomoce wewnętrzne Ducha Świętego, który by poruszał serca i do Boga zwracał, otwierał oczy rozumu i udzielał «wszystkim słodyczy w uznawaniu i dawaniu wiary prawdzie». Aby zaś coraz głębsze było zrozumienie objawienia, tenże Duch Święty darami swymi wiarę stale udoskonala”7.

Człowiek może dać odpowiedź Bogu dzięki obdarowaniu łaską i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego. „Niemniej jednak jest prawdą, że wiara jest aktem autentycznie ludzkim. Okazanie zaufania Bogu i przylgnięcie do prawd objawionych przez Niego nie jest przeciwne ani wolności, ani rozumowi ludzkiemu. Już w relacjach międzyludzkich nie jest przeciwna naszej godności wiara w to, co inne osoby mówią nam o sobie i swoich zamierzeniach, oraz zaufanie ich obietnicom (na przykład, gdy mężczyzna i kobieta zawierają małżeństwo), aby wejść w ten sposób we wzajemną komunię. Jeszcze mniej sprzeczne z naszą godnością jest więc «okazanie przez wiarę pełnego poddania naszego rozumu i naszej woli objawiającemu się Bogu» i wejście w ten sposób w wewnętrzną komunię z Nim” (KKK nr 154).

Wspaniałym przykładem wiary, do jakiej zdolny jest człowiek, poruszony tchnieniem Bożym, jest Abraham. Pochwałę Jego wiary głosi Pismo św. „Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie” (Hbr 11,8). Wielkość wiary Abrahama polegała na całkowitym zawierzeniu Bogu i poddaniu się Jego woli. Abraham posłuszny słowu, które otrzymał opuścił bezpieczny dom rodzinny, zostawił Ur Chaldejskie, by z małą grupką osób udać się w nieznane. Była to decyzja ryzykowna. Klan rodzinny dawał gwarancję bezpieczeństwa i pomyślności, czczeni bogowie dawali poczucie stabilności życiowej i byli gwarancją dobrobytu. Abraham zostawił to wszystko, zerwał z miejscem swego urodzenia, tradycją i wiarą swoich ojców. Udał się w nieznane prowadzony jedynie przez głos Boga.

Wiara Abrahama była wiarą w trudne do przyjęcia obietnice Boże. Bóg obiecywał mu wszystko to, co po ludzku sądząc było niemożliwe do osiągnięcia. Abraham był już człowiekiem bezdzietnym. Zdawał sobie sprawę z tego, że ani on, ani jego żona nie będą mogli mieć dzieci. Bóg obiecywał mu potomstwo liczne jak gwiazdy na niebie i jak piasek na plaży morskiej (Rdz 22,17).

Był tułaczem w ziemi zamieszkiwanej przez liczne i silne plemiona. Z drżeniem serca dziękował każdego dnia Bogu za to, że nie zostało rozkradzione jego bydło, a on sam wraz ze swoimi ludźmi wzięty w niewolę. Bóg obiecał jego potomstwu na własność ziemię, której nie mógłby nigdy zdobyć własnymi siłami (Rdz 26,4). Bóg próbował jego wiarę, żądając, by poświęcił mu własnego syna Izaaka (Rdz 22,1-5).

W Nowym Testamencie ikoną wiary, na wzór Abrahama jest Maryja. Ona również bezgranicznie i bezwarunkowo zawierzyła Bogu i pozwoliła Mu kształtować historię swego życia. Była zjednoczona z Chrystusem nie tylko jako Jego Matka, ale jako pierwsza wierząca; „ta, która uwierzyła, że spełnią się Jej słowa powiedziane od Pana” (por. Łk 1,45). Historia życia Maryi, podobnie jak Abrahama i wielu innych wspaniałych bohaterów wiary Starego Testamentu, była wędrówką z Bogiem dokonującą się w komunii z Nim. Zarówno w chwilach zwyczajnych, jak i wielkich wydarzeniach życiowych, Bóg był stale obecny w sercu Maryi. Pozwalała Mu, jako Jego pokorna służebnica posługiwać się sobą dla dokonania zamierzonych przez Niego dzieł.
Cały człowiek odpowiada Bogu
Wiara jest odpowiedzią, której udziela objawiającemu się Bogu cały człowiek. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina o jej osobowym charakterze. Jest w nią zaangażowany nie tylko intelekt, gotowy do przyjęcia prawdy objawionej, ale i wola człowieka, która pragnie pójść za otrzymaną prawdą. Jest ona zawsze aktem ludzkiej wolności. Bóg nikogo nie zmusza do wiary, pozwalając człowiekowi na dokonanie wolnego wyboru. Pomaga ludzkiemu rozumowi pokonywać trudności, a wolę wspiera i pobudza do opowiedzenia się za prawdą Bożą. „Wiara jest darem, danym przy chrzcie, który umożliwia nam spotkanie z Bogiem. Bóg skrywa się w tajemnicy: usiłowanie zrozumienia Go oznaczałoby próbę zamknięcia Go w naszych pojęciach i w naszej wiedzy, a to ostatecznie prowadziłoby do utracenia Go. Poprzez wiarę zaś możemy przebić się przez pojęcia, nawet pojęcia teologiczne, i «dotknąć» Boga żywego. A Bóg, gdy już Go dotkniemy, natychmiast udziela nam swej mocy. Gdy powierzamy się żywemu Bogu, gdy z pokorą umysłu uciekamy się do Niego, przenika nas wewnątrz jakby niewidoczny strumień życia Bożego. Jak ważne jest byśmy uwierzyli w moc wiary, w możliwość nawiązania dzięki niej bezpośredniej więzi z żywym Bogiem! I byśmy w sposób świadomy zadbali o rozwój naszej wiary, aby ona rzeczywiście przenikała wszystkie nasze postawy, myśli, działania i zamierzenia. Wiara jest obecna nie tylko w nastrojach i przeżyciach religijnych, ale przede wszystkim w myśleniu i w działaniu, w codziennej pracy, w zmaganiu się ze sobą, w życiu wspólnotowym i w apostolstwie, ponieważ sprawia ona, że nasze życie jest przeniknięte mocą samego Boga”8.

Do tej pory mówiliśmy o osobowym wymiarze aktu wiary. Ma ona charakter wspólnotowy. „Wiara jest aktem osobowym, wolną odpowiedzią człowieka na inicjatywę Boga, który się objawia. Wiara nie jest jednak aktem wyizolowanym. Nikt nie może wierzyć sam, tak jak nikt nie może żyć sam. Nikt nie dał wiary samemu sobie, tak jak nikt nie dał sam sobie życia. Wierzący otrzymał wiarę od innych, dlatego powinien ją przekazywać innym. Nasza miłość do Jezusa i ludzi skłania nas do mówienia innym o naszej wierze. Każdy wierzący jest jakby ogniwem w wielkim łańcuchu wierzących. Nie mogę wierzyć, jeśli nie będzie mnie prowadziła wiara innych, a przez moją wiarę przyczyniam się do prowadzenia wiary innych”9.


Żyjemy nadzieją
Z wiarą w Boga, która jest jego darem a zarazem odpowiedzią człowieka, wiąże się ściśle cnota nadprzyrodzonej nadziei. Powołując ludzi do wiary, Bóg ukazał im swe królestwo jako ostateczny cel ziemskiej wędrówki. Św. Jan opisuje niebieskie Jeruzalem, wieczną wspólnotę Boga z ludźmi, w której On sam otrze z ich oczu wszelką łzę (Ap 17,17; 21,4). „I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali. I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach. I odtąd już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy i światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków” (Ap 22,3-5).

Dzięki Bożej nadziei pragniemy naszego szczęścia, którego nie ograniczy doczesność. Spodziewamy się, pokładając ufność w obietnicach Boga i Chrystusa, że osiągniemy zbawienie i dołączymy do ogromnej rzeszy ludzi zgromadzonych przed Bogiem i Barankiem.

„Możemy więc mieć nadzieję na chwałę nieba, obiecaną przez Boga tym, którzy Go miłują i czynią Jego wolę. We wszystkich okolicznościach każdy powinien mieć nadzieję, że z łaską Bożą «wytrwa do końca» i otrzyma radość nieba jako nagrodę wieczną Boga za dobre uczynki spełnione z pomocą łaski Chrystusa. W nadziei Kościół modli się, aby «wszyscy ludzie zostali zbawieni» (1 Tm 2,4). Dąży do zjednoczenia w chwale nieba z Chrystusem, swoim Oblubieńcem”10.

Ta nadzieja, będąca darem Ducha Świętego podtrzymuje nas w trudnościach, pokusach i chwilach zwątpień, zwłaszcza gdy doświadczamy niesprawiedliwości i zła. „Nie ma tak głębokiego cienia, który mógłby przesłonić światłość Chrystusa. Dlatego ludziom wierzącym w Chrystusa nigdy nie brakuje nadziei, nawet w dzisiejszych czasach, w obliczu wielkiego społecznego i gospodarczego kryzysu nękającego ludzkość, w obliczu niszczycielskiej nienawiści i przemocy, które wciąż powodują rozlew krwi na wielu obszarach ziemi, w obliczu egoizmu i dążenia człowieka, by być dla siebie bogiem, co niekiedy prowadzi do niebezpiecznego wypaczenia Bożego zamysłu odnośnie do życia i godności ludzkiej, rodziny i harmonii całego stworzenia. Nasz wysiłek, by uwolnić ludzkie życie i świat od zatrucia i zanieczyszczenia, które mogłyby zniszczyć teraźniejszość i przyszłość, jest cenny i ma sens – jak napisałem w cytowanej już Encyklice Spe salvi – nawet jeśli pozornie nie odnosimy sukcesów lub wydaje się nam, że jesteśmy bezsilni wobec przeciwstawnych sił, bowiem «to ta wielka nadzieja, oparta na Bożych obietnicach, dodaje nam odwagi i ukierunkowuje nasze działanie w chwilach dobrych i złych» (n. 35)”11.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   15


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna