Ksiądz proboszcz miastecki Bernard Witucki – generał broni



Pobieranie 44.58 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar44.58 Kb.

Ksiądz proboszcz miastecki Bernard Witucki – generał broni


Wojska Polskiego w stanie spoczynku

Spośród wszystkich księży pracujących w parafii miasteckiej (1945 – 1995), najbardziej znanym proboszczem, nie tylko w kraju i zagranicą był ksiądz Bernard Witucki – generał broni w stanie spoczynku.

Według Leksykonu wiedzy wojskowej Generał: 1) oficer w stopniu wyższym od pułkownika. W niektórych armiach kapitalistycznych najwyższy stopień wojskowy. W Wojsku Polskim istnieją cztery stopnie generalskie: generał brygady, generał dywizji, generał broni, generał armii; w marynarce wojennej trzy: kontradmirał, wiceadmirał i admirał; 2) dowódca różnych rodzajów wojsk; stopień wprowadzony we Francji w XVI wieku używany w połączeniu z innymi nazwami stopni oficerskich, np. capitaine – general, colonel – general. W Polsce stopień generała wprowadzono w XVII wieku; w piechocie i dragonerii początkowo był tylko stopień generała majora, istniał również urząd generała artylerii, w latach 1651 – 1656 generał piechoty. W latach siedemdziesiątych XVII wieku wprowadzono stopień generała lejtnanta, następnie funkcje generała inspektora i generała adiutanta. W legionach J.H. Dąbrowskiego i wojsku Księstwa Warszawskiego istniały stopnie generała brygady i generała dywizji, odpowiadające stopniom generała majora i generała lejtnanta.

W Królestwie Kongresowym wprowadzono stopień generała broni. W 1918 – 1922 istniały przejściowo stopnie generała podporucznika i generała porucznika.



GENERAŁ ARMII, w Wojsku Polskim najwyższy stopień generalski w latach 1954 – 1957, wprowadzony ponownie w 1973 r. Oznaki w kolorze srebrnym: wężyk generalski i cztery gwiazdki na naramiennikach i otoku czapki; dwa galony na daszku czapki; orzełki na kołnierzach kurtek od mundurów oraz płaszczy. Stopień generała armii istnieje we wszystkich armiach państw socjalistycznych oraz niektórych kapitalistycznych (np. we Francji).

GENERAŁ ARTYLERII: 1) w dawnej Rzeczypospolitej: urząd administratora i dowódcy odpowiedzialnego za sprawy artylerii, utworzony na mocy konstytucji z 1637 (osobno dla Korony i dla Litwy); generał artylerii administrował pieniędzmi przeznaczonymi na utrzymanie artylerii z tzw. Nowej kwarty, zajmował się zakupem dział, amunicji i sprzętu inżynieryjno – saperskiego, nadzorował szkolenie artylerzystów, podlegały mu arsenały; podczas wojny dowodził zwykle artylerią armii głównej (starszy nad armatą); 2) w XX wieku w niektórych armiach europejskich (np. w Niemczech do 1945 r) – stopień wojskowy, podobnie jak generał piechoty, generał lotnictwa itp.

GENERAŁ BRONI, w Wojsku Polskim stopień niższy od generała armii i wyższy od generała dywizji. Wprowadzony w 1922. Oznaki w kolorze srebrnym: wężyk generalski i trzy gwiazdki na naramiennikach i otoku czapki, dwa galony na daszku czapki, orzełki na kołnierzach kurtek od mundurów oraz płaszczy.

GENERAŁ BRYGADY, w Wojsku Polskim najniższy stopień generalski. Wprowadzony w 1922 r. Oznaki w kolorze srebrnym: wężyk generalski i jedna gwiazdka na naramiennikach i otoku czapki; dwa galony na daszku; orzełki na kołnierzach kurtek od mundurów i płaszczy. Stopień generała brygady istnieje m.in. w armiach Stanów Zjednoczonych i Republiki Federalnej Niemiec.

GENERAŁ DYWIZJI, w Wojsku Polskim stopień niższy od generała broni i wyższy od generała brygady, wprowadzony w 1922 r. Oznaki w kolorze srebrnym: wężyk generalski oraz dwie gwiazdki na naramiennikach i otoku czapki; dwa galony na jej daszku; orzełki na kołnierzach kurtek od mundurów oraz płaszczy.

GENERAŁ LEJTNANT, GENERAŁ PORUCZNIK, stopień generalski w wielu armiach; w Wojsku Polskim generał lejtnant istniał w XVIII wieku; generał porucznik w okresie 1918 – 1922.

GENERAŁ PIECHOTY, w dawnej Rzeczypospolitej stanowisko administratora oraz dowódcy piechoty i dragonii, zbliżone do generała artylerii, istniało w latach 1651 – 1956 (wprowadzone przez króla Jana Kazimierza w celu zmniejszenia władzy hetmanów.

Bernard Witucki urodził się 16 lipca 1918 roku w Jaroszewie koło Żnina w województwie poznańskim jako dwunaste z piętnaściorga dzieci. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Mamilczu, powiat Szubin. Do szkoły średniej chodził w Bydgoszczy. Zapatrzony w swojego kuzyna – misjonarza pracującego w Chinach, postanawia też zostać misjonarzem. Internowany w Rumunii w 1936roku wyjeżdża do Francji na studia filozoficzne. We wrześniu 1939 roku rozpoczyna służbę wojskową w powstającej tam armii polskiej.

Po ukończeniu podchorążówki zostaje wcielony do Brygady Strzelców Podhalańskich. Walczy w Norwegii, gdzie zostaje ranny. W 1940 roku wraca do Francji. Aresztowany i uwięziony w Lyonie, wycieńczony głodem i ciężką pracą przy wycince lasu, waży zaledwie 42 kg. Po wyjściu na wolność, dziękując Bogu za łaskę życia, rozpoczyna odmawianie koronki do Miłosierdzia Bożego, którego stał się apostołem.

Wykształcenie wojskowe i szlify oficerskie zdobył we Francji. W latach 1941 – 1945 uczestniczył czynnie w ruchu oporu we Francji. Gromadząc broń i materiały wybuchowe zapoczątkował akcję sabotażową na liniach kolejowych biegnących przez Masyw Centralny. Zaliczany był do najwaleczniejszych.

Za zasługi wojenne otrzymał wiele odznaczeń z różnych państw, a wśród nich: Srebrny Order Krzyża Virtuti Militari V klasy (w uzasadnieniu przyznania którego Generał Antoni Zdrojewski napisał z datą 27.12.1944r.: ,,Za wybitny udział w walkach w Norwegii i Francji.Wysadzenie tunelu Neussargnes –Lioran

i uszkodzenie linii kolejowych w departamencie Cantal i Gard – co utrudniło wojskom niemieckim ich przemieszczenie bojowe’’, Pamiątkowy Medal Wojenny Gen. Eisen – nower a Croix De Guerre, Medaille Militer, Interaliancki Krzyż Zasługi Wojennej, Francuski Medal Pamiątkowy Wojny 1939 – 1945. W 1987r ,,nie tylko za bohaterskie czyny (.....), których dokonał na ziemi francuskiej w łonie Ruchu Oporu przeciw nazistowskiemu okupantowi, lecz również nigdy niazaprzeczalnie (.....) zaangażowanie w służbie odwiecznej przyjaźni, z którą łączy Francję i Polskę, w dowód szczerej wdzięczności do tej liczby odznaczeń dołączona została Legia Honorowa, najwyższe odznaczenie francuskie (21.03.1987r).

Za ofiarność w walkach pod Narwikiem, za całokształt działalności w ruchu oporu i wreszcie za brawurowe wykonywanie tzw. operacji specjalnych Delegat Ministra i Szef Wojska Polskiego we Francji Generał Antoni Zdrojewski 21.01.1945r mianował młodego wówczas pułkownika Generałem Brygady Wojska Polskiego (zaświadczenie 3/8.03.1945r).

Młody oficer otrzymał stopień Generała Brygady Alianckich Sił Ruchu Oporu IMOS. O tak szybkim i zadziwiającym awansie zadecydowała przede wszystkim niezwykła odwaga w wykonywaniu tzw. zadań specjalnych. Jako dowódca okręgu kilkakrotnie zmieniał swoje miejsce dowodzenia: Lyon, Layrac

(Lot i Garonne), Montpellier, Maribal les Echelles (Isere) i wreszcie od grudnia

1943r w Saint Flour. To ostatnie sprawiło, że chyba najbliżej stawał wówczas przy Bogu. Znajdowało się tam bowiem seminarium duchowne, w którym mieściło się centrum dowodzenia. Młody wiek i doskonała znajomość języka francuskiego umożliwiły mu wówczas działanie jako seminarzyście francuskiemu pod fałszywym nazwiskiem Bernard Coulorrat. Dzięki fałszywym dokumentom mógł swobodnie poruszać się po Francji. Wtedy też rozpoczął w górach Cantal na folwarku Giraltat, u rodziny Vedrinen gromadzenie broni, która umożliwiła później działalność sobotażową na liniach kolejowych Masywu Centralnego i walkę pod Mont – Monche, w której uczestniczył osobiście. Wiele lat później w 1977 były wojskowy delegat Generał de Gaulle’, a na terytoriach zajętych, Generał Jaogues Chabon – Delmas pisząc zaświadczenie o działalności wojennej Generała Wituckiego stwierdził:

,,W sposób ogólny należy napisać całą prawdę, że Generał Brygady Bernard Witucki figurował wśród najwaleczniejszych członków Ruchu Oporu. Generał Bernard Witucki zawsze szczycił się tym, że nigdy nie zdjął polskiego munduru.

Po zakończeniu wojny przed młodym generałem stało otworem wiele dróg. Miał propozycje wyjazdu do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Jego plany były jednak inne. Ciężkie przeżycia wojenne, sprawiły iż całe swoje życie ofiarował Bogu. Kiedy w sposób niemal cudowny został oswobodzony, wiedział już doskonale jaka będzie Jego droga po zakończeniu wojny. Gdy umilkły ostatnie strzały, zdaje eksternistycznie egzaminy i 29 lipca 1945r otrzymuje święcenia kapłańskie w Saint Flour (Francja) w prywatnej kaplicy z rąk ówczesnego arcybiskupa Paryża Henryka Marii Józefa Pinsona (będąc już w stopniu generała).

Jego dojrzała decyzja przyjęcia święceń kapłańskich była jednoznaczną decyzją przejścia z jednej służby do drugiej: z wojska do służby Kościoła. I tę służbę traktował do końca z wielką wiarą. Po swym święceniu kapłańskim pracuje jako wikariusz w Champagnac les Mines, potem administrator Veyrieres, kapelan adiunkt Szpitala w Auriallac, a po egzaminach kanonicznych otrzymuje stanowisko proboszcza w Madic par Saignes, które piastował aż do marca 1948r, pełniąc jednocześnie funkcje kapelana Polaków w Masywie Centralnym.

Jego serce związane było jednak z Polską. Nie mógł na obczyźnie znaleźć dla siebie miejsca. Ciągnęło go do kraju ojczystego.

Według obowiązujących wówczas przepisów, ks. Generał Bernard Witucki musiał przepracować 5 lat w diecezji Saint – flour, ale na prośbę kościelnych władz (bp. Edmind Nowicki), ,,przez życzliwość dla Polski’’ biskupa Saint – Flour, Henryk Pinson zezwolił Mu na powrót do kraju. Młody ksiądz obronił już wówczas pracę magisterską z teologii dogmatycznej na temat: ,,Problemy grzechu pierworodnego w teologii św. Tomasza z Akwinu’’. W marcu 1948r powrócił do Polski. Na granicy czekała go jednak bardzo przykra niespodzianka. Przemocą odebrano mu legitymację wojskową. Panująca w tym okresie w Polsce sytuacja społeczno – polityczna nie pozwoliła Mu na ujawnienie swego stopnia wojskowego i wojennej przeszłości. Boleśnie przeżył okres szykan licznych przesłuchań i kilkakrotne więzienie, ale wszystko to nie załamało

ks. Generała Wituckiego, tak jak nie załamało Go wcześniejsze – spowodowane decyzją do powrotu do kraju – oskarżenie ,,o zdradę interesów narodu’’, wysunięte przez niektóre koła emigracyjne.

Niedługo po odebraniu legitymacji wojskowej został zdegradowany przez ,,władzę ludową’’ do stopnia pułkownika.

Dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku zostaje mu przywrócony stopień generalski. Dnia 3 maja 1976r prezydent Rzeczypospolitej Polski na uchodźctwie, Julian Sokolnicki nadał ks. Bernardowi Wituckiemu stopień generała dywizji. W świetle najnowszych źródeł ten stopień generalski nie miał większego znaczenia, gdyż Julian Sokolnicki okazał się agentem KGB.

Ks. Bernard Witucki wraca do kraju jako kapłan gorzowski, a jest prefektem szkół w Słupsku i rektorem kościoła św. Ottona – gdzie buduje między innymi klasztor, a potem pełni funkcję spowiednika i Ojca Duchownego w Małym Seminarium w Słupsku.

Po usunięciu ks. Biskupa Nowickiego, ks. Generał Bernard Witucki wykorzystuje świadectwo lekarskie, nakazujące podjecie urlopu zdrowotnego i otrzymawszy taki, na okres jednego roku, wyjeżdża ze Słupska do rodzinnych stron w Archidiecezji Gnieźnieńskiej dnia 15 marca 1951 roku. Nie chcąc być bezczynnym, pomaga w pracy duszpasterskiej w Kruszwicy u znajomego kapłana ks. prałata Pękackiego, z którym poznał się we Francji. Pod jego namową zachowała się w aktach Kurii Biskupiej w Koszalinie prośba o reinkardynację do Archidiecezji Gnieźnieńskiej poparta opinią ks. Prałata:

,,przykładny jako kapłan, gorący mówca i kaznodzieja, nieugięty w zasadach...wprost nieroztropny w szafowaniu swoich sił i zdrowia – zniszczył się i powinien najpierw wrócić do zdrowia...jest to kapłan niezwykłej, wprost heroicznej gorliwości. W liście tym znalazła się również propozycja powierzenia ks. Wituckiemu parafii Wójcin, która właśnie wakowała.

Ks. Prymas Wyszyński godzi się na chwilowe zatrudnienie ks. Wituckiego w wymienionej parafii, ale nie wyraża zgody na reinkardynację, zostawiwszy osobna notkę ,,...musi wrócić do Gorzowa, bo tam jest inkardynowany, a uchwały Konferencji Episkopatu biorą te tereny pod specjalną opiekę pod tym względem.

Przez wiele lat był proboszczem na różnych parafiach.

Dekretem ks. Wikariusza Kapitulnego Szelążka – po powrocie z urlopu w międzyczasie przedłużanego ks. Witucki z dniem 10 lipca 1952 roku zostaje proboszczem w Dąbrówce Wielkopolskiej. W tej parafii wypadało pracować

ks. Wituckiemu aż do roku 1969, gdy w dniu 12 grudnia zostaje mianowany – tym razem przez ks. Biskupa Plutę – wikariuszem zarządcą w Krajence, a po załatwieniu sprawy z ówczesnymi władzami państwowymi – proboszczem dnia 18 lutego 1970 roku.

W ramach nowej diecezji Koszalińsko – kołobrzeskiej w dniu 28 czerwca 1974 roku, otrzymuje dekret na proboszcza w Wałczu do parafii św. Mikołaja, a w sierpniu tegoż roku zostaje mianowany dziekanem dekanatu wałeckiego. Osłabione przejściami wojennymi serce, daje o sobie coraz częściej znać i zmusza ks. Wituckiego do wniesienia prośby o urlop zdrowotny, który otrzymuje 31 lipca 1975 roku. Przez cały czas urlopu przebywa w Gnieźnie.

Po kilkakrotnym przedłużeniu urlopu zdrowotnego, otrzymuje dekret emerytalny z dniem 22 sierpnia 1979 roku. Gdy jednak w miesiąc później zaszła potrzeba wysłania kogoś na zastępstwo do parafii Ustka – dekret uległ ,,zawieszeniu’’ i zamienił się po zastępstwie na dekret proboszczowski do Miastka z datą 29 listopada 1979 roku. Na tym stanowisku pracuje ks. Witucki do 31 sierpnia 1985 roku, w którym to dniu przeniesiony został w stan spoczynku.

W dekanacie miasteckim pełnił funkcję ojca duchownego. Wśród kapłanów był autorytetem. Jego konferencje ascetyczne na zebraniach dekanalnych były słuchane z najwyższą uwagą. Mówił językiem bardzo prostym, czytelnym o konkretnych sprawach kapłańskich. W 1985 roku przeszedł na emeryturę i zamieszkał we własnym domu w Miastku przy ulicy Słonecznej 24.

Generał Dywizji Bernard Witucki był członkiem honorowym Koła Kombatantów NSZZ ,,Solidarność’’ w Gdańsku od dnia 15.11.1952 roku i miał prawo do noszenia odznaki Koła i legitymacji członkowskiej nr 289. Koło Kombatantów NSZZ ,,Solidarność’’ zrzesza w swych szeregach uczestników walk o niepodległość, kombatantów, inwalidów wojennych, prześladowanych i więzionych za swą patriotyczną postawę, którzy ofiarną służbą i osobistym poświęceniem torowali drogę do wolnej Polski. Zawołaniem Koła Kombatantów jest: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Z Francją zawsze łączyły Go bardzo żywe kontakty. Nadal pełnił jeszcze funkcję Delegata Pełnomocnika Federacji Alianckich Kombatantów

w Europie – ZUPRO i IMOS.

Dnia 01 sierpnia 1971 roku Generał Witucki – kapelan generalny IMOS, delegat ZUPRO i Federacji Kombatantów Alianckich w Europie złożył oficjalną wizytę w Paryżu. Po przyjeździe został Generał Witucki przyjęty przez kardynała Marty – arcybiskupa Paryża, który z kolei rewizytował polskiego gościa w jego siedzibie paryskiej.

Podejmowany był kapelan generalny przez zarząd ZUPRO w Paryżu. Na cmentarzu w Colombey – les – Deux – Eglises oddał hołd pamięci Generała de Gaulle, a następnie wraz z delegacją kombatancką uczestników walk we Francji, Luksemburgu, Belgii i Włoszech odwiedził te kraje. Szlakiem bitewnym żołnierza polskiego, jeździł generał do miejsc, w których znajdują się cmentarze i pomniki upamiętniające walki w latach II wojny światowej. W wielu miejscach kapelan celebrował Mszę Świętą za poległych, między innymi na wzgórzu Kamel w Belgii, skąd rozpoczęła się akcja organizacji IMOS. Składając liczne oficjalne wizyty Generał Witucki odwiedził między innymi dwór królewski w Brukseli, a także prymasów poszczególnych krajów.

Podczas tych wizyt nadano Generałowi Wituckiemu szereg odznaczeń, miedzy innymi Order Leopolda, medale miast, tytuły honorowe, wśród nich Order Wielkiego Księstwa Luksemburskiego.

W czasach Polski Ludowej żołnierze, którzy przeszli ,,mniej słuszny’’ szlak bojowy, byli często lekceważeni, a nawet szykanowani. Mocno to odczuł również Ksiądz Generał. Szczególnie ciężko i przykro było mu, gdy w czasie stanu wojennego rzecznik prasowy rządu obywatel Jerzy Urban powiedział w telewizji, że ks. Witucki nie mógł być generałem w czasie wojny, bo był na to za młody. W odpowiedzi na to kłamstwo napłynęło z Francji wiele dokumentów.

Dekret nominacyjny na stopień Generała Brygady Wojska Polskiego wręczył Bernardowi Wituckiemu w styczniu 1945 roku Generał Antoni Daniel Zdrojewski, Delegat Ministra Obrony Narodowej Polskiego Rządu.

Generał Bernard Witucki odpis tego dekretu doręczył odpowiednim władzom Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

W związku z tym przykrym incydentem apelował do Pana Ministra: ,,Trzynaście lat temu prosił Pana Prezesa o interwencję u władz Państwowych w celu przywrócenia Legitymacji Wojskowej Generała Brygady Wojska Polskiego, którą to Legitymację zabrali przemocą Urzędnicy państwowi na granicy czesko – polskiej, gdy Generał Bernard Witucki wracał z Francji do Polski w marcu 1948 roku.

Obywatel Jerzy Urban rzecznik rządu dnia 18 X 1988 roku użył obelżywych słów o Generale Bernardzie Wituckim ,,samozwańczy Generał’’, zniesławiając starszego frontowego oficera Wojska Polskiego.

Poza tym Jerzy Urban uwłaszczał Naczelnemu Dowództwu Alianckich Sił Zbrojnych Europejskiego Frontu Wewnętrznego i dodał w swej zdumiewającej ignorancji: ,,nikt nigdy nie słyszał o niczym takim’’.

Generał Bernard Witucki wysłał wniosek – prośbę z nakazem przeproszenia go przez Jerzego Urbana w telewizji i w prasie oraz odwołanie oszczerstw pod jego adresem, skierowanych do Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Sejmu PRL w Warszawie Alfonsa Klafkowskiego.

Osobno Pana Ministra Prof. Dr Kazimierza Kąkola prosił, aby był jego Rzecznikiem w Trybunale Konstytucyjnym. Generał Bernard Witucki ufał, że znajdzie u Pana Ministra Prof. Dr Kazimierza Kąkola i u swoich kolegów kombatantów uczucie solidarności w tej bolesnej sprawie, gdzie bezprawie chce brać górę. W załączeniu Generał Bernard Witucki przesłał odpis swoich dokumentów zadających kłam Obywatelowi Jerzemu Urbanowi.

Przedstawiony szkic z życia ks. Bernarda Wituckiego ukazuje go jako oficera z wysokim odznaczeniem generała broni i niezłomnego kapłana. Powstaje otwarte pytanie badawcze, na ile w obecnej rzeczywistości politycznej jego odznaczenia wojskowe mają znaczenie? Czy może bardziej o charakterze honorowym (w niektórych zakonach najwyższych przełożonych nazywa się generałami, wybieranymi zgodnie z postanowieniami konstytucji zakonnej, najczęściej przez kapitułę generalną np. u jezuitów)? Uważam, że uzyskane przez niego trzy stopnie generalskie miały charakter bardziej symboliczny, gdyż jako generał nie dowodził żadnym pułkiem, brygadą lub dywizją. Nawet niektórzy księża otrzymywali od rządu londyńskiego stopnie oficerskie, którzy w ogóle nie byli w wojsku i tym bardziej nie brali udziału w II wojnie światowej. Nie sposób dzisiaj obiektywnie ocenić tego problemu bez gruntownej kwerendy archiwalnej. Np.: ks. Witucki wystarał się dla proboszcza z Koczały ks. Jana Schmeltera o stopień oficerski. Nie chcę poniżać zasług ks. Wituckiego, ale jedynie obiektywnie stwierdzić, że nie wszystkie wątpliwości na jego drodze wojskowej zostały rozwiązane po części z braku materiałów archiwalnych i dlatego jego postać czeka na wnikliwe źródłowe opracowanie, przede wszystkim ze strony historyków wojskowych.

W sposób swoisty przeżył przewrót roku 1989. Już wcześniej był w ścisłym kontakcie z Lechem Wałęsą i ks. Jankowskim. Instynktownie wyczuwał, że wówczas po stanie wojennym wszystko co polskie skupiało się w parafii

Św. Brygidy w Gdańsku. Był tam częstym gościem, ale jak zawsze nie wszystko akceptował. Był postacią o wyrazistej osobowości. Bez reszty oddany Polsce. Patrzył na wiele rzeczy dziejących się w ówczesnej Polsce i świecie z jakimś dziwnym tragizmem, ale i z wielkim zatroskaniem, z pewnym dystansem człowieka, który wiele wie. Bolała go wszelka głupota, niezależnie skąd pochodziła (jego sławne, często powtarzane: ,,głupole’’) i brak kompetencji, zwłaszcza u tych, którzy uważali się za wielkich tego świata. Umiał i miał odwagę wiele rzeczy nazywać po imieniu. Równocześnie był człowiekiem głębokiej, dziecięcej wiary. Jego wiara w opatrzność i w to, że nie ludzie kierują losami świata i narodów, była wyrazistą cechą jego charakteru.

Po przejściu na emeryturę w 1985 roku, odprawiał w każdą niedzielę o godzinie dziesiątej sumę. Wtedy Kościół był napełniony wiernymi.

Ksiądz Generał Bernard Witucki – człowiek, który czynnie przeżył wojnę światową, wiedział i poznał zło, które może dotknąć człowieka. Bez reszty oddany był posłudze w konfesjonale. Był spowiednikiem wielu kapłanów. Myślę, że z tego doświadczenia słabości ludzkiej natury, wypływało jego autentyczne nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. Osobiście znał się

Z ks. Michałem Sopoćką – spowiednikiem siostry Faustyny, dziś kandydatem na ołtarze. Bolał, gdy Stolica Apostolska wydała zakaz tej formy kultu Bożego Miłosierdzia. Wierzył, że nabożeństwo to ogarnie świat. Intronizował setki obrazów Miłosierdzia Bożego na terenie całej Polski. Był wyczulony na autentyczność kopii obrazu Jezusa Miłosiernego (,,Jezu, ufam Tobie’’). Każdy obraz musiał być wierną kopią obrazu według wskazówek siostry Faustyny. Dzięki głoszonym rekolekcjom, miał wielu przyjaciół – kapłanów na terenie całej Polski. Utrzymywał żywe kontakty z Jasną Górą (zwłaszcza z O. Efremem – paulinem również o wojennej przeszłości), z Górką Klasztorną, gdzie często jeździł.

Jego nauki przyczyniły się do pogłębienia wiary.

To poprzez osobisty przykład kultu Miłosierdzia Bożego, jaki prezentował ks. Generał – znany przecież jako niezmordowany propagator ,,Koronki do Miłosierdzia Bożego’’ – sprawił, że wielu młodych ludzi w Parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Miastku więcej uwagi przykładało do modlitwy. To w cieniu tej wielkiej osobowości, wyrastało przecież tyle powołań w parafii, która – do momentu przyjścia ks. Generała Wituckiego – do najbogatszych pod tym względem nie należała. Nie sposób oddać ducha wiary, jaki emanuje z tego, co głosił słowem i przykładem.

Jego kapłaństwo było bardzo czytelne. Nie dziw, że garnęli się do niego kapłani młodzi, zwłaszcza klerycy. Prawdziwy wzrost powołań w Miastku – to bez wątpienia wpływ osobowości księdza Generała Bernarda Wituckiego. Myślę, że mogą to potwierdzić kapłani pochodzący z tej parafii.

Z wypowiedzi jednego z alumnów Wyższego seminarium Duchownego w Koszalinie dowiedziałam się, że kiedy odwiedził ks. Wituckiego, który po ciężkiej operacji serca powrócił do domu, usłyszał przy pożegnaniu: ,,Dziękuję Mu – wskazał na obraz Miłosierdzia Bożego, że pozwolił mu jeszcze kilka lat głosić Miłosierdzie Boże. Powiedział, że ma tyle propozycji na głoszenie rekolekcji, że przez najbliższe trzy lata będzie mógł dziękować za to, czym Bóg Go obdarzył’’

Wielka erudycja i kultura graniczyła u ks. generała z niemal dziecięcą ufnością w Bożą Opatrzność, sprawiedliwość i miłosierdzie. Jego postawę zawsze cechowało chrześcijańskie podejście do człowieka i rzeczywistości.

Prowadził różne akcje charytatywne. Rozwoził po zakładach pracy worki z mąką i cukrem.

Parafianie wspominają Mszę Świętą polową odprawioną w Miastku, po której został wezwany na milicję. Podobno stawił się na wezwanie w mundurze generalskim. Podobnie, gdy chciał komuś coś załatwić u tamtych władz, ubierał mundur i szedł dopiero do urzędu. Był człowiekiem, który uważał, ze wszyscy są równi wobec Boga. Często, idąc ulicami Miastka – wspominają ludzie – zatrzymywał się, aby z kimś porozmawiać. Do wszystkich się uśmiechał, podtrzymywał na duchu. Zabierał głos w sprawach trudnych i bolesnych, mówił z odwagą, ale jednocześnie starał się przekazywać każdą treść w kontekście chrześcijańskiego, fundamentalnego przykazania Boga i bliźniego. Ta niezłomna postawa pozostała po dziś dzień dewizą Jego życia.

Zmarł dnia 26 lipca 1993 roku. Pochowany został na cmentarzu komunalnym w Miastku. Wielotysięczna rzesza ludzi towarzyszyła ks. Generałowi Bernardowi Wituckiemu w jego ostatniej drodze. Ceremoniom pogrzebowym towarzyszył biskup senior Ignacy Jeż Ołtarz i trumnę otoczyło 135 kapłanów. Na pogrzeb przybyli licznie towarzysze broni zmarłego, zamieszkali we Francji, Belgii, Holandii, w kraju przedstawiciele Wojska Polskiego, władz województwa i miasta.

Duchowieństwo miasteckie i wszyscy zgromadzeni w dzień Jego pogrzebu, żywiło głęboką nadzieję przy trumnie wyrażaną, że wszechstronne jest Miłosierdzie Boże i że Jemu – tak często głoszącemu je w kazaniach – Pan Bóg będzie miłosiernym Sędzią.

W osobie zmarłego odeszły zarówno wielkość jego człowieczeństwa, jak i poczucie wartości płynące z faktu bycia żołnierzem i kapłanem polskim.

20 IX 1992 roku ks. Generał Bernard Witucki w swoim Testamencie napisał:

,,Bogu Miłosiernemu dziękuję za dar życia, za łaskę wiary katolickiej, za Sakrament Kapłaństwa Chrystusowego. Wdzięczny całym sercem moim Przezacnym Rodzicom za dar ich serca. Wdzięczny jestem J. E. Księdzu Biskupowi Henrykowi Pinsonowi, za święcenia kapłańskie, księżom Profesorom i wszystkim dobrodziejom moim, których spotkałem na drodze mego życia. Stojąc na progu Wieczności patrzę z wiarą, że idę do Domu Ojca, a Jezus Miłosierny, któremu zaufałem, jest gwarantem mej nieśmiertelności przez Eucharystię. Powstanę z martwych zwycięzcą mej śmierci, piekła i szatana.

Dziękuję wszystkim moim Dobrodziejom za usługi mi oddane. Przepraszam tych, którym mogłem wyrządzić krzywdę. Wszystkich Drogich moich zamykam w Miłosiernym Sercu Jezusa.

Boga Rodzicy Dziewicy Maryi powierzam to moje teraz, godzinę mej śmieci i wieczność całą. Amen.’’

Śmierć kapłana, to nie tylko strata dla rodziny, to nie tylko strata dla parafii, ale to ogromna strata dla diecezji, szczególnie tej, która nie dysponuje zbyt wielką liczbą kapłanów. Strata tym dotkliwsza, gdy diecezja traci kapłana znanego ze swej gorliwości. Kult Miłosierdzia Bożego – na długo przed wyniesieniem siostry Faustyny na ołtarze, miał w osobie ks. Wituckiego żarliwego apostoła. Gdy przebywał na urlopie zdrowotnym w Gnieźnie – bardzo często wyjeżdżał z rekolekcjami, głoszącymi Miłosierdzie Boże do innych parafii, aż spowodowało to zapytanie ks. Prymasa zanotowane w aktach: ,, jak to jest do pogodzenia z zarządzaniem parafią mu powierzoną’’. Po zbadaniu sprawy u ks. Dziekana – biskup Bernacki, jako wikariusz generalny zaznaczył w odpowiedzi, że w parafii pozostawia ks. Witucki pełne zastępstwo – czasem nawet dwóch księży. Czuł nad sobą szczególna opiekę Miłosierdzia Bożego – czemu często dawał wyraz nawet w prywatnych rozmowach, a przede wszystkim publicznie w swoich kazaniach. Język miał swoisty, czasem bardzo ostry, czym narażał się nawet władzom państwowym. W rozmowach przy stole używał też swoistego języka ,,wojskowego’’, co wszyscy rozumieli znając jego dzieje. W tym stylu kapłani słuchali czasem jego żartów przy stole opowiadanych. Gdy mu raz trzeba było na to zwrócić uwagę, odpowiedź miał gotową: ,,Proszę księdza biskupa – takie żarty opowiadam tylko w obecności księży – nigdy przy świeckich’’

Biskup Ignacy Jeż powiedział o nim w swoim słowie pożegnalnym: ,,Przykładny kapłan, gorący mówca, nieugięty w zasadach, wprost nieroztropny w szafowaniu sił i zdrowia...Jest to kapłan niezwykłej, wprost heroicznej gorliwości’’.

Dnia 17 września 1996 roku ks. Ludwik Musiał – były proboszcz parafii miasteckiej, będąc już proboszczem w Karlinie, wystąpił z osobistym pismem do Rady Miejskiej w Miastku, by ulicę Słoneczną, gdzie stoi dom księdza Generała Bernarda Wituckiego, nazwać jego imieniem i nazwiskiem. Rada Miasta odniosła się do prośby ks. Ludwika Musiała pozytywnie w dniu04 października 1996 roku.

Myślę, że w świadomości mieszkańców Miastka ksiądz Generał pozostanie na zawsze - tak jak pozostały jego doczesne szczątki na cmentarzu komunalnym.

Na jego grobie leżą zawsze świeże kwiaty.

Uważam, że osoba ks. Generała Bernarda Wituckiego – kapłana i żołnierza zasługuje na źródłowe opracowanie, by pamięć o nim utrwaliła się na stałe w diecezji, z którą złączył całe swoje kapłańskie życie.

Opracowała:



Irena Kacperska


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna