Lekcja konkretu



Pobieranie 59.17 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar59.17 Kb.


LEKCJA KONKRETU

- OBRAZ KOBIETY W LITERATURZE RÓŻNYCH EPOK.



Nowe liceum” - Seminarium polonistyczne



pod kierunkiem prof. dr hab. Bożeny Chrząstowskiej
Praca domowa
Opracowała: Ewa Pogodzińska

nauczyciel I Liceum Ogólnokształcącego



im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie


Bez względu na to, czy w nowoczesnym nauczaniu stawiać będziemy na modne dziś metody aktywizujące, czy na tradycyjne nauczanie, musimy mieć świadomość deprecjacji kultury wysokiej i odrzucenia książki. Jak zatem uatrakcyjnić lekcje polskiego, by zainteresować ucznia lekturą, jak zmusić go do czytania choćby fragmentów, co zrobić, by mieć nadzieję, że po wyjściu ze szkoły będzie czytał, sięgał po książki, chodził do kina czy teatru? Jak? Lekcja konkretu, lekcja grozy, lekcja uśmiechu, lekcja… – to propozycja dla tych, którzy chcą czytać, interpretować, porządkować, scalać i dookreślać utwór lub jego fragmenty w trakcie czytania i po wstępnej lekturze.
Pojawiający się w tytule pracy wyraz „lekcja” nie jest jednoznaczny. Lekcję można dawać, można ją otrzymywać, można się do niej przygotować. W znaczeniu przenośnym można „dać komuś lekcję”, czy to „lekcję miłości”, czy „lekcję życia”. Decydując się na wybór tytułu „lekcja konkretu”, siłą rzeczy wprowadza się wszystkie znaczenia tego wyrazu. Podobnie jest w przypadku wyrazu „konkret”. Można mówić o konkretnych planach, faktach, zarzutach; można konkretyzować myśli lub pytania; można po prostu realizować, urzeczywistniać, czynić konkretnym, przechodzić od uogólnień do konkretów.
W Słowniku wyrazów bliskoznacznych pod redakcją Stanisława Skorupki „konkretny” znaczy tyle, co określony, realny, oczywisty, ścisły, a „konkretyzować” – to ustalać, określać, precyzować, formułować, regulować, normować, ustanawiać normy. „Lekcję konkretu” należy więc odczytywać i jako lekcję rozumienia konkretu, i jako sposób odczytania konkretu; jak wnosi tytuł pracy, w sposobie rozumienia i odczytania konkretu pomoże obraz kobiety. Wskazanie na stereotypowe wyobrażenia o anielskich skrzydłach, rozanielonym spojrzeniu, subiektywizmie w postrzeganiu świata, albo demonicznych, diabelskich sztuczkach pozwalających na usidlenie mężczyzn, sprowadzenie ich na drogę zguby, zniszczenie kariery i życia, złamanie serca, może być pretekstem do dyskusji na temat banalności tego wizerunku. Na przestrzeni wieków również literatura podchodziła
z różnym nastawieniem do tematów: kobieta, miłość, dusza, erotyzm. Z różnym, bo odmienny był światopogląd autora, a przez to narratora powieści, arbitralny stosunek mężczyzn do kobiet, patriarchalny model rodziny, który kazał uznawać za pierwotne
i naturalne to, co stworzyli mężczyźni. Dopiero koncepcja Bachofena i jego „Prawo macierzyste” z 1861 r. zachwiały tymi przekonaniami. Wprawdzie jego myśli, potwierdzone przez E. Fromma, zyskały uznanie dopiero w XX w., jednak analiza zjawiska niechęci do tego, co kobiece wydaje się niezwykle interesująca. W dobie uznanej emancypacji, postępującego skrajnego feminizmu, w dobie anonimowych rozmów na czacie z KIMŚ, a nie z mężczyzną lub kobietą może młodzież zainteresować, jak dawniej bywało. Skąd te antagonizmy? Jaki był stosunek mężczyzn do emancypacji? Czym różni się sposób postrzegania rzeczywistości prezentowany przez narratora – mężczyznę od tego zaprezentowanego przez narratora – kobietę? Czy dla rozumienia, a zatem interpretowania powieści trzeba poddać analizie język wypowiedzi narratora? Czy pierwszoosobowa narracja nie deformuje rzeczywistości, którą postrzegamy?

Przyjrzyjmy się konkretnym bohaterkom literatury światowej. Wskazanie biblijnej Ewy czy mitologicznej Pandory nie przynosi większych kłopotów. Młodzieży można by podsunąć postaci greckiej Rei, rzymskiej Kybele, babilońskiej Tiamat, a więc obrazy pramatki, pierwszej kobiety dającej życie, matki bogów, z której wszystko się zrodziło. Można też wspomnieć o greckiej Afrodycie, rzymskiej Wenus sumeryjskiej Innini, palestyńskiej Anat, indyjskiej Aditi, egipskiej Neithi – boginiach miłości. W naszym kręgu kulturowym nie sposób zapomnieć o urodziwej Sarze, o Abigail, kobiecie mądrej i pięknej; można wskazać na Salome, Heriodiadę, a więc kobiety – modliszki, słynne „femme fatalne”. Zestawienie tych bohaterek z reprodukcjami dzieł Michała Anioła, Rafaela, Dürera, Rubensa czy prerafaelitów pozwoli pokazać kobietę jako pramatkę, anioła, demona oraz stosunek autora wizerunku do przedmiotu opisu czy to literackiego, czy plastycznego.

Jeżeli „konkretyzować” – to ustalać, określać, precyzować, czas na ustalenie, jakie bohaterki poddamy analizie, co będzie przedmiotem analizy, jaką rolę w postrzeganiu bohaterki odgrywa konkretny narrator. Wybór pada na fragmenty „Lalki” B. Prusa (1890), „Granicy” Z. Nałkowskiej (1935) i „Konopielki” E. Redlińskiego (1973), a zatem na teksty odległe w czasie, pokazujące nie tylko, jak zmieniały się wyobrażenia o kobiecie, ale jak zmieniała się powieść. Analizy wybranych fragmentów dokonamy przy użyciu metody eksplikacji jako tej, która stawiając trzy cele: poznawczy, pedagogiczny
i estetyczny, prowadzi do wnikliwego zrozumienia tekstu przez uczniów, przybliża im piękno i sens utworu, a z komentarza czyni przykład sztuki pięknego słowa.1 Jeśli analizę fragmentu zacząć od postawienia tezy interpretacyjnej, to kolejnymi czynnościami będą: odczytanie tekstu na głos, umiejscowienie w dziele, odnalezienie myśli przewodniej, wskazanie tematyczne, tonacja oraz (gdy dane kontekstowe wnoszą coś istotnego do rozumienia tekstu) okoliczności powstania i umiejscowienie w tradycji. Część drugą stanowi najważniejsza część eksplikacji – studium szczegółowe, część trzecią – podsumowanie.

Odsłona pierwsza. Panna Izabela Łęcka.”



  1. Okoliczności powstania utworu, umiejscowienie fragmentu w powieści.

„Lalka” to powieść dojrzałego realizmu, wzór precyzyjnej i wnikliwej analizy ludzkiej natury, wielka powieść społeczna, powieść pytań epoki, w której przyszło żyć autorowi felietonów o losach postyczniowej Warszawy. „Lalka” to powieść filozoficzna, w której zaduma Rzeckiego o marionetkach ( w rozdziale II: Rządy starego subiekta) ustępuje miejsca obrazowi pustej salonowej lalki. Poddawany eksplikacji fragment2 pochodzi z rozdziału V: Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwa pokazującego parę głównych bohaterów – Stacha ( do tej pory widzimy go oczyma innych; słyszymy opinie bywalców renomowanej jadłodajni, przyjaciela i wiernego sługi Rzeckiego, ludzi z tzw. dobrego towarzystwa pokroju Łęckich) oraz Izę (ta w całej swej okazałości pojawia się już w rozdziale V, co sugerowałoby, że jest ważniejsza niż Stach, bo jest celem jego życia).

  1. Czytanie pierwsze fragmentu.

Czytanie pierwsze fragmentu ma prowadzić do wyróżnienia czterech części: 1) wyraźne wprowadzenie będące zewnętrznym opisem postaci, 2) próba zanalizowania wnętrza bohaterki, 3) sformułowanie tezy pozwalającej czytelnikowi na odniesienie elementów opisu do doświadczeń zdobytych przez niego w obcowaniu z innymi dziełami literackimi, prowadzącymi do interpretacji postaci oraz do wysunięcia wniosków uogólniających, 4) argumenty przemawiające za sformułowaniem koncepcji, że panna Izabela to postać uduchowiona, jakby nie z tego świata, wrażliwa, delikatna, to kobieta, która zakochanemu w niej mężczyźnie przyniesie radość i poczucie szczęścia.

  1. Czytanie drugie prowadzi do studium szczegółowego fragmentu.

Wskazany fragment pozwala dostrzec, że opis jest wewnętrznie spójną konstrukcją. Stanowi charakterystykę postaci z podstawowymi jej elementami. Teza wypowiedziana przez trzecioosobowego, autorytatywnego, występującego poza tekstem narratora brzmi: „Panna Izabela była niepospolicie piękną kobietą.” Dalsze fragmenty tekstu służą jej potwierdzeniu. Widzimy więc kobietę oryginalną, doskonałą, o kształtnej figurze, blond włosach, modelowym, wręcz wymarzonym nosie, idealnym kształcie stóp i rąk. Ów, dziewiętnastowieczny ideał, nie odbiega od dzisiejszego. Sądzić należy, że autor powieści spełniał wymagania czytelników, bo wiedział, jaki one mają charakter, a odbiorcy akceptowali jego wybory, bo mówił w ich imieniu.3 Zanim przeczytamy zdanie: „Ciekawym zjawiskiem była dusza panny Izabeli.” poznamy uderzającą grę jej fizjonomii, kiedy mówiła, słuchała, wykonywała jakiś ruch. Wyraźne jest wrażenie, że Izabela to nie realistyczny bohater „z krwi i kości”, ale romantyczna muza, natchnienie poetów, artystów, myślicieli, zjawa, którą można podziwiać, ale nie dotykać, o której można marzyć, ale z którą nie da się żyć. Skąd to wrażenie? Odkryć należy sposób, w jaki pisze
o niej tylko pozornie zdystansowany wobec postaci narrator. W jego słowach ukrywa się ocena Łęckiej. Powtarzane w toku narracji wtrącenie „zdawało się” oraz fraza „niekiedy można było myśleć” sugerują, że Izabela jest postacią nierealną, wyśnioną, nierzeczywistą, bo „schwycić jej niepodobna”. Z wiedzy narratora korzysta czytelnik; nie może z niej skorzystać zakochany w Izabeli Wokulski, który niewiele wie (mniej niż czytelnik)
o przedmiocie pożądania. Nie wie, że dla panny z towarzystwa kolejny szczęśliwy, topniejący z rozkoszy mężczyzna zostanie albo odepchnięty, albo wyprowadzony przez lokaja za drzwi. Nie wie, że świat jest dla Belci „zaczarowanym ogrodem”, a ona – „boginią czy nimfą uwięzioną w formy cielesne”; nie wie zatem, że panna nie przystaje do codzienności, że nie interesuje się otaczającym ją światem, nie zna go i nie rozumie zasad nim rządzących. Tłumaczy ją to, że „od kolebki żyła w świecie pięknym i nie tylko nadludzkim, ale – nadnaturalnym.” Nie sposób jednak nie dostrzec, że uwaga ta wtrącona na końcu wypowiedzi ma charakter ironiczny, a zestawiona z opisami puchowej, jedwabnej i haftowanej pościeli, rzeźbionych, hebanowych mebli, nieosiągalnych dla przeciętnych czytelników kryształów, sreber i kosztownej porcelany sytuuje pannę Izabelę w szeregu postaci podziwianych, ale niesympatycznych. Zatem uderza zaprzeczenie pierwszej tezie jakoby osoba wrażliwa i delikatna potrafiła dać zakochanemu w niej mężczyźnie radość i poczucie szczęścia.

  1. Rola narratora.

Stwierdzić należy, że bohaterem analizowanego fragmentu jest nie tylko panna Izabela Łęcka. Wiele dowiadujemy się o narratorze „Lalki” Prusa. Niewątpliwie jest on definiowalny w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To narrator trzecioosobowy, wszechwiedzący, ukrywający się za opisywanymi wydarzeniami czy postaciami, powołujący te ostatnie do życia, sugerujący oceny. Można jednak stwierdzić jednoznacznie, że nie jest obiektywny. Tak tworzy opis postaci, by wyrazić w nim opinie czytelników. Traktowana z pobłażaniem bohaterka jawi się jako kokietka, kobieta, która nie przywiązuje wagi do prawdziwego uczucia, a mężczyźnie przynosi nieszczęście. Mężczyzna – narrator kpi z jej spojrzenia na świat, nie lubi jej wyszukanych gestów, ostrzega przed obdarzeniem jej sympatią, gdyż nie sposób lubić czy ufać zimnym jak lód oczom, które „umiały tulić, pieścić, płakać bez łez, palić i mrozić.”

  1. Wnioski.

Ambicją realistów było ukazanie prawdy o człowieku i społeczeństwie. Stendhalowska powieść – zwierciadło przechadzające się po gościńcu to nic innego jak wierne oddanie rzeczywistości. U Balzaka – prawdę o świecie wyrażał arbitralny narrator. U Prusa – narrator ustępuje miejsca postaciom, daje czytelnikowi złudzenie, iż widzi bohaterów
z różnych stron, że postrzegana przez niego rzeczywistość zyskuje na autentyczności, staje się bardziej ludzka. Tylko pozornie narrator „Lalki” patrzy na świat przez pryzmat ocen innych ludzi, tylko pozornie jego autorytet wytrawnego obserwatora i moralisty ustępuje miejsca opiniom czytelników komentujących wydarzenia i sugerujących dalsze perypetie bohaterów. Od początku wie, jak potoczą się losy konkretnych postaci, jak wypadnie ocena salonowej lalki, o jakich straconych złudzeniach panny z towarzystwa należy mówić.

Odsłona druga. Panna Elżbieta Biecka.”



  1. Okoliczności powstania utworu, umiejscowienie fragmentu w powieści.

Wydarzenia pierwszej wojny światowej wywarły w całej Europie ogromny wpływ także na rozwój życia intelektualnego i sztuki. Wojna postrzegana jako kataklizm, groza zniszczeń, ale i czas oczekiwania na powrót do stanu normalności budził nowe spojrzenie na sztukę i literaturę. Duży wpływ na ich rozwój mają koncepcje naukowe i filozoficzne, choćby wspomnieć Einsteina, Bergsona, Freuda. Nie znaczy to, że w powieści lat trzydziestych XX w. (która nas interesuje) pisarze posługiwali się językiem naukowców, ale znaczy to, że zainteresowali się problemem względności czasu i penetracji ludzkiej psychiki. Niebagatelne stają się wspomnienia, niedopowiedzenia, wieloznaczności. I nie chodzi tu tylko o autentyczność, ale o stworzenie sytuacji ją sugerującej. Najpopularniejsza książka Nałkowskiej „Granica” z 1935 r. budziła zainteresowanie powiązaniem analizy psychiki jednostki (Elżbiety, Zenona) z przedstawieniem miejscowego życia społecznego i obyczajowego. Autorka dała okrutny obraz świata,
w którym niszczący wszystko i wszystkich mechanizm prowadzi do samozakłamania
i samozagłady. To obraz odmienny od dotychczasowych, obraz kreślony przez kobietę – narratora, która wierzy, że istnieje szczególny, „kobiecy” sposób odbioru świata.4 Nie dość, że postaci kreśli ów „kobiecy” narrator, to jeszcze kreśli sylwetki kobiet – młodych
i starych, przeczuwających śmierć, zgaszonych, rozdartych, żyjących w imię miłości i na przekór miłości. Fragment powieści5 prezentuje jedną z głównych bohaterek w momencie, gdy przyznaje się ona do swoich uczuć, gdy buduje podwaliny szczęścia z Zenonem Ziembiewiczem, obiektem miłości i przyczyną nieszczęścia jej i jego kochanki, Justyny Bogutówny.

  1. Czytanie pierwsze fragmentu.

Czytanie pierwsze fragmentu pozwala zauważyć różnice w jego konstruowaniu
w porównaniu z analizowaną wcześniej „Lalką”. Nie wydaje się on tak uporządkowany jak poprzedni; wyraźne jest chaotyczne, może zamierzone przez autorkę, zatrzymywanie czasu przez mówienie o reakcjach bohaterów na to samo zjawisko. Zatem – podobnie jak w poprzednim fragmencie – wyróżnimy cztery części: 1) opis jednostkowego zdarzenia, jakim jest spotkanie pary bohaterów „na końcu uliczki wysadzanej krzakami agrestu”, 2) reakcje Zenona obserwującego zbliżającą się do niego Elżbietę, 3) dialog bohaterów ujawniający ich emocje jakby „zatrzymane w kadrze” wspomnienie, 4) opis bohaterki, która do tej pory była przedmiotem refleksji i zadumy Zenona prowadzący do stwierdzenia: „Pamiętał dokładnie.”

  1. Czytanie drugie – pogłębiona analiza, formułowanie hipotez.

Czytanie drugie pozwala na dokładne przyjrzenie się wyróżnionym częściom tak, by zastanowić się nad tym, kim są bohaterowie fragmentu, co o nich wiemy, kto przekazuje nam wiedzę o nich. Pierwsza wyróżniona część to mowa trzecioosobowego narratora, który przedstawia parę osób; on – „zobaczył ją na końcu uliczki”, ona – „nie krzyknęła na jego widok i nie przybiegła, tylko szła”. Takie zachowanie może budzić zakłopotanie, rodzi dystans, rozczarowanie. Sąd ten potwierdza druga wyróżniona część, w której narrator wtrąca mimochodem: „Jakby rozdłużył się czas na tę chwilę, by pomieściła w sobie całe jego rozczarowanie.” Zatem narrator rozumie Zenona, który wyobrażał sobie tę sytuację wielokrotnie; ona biegnie na spotkanie z nim, nie widzi poza nim świata, nie baczy na konwenanse. Jest inaczej, dlatego „Zenon szedł coraz wolniej, wreszcie zatrzymał się na ścieżce, czekając.” Na co czeka? W jasnym obiektywnym świetle dnia (nie subiektywnym świetle nocy) zobaczył przedmiot marzenia: postać zbyt wyraźną, całą zrobioną z ciała, zamkniętą w swoich wymiarach, zupełnie inną „niż ta, o której myślał.” Uderza nas, że to, co podobało się narratorowi Prusa i co zostało zamknięte w niemal poetyckim opisie marzenia, tu potraktowane jest z dystansem, a za komentarz służy fragment kolejnego akapitu: „Uczuł z goryczą, że to ona jest chłodna, że w niej nic nie ma. Że to ona jest winna.” Wiemy zatem, na co lub na kogo czekał Zenon Ziembiewicz; na kobietę – wulkan, anioła z rozpostartymi skrzydłami, natchnienie dla jego myśli i czynów, na kobietę pragnącą spotkania z nim, pożądającą go. Kolejna część wprowadza dialog postaci, który ujawni, że Elżbiety (do tej pory nie padło jeszcze imię bohaterki) nie cieszyło to spotkanie tak jak jego. Czy to możliwe? Zenon, aby zatrzeć rozczarowanie, aby się opanować, aby nie podejmować błędnych decyzji pod wpływem emocji, pod wpływem chwili „schylił się i zaczął całować te palce”. A więc on jest bohaterem fragmentu. To on działa, rozmyśla, przeżywa. To w nim budzi się tkliwość i skrucha. A ona? Podała mu dłonie, pozwoliła je przycisnąć do twarzy, a potem … „przygarnęła się do niego radośnie”. Dotknięcie jej rąk, ramion, szyi przejmuje go szczęściem. Oto ona – żywa, cielesna, rzeczywista; już nie chłodna, zimna, winna. Dopiero ostatnia część pozwala ocenić, kto jest przedmiotem pożądania. To kobieta o ciemnych matowych oczach, które w jasnym świetle drgają nadmiarem barw i emocji; kolory (przeźroczysty, czysty i zielony) mogą sugerować ukryte treści. Elżbieta to wypełniony nadzieją ideał, z którym współgra przyroda. Opisywana scena dzieje się w rzeczywistym, oddzielonym od brutalnego świata ogrodzie, gdzie gałęzie wiśni, jabłoni i pomarańczowe nasturcje mogą zapowiadać okres wiecznej młodości, narastania życiodajnych sił, nowe życie, ale i chęć dominowania, posiadania władzy (zgodnie z symboliką jabłka), wybuch, czyn, walkę (w rozumieniu symboliki koloru pomarańczowego). Wnioskowanie narratora czy bohatera: „obliczał czas”, „szli powoli w stronę domu”, „pamiętał dokładnie” sugerują, że od tej chwili będą razem. Pytanie tylko, kto do takich wniosków doszedł: bohater? narrator? Elżbieta? Choć we fragmencie najwięcej uwagi poświecono opisowi zachowań i stanów wewnętrznych bohatera, to jednak bohaterka – przedmiot opisu i ośrodek zainteresowania – decyduje: „Nie można już być osobno.” Czym zatem jest wypowiedź narratora? Może zapisem marzeń o reakcjach mężczyzn? Może próbą zobiektywizowania sądów o mężczyznach – przyczynie bólu i rozczarowania każdej kobiety? Czy narrator lubi swego bohatera czy woli mówić o bohaterce?

  1. Sposoby portretowania bohaterów.

Bohaterowie fragmentu charakteryzowani są w różnorodny sposób: przez narratora opisującego ich zachowania, przez siebie samych w wygłaszanych zdaniach oraz
w monologu wewnętrznym, przez innych bohaterów, z którymi wchodzą w różne kontakty. Taka wzajemna charakterystyka pozwala spojrzeć na nich z różnych punktów widzenia. Umniejsza się zatem wszechwiedzę narratora, a przez to każe się zastanowić nad nim samym, nad rolą, jaką zaczyna odgrywać w powieści XX w. Skoro do jego mowy przenikają słowa postaci albo bohaterowie mówią we własnym imieniu spychając w cień narratora trzecioosobowego, to mamy do czynienia z subiektywizacją. Wiedza o świecie nie jest pełna, pisze się o nim z perspektywy wnętrza bohaterów, tu: z perspektywy kobiety. Pozwala się czytelnikowi wniknąć do jej wnętrza. Zdumiewać musi, że ona sama potraktowana jest przez narratora bezlitośnie: jest drapieżną, egocentryczną, zimną wyrachowaną, bawiącą się uczuciami mężczyzn kokietką, która razi na tle sympatycznego, czułego, rozczarowanego i tkliwego mężczyzny.

  1. Wnioski.

”Granica” Nałkowskiej, jak „Noce i dnie” Dąbrowskiej, „Cudzoziemka” Kuncewiczowej świadczą o rozwoju literatury feministycznej w Polsce okresu międzywojennego. Źródeł tego nurtu literackiego tworzonego przez autorki świadome faktu, że istnieje szczególny, „kobiecy” sposób odbioru świata, upatrywać można już w prozie młodopolskiej. Każdemu pisarzowi tamtej doby (np.: Reymontowi w „Komediantce”, Żeromskiemu w „Dziejach grzechu”) podejmującemu trud penetrowania psychiki kobiety odmawiano obiektywizmu. Niewątpliwie nie zdołali oni wyjść poza prawdę swych wewnętrznych przeżyć. Ich stosunek do kobiet musiał być subiektywny, bo w życiu pisarzy kobiety odgrywały inne role i w innym świetle były obserwowane. Jedynymi obiektywnymi wyrazicielami wnętrza kobiet pozostawały one same (Nałkowska, Krzywicka); portretowane przez nie kobiety to odbicie lub projekcja osobistych doświadczeń, dążeń i poglądów, które wprowadzają najbardziej prawdomówne korekty. W „Granicy” mamy do czynienia z czymś nowym – z psychologizmem, a zatem z postrzeganiem rzeczywistości przez subiektywnego narratora, patrzącego na ten świat przez pryzmat własnych doznań, uczuć, przekonań. Mamy autora – kobietę, która tak skonstruowała narratora, by ten wyrażał sąd o swych bohaterkach. Mamy też inną konstrukcję całości, co pozwala cofać się w czasie lub go zatrzymywać, zmieniać plany, zatrzymywać się nad postacią. Mowa narratora staje się przewrotną wypowiedzią kobiety, która kokietuje czytelnika niezdecydowaniem, zakrywa się konwenansem („konwencjonalnym gestem powitania”), ale pragnie spotkania z mężczyzną tak samo jak on – spotkania z nią.

Odsłona trzecia. Konopielka.”



  1. Okoliczności powstania utworu, umiejscowienie fragmentu w powieści.

Edward Redliński (ur. 1940) należy do tego grona pisarzy, którzy mają niezwykłe wyczucie eksperymentu literackiego, którzy do literatury zmierzają drogą okrężną (skończył politechnikę i studia dziennikarskie zanim zadebiutował jako pisarz „Listami
z Rabarbaru”, 1967). Jego twórczość charakteryzuje żywe poczucie humoru, groteskowość; jego satyra nie oszczędza nikogo, przy czym kpina i ironia miesza się
u niego z autentyczną fascynacją przedmiotem satyry. Niebywałego rozgłosu przyniosły mu zwłaszcza dwie powieści: „Konopielka” (1973) i „Awans” (1973), pokazujące świat
z dwóch perspektyw. Interesująca nas „Konopielka” miała reprezentować punkt widzenia wiejski, a wydany wcześniej, choć później napisany, „Awans” – punkt widzenia miejski. Konopielka to nie tylko łodyga konopna, lecz i boginka polna, niebezpieczna.
U Redlińskiego tak nazwano nauczycielkę, która w latach czterdziestych XX w. dociera na zagubioną wśród bagien białostocką wieś Taplary, z obyczajowością sprzed stulecia, gdzie nie używa się jeszcze kosy i gdzie nie ma elektryczności. Prezentowany fragment6 pokazuje moment przyjazdu „uczycielki” z perspektywy mieszkańców wsi.

  1. Czytanie pierwsze fragmentu.

Czytanie pierwsze fragmentu bawi i zadziwia. Młody czytelnik nie dba o poszukiwanie bohaterów, narratora, nie szuka informacji o pisarzu. Śmieszy go język wypowiedzi, nie rozumie słów, zwrotów, jedynie domyśla się znaczeń języka (może mówionego, może polskiego, może jakiegoś kresowego dialektu). Metoda eksplikacji tekstu każe mu jednak czegoś szukać, konkretyzować, formułować, dookreślać. Skoro uwagę zwraca język, warto zastanowić się nad narratorem, który opisuje kobietę – nauczycielkę. Są zatem we fragmencie przynajmniej dwaj bohaterowie: narrator opisujący postać lub opowiadający zdarzenie oraz kobieta (co sugeruje temat rozważań) przez niego opisywana i wprowadzona w daną sytuację (tu: przyjazd nauczycielki do wsi).

  1. Czytanie drugie

pozwala oddzielić fragmenty opisujące Konopielkę. „Uczycielka” jest nowoczesna, trzyma ręce w kieszonkach, stąpa delikatnie, jest wysoka, cienka i giętka jak wierzba, ma maleńki tyłek i „włosy z oczu odrzuca raz po raz”. Opis, w którym narrator nie stroni od zdrobnień (kieszonka, panienka, maleńki) narzuca oceny: Konopielka to bogini, która trafiła niczym cud na białostockie bagna. Może zatem przynieść tylko szczęście.
I rzeczywiście namiastkę i nowoczesności, i szczęścia przynosi – częstuje cukierkami, ma zegarek, wiele „koszulow, majtkow, bluzkow, z sześć książki i kajety”, atrament
w buteleczkach, ołówki i obsadki; wszystko zapakowane w walizkach i torbach ze skórzanymi paskami. Zainteresowanie postacią podsyca obserwowanie panienki w czasie czynności rozpakowywania. Ośmielenie obserwatorów cukierkami staje się źródłem sądów o niej, pozwala mieszkańcom porównywać ją z panią, która miała rower i taką krecawkę. W trakcie rozpakowywania walizki nauczycielka „odwija ze szmaty zygareczek, nie większy od kułaka”. Budzik może dzwonić, kiedy chcesz: „Chcesz rano, zadzwoni rano, chcesz w nocy, zadzwoni w nocy”. Naiwny Kaziuk, wiejski narrator, jak inni, podziwia cacko, ale i boi się, że nauczycielka będzie „noco wstawać (…) choroba niedobrze, nafte bedzie wypalała”. Jest w tym stwierdzeniu wiele z obyczajowości chłopów, którzy boją się tego, co nowe, nieznane. W wypowiedzi ukryty jest strach przed cywilizacją, którą wiejska społeczność odbiera jako zagrożenie. Szydercze jest wprowadzenie w ten moment zachwytu panienką rozczulającego stwierdzenia Dunaichy: „Pani pewno jeść już chce? (…) na pewno panienka zgłodniała, może Handzia przyszykujesz co prędkiego? Może jajeczni?” Społeczności wiejskiej lat czterdziestych nie potrzeba cywilizacji, nawet jeśli zdumiewa, zachwyca i nęci, potrzeba jajecznicy
„z cudzych jajkow”. Zachwyt panienką może być chwilowy. Nie ma ona kręcawki i nie zna tej pani, co to miała iść do klasztoru, a jej ojciec miał rower. Zdziwienie, z jakim pozostaje czytelnik: „Nie znała ich panienka?”, pokazuje prymitywizm mieszkańców, pokazuje świat, który nie zmienia się od dziada pradziada, w którym „jak wczoraj, jak kiedyś, jak było na początku teraz i zawsze i na wieki wiekow amen”.

  1. Oczywistym jest, że zainteresowanie narratora nauczycielką udziela się

czytelnikowi. Tym bardziej, że narrator i bohater Kaziuk to ta sama osoba. Kaziuk, człek niepiśmienny, traktuje cały świat – przyrodę i ludzi – jak jeden wielki, podlegający tym samym prawom organizm. Nie ma dla niego i jemu podobnych różnicy między człowiekiem a zwierzęciem. Nie pojmuje, dlaczego przybysze z miasta chcą osuszać bagna, doprowadzić prąd, uczyć dzieci wiejskie; nie pojmuje, dlaczego miałby pisać, zwłaszcza że nie rozumie liter i nie widzi obrazu. Nauczycielka, która przybywa do wsi uczyć „do obiadu dzieci młodsze, po obiedzie starsze” budzi zachwyt, ale i strach. Kaziuk nazwał swą lokatorkę „Konopielką”, bo to nie tylko nęcąca bogini, to rodzaj wiedźmy – zjawy, mieszkającej w zbożu, napadającej na ludzi. Niebezpieczeństwa upatruje społeczność białostocka w tym, co nowe, ale zrozumiałym dla czytelnika powieści jest, że to, co archaiczne musi odejść. Jest okazja, by poznać kulturę białostockiej wsi (która z pewnością budzi śmiech, staje się symbolem ciemnoty i zabobonu), ale i okazja, by w tym, co mówi i jak mówi Kaziuk dostrzec swoistą cudowność i poezję.

  1. Wnioski.

„Od tego, kto opowiada, zależy wizja świata. Rzeczywistość przedstawiona poprzez świadomość pierwszoosobowego narratora może podlegać deformacji”7, ale w tej deformacji widać prawdziwe, bliskie czytelnikowi widzenie świata. Nie poetyckie, literackie, wymyślone, ale ludzkie, doświadczane, werystyczne. Nie można też jednoznacznie powiedzieć o prozie Redlińskiego, że autor świadomie deformuje świat, skoro w całej jego twórczości najistotniejszy jest motyw powrotu na wieś. Nawet jeśli groteskowy, w nurcie wiejskim literatury polskiej skrajnie szyderczy, to przecież wielce rzeczywisty. Nie zawsze wiadomo, zwłaszcza gdy Redliński pisze o wsi, czy to drwina, czy to ballada, czy apologia, czy szyderstwo.8 „Cywilizowany” Kaziuk pozostaje samotny, wrogi, śmieszny, ale Redliński nie ośmiesza, raczej żałuje, że świat musi się zmienić. Jest w „Konopielce” i próba pokazania przemijającej kultury, i dyskusja o wartości postępu, i drwina z inteligenckiego sposobu widzenia wsi. Jest parodia, jest własny, Kaziukowy, „tutejszy” język (często zapisywany fonetycznie), są dwie kultury, których zderzenie poddaje w wątpliwość wysoką ocenę cywilizacji.

Od obrazu kobiety do określenia roli konkretu. Próba wnioskowania.”



Dokonana analiza fragmentów trzech powieści pozwala poznać sposoby prezentowania świata przedstawionego z perspektywy trzech różnych narratorów. Realistyczny narrator wykazywał się wszechwiedzą, powoływał do życia postaci i wydarzenia, łączył w logiczną całość wątki, zdarzenia, epizody, rozumiał funkcje, jakie pełnią one w konstruowanej całości. Nawet jeśli narrator „oddawał” część swojej wiedzy i sprawiał wrażenie nie-wszechwiedzącego, to jego wiedza o świecie przedstawionym była uszczuplona tylko pozornie. Wiek XX, który przyniósł wiele eksperymentów literackich, pokazał narratora nie opisującego, ale wyrażającego przeżycia jakiegoś (mniej lub bardziej konkretnego) „ja” mówiącego. Proza przestaje różnić się od poezji. Wyraża uczucia, eksponuje wnętrze, subiektywizuje obraz świata, poddając go albo deformacji, albo mityzacji. Przeźroczysta powieść – zwierciadło przestała wystarczać czytelnikowi, który widział dobro i zło jednocześnie, który chciał badać stany podświadomości, który wiedział lepiej, bo doświadczał. Tendencja, by proza nie była przeźroczysta, by eksponowała to, co dla niej swoiste, a więc sam sposób mówienia zrodziła takie powieści jak „Granica” czy „Konopielka”. Zainteresowanie sposobem mówienia o rzeczywistości, tu: sposobem mówienia o kobiecie, każe zauważyć, że albo narrator ją opisuje, albo o niej opowiada. Każe zastanowić się nad rolą, jaką przypisuje mu autor, nad sposobem mówienia, a więc nad stylem i językiem wypowiedzi. Mówienie o konkretnych sytuacjach, opisach, fragmentach opowieści przypisuje konkretowi funkcję soczewki, która ogniskuje rozproszone elementy wiedzy o epice, narratorze, języku. Uczeń poznając fragmenty, zestawiając je pod kątem wspólnej cechy, motywu – tu: motywu kobiety, wydobywa wiele treści. „Przyłapuje” się na tym, że wiele wie o narracji, że rozróżnia i dostrzega różnice w prezentowaniu świata, dochodzi do ogólnych wniosków, a więc – jak zakładano na początku – interpretuje, porządkuje, scala, dookreśla. Przedmiotem konkretyzacji uczyniono różne kobiety. Sportretowane i scharakteryzowane przez narratora, przez środowisko, z którego wyrosły albo do którego przybyły, przez własne wypowiedzi i czyny podlegały różnym ocenom, również dzięki konfrontacji świata przedstawionego w dziele z rzeczywistością znaną czytelnikowi. W wyniku takiej konfrontacji przedmioty opisu nabrały cech konkretnych i zindywidualizowanych; czytelnik mógł wzbogacić świat przedstawiony mnóstwem szczegółów i właściwości, wypełnić miejsca niedookreślone, luki i przemilczenia, dopełnić dzieło przeżyciami, refleksjami i opiniami, a zatem podjąć aktywną odpowiedź na inicjatywę komunikacyjną pisarza. Konkretna Izabela Łęcka odczytywana jako salonowa, pusta, zimna i nieczuła lalka to kobieta – modliszka, konkretna Elżbieta Biecka winna temu, że jest kobietą nie potrafi zgodzić się z upływem czasu, jako emancypantka, wyzwolona feministka garnie się z radością do mężczyzny, bo „Nie można już być osobno”, a podziwiana Konopielka będzie tyle źródłem zmian na lepsze, co i przyczyną upadku tego, co tradycyjne. Maria Janion powie o prozie Redlińskiego, że przestawia znaki wartości, gdyż w „Konopielce” „to, co postępowe, okazuje się jakby zacofanym, a to, zacofane – niby postępowym”. Społeczeństwo wychowane na powieści realistycznej żądało w w. XX nadal tradycyjnego realizmu, prawdopodobieństwa, nazywania rzeczy „po imieniu”, arbitralnej oceny narratora. I wiele z tych żądań w literaturze następnych pokoleń zostało (Stendhalowska namiętność, Flaubertowski kawałek rzeczywistości, który kształtuje formę, jego obserwacje dokonywane z punktu widzenia postaci). Tematyka podejmowana przez pisarzy polskich przypomina wielkie dzieła literatury światowej (Tołstoja, Dostojewskiego, Conrada) i wytrzymuje próbę czasu. Wprawdzie czytelnik skłania się ku innym ocenom niż te proponowane przez narratora, ale właśnie w tym należy szukać wielkości książki. Nie ma u Prusa tej namiętności, psychologicznej głębi, wiedzy o starości, przemijaniu, zatracaniu urody, jaka dominuje w powieści Nałkowskiej. „Tutejszy”, „wsiowy” język bohatera – narratora w „Konopielce” pozwala dostrzec w pozornej deformacji, kpinie, szyderstwie samotność wyobcowanych ze środowiska bohaterów: sprzeciwiającego się społeczności Kaziuka i przybyłej, „obcej”, a więc niebezpiecznej nauczycielki. Konkretne kobiety dają konkretną wiedzę o epoce, w której zostały sportretowane. Pokazują, jak zmieniła się powieść, jak zmienił się stosunek pisarzy do narratora: od skrajnie obiektywnego, ale autorytatywnego po subiektywnego, który może deformować, ale może dzięki temu jest bliższy czytelnikowi, który podejmuje z nim dialog. Subiektywny narrator wpisuje się zatem w ciąg komunikacyjny: pisarz – narrator – czytelnik, a formuła: „ja piszę tekst” zmienia w „ja czytam tekst”. Czytam, a zatem interpretuję, ustalam, określam, precyzuję, formułuję tezy, czytam ze zrozumieniem, a właśnie o to nam polonistom chodzi.

Bibliografia.

  • M. Głowiński, Powieść i autorytety [w:] Głowiński M., Porządek, chaos, znaczenie, Warszawa 1968

  • A. Janus – Sitarz, Uczyć dla lektury, „Polonistyka” 10 / 2003

  • M. Jaworski, Między niewolnictwem a anielstwem. Obraz kobiety w literaturze polskiej, „Argumenty” 10 / 1974

  • W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1991

  • A. Kowalczykowa, Literatura 1918 – 1939, Warszawa 1997

  • J. Krzyżanowski, Sztuka słowa. Rzecz o zjawiskach literackich, Warszawa 1984

  • P. Kuncewicz, Leksykon polskich pisarzy współczesnych, Warszawa 1995

  • W. Labuda, Metoda eksplikacji tekstu [w:] W. Dynak, A.W. Labuda, Lekcje czytania. Eksplikacje literackie. Część II, Wrocław 1999

  • S. Wysłouch, Epika [w:] B. Chrząstowska, S. Wysłouch, Poetyka stosowana, Warszawa 2001.

Cytaty zaczerpnięte z powieści: B. Prus, Lalka, PIW, Warszawa 1977; Z. Nałkowska, Granica, Wyd. Kama, Warszawa 1994; E. Redliński, Konopielka, Warszawa;

Wyboru fragmentów dokonała B. Kaniewska do: Skarbiec języka, literatury, sztuki pod red. B. Chrząstowskiej, Wypisy z ćwiczeniami dla klasy 1 liceum, Wyd. Nakom, Poznań 2002, str. 336 – 339.


1 A. W. Labuda, Metoda eksplikacji tekstu, [w:] W. Dynak, A.W. Labuda, Lekcje czytania. Eksplikacje literackie. Część II, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1999.

Warto uświadomić uczniom, że ich praca związana z analizą fragmentów ma prowadzić do wygłoszenia ekspilakacji, a zatem ich praca wymaga wnikliwości, przemyślanego uporządkowania, sformułowania planu. Nie chodzi przy tym o recytatorskie popisy czy oratorski patos i dramaturgię, ale o głośne, wyraźne referowanie zanalizowanego zagadnienia. Jeśli znajdziemy czas na wygłoszenie i ocenę pracy wszystkich uczniów w danym zespole albo przedstawicieli grup dokonujących analizy porównawczej tekstów, nauczymy nie tylko pisać i mówić, ale także aktywnie i krytycznie słuchać. Labuda wskazuje na trójdzielność eksplikacji.



2 Fragment od słów: „Panna Izabela była niepospolicie piękna kobietą. Wszystko było w niej oryginalne…” do słów: „Sypiała w puchach, odziewała się w jedwabie i hafty, siadała na rzeźbionych i wyściełanych hebanach lub palisandrach, piła z kryształów, jadała ze sreber i porcelany kosztownej jak złoto.”

3 M. Głowiński, Powieść i autorytety [w:] M. Głowiński, Porządek, chaos, znaczenie, Warszawa 1968

4 Szerzej o „kobiecym” narratorze w odniesieniu do powieści Dąbrowskiej, Nałkowskiej, Kuncewiczowej pisze prof. A. Kowalczykowa [A. Kowalczykowa, Literatura 1918 – 1939. Podręcznik dla szkół ponadpodstawowych, Wyd. Stentor, Warszawa 1997.]

5 Fragm. od słów: „Zobaczył ją na końcu uliczki wysadzanej krzakami agrestu. I ona zobaczyła go od razu (…)” do słów: „Zzza parkanu dochodziły bliskie głosy ludzkie. Brzeg małego tarasu obwiedziony był pasem pomarańczowym nasturcji.”

6 „Przyjazd ” od słów: „A Dunaicha z uczycielko już czekajo na drodze. (…)” do słów: „A jej tatko rower miał, uczył sie na nim jeździć, uczył sie, uczył, az wzięli i ukradli jemu te maszyne! Nie znała ich panienka?”

7 S. Wysłouch, Epika [w:] B. Chrząstowska, S. Wysłouch, Poetyka stosowana, Warszawa 2001.

8 P. Kuncewicz, Leksykon polskich pisarzy współczesnych, Warszawa 1995



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna