Luxmedia poland, pceuiP, ua o co chodzi z tym światłem?



Pobieranie 60.25 Kb.
Data02.05.2016
Rozmiar60.25 Kb.
Paweł Baranowski

LUXMEDIA POLAND, PCEUiP, UA



O co chodzi z tym światłem?

Kiedy rozpoczynałem studia fizyczne i u mego czcigodnego nauczyciela Philippa von Jolly’ego zasięgałem opinii na temat warunków i perspektyw moich studiów, przedstawił mi on fizykę jako naukę wysoko rozwiniętą, prawie całkowicie dojrzałą, która po ukoronowaniu jej osiągnięć przez odkrycie zasady zachowania energii miała już wkrótce przyjąć ostateczną postać. Wprawdzie w tym czy innym zakątku pozostaje jeszcze do zbadania i usunięcia jakiś pyłek czy pęcherzyk, ale jeśli chodzi o system jako całość, to jest on dość zabezpieczony, a fizyka teoretyczna wyraźnie zbliża się do osiągnięcia takiej doskonałości, jaka od stuleci jest właściwa geometrii.”

Max Planck, odczyt w Monachium (1926)1

Technika vs psychologia

Ostatnie czasy przyniosły bezprecedensowy, szybki rozwój techniki. Żarówka, która stała się przyczyną rewolucji kulturowej (cyt: „nie jest przypadkiem, że żarówkę i tabletkę nasenną wynalazło to samo pokolenie”) odchodzi w niebyt. Pojawiają się energooszczędne i zaawansowane technologicznie źródła światła i materiały oświetleniowe… a nasza wiedza o człowieku i jego potrzebach stoi niemalże w miejscu i niewiele jest w stanie wyjaśnić. Ray Kurzweil twierdzi, że technologia rozwija się w postępie geometrycznym. Jeśli tak jest istotnie, a wszystko wskazuje, że to prawda, to dystans między techniką a rozumieniem potrzeb człowieka lawinowo wzrasta.




Człowiek – „marionetka mózgu”?

Dyscyplina tak wydawałoby się mało humanistyczna, jak ekonomia, która bazowała na pojęciu „homo economicusa”, czyli człowieka racjonalnego, który w swoich decyzjach kieruje się



rozumem i dążeniem do maksymalizacji korzyści zmieniła swój paradygmat już w latach 70-tych dwudziestego wieku. Amos Tversky i Daniel Kahnemann udowodnili, że człowiek jest istotą emocjonalną, a swoją aktywność i relacje społeczne opiera na schematach postępowania ewolucyjnie zakodowanych w umyśle. Zupełnie inaczej oceniamy straty niż zyski a materialne korzyści nie stanowią najważniejszego motywatora.


rys.

Rysunek 1. Teoria Perspektywy Kahnemanna i Tversky'ego





Rysunek 2. Uśredniony wynik eksperymentu Libeta.
 W roku 1983 r. Benjamin Libet udowodnił, że wolna wola jest złudzeniem, ponieważ przed podjęciem decyzji wszystko rozgrywa się na poziomie nieświadomości. Zmierzył, że w przypadku prostych ruchów potencjał gotowości pojawia się około 550 msek przed ruchem odpowiednich mięśni. Zarejestrowany przez badanego moment, w którym uświadomił on sobie zamiar wykonania ruchu występował 0,2 sekundy przed skurczem mięśnia, czyli dopiero 0,35 sekundy po wystąpieniu potencjału gotowości. Innymi słowy świadoma decyzja pojawia się około 0,15 sekundy przed zainicjowaniem działania, ale mózg wie o niej prawie pół sekundy wcześniej!. Odkrycie Libeta spowodowało szok w pojmowaniu wolnej woli, pojawiły się nawet określenia, że człowiek jest „marionetką mózgu”. Obawiano się kulturowych a przede wszystkim prawnych konsekwencji tego odkrycia. Dla systemu prawnego bezpieczniej było je zignorować, tym bardziej, że Jeff Miller i Judy Trevena z University of Otago przeprowadzili podobny eksperyment, w którym zanegowali wnioski z eksperymentu Libeta, twierdząc, że potencjał gotowości stanowi przejaw wzmożonej uwagi, a nie podjęcia decyzji. Wyniki badań Millera i Treveny nie były tak atrakcyjne, aby ukorzeniły się w powszechnej świadomości.

Czy jesteśmy racjonalni?





Potrzeby emocjonalne człowieka to biała plama w dziedzinie techniki oświetlania. Nie wiemy, jak zaspokoić tę sferę potrzeb. Wyjątek stanowi wykres Kruithoffa, który zresztą jest obiektem krytyki ze strony naukowych purystów, z uwagi na niezbyt profesjonalne przeprowadzenie badań. (Kruithoff uogólnił wyniki badań dokonanych na próbce dwuosobowej – na sobie oraz swoim synu).



Rysunek 3.

Wykres Kruithoffa.

Drugi wyjątek, to wyniki badań wpływu różnych rodzajów światła na gospodarkę hormonalną organizmu. Bardzo wiele pozostaje jeszcze do odkrycia.
Wydaje się nam, że jesteśmy istotami racjonalnymi i dla takiego człowieka tworzone są wymagania techniki oświetlania. Tymczasem obszar, w którym człowiek jest istotą racjonalną, czyli taką, za jaką zwykliśmy go uważać to zaledwie zielony obszar w lewej górnej ćwiartce rysunku 4. Obszar żółty, skierowany ku ćwiartce „intuicja-emocje”, to odpowiednik Umweltu zdefiniowanego przez Jakoba Uexkülla. Jest to obszar, w którym jesteśmy „marionetką mózgu”. Tu nauczyliśmy się żyć bezrefleksyjnie, a naszym postępowaniem steruje automat, uruchamiający schematy reagowania na typowe sytuacje.


Rysunek 4. W jaki sposób postrzegamy otoczenie? – obszar umysłu racjonalnego mieści się w pierwszej (lewa, górna) ćwiartce. O pozostałych wiemy niewiele!

Słoń Jonathana Heidta

Jonathan Heidt trafnie przyrównał2 człowieka do jeźdźca na słoniu. Jeździec to rozum. Słoń obrazuje emocje i umysł nieświadomy. Proporcje to 1:9. Jeżeli człowiek chce osiągnąć cel, musi wiedzieć czego chce, umieć zapanować nad swoim słoniem.




Rysunek 5. Jeździec na słoniu - ilustracja proporcji rozum:emocje

(fot. Lili Fijałkowska)

Gdzie jesteśmy?

Uważam, że nasza technika oświetlania - technologicznie znajduje się w czołówce światowego rozwoju, ale psychofizjologia widzenia, a szczególnie jej część „psycho-”, zatrzymała się w okolicach roku 1834 (rysunek. 6.) co nie pomaga nam opanować oświetleniowego „słonia”, bo nie znamy i nie rozumiemy jego potrzeb.




Rysunek 6. Gdzie jesteśmy? (wykorzystałem tu grafiki Adama Pękalskiego)

Model Müllera.





W latach trzydziestych XX Wieku, wybitny naukowiec Johannes Peter Müller (rysunek 7.) opracował model widzenia, w skrócie polegający na tym, że na siatkówkę oka pada sygnał optyczny, który jest tam transdukowany na innego rodzaju sygnały, które sa wysyłane do mózgu i tam dzieje się coś, dzięki czemu widzimy. Podobnie jest z innymi zmysłami, a mózg dobrze wie, z jakiego źródła pochodzi konkretny sygnał i co ma z nim zrobić. Na tym modelu opiera się współczesna technika oświetlania, uczy się tego w dzisiejszych szkołach.



Rysunek 7. Johannes Peter Müller (1801-1858)

To sytuacja analogiczna do tej, jakby odpowiedź na pytanie „skąd się biorą dzieci”, ograniczyć do przyniesienia dziewczynie kwiatów i zaproszenia jej na kawę. Jest to oczywiście model bardziej prawdziwy od tego z bocianem lub kapustą, ale jakże wiele musi się jeszcze wydarzyć, aby model był w miarę kompletny, a i tak przy obecnym stanie wiedzy nie zrozumiemy, jak to się dzieje, że dwie komórki łączą się i powstaje nowe życie.



Neuropsychologia kognitywna

Neuropsychologia kognitywna - nowa nauka, dzięki której dowiadujemy się więcej o tym, jak są interpretowane sygnały docierające ze zmysłów, jak przyswajamy wiedzę i jak selekcjonujemy zapamiętywane informacje próbuje odpowiedzieć na pytania, dotyczące umysłowych potrzeb człowieka. Czy ta wiedza ta może być przydatna przy dostosowaniu projektów do rzeczywistych potrzeb? Tak, ale po pierwsze musi to kogoś interesować3 a po drugie, musimy mieć świadomość, że mózg i umysł to dwa zupełnie różne pojęcia. i wiedza o potrzebach mózgu niekoniecznie musi dawać odpowiedzi o umysłowych potrzebach człowieka. Nawet jeśli zbadamy mózg, nie będziemy mogli wnioskować o umyśle, bo w systemach złożonych (a takim bez wątpienia jest umysł) pojawiają się efekty emergentne, których nie można przewidzieć z początkowego poziomu wiedzy.


Nie zmienia to faktu, że model, którym posługujemy się, próbując zrozumieć proces percepcji wzrokowej wymaga innego, holistycznego spojrzenia.

Czym jest model?

Leonardo da Vinci podkreślał, że należy nieustannie doskonalić zmysły, a w szczególności zmysł wzroku, by pogłębiać procesy doświadczenia. Twierdził, że wiemy tyle, na ile pozwala nam percepcja. Dziś – w sytuacji, kiedy percepcja nie wystarcza, poszerzamy możliwości poznawcze, stosując układy optyczne, noktowizory, wzmacniacze dźwięku itp. Podobnie sądził Immanuel Kant: wiedza podlega ograniczeniom, a to z czym nasze ciało nie potrafi się uporać, pozostanie poza zasięgiem doświadczenia, bo nie będziemy w stanie tego zarejestrować.


W jaki sposób możemy badać otoczenie, które wymyka się poza granice percepcji? Jak wydzierać światu tajemnice niedostępne zmysłom? Przecież z tego, że nie można zobaczyć gazu, nie wynika, że on nie istnieje - może nas nawet otruć! Gaz może być zbadany, wtedy, gdy sporządzimy model - sformułujemy symboliczny opis, na przykład w postaci praw fizyki i poddamy ten opis badaniu.
Ogólnie, jeśli nie możemy bezpośrednio czegoś zaobserwować, budujemy i testujemy model. Czym jest model? Jest przede wszystkim czymś, co z definicji jest nieprawdziwe! Model, to inaczej sposób myślenia - ilustracja, jak coś może wyglądać albo jak proces może przebiegać. Model atomu, na przykład, to umysłowy obraz tego obiektu a model widzenia, to umysłowy obraz procesu.
Twórca modelu zakłada, że odpowiada on rzeczywistości. Skoro tak, to eksperyment powinien potwierdzić jego słuszność. Pozytywna weryfikacja pozwala uznać model (lub jego część) za trafny (co nie oznacza „prawdziwy”!). Usprawiedliwia to formułowanie prognoz. Prognozowanie jest najważniejszym skutkiem korzystania z modelu, niestety, często bywa zawodne, bowiem model adekwatny w jednym obszarze, może całkowicie zawieść w innym, co wpływa na trafność prognoz.
Co robimy, kiedy wyniki eksperymentu weryfikującego są inne, niż przewidywał model, kiedy doświadczenie nie potwierdza teorii? Czy przyznajemy się do błędu? Czy staramy się zmienić spojrzenie na świat? Zbyt wiele wysiłku, serca, pieniędzy czasu, zaangażowania poświęciliśmy na nasz model, abyśmy mieli się z nim bez bólu rozstać. Bronimy swoich marzeń. Ignorujemy doświadczenie (tym gorzej dla faktów) albo modyfikujemy nasz model i wracamy do testów. A co robić w sytuacji, kiedy dojdziemy do granic i nie potrafimy już modelu ulepszyć? Doszukujemy się błędów proceduralnych w przebiegu eksperymentu, działania wrogów, spisku, działania siły nadprzyrodzonej itp. Możemy również ogłosić, że nauka nie dorosła jeszcze do rozwiązania problemu i odłożyć dalsze prace na później. Jeżeli przeciwności ewidentnie piętrzą się, do tego stopnia, że nie możemy się już dalej samych siebie oszukiwać i chować głowy w piasek, następuje kryzys wiedzy i pojawia się nowe, rewolucyjne spojrzenie. Przykładami takich rewolucji były: przewrót kopernikański w astronomii, odkrycie tlenu w chemii, kolejne modele atomu, fizyka kwantowa i narodziny kognitywistyki.


Najbardziej znaną pracą traktującą o zmianach sposobu myślenia jest, wydana w latach 1962-63 „The Structure of Scientific Revolutions”  Thomasa Kuhna. Według Kuhna nauka bazuje na wyobrażeniach o świecie. Działania, podejmowane przez ludzi, mieszczą się zwykle w obrębie tych wyobrażeń. Czas płynie i pojawiają się niezgodności. Początkowo są ignorowane, później piętrzą się i prowadzą do kryzysu wiedzy.



Rysunek 8. Thomas Kuhn

(1922-1996)

Konieczną okazuje się ZMIANA PARADYGMATU. Powstaje kolejny model i proces powtarza się na nieco wyższym poziomie adekwatności, ale (z czego nie zdajemy sobie zwykle sprawy), przy niższym rozumieniu nowych reguł.. Znów pojawi się tendencja do redukcjonizmu, do badania uproszczeń, opierania prognoz na złych wzorach, nadmiernego dopasowania do aktualnych warunków i rozczarowania, że model nie sprawdza się w każdej sytuacji.
Do wyjazdu na wycieczkę rowerową wystarcza model świata, przedstawiony na rysunku 9. Nie możemy, w oparciu o ten model jechać rowerem do Berlina, bo przecież Berlin nie istnieje! Możemy oczywiście urealnić model i uwzględnić Berlin, a nawet Lizbonę. Mamy już iluzję kontroli! A co jeśli zamierzasz polecieć samolotem do Buenos Aires? Odpowiedź jest prosta - model musi ulec jeszcze większej zmianie. Niestety, jeśli zdecydujemy się wysłać sondę na Marsa, żadna modyfikacja nie wystarczy. Trzeba zmienić model.


Rysunek 9. Model świata wystarczający, aby pojechać na wycieczkę rowerową.

Kilka słów o innych modelach

W dwudziestym wieku, kiedy powstała psychologia Gestalt (1912), niewiele wiedziano o pracy mózgu. Z punktu widzenia obecnej wiedzy, psychologia ta jest traktowana zaledwie jako ostrzeżenie przed tworzeniem zbyt uproszczonego obrazu sytuacji.


Przełomowe dla rozumienia procesu widzenia wnioski wynikły z późniejszych eksperymentów Dawida Hubela i Torstena Wiesela (lata siedemdziesiąte XX Wieku). Wykazali oni, że neurony w korze wzrokowej reagują na specyficzne cechy środowiska, zgodnie ze swoją specjalizacją - na przykład niektóre z nich na linie równoległe w centrum pola widzenia, inne na linie ukośne w rejonach bocznych, a jeszcze inne na kąty, łuki itp. Odkryli również, że uczymy się widzenia!
Istotnym odkryciem było również to że specjalizacja neuronów jest wrodzona  oraz (czego dowiódł w roku 1991 Cronly-Dillon), że system kodujący może być modyfikowany doświadczeniem.

Poznano wiele nowych cech widzenia. Wiemy, że postrzeganie takich jakości jak kontur, ruch, kolor i głębia odbywa się w odrębnych kanałach w odrębnych rejonach kory mózgowej (Maunsell, Newome 1987), wiemy również, że posiadamy bardziej wykształcone neurony wrażliwe na ręce, poruszające się ciała i twarze (Perrett 1985).


Praca nad zagadnieniami związanymi z widzeniem pasów startowych przez pilotów doprowadziła do wniosku (James Gibson 1966), że dla człowieka szczególnie istotna jest informacja dotycząca ruchu. Teoria Gibsona świetnie tłumaczy proces widzenia pasa startowego przez pilotów, natomiast jest niezbyt przydatna przy rozumieniu takich czynności jak czytanie albo odbiór sztuki.
W 1989 roku David Marr przedstawił schemat obliczeniowego rozpoznawania obiektów. Podstawą działań jest sporządzenie szkicu pierwotnego (określenie Marra). Dzieje się to poprzez kodowanie i lokalizowanie indywidualnych zmian natężenia bodźca w obrębie mapy obrazu siatkówkowego, grupowanie ich w zbiory odczytywanie informacji dotyczących odległości oraz wzajemnego ułożenia płaszczyzn. Po skonfrontowaniu takiej reprezentacji z zawartością pamięci, konstruowana jest kolejna reprezentacja, tym razem trójwymiarowa i niezależna od punktu widzenia. Ten sposób rozumowania James Gibson określił jako „bottom-up”. Alternatywnym było podejście „top-down” reprezentowane przez Richarda Gregory'ego (1970), według którego wiedza i doświadczenia z przeszłości mają kluczowe znaczenie dla percepcji. Podejście gibsonowskie zdominowało późniejsze badania, z uwagi na względną łatwość tworzenia teorii obliczeniowych.
Pojawienie się kolejnych, bardziej zaawansowanych modeli jest konsekwencją nowych technik badania mózgu i nowej dyscypliny naukowej – kognitywistyki. Donald Mc Kay wysunął teorię że podstawowe zadanie kodeksu drogowego polega na tworzeniu w umyśle wewnętrznego modelu otaczającej nas rzeczywistości. Mając taki model możemy przewidywać zachowanie otoczenia w różnych sytuacjach. Percepcja polega według Mc Kaya również na porównaniu danych wejściowych z wewnętrzną prognozą.
Najnowsze modele bazują na modularnej kolumnowej budowie kory mózgowej (odkrycie Vernona Mountcastle’a oraz model Davida van Essena).Model kolumnowy pozwala wyjaśnić w jaki sposób kolumny w korze mózgowej rozpoznają bodźce (wyrażone w języku symbolicznym), na czym polega doskonalenie odbioru sygnałów i bycie ekspertem, gdzie zachodzą interakcje multimodalne, oraz jak sygnały zwrotne weryfikują hipotezę co widzimy.
Hermann Helmholtz postawił w 1852 roku hipotezę, ze nasza percepcja świata nie jest bezpośrednia, tylko oparta na nieświadomych wnioskowaniach. Innymi słowy, abyśmy mogli coś dostrzec, mózg musi najpierw wywnioskować, co to może być. Aktualny stan wiedzy potwierdza koncepcję Helmholtza. Połączenia wsteczne – umożliwiają coś w rodzaju gry w „20 pytań” z obrazem. - Tak, jakby każdy z nas miał nieustannie halucynacje, a to, co nazywamy percepcją polega na takim modyfikowaniu halucynacji, aby najlepiej pasowała do informacji docierających z pola widzenia. Innymi słowy sen na jawie!

Mój model widzenia

Rysunek 10. przedstawia proponowany przez Autora model procesu widzenia, To, czym zajmują się inżynierowie – oświetleniowcy, to żółty odcinek między źródłem światła a siatkówka oka. Pozostała część rysunku dotyczy obróbki sygnału, wyrażonego w języku symbolicznym, na poziomie nieświadomym (część prawa) i ewentualnie świadomym (lewa). Po złożeniu w całość , kategoryzacji, nadaniu wartości metaforycznej i uwzględnieniu wpływu wielu czynników (emocje, kultura,…) sygnał trafia do świadomości. Na schemacie oznaczono miejsca, w których na człowieka działają bodźce estetyczne.





Rysunek 10. Proponowany przez Pawła Baranowskiego model widzenia


Skąd wzięły się wymagania oświetleniowe?

W latach trzydziestych XIX wieku, kiedy w technice oświetlania pojawiły się możliwości pomiarowe, podjęto próbę ustalenia, jakie powinno być oświetlenie, aby było „dobre”.


Badania polegały na pomiarze zależności ilości błędów popełnianych przy wykonywaniu zadania wzrokowego, od natężenia oświetlenia, kontrastu, rozmiarów obserwowanego obiektu itp. Takim Przykładowym obiektem obserwacji są pierścienie Landolta, w których należy określić położenie przerwy (rysunek 11.). Dla tego typu zadań wzrokowych sformułowano wymagania oświetleniowe


Rysunek 11. Pierścienie Landolta
. Z badań wynikało, że komfortowe poziomy natężenia oświetlenia są rzędu 2 tysięcy luksów (rysunek 12.). Oko adaptuje się bez problemu do wyższych poziomów, więc trudno powiedzieć, czy wyższe wartości były oceniane gorzej dlatego, że było zbyt jasno, czy z powodu zbyt wysokiej temperatury (stanowiska oświetlano żarówkami) .


Rysunek 12. Wyniki badań (zadowolenie w funkcji natężenia oświetlenia)
Tu rodzi się pytanie - dlaczego, skoro powinno być 2000 luksów, w normach pojawiły się wartości wielokrotnie niższe (rzędu 300 lx)? Odpowiedź jest banalna. Nikogo nie było stać na zapewnienie tak rzęsistego oświetlenia (pamiętajmy, że sa to czasy niskoskutecznych żarówek) . Przyjęto kompromis między tym, co powinno być, a tym na co ludzi stać. Należy w tym miejscu przypomnieć, że oko nie reaguje liniowo, a logarytmicznie, więc różnica między 300 a 2000 nie jest aż tak znaczna, jak wydaje się osobom niezorientowanym.
W dzisiejszych czasach, kiedy pojawiły się wysokowydajne źródła światła można byłoby nawet wrócić do rozważań o wymaganiach oświetleniowych, ale po pierwsze działa tu inercja i przyzwyczajenie, a po drugie widzenie należy traktować, jako proces niezwykle złożony i komfort osób obserwujących pierścienie Landolta może być źródłem wskazówek, ale nie ma wielkiego znaczenia dla holistycznego spojrzenia na problem oświetlania.
Dodam jeszcze, że w badaniach uczestniczą przeważnie ludzie młodzi (studenci), których wymagania oświetleniowe są zdecydowanie różne od potrzeb ludzi w zaawansowanym wieku (rysunek. 13.), a nasze społeczeństwa się starzeją. Jednym słowem nie wiadomo jakie są wymagania dla indywidualnego użytkownika oświetlenia. Statystyki potrafią wprowadzać w błąd – kiedy idziemy z psem na spacer, mamy średnio po trzy nogi. Podobnie, jak nie ma w medycynie uśrednionego żywego pacjenta i do każdego należy podejść indywidualnie, nie ma średniego ucznia w szkole, nie ma średniego użytkownika oświetlenia. Powinniśmy tak oświetlać, aby człowiek czuł się dobrze, a nie tak, aby spełniać wymagania przepisów, których pochodzenie jest dyskusyjne, a które zostały sporządzone przy uwzględnieniu fizjologicznych potrzeb na poziomie progowym i to przy traktowaniu człowieka, jako osoby percepcyjno-racjonalnej (patrz rysunek 4.)


Rysunek 13. Zależność wymagań oświetleniowych od wieku.
Jakkolwiek nie dyskutować z podstawami do sporządzenia wymagań oświetleniowych, z doświadczenia wynika, że istotnie na jakość widzenia i komfort pracy wzrokowej mają wpływ:


  • Odpowiednia ilość światła

  • Wielkość obserwowanego przedmiotu

  • Kontrast

  • Czas obserwacji

  • Rozkład luminancji w polu widzenia

  • Temperatura barwowa

  • Oddawanie barw

Pragnę tu podkreślić niezwykle istotną rolę rozkładu luminancji w polu widzenia. O tym często zapominamy, ale jakże osoba niezorientowana w tajnikach oświetlania ma zdawać sobie z tego sprawę, skoro ci, którzy są uważani za fachowców popełniają kardynalne błędy.

Przykłady z życia:





a

b

c

Rysunek 14. Przykłady z dnia codziennego.
Na rysunku 14 a. przedstawiono oprawę oświetleniową nagrodzona w konkursie prestiżowej instytucji wzorniczej. Jest to goła żarówka otoczona plastikową kratką. Być może jest to interesujące rozwiązanie wzornicze, ale promowanie takich rozwiązań, grożących trwałym uszkodzeniem wzroku i to promowanie przez fachowców, wydaje się nieprzemyślane. Rysunek b. przedstawia stoisko na targach wzorniczych, które specjaliści od architektury wnętrz oświetlili nieosłoniętymi żarówkami. Fotografia c. to fotografia z marketu, z działu specjalizującego się w oświetleniu, gdzie „doradcy klienta” wkręcają w żyrandole świetlówki kompaktowe tak, że połowa wystaje z klosza i promują takie rozwiązania, jako innowacyjne i energooszczędne. Jest to niestety zjawisko w marketach powszechne.
Czy w takiej codzienności istnieje grunt do rozważań o modelach widzenia, czy taka wiedza jest komukolwiek potrzebna? Uważam, że tak, bo świat idzie naprzód, a my zachwycamy się dziś parametrami LEDów, jak dzikus, któremu podarowano czterodziałaniowy kalkulator. Zachwycamy się, że jak naciśniemy, to pojawi się obrazek! Stosujmy nowe rozwiązania sensownie! Technologia przyśpiesza. Nikt nie będzie na nasz czekał!

Bądź gotów do zmian!

Niestety – stosowana przez nas wiedza o oświetleniowych potrzebach człowieka jest podobna do świata budowanego na prostym przekonaniu, że wystarczy wiedza o pierwszej randce, aby mieć pojęcie o całym małżeństwie. Przyjęty model percepcji, prowadzi do prostych ale niekoniecznie prawdziwych wniosków i prognoz. No to, dlaczego go nie zmienić? Dlatego, że się boimy, bo nie znamy odpowiedzi na wiele pytań, które pojawią się przy przyjęciu bardziej adekwatnego modelu percepcji. Zmiana paradygmatu zawsze prowadzi do uszczuplenia wiedzy, ale w nauce najważniejszym jest określanie obszaru niewiedzy i stawianie pytań.


Nasza wiedza o człowieku musi nadążać za innowacjami. Jest to warunek konieczny, abyśmy mogli przeżyć fizycznie, emocjonalnie i umysłowo w środowisku które ciągle tworzymy. Niestety, o ile jako tako rozumiemy nasze fizyczne podstawy egzystencji, delikatnie dotykamy emocjonalnych, to bardzo niewiele wiemy o umysłowych i nie dowiemy się, dopóki nie zmienimy modelu za pomocą którego staramy się je zrozumieć.

Caetera desund…


1 http://www.fuw.edu.pl/~akw/Fizyka_okolo_roku_1900.pdf

Propagatorem i prześmiewcą hasła: "wszystko już zostało odkryte" był William Thomson znany jako Kelvin. "Dla was głąby wszystko już zostało odkryte, więc nie szukajcie i nie odkrywajcie, a ja i mnie podobni odkryją, wykorzystają i opatentują".

2 Jonathan Heidt - „The Happiness Hipotesis” - Basic Books. 2006


3 właśnie dowiedziałem się, że absolwentce kognitywistyki z UAM udało się zatrudnić przy kasie w „Biedronce”


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna