Manipulacja wiarą Wstęp



Pobieranie 83.06 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar83.06 Kb.
MANIPULACJA WIARĄ
Wstęp

Gdy przyjrzymy się życiu i obyczajom niemal wszystkich ludów zamieszkujących kulę ziemską, zauważymy, że każdy z nich ma pewien całokształt wierzeń, które obejmują zarówno wiedzę o pochodzeniu świata i człowieka, jak i o ich celu oraz o prawach, według których należy postępować, aby ten cel osiągnąć. Ta dziedzina wiedzy zawarta jest w różnych wierzeniach, a szczególnie w systemach religijnych. Na dnie bowiem wszystkich religii tkwi przekonanie, że poza sferą naszego życia tu na ziemi istnieje inna, doskonalsza, duchowa rzeczywistość oraz jakaś Istota (jedna lub wiele) będąca źródłem wszystkiego, co istnieje, która wymaga określonych oznak czci oraz zachowania pewnych norm postępowania, od czego uzależniony jest los człowieka nie tylko w tym życiu, ale i po śmierci. „Zespół tego rodzaju przekonań, będących podstawą życia moralnego i społecznego wszystkich ludów, nazywamy wierzeniami, a to dlatego, że są one przedmiotem osobnej czynności naszego umysłu, którą nazywamy wiarą”.1 W religijnym znaczeniu,wiara to postawa wyznawców religii polegająca na przeświadczeniu o prawdziwości zawartych w jej doktrynie twierdzeń i o ich szczególnej wartości egzystencjalnej dla jednostki i społeczeństwa.2


Przedmiotem jakiejkolwiek wiary, choćby zwykłej między ludźmi, jest to, co nie jest dostępne ani pośrednio ani bezpośrednio naszej wiedzy. Drogą, którą do nas dochodzi to wszystko, co jest przedmiotem wiary, jest świadectwo innych. Zwróćmy uwagę, że nawet wykształcony człowiek posługuje się o wiele większą ilością wiadomości naukowych przyjętych na podstawie świadectwa innych, niż takich, które zdobył sam osobistym doświadczeniem. Podobnie się dzieje i w życiu praktycznym w obcowaniu z ludźmi. Do każdej niemal decyzji bierzemy pod uwagę to, co się wie od innych, od otoczenia, z gazet, ogłoszeń, katalogów handlowych itp.

Wiara w cudze świadectwo jest koniecznością wynikającą z naszej ludzkiej psychiki. Jest ona następstwem społecznego charakteru naszej natury, która tylko w ramach zaufania innym i współżycia z nimi może się utrzymać i dojść do pełni rozwoju zarówno fizycznego, jak i duchowego. Oczywiste jest, że wiara religijna nie ma charakteru wiedzy naukowej, lecz ma charakter wiedzy praktycznej, życiowej, gdyż odpowiada najgłębszym pragnieniom człowieka, jakim jest głód prawdy i wiecznego szczęścia, który wciąż się budzi w jego duszy. Jednak bez wiary i zaufania innym, człowiek nie zdobyłby dostatecznej wiedzy ani o świecie materialnym, ani o rzeczywistości duchowej. Dlatego manipulowanie wiarą, a przez to utrudnianie człowiekowi rozeznania pomiędzy absolutną Prawdą a fałszem, Dobrem a złem, jest wyrządzaniem mu największej krzywdy.

Przy braku dobrego rozeznania pomiędzy prawdą, a fałszem, dobrem, a złem, człowiek narażony jest na podejmowanie błędnych decyzji. Wiadomo, że decyzjami psychicznie zdrowego człowieka kieruje rozum i wola. Człowiek musi być świadomy celu swego działania, zanim wola zadecyduje o podjęciu decyzji zmierzającej do jego osiągnięcia - zawsze świadomość, czyli działanie rozumu, wyprzedza działanie woli. Stąd zmiana świadomości pociąga za sobą zmianę woli, a za tym idzie zmiana postępowania. Dlatego w procesie wychowywania człowieka respektując naturę ludzką: rozumną i wolną, odwołujemy się do jego świadomości i wolności, gdyż czyn ludzki powinien być świadomy i dobrowolny. Natomiast poniżający ludzką godność jest sposób sterowania postępowaniem człowieka przez manipulowanie jego podświadomością za pomocą kłamstwa, podstępu, hipnozy, sugestii, a nawet przy pomocy środków chemicznych i różnych technik pobudzania lub hamowania ludzkich skojarzeń, odruchów, instynktów itp. Niestety, liderzy sekt powołując się na kierownictwo wychowawców, powszechnie stosują w/w metody manipulacji. Podobnie czynią przywódcy różnych tajnych organizacji, o których mówił prof. Kossecki i dr Krajski. Tymczasem różnica pomiędzy kierownictwem wychowawcy a sekciarską manipulacją polega na tym, że wychowawca apeluje do świadomości i wolnej woli swych wychowanków: stara się im udowodnić prawdy, które głosi, przekonać o słuszności stawianych im wymagań i zachęcić do podjęcia dobrowolnej decyzji stosowania się do nich. Natomiast sekciarz kłamstwem zdobywa swych zwolenników, których powoli ujarzmia, manipulując ich podświadomością oraz mechanizmami spontanicznej reakcji mózgu i systemu nerwowego, nie podlegające wpływom rozumu i woli. Poza w/w technikami manipulowania podświadomością, sekciarze często wymagają przestrzegania określonej diety, rytmu oddychania, snu, poddają wpływowi dobranych przez siebie dźwięków, światła, barw, kształtów, a nierzadko stosują środki halucynogenne, wpływające na zmianę fizjologii mózgu i psychiki tak, że podwładni bezkrytycznie i na ślepo przyjmują głoszone przez nich poglądy. Tą drogą „mistrzowie” czynią swe ofiary istotami bezmyślnymi, bezwolnymi, całkowicie uzależnionymi od siebie.
Przykłady manipulacji wiarą:

- Studentka politechniki uczęszczała na ćwiczenia jogi połączonej z „doskonaleniem umysłu” (DU). Tam przekonano ją, że jedzenie mięsa zanieczyszcza duszę, więc przeszła na wegetarianizm. Przez kilka lat czuła się dobrze, zawsze pomyślnie zdawała egzaminy i zakończyła studia z wynikiem bardzo dobrym. Po ukończeniu studiów wyjechała do innego miasta, przestała uczęszczać na ćwiczenia i podjęła pracę, za którą otrzymywała wysokie wynagrodzenie. Po pewnym czasie zwolniła się z tej pracy, gdyż uznała ją za nudną i szukała innej. Wszystkie rodzaje pracy, które podejmowała, po jakimś czasie uznawała za nieciekawe i z każdej się zwalniała. Wreszcie przestała pracować i została w domu na utrzymaniu rodziców. Będąc wegetarianką, walczy w domu i w sąsiedztwie, by nie kupowano mięsa. Według jej wiary, ci, którzy kupują mięso, przyczyniają się do zabijania niewinnych istot, co grozi kosmicznym kataklizmem i zagładą ludzkości. Aby temu zaradzić rozpoczęła głodówkę, powołując się na to, iż otrzymuje “kosmiczne przekazy”, że taką ofiarą uratuje świat. Niestety, wszystko zakończyło się chorobą umysłową, która - pomimo leczenia - ma nawroty wizji kosmicznej katastrofy, która wprowadza ją w stan panicznego lęku.

- Chłopiec zrezygnował ze studiów, bo mu wmówiono, że przez rozwijanie świadomości Kryszny będzie doskonały. Opuścił dom i wyjechał do świątyni Kryszny na Zachód, gdzie ciężko pracował bez wynagrodzenia. Gdy jego matka zachorowała na serce, błagała go, by przyjechał do domu, nie reagował. W jednym z listów do swych rodziców argumentował, że jego matką jest również krowa, bo ona jak matka karmi go swym mlekiem. Uwierzył w „boskość” krowy do tego stopnia, że dla poprawy zdrowia matki, przysłał jej słoik z krowim łajnem i w liście przekonywał ją, że według naukowych badań ma ono właściwości lecznicze.

- Pewna matka szukała syna, który zrezygnował ze studiów i w imię duchowego doskonalenia wszedł w szeregi czcicieli Kryszny z “Misji Czaitanii” i zniknął. Przez trzy lata nie dawał znaku życia. Zrozpaczona matka szukała go nieustannie. Po wielu odezwach w radio i w prasie, otrzymała jego adres, ale syn nie chciał jej widzieć. Niestety, wraz z adresem syna, jego matka dostał pozew do sądu przez przewodniczącą tejże misji. Chodziło m.in. o to, że w swych odezwach zrozpaczona matka określiła Misję Czaitanii mianem “sekta”. Proces trwał kilka lat. Syn unikał rozmowy z rodzicami. Matka mogła go zobaczyć tylko w sądzie, w towarzystwie jego współwyznawców, gdzie składał fałszywe zeznania przeciwko niej i całej swej rodzinie. Zeznania w sądzie oraz zachowanie się syna wobec rodziców, wskazywało na wielką pogardę do nich i brak obiektywnej oceny rzeczywistości. Matka oraz inne osoby, które wcześniej znały jej syna, twierdzą, że od czasu związania się z sektą, jego psychika uległa degeneracji do tego stopnia, iż nie jest zdolny do samodzielnego myślenia i obiektywnej oceny rzeczywistości.

- Jedynak, bardzo uzdolniony uczeń szkoły muzycznej, po wschodnich ćwiczeniach medytacji i ,,duchowych napojach” (które sam sobie przygotowywał z ziół otrzymywanych od mistrza), przez kilka lat miał twórczą, bujną fantazję i komponował utwory muzyczne. Potem powoli popadał w przygnębienie, depresję i załamanie psychiczne. Kilkakrotnie leczony w klinice psychiatrycznej, wracał do domu niby zdrowy, lecz bierny, bezwolny, niezaradny, co uniemożliwiło mu dalszą naukę.

- Kobieta w średnim wieku, która po studiach pracowała na wyższym stanowisku, w imię doskonalenia duchowego oddała się pewnym ćwiczeniom jogi. Opowiadając o przebiegu tych ćwiczeń mówiła, że dostawała jakieś “cudowne cukierki” (zwane prasada), po których przeżywała „wibracje” miłości i szczęścia. Po wyjściu z ćwiczeń cały świat wydawał się jej piękniejszy, a ludzie najwspanialszymi istotami. Nie dostrzegała żadnych problemów ani cierpienia. Po pewnym czasie następował spadek nastroju, depresja i stany lękowe, które doprowadziły ją do zaburzeń psychicznych - utraciła zdolność realnego postrzegania świata i kontaktu z otoczeniem. Z tego powodu musiała być leczona w szpitalu psychiatrycznym. Została wyleczona - upłynęło już kilkanaście lat - ale jeszcze nie wróciła do takiej sprawności umysłowej, jaką miała przed praktykowaniem jogi...

A oto świadectwo jednego spośród tych, którzy szukają doskonałości na drodze wschodnich medytacji: ,,Powracając z medytacji, odczuwamy przy sobie obecność niewidzialnych istot; ja miewam wizje rozmaitych upiornych stworzeń (...) Przed zaśnięciem, lub w czasie bezsenności, doznaję wrażenia, że po pokoju błąkają się dziwne widma o lodowatym oddechu, które mnie dotykają, siadają na nogach czy w inny sposób dają się we znaki. Ogromnie mnie to męczy. Czekam kiedy mistrz mnie od nich uwolni”... Pozostaje jednak pytanie: czy uwolni?...

Inny pisze: ,,...Pragnę poinformować Siostrę o szczegółach działalności bardzo groźnej sekty buddyzmu tantrycznego. Przywódcy tej sekty podstępem i fałszywą dobrocią wciągają do niej zagubionych, młodych ludzi. Poddają swe ofiary intensywnej indoktrynacji, a następnie nakłaniają do praktyk seksualnych.(...). Ja sam byłem ofiarą tej sekty, (...)”.

Pewna matka, która widziała zdjęcia papieża ze Sri Chinmoy’em i propagandę (w którą uwierzyła), że Ojciec Święty udzielił mu błogosławieństwa dla jego „kontemplacyjnej działalności”, tak pisze: ,,...Moje zaufanie do papieża spowodowało tragedię. Wiedząc o papieskim błogosławieństwie dla reklamowanej w Warszawie medytacji, zgodziłam się, by brała w niej udział moja córka. Gdy zorientowałam się, że medytację prowadzi sekta, było już za późno. Sekta popełniła zbrodnię na moim jedynym dziecku.(...). Zniszczyła jej osobowość. Zniszczyła jej inteligencję i sumienie. Sekta pod moją nieobecność wyprowadziła córkę z mieszkania, wynosząc wszelkie jej ubranie, buty itp. Szef sekty, zamieszkał z nią i nieletnią zdeprawował. Przez wiele tygodni nie wiedziałam gdzie córka mieszka i czy jeszcze żyje. Sekta odseparowała ją ode mnie całkowicie i uniemożliwiła nasze kontakty. Ośmieszając mnie przed nią i obrzucając oszczerstwami spowodowała, że córka nie chce się ze mną kontaktować. (...) Szef sekty usiłował uprowadzić na Zachód córkę będącą w stanie odurzenia i nie mającą paszportu. Nakłania ją do uczestnictwa w organizowanych przez niego koncertach sekty. W trakcie takiego koncertu (...) kilku słuchaczy zachorowało na b. ciężkie zaburzenia psychiczne. (...). Szef sekty namówił nieletnią córkę do porzucenia szkoły na rok przed maturą, oszukując ją, że nie jest potrzebna matura by odbyć wyższe studia w Szwajcarii i obiecując, że jej tam studia zapewni. Wychowaną w wierze katolickiej, wyśmiewaniem religii katolickiej i oczernianiem Kościoła, nakłonił ją do wyrzeczenia się wiary...”

Manipulacja wiarą religijną dokonuje się nie tylko w sektach i tajnych organizacjach. Zanim ufny katolik znajdzie się w sekcie, jej agenci „złowią” go w jego środowisku. Oto co na ten temat pisze zmartwiona matka pewnej dziewczyny, która w latach osiemdziesiątych studiowała pedagogikę na KUL-u: „...Jestem matką kilkorga dzieci, które starałam się wychować w głębokiej wierze katolickiej. Kiedy jedna z moich córek, najbardziej uzdolniona, wybrała studia na KUL-u, ogromnie z tego się ucieszyłam,(...). Miałam nadzieję, że będzie dla nas duchowym wsparciem. W pierwszych latach studiów przywoziła nam różnego rodzaju broszurki z ruchu ‘Maitri wydawane między innymi przez Duszpasterstwo Akademickie. Po pobieżnym przeglądzie, widząc w nich fotografie naszych drogich wzorców chrześcijańskiej miłości, jak św. Franciszek z Asyżu, Matka Teresa z Kalkuty i inni, nie dostrzegałam błędów doktrynalnych, tym bardziej, że z grupą ‘Maitri’ zetknęłam się sama kilkakrotnie, w czasie pielgrzymki do Częstochowy, w kościele ks. Marianów na ul. Szwedzkiej i będąc na nocnym czuwaniu u OO Paulinów na ul. Długiej. Grupa ta ujmowała wszystkich swoją pobożnością i apelami do wiernych o pomoc dla głodujących w Indiach i nędzarzy z Trzeciego Świata.



W następnych latach gdy córka przyjeżdżała na ferie do domu, zaczęła nastawiać kasetę ze śpiewami, w których ciągle powtarzały się słowa: ‘Hare Kryszna, Hare Rama, Hare, Hare, Hare, Hare’ itd. i całymi godzinami kiwała się w rytmie tych słów. Nie czuła potrzeby uczestniczenia w liturgii Eucharystycznej twierdząc, że przez te śpiewy ma bezpośrednią łączność z kosmicznym, uniwersalnym Bogiem. Wówczas to mnie bardzo zaniepokoiło. Pytałam więc czemu nie śpiewa Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami. Wtedy ona odpowiadała mi: ‘ty sobie śpiewaj Święty Boże, a ja Hare Kryszna’.(...). Miała także ‘różaniec’ bardzo długi i argumentowała, że podobnie jak u katolików jest powtarzane Zdrowaś Maryja, tak tu powtarza się Hare Kryszna, i że to jest to samo, a Kryszna to jest tylko inna nazwa tego samego Boga. Ponieważ była na KUL-u i mieszkała w Akademiku na ‘Poczekajce’, prowadzonym przez SS. Urszulanki, więc do pewnego stopnia jej argumenty mnie przekonały.

Po jakimś czasie (...) córka kwestionowała potrzebę istnienia Hierarchii Kościelnej oraz negowała niektóre prawdy wiary, a deklarowała poglądy przemawiające za reinkarnacją, preegzystencją duszy, przeznaczeniem (fatum), wielokrotnym pojawianiem się Boga w ludzkim ciele i inne bardzo niepokojące mnie wyznania wiary niezgodne z naszą wiarą. Szczególnie mocno argumentowała (i podkreślała) przemijanie epoki hierarchicznego Kościoła, a wkraczanie ery kosmicznego, ezoterycznego chrześcijaństwa, nie skrępowanego żadnymi zewnętrznymi formami nadzoru.

Analizując z perspektywy czasu powolne odchodzenie mojej córki (...), przeglądałam od nowa broszurki ruchu ‘Maitri’ i znalazłam tam zdania wykazujące między innymi wyższość religijności, duchowości i moralności Hindusów od polskich katolików. Zacytuję urywek z informatora Ruchu Wymiany z Krajami Trzeciego Świata ‘Maitri’,(...).

Cytat: <> - koniec cytatu.

Tego typu wypowiedzi, które są wyrazem fascynacji Wschodem, lub stawiania na równi wszystkich religii, a nawet obniżania wartości naszej wiary i religijnych praktyk, można znaleźć więcej. Jednak dopiero po bliższym zapoznaniu się z doktrynami wschodnimi mogłam krytycznie ocenić te teksty i dostrzec jak podstępnie wprowadza się niechrześcijańskie poglądy religijne w świadomość naszej młodzieży i inteligencji. Dziś jasno widzę zagrożenie jakie Orient niesie (...).

Urywki listu cytuję za zgodą jego Autorki. Opuszczone w nim zostały personalia i dane dotyczące szczegółów z życia Autorki i jej rodziny. Myślę, że nie wymaga on komentarza. Nie wiem, na ile autor broszurki (wspomnianej w powyższym liście) świadomie kłamał, a na ile nieświadomie powtarzał cudze kłamstwa. Bo przecież kłamstwem jest, że w Indiach nie robi się aborcji, że nie ma sierot społecznych, że wyznawcy hinduizmu bardziej szanują życie i są bardziej uduchowieni niż katolicy. Jeżeli chodzi o ich szacunek do życia, to prawdą jest, że niektórzy wyznawcy hinduizmu większy szacunek mają do życia wielu zwierząt (np. krowy, słonia, małpy, pawia, kobry), niż do życia ludzi – szczególnie tych z najniższych kast... Jednak nie myślę, by to było godne naśladowania! Poza tym ich kult natury: “świętych” krów, drzew, węży, rzek, słońca lub “nadludzi” (różnych guru i maharadżów) pod żadnym względem nie przewyższa naszej wiary i wartości naszych praktyk religijnych, jak np. kult błogosławionych czy uczestnictwo w Sakramentach świętych, dzięki którym Bóg prowadzi swych wiernych do świętości i realnej pełni szczęścia!



Aby zrozumieć jak bardzo poglądy religijne kształtują świadomość i rozumowanie człowieka, porównajmy tradycyjne poglądy oparte na Wedach (indyjskich księgach świętych) z tradycyjnymi (katolickimi) poglądami opartymi na Biblii:


WEDŁUG WED

WEDŁUG BIBLII

Brak obiektywnego kryterium prawdy i nie­omyl­nego autorytetu nauczycielskiego. Wła­sne przeży­cie religijne lub własna świado­mość jest jedynym miernikiem prawdy.


1

Gwarancją obiektywnej prawdy jest auto­rytet Kościoła, nieomylnie nauczającego Prawdy Absolutnej objawionej w Jezusie Chrystusie.

Bóg pojmowany jest jako odwieczna ener­gia, czczona w słońcu, planetach, siłach życiodajnych przyrody, mocy kosmicznej, w nadzwyczajnych cechach ludzkich. Poza materią jest on nieosobowy, a staje się oso­bowy, gdy przyjmie postać człowieka (tzw. avatara), który wyróżnia się wybitnymi cechami lub zdolno­ściami.


2

Bóg pojmowany jest jako Stwórca, Prawo­dawca, Odkupiciel i Sędzia: jedyny Pan, dlatego wyłącznie Jemu należy się najwyższa, boska cześć. Bóg stał się Człowiekiem jeden jedyny raz, odku­pił wszystkich ludzi na przestrzeni wszystkich wieków i na zawsze pozostał w swoim Kościele.

Wszechświat to uwikłana w materię część Absolutu (Brahmy). Dlatego świat, zwłaszcza orga­nizmy żywe, traktowany jest jako tożsamy z Abso­lutem, stąd brak jest czci Boga jako Stwórcy. Również nie ma zasadni­czej różnicy pomiędzy człowiekiem, a zwie­rzęciem, z powodu wiary, że wszystkie orga­nizmy żywe zawierają ten sam odwieczny boski element, który w zależności od stopnia obciążeń skutkami swych czynów z poprzednich żywotów (prawo karmy) przyjmuje mniej lub bar­dziej dosko­nałe ciało.

3

Wszechświat powstał z niczego mocą Bożej miłują­cej woli. Tylko człowieka obdarzył Bóg nieśmier­telną duszą sobie podobną, lecz nie tożsamą oraz nadał mu prawa i przykazania jako wyraz swojej woli i sprawdzian wierności, za którą człowiek po swej jednorazowej śmierci będzie sądzony i nagro­dzony lub ukarany na wieki. Mate­rialny wszech­świat będzie miał swój koniec, jedynie ciało ludzkie jako przy­należność nieśmiertelnej duszy po swym zmartwychwstaniu pozostanie na wieki nieznisz­czalne.

Zło i dobro traktowane są jako wartości tożsame odwiecznie, równorzędnie istnie­jące, lecz o prze­ciwnym kierunku działania: dobro w kierunku kon­struktywnym, zło w kie­runku destruktywnym. Stąd cześć jest oddawana zarówno bóstwom, jak i demo­nom – satanizm ma tu swoje źródło.

4

Zło nie jest odwieczne. Bóg - odwieczna pełni dobra i świętości nie ma pierwiastka zła. Zło pochodzi od istot stworzo­nych, na skutek ich odwró­cenia się od źródła dobra, jakim jest Bóg. Stąd kult szatana nie ma żadnego uzasadnie­nia i jest drogą do potępienia.

Brak przykazań powoduje przyjęcie praw natury za normy postępowania – prawo silniejszego i panują­cego, walka o byt, na­tu­ralna selekcja, akomodacja poglądów do potrzeb życiowych, korzystnych dla siebie. Grzech, jako czyn niewłaściwy przeciwny normom społecznym ma prowadzić do degradacji gatunkowej wartości człowieka, co po śmierci po­woduje przyjęcie ciała niż­szego rzędu. Zbawienie osiąga każdy, po przejściu dłuższego lub krótszego łańcucha wcieleń. Brak wiary w możliwość wiecznego potępienia (kary wiecznej) pro­wadzi często do daleko posuniętej swawoli ludzi posiadających władzę.


5

Prawa natury biologicznej muszą być pod­porząd­kowane prawu du­cha – woli Bożej. Grzech jako zlekceważenie woli Bożej, wyra­żonej w przykaza­niach powoduje utratę łaski Bożej - odwraca człowieka od Boga jako źródła dobra - czyni go złym. Dlatego skutki grzechu nie mogą być naprawione przez cielesne odrodzenie (reinkarnację), lecz przez Okupienie – zadziałanie Tego, który jest Stwórcą duchowej rzeczywistości. On jedynie może ją od­nowić swoją łaską, udzielaną drogą sakramentów przez siebie ustanowionych. Stan zjednoczenia z Bogiem, jaki człowiek w ciągu swego ziemskiego życia osiągnie, po jego śmierci utrwalony zostanie na wieki. Tu jest źródło ogromnej odpowiedzialno­ści za każde ludzkie życie, które jest niepowta­rzalne!

Ostateczny cel życia ludzkiego i zwierzę­cego zdaje się być ten sam – uwolnienie się z materii i zlanie się w jedno z Absolutem – powrót do stanu, jaki istniał przed poja­wieniem się wszelkich form material­nych.

6

Zasadniczym celem życia zwierzęcia jest jego przy­datność człowiekowi lub innym stworzeniom, a ostatecz­nym celem życia ludzkiego jest wieczna miłość i chwała Boża, będąca jednocześnie źródłem nieskoń­czonego szczęścia czło­wieka.

Wiara w samozbawienie prowadzi do zaprzeczenia konieczności Odkupienia, łaski i korzystania z sa­kramentów świętych. Pojęcie sakramentu sprowa­dzone jest do praktykowania magii. Stąd osoba sprawu­jąca zabiegi magiczne czczona jest jako osoba boska – posiadająca tajemną wiedzę i moc. Rywalizacja o najwyższy autorytet w społeczności prowadzi do strzeżenia tajem­nic wiedzy dotyczącej magii oraz możliwo­ści wpływania na życie i postę­powanie ludz­kie. Wiedzę tę przekazuje się tylko wybra­nym, potajemnie. W tym świetle doskonałość człowieka polega na posiadaniu “super zdolności, jak na przykład cudo­twórczość.



7

Bez łaski człowiek nie jest w stanie z Bogiem się zjednoczyć. Wszelkie próby zdobywania mocy ponadnaturalnej, bez uzależnienia się od Boga, są wyrazem pychy i źródłem zła, dlatego prowadzą do odpadnięcia od Boga, czyli do potępienia. Dosko­nałość człowieka polega na zgodno­ści jego woli z wolą Bożą, co prowadzi do uszczęśliwia­jącego zjednoczenia osobo­wego we wza­jemnej miłości.

Cudotwórczość nie jest dowodem duchowej dosko­nałości ani świętości lecz dowodem posia­dania mocy panowania nad materią.



Pracę fizyczną i cierpienie traktuje się jako skutek złego postępowania w życiu po­przednim. Stąd rodzi się pogarda dla ludzi, którzy cierpią lub ciężko fi­zycznie pracują oraz przekonanie, że człowieka z wyższej kasty praca fizyczna stawiałaby na równi z “nieczystymi”, a to spowodowałoby jego następne wcielenie na ich poziomie. Dla­tego aby się nie “skalać” pracą prze­zna­czoną dla “nieczystych”, woli on żyć z jał­mużny lub z wyzysku swych podwład­nych.

8

Trud związany z pracą i cierpienie weszło na świat jako skutek grzechu pierworod­nego. Odkąd Chry­stus Pan przez śmierć na krzyżu posłużył się cier­pieniem dla odku­pienia świata, odtąd cierpienie - Krzyż, który dla pogan jest “głupstwem”, stał się dla chrześcijan drogą zbawienia. Dlatego chrześcijaństwo uczy szacunku dla każdej pracy i aktywne współczucie dla cierpiących.



Stany uniesienia poetyckiego, estetycznego, ero­tycznego oraz wszelkiego rodzaju eg­zaltacje, a czasem stany zaburzeń psychicz­nych typu mania­kalnego i schizofrenicz­nego (katatonia, paranoja), nazywa się mistyką. Rozwój samoświadomości oraz możliwość doznania wewnętrznej błogości, wolno­ści i poczucia nieśmiertelności podczas ćwiczeń różnych form jogi, pro­wadzą do złudnego wrażenia tożsamości z Absolutem. To rodzi pychę i skrajny ego­centryzm, aż do całkowitej obojętności na potrzeby innych, nawet najbliższych osób.

9

Naturalne skłonności człowieka, podnie­sione przez łaskę do stanu nadprzyrodzo­nego i prawdziwego doświadczenia Boga – Jego majestatu i świętości – dają poczucie własnej nicości, a zarazem budzą podziw, miłość i pragnienie uwielbienia Boga - Stwórcy i Zbawiciela. Stąd wypływa sza­cunek i przywiązanie do Kościoła, jako sakramentu zbawienia, a także gorliwość apo­stolska z gotowością pono­szenia wszelkich ofiar, by jak najwięcej ludzi Boga poznało, ukochało Go i osiągnęło wieczną z Nim szczęśliwość.



SCHEMAT MONOTEIZMU

(religia objawiona przez Boga)


BÓG


PAN, STWÓRCA WSZECHŚWIATA

Objawia swą wolę, nadając przykazania


KAPŁAN WŁADCA TWÓRCA SŁUGA

Wszyscy mają przestrzegać tych samych przykazań


ZWIERZĘTA, ROŚLINY I BYTY NIEOŻYWIONE


nie należą do świata duchowego

świat duchowy kieruje

się rozumem

i wolną wolą

świat materialny

działa mechanicznie








Biblia uczy monoteizmu, w którym wyróżnia rzeczywistość duchową i materialną. Człowiek stoi na pograniczu świata materialnego i duchowego. Posiadając rozum i wolną wolę, podlega prawu moralnemu - może wybierać dobro lub zło, ale ponosi odpowiedzialność za swój wybór i wynikające z niego konsekwencje. Posiadając materialne ciało, podlega prawom biologii, którymi powinien rozumnie kierować.

Dusza każdego człowieka jest stworzona na obraz i podobieństwo Boże w momencie zaistnienia jego ciała. Dzięki niej ciało zmartwychwstanie. Chociaż dusza ludzka jest podobna do Boga, nigdy jednak nie jest ani nie będzie z Nim identyczna. Tylko Osoba Jezusa Chrystusa jest Boska. Wszyscy ludzie są dziećmi Boga. Zwierzęta i rośliny są stworzeniami Bożymi, ale jednak nie są Jego dziećmi. Wszystkie zwierzęta i rośliny są do dyspozycji człowieka, który ma prawo decydować o ich funkcjonowaniu oraz o ich życiu i śmierci.

Ponieważ zwierzęta nie mają rozumu i wolnej woli, dlatego też nie mają odpowiedzialności moralnej za swe czyny. Zwierzęta nie podlegają prawu moralnemu, więc nie można mówić o należnej im nagrodzie lub karze za ich postępowanie. Stąd nie ma dla nich pośmiertnej sankcji, ani lepszego lub gorszego wcielenia, ani zbawienia lub potępienia. Tylko ludzi (niezależnie od funkcji społecznej) obowiązuje prawo moralne, czyli Dekalog i wynikające z niego normy postępowania. Wszyscy ludzie są więc równouprawnieni.

Każdy człowiek tylko raz umiera. Po śmierci wszyscy będą osądzeni na podstawie tego samego prawa. Każdy otrzyma wieczną nagrodę lub karę za swoje czyny.



SCHEMAT MONIZMU

(religia filozoficzna)
BÓG

pojmowany jako

“ODWIECZNA MOC”



Działa mechanicznie - objawia swą moc, energię, siłę.


KAPŁAN – BRAMIN

satwa” – światłość - pojmowana jako

zmaterializowana odwieczna świadomość w ludzkiej formie


WŁADCA – KSZIATRIA

radża” – pasja - pojmowana jako

zmaterializowana siła woli w ludzkiej formie;


TWÓRCA – VAYSYA

kriya” – pomysłowość – pojmowana jako

zmaterializowana siła twórczości w ludzkiej formie;


SŁUGA – SIUDRA

tamas” – ciemnota - pojmowana jako

zmaterializowana nieczystość w ludzkiej formie


ZWIERZĘ



ROŚLINA


ODWIECZNA istota nie będąca

osobą,

staje się

osobą,

gdy

przyjmie

ludzką

postać

boskość

przyrody

i kosmosu

.

Według poglądów opartych na hinduistycznych księgach pt.: Wedy, świat to rozszczepiona na różne kolory i zmaterializowana część boskiego, odwiecznego Bytu. Każda dusza, to cząstka boskiej energii życia, która przez reinkarnację udoskonala się i rozwija świadomość swej “boskości”, przyjmując coraz wyższe wcielenia. Po śmierci najwyższego wcielenia, za jakie uważane jest ciało bramina, dochodzi do tego źródła skąd wyszła, stając się z powrotem istotą boską.

Podział istot żywych na wcielenia dusz o różnych cechach oraz o różnym stopniu czystości i świadomości, uzależnia “nieczystych” od “czystych” na zasadzie “niższy” – “wyższy”. Przekonanie, że dzięki podporządkowaniu wyższym niżsi po śmierci wcielą się wyżej. Podporządkowanie jednych drugim określane jest jako “harmonia kosmiczna”. Wyłamywanie się niższych spod podporządkowania wyższym, traktowane jest jako czyn zły, powodujący zaburzenie “harmonii kosmicznej”, dlatego prowadzi do niższego wcielenia tych, którzy je spowodowali.

W Indiach wiara w reinkarnację doprowadziła do segregacji i dyskryminacji społecznej, charakterystycznej dla systemu kastowego


Za parawanem sekt

We wschodnich religiach istnieją stopnie wtajemniczenia w ich rytuały. Oficjalnie prezentowana jest teoria filozoficzna i sztuka; a wtajemniczani powoli wchodzą w różne formy ezoterycznych praktyk, nie wyłączając demonicznego kultu chronionego przez tzw. wiedzę tajemną, która zwykle obejmuje znajomość metod pobudzania podświadomości i wchodzenia w trans, m.in. przez stosowanie magii seksualnej i tzw. “boskich” napojów. Tę wiedzę poddaje się dziś badaniom przez eksperymentowanie na różnych osobach. Z racji intymnego charakteru wielu ezoterycznych praktyk, oficjalnie o nich się nie mówi. Nie mówi się również dlatego, że badania podświadomości prowadzone są na ludziach nieświadomych tego, iż są przedmiotem eksperymentów, aby w ich umyśle nie powstawały uprzedzenia, które mogłyby mieć wpływ na wynik tychże badań. Do tej pory badania podświadomości człowieka (i jej chemicznych czy erotycznych uwarunkowań) nie były w Europie powszechne, ponieważ według chrześcijańskich norm moralnych życie erotyczne człowieka jest znormalizowane przez Dekalog, a prowadzenie eksperymentów na ludziach, szczególnie bez ich wiedzy, jest niedopuszczalne! Takich ograniczeń nie ma w religiach niechrześcijańskich, gdzie nie Bóg lecz mistrz jest najwyższym autorytetem i on decyduje o tym co komu wolno. Dlatego badania procesów psychiczno - duchowych, związanych z intymnymi przeżyciami religijnymi i erotycznymi oraz możliwości sterowania nimi przez osoby z zewnątrz, bezkarnie prowadzone bywają na bazie Orientu. Stąd jego niebezpieczeństwo. Stąd również jego konflikt z etyką katolicką.

Tam, gdzie rozpowszechniają się obce religie, ulegają zmianie normy postępowania oraz styl życia indywidualnego, a później także społecznego. Inne niż chrześcijańskie pojęcie Boga, inne pojęcie duszy ludzkiej oraz inne pojęcie zbawienia, narzuca inne sposoby osiągania tegoż zbawienia na drodze innych norm postępowania. Na przykład, tam, gdzie podwładni, wierzą w boskość swego lidera, każdą jego decyzję przyjmują jako “wolę boga”, w przekonaniu, że zastosowanie się do jego słów gwarantuje wyższe wcielenie lub wieczne szczęście. Nic to nie pomaga, że społeczeństwo protestuje, oburza się lub dziwi, jak to mogło się stać, że np. w Gujanie 926 osób wypiło truciznę na zlecenie swego lidera. Postępowanie tych ludzi staje się jasne, gdy analizujemy ich wiarę. Okazuje się, że ich tragiczne zachowanie było konsekwencją tragicznie złudnej wiary. Wiadomo, że ludzie, którzy dążą do szczęścia wiecznego, gotowi są na wszelkie poświęcenia, by go osiągnąć. Dlatego pretendenci do boskiego autorytetu używają wszelkich środków: kłamstwa w swych reklamach, przekupstwa dla zdobycia propagatorów oraz wszelkich technik opanowania ludzkiej psychiki, byle tylko osiągnąć swój cel.

Aby zrozumieć mechanizm manipulowania wiarą i uczuciami religijnymi w sektach, przeanalizujmy proces zmieniania świadomości katolickiej na tzw. „świadomość Kryszny” przez manipulację informacją. Na przykład:

- przewodnicząca Misji Czaitanii - IWoT, w wywiadzie opublikowanym w Kurierze Lubelskim dn.13.12.1996 r., na pytanie: “Czym jest Instytut?” odpowiada: “Można powiedzieć, że rodzajem placówki naukowej”. Tymczasem wbrew powyższemu stwierdzeniu, w swym piśmie pt. “Biuletyn” - wydanie specjalne, listopad 1997 r., ta sama pani podaje, że IWoT, to “starożytny system religijny (...), jest członkiem Światowego Stowarzyszenia Waisznawów (...), mających wspólny cel przekazywania oryginalnych nauk starożytnych Wed wszystkim ludziom na całym świecie”. Również w biuletynie pt. Dokąd zmierzamy?, na str. 4 czytamy, że IWoT “Jest polską misją Waisznawizmu, prastarej religii opierającej się na Wedach, a głównie na Bhagavadgicie i Śrimad Bhagavatam”.

- w ulotkach wydawanych przez IWoT w 1996 r., pt. Artykuł dla katolików i Artykuł dla dziennikarzy podana jest informacja, że IWoT to instytucja naukowa, ponadwyznaniowa, neoekumeniczna i działająca zgodnie ze wskazaniami Ojca Świętego. Tymczasem rozpowszechnia fragmenty starożytnych wierzeń i zabobonów, dowolnie interpretowanych przez ich guru, który między innymi twierdzi, że człowiek “nieustannie patrząc na swego psa, myśląc o nim, karmiąc go, przemawiając do niego(...) rozwija subtelne ciało (umysł) formujące się w ciało psa”. (...) dalej zaprzecza naukowcom, mówiąc że “pomysł psychologów, żeby sprowadzić cię do źródła jakiegoś kompleksu jest niemożliwy (...) W jaki sposób zamierzają zabrać cię dziesięć tysięcy żywotów do tyłu, kiedy to byłeś larwą w kale i przeżyłeś załamanie psychiczne ponieważ pewnego razu, z tych czy innych powodów, nie zdążyłeś skosztować troszeczkę tegoż kału, w którym przebywałeś. A także twojej śmierci jako muchy, gdy uderzono cię łapką na muchy i tym tłumaczy się twoja obecna obsesja na punkcie tego przyrządu”(...); dalej twierdzi, że “ci, którzy są zbytnio przywiązani do nurkowania, pływania itd., przyjmą narodziny jako foki, rekiny lub w jakichś innych gatunkach ryb”.3 W innej broszurce tenże guru snuje następujący wniosek: “To, że osoba jest w męskim ciele nie oznacza, że ta osoba jest mężczyzną, a to, że osoba czy dusza jest w ciele żeńskim nie oznacza, że ta osoba jest kobietą (...) nie jesteś żadną z etykietek, takich jak męskie, żeńskie, czarne, białe, itd. (...) w rzeczywistości nie jesteśmy też Mahometanami, Hindusami czy też Polakami albo Chińczykami”4. Dowodzi on, że w rzeczywistości jesteśmy tylko duszą, wędrującą z jednego organizmu żywego do drugiego. Stąd wyciąga wniosek, że “mamy społeczeństwo, praktycznie mówiąc, zwierząt. Masy ludzi zostały wytrenowane, by żyć jak zwierzęta, po prostu pochłaniając, jedząc, śpiąc, łącząc się w pary i walcząc”5;

- IWoT nie można też uznać za instytucją ponad-wyznaniową ani neoekumeniczną, ponieważ - jak podano w biuletynie (por. wyżej) - jest to polska misja waisznawizmu, czyli jest konkretną grupą wyznaniową, odrębną od innych, która nie przyjmuje nic, “co jest w sprzeczności z filozofią Pana Czaitanii”,6 który był tylko wyznawcą Kryszny. - wyznawcy Kryszny oficjalnie mówią o guru jako o genialnym człowieku - nauczycielu, a wewnątrz swej grupy traktują go jako osobę boską i oddają mu cześć należną Bogu,7 gdyż boska “Najwyższa Osoba manifestuje się jako mistrz duchowy”.8

W oficjalnych publikacjach o nie znajdziemy informacji, że czciciele Kryszny dzielą się na mistrzów duchowych (guru, aczariów) oraz całkowicie poddanych im bhaktów, którzy aczarjów czy guru traktują tak, jakby oni byli nadludźmi lub istotami boskimi. Ci, którzy nie są czcicielami Kryszny, są przez nich nazywani pogardliwie: karmitami, ignorantami lub nieczystymi. Za najbardziej nieczystych uważają ludzi, którzy jedzą potrawy mięsne, a za największych zbrodniarzy uważają tych, którzy jedzą wołowinę, gdyż zabicie „boskiej” krowy jest w ich rozumieniu największym grzechem.9 Liderzy wpajają swym podwładnym wiarę w reinkarnację i przekonują, że karmitów i tych, którzy się z nimi jednoczą, czeka po śmierci podłe wcielenie - nawet w robactwo. Toteż bardziej gorliwi wyznawcy Kryszny trzymają się z dala od karmitów i niejednokrotnie zrywają kontakt nawet z rodziną, by się „nie skalać emanacją ich nieczystej energii”.

Aby swych podwładnych utrzymać w izolacji od otoczenia, niektórzy liderzy dodatkowo wytwarzają sztuczną atmosferę zagrożenia, przedstawiając katolików jako ludzi okrutnych (“mordujących” zwierzęta) i zionących nieczystą, demoniczną energią. Tak wytworzoną izolację jeszcze bardziej pogłębiają przez antyklerykalne artykuły i antykatolicką propagandę. Ponadto, urządzają od czasu do czasu protesty przeciwko wyimaginowanej dyskryminacji czy prześladowaniu ich wyznawców oraz wyolbrzymiają i nagłaśniają przebieg konfliktów, do jakich sami prowokują. Tego typu metody budzą lęk wśród ich podwładnych i psychicznie (podświadomie) zmuszają ich do większego uzależnienia się od lidera i związania się z jego grupą. Jest to również metoda odwracania uwagi społeczeństwa od analizy ich fałszywej ideologii i tragedii tych, którzy przez nich zostali poszkodowani. Jest to typowa metoda stosowana w wielu sektach.
Destrukcyjne działanie sekciarskiej wiary

Poglądy rozpowszechniane przez sekty propagujące wiarę w reinkarnację i boskość guru, prowadzą do destrukcji tradycyjnego w Europie porządku społecznego i moralnego, ponieważ:

- wprowadzają autorytety nie podlegające żadnej ludzkiej kontroli, traktując swych liderów (aczarja, guru, lama) jako najwyższych, nieomylnych nauczycieli;

- przyjmują wymogi swych liderów za najwyższe normy moralne - nie są nimi ani Dekalog, ani prawa ustanowione przez jakąkolwiek inną władzę;

- utrwalają kult władcy - guru, któremu oddają hołd należny Bogu, a jego bezprawie traktują jako dowód “boskiej wolności”;

- wprowadzają poligamiczny model małżeństwa oraz deprawują pojęcie ojcowskiej, ofiarnej miłości na korzyść miłości zmysłowej, pożądliwej i egoistycznej, przez rozpowszechnianie literatury o „bogu” Krysznie jako potężnym uwodzicielu, kochanku i mężu haremu, a inne sekty wprowadzają do swego kultu magię seksualną (np. tantrę);

- stawiają na równi wartość życia ludzkiego i zwierzęcego jako różne formy cielesne tej samej doskonalącej się duszy. Jest to pogląd niszczący zasady humanitaryzmu;

- przyczyniaja się do rozwoju uczuć rasistowskich i dyskryminacji społecznej, przez rozpowszechnianie wiary w reinkarnację, traktując jednych jako wcielenia dusz czystych, przyznając im przywileje, a innych jako wcieleniami dusz nieczystych, którymi gardzą.


Wiara w reinkarnację i wielość boskich wcieleń oraz w to, że losami ludzi i świata kierują gwiazdy i różne tajemne siły, staje się coraz powszechniejsza. Jest to wielka pokusa dla pretendentów na najwyższe stanowiska w globalnej hierarchii, ale jest to wielkie niebezpieczeństwo nawrotu idei rasistowskich w mistycznej wersji. Dotychczas gdy europejscy rasiści dokonywali segregacji ludzkości, powoływali się na przesłanki biologiczne, które w zasadzie nie miały realnych podstaw. Dziś rozwój nauki i wiedzy o człowieku wykluczył słuszność takiej segregacji i obalił kryteria europejskiego rasizmu. Natomiast rasizm mistyczny segregujący ludzkość na posiadaczy nieczystych i czystych dusz, przetrwał i przez różne sekty się rozpowszechnia. Trudno jest błędom na temat duszy zapobiegać, ponieważ wiedza o duszy nie jest dostępna dla badań opartych na empirycznym doświadczeniu. Toteż rasizm pseudo-mistyków odwołujących się do błędnych starożytnych wierzeń lub subiektywnych: psychicznych, ezoterycznych i wizjonerskich doświadczeń, jest groźniejszy, niż inne jego formy. Sekciarscy propagatorzy New Age wprowadzają wiele błędów w różne dziedziny wiedzy, gdyż nie stosują się ani do kryteriów naukowych, ani do zasad religijnych. Chociaż posługują się naukowymi i religijnymi pojęciami, to jednak zmieniają ich sens, nadając im zwykle okultystyczne znaczenie, co powoduje jeszcze większe ideologiczne zamieszanie.

Współcześni entuzjaści New Age i ogólnoświatowej unii narodów, którzy szukają wspólnej światopoglądowej bazy dla ludzi różnych kultur i wyznań, na ogół nie biorą pod uwagę kryteriów prawdy w odniesieniu do rzeczywistości, lecz starają się upowszechnić poglądy wygodne dla swych planów, niezależnie czy są one zgodne z obiektywną prawdą czy nie. W dzisiejszym świecie, gdzie istnieje ogromna rywalizacja o wyższe stanowiska i lepsze warunki życia, dla elit wygodne byłoby zlikwidowanie równouprawnienia. Dlatego nie wyobrażam sobie sprawiedliwości i pokoju we “wspólnej Europie” zorganizowanej na bazie prawa dharmy, karmy i reinkarnacji (które nieuchronnie prowadzi do segregacji ludzi na “czystych” i “nieczystych”), gdzie normy moralne ustanawiane byłyby przez “boskich” władców.



Końcowe wnioski

Chrześcijańskie prawo płynące z wiary w jedynego Ojca, Stworzyciela i Odkupiciela wszystkich ludzi, prowadzi do równouprawnienia i ogólnoludzkiego braterstwa. W świetle chrześcijańskiej wiary wszyscy ludzie mają tę samą naturę - są istotami rozumnymi, wolnymi, podobnymi do Boga i podlegającymi Jego najwyższej władzy. Niestety, we wszystkich poza chrześcijańskich systemach religijno - filozoficznych istnieje wiara w ludzi duchowo “wyższych” i “niższych”, “czystych” i “nieczystych” lub „ciemnych” i „oświeconych”. Stąd można tam mówić tylko o braterstwie rodowym, plemiennym czy kastowym, ale nie o braterstwie ogólnoludzkim. Tymczasem w chrześcijaństwie, chociażby ktoś poczuł się wyższy z racji swego pochodzenia, bogactwa czy uzdolnień, to jednak nie znajdzie ani w Piśmie Świętym, ani w oficjalnej nauce Kościoła podstaw do stwierdzeń, że z tego powodu jest on duchowo wyższy lub czystszy. Wręcz przeciwnie, znajdzie wiele zdań stwierdzających, że wyżsi duchowo to: pokorni, miłosierni, ubodzy, czyści, cisi, cierpliwi, sprawiedliwi, którzy żyją zgodnie z Bożymi przykazaniami, a nie ci, którzy są wyjątkowo uzdolnieni, wysoko urodzeni, bogaci, piękni, zdrowi i mocni.

Nie pozwalajmy więc na destrukcję naszej religii !.. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nikomu nie uda się oddzielić postępowania człowieka od głębokich religijnych i doktrynalnych przekonań, bez narażenia go na zwichnięcie, a nawet na wewnętrzne rozdarcie. Dlatego chcąc zapobiegać wszelkiej patologii społecznej oraz opanować destrukcyjne działanie sekt i zakłamanie pseudo-naukowców, musimy uzasadniać słuszność prawa moralnego, jakim jest DEKALOG, który stoi na straży sprawiedliwości społecznej oraz uczciwości tak w dociekaniach naukowych, jak i w praktycznym postępowaniu. Aby zaś to prawo było respektowane, musi być respektowany jego PRAWODAWCA, objawiony w Biblii jako święty i najwyższy Pan, który dał nam najdoskonalszy wzorzec moralny, jakim jest JEZUS CHRYSTUS, o którym niezmiennie uczy założony przez Niego święty, apostolski, powszechny KOŚCIÓŁ. Bez tego autorytetu grozi nam zafałszowanie obiektywnej wiedzy zarówno o świecie, jak i o Bogu i Jego prawie moralnym, co prowadzi do całkowitego subiektywizmu doktrynalnego i moralnego. Brak obiektywnego prawa moralnego może powodować cofanie się naszej cywilizacji do coraz bardziej barbarzyńskich praktyk, które już w historii ludzkości miały miejsce i sami doświadczyliśmy ich skutków...
s. Michaela (Zofia Pawlik)

Warszawa, 2004 r.





1Jacek Woroniecki OP, „Katolicka etyka wychowawcza”, KUL 1986, t.II, s.68.

2 Encyklopedia Powszechna, Warszawa 1996.

3 Jagad Guru Realia reinkarnacji, Lublin s. 17, 18, 19

4 Jagad Guru, Homoseksualizm, Lublin, s.2

5 Jagad Guru, Energia atomowa, Lublin, s.30

6 por. Haribol, nr 1'92, wydanie polskie specjalne, i Polska - Haribol, nr 1'93 (2), wydania specjalne

7 por. list do Gazety Wyborczej, z dn. 24.09.1993 r., s. 15. pt. Vishnu z Lublina

8 Jagad Guru, Transcendentalna Miłość, Lublin, str. 58, 59 nn

9 A.C. Prabhupada, Prwda i piękno, BBT, Warszawa 1989 s.263.





©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna