Materiały I Studia z Dziejów Stosunków Polsko- ukraińskich



Pobieranie 1.95 Mb.
Strona1/28
Data07.05.2016
Rozmiar1.95 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   28

M A T E R I A ŁY I S T U DI A


Z D Z I E J Ó W S T O SU N K ÓW P O L S K O-
U K R A I Ń S K I C H

Pod redakcją naukowa prof. dr hab. Bogumiła Grotta

Kraków 2007

Materiały i Studia z Dziejów Stosunków Polsko- Ukraińskich


Pod red. naukową prof. dr hab. Bogumiła Grotta


Wstęp – Bogumił Grott


G. Chomyszyn...............Problem ukraiński – O destruktywnym działaniu mylnie pojętego na-

cjonalizmu ( s.1 – 45) i O pracy konstruktywno-konserwatrywnej ( s.

53 od słowa” Przyjęliśmy” do s. 54 do słowa” koniecznego”)- to jest

na dyskietce, którą Panu przesłałem.

Sprawa ukraińska..........(opublikować całość) też jest na dyskietce, którą Panu przesłałem

pocztą.


Z. Konieczny..................Stosunek duchowieństwa greckokatolickiego do Polski i Polaków w

okresie wojny polsko-ukraińskiej w 1918-1919 roku.

Z. Łada............................Treść i znaczenie „Dekalogu” nacjonalistycznego OUN.

B. Grott........................... Nacjonalizm ukraiński jako faszyzm.

Cz. Partacz......................Razem czy osobno. Nacjonaliści ukraińscy w meandrach dziejów.

L. Kulińska......................Działalność rady Głównej Opiekuńczej i Polskich Komitetów Opie-

kuńczych, na rzecz pomocy ludności polskiej, która padła ofiara lu-

dobójczych akcji ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, Polesiu i w

latach 1943 – 1944.

L. Kulińska......................Ocena polityki II Rzeczypospolitej wobec mniejszości ukraińskiej w

województwach południowo-wschodnich. Próba weryfikacji.

L. Kulińska......................O zrozumienie i przyjaźń. Czyli, które z wątków naszej najnowszej

historii trzeba zweryfikować, by stosunki między polskim i ukraiń-

skim narodem wróciły do normalności.

B. Grott ...........................Interpretacja stosunków polsko-ukraińskich w środowisku paryskiej

„Kultury” i jej funkcja w latach po upadku komunizmu.

A Kotowska, M. Malikowski, Wybory prezydenckie na Ukrainie w świetle wybranych

tytułów polskiej prasy.



Recenzje:

W. Poliszczuk..................Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t 1, To-

ronto 1998, ss.234.( B.Grott)

W. Poliszczuk..................Dowody zbrodni OUN-UPA. Działalność ukraińskich struktur nacjo

nalistycznych w 1920-1999., Toronto 2000, ss. 778 .(B.Grott)

W. Poliszczuk..................Nacjonalizm ukraiński w dokumentach, cz. 1, cz. 2, cz. 3, Toronto

2002-2003.( B.Grott)

W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na lud

ności polskiej Wołynia 1939-1945, Warszawa 2000, t 1, s. 1-1000, t

2, s. 1001-1440.(B. Grott)

H. Komański, Sz. Siekierka, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na pola-

kach w województwie tarnopolskim 1939-1946, Wrocław 2004, s.

1182.(B. Grott)

Recenzja analogicznej książki o woj. lwowskim, która jest już w drukarni napiszę to!!!

( książka ma być dostępna po 25 czerwca 2006 r.)

G. S. Tkaczenko, A. A. Wojciechowskyj, Dokumenty Izobjuzajut (Zbornik dokumentow i ma

teriałow o sotrudniczestwie ukrainskich nacjonalistow so spec-

służbami faszistskoji Germanii). Wyd. 3 uzupelnione, Kijów 2005,

s. 355.(Cz. Partacz).

W S T Ę P




Niniejszy zbiór artykułów jest wynikiem kolejnych badań nad stosunkami polsko-ukraińskimi w czasach najnowszych, jakie podjęła w ostatniej dekadzie grupa naukowców z różnych polskich i zagranicznych ośrodków naukowych. Zbiór ten stanowi trzecią część nie numerowanej serii sygnowanej godłami państw: Polski – orłem i Ukrainy – tryzubem. Poprzednie tomy ukazały się pod tytułami: „Polacy i Ukraińcy dawniej i dziś” – Kraków 2000 i „Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939 – 2004” – Warszawa 2004. Z czasem skład autorów ulegał pewnej zmianie, jednak znaczna ich część pozostała wierna swoim zainteresowaniom kontynuując rozpoczęte uprzednio tematy badawcze.

Oddawany dzisiaj do rąk czytelników tom składa się z trzech członów. Pierwszy wypełniają dwa obszerne teksty, które mają charakter źródeł. Drugi to artykuły naukowe pióra autorów należących do wspomnianej grupy badaczy, historyków, politologów i socjologów. Trzeci składa się z recenzji bardzo ważnych dla znajomości stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku, dzieł bez których wiedza o tych stosunkach nie będzie ani kompletna ani obiektywna.

Wróćmy na razie do pierwszego członu niniejszego tomu. Pierwszy z zapowiedzianych tamtejszych tekstów został napisany przez greckokatolickiego ukraińskiego biskupa ze Stanisławowa Grzegorza Chomyszyna. Nosi on tytuł „Problem ukraiński”1. W podtytule czytamy, iż autor napisał swoją pracę „dla duchowieństwa i świeckiej inteligencji narodu ukraińskiego”. Ma ona charakter polemiczny i nosi cechy apelu duszpasterza do własnego społeczeństwa w imię respektowania przez nie wartości chrześcijańskich. Ponadto, co trzeba tu mocno podkreślić biskup Chomyszyn jawi się, jako ostry krytyk rozwijającego się na jego oczach w Małopolsce wschodniej integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, który stamtąd zaczynał ekspandować także i na inne tereny II Rzeczypospolitej zamieszkiwane przez Ukraińców. W niniejszym tomie zaprezentowano w całości tylko pierwszą część „Problemu ukraińskiego” zatytułowaną „O destruktywnym działaniu mylnie pojętego nacjonalizmu”. Z części drugiej opublikowano tylko kilka stron dotyczących religijności świeckich i duchownych Ukraińców. Czynnik ten jest bardzo ważny dla zrozumienie ogólnej drogi rozwojowej nacjonalizmu ukraińskiego i jego skrajnego charakteru sprzecznego z wartościami chrześcijańskimi.



Biskup Chomyszyn, jak można się domyślać na podstawie jego książki stoi na gruncie nacjonalizmu, ale ma to być „nacjonalizm pozytywny”2, czyli respektujący wartości chrześcijańskie. Wśród Ukraińców zamieszkujących ziemie II Rzeczypospolitej nie dostrzega on jednak takiego. Ten, który się tam rozwija to „obłędny nacjonalizm (który B.G.) prowadzi do pogańskiego światopoglądu”3. I takim w rzeczywistości można nazwać światopogląd Dmytro Doncowa i innych mniej ważnych ideologów nacjonalizmu, rozwijającego się w kręgu założonej w 1929 roku Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Tego typu ideologia mogła znaleźć podatny grunt jedynie w społeczeństwie o powierzchownej religijności i wśród „zmaterializowanego” duchowieństwa. O religijności współczesnej sobie inteligencji ukraińskiej biskup Chomyszyn pisze: „Ogół inteligencji naszej (...) jest albo liberalny, albo też ateistyczny (...). Reszta zaś to katolicy raczej z imienia”4.

Wywody Chomyszyna są bardzo interesujące. Po pierwsze ich autor jest Ukraińcem co ma swoją wymowę. Przytaczane tu jego poglądy można traktować jako samokrytykę narodową. Po drugie tego typu informacje poszerzają bazę badawczą nad nacjonalizmem, w tym wypadku ukraińskim o nową płaszczyznę wychodząc poza historię i politologię. Po trzecie jaskrawo podkreślają specyfikę i skrajne cechy nacjonalizmu z kręgu OUN czyniąc bezsensownymi próby stawiania go na jednej płaszczyźnie ze współczesnym mu nacjonalizmem polskim5 co starają się sugerować nie-

które niekompetentne wypowiedzi.

Drugie z zapowiedzianych na wstępie źródeł, które znajduje się w niniejszym tomie nosi tytuł „Sprawa ukraińska”. Jego autor jest nieznany. Źródło to zostało odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej6. Określono je tam jako elaborat proweniencji endeckiej co potwierdzają występujące w tekście stwierdzenia. Prawdopodobnie pochodzi ono z kręgów Komitetu Ziem Wschodnich, którego organizacja lwowska była mocno powiązana z Delegatura lwowską. Dokument ten powstał w części lub w całości w 1944 roku.

„Sprawa ukraińska” jest tekstem, który stanowi interpretację ewolucji stosunków narodowościowych w Małopolsce wschodniej z punktu widzenia Narodowych Demokratów. Jaka jest więc jego wartość poznawcza? Można przyjąć, że znaczna. Oczywiście jest to tekst stanowiący pewien fragment myśli politycznej wymienionej tu formacji ideowo politycznej i jako taki przedstawia już istotne źródło. Taka konstatacja nie zwalnia nas jednak od postawienia pytania dotyczącego ścisłości wskazywanych tam mechanizmów rządzących stosunkami narodowościowymi , a także i kościelnymi w Małopolsce wschodniej. Tekst „Sprawy ukraińskiej”, jako suma zaprezentowanych wywodów jest bez wątpienia podporządkowany, przynajmniej w jakimś zakresie, zideologizowanemu myśleniu środowiska endeckiego co mogło rzutować na pewną selektywność w postrzeganiu rzeczywistości. Mimo tego zastrzeżenia trzeba stwierdzić, że porusza on szeroką paletę zagadnień dotyczących stosunków polsko-ukraińskich w Małopolsce wschodniej, które albo nie były wcale podejmowane przez badaczy, jako zbyt świeżej daty albo też ulegały daleko posuniętej deformacji również ze względu na ciśnienie polityki utrudniające prawidłowy przebieg dyskursu naukowego. Dlatego tekst ten można również traktować, jako propozycję szeregu ciekawych tematów badawczych, które dopiero czekają na niezależnych badaczy. Są to problemy początków kształtowania się świadomości narodowej Ukraińców i związanego z nią ruchu w Małopolsce wschodniej, wpływu czynników postronnych, jakimi stali się przybywający z Ukrainy naddnieprzańskiej działacze, rządy, austriacki, rosyjski, a w końcu i niemiecki. Do poruszanych na stronach „Sprawy ukraińskiej” zagadnień należą i takie, jak rola cerkwi unickiej w rozwoju ruchu ukraińskiego nad Dniestrem, odnośna polityka Watykanu, kwestia Polaków – greko katolików, postawy tamtejszego społeczeństwa polskiego wobec rozwijającego się ruchu ukraińskiego oraz polskiej polityki wobec tego zagadnienia tak przed pierwsza wojną światową jak i w latach II Rzeczypospolitej.

Wymieniony tekst zajmuje się również bieżącymi proporcjami ilościowymi grup narodowych w Małopolsce wschodniej i na ziemiach okolicznych gdzie występowała mniejszość ukraińska oraz mechanizmami przesądzającymi o sukcesach jednych i cofaniu się innych. Charakteryzuje też stanowiska, jakie zajmowały względem problemu ukraińskiego różne polskie opcje polityczne. Wszystkie te zagadnienia poruszane w „Sprawie ukraińskiej” czekają na swoich badaczy. Dokument ten może więc dostarczyć wielu informacji i stać się pożyteczną inspiracją naukową pomagając zakreślać pola poszukiwań.

Człon drugi niniejszego tomu, zawierający artykuły naukowe nie wymaga już tak długiej rekomendacji. Niemniej jednak i tu należy powiedzieć parę słów zarówno o ich treści jak i samych autorach.

Pierwszy z artykułów pióra przemyskiego historyka Zdzisława Koniecznego „Stosunek duchowieństwa greko katolickiego do Polski i Polaków w okresie wojny polsko-ukraińskiej w 1918-1919 roku” przedstawia upolitycznienie i antypolskie zaangażowanie kleru tegoż wyznania. Krzysztof Łada polski historyk z Australii w artykule „Treść i znaczenie nacjonalistycznego OUN analizuje aspekty aksjologiczne tego dokumentu. Przybliża w ten sposób polskim czytelnikom formułę nacjonalizmu ukraińskiego, pomagając rozwiać złudzenia niektórych co do aksjologicznej równoważności nacjonalizmu ukraińskiego z polskim. Ten pierwszy reprezentował formację faszystowską.

Boumił Grott w artykule „Nacjonalizm ukraiński jako faszyzm” dokonuje porównania ukraińskiej doktryny z włoskim faszyzmem i niemieckim nazimem dochodząc do wniosku, iż porównywane ideologie przynależą do tego samego gatunku.

Czesław Partacz historyk koszaliński w artykule „Razem czy osobno. Nacjonaliści ukraińscy w meandrach dziejów” podejmuje rozważania wokół eksterminacji Polaków na kresach południowo -wschodnich przez UPA. Jego artykuł nie jest jednak wyłącznie wykładem wydarzeń historycznych. Zawiera również refleksję nad inną lepszą już perspektywą stosunków polsko-ukraińskich, którą kreśli także za pośrednictwem szeroko cytowanych wypowiedzi ukraińskiego działacza Wołodymyra Sołowija.

Trzy kolejne artykuły to prace krakowskiej historyczki Lucyny Kulińskiej, która od lat specjalizuje się w problematyce stosunków polsko-ukraińskich w XX wieku. Pierwszy z nich to „Działalność Rady Głównej Opiekuńczej i Polskich Komitetów Opiekuńczych na rzecz pomocy ludności polskiej, która padła ofiarą ludobójczych akcji ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, Polesiu i w Małopolsce wschodniej w latach 1943 – 1944”. Drugi z artykułów Kulińskiej - „Ocena polityki II Rzeczypospolitej wobec mniejszości ukraińskiej w województwach południowo-wschodnich. Próba weryfikacji” i trzeci „ O zrozumienie i przyjaźń – czyli, które z wątków naszej najnowszej historii trzeba zweryfikować, by stosunki między polskim i ukraińskim narodem wróciły do normalności”, stanowią pewna całość.

Autorka odrzuca ukraińską, i nie tylko, tezę, jakoby zbrodnie ludobójstwa dokonane na ludności polskiej na kresach południowo-wschodnich w czasie II wojny światowej przez sfanatyzowanych nacjonalistów ukraińskich były ich „odpłatą” za ucisk ze strony Polski. W dalszej kolejności prezentuje pogląd, iż istotną przyczyną niepowodzenia państwa polskiego w jego polityce w stosunku do mniejszości ukraińskiej była „ideologia państwowa” lansowana przez Sanacją, która bezskutecznie usiłowała stworzyć wspólne ramy dla współżycia wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. Ram takich Ukraińcy nie chcieli, dążąc tak w teorii jak i w praktyce do usunięcia Polaków za każdą cenę z ziem nad Dniestrem , Styrem, Horyniem i Słuczem. Kulińska wskazuje także, że krwawe czyny nacjonalistów ukraińskich, które powinny być wstydliwie ukrywane stają się powoli podstawą etosu narodowego na Ukrainie. Uznaje to zjawisko za nad wyraz niepokojące.

Kolejny artykuł pióra piszącego te słowa „Interpretacja stosunków polsko-ukraińskich w środowisku paryskiej i jej funkcja w latach po upadku komunizmu” śledzi drogi myśli Jerzego Giedroycia i jego współpracowników na ten temat. Autor stara się zakreślić ramy światopoglądowe środowiska skupionego wokół tego pisma, które rzutowały na jego traktowanie problemu ukraińskiego. Są to ramy liberalne i skrajnie antyrosyjskie. Anty rosyjskość środowiska wydaje się nawet być głównym inspiratorem jego podejścia do sprawy ukraińskiej. Giedroyć tworzy mit polityczny7, który lansuje w redagowanym piśmie. To co przekazuje tam czytelnikom na tematy ukraińskie jest raczej pewną formą indoktrynacji niż rzetelną informacją. Wiele zagadnień poruszonych w „Kulturze” jest przekłamanych, a wiele spraw przemilcza się. Poglądy „Kultury” plasują się na przeciwnym biegunie w porównaniu z poglądami endeckimi i opcji pokrewnych.

Ostatni artykuł pióra rzeszowskich socjologów Agaty Kotowskiej i Mariana Malikowskiego „Wybory prezydenckie na Ukrainie w świetle wybranych tytułów polskiej prasy” jest analizą prasoznawczą. Autorzy w szczegółach rozpatrują prasowy obraz wydarzenia. Zwracają uwagę na opcyjne uwarunkowania podawanych w prasie informacji. Podnoszą „powszechny brak obiektywizmu” w relacjach. Analiza Kotowskiej i Malikowskiego dobrze też pokazuje stosunek poszczególnych redakcji i dziennikarzy do omawianego przez nich tematu.

Ostatni człon niniejszego tomu zawiera recenzje pięciotomowego dzieła Wiktora Poliszczuka - kanadyjskiego znawcy dziejów i ideologii Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii pt. „Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu” oraz recenzje dokumentalnych prac Władysława i Ewy Siemaszków „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskicj na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, jak też Henryka Komanskiego i Szymona Siekierki, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946”. Znajduje się tam też recenzja bardzo interesującej książki- G.S. Tkaczenki i A.A. Wojciechowskyego, Dokumenty Izobjuzajut (Zbornik dokumentow i materiałow o sotrudniczestwie ukrainskich nacjonalistow so specslużbami faszistskoj Germanii). Wydawnictwo to stanowi cenny wkład w wiedze o współpracy ukraińsko niemieckiej w czasie drugiej wojny światowej.

Całość niniejszego wydawnictwa wraz z poprzednimi tomami serii jest plonem wysiłku grupy badaczy, którzy starają się odkłamywać pewną część naszej historii. Wskazują oni, iż to nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN odrzucali możliwość spokojnego współżycia obydwu narodów we wspólnym państwie, najpierw planując, a potem gdy tego państwa nie stało, realizując zbrodniczą czystkę etniczną, która oznaczała utratę życia przez kilkaset tysięcy osób, nie tylko Polaków ale i Żydów a nawet i samych Ukraińców oraz innych.

G. Chomyszyn, Problem ukraiński (trzeba przepisac do komputera z zeskanowanych tekstów na dyskietkach wysłanych Panu wcześniej.

Rozdział pt. O destruktywnym działaniu mylnie pojętego nacjonalizmu od str. 1 do 45 i

Z rozdziału pt. O pracy konstruktywno-konserwatywnej str. 53 od słowa „Przyjęliśmy” do str. 54 do slowa „koniecznego

Sprawa ukraińska ( opublikować całość z zeskanowanego na dyskietkę tekstu, który wysłałem Panu wcześniej

Zdzisław Konieczny

Stosunek duchowieństwa greckokatolickiego do Polski i Polaków

w okresie wojny polsko – ukraińskiej w 1918 – 1919 roku.

Z początkiem XIX wieku zaczęła się wyraźniej kształtować świadomość narodowa w Europie, dotyczyło to m.in. zamieszkującej w Galicji Wschodniej ludności ruskiej. Różnice społeczne dotyczyły tu głównie stosunków między dworem a pańszczyźnianym chłopem. Szlachta posiadająca majątki ziemskie była obrządku rzymskokatolickiego i posługiwała się w życiu codziennym językiem polskim, w przeciwieństwie do chłopów – unitów władającym w większości językiem ruskim, co stanowiło dodatkowe źródło konfliktu między dworem a wsią. Ze szlachty wywodzili się duchowni obu obrządków oraz inteligencja urzędnicza i wolne zawody. Duchowni obu obrządków posługiwali się w życiu codziennym językiem polskim, w nim też często wygłaszano kazania, a wierni śpiewali i modlili się w cerkwiach. Dokumentację cerkiewną (księgi chrztu, małżeństw, zgonów) i korespondencję prowadzono w języku polskim lub po łacinie8. Różnice między duchownymi obu obrządków polegały na gorszym usytuowaniu materialnym księży greckokatolickich, obarczonych rodzinami i gorszym wykształceniu od rzymskokatolickich.

W miastach i miasteczkach rzyskokatolicy stanowili często większość mieszkańców. Zajmowali się oni rzemiosłem i handlem, byli też urzędnikami. Drugą grupą pod względem liczby mieszkańców byli w miastach Żydzi, zajmujący się głównie handlem, a trzecią unici, pełniący rolę usługową w stosunku do pozostałych.

Dzieci duchownych unickich mogły uzyskiwać przygotowanie do pracy duszpasterskiej w cerkwi a w niej możliwość awansu. Napotykały natomiast trudności w uzyskaniu posad urzędniczych. Na tym tle dochodziło do antagonizmów między tą ważną grupą rodzin duchownych greckokatolickich, a ziemiaństwem i mieszczaństwem inteligencko – urzędniczym rzymskokatolickim.

Z początkiem XIX wieku język ruski – ukraiński był uważany za język gminu, którym duchowni greckokatoliccy i inteligencja nie posługiwali się w życiu codziennym. Język ten był jednak znany przez duchownych obu obrządków, szlachtę oraz mieszkańców miast i wsi. O stosunku do języka ruskiego świadczy to, że studenci ruscy uniwersytetu we Lwowie, dla których wprowadzono wykłady w języku ruskim – ukraińskim, domagali się wykładów w języku niemieckim obowiązującym studentów polskich. Studenci ruscy – ukraińscy poczuli się pokrzywdzeni, że nie mogą słuchać wykładów w języku niemieckim jak Polacy i doprowadzili do likwidacji przez rząd języka ukraińskiego na Uniwersytecie9.

W połowie XIX wieku grupa młodych księży greckokatolickich podjęła działalność zmierzającą do stworzenia na bazie języka ludowego – ruskiego literatury ukraińskiej i gramatyki języka ukraińskiego. Ta ostatnia ukazała się drukiem w 1846 roku w Przemyślu, opracowana przez parocha medyckiego ks. Josyfa Łozińskiego10. Toczyły się dyskusje, jaki alfabet należy przyjąć – łaciński czy cyrylicę. Zwyciężył pogląd, że cyrylicę, gdyż zastosowanie łacińskiego mogłoby ułatwić, ich zdaniem, polszczenie ludności ruskiej.

Początkowo greckokatolicka hierarchia duchowna sprzeciwiała się stasowaniu języka ludowego. Z czasem jednak koncepcje młodej ruskiej inteligencji zwyciężyły.

Charakterystyczną cechą polityki austriackiej było lawirowanie między przeciwstawnymi postulatami poszczególnych narodów, wzajemne szachowanie, wygrywanie i pozyskiwanie jednych, kosztem drugich. Miało to miejsce w okresie Wiosny Ludów, gdy – obawiając się powstania – Austria wykorzystywała przeciwko Polakom narodowców ukraińskich i hierarchię unicką we Lwowie. Powstała 2 maja 1846 roku Hołowna Rada Ruska pod przewodnictwem biskupa unickiego Grzegorza Jachimowicza opowiedziała się po stronie rządu austriackiego i postanowiła uczynić wszystko, aby cały naród ruski – ukraiński poparł biurokrację austriacką. Ogłoszenie przez gubernatora Galicji hr. F. Stadiona, zniesienia pańszczyzny ułatwiło działalność zwolenników współpracy w Austrią. Wtedy też kapelan metropolity, ks. A. Petruszewicz wystąpił z atakiem na Polaków11.

Proces uświadomienia narodowego Ukraińców objął głównie młodsze duchowieństwo i tylko nieliczne jednostki inteligencji świeckiej. Hołowna Rada Ruska wystąpiła o podział Galicji na wschodnią – ruską i zachodnią – polską. Zastosowany w roku 1850 podział Galicji między dwa okręgi sądów apelacyjnych – lwowski i krakowski, nie zmienił jej funkcjonowania jako jednej prowincji austriackiej. Podział między dwa sądy apelacyjne doprowadził do przyjęcia nieformalnego podziału Galicji na wschodnią i zachodnią. Tej pierwszej podlegały sądy okręgowe w Tarnopolu, Brzeżanach, Złoczowie, Stanisławowie, Kołomyi, Stryju, Samborze, Przemyślu, Sanoku i Lwowie12. Ukraińscy uczeni włączali w skład Galicji wschodniej część powiatu strzyżowskiego, prawie cały powiat rzeszowski z Rzeszowem, powiat przeworski, łańcucki, wschodnią część powiatu kolbuszowskiego z Sokołowem, wschodnią część powiatu niskiego do Rudnika i Ulanowa nad Sanem13. Historycy i publicyści ukraińscy uważali i uważają, na przekór faktom, tak zakreślony teren za obszar etnicznie ukraiński14.

Od roku 1848 narodowy ruch ukraiński stał się ruchem politycznym o wyraźnie nacjonalistycznym zabarwieniu. Od tego czasu nastąpiła ścisła współpraca duchowieństwa greckokatolickiego z administracją austriacką15 o charakterze antypolskim. Kler greckokatolicki miał dość przewagi łacińskiego duchowieństwa, a jego działalność wzmacniała tendencje chłopów zmierzających do pozbycia się polskich panów. Uzyskanie autonomii przez Galicję w roku 1860 oraz ustępstwa wobec Rusinów umożliwiły wprowadzenie języka ruskiego w nauczaniu dzieci w szkołach oraz w większym stopniu wejście inteligencji ruskiej do administracji państwowej i samorządowej.



Problemem, który wymagał rozstrzygnięcia, było przechodzenie z jednego do drugiego obrządku. Powodowało to napięcia między duchownymi obu obrządków. Przechodzenie Rusinów z obrządku greckokatolickiego na rzymskokatolicki było postrzegane przez duchownych unickich jako zagrożenie ich stanu posiadania. Przechodzący na obrządek rzymskokatolicki stawali się stopniowo Polakami. Pragnąc zapobiec przechodzeniu unitów na obrządek łaciński, hierarchowie trzech obrządków: łacińskiego, unickiego i ormiańskiego, zgodnie z tendencjami kurii rzymskiej, postanowili zawrzeć umowę zapobiegającą temu zjawisku. W roku 1853 została zawarta Konkordia utrudniająca lub wręcz uniemożliwiająca zmianę obrządku. Konkordia została zatwierdzona przez rzymską Kongregację Propagandy Wiary w 1863 roku i od tego czasu obowiązywała w Galicji16. Konkordia była korzystniejsza dla unitów, gdyż sieć ich parafii i filii cerkwi była znacznie większa od sieci parafii rzymskokatolickich. Przed wybuchem I wojny światowej greckokatolicka archidiecezja lwowska posiadała 754 parafie, diecezje: przemyska – 687, a stanisławowska 443 parafie. Łącznie z cerkwiami filialnymi posiadały one ponad 3320 cerkwi17. Natomiast w dwóch diecezjach rzymskokatolickich: lwowskiej i przemyskiej było 579 parafii, a wraz z kościołami filialnymi 898 placówek18. Grekokatolicy posiadali przed wybuchem I wojny światowej 2468 kapłanów świeckich i zakonnych oraz 3 461 100 wiernych19, podczas gdy w całej Galicji było 2040 rzymskokatolickich kapłanów diecezjalnych i zakonnych oraz 4 140 480 katolików20. Oznaczało to, że na jedną parafię greckokatolicką przypadało 1861 wiernych, a na parafię rzymskokatolicką 3096 wiernych. Gorzej wyglądała sytuacja w parafiach łacińskich archidiecezji lwowskiej i diecezji przemyskiej, w której średnio na parafię przypadało 4100 wiernych, podczas gdy na parafię greckokatolicką tylko 1748 wiernych21. Według przyjętych w Konkordii zasad, rzyskokatolicy i grekokatolicy mogli w określonych przypadkach chrzcić dzieci w kościele lub cerkwi. Jednak proboszcz chrzczący dane dziecko innego obrządku miał obowiązek zawiadomienia właściwego proboszcza, którego jurysdykcji podlegało ochrzczone dziecko. Zasady te nie były przestrzegane przez większość kapłanów unickich. Komplikowała również sytuację zasada, że dzieci były chrzczone w małżeństwach mieszanych, według obrządku ojca – synowie, a matki – córki. Duża niejednokrotnie odległość wiernych obrządku rzymskokatolickiego od kościoła parafialnego powodowała nie tylko w rodzinach mieszanych, ale również jednoobrządkowych stopniowe odchodzenie od dotychczasowego obrządku, a w przypadku przebywania ich w środowisku unickim – ruszczenie. Wykorzystywali to księża greckokatoliccy zwiększając liczbę parafian. Tylko w latach 1863 do 1909 duchowieństwo unickie bezprawnie zabrało tylko w 800 wsiach łacińskich diecezji lwowskiej i przemyskiej 45 360 dusz, zmniejszając tym samym liczbę wiernych łacinników. Czyniono to wbrew postanowieniom Konkordii22. Jakiś stopień winy ponosi za to duchowieństwo łacińskie, nie domagające się od proboszczy unickich przestrzegania obowiązujących je przepisów Konkordii. Wpływ na ten stan miały też duże odległości od kościoła lub jego filii, kiepskie drogi, szczególnie w okresie wiosennym, zimowym i jesiennym oraz nacisk miejscowych duchownych unickich na wiernych małżeństw mieszanych. Zmianę obrządku określało duchowieństwo unickie „opolaczaniem”, a łacińskie „ruszczeniem”.

Ostateczne ustalenie autonomii Galicji w 1873 roku spowodowało przejęcie w ręce społeczeństwa spraw administracji, gospodarki, kultury. W wyniku poparcia biurokracji wiedeńskiej władza znalazła się w rękach polskiej arystokracji i bogatego mieszczaństwa, co wzmogło sympatię części Ukraińców, w tym kleru greckokatolickiego do Rosji. Wobec znikomej liczby ukraińskiej szlachty, świeckiej inteligencji oraz słabo rozwiniętego mieszczaństwa duchowni greckokatoliccy stawali się przywódcami ukraińskiego życia kulturalnego, narodowego i politycznego23. Spowodowało to rozwój szkół ludowych, których w roku szkolnym 1908/1909 było 5191, w tym z ukraińskim językiem nauczania 2381. Dzięki zabiegom narodowców ukraińskich i przychylności rządu utworzono na Uniwersytecie Lwowskim katedrę języka i literatury ukraińskiej i katedrę historii powszechnej z ukraińskim językiem wykładowym. Duchowni uniccy byli też działaczami Towarzystwa Naukowego im. T. Szewczenki, powstałego w 1874 roku oraz „Proświty” (1868), „Siczy”, „Sokoła”, czy też spółdzielczości ukraińskiej24.

W roku 1890 powstała Ukraińsko – Ruska Partia Radykalna (URPR), program której przewidywał wywłaszczenie wielkiej własności ziemskiej na rzecz chłopskich spółek rolniczych oraz demokratyzację życia państwowego. W wyniku tarć wewnętrznych doszło do utworzenia przez część działaczy URPR i narodowców w 1899 roku Stronnictwa Narodowo – Demokratycznego. Członkami jego była ukraińska inteligencja urzędnicza, księża, kupcy, rzemieślnicy, bogaci chłopi. Głosiła ona w swym programie oderwanie Ukrainy Naddnieprzańskiej od Rosji i połączenie jej z Galicją Wschodnią w jeden kraj autonomiczny w ramach monarchii Habsburgów. Stronnictwo to propagowało walkę z całym narodem polskim. Jeszcze uprzednio działacz URPR wzywał, że „musimy zniszczyć Polskę – strajk to będzie miotła, którą wymieciemy intruzów polskich z naszej ziemi”25. Drugą partią powstałą na bazie URPR była Ukraińska Socjal – Demokratyczna Partia powstała na przełomie 1896/1897 roku. Byli też moskalofile skupiający duchownych greckokatolickich oraz elementy urzędnicze. Uważali oni, że nie ma narodu ukraińskiego i języka ukraińskiego, który traktowali jako narzecze języka rosyjskiego. Uważali, że Rusini i Rosjanie stanowią jeden naród. Opowiadali się za włączeniem Galicji, w sprzyjających okolicznościach, do Rosji.

Dążenie Ukraińców do politycznego, kulturalnego i gospodarczego równouprawnienia z Polakami u schyłku XIX wieku wywołało przeciwakcję konserwatystów polskich w Galicji Wschodniej. Ziemiaństwo i inteligencja polska chciały pozyskać, dla przeciwdziałania narodowcom ukraińskim, szersze poparcie polskich chłopów, którzy ulegali stopniowemu ruszczeniu, do czego przyczyniły się również przepisy Konkordii, o czym wspomniano uprzednio. Akcja ugrupowań polskich, pragnących zahamować proces ruszczenia polskich chłopów, polegała na organizowaniu przez Towarzystwo Szkoły Ludowej polskich prywatnych szkół, kursów, budowę kościołów i kaplic, organizowanie chłopów polskich w czytelniach TSL, świetlicach, w których tworzono zespoły chóralne itp. W akcję tę włączył się kościół rzymskokatolicki. Akcja polska, mająca na celu zapobieżenie ruszczeniu chłopów polskich, spotkała się z zarzutami narodowych ugrupowań ukraińskich, że Polacy wstąpili na ścieżkę wojenną. Tymczasem Polacy bronili tylko swego stanu posiadania zagrożonego działalnością księży i narodowców ukraińskich26. Do szkół ukraińskich, gdyby nie szkoły organizowane przez TSL, musiałoby uczęszczać, jak pisze Cz. Partacz powtarzając za T. Glużińskim, 40 000 dzieci polskich, mieszkających na wsi27.

Wzrost świadomości narodowej wśród inteligencji ukraińskiej i duchowieństwa greckokatolickiego i dążenia do dominacji w Galicji Wschodniej powodował wzajemną rywalizację i przekształcanie się jej we wrogość między obu narodami. Hierarchia greckokatolicka popierająca rozwój oświaty i kultury ukraińskiej i zachęcająca do włączenia się w pracę na tej płaszczyźnie duchownych greckokatolickich dała efekty pozytywne, ale wbrew ich intencjom powodowała wzrost nacjonalizmów ukraińskiego i polskiego. Kiedy Józef Kuiłowski w czasie ingresu na greckokatolicką stolicę metropolitarną we Lwowie (1899) zaczął głosić kazanie po polsku, odezwały się w katedrze głośne protesty28. Z początkiem XX wieku stosunki polsko – ukraińskie pogorszyły się. Dochodziło do zaburzeń na uniwersytecie we Lwowie między studentami ukraińskimi i polskimi na tle dążeń ukraińskich do utrakwizacji uniwersytetu, na co nie wyrażały zgody władze w Wiedniu i czemu sprzeciwiali się Polacy. W lipcu 1910 roku, w czasie zajść na uniwersytecie zginął student ukraiński pochodzenia polskiego Adam Koćko. Wcześniej, bo w 1908 roku doszło do zastrzelenia namiestnika hr. A Potockiego przez studenta Uniwersytetu Lwowskiego Myrosława Siczynśkiego. Wydarzenia we Lwowie oraz na prowincji, komentowane przez prasę polską i ukraińską z odmiennych stanowisk, powodowały wzrost tak nacjonalizmu ukraińskiego jak i polskiego, które pozyskiwały zwolenników wśród obu narodowości. Na wzrost nacjonalizmu ukraińskiego wpływały dążenia chłopów ukraińskich pragnących powiększyć swe karłowate gospodarstwa kosztem majątków ziemskich po usunięciu z nich Polaków oraz bezrobocie wśród młodej inteligencji ukraińskiej.

Po śmierci metropolity greckokatolickiego J. Kuiłowskiego stanowisko to objął Andrzej Szeptycki (1900 – 1944). Starał się on złagodzić napięte stosunki polsko – ukraińskie. Zarówno w kazaniach jak i liście pasterskim potępił zbrodnię J. Siczynśkiego uważając, że walki o dobro Ojczyzny nie można budować na nienawiści29. Metropolici greckokatoliccy, w tym Andrzej Szeptycki, liczyli się z potrzebami Polaków obrządku greckokatolickiego, którzy posiadali swych kapłanów uczących religii w języku polskim i wygłaszających w nim kazania. Było też zwyczajem, że listy pasterskie były tłumaczone na język polski lub w języku polskim pisane. Jeszcze w roku 1904 metropolita A. Szeptycki pisał list do Polaków grekokatolików w ich języku30. Czytamy w nim m.in.:

„… Od dawna pragnąłem odezwać się do Was osobnym listem pasterskim, napisanym w języku polskim, by tym sposobem dać Wam dowód pieczołowości i dbałości o Wasze zbawienie. …Dłużej jednak nie mogę już milczeć: zanadto mnie męczy myśl, że są między tymi, nad którymi mam obowiązek pracować, wierni, którzy mogli by uważać się za opuszczonych od swej władzy duchownej, gdyby ich biskup nigdy nie przemówił do nich w ich mowie. Zanadto dobrze rozumiem niebezpieczeństwo takiego położenia, niebezpieczeństwo tem większe, im łatwiej swego biskupa, Rusina, mogliby podejrzewać chociażby najniesłuszniej, o brak życzliwości i miłości dla polskiego narodu. …Do napisania tego listu skłaniają mnie jeszcze inne zasadnicze powody. Jest bowiem praktyką kościoła katolickiego uświęconą zwyczajem Apostolskim odwiecznym: głosić ludziom Ewangelię w ich języku. …Ja tego pragnę i tego od kapłanów moich diecezyj domagam się, by zawsze wszystkie Wasze potrzeby duchowe były zaspokajane – by w nauce, spowiedziach do Was w mowie zastosowali się, nie żądając od Was, byście się ruskiego języka uczyli, by ich rozumieć. … W Waszych przekonaniach patryotycznych mogę Was tylko utwierdzić, o ile patryotyzm jest chrześcijańską miłością Ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi. …”31.

Stosunek metropolity A. Szeptyckiego ulegał jednak zmianom. Między nim a niższym duchowieństwem dochodziło początkowo do różnic poglądów w sprawach dotyczących metod walki o podział Galicji i uzyskania w niej dominacji ukraińskiej. Większość duchowieństwa greckokatolickiego widziała możliwość realizacji celów narodowców ukraińskich tylko na drodze ostrej konfrontacji z zamieszkującymi Galicję Wschodnią Polakami. W walce tej pragnęła wykorzystać wrogie ziemiaństwu polskiemu nastroje ukraińskich chłopów, a także niezadowolenie inteligencji ukraińskiej wynikające z braku dla niej pracy. Dążąc do tego celu cerkiew greckokatolicka i ukraińscy narodowcy pragnęli wykorzystać poparcie udzielane stale administracji wiedeńskiej oraz komplikującą się sytuację polityczną w Europie. Politycy ukraińscy dostrzegali możliwość realizacji swych celów w oparciu o Austro-Węgry. Możliwość podjęcia dialogu między politykami polskimi a ukraińskimi była minimalna. Winą za ten stan rzeczy można obarczyć tak polityków polskich jak i ukraińskich. Działacze ukraińscy nie szukali kontaktów z Polakami, podobnie jak polscy z ukraińskimi. Próby porozumienia podejmowane przez poszczególne jednostki kończyły się fiaskiem. Mimo kontaktów towarzyskich między poszczególnymi rodzinami, szczególnie mieszanymi i dobrych stosunków, hierarchów obu obrządków, przed wybuchem wojny, do wzajemnego porozumienia nie doszło. Obie strony zamiast mostów porozumienia, budowały wzajemnie wrogi stosunek i podsycały nacjonalistyczne nastroje. Prasa obu narodowości zamieszczała szereg wrogich wzajemnie informacji i komentarzy, umacniając wzajemną niechęć i nienawiść. Hasła ukraińskie „Lachy za Sian” funkcjonują w polityce ukraińskiej do wybuchu I wojny światowej. wywołują one wśród zamieszkujących Galicję Wschodnią Polaków nastroje niechęci i wrogości do zamieszkujących ją Ukraińców.

W przededniu wybuchu I wojny światowej powstają polskie i ukraińskie organizacje strzeleckie. Przygotowują się one do udziału w wojnie z Rosją upatrując określone korzyści dla swych narodów. Wybuch I wojny światowej w sierpniu 1914 roku i jej przebieg niekorzystny w roku 1914 dla strony austriackiej, spowodował zajęcie przez wojska rosyjskie Galicji po Dunajec i dopiero w 1915 roku kontrofensywa austriacko – niemiecka doprowadziła do wycofania się wojsk rosyjskich na wschód od Lwowa, który zajęły wojska austriackie. Po zajęciu Lwowa przez wojska rosyjskie został aresztowany i internowany w głębi Rosji metropolita A. Szeptycki. W okresie okupacji rosyjskiej doszło do ożywienia ruchu rusofili, którzy cieszyli się poparciem władz rosyjskich. W okresie tym ponad 200 duchownych unickich poparło rusofili, a w wyniku działalności cerkwi prawosławnej na prawosławie przeszło ponad 200 parafii greckokatolickich32. W odwecie za popieranie przez duchownych unickich ruchu rusofilskiego, a także przejścia na prawosławie, zostało, po wycofaniu się wojsk rosyjskich, aresztowanych przez władze austriackie około 300 kapłanów unickich, którym zarzucano zdradę interesów Austro-Węgier33.

W toczącej się wojnie po stronie Austro-Węgier i Niemiec walczyły Legiony Polskie i legion Ukraińskich Strzelców Siczowych. Ukraińcy, a także początkowo Polacy uważali, że przy pomocy Austro-Wegier uda się stworzyć trzeci człon monarchii. Ukraińcy dążyli do stworzenia go z Galicji Wschodniej, Bukowiny i Ukrainy Zakarpackiej autonomicznego kraju austro-węgierskiego a w sprzyjających warunkach utworzenia kosztem Rosji Wielkiej Ukrainy Naddnieprzańskiej. Polacy natomiast uważali, że trzeci człon monarchii Austro-Węgiersko-Polskiej powstanie z połączenia Galicji i Kongresówki. Dążenia te były przeciwstawne dążeniom narodowców ukraińskich i pogłębiały wzajemne sprzeczności.

Wybuch rewolucji w Piotrogrodzie zmienia całkowicie sytuację polityczną. W marcu 1917 roku powstaje w Kijowie Centralna Rada Ukraińska, a kilka miesięcy później Ukraińska Republika Ludowa (20.XI.1917) ożywiło to nadzieje Ukraińców w Galicji na uzyskanie własnej państwowości. Nadziejom tym uległ również biskup greckokatolicki w Przemyślu, który obejmując swe stanowisko wydał w listopadzie 1917 roku list pasterski do duchowieństwa i wiernych swej diecezji, pisząc w nim o okupacji rosyjskiej jaka doświadczyła ciężko naród, któremu zabraniano nawet rozmów w języku ukraińskim. Dalej wyrażał zadowolenie z „zmartwychwstania Ukrainy”34.

Duchowieństwo unickie Galicji upatrywało w powstaniu Ukraińskiej Republiki Ludowej możliwość rozszerzenia unii na jej terenie. Uważało też, że łatwiej może dojść do podziału Galicji i uzyskania w jej części wschodniej autonomii dla Ukraińców, a być może utworzenia z jej połączenia z URL nowego trzonu monarchii Austro-Wegierskiej. Powstanie URL witali biskupi greckokatoliccy oraz narodowcy ukraińscy z aprobatą. Spowodowało to ożywienie ich działalności oraz umocniło antypolskie stanowisko.

Formalne ogłoszenie niepodległości URL nastąpiło 22 stycznia 1918 roku. Od listopada 1917 roku trwał na froncie wschodnim rozejm, a w Brzesciu Litewskim toczyły się rozmowy pokojowe między przedstawicielami państw centralnych a delegacją bolszewików. Przybyli tam też przedstawiciele URL, którzy podjęli rozmowy z państwami centralnymi – zakończone zawarciem traktatu pokojowego 9 lutego 1918 roku. Traktat ten przyznawał URL Chełmszczyznę i Podlasie, a rząd Austro-Wegier w tajnym układzie obiecał Ukraińcom również podział Galicji i utworzenie z jej części wschodniej wraz z Bukowiną i Rusią Zakarpacką – ukraińskiego kraju koronnego. Wiadomość o brzeskich postanowieniach wywołała na ziemiach polskich i we wszystkich warstwach społecznych olbrzymi sprzeciw. Dochodzi do licznych manifestacji we wszystkich zaborach. W Galicji mają też miejsce strajki a szereg polskich urzędników podaje się do dymisji. Następuje też udana akcja przejścia na drugą stronę frontu części II Brygady Legionów. Wiadomość o traktacie brzeskim i jego tajnej klauzuli wywołała w Galicji radosne manifestacje Ukraińców, którzy uznali to za narodowe zwycięstwo. Spotkały się one z protestami polskimi, które skierowano przeciw Niemcom i Austrii oraz przeciwko Ukraińcom, uważanym za bezpośrednich sprawców „czwartego rozbioru Polski”35.

Udzielając poparcia dążeniom ukraińskim do stworzenia własnego państwa – URL i autonomicznej ukraińskiej Galicji Wschodniej biskupi greckokatoliccy: Andrzej Szeptycki (metropolita), Grzegorz Chomyszyn, Józef Kocyłowski wydali list pasterski do duchowieństwa i wiernych pisząc m.in.: „… Zaczyna się nowa doba w historii naszej cerkwi i naszego narodu. …Od chwili upadku caratu, przewrotu w Rosji i uznania przez cały świat narodu ukraińskiego za naród niezależny, odmienny od wielkoruskiego, staje się niemożliwy ten podział w narodowych pojęciach, jaki dzielił nasze duchowieństwo do wojny. … musimy żądać, od wszystkich duchownych jednakowej pracy i jednego ducha. Duchowni, którzy mieliby inną narodowość jak nasz naród, w swoim sumieniu zobowiązani są do przystosowania się w całej pracy zewnętrznej do narodu jakiego są duszpasterzami. …My nie moglibyśmy pozwolić na jakobądź agitację polityczną czy narodową przeciwko narodowym uczuciom ukraińskiego narodu. …będziemy domagali się żeby, bez względu na osobiste narodowe przekonania nie stawiał nikt żadnej przeszkody w wszechstronnym rozwoju narodowego życia i kultury ukraińskiego narodu, a przeciwnie służył jemu i życzliwie odnosił się do jego spraw. …”36. Nieco później, bo 27 marca na zebraniu duchowieństwa trzech diecezji (lwowskiej, przemyskiej, stanisławowskiej) duchowieństwo unickie wyraziło swą radość z powstania państwa ukraińskiego nad Dnieprem oraz włączenia do niego „prastarych ziem ukraińskich Chełmszczyzny i Podlasia”37. W odpowiedzi na protesty i manifestacje polskie, skierowane przeciwko postanowieniom traktatu brzeskiego, metropolita A. Szeptycki stanął w jego obronie, uznając go za sprawiedliwy i twierdząc, że „wszyscy Ukraińcy uważają Chełmszczyznę za starą ukraińską krainę, która nie tylko geograficznie jest ściśle powiązana z Ukrainą, ale także w dawnych wiekach należała do ukraińskiego państwa”38. To wystąpienie A Szeptyckiego związane było z jego koncepcją rozszerzenia unii na państwo ukraińskie, które, jego zdaniem, winno popierać obrządek greckokatolicki na swym terenie. Program ten pragnął realizować przez reaktywowanie unickiej diecezji chełmskiej, co Austro-Węgry uwarunkowały zgodą papieża39. Zgody tej A. Szeptycki nie otrzymał od Rzymu.

W poglądach A. Szeptyckiego od 1904 roku do 1918 zaszły poważne zmiany. Z jego listów pasterskich wynika, że stał się zwolennikiem uczynienia z cerkwi unickiej cerkwi o charakterze narodowym – ukraińskim. List biskupów unickich z 21 lutego 1918 roku określał wyraźnie obowiązki duchownych unickich mających reprezentować interesy narodu ukraińskiego. Oznaczało to zezwolenie na „ruszczenie” Polaków obrządku greckokatolickiego, a także opowiedzenie się za polityką narodowców ukraińskich, skierowaną przeciwko Polakom i ich dążeniom do stworzenia państwa, w skład którego weszłaby Galicja Wschodnia oraz Chełmszczyzna. Tak wyraźne opowiedzenie się hierarchii unickiej za koncepcją ukraińskich narodowców, oznaczało również poparcie dla działań duchowieństwa unickiego, angażującego się w działalność polityczną. W efekcie, wystąpienia – kazania duchownych greckokatolickich w cerkwiach miały na celu uzyskanie poparcia ukraińskich chłopów dla programów głoszonych przez narodowców ukraińskich i były skierowane przeciwko ziemiaństwu oraz ludności polskiej. Powrót po rewolucji w Rosji, jeńców austriackich, pochodzących z Galicji spowodował wzrost nastrojów antywojennych i radykalnych skierowanych przeciwko ziemiaństwu i administracji. Na tle narastającej nędzy w Galicji, rozsiewanych plotek o powrocie pańszczyzny, dochodziło w niektórych powiatach, jak np. cieszanowskim do wystąpień chłopów ukraińskich, skierowanych przeciwko dworom połączonych z grabieżą40. W zaburzeniach tych brali udział przybyli z Rosji po rewolucji byli jeńcy z armii austriackiej. Niejednokrotnie ich wystąpienia kierowane były również przeciwko duchownym unickim posądzanym o sprzyjanie polskim właścicielom dużych majątków ziemskich. Nastroje panujące na wsiach stanowiły pożywkę dla antypolskiej działalności narodowców ukraińskich skierowanej przeciwko Polakom w okresie walk polsko – ukraińskich w Galicji.

Jeszcze przed listem hierarchii unickiej Ukraiński Komitet Narodowy we Lwowie wydał apel do ludności ukraińskiej uciekając się w nim do groźby skierowanej przeciwko Polakom, zapowiadając, że „polskie wyspy wśród ukraińskiego morza zobaczą niebawem wolę i siłę ukraińskiego narodu”41. Groźby te, kierowane pod adresem ludności polskiej oraz rozszerzenie się ich na prowincję przeradzało istniejącą dotychczas głównie nieufność, we wrogość. Polacy jednak nie wierzyli w możliwość ukraińskiego zamachu zbrojnego.

Ukraińska Reprezentacja Parlamentarna w Wiedniu czyniła starania o zezwolenie na objęcie władzy we Lwowie. Zabiegi te nie dały jednak pozytywnego rezultatu42. Ukraiński Komitet Narodowy we Lwowie z dr Kostem Lewyćkim postanowił działać samodzielnie i objąć władzę w Galicji Wschodniej w drodze zamachu stanu. Elementem przygotowań do tego zamachu było zwołanie 18 października 1918 roku we Lwowie tzw. „konstytuanty”. W skład jej weszli ukraińscy posłowie z Galicji i Bukowiny, delegaci organizacji politycznych, przedstawiciele duchowieństwa, w tym metropolita A. Szeptycki, który stanął na jej czele jako przewodniczący. Konstytuanta powołała Ukraińską Radę Narodową, a ta Komitet Wojskowy, który miał kierować przygotowaniami do przejęcia władzy przez ukraińską konspirację działającą m.in. w jednostkach armii austriackiej w Galicji. Ukraińska Rada Narodowa przyjęła deklarację o powstaniu państwa ukraińskiego na ziemiach Austro-Węgier. W dniu następnym, na wiecu we Lwowie zostało proklamowane powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL) z zachowaniem więzi federacyjnych z Austro-Węgrami.

Wcześniej narodowcy ukraińscy korzystając z poparcia sztabu wojsk austro-węgierskich i Wilhelma Habsburga, zwanego Wasylem Wyszywanym ( od ukraińskiej koszuli wyszywanej, którą na podkreślenie swej sympatii do Ukraińców czasami nosił) doprowadzili do translokacji oddziałów wojskowych w ten sposób, aby pułki z większością żołnierzy polskich przenieść bądź to do Galicji Zachodniej, bądź to w głąb Austrii, a z większością żołnierzy ukraińskich ulokować w Galicji Wschodniej43. W pułkach tych z większością żołnierzy ukraińskich lub tylko ukraińskich istniały zakonspirowane komórki, pozwalające na przygotowania do przejęcia władzy. Polacy będący świadkami przygotowań ukraińskich do opanowania Galicji Wschodniej bagatelizowali je. Ostrzeżenia Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) oraz starania jej o ustalenie wspólnego dowództwa polskich tajnych organizacji wojskowych, jak Polskie Kadry Wojskowe (PKW), Polski Korpus Posiłkowy (PKP), na wypadek ewentualnego zamachu ukraińskiego, nie dały rezultatu tak we Lwowie, jak w innych miastach Galicji Wschodniej44.

Kierownictwo oddziałów ukraińskich, we wspomnianym uprzednio Komitecie Wojskowym z sotnykiem Strzelców Siczowych Dmytrem Witowskim, podjęło decyzję o przejęciu władzy w drodze zamachu stanu. Ukraińska Rada Narodowa wydała na tej podstawie polecenie, w którym pisano: „… W nocy z 31 października na 1 listopada UNR przejmuje władzę nad ukraińskimi obszarami Austro-Węgier. Tejże nocy ukraińskie oddziały wojskowe zajmują Lwów. To samo nakazuje się we wszystkich miastach wschodniej Galicji …”45. Po południu 31 października kurierzy, w większości alumni greckokatolickiego seminarium we Lwowie, rozwieźli rozkazy do ogniw konspiracji ukraińskiej w Galicji Wschodniej. Należy sądzić, że alumni seminarium musieli uzyskać zgodę swych przełożonych duchownych na rozwiezienie tych rozkazów. W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku spiskowcy ukraińscy opanowali Lwów i większość miast Galicji Wschodniej. Przejęcie władzy w wielu miastach zaskoczyło Polaków. Do walk polsko – ukraińskich doszło m.in. w Borysławiu i Samborze. Ukraińcy zostali, w wyniku różnych okoliczności, zaskoczeni przejęciem władzy w Przemyślu przez oddziały POW, PKP, PKW, 46 a także w Lubaczowie przez miejscowy oddział POW47. W miastach opanowanych przez Polaków tworzono wspólne polsko-ukraińsko-żydowskie milicje, mające zapewnić spokój do czasu rozstrzygnięcia sporów polsko – ukraińskich. Powstały one m.in. w Lubaczowie48, Krasiczynie, Birczy49, Chyrowie50.

W Przemyślu, na wiadomość o opanowaniu Lwowa, władze przejęły polskie organizacje zbrojne działające w konspiracji. Tymczasem, tego samego dnia delegacja Polskiej Komisji Likwidacyjnej (PKL), udająca się do Lwowa, dotarła tylko do Przemyśla i dalsza jej podróż stała się niemożliwa. W sytuacji opanowania miasta przez oddziały POW, PKW, PKP i braku jakichkolwiek decyzji polskich ugrupowań politycznych, zaskoczonych biegiem wydarzeń oraz bezsilnością dowódcy wojsk polskich na Galicję gen. Stanisława Puchalskiego, mianowanego na to stanowisko przez Radę Regencyjną, przedstawiciele PKL postanowili działać. Doprowadzili oni do powołania Komisji Rządzącej składającej się z 4 Polaków i 4 Ukraińców, która miała zarządzać miastem do chwili rozstrzygnięcia jego przynależności. Utworzono też milicję złożoną z równej liczby Polaków i Ukraińców51.

Ukraińska Rada Narodowa w Przemyślu nie dotrzymała jednak ustaleń i w nocy z 3 na 4 listopada podległe jej oddziały wojskowe z okolic miasta zajęły prawobrzeżną część Przemyśla52. Oddziały polskie wycofały się za San do dzielnicy miasta – Zasanie, utrzymując kontrolę nad mostami na Sanie. Tej samej nocy został zajęty przez Ukraińców Lubaczów53.

Tego samego dnia – 4 listopada przemyski biskup greckokatolicki J. Kocyłowski odprawił uroczystą mszę w katedrze i wygłosił kazanie, w którym opowiedział się za utworzeniem państwa ukraińskiego54. Poparł też nakreślony przez URN we Lwowie zasięg terytorialny państwa ukraińskiego, obejmującego m.in. Chełmszczyznę, tzw. Nadsanie, Łemkowszczyznę. W praktyce J. Kocyłowski określił zasięg państwa ukraińskiego w Galicji pokrywający się w jakimś stopniu z zachodnią granicą jego diecezji. Na frontonie katedry greckokatolickiej w Przemyślu, za jego aprobatą, został umieszczony wielki transparent z ukraińskim napisem: „Boże Wielki, Jedyny, Ruś – Ukrainę chroń”55. Wypowiedź biskupa greckokatolickiego oraz zezwolenie na umieszczenie powyższego transparentu rozeszło się szerokim echem w społeczeństwie zamieszkującym teren jego diecezji, spotykając się z oburzeniem polskich jej mieszkańców i aprobatą ukraińskich. Wypowiedź J. Kocyłowskiego została potraktowana przez wiernych i duchowieństwo greckokatolickie jako poparcie dla państwa ukraińskiego, jego granic i zaangażowania się w walkę z państwem polskim i Polakami. Było to poparcie dla duchownych greckokatolickich działających od lat w organizacjach kulturalno – oświatowych, gospodarczych i politycznych oraz akceptacja dla ich antypolskich wystąpień. Przykłady zaangażowania się duchownych unickich w walkę przeciwko Polakom w listopadzie 1918 roku i latach następnych są bardzo liczne. Podsycały je listy pasterskie biskupów greckokatolickich cytowane poprzednio oraz inne pisma, jak też wypowiedzi biskupów. Podsycały one i tak już antypolskie nastawienie duchowieństwa unickiego i były zachętą do coraz ostrzejszych ich wypowiedzi, skierowanych przeciwko ludności polskiej mieszkającej w Galicji Wschodniej. Duchowni stroniący od działalności politycznej i antypolskiej byli źle widziani w rodzinach duchownych greckokatolickich, a nawet szykanowani.

Przykłady zaangażowania duchownych greckokatolickich do walki z Polakami i państwem polskim są liczne. Na terenie diecezji greckokatolickich – przemyskiej, stanisławowskiej i archidiecezji lwowskiej księża greckokatoliccy wzywali swych wiernych do walki z Polakami m.in. w Felsztynie, Błozwi, Starej Soli, Laszkach, gdzie nawoływano do „rizania” Polaków56. Podobnie było w Grochowcach, Cisowej, gdzie wzywano do „rzezi Polaków”57. Poparli zamach i podburzali przeciwko Polakom popi m.in. w Uhnowie, Chołojowie, Żółkwi, Rawie Ruskiej, Mostkach, Dolinie, Szczerzcu, Samborze, Chlewczanach, Szwejkowie, Złoczowie, Kamionce Strumiłowej, Dernowie, Przemyślanach, Stepkowie, Rakowie, Byczkowcach58. Podane powyżej miejscowości nie wyczerpują tego smutnego wykazu. Było bowiem wiele innych miejscowości, w których działo się podobnie. Duchowni greckokatoliccy byli często członkami ukraińskich rad narodowych, komisarzami powiatowymi i gminnymi, zajmowali się sprawami aprowizacyjnymi i komisjami poboru do Ukraińskiej Armii Halickiej59.

Przybycie 10 listopada odsieczy polskiej pod dowództwem mjra Juliana Stachiewicza i zdobycie wspólnie z oddziałami polskimi, broniącymi Zasania, prawobrzeżnej części miasta (11.XI) otworzyło drogę na Lwów i ułatwiło dotarcie doń oddziałów polskich, co zmieniło w tym rejonie sytuację.

W dniu 10 listopada 1918 roku biskupi polscy wydali list skierowany do duchownych i wiernych z okazji odradzania się państwa polskiego. List ten został podpisany przez wszystkich polskich arcybiskupów i biskupów oraz arcybiskupa ormiańskiego, ale listu tego nie podpisał żaden biskup greckokatolicki60.

Zaciętość walk i ich bezwzględność, a także straty ponoszone przez ludność cywilną w wyniku rabunków dokonywanych na niej przez zdemoralizowanych niejednokrotnie żołnierzy ukraińskich oraz bestialskie mordowanie jeńców i podejrzanych o sprzyjanie wojskom polskim cywilów, skłoniło gen. J. Bijaka do podjęcia rozmów z biskupem greckokatolickim w Przemyślu, prawdopodobnie J. Kocyłowskim. Rozmowa ta, w której gen. J. Bijak zachęcał biskupa do podjęcia działań mających na celu zapewnienie spokoju na terenach objętych walkami, nie dała rezultatu61. Biskup akceptujący walkę Ukraińców o własne państwo nie chciał podjąć propozycji generała, gdyż mogłaby ona być traktowana jako zdrada interesów narodowych.

Próby zażegnania konfliktu polsko – ukraińskiego podejmował też arcybiskup rzymskokatolicki ze Lwowa Józef Bilczewski. Prowadził on ożywioną korespondencję z metropolitą greckokatolickim Andrzejem Szeptyckim na przełomie 1918/1919 roku. Starania arcybiskupa J. Bilczewskiego o złagodzenie doli polskiej ludności cywilnej, internowanych i jeńców wojennych oraz o traktowanie duchownych rzymskokatolickich w sposób nie utrudniający im wykonywanie obowiązków duszpasterskich, nie szykanowania ich, nie dały rezultatu. Okazały się one niemożliwe do realizacji z uwagi na przeciwstawne stanowiska obu stron. Obaj arcypasterze znaleźli się po innej stronie barykady, gdyż identyfikowali się z narodami prowadzącymi działania wojenne i dążącymi do utworzenia swych niezależnych państw przy sporze o ich terytorium62. Realizacja przez metropolitę A. Szeptyckiego, i to konsekwentnie, ukraińskich postulatów niepodległościowych godziła w polską rację stanu, na co nie mógł się zgodzić lwowski arcybiskup rzymskokatolicki J. Bilczewski. Ich korespondencja z okresu wojny polsko – ukraińskiej w 1918/19191 roku obejmuje przede wszystkim prośby, wymuszone sytuacją, dotyczące położenia księży rzymskokatolickich, prześladowania ludności polskiej i jeńców wojennych przez władze ZURL, o co zabiegał J. Bilczewski, zresztą w większości przypadków bezskutecznie. Z podobnymi prośbami do J. Bilczewskiego zwracał się A. Szeptycki. Ten ostatni zabiegał głównie o swych kapłanów aresztowanych za działalność przeciwko Polakom. Większość próśb kierowanych przez A. Szeptyckiego do J. Bilczewskiego była przez tego ostatniego spełniana – uwzględniały je polskie władze wojskowe. Nie można natomiast powiedzieć tego o prośbach J. Bilczewskiego, które były często przez adresata pomijane milczeniem lub wykrętnymi odpowiedziami.

Próby skłonienia A. Szeptyckiego przez gen. T. Rozwadowskiego do wpłynięcia na wiernych tak, aby złagodzone zostały gwałty i okrucieństwa dokonywane przez zbrojne oddziały UHA, pozostały bez rezultatu. Gen. T. Rozwadowski pisał: „… że ze strony ukraińskiej, a to ani ze strony rządu tak zwanej zachodnio – ukraińskiej Republiki Ludowej, ani ze strony duchownych kierowników Ukraińców, w ciągu całego trwania walk zbrojnych nie padł ani jeden głos protestu przeciwko gwałtom i okrucieństwom, ani jeden nie został podjęty krok , zmierzający do położenia kresu bezmyślnemu pastwieniu się nad ludnością cywilną i jeńcami. Moralną zatem odpowiedzialność ponosić musi całe społeczeństwo ukraińskie, a między innymi także duchowieństwo greckokatolickiego obrządku …”63. W odpowiedzi na ten list gen. T. Rozwadowskiego metropolita A. Szeptycki napisał: „… Zarzut podsycania sztucznej nienawiści Ukraińców do Polaków podniesiony przez Waszą Ekselencję przeciwko duchowieństwu greckokatolickiemu w tak ogólnej formie, iż muszę prosić, aby dowództwo polskiej armii zechciało łaskawie podać, kto z duchowieństwa, kiedy i jak dopuścił się takiego poduszczenia … chętnie napisałbym pismo, w którym wezwałbym duchowieństwo, aby … starało się ograniczyć i łagodzić nieszczęsne następstwa wojny … pismo to powinno być skierowane do tych, którzy są po tamtej stronie frontu … żeby takie pismo mogło osiągnąć rzeczywisty sukces, musi być napisane na podstawie wszechstronnej znajomości sytuacji. … napisane pod groźbą, skazane jest z góry na niepowodzenie, …”64. Była to odpowiedź wymijająca, w zasadzie odmowna. A. Szeptycki wiedział bowiem o dokonywanych na polskiej ludności cywilnej i jeńcach gwałtach. Informował go o tym w swych listach J. Bilczewski65.

W okresie wojny miały miejsce wydarzenia szokujące swym okrucieństwem, w których brali udział niektórzy duchowni greckokatoliccy, a pod ich m.in. wpływem ludność ukraińska i żołnierze UHA. Odpowiedzią strony polskiej były rozkazy gen. T. Rozwadowskiego „… polecające bezwzględnie branie zakładników, rozbrajanie ludności ukraińskiej i wieszanie. Taka bezwzględność wzmagała obustronnie stosowany terror i otwierała wrota coraz dzikszej wojnie między dwoma skazanymi na współpracę narodami …”66. Wracający z niewoli rosyjskiej jeńcy austriaccy pochodzący z terenów objętych działaniami wojennymi, zdemoralizowani w pierwszych miesiącach rewolucji bolszewickiej, organizowali zwykłe bandy rabunkowe, grabiące i mordujące ziemian i bogatszych chłopów polskich. W przypadkach zmobilizowania ich do UHA, byli trudni do opanowania, a nawet buntowali się przeciwko swym dowódcom. W tej sytuacji utrzymanie karności było trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe. O panującej sytuacji w pierwszych dniach wojny polsko – ukraińskiej pisał w swym liście do J. Moraczewskiego H. Lieberman następująco: „ … wojna z Rusinami zespala do szału szowinizmu i antysemityzmu …. Przeżywamy tu na kresach rozliczne rzeczy, płoną wsie, rabunek i mord są na porządku dziennym, cała ludność przyprowadzona jest do ostateczności …”67. Na ciągłe zaognianie się stosunków polsko – ukraińskich wpływała prasa polska i ukraińska, informująca o licznych gwałtach i morderstwach popełnianych na ludności cywilnej. Zarzucała ona sobie wzajemnie dokonywanie mordów na przeciwnikach. Podczas gdy prasa polska podawała przypadki bezzasadnego aresztowania Polaków, internowania spokojnych obywateli, rabunków dworów, antypolskie wystąpienia księży greckokatolickich i ich zaangażowanie w walce z Polską i Polakami, ukraińska – wzywała do walki z Lachami, podając przykłady okrucieństw polskich, grożąc chłopom ukraińskim przywrócenie przez Polaków pańszczyzny.

W agitacji antypolskiej chłopów ukraińskich brali aktywny udział księża greckokatoliccy. Nie zabraniali im tego jednoznacznie biskupi, co stanowiło jakby aprobatę ich zaangażowania po stronie ZURL. Zaangażowanie księży unickich w walce z Polakami budzić może wątpliwości, co do ich prawdziwej wiary i w dobrej wierze przyjmowania święceń kapłańskich. Przykładem takiego postępowania są wypowiedzi kapłanów unickich do wiernych. W Skałacie na zwołanym przez miejscowego duchownego unickiego wiecu w cerkwi, z okazji proklamowania Ukrainy, łacinników nazywano pogardliwie „łatkami”68. W Sokółce ks. Guruła głosił w cerkwi, że wiara rzymskokatolicka a greckokatolicka to nie ta sama wiara69. Po zajęciu Lwowa przez wojska odsieczy w cerkwiach duchowni wzywali do świętej wojny z Lachami i odbicia Lwowa z rąk polskich70. W odezwie wydanej nieco później podawano wskazówki, w jaki sposób prowadzić „świętą wojnę” z Lachami. Pisano w niej: „… Kto w Boga wierzy, kto ma tyle sił, aby unieść rusznicę, albo nóż, idź przeciw Lachom pijawkom, a Bóg odpuści ci bracie twoje grzechy, … Pamiętajcie bracia i siostry, że niedopuszczalnym grzechem jest choćby dać wody zranionemu Lachowi …, Zrywajcie drogi, za nimi i przed nimi, zabijajcie ich we śnie i na kwaterach i nie znajcie litości wobec nich. Uczcie nawet małe dzieci, że wojna przeciw Lachom, to święta wojna …”71. Podobnie świętą wojnę przeciw Lachom ogłosił w cerkwi ks. Stefan Juryk proboszcz w Złoczowie72. Liczący około 70 lat ks. Józef Cegielski z Kamionki Strumiłowej wzywał młodzież ukraińską, by szła na front i gdyby jej zabrakło broni to winna bić Lachów kułakami73, a były katecheta unicki w Samborze nawoływał, aby wyrżnąć księży polskich i sam zapewniał: „… choć kapłan pierwszy bym każdego zarżnął…”74. Nie wszyscy księża greckokatoliccy i chłopi byli tak antypolscy. Miały miejsce przypadki, że duchowni greckokatoliccy udzielali pomocy i schronienia polskim uciekinierom i ziemianom przebierając ich w ubrania wiejskie i informując sąsiadów, że są to ich krewni.



Arcybiskup lwowski Józef Bilczewski opisał w 1920 roku, dla potrzeb Ministerstwa Spraw Zagranicznych, sytuację na terenach zajętych przez wojska UHA, znajdujących się pod administracją rządu ZURL. Materiał zawarty w jego relacji miał służyć rządowi polskiemu do dementowania rozsiewanych przez Ukraińców za granicą fałszywych informacji o stosunku polskiego duchowieństwa, polskich władz wojskowych i cywilnych do Ukraińców w czasie wojny polsko – ukraińskiej w 1918 – 1919 roku. Pisał w nim: „… Ze wszystkich stron archidiecezji lwowskiej dochodziły relacje stwierdzające jednogłośnie, iż prawie cały kler ruski szedł jakby zwartą ławą przeciwko ludności łacińsko – polskiej, stał na czele wrogiej narodowi polskiemu i obrządkowi łacińskiemu akcji, kierował robotą prowokatorską, skutkiem czego był moralnym sprawcą tych wszystkich mąk, jakie musiało znosić polskie duchowieństwo i polski lud wierny…”75.

Stanowisko kleru greckokatolickiego oraz biskupów miało wpływ na wielu żołnierzy UHA oraz większość ludności ukraińskiej, głównie chłopów. W swym opracowaniu J. Bilczewski pisze o zamordowaniu na terenie jego diecezji 6 księży, internowaniu 85 kapłanów i nałożenie na pozostałych aresztu domowego, nękaniu ciągłymi rewizjami połączonymi z rabunkiem mienia oraz świętokradztwa, jak kopania nogami figur świętych, rozlewania Olejów św., rozrzucania po ziemi Najświętszego Sakramentu itp.76. W wyniku ukraińskich działań większemu lub mniejszemu zniszczeniu uległo 39 kościołów77. Arcybiskup J. Bilczewski tak opisuje stosunek władz ukraińskich do Polaków: „… Aby usunąć polski charakter miast i miasteczek przystąpili do gwałtownej ukrainizacji napisów ulic i szyldów ulicznych w Tarnopolu np. przemieniono nazwę ulicy Mickiewicza na Szewczenki, Świętojańskiej na Petlury, Sienkiewicza na Hruszewskiego, 3-go Maja na Kotlarskiego. Podobnie uczynili w Stryju, Stanisławowie, Kołomyi itd. Szyldy stałe miały być wypisywane w języku ruskim … Runęły pomniki wielkich mężów narodu polskiego Mickiewicza w Tarnopolu, Złoczowie, Stanisławowie, etc. Słowackiego w polskim gimnazjum w Tarnopolu, hetmana Żółkiewskiego i króla Sobieskiego w Żółkwi, szewca – bohatera Kilińskiego w Stryju itd.; runęły pomniki grunwaldzkie … Wszystkie te pomniki przetrwały inwazję Rosjan, Węgrów, nie mogły się tylko ostać pod rządami Ukraińców, którzy przecież roszczą sobie pretensje do wejścia w grono cywilizowanych narodów Europy! … Większość inteligencji polskiej, na którą składają się urzędnicy i nauczyciele, usunięto z posad i stanowisk rządowych, … wszystkie szkoły polskie zamknięto, … Z powiatów przyfrontowych (Jaworów, Rawa Ruska, Żółkiew, Sokal, Kamionka Strumiłowa, Radziechów, Bóbrka, Rudki, etc.) aresztowano i wywieziono wszystką inteligencję. To samo uczyniono z innych powiatów jak Sambor, Drohobycz. Wywożono również bezbronny lud polski. Z jednej np. wsi polskiej (Siemianówka ad Szczerzec koło Lwowa) zabrano 125 osób. … Liczba uwięzionych i internowanych Polaków była wręcz zastraszająca. W Kołomyi było ich około 1500, w Jazłowcu 200, w Czortkowie około 300, Tarnopolu około 1000, w Mikulińcach około 300, Strusowie około 400, w Złoczowie około 150. Ponadto były i inne punkty koncentracyjne, ile się w nich ofiar znajdowało, nie wiadomo mi dokładnie …”78. Warunki w obozach polskich jeńców były tragiczne. Chorzy na tyfus zajmowali pomieszczenia z jeńcami zdrowymi, brak było opieki lekarskiej, baraki i cele nie były opalane w zimie, a wyżywienie nie zaspokajało minimalnych potrzeb niezbędnych do życia i gdyby nie pomoc polskich mieszkańców miejscowości, w których mieściły się obozy, wielu jeńców i internowanych nie przeżyłoby w tych warunkach. Poddający się żołnierze polscy byli bici, ograbiani z odzieży i obuwia oraz wszelkich przedmiotów osobistych. Często jeńców rozstrzeliwano lub mordowano nie przestrzegając obowiązujących konwencji. Miały też miejsce mordy dokonywane na ludności cywilnej w tym kobietach, dzieciach, starcach między innymi w Sokolnikach, Brodach, Dawidowie, Jaworowie, Biłce Szlacheckiej, Złoczowie79. Ekshumacje przeprowadzone przez władze polskie z udziałem przedstawicieli misji amerykańskiej i angielskiej wykazały przy oględzinach zwłok, że wielu zabitych było przed śmiercią katowanych, miało połamane ręce i nogi, a u wielu brak było skóry zdartej za życia80. Specjalna Komisja sejmowa powołana dla zbadania okrucieństw popełnionych na ludności polskiej przez Ukraińców stwierdziła, w wyniku odbycia szeregu posiedzeń, w tym wyjazdowych, że ZURL i jej organy oraz przedstawiciele dopuścili się na ludności polskiej szeregu zbrodni. W imieniu Komisji raport jej przedstawił Jan Zamorski, członek Związku Ludowo-Narodowego, na sesji Sejmu w dniu 9 lipca 1919 roku. J. Zamorski powiedział m.in.: „… Przy pędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które po robotach oddawano żołnierzom do użytku. Klee, ataman ukraiński – Niemiec, założył w Żółkwi dom publiczny dla żołnierzy z dziewcząt polskich. Podobnie postępowano z zakonnicami w trzech klasztorach polskich. Zazwyczaj, nasyciwszy swe chuci, żołnierze przeważnie mordowali swoje ofiary. We wsi Chodaczkowie Wielkim k/Tarmopola np. cztery dziewczęta zostały zamordowane w ogrodzie, lecz przed tem oderżnięto im piersi, a żołnierze podrzucali nimi jak piłką. Znęcanie się nad ludnością w ogóle odbywało się w wielu miejscowościach. Wiadomo, że niewiastom obrzynano piersi, zapuszczano im papryki, stawiano granat we wstydliwe miejsce i rozrywano. … Najokrutniej postępowali żołnierze półinteligenci, oficerowie, synowie popów. Rozstrzeliwano jeńców polskich w Szkle i lesie Grabnik k/Szkła, gdzie rozstrzelano 17 żołnierzy, rannych Polaków. … Podobnie stało się z 26 jeńcami polskimi w Janowie. Księdza Rysia z Wisniewa zakopano żywcem do góry nogami. Drugiego księdza zamordowano i wrzucono do jamy poprzednio przez niego wykopanej. Grzebanie żywcem powtarzało się bardzo często, co potwierdzają protokoły sądowe. …”81. Były jednak takie wsie, co potwierdza Komisja, w których Ukraińcy przechowywali Polaków, a nawet obszarników. Byli wśród nich ukraińscy nauczyciele i księża greckokatoliccy ratujący Polaków i odradzający oficerom ukraińskim dokonywania mordów82.

Zakończenie walk polsko – ukraińskich w Galicji nastąpiło w wyniku poniesionej przez UHA klęski i wycofania się reszty wojsk za rzekę Zbrucz. Klęska wojsk ukraińskich umożliwiła włączenie Galicji Wschodniej – Wschodniej Małopolski w skład państwa polskiego. W wojnie tej zginęło około 10 000 żołnierzy polskich i około 15 000 żołnierzy ukraińskich. Straty ludności cywilnej są trudne do oszacowania.

W czasie walk polsko – ukraińskich zostali internowani przez władze polskie ukraińscy działacze polityczni, w tym duchowni, a żołnierze ukraińscy osadzeni w obozach jenieckich. Byli oni osadzeni m.in. w obozach w Dąbiu, Pikulicach k/Przemyśla, Strzałkowie. Ukraińcy podawali z przesadą, że internowanych zostało około 1000 księży greckokatolickich83. Była to liczba najprawdopodobniej zawyżona, skoro przed wybuchem I wojny światowej było ogółem kapłanów greckokatolickich świeckich i zakonnych 2 468. ukraińska ofensywa dyplomatyczna w Europie miała na celu zdyskredytowanie państwa polskiego w opinii zachodu. Miała ona poparcie biskupów unickich, którzy zwrócili się do papieża przedstawiając krzywdy, jakich doznał naród ukraiński od Polaków w czasie wojny i prosili o przeciwstawienie się planom polskim odnośnie Galicji oraz przeciwstawienia się prześladowaniom, które doznają Ukraińcy, w tym księża uniccy.

26 sierpnia 1919 roku zebrani w Przemyślu: A. Szeptycki – metropolita oraz biskupi G. Homyszyn, i J. Kocyłowski wystosowali list pasterski do duchowieństwa i wiernych, w którym pisali: „… Wojska polskie zajęły cały kraj. Jeden Bóg wie ile przyszło się wycierpieć naszemu biednemu narodowi. Do nieszczęść wojny doszły inne. Tysiące niewinnych ofiar spokojnych mieszkańców więzionych w więzieniach giną na choroby albo z głodu i znoszą niewyobrażalne fizyczne i moralne cierpienia. Wydaje się, że cały naród skazany jest na zagładę. Wiele zabójstw i rabunków uchodzi bezkarnie …”84. Kilka dni później biskup J. Kocyłowski wydał zarządzenie zobowiązujące duchownych greckokatolickich do wprowadzenia języka ukraińskiego w księgach metrykalnych oraz korespondencji z władzami kościelnymi i świeckimi85. Było to kolejne wyzwanie rzucone państwu polskiemu oraz poparcie dla starań narodowców ukraińskich o nieuznanie przez państwa zachodnie suwerenności Polski nad Galicją Wschodnią. Przeciwdziałając antypolskiej propagandzie narodowców ukraińskich na zachodzie Rada Ministrów, po umocnieniu się administracji polskiej w Małopolsce Wschodniej, wydała zarządzenie o zwolnieniu wszystkich osób internowanych, w tym księży greckokatolickich86, a do końca października 1920 roku w wyniku interwencji nuncjusza apostolskiego w Warszawie, argumentującego, że przetrzymywanie internowanych księży unickich osłabia międzynarodowe stanowisko Polski, zwolniono internowanych87. Zatrzymano w aresztach, na podstawie wyroków sądowych, tylko siedmiu księży unickich88. Zostali oni również zwolnieni z początkiem 1921 roku z wyjątkiem ks. Mikołaja Konrada z Tarnopola. Zwolnienia te podyktowane były polską racją stanu, a nie kryterium sprawiedliwości.

Duchowieństwo i hierarchia kościoła unickiego traktowały Polskę jako państwo okupacyjne. Formalne przeciwstawianie się hierarchii unickiej zaangażowaniu w działalność polityczną duchownych nie oznaczało w praktyce zerwania jej z dotychczasową polityką popierania dążeń Ukraińców w walce z Polską. Powstała w końcu 1920 roku Ukraińska Organizacja Wojskowa prowadząca akcję dywersyjno – sabotażową przeciwko Polsce, pragnęła zaangażować w oporze przeciwko Polsce kapłanów greckokatolickich i ich autorytet wśród wiernych. Natomiast hierarchia unicka, po decyzji Konferencji Ambasadorów o uznaniu suwerenności rządu polskiego nad Małopolską Wschodnią, pragnęła zmniejszyć zaangażowanie kleru greckokatolickiego, aby uzyskać ustępstwa rządu polskiego i złagodzenie jego polityki wobec cerkwi unickiej. Apele o zaniechanie działalności księży unickich w walce z Polską, były bardziej formalne lub nie znajdowały posłuchu wśród większości duchowieństwa greckokatolickiego. Świadczą o tym sprawozdania wojewodów Małopolski Wschodniej z 1922 roku podające wykazy duchownych działających aktywnie przeciwko państwu polskiemu i tych, którzy byli wrogo doń ustosunkowani.

W latach II Rzeczpospolitej księża greckokatoliccy występowali z różnym nasileniem przeciwko państwu polskiemu i stanowili poważne zaplecze dla działalności Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, a następnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Działalność ich była w znacznej mierze tolerowana przez państwo.


Metody walki OUN nawiązywały do metod stosowanych w walce z Polską i Polakami, stosowanymi w okresie wojny polsko – ukraińskiej w 1918 – 1919 roku. Księża greckokatoliccy odegrali poważną rolę w mobilizowaniu społeczeństwa do walki o powstanie państwa ukraińskiego. Popierali działalność OUN w latach okupacji niemieckiej i współpracę z III Rzeszą, a także usunięcie ludności polskiej z terenów uważanych przez nacjonalistów ukraińskich za etnicznie ukraińskie. Drogą do tego celu było zastraszanie ludności polskiej, zmuszanie jej do opuszczenia terenów uważanych za tylko ukraińskie oraz stosowania przez OUN – UPA – SKW – SB na szeroką skalę ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   28


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna