Medytacje na 10 rocznicę kanonizacji eugeniusza de mazenod rzym 2005 wprowadzenie



Pobieranie 162.76 Kb.
Strona1/3
Data07.05.2016
Rozmiar162.76 Kb.
  1   2   3


MEDYTACJE NA 10 ROCZNICĘ KANONIZACJI EUGENIUSZA DE MAZENOD



Rzym 2005

WPROWADZENIE
10 lat temu Zgromadzenie świętowało kanonizację św. Eugeniusza de Mazenod. Był to czas łaski dla wszystkich oblatów – moment, w którym mogliśmy się radować z naszego Założyciela i naszego charyzmatu, była to także cenna okazja do odnowy zarówno na poziomie osobistym jak i wspólnotowym.

W tym roku, 3 grudnia, będziemy obchodzili 10 rocznicę tego wydarzenia. Wiele dobra przypadało nam w udziale dzięki kanonizacji, mamy więc nadzieję, że ta rocznica stanie się dobrą okazją, aby niektóre z tych dobrodziejstw przywołać na pamięć i starać się o pogłębienie naszego charyzmatu.

Dzięki kanonizacji Eugeniusz de Mazenod został nam ukazany przez Kościół jako wzór i przemożny orędownik. Dziesięciolecie kanonizacji zachęca, aby Eugeniusz stał się kimś żywym w naszej codzienności, by był wzorem dla nas, a także dla ludzi, z którymi pracujemy, i którym służymy.

Nie będzie jednej ogólnej celebracji dla całego Zgromadzenia. Każda jednostka administracyjna jest zaproszona, aby rozbudzić w swych członkach pragnienie odnowy swej relacji ze świętym Eugeniuszem. Każda jednostka zorganizuje lokalne obchody zapraszając na nie Stowarzyszonych z Oblatami, członków AMMI i wszystkich ludzi, których obejmujemy naszą posługą.



Wznawiamy więc publikację Miesięcznych Rekolekcji dla wspólnot oblackich, które wielu wykorzystało przed kanonizacją Eugeniusza de Mazenod.

Eugeniusz i Jezus Chrystus
Papież do uczestników Kapituły Generalnej z 1986 r.:
Wszyscy macie w pamięci łaskę, bez wątpienia mistyczną, której doznał de Mazenod w Wielki Piątek 1807 roku. Kontemplacja krwawej męki Chrystusa była determinująca do tego stopnia, że zaprowadziła go do ubogich Prowansji a później także, dzięki posłudze biskupiej w Marsylii, do ubogich całego świata. Podstawowe pytanie, jakie dziś stawia swoim synom przez usta Następcy św. Piotra jest krótkie i bulwersujące: Czy Chrystus jest naprawdę w centrum waszego życia?…
Teksty biblijne:
J 15, 14-16; Flp 3, 7-11; Mt 13, 44-46; Flp 1, 20-26
Źródła oblackie:
Świadkowie we wspólnocie apostolskiej (Kapituła Generalna z 1992 r.):
9. Budowanie takich wspólnot nie może dokonać się, jeśli nie skupimy się na osobie Jezusa Chrystusa czystego, ubogiego, który zbawił świat przez swe posłuszeństwo (K 12)
10. Wspólnota apostołów z Jezusem jest wzorem życia. Obecność Pana jednoczy ich w miłości w miłości i posłuszeństwie, aby na nowo przeżyć komunię apostołów z Jezusem, jako też naszą misję w Jego Duchu (K 3).
12. Na płaszczyźnie wiary Konstytucja 31 przypomina nam, że oblaci osiągają jedność swego życia jedynie w Jezusie Chrystusie i dzięki Niemu. To dlatego, zarówno na poziomie jednostki jak i w wymiarze wspólnotowym staramy się pogłębiać naszą relację z Nim…
15. świadectwo życia chrześcijańskiego dają ci, którzy zarówno osobiście jak i we wspólnocie doświadczyli Jezusa Chrystusa. Odkryli go jak drogocenną perłę; tym samym odnaleźli sens swego życia…
Przedmowa do Konstytucji i Reguł, paragraf 5:

Jak faktycznie postąpił nasz Pan, Jezus Chrystus, gdy pragnął nawrócić świat? Wybrał pewną ilość apostołów i uczniów, zaprawił ich do pobożności, napełnił swoim Duchem, a kiedy wykształcił ich w swojej szkole, wysłał ich na podbój świata, który w niedługim czasie mieli poddać Jego świętemu prawu.
List do misjonarzy z Aix z lipca 1816 roku (EO I, t. 6, s. 22; zob. CT 6):

Proszę was, abyście zmienili zakończenie naszej litanii; zamiast mówić Jezu, Kapłanie, należy mówić Chryste Zbawicielu. To jest punkt widzenia, przez który winniśmy kontemplować Boskiego Mistrza. Na mocy naszego szczególnego powołania jesteśmy przeznaczeni w specjalny sposób do misji zbawienia ludzi…
List do ojca Tempier, Paryż 22.08.1817 (EO I, t. 6, s. 34; zob. CT 7):

Jesteśmy na ziemi, a zwłaszcza w naszych domach po to, aby się uświęcić, dając świadectwo przykładem, słowem i czynem. Nasz Pan Jezus Chrystus zlecił nam troskę kontynuowania wielkiego dzieła odkupienia ludzi. To jedyny cel, ku któremu winny zmierzać wszystkie nasze wysiłki…
Reguła z 1818 roku:

Jaki może być bardziej wzniosły cel ich Instytutu! Ich Założycielem jest Jezus Chrystus, Syn Boga samego: ich pierwszymi ojcami – Apostołowie. Są oni powołani, aby być współpracownikami Zbawiciela, współodkupicielami rodzaju ludzkiego; choć obecnie z uwagi na zbyt szczupłą ich liczbę oraz bardziej naglące potrzeby otaczającego ich ludu muszą na razie ograniczyć swą gorliwość do ubogich naszych wiosek i miast, to jednak ich ambicje powinny ogarniać świętymi pragnieniami rozległy obszar całej ziemi.
Zapiski z rekolekcji, październik 1831 roku (EO I, t. 15, s. 217, 220; zob. CT 9):

Czy kiedykolwiek zdamy sobie sprawę z wzniosłości naszego powołania! Jest to konieczne, by pojąć wspaniały cel naszego Instytutu, niezaprzeczalnie najdoskonalszy, jaki może być na ziemi, ponieważ cel naszego Instytutu jest taki sam, jaki miał Boży Syn, chodząc po ziemi… Środki, którymi posługujemy się, by dojść do owego celu są także niezaprzeczalnie najdoskonalsze, bowiem są takie same, jakimi posługiwał się nasz Boski Zbawiciel, Apostołowie i ich pierwsi uczniowie; zachowywali dokładnie rady ewangeliczne, oddawali się głoszeniu Słowa i modlitwie, szczęśliwe połączenie życia aktywnego i kontemplacyjnego, którego Jezus i Apostołowie dali nam przykład…

Wszystko zawiera się w tym: virtutes et exempla Salvatoris nostri Jesu Christi assidua imitatione prosequendo. Niech te słowa wyryją w swym sercu, niech je często zapisują, by mieć je bezustannie przed oczyma. Tym bardziej podążam, jestem zadziwiony i dumny z naszego wzniosłego przeznaczenia…
Reguła z 1853 roku:

Ten, kto chce być jednym z nas musi pałać pragnieniem własnej doskonałości, płonąc miłością względem Naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła i gorliwością o zbawienie dusz…
Reguła z 1818 roku:

Misjonarze powinni, na ile pomoże im słabość ludzkiej natury, naśladować we wszystkim przykłady Naszego Pana Jezusa Chrystusa, głównego Założyciela Stowarzyszenia, i Jego Apostołów, naszych pierwszych ojców.
List do ojca Tempier, Rzym 16.02.1826 (EO I, t. 7, s. 32):

Jak już Wam to powiedziałem każdego dnia sprawowałem Najświętszą Ofiarę w tej intencji; nieustannie przyzywając Świętą Dziewicę i wszystkich Świętych, a zwłaszcza Boskiego Rzecznika, ku chwale którego polecałem wszystkie intencje, muszę więc przyznać, że nigdy tak się nie modliłem, że nigdy nie doznałem tylu pociech, które były efektem absolutnego lecz synowskiego zaufania, zamiast rozmawiać z Naszym Panem, co zresztą miałem zamiar czynić, cóż za szczęście by mnie spotkało, gdybym żył w czasach, gdy On chodził po ziemi, rozlewając swe łaski i udzielając ich tym, którzy Go o nie prosili. Zwłaszcza podczas komunii nasz Zbawiciel daje nam najdoskonalszy dowód swej miłości, starałem się, by wyzwolić się od moich odczuć, które Jego boska obecność i bezmiar miłosierdzia wzbudzała we mnie w tym ważnym momencie, w mej biednej duszy, nigdy lepiej tego nie odczułem, choć jako grzesznik nie byłem godzien. Te same odczucia towarzyszyły mi, gdy przychodziłem, by Go adorować, w porze mojej adoracji czy też przy okazji wchodzenia i wychodzenia z domu, czy też podczas nawiedzenia, które starłem się odprawiać przez 15 minut lub w tylu kościołach, w których był wystawiony Najświętszy Sakrament…
Dziennik 2 czerwca 1837 roku przy okazji objęcia domu i prowadzenia pielgrzymki w Notre-Dame de Lumières (zob. CT 262):

Byliśmy sami w obecności naszego boskiego Mistrza, ale zgromadziliśmy się u Jego stóp, aby zawierzyć nas samych, nasze Stowarzyszenie, jego posługę i dzieła, dom, który niedawno objęliśmy oraz prosić, by był naszym ojcem, naszym światłem, wsparciem, radą, pomocą, naszym wszystkim. Błagaliśmy o Jego błogosławieństwo dla nas i dla naszego Zgromadzenia, zawierzyliśmy się z niesamowitą żarliwością, gdyż było nas niewielu, i według mnie, wszystkiemu towarzyszyła myśl o mej niegodności, w głębi swej duszy byłem przekonany, że moje grzechy sprawiły, że nie powinienem być narzędziem wszystkich cudów, jakich Pan dokonał dzięki naszym ojcom, i przez nich, od początku istnienia naszej małej rodziny aż do chwili obecnej.
Pytania:
Przy jakich okazjach lub wydarzeniach naszego życia, zarówno indywidualnego jak i wspólnotowego, obecność Jezusa Chrystusa staje się realna?
Gdybym miał przygotować litanię do Jezusa Chrystusa, jakie trzy wyrażenia bym zaproponował?
Jak w dzisiejszych czasach, za wzorem naszego Założyciela, możemy bardziej przylgnąć do Jezusa Chrystusa?
Modlitwa o pomnożenie Bożej miłości: Mój Boże, pomnóż dwukrotnie, trzykrotnie i stokrotnie me siły, abym Cię kochał, nie tylko abym Cię kochał tak samo, gdyż to nic, ale bym Cię, kochał tak, jak to czynili Święci, abym Cię kochał tak, jak Cię kochała Twoja Najświętsza Matka.

Mój Boże, jeśliby i to było za mało, bo przecież czyż nie mógłbym Cię kochać tak, jak Ty kochasz siebie samego? To niemożliwe, wiem, ale samo pragnienie jest możliwe, gdyż pochodzi ze szczerości całego mego serca i całej mej duszy. Tak, mój Boże, chciałbym Cię kochać tak, jak Ty kochasz siebie samego. (Rekolekcje przed przyjęciem święceń kapłańskich 1811, EO I, t. 14, s. 254; por. La prière oblate, s. 125-126).
Eugeniusz i Pismo Święte
Słowo Boże, które Jezus Chrystus przekazał swoim apostołom przez wieki nie utraciło nic ze swej skuteczności; czujemy bowiem, że wyszło z ust Tego, który sam jest życiem wiecznym, wciąż jest życiem i duchem. Por. J 6, 63. List pasterski na Wielki Post 1844 roku.
Ulubione teksty biblijne św. Eugeniusza:
Łk 4, 16-19; Mk 16, 14-20; 1 Kor 2, 1-5; 2 Kor 4,5-12
Konstytucje i Reguły: K 2, 3, 4, 33, 66, R 59, 60. Słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym było dla Eugeniusza de Mazenod pokarmem życia i inspiracja dla jego dzieła.


  1. Pokarm życia

W Seminarium Eugeniusz nauczył się codziennej i duchowej lektury Biblii. W ten sposób wszedł w zażyły kontakt ze Słowem Boga, zawartym głównie w Ewangeliach i Listach św. Pawła.

W Biblii Eugeniusz de Mazenod odnalazł światło rzucone na ludzką egzystencję:

Zgromadziłem słowa pociechy, które z troską zaczerpnąłem z czystego źródła, z księgi życia, w miłosnym kodzie są zawarte wszystkie nasze potrzeby i przygotowane lekarstwo. To już nie Eugeniusz, ale to Jezus Chrystus, Piotr, Paweł i Jan, którzy podają ci zbawienny pokarm, który jeśli tylko przyjmiesz w duchu wiary, do czego jesteś zresztą zdolny, z pewnością wyda owoc. (List do przyjaciela z 1805 roku, EO I, t. 14, s. 29).

Kontemplując Mękę, a zwłaszcza miłość Jezusa Chrystusa, którą odkrył i docenił, postanowił całym swym życiem wspaniałomyślnie na tę miłość odpowiedzieć. Jeśli chce się żyć życiem Jezusa Chrystusa, to według słów Apostoła (kapłan) zawsze musi nosić w sobie ciernienie Jezusa, dopełniając w swoim ciele to, czego brakuje Chrystusowej męce. Por. Kol 1, 24. (Zapiski 1812-1814, EO I, t. 14, s. 39; 2 Kor 4,10; KK i RR 4). Głosić jak Apostoł Jezusa Chrystusa i to Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego… (1 Kor 2,2) nie w wyniosłości mowy, ale w okazywaniu Ducha, to znaczy, pokazując, że rozważyliśmy w swoim sercu słowa, które głosimy, i że zaczęliśmy od praktykowania, zanim przystąpiliśmy do nauczania. (Reguła z 1826 roku).

Ten, kto chce żyć i reagować jak Jezus musi starać się odkryć Go w Ewangelii:

Obrać Jezusa Chrystusa jako wzór dla życia zewnętrznego jak i wewnętrznego, zarówno w Jego życiu publicznym jak i ukrytym. Zgłębiać Jego ducha, sposób sądzenia, aby upodobnić naszego ducha i nasz sąd do Niego. (Zapiski 1812-1813, EO I, t. 15, s. 38).


  1. Inspiracja dla dzieła

Eugeniusz de Mazenod zgromadził swych towarzyszy po to, aby kontynuować dzieło Jezusa i Apostołów (zob. K 3). Rzesze, które nie znają Chrystusa odczuwają głód Bożego Słowa. Misjonarze przybyli, aby ten chleb połamać (zob. Przedmowa); są wysłannikami i ambasadorami Chrystusa (zob. Mk 14, 15; 2 Kor 5, 20), są siewcami Słowa (Mk 4, 1-9.14-29). Boski Zbawiciel identyfikuje się w pewien sposób z tymi, których wezwał do wzniosłego zadania głoszenia swego Słowa (Medytacja z czasów seminaryjnych 1811r.). Siewcą jest Ten, który sieje słowo, czyli Bóg, który zawsze głosi swoje Boskie Słowo, w Starym Testamencie przez patriarchów i proroków, w Nowym przez Jezusa i Jego uczniów, słowo, które będzie rozbrzmiewać aż do końca świata dzięki uprawnionym głosicielom, następcom Jego uczniów (Instruction pour Le Grand Catéchisme de St-Sulpice, Sexagésime 1811).

Apostolska misja Zgromadzenia pokrywa się z misją Jezusa: jest to ewangelizacja ubogich (Łk 4, 16-19). Cel naszego Instytutu jest taki sam, jaki miał Boży Syn, chodząc po ziemi… Chwała swego niebieskiego Ojca i zbawienie dusz. Został posłany po to, aby ewangelizować ubogich… środki są także niezaprzeczalnie najdoskonalsze, bowiem są takie same, jakimi posługiwał się nasz Boski Zbawiciel… szczęśliwe połączenie życia aktywnego i kontemplacyjnego, którego Jezus i Apostołowie dali nam przykład… (zapiski z rekolekcji 1831 roku, EO I, t. 15, s. 217).

Słowo należy głosić tak, aby było zrozumiane, nawet przez ludzi prostych: Musimy zmierzać tylko do pouczenia ludzi…, nie zadowalać się tym, że łamiemy im chleb Słowa, ale im go przeżuwać. Jednym słowem robić w ten sposób, aby wychodząc po naszych kazaniach nie podziwiali głupio tego, czego nie zrozumieli, ale żeby wracali zbudowani, poruszeni pouczeni, zdolni powtórzyć na łonie swej rodziny to, czego nauczyli się z naszych ust. (Reguła z 1818 roku).



Aby kontynuować dzieło Jezusa misjonarze muszą zaszczepić w sobie te cnoty, które kontemplują w Słowie Bożym. W ten sposób nauczą się, jak upodobnić się do Chrystusa i żyć razem z Nim. Aby dojść do tego, tematem ich codziennej modlitwy będzie życie i cnoty Naszego Pana Jezusa Chrystusa, które członkowie Stowarzyszenia winni rzetelnie w sobie odwzorować. (Reguła z 1826 roku; zob. K 2).

Naśladować Apostołów w ich gorliwości i głębokim przywiązaniu do osoby Jezusa Chrystusa: te dwie postawy łączą się w jedno. Aby osiągnąć ten cel Eugeniusz de Mazenod prosi swych uczniów, aby codziennie, regularnie czytali Pismo Święte (Konstytucje i Reguły począwszy od 1818 roku), w ciszy, by lepiej usłyszeć Jezusa Chrystusa, który przemawia w Biblii, by Go w niej spotkać. Czytanie Biblii przeradza się więc w ten sposób w zasłuchanie w Boże Słowo, prawdziwe lectio divina, przyjęte jako indywidualne przesłanie.
Konstytucje i Reguły z 1982 roku:
Konstytucja 33:

Ponieważ Słowo Boże jest pokarmem ich życia wewnętrznego i apostolstwa, nie zadowalają się samym jego pilnym studiowaniem, ale przyjmują je uważnym sercem, aby lepiej poznać Zbawiciela, którego kochają i chcą objawiać światu. To słuchanie Słowa sprawia, że staja się coraz bardziej zdolni do odczytywania wydarzeń historii w świetle wiary.
Reguła 60:

W oparciu o wizję osobistej i spójnej wiary, scholastycy będą w stanie tak przedstawić Ewangelię, żeby trafiał do serc ich współczesnych i poruszała je. Nade wszystko na modlitwie przyswoją sobie to, co studiują i będą żyli tym, czego się uczą, aby w ten sposób stać się wiarygodnymi świadkami orędzia, które mają głosić.

Pytania:
Jakie miejsce zajmuje Pismo Święte w moim życiu?
Czy staram warunki, aby mogło przynieść jak najlepsze owoce?
Czym mam ulubione fragmenty, do których częściej powracam, a którymi chciałbym się dzielić z innymi?
Modlitwa: Dziękuję Tobie, Panie, że ze skarbca Świętych Pism wypływa światło. Ono wskazuje mi drogę, która powinienem podążać, ono podsyca we mnie pragnienie, które we mnie winno płonąć. Niech Twoja wszechmogąca łaska pomoże mi, abym zdecydowanie i z wytrwałością kroczył naprzód. Poznawszy Cię, obym mógł objawić Cię światu, Ciebie, Zbawiciela ludzkości, który żyje i króluje na wieku wieków. (Na podstawie notatek z rekolekcji przygotowujących do objęcia stolicy biskupiej w Marsylii w 1837 roku, EO I, t. 15, s. 275).
Eugeniusz i Kościół
Ojciec de Mazenod był pasjonatem Jezusa Chrystusa i człowiekiem bezwarunkowo kochającym Kościół (Paweł VI, Homilia podczas beatyfikacji 19.10.1975).
Teksty biblijne:
Ef 5, 25-27; Ap 12, 1-3.4-6; Ap 21, 9-14. 22-25; Ef 2, 19-22


Konstytucje i Reguły, źródła oblackie:
Przedmowa:

Kościół, wspaniałe dziedzictwo Zbawiciela, nabyte przez Niego za cenę Krwi, za dni naszych został okrutnie spustoszony. Umiłowana Oblubienica Syna Bożego doznaje ucisku, opłakując sromotne odstępstwo swych dzieci…

W tej opłakanej sytuacji Kościół wielkim głosem woła do swych sług, którym powierzył najdroższe sprawy swego Boskiego Oblubieńca, aby słowem i przykładem robili wszystko, co w ich mocy, aby na nowo ożywić wiarę gasnącą w sercach wielkiej liczby jego dzieci… Widok tego zła poruszył serca kilku kapłanów gorliwych o chwałę Bożą, kochających Kościół i gotowych poświęcić siebie – gdyby było trzeba – dla zbawienia dusz.
F. Jetté, List z 1 lutego 1976 roku, w: Lettres aux Oblats, s. 32-34:

Dwie wielkie rzeczywistości stoją u początku naszego istnienia: zrodziliśmy się bowiem w sercu kapłana, który poznał Jezusa Chrystusa, potrafił ukazać Go ubogim, zrodzeni zostaliśmy także w Kościele, który rozpoznał Boże powołanie owego kapłana i zatwierdził jego dzieło… Nie można o tym zapomnieć, bowiem tym samym zakwestionowałoby się sens naszego istnienia. Pierwsza z tych prawd brzmi następująco: jako Oblaci działamy w Kościele, poza Kościołem natomiast jesteśmy niczym. To Kościół nas zrodził, w łączności z Kościołem i weń wszczepieni wzrastaliśmy przynosząc owoc. Jedynie dzięki niemu dziś możemy wzrastać i rozwijać się. To zapewne miał na myśli Założyciel, chcąc, aby Oblaci byli ludźmi Kościoła, papieża, a także ludźmi ubogich i całego ludu Bożego.

F. Jetté, O.M.I. Homme apostolique, s. 67-69:

Oblat jest człowiekiem kochającym Kościół. Gdyby taka miłość nie istniała, miłość prosta a zarazem, głęboka, to nie byłby szczęśliwy w swoim powołaniu. Oblat kocha Kościół tak samo jak Jezusa Chrystusa. W Kościele spotyka Jezusa, który ciągle daje swe życie za zbawienie świata. Wie, że Kościół jest tajemnicą, że składa się z mężczyzn i kobiet, ze świętych i grzeszników; mieszka w nim także i ożywia go Duch Jezusa, nieustannie go oczyszczając, przemieniając i nim kierując; często idzie po omacku, poszukując lepszych środków, lepiej dostosowując się do czasów, aby powiedzieć światu kim jest Jezus Chrystus i aktualizować Ewangelię. Pomimo swych słabości i ograniczeń wie, że otrzymał obietnicę wieczności, że prowadzi go Duch: bramy piekielne nie przemogą go (Mt 16, 18) – Oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28, 20). Dzięki łasce Chrystusa Kościół jest powszechnym sakramentem zbawienia (KK 48). Z pełną świadomością, zaufaniem, spokojem i pokorą podąża poprzez wieki. Głównym przejawem naszej miłości do Kościoła będzie wspólnota z jego pasterzami, z papieżem i biskupami. Ta komunia realizuje się na dwóch poziomach: myśli i działania. Na poziomie działania oblat spełnia swą misję w jedności z pasterzami, których Pan postawił na czele swego Ludu. Jedność na płaszczyźnie działania oznacza jedność serca i najściślejszą współpracę z papieżem i biskupami w naszej apostolskiej posłudze.

Na płaszczyźnie myśli ta komunia realizuje się wówczas, jeśli lojalnie przyjmujemy nauczanie i orientacje papieża i biskupów.
Misjonarze w świecie współczesnym, Akta Kapituły Generalnej z 1986 roku:

Nasze Zgromadzenie istnieje dlatego, że św. Eugeniusz de Mazenod głęboko ukochał Kościół… Miłość do Kościoła jest jedną z cech wyróżniających Oblata. Możemy przejść ponad wszystkimi napięciami, jakie istnieją w Kościele i w świecie, zwracając się w kierunku krzyża Chrystusa, jedynego znaku nadziei i wezwaniu do przeżywania tajemnicy paschalnej. Założyciel daje nam przykład wierności Kościołowi, która prowadzi aż do cierpienia. Według Niego odnowa Kościoła dokonuje się na pierwszym miejscu przez osobiste nawrócenie.
Teksty Założyciela:
Konstytucje z 1853 roku:

Ten, kto chce być jednym z nas musi pałać pragnieniem własnej doskonałości, płonąć miłością względem Naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła i gorliwością o zbawienie dusz…
List do matki z 6 kwietnia 1809 roku (EO I, t. 14, s. 136; zob. CT 45):

Czy wierzysz, że człowiek, który zupełnie wyraźnie widziałby potrzeby Kościoła i który mimo atrakcyjności, którą Bóg mu okazał do pracy ku pomocy Kościoła i pomimo różnych znaków Jego woli – czy zechciałby cierpieć rozpięty na krzyżu szlochając w zaciszu i skrytości za zło, nie podejmując najmniejszego wysiłku, aby pobudzić zatwardziałe serca, czy byłby nieskazitelny?
Wspomnienia, cytowane przez Ramberta I, s. 161: Będąc w seminarium postanowiłem pracować nad tym, abym był jak najbardziej pożyteczny dla Kościoła naszej Matki, do której Pan dał mi łaskę synowskiej miłości. Opuszczenie w jakim się znajduje było jednym z decydujących powodów, dla których wstąpiłem do seminarium, powołanie, które rozeznałem już od czasu mojej młodości, nie mogłem jednak realizować go z powodu okrutnej rewolucji, która zmusiła moją rodzinę do ciągłego przenoszenia z miejsca na miejsce, emigracja trwała dziesięć lat. Od mojego powrotu do Francji do głębi swej duszy byłem zasmucony, widząc znieważone sługi ołtarza, od czasu jak Kościół nie miał już możliwości zaofiarowania bogatych beneficjów na żądne świętokradztwo mniej lub bardziej dystyngowanych rodów tego świata.
Fragmenty z listu pasterskiego na Wielki Post 1860 roku:

Jakże można byłoby oddzielić miłość do Chrystusa od miłości, jaką winniśmy Jego Kościołowi? Te dwie miłości przenikają się: miłować Kościół to miłować Jezusa Chrystusa i na odwrót. Miłujemy Jezusa Chrystusa w Jego Kościele, gdyż jest On Jego nieskalaną Oblubienicą, która narodziła się z Jego boku otwartego na krzyżu, tak jak Ewa powstała z Adama…

Kościół jest ceną Krwi Jezusa i obiektem jego nieskończonej miłości do człowieka, umiłował Go bowiem bardziej niż swoje życie, jest drogocenny w oczach Boga Ojca, który odwiecznie go umiłował, zsyłając swego jedynego Syna… Wszyscy, którzy są członkami Kościoła żyją w duchowym domu Boga lub dokładniej sami są mieszkaniem, to olbrzymia świątynia, w której ma się zgromadzić cały świat, w niej wszystkie kamienie są żywe. Ta świątynia jest przedsmakiem i obrazem wiecznego domu. Zarówno w jednej jak i w drugiej Oblubieniec obdarowuje Oblubienicę bogactwami swej miłości. Sam Bóg zbudował ten dom, używając Boskiego cementu.

Teraz więc pytamy was, czy nie kochając synowską miłością Oblubienicy Jezusa Chrystusa, który dał nam Kościół za Matkę, czy nie kochając rodziny Boga-Człowieka, Jego żywego domu, Jego świętej świątyni, Jego ziemskiego mieszkania, obrazu wiecznej ojczyzny, Jego królestwa, owczarni, której dał początek, dzieła, które jednym słowem było przedmiotem wszystkich Jego poczynań, w którym mam upodobanie, można kochać Jego samego?
List do ojca Vincens z 23 listopada 1841 roku (EO I, t. 9, s. 175):

Ci którzy nie przylgną całym sercem do Zgromadzenia, są mu nieprzydatni. Trzeba im pokazać, czym ono jest w Kościele. Jest młodą rodzina zakonną, ale jego godność jest taka sama jak starszych wspólnot, nie ma takiego przywileju i takiej korzyści, którymi nie cieszyłoby się. Dzięki Bogu ciągle odpowiada na swoje powołanie, nikt nie stwierdza, że nie podejmuje swej misji na roli ojca rodziny, który ma prawo tego od nas wymagać.
Przemówienie na temat małżeństwa, Paryż, 5 czerwca 1860 roku, Rey, t. 2, s. 790:

Małżeństwo jest wiernym obrazem związku Jezusa Chrystusa z Kościołem. Przyjąwszy ludzką naturę, udzielając chrześcijanom życia łaski, Jezus Chrystus na wieki poślubił sobie, odnowioną ludzkość, która jest Kościołem. Nierozdzielnie i nienaruszalnie są związani, podobnie jak małżonkowie zobowiązują się do nienaruszalnej wierności. Jezus Chrystus kocha Kościół, rządzi nim i kieruje, oświeca i pociesza, ożywiając swym duchem. Tym samym jest oblubieńcem względem swej oblubienicy.
  1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna