Następca Księdza Bosko: syn, uczeń, apostoł



Pobieranie 186.85 Kb.
Strona1/4
Data30.04.2016
Rozmiar186.85 Kb.
  1   2   3   4


Następca Księdza Bosko: syn, uczeń, apostoł”

LUDZKA SYLWETKA BŁOGOSŁAWIONEGO MICHAŁA RUA

W setną rocznicę jego śmierci


1. Ks. Rua “najwierniejszy Księdzu Bosko”. Sześć słów, które powracają. – Dwa naglące zadania: pierwsze dla Ks. Bosko, drugie dla Michała. – Proroczy list na biurku. – Być Ks. Bosko w Mirabello Monferrato. – “Być Ks. Bosko tutaj, w Oratorium”. 2. Ks. Rua: “Żywa Reguła”. Cała praca zakończona. Czy kończy się także ks. Rua? – Ks. Bosko przekazuje mu swoje myśli i swoje serce. – Stawać się Ks. Bosko dzień po dniu. - Zatwierdzone ‘Reguły’ stają się drogą świętości. - “Ks. Rua przyglądał się uważnie mnie, a ja uważnie przyglądałem się jemu”. – Ręka Ks. Bosko w ręku ks. Rua. 3. Ks. Rua: wierność życiu konsekrowanemu “przez całe życie”. Owocna wierność Ks. Bosko. - “Wszystko, co mamy, zawdzięczamy Najświętszej Maryi Wspomożycielce”. - Posłuszeństwo. - Ubóstwo. - Czystość. 4. Ks. Rua: “ewangelizator młodzieży”. Nowe pola pracy duszpasterskiej. – Wśród robotników i synów robotników. – Wśród górników w Szwajcarii. – Emigrant wśród emigrantów. – Ryzykować wszystko, co jest do zaryzykowania. - “Ta prostota, która towarzyszyła jego dziełom”. Zakończenie. – Modlitwa o uproszenie kanonizacji Błogosławionego Michała Rua.

Rzym, 8 września 2009



Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny
Drodzy Współbracia,
już trochę czasu upłynęło, jak do was ostatnio napisałem. Nie było to moim zaniedbaniem, a tym bardziej brakiem chęci, a przeciwnie, wiecie, jak bardzo was kocham i noszę w moim sercu. Wizytując Inspektorie zdałem sobie sprawę z tego, już po raz wtóry, że listy okólne, jak i różne dokumenty Zgromadzenia, docierają do was z rozmaitą prędkością; jest to spowodowane wieloma przyczynami, nie jedyną jest tutaj opóźnienie w tłumaczeniach. Tak więc zdarza się, że dokumenty się gromadzą i ostatecznie istnieje niebezpieczeństwo, co nie jest tylko kwestią wyobraźni, że nie będą czytane. W ten sposób tracimy okazję do umocnienia naszej tożsamości charyzmatycznej i dzielenia się refleksją na temat naszego życia i posłannictwa. Tak więc po rozmowie z Radą Generalną zdecydowałem się ograniczyć do trzech, zamiast czterech dotychczasowych, moje listy okólne w ciągu roku, wśród których jeden z nich będzie poświęcony prezentacji i komentarzowi do Wiązanki. Także Dokumenty Rady Generalnej będą ukazywać się co kwartał: w styczniu, maju i wrześniu. Mam nadzieję, że ta decyzja pomoże lepiej docenić naszą literaturę salezjańską, pogłębić ją i wprowadzić w życie. Tylko w ten sposób będzie można osiągnąć główny cel, jakim jest kształtowanie “kultury salezjańskiej” w Zgromadzeniu.
W ostatnim czasie miały miejsce bardzo znaczące i interesujące wydarzenia, które angażowały w sposób szczególny Przełożonego Generalnego, co mogliście śledzić poprzez ANS na naszej stronie sdb.org, a w niektórych przypadkach poprzez bezpośrednie transmisje telewizyjne lub streaming. Przypomnę wam o niektórych: wygłoszenie rekolekcji dla dyrektorów Inspektorii ICC, ICP, ILE, INE, przynależących do Regionu Włoch i Bliskiego Wschodu, co jest jedną z najbardziej znaczących posług Przełożonego Generalnego, mającą na celu promocję powołań; udział w “Święcie Młodzieży” Inspektorii INE w Jesolo, które było dla mnie okazją do przyjrzenia się i docenienia jednej z lepiej zorganizowanych imprez w zakresie duszpasterstwa młodzieżowego; spotkanie z Inspektorami Polski i Okręgu Wschodniego, w czasie którego rozmawialiśmy o relacjach tych Inspektorii z Inspektoriami Regionu Europa Północna, z resztą Europy, z Przełożonym Generalnym i Radą Generalną, a także – o nowej sytuacji, tak bardzo odmiennej od tej w latach nazizmu i komunizmu, w której te Inspektorie znajdują się obecnie i przeżywają charyzmat salezjański, oraz o roli tych Inspektorii w Projekcie Europa; wizyta w Okręgu Wschodnim, której celem była ocena przebytej drogi od chwili jego ustanowienia, pogłębienie wyzwań i propozycji wysuniętych przez Radę Inspektorialną i Delegaturę Ukraińską oraz inne części Okręgu, wskazanie linii działania, jakie należy podjąć w chwili obecnej.

Następnie, miały miejsce inne wydarzenia, w których brałem udział: obchody 150. rocznicy założenia Zgromadzenia Salezjańskiego w Inspektorii ICP w Turynie, które były w jakimś stopniu wyrazem tego, co Inspektorie aktualnie przeżywają, a co znajdzie swój punkt kulminacyjny 18 grudnia, w dniu, w którym jesteśmy wezwani do odnowienia naszych ślubów; udział w I Forum MGS nowego Okręgu ICC z okazji 50. rocznicy Świątyni Ks. Bosko w Cinecittà i zainicjowania peregrynacji urny Ks. Bosko; zamknięcie Krajowego Kongresu ADMA w Albacete (Hiszpania); wygłoszenie Rekolekcji w Inspektorii Walenckiej i wizyta w Inspektorii Sewillskiej; udział w różnych spotkaniach w ramach Unii Przełożonych Wyższych, jako Przewodniczący, i w Zgromadzeniu Semestralnym na temat “Zmiany geograficzne i kulturalne w Kościele i życiu konsekrowanym: wyzwania i perspektywy”; sesja plenarna Rady Generalnej w czerwcu i lipcu, wraz z pielgrzymką śladami św. Pawła; powitanie Ojca Świętego w naszym domu w Les Combes; i w końcu – pierwsze spotkanie Komisji ds. Projektu Europa.

Jest mi bardzo miło zapoczątkować ten nowy etap naszej komunikacji listem na temat pierwszego następcy Ks. Bosko, inicjując w ten sposób Rok poświęcony Ks. Rua w Setną rocznicę jego śmierci, która miała miejsce 6 kwietnia 1910 roku. W celu pogłębienia jego sylwetki już wkrótce odbędzie się w Turynie V Międzynarodowy Kongres Historii Dzieła Salezjańskiego, którego organizatorem jest ACCSA i ISS; odbędzie się on w ramach przygotowań do Międzynarodowego Kongresu Zgromadzenia Salezjańskiego w Rzymie w 2010 roku. Już teraz dziękuję Stowarzyszeniu Historyków Salezjańskich, Historycznemu Instytutowi Salezjańskiemu i Komisji ds. Międzynarodowego Kongresu, którzy podjęli się z oddaniem, odpowiedzialnością i kompetencją tego zadania, które zostało im powierzone1.

“Przypominając Ks. Rua” możemy poznać fundamentalną część historii naszego Zgromadzenia i znamienitą sylwetkę, która odzwierciedla jego tożsamość. Ten mój list nie ma być rodzajem małej biografii, stanowić alternatywę dla dzieła napisanego przez ks. F. Desramaut, do którego lektury was zachęcam, ale przybliżeniem jego ludzkiej i duchowej sylwetki poprzez studium tego, co zostało do tej pory napisane, a oprę się tutaj przede wszystkim na “Positio2, które zostało przygotowane w związku z jego procesem beatyfikacyjnym. Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy świadkami kanonizacji Ks. Rua, stąd też będziemy go wzywać, prosząc Boga o pomoc i łaski za jego wstawiennictwem.




1. Ks. Rua “najwierniejszy Księdzu Bosko”
«Ks. Rua był najwierniejszy, ponieważ był najpokorniejszym a zarazem najmężniejszym synem Ks. Bosko»3. Tymi słowami, wypowiedzianymi w zdecydowanym tonie 29 października 1972 r., Papież Paweł VI wyrzeźbił na zawsze ludzką i duchową sylwetkę Ks. Rua. Papież w swoim kazaniu, wygłoszonym pod Kopułą Bazyliki św. Piotra, ujął nowego Błogosławionego w słowach, które prawie że żłobią tę jego fundamentalną cechę, jaką jest wierność. «Następca Ks. Bosko, to znaczy kontynuator: syn, uczeń, naśladowca... Uczynił z przykładu Świętego – szkołę, z jego życia – historię, z jego reguły – ducha, z jego świętości – typ, wzorzec; uczynił ze źródła rwący nurt, rzekę». Słowa Pawła VI wynoszą na najwyższy piedestał ludzkie życie tego “wątłego i wyniszczonego księdza”. Odkrywają diament, który błyszczał w spokojnej i pokornej treści szarych dni.

Wszystko zaczęło się dawno temu dziwnym gestem. Jako ośmiolatek, po stracie ojca, z czarną wstążką zatkniętą przez mamę w klapie marynarki, wyciąga rękę, aby otrzymać medalik od Ks. Bosko. Ale zamiast medalika ks. Bosko podaje mu swoją lewą rękę, podczas gdy prawą uczynił gest, jakby ją chciał przedzielić na pół. I powiedział do niego: “Weź ją Michałku, weź ją”. I wobec jego wytrzeszonych oczu, które patrzyły na niego ze zdziwieniem, wypowiedział sześć słów, które miały stać się sekretem jego życia: “My dwaj będziemy dzielić wszystko po połowie”.

I powoli, stopniowo rozpoczyna się ta wspaniała współpraca pomiędzy świętym mistrzem i uczniem, który dzielił z nim po połowie wszystko i wszędzie. W następnych dniach Ks. Bosko zechciał, aby Michał z nim przebywał, ale także, żeby każdego wieczoru wracał na kolację i spoczynek do swojej mamy, pani Giovanny Marii4. W ten sposób Michał zaczynał przyswajać sposób myślenia i zachowania Ks. Bosko. “Wywierało na mnie największe wrażenie – powie później – obserwowanie Ks. Bosko w jego czynnościach, także tych najmniejszych, jak lektura i medytacja jakiejś pobożnej książki”.5 Przebywając z Ks. Bosko musiał gromadzić w swym małym ciele tyle pogodnej siły, żeby mu mogło wystarczyć na całe życie, w którym musiał się odznaczyć niespożytą energią.
Sześć tajemniczych słów, które powracają
3 października 1852 r., w czasie pobytu w Becchi z okazji święta Matki Boskiej Różańcowej, w którym każdego roku brali udział najlepsi chłopcy z Oratorium, Ks. Bosko przywdział na niego kościelną szatę. Michał miał wtedy 15 lat. Wieczorem, wracając do Turynu, Michał przezwyciężył nieśmiałość i zapytał Ks. Bosko: «Czy pamięta ksiądz nasze pierwsze spotkanie? Ja poprosiłem wtedy o medalik, a ksiądz uczynił dziwny gest, jakby chciał przeciąć rękę i mi ją dać, i powiedział do mnie: ‘My dwaj będziemy dzielić wszystko po połowie’. Co ksiądz chciał przez to powiedzieć?». A on na to: «Ależ, drogi Michale, jeszcze tego nie zrozumiałeś? A przecież to bardzo oczywiste. Im bardziej będziesz posuwał się w latach, tym lepiej zrozumiesz, co chciałem ci przez to powiedzieć: W życiu my dwaj będziemy się zawsze dzielić po połowie. Bóle, troski, odpowiedzialności, radości i wszystko inne będzie dla nas wspólne». Michał pozostał w milczeniu, przepełniony szczęściem: Ks. Bosko w prostych słowach uczynił go swoim całkowitym spadkobiercą6.

Ks. Giulio Barberis został wybrany pierwszym magistrem nowicjuszy salezjańskich, ponieważ Ks. Bosko odkrył w nim przenikliwego znawcę i wychowawcę dusz. Dziesięć lat młodszy, żyje przy boku Michała Rua przez 49 lat jako uczeń, współbrat, powiernik, przyjaciel. W czasie procesu beatyfikacyjnego w ten sposób zobrazował jego wewnątrzną osobowość: “Jego staraniem było zawsze odkryć myśli Ks. Bosko, wyrzec się swoich zamiarów i swoich opinii, aby się dostosować” do wizji Ks. Bosko. “Jak tylko się dowiedział, że ten ma zamiar założyć Zgromadzenie Salezjańskie, natychmiast, jako pierwszy, złożył ślub posłuszeństwa”. Było to 25 marca 1855 r., Michał miał wtedy 18 lat. “Od tego czasu nie myślał o niczym innym, jak tylko o tym, aby odstawić na bok swoją wolę i pełnić wolę Pana, wyrażoną przez Ks. Bosko”.7

Ks. Bosko niczego mu nie rozkazywał, dał mu tylko poznać swoje pragnienia. Ale dla Michała były to rozkazy i nie myślał o tym, ile te mogłyby go kosztować. Tymi pragnieniami Księdza Bosko, urzeczywistnianymi natychmiast przez Michała, były: nauczanie religii młodych internistów, opiekowanie się chorymi na cholerę w czasie strasznej epidemii w 1854 r., nauczanie nowego i skomplikowanego dziesiętnego systemu metrycznego, stała asystencja w rozległym refektarzu, na podwórzu, w kościele, prowadzenie Oratorium św. Alojzego w niedzielę, kiedy ks. Leonardo Murialdo musiał odejść, przepisywanie w nocy, czystym i zgrabnym pismem, poplamionych stronic Historii Włoch ks. Bosko i “wycierpianych” stron pierwszych Reguł Towarzystwa św. Franciszka Salezego.

Na początku 1858 r. Ks. Bosko musi udać się do Rzymu na spotkanie z Papieżem i zabiera ze sobą Michała Rua. Ma 21 lat, odznacza się świeżą i błyskotliwą pamięcią, zdolną wychwycić każdy szczegół. Przysłuchuje się rozmowie Papieża i Ks. Bosko. Na drugi dzień towarzyszy Ks. Bosko w spotkaniu z Kardynałami i wielkimi osobistościami, i zauważa nadzwyczajny szacunek, jaki wszyscy mu okazują.


Dwa naglące zadania: jedno dla Ks. Bosko, drugie – dla Michała
Kiedy w kwietniu 1858 r. powrócili do Turynu, czekały dwie sprawy, które trzeba było szybko załatwić. Jedną Ks. Bosko bierze na siebie, a drugą powierza Michałowi. Wyjeżdżając do Rzymu Ks. Bosko powierzył kierownictwo Oratorium ks.Vittorio Alasonattiemu, księdzu pobożnemu, ale raczej surowemu, który był trzy lata starszy od niego i przybył, aby mu pomóc. Ks. Bosko chciał zawsze, by Oratorium było jak jedna wielka rodzina. Ks. Alasonatti, w czasie sześciomiesięcznej nieobecności Ks. Bosko, przekształcił je w zdyscyplinowane koszary. Ks. Bosko powiedział do Michała: “Trzeba jak najszybciej odbudować tę wielką rodzinę. Pomyśl o tym”. I oten zaczął myśleć. Starał się “być księdzem Bosko”.

Ks. Bosko, który śledzi z uznaniem jego pracę, musi oddać się całkowicie drugiej pilnej sprawie: teraz, kiedy został zachęcony przez Papieża, musi założyć Zgromadzenie Salezjańskie. Wielu dobrych młodzieńców, którym pomagał wzrastać, obiecało mu w przeszłości, że przy jego boku poświęcą się najuboższej młodzieży, łącząc się w Towarzystwo. Ale, gdy doszło do decydującego momentu, nie czuli się na siłach, by na to przystać i pozostawili go samego. Teraz w miesiącach, które miały nastać, musi nadrobić czas, spotkać się osobiście z tymi młodymi, którzy wydają się być zdecydowani utworzyć pierwsze Towarzystwo Salezjańskie. Musi odbyć z nimi częste spotkania, spokojnie z nimi porozmawiać, udzielić wyjaśnień, rozwiać wątpliwości, przezwyciężyć niepewności. Czasem mu się to udaje, jak to jest w przypadku Jana Cagliero, czasami nie, jak to było w przypadku Józefa Buzzettiego.

Z Michałem Rua nie musi nawet rozmawiać. W grudniu 1859 r., w dniach bezpośrednio poprzedzających pierwsze, oficjalne spotkanie “kandydatów” do Towarzystwa Salezjańskiego, Michał Rua odprawia rekolekcje, przygotowując się do subdiakonatu w dniu 17 grudnia.

18 grudnia 1859 r. przypadła niedziela. Wieczorem osiemnastu młodzieńców zgromadziło się w pokoiku Ks. Bosko, który w tym momencie stał się salezjańskim Betlejem. Oto odbywało się spotkanie założycielskie “Pobożnego Towarzystwa św. Franciszka Salezego”, tj. Salezjanów. Tych osiemnastu modli się, oświadczają, że chcąc utworzyć Towarzystwo, aby uświęcić samych siebie i poświęcić życie opuszczonej i zagrożonej młodzieży. Odbywają się pierwsze wybory. Ks. Bosko, założyciel, został wybrany przez wszystkich na pierwszego Przełożonego Generalnego. Subdiakon Michał Rua, liczący 22 lata, został wybrany na Kierownika Duchowego Towarzystwa. Musi, wraz z Ks. Bosko, oddać się duchowej formacji pierwszych Salezjanów. Michał nie przyjmuje tego nowego zadania jako funkcji “ad honorem”. Giulio Barberis, który znajduje się wśród tych młodzieńców i uczęszcza na te jego lekcje formacji, zaświadcza: “Był niezwykle gorliwy w przygotowywaniu się do lekcji i zachęcaniu nas do nauki”.8


Proroczy list na stoliku
29 lipca 1860 r. Michał Rua został wyświęcony na kapłana. Giovanni B. Francesia, który zawsze był przy jego boku, stwierdza: “Jego przygotowanie było nadzwczajne. Spędził noc wigilii przed święceniami na modlitwie i pobożnych medytacjach”.9 Wieczorem tego świątecznego i bardzo ważnego dnia ks. Rua wchodzi do pomieszczenia na poddaszu, które służyło mu za sypialnię, i znajduje na stoliku list Ks. Bosko. Czyta: “Ujrzysz lepiej ode mnie Dzieło Salezjańskie wykraczające poza granice Włoch i utrwalające się w wielu części świata. Będziesz miał wiele pracy i wiele będziesz cierpiał, ale wiedz, że tylko przez Morze Czerwone i pustynię dociera się do Ziemi Obiecanej. Cierp z odwagą, ale również tutaj, na dole, nie zabraknie ci pociech i pomocy ze strony Pana”.

Po staniu się “księdzem, Rua” żwawo zabiera się do wszystkich obowiązków. Giovanni B. Francesia, któremu praca, jaką wykonywał Rua, wydawała się nadmierna, powiedział w tych dniach do Ks. Bosko: “Ale dlaczego ksiądz mu daje tyle do roboty?”. I usłyszał w odpowiedzi: “Ponieważ ks. Rua mam tylko jednego”.10 Z roku na rok Oratorium stawało się olbrzymim domem. Każdego roku wzrastała liczba chłopców i to w sposób niewiarygodny. Ta dochodziła do 800, z czego 360 to rzemieślnicy. Salezjanie, których także z każdym rokiem przybywało, byli zaangażowani w szkołach, warsztatach i asystowali na rozległych podwórzach. Tym, który się trudzi w sposób szczególny i koordynuje pracę wszystkich, pod okiem Ks. Bosko, jest ks. Rua.

Ks. Giulio Barberis, stając się mądrym magistrem nowicjuszy, z perspektywy lat zaświadcza: “W przypadku kogoś innego liczne zajęcia mogłyby odciągnąć od modlitwy i osłabić ducha religijnego. W księdzu Rua duch modlitwy i medytacja były jakby zakorzenione. Posłuszeństwo swojemu Przełożonemu było godne podziwu. W tym czasie zaczął wieść życie umartwienia i wyrzeczenia się samego siebie w sposób naprawdę nadzwyczajny. Ja, który od niedawna nastałem w Domu Ks. Bosko, byłem pod wrażeniem. Pamiętam, że gdy rozmawiałem z przyjaciółmi, wszyscy byliśmy przekonani, że to był Święty. I także Ks. Bosko był o tym przekonany i o tym nam mówił”.11
Być Księdzem Bosko w Mirabello Monferrato
W 1863 r. Ks. Bosko uczynił decudujący krok, gdy chodzi o jego Dzieło. To dobrze funkcjonowało na Valdocco, ponieważ kierowała nim charyzmatyczna i ojcowska osoba Ks. Bosko. Ale czy przeszczepione w inne miejsce, bez Ks. Bosko, nadal będzie funkcjonować? Na wiosnę tego roku Ks. Bosko odbył z ks. Rua, który liczył wówczas 26 lat, poufne i poważne spotkanie. “Chcę cię prosić o wielką przysługę. Za zgodą biskupa Casale Monferrato zdecydowałem się otworzyć “Małe Seminarium” w Mirabello. Myślę posłać tam ciebie, byś nim pokierował. Jest to pierwsze dzieło, które salezjanie otworzą poza Turynem. Tysiące oczu będzie się nam przyglądać. Mam pełne zaufanie do ciebie. Dam ci trzy pomoce: pięciu naszych najbardziej solidnych salezjanów, a wśród nich ks. Bonettiego, który będzie twoim zastępcą; grupę chłopców, wybranych spośród najlepszych, którzy udadzą się tam z Valdocco, aby kontynuować swoją naukę i aby być dobrym zaczynem wśród tych chłopców, których otrzymasz; i razem z tobą uda się tam twoja mama”.

Ks. Rua wyjechał w październiku. Ks. Bosko napisał mu cztery stronice cennych rad, które później zostaną zalecone każdemu nowemu salezjańskiemu dyrektorowi: są one uważane za najbardziej przejrzysty dokument systemu wychowawczego. Wśród nich było napisane: “Każdej nocy musisz spać co najmniej sześć godzin. Staraj się najpierw, by cię kochano, a nie żeby się ciebie bano. Straj się przebywać wśród chłopców przez cały czas rekreacji. Jeżeli pojawią się kwestie materialne, wydaj wszystko, co konieczne, aby zadośćuczynić miłosierdziu” Ks. Rua podsumowuje wszystkie te rady, które dla niego są rozkazami, jednym zdaniem: “W Mirabello będę się starał być Księdzem Bosko”.

Po kilku miesiącach kronika Oratorium, pisana ręką ks. Ruffino, odnotowuje: “Ks. Rua w Mirabello zachowuje się jak Ks. Bosko w Turynie. Jest zawsze otaczany przez chłopców, pociągniętych jego łagodnością i również dlatego, że zawsze opowiada im coś nowego. Na początku roku szkolnego nakazuje nauczycielom, aby jak na razie nie byli zbyt wymagający”. Po dwóch latach “Małe Seminarium”wypełniło się chłopcami, którzy rokowali dobre nadzieje co do powołań kapłańskich dla diecezji Casale i Zgromadzenia Salezjańskiego. Wśród nich znajdował się Luigi Lasagna, chłopiec bardzo żywiołowy, który później zostanie drugim biskupem salezjańskim misjonarzem w Ameryce Południowej.

Latem 1865 r., gdy chodzi o Dzieło Salezjańskie na Valdocco, sprawy nie układają się dobrze. Administrator generalny, ks. Alasonatti, znajduje się na łożu śmierci; odejdzie 7 października. Czterech innych salezjanów, spośród najbardziej wartościowych, wypada z gry z powodu zbyt stresującej dla nich pracy. Liczba chłopców przekrocza 700. Budowa Sanktuarium Maryi Wspomożycielki posuwa się bardzo szybko i domaga się coraz większych wydatków. Ks. Bosko zmuszony jest żebrać, co czyni odbywając podróże, organizując loterie i odpowiadając na ogrom korespondencji. Potrzeba kogoś, kto dobrze obejmie tę całą sytuację: egzekwowanie odpowiedniej dyscypliny, gdy chodzi o chłopców, zarządzanie materiałami warsztatowymi i szkołami, czuwanie nad pracami związanymi z budową Sanktuarium. Ks. Bosko zna tylko jedną osobę tego kalibru: ks. Rua. I każe go natychmiast wezwać.

Ks. Provera, wielki salezjanin, na wpół inwalida, któremu Ks. Bosko powierzał zadania najbardziej delikatne i trudne, przybywa do Mirabello. Wchodzi do dyrekcji Małego Seminarium i znajduje ks. Rua przy pisaniu jakiegoś listu. “Ks. Alasonatti umiera. Jeżeli jesteś gotów, wyruszamy”. Ks. Rua wzywa Bonettiego i przekazuje mu urząd. Następnie żegna się z chłopcami, którzy znajdują się w klasach. Obejmuje swoją mamę, mówiąc do niej: “Ks. Bosko mnie wzywa. Ty tymczasem zostań tutaj, kuchnia, szatnia potrzebuje ciebie. Dam ci znać, co dalej”. Bierze brewiarz i mówi do ks. Provery: “Jestem gotów, ruszamy”.

Wirth trafnie zauważa: “Doświadczenie z Mirabello posłuży do rozwoju jego ducha osobistej inicjatywy, który byłby zbyt zachowawczy, gdyby się nigdy nie oddalił od Ks. Bosko”.12 Jednakże w działaniu ks. Rua w Mirabello było jeszcze coś więcej: dowodziło ono, że Dzieło Ks. Bosko mogło być przeszczepione, mogło żyć i prosperować również bez fizycznej obecności Ks. Bosko, ponieważ dyrektorem była osoba wartościowa pod względem salezjańskim: dlatego też doświadczenie ks. Rua, które było sukcesem, otworzyło nieograniczone horyzonty dla Dzieł Salezjańskich.


Będziesz Księdzem Bosko tutaj, w Oratorium”
Ks. Rua przybywa na Valdocco bez rzgłosu. Ma miejsce długa rozmowa z Ks. Bosko, który na koniec stwierdza: “Byłeś Księdzem Bosko w Mirabello. Teraz będziesz nim tutaj, w Oratorium”. Na jego delikatne barki kładzie z zaufaniem wszelką odpowiedzialność: szkoły, warsztaty, młodych salezjanów, by ich formować, zachęcać do studiów i zdawania egzaminów, publikację Czytanek Katolickich, które każdego miesiąca muszą dosięgnąć tysięcy abonentów, okazałą “fabrykę” Sanktuarium, większość korespondencji do niego adresowanej, którą ks. Rua musi przeczytać, odnotować i przekazać jakiemuś zaufanemu salezjaninowi, aby ten na nią odpowiedział. “Ja muszą znowu udać się do Rzymu w sprawie zatwierdzenia Reguł. Nie będzie mnie mnie przeszło dwa miesiące i ze sobą zabieram ks. Francesię. Wszystko ci pozostwiam. Wokół ciebie są wspaniali salezjanie. Rozejrzyj się, jakie są ich zalety, wybierz ich i przeznacz do takiej pracy, jaką uważasz dla nich za najlepszą. Oprócz swojej pracy, musisz koordynować pracę innych”.

Ks. Rua wstaje bardzo wcześnie. Odprawia Mszę św, rozmyślanie na klęczkach i modli się jak anioł. Następnie zabiera się do pracy, a czyni to z takim skupieniem, jak tylko on to potrafi. Salezjanie i chłopcy, którzy nie widzieli go od dwóch lat, zauważają, że coś głębokiego zmieniło się w nim. Już nie jest jak dawniej “prefektem” egzekwującym dyscyplinę. Pośród osiemdziesięciu chłopców w Mirabello i siedmiuset na Valdocco nauczył się być jak Ks. Bosko: “dyrektorem-ojcem”. Ręka, która wydaje polecenia jest mocna, ale sposób serdeczny i przyjazny.

Obowiązków jest doprawdy wiele. Kumulują się w miesiącach, w których musi być zakończona budowa Sanktuarium Maryi Wspomożycielki: jesień 1866 r., położenie ostatniego kamienia pod kopułę; osiem wytężonych miesięcy prac związanych z wykończeniem wnętrza; 9 czerwca 1867 r. – uroczystość otwarcia z następującymi po niej ośmioma dniami funkcji liturgicznych na najwyższych obrotach. “Przez cały ten miesiąc czerwiec – odnotowuje A. Auffray – nie spał więcej niż cztery godziny. Musiał wszystko przewidzieć, zorganizować, o wszystkim zadecydować, czuwać nad wszystkim, kierować”13, podczas gdy Ks. Bosko był zanurzony w tłumie ludzi, którzy chcieli z nim porozmawiać, otrzymać jego błogosławieństwo, otrzymać od Madonny łaski, złożyć ofiarę.

2. Ks. Rua – “Żywa Reguła”
Cała praca skończona. Czy kończy także ks. Rua?
Gdy wszystkie prace związane z Sanktuarium zostały ukończone, wydawało się, że kończy się także ks. Rua. Pewnego lipcowego poranka, w czasie strasznego upału, panującego zwykle tego miesiąca w Turynie, przy bramie Oratorium, chcąc wyjść, upadł w ramiona swojego przyjaciela, który znajdował się obok niego. “Ostre zapalenie otrzewnej” – orzekł lekarz, który został zaraz wezwany. “Nic nie da się zrobić. Podajcie mu święte oleje”. Penicylina dopiero miała być odkryta, chirurgia była jeszcze u początków. Ks. Rua, z wysoką gorączką i bardzo cierpiący, wzywał Ks. Bosko, ale ten był w mieście. Kazano go poszukać. Kiedy przybył i powiedziano mu, że ks. Rua się kończy, uczynił jakieś niezrozumiałe gesty. W kościele znajdowali się chłopcy, którzy przybyli na miesięczny dzień skupienia i udał się tam bezpośrednio, by ich wyspowiadać. “Bądźcie spokojni, ks. Rua nie odejdzie bez mojego pozwolenia” – powiedział wchodząc do kościoła. Wyszedł stamtąd bardzo późno i zamiast do szpitalika udał się, by spożyć skromny posiłek, który był dla niego pozostawiony. Następnie skierował się na górę, do pokoju, aby zostawić torbę z kartoteką, i w końcu, kiedy wszyscy chodzili jak na szpilkach, udał się do chorego ks. Rua. Widzi naczynie ze świętymi olejami i prawie że się zdenerwował: “Kim jest ten dobry człowiek, który miał taki pomysł ”. Następnie siada przy ks. Rua i mówi do niego: “Słuchaj mnie dobrze. Ja tego nie chcę, rozumiesz? Ja nie chcę, byś umarł. Musisz wyzdrowieć. Posłuchaj mnie dobrze: również jeżelibyś wypadł przez okno w takim stanie, jakim jesteś, nie umarłbyś”.14 Francesia i Cagliero widzieli i słyszeli wszystko,i umocnili się w przekonaniu, że Ks. Bosko, który w snach rozmawiał z Madonną i wydzierał od niej niemożliwe łaski, otrzymał zapewnienie, że “tego chłopca”, jedynego, który przeżył z jego braci, Maryja pozostawi przy nim do końca życia.

14 sierpnia 1876 r., po kolacji, pewien salezjanin zapytał go niespodzianie: “To prawda, że wielu salezjanów zmarło z przepracowania?”. Ks. Bosko odpowiedział: “Jeżeli byłoby to prawdą, nie wyszłoby to ze szkodą dla Zgromadzenia, a wprost przeciwnie... Ale to nie jest prawdą. Jeden tylko mógłby zasługiwać na tytuł ofiary pracowitości i tym jest ks. Rua, o czym doskonale wiecie. Ale, na nasze szczęście, Pan nam go zachowa silnego i pełnego wigoru”.15

  1   2   3   4


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna