Nieseksualnych powodów, dla których ludzie uprawiają seks



Pobieranie 0.94 Mb.
Strona2/12
Data07.05.2016
Rozmiar0.94 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

27

UNIKANIE INTYMNOŚCI POPRZEZ SEKS

pojawia problem emocjonalny, twórca klatki kieruje swego partnera do sypialni. Tak się działo w przypadku nowożeńców, Louise i Tima.

Ilekroć ich rozmowa zaczynała dotyczyć Louise, ta odpowiadała wy­mijająco i stawała się uwodzicielska. Któregoś wieczoru Tim mówił o swoim rozczarowaniu i przygnębieniu. Zapytał żonę, co zazwyczaj wprawiają w smutny nastrój. Jej odpowiedzią było nieśmiałe pieszczenie szyi męża i czuły szept: „Po co mówić o smutku, gdy można robić coś znacznie przyjemniejszego".



Lubię coś wiedzieć o osobie, z którą mam iść do łóżka. Wolisz być u góry czy pod spodem?

Louise nie chciała wiedzieć o przygnębieniu Tima, jego poczuciu za­gubienia i bezradności, ani o żadnych niemiłych emocjach. Opuszczona przez ojca, wychowała się w bardzo ubogim domu. Każda rozmowa o nieprzyjemnych uczuciach wywoływała bolesne wspomnienia. Dlatego Louise próbowała znaleźć w sypialni ucieczkę od wszelkich problemów. W ten sposób unikała sytuacji, w których Tim mógł się okazać kimś innym niż tylko opiekuńczym mężczyzną.



17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

UNIKANIE INTYMNOŚCI POPRZEZ SEKS

29


Czasem „budowniczy klatki" stawia znak równości pomiędzy seksem a intymnością, wprowadzając tym zamęt w hierarchiach i uczuciach part­nera. Tak się stało w przypadku państwa J. Pani J. miała wrażenie, że czegoś w ich małżeństwie brakuje. Nie umiała się przeciwstawić prze­konywającym opiniom elokwentnego męża.

Pan J. twierdził, że są sobie bardzo bliscy, że nie mają przed sobą tajemnic i że wszystko jest w porządku. Ale z czasem pani J. była tego coraz mniej pewna. Czuła, jakby żyła ze swym lustrzanym odbiciem. Pan J. mówił i robił wszystko, czego, jego zdaniem, oczekiwała żona. Uważał się za człowieka otwartego i szczerego, który nie ma nic do ukrycia. Każda próba dotarcia do jego wnętrza, napotykała opór. Oto typowy przykład:



Pani J: — Mam wrażenie, jakbym cię w ogóle nie znała. Naprawdę nie wiem o tobie nic ważnego — jak oceniasz różne rzeczy, co w związku z nimi czujesz.

Pan J:. — No dobrze, ale czyja to wina? Zapytaj mnie o cokolwiek, to ci

powiem. Nie mam nic do ukrycia. PaniJ.: —Ale ja chcę, byś był sobą, a nie tym, kim, według ciebie, chcę, byś

był. Chciałabym, żebyśmy byli sobie bliscy. Pan J:. — Nie jest nam dobrze w łóżku? Nie czujesz wtedy tej więzi? Nie

dostajesz tego, czego pragniesz?



Pani J.: — No widzisz! Nawet teraz. To jest to, czego ja chcę. A czego ty chcesz?

Pan J:. — Chcę widzieć, że jesteś zadowolona i wydaje mi się, że jesteś. Czy

to ci nie wystarcza?



Pani J:. — Nie! Tak! Nie wiem! (zalewa się łzami) Pan /.: — Myślę, że w tym tkwi problem. To ty nie wiesz, czego chcesz.

W tym przypadku pan J. unikał intymnej rozmowy, odpowiadając pytaniami na pytania żony. To stawiało ją na pozycji obronnej. Kiedy pani J. poczuła się zagubiona, zaatakował i ją obarczył odpowiedzialnością za ich problemy.

W rzeczywistości oboje byli zagubieni. Jemu udawało się zachować uczuciowy dystans poprzez utożsamianie seksu i intymności. Ona nie wiedziała, jak rozgraniczyć te dwie sprawy, więc nie mogła dać sobie

rady z pomieszaniem pojęć, które wprowadził mąż. Żadne z nich nie było świadome, że istnieje rozdźwięk między bliskością fizyczną i emocjonal­ną. Kiedy rozróżnienie to zostało przez nich zrozumiane, terapia zaczęła przynosić efekty.

Nietrudno wytłumaczyć, dlaczego seks bywa wykorzystywany do uni­kania bliskości. Sam akt seksualny jest czymś intymnym i może być środkiem wyrażenia bliskości emocjonalnej. Niektóre pary po prostu mylą fizyczny aspekt seksu z intymnością. Inni, skupiając się na seksie, uciekają od uczuciowej bliskości. W obu przypadkach seks staje się mniej satysfakcjonujący i partnerzy pozostają sobie obcy. Jak pokazały powy­ższe przykłady, lata dzielenia sypialni z obcym człowiekiem są pełne niezadowolenia i frustracji.

Najczęstszymi ofiarami syndromu „uprawiania seksu ze znajomym obcym" są nastolatkowie i młodzi dorośli. Brak dojrzałości i doświadcze­nia sprawia, że wierzą, iż kiedy dwoje ludzi idzie ze sobą do łóżka, to są oni sobie bliscy i naprawdę się znają. Takie związki zwykłe mają krótki żywot; ci młodzi ludzie często niedługo po ślubie decydują się na rozwód. Zdają sobie sprawę, że sypiali z obcym człowiekiem, którego nawet nie lubią. Pozwala to do pewnego stopnia wyjaśnić niezwykle wysoki wskaźnik rozwodów wśród małżeństw zawartych młodo.

Dla kogo seks staje się narzędziem do unikania intymności? W tę pułap­kę wpadają najczęściej pary, w których panuje pogląd, że w dobrych mał­żeństwach nie ma kłótni, pary, w których tak naprawdę partnerzy się nie znają lub mają trudności z dzieleniem się uczuciami. W większości przypad­ków partnerzy nie wiedzą, czego chcą i mają negatywny obraz samych siebie. Stąd ich rezerwa w stosunku do odkrywania własnego wnętrza.

Wykorzystywanie miłości fizycznej po to, by uciec od intymności, w oczywisty sposób zagraża związkowi. Więź emocjonalna nie może się rozwijać, jeśli się opiera wyłącznie na seksie łub jeśli seks jest substytu­tem uczuciowej bliskości. Można powiedzieć, że para wykorzystuje seks w celu unikania intymności, jeśli:



  • kłótnie i niesnaski zawsze prowadzą do kontaktów fizycznych;

  • partnerzy czują się sobie bliscy tylko w sypialni;

30 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

  • niełatwo przychodzi im dzielenie się przemyśleniami i uczuciami;

  • zawsze, gdy się pojawia problem natury emocjonalnej, kochankowie
    sprowadzają rozmowę na temat seksu;

  • każdy z partnerów czuje, że sypia z kimś obcym;

  • wciąż toczą się kłótnie o seks;

Co można zrobić, by przełamać schemat budowania dystansu emocjo­nalnego za pomocą miłości fizycznej?

Rozdział IV



SEKS JAKO UCIECZKA OD SAMOTNOŚCI

Partnerzy muszą się zgodzić na zaprzestanie bojów o seks (może im tego zabronić terapeuta).

Para powinna zarezerwować kwadrans dziennie na rozmowę o osobis­tych problemach i uczuciach. Najlepiej, jeśli poprzedzi ona udanie się na spoczynek. W tym czasie nie powinno być mowy o seksie, należy też unikać kontaktu o charakterze seksualnym. Każde z partnerów powinno mieć na celu podzielenie się osobistymi przemyśleniami i odczuciami; opowiedzenie czegoś, czego druga osoba o nim nie wie; omówienie jakiegoś wydarzenia rodzinnego z uwzględnieniem reakcji na nie partne­ra — jak wpłynęło na ich uczucia, ocenę rodziny i jakie może mieć reperkusje.

Para musi zwrócić szczególną uwagę na podobieństwa i różnice między reakcjami i uczuciami obydwu osób. Krytyka nie jest wskazana. Należy zawsze akceptować sposób odczuwania partnera. Dzielenie się wrażenia­mi z codziennych incydentów domowych pomoże im rozumieć się na­wzajem i zbliżyć do siebie. Tak się rozwija prawdziwa uczuciowa zaży­łość. Seks nie może jej zastąpić.

Nasze społeczeństwo kładzie szczególny nacisk na życie w zbiorowości. Od dzieciństwa poprzez lata dojrzewania system edukacyjny, kościół i rodzina wyrabiają w nas cechy społeczne i chęć przynależenia do grupy. W czasie dorastania młodzi ludzie niewiele czasu spędzają w pojedynkę. Nawet jako dorośli w większości nie decydują się na samotne życie. W rzeczywistości wielu ludzi nie potrafi znieść samotności. Jednak wszyscy — i ci, którzy żyją z partnerem, i ci, którzy nie mają towarzysza życia — muszą jej czasem doświadczać.

Jeśli ktoś, czując się smutny i samotny, wybierze się w sylwestrowy wieczór na Time Sąuare i będzie przebywał pośród tysięcy rozbawionych ludzi, prawdopodobnie nie poczuje się szczęśliwy. Na ogół działa to jeszcze bardziej przygnębiająco.

Podobnie jest z seksem. Ponieważ stwarza on bliski kontakt, wydaje się idealnym sposobem na kamuflowanie lub przeciwdziałanie samotno­ści. Ale jest to próba z góry skazana na niepowodzenie. Fizyczna intym­ność aktu seksualnego nie zaspokoi tęsknoty za bliskością drugiego czło­wieka i bycia przez niego rozumianym i akceptowanym. Seks będzie się wydawał pusty i w rezultacie skończy się frustracją, bo nie czyni zadość potrzebie stania się obiektem czyjejś uwagi i troski. Ale jak zwykle winą się obarcza seks, bo łatwiej jest skoncentrować się na fizycznym niż uczuciowym aspekcie bliskości z drugą osobą. Odwracając uwagę od problemów emocjonalnych, ludzie nie dają sobie szansy na uporanie się



32 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

z samotnością. Wierzą, że czułości, pocałunki oraz intymność seksu jest wszystkim, czego potrzebują. Ale to nie wystarcza.



SAMOTNOŚĆ A LUDZIE ŻYJĄCY W POJEDYNKĘ

Każdy człowiek doświadcza czasem uczucia samotności. Tym większej, jeżeli faktycznie żyje sam. Pracowaliśmy z wieloma mężczyznami i ko­bietami, którzy woleli iść do łóżka nawet z kimś, kogo nie darzyli wielką sympatią, niż spędzić noc samotnie.

Ale co złego w tym, że osoba samotna decyduje się na seks, żeby zapomnieć o swojej izolacji? To przecież wydaje się zrozumiałe. Jednak istnieją poważne konsekwencje takiego postępowania.

Po pierwsze, seks nigdy nie zaspokoi potrzeby bliskich kontaktów z ludźmi. Jeśli nie istnieją żadne więzy emocjonalne, po zbliżeniu partne­rzy będą odczuwać frustrację i niezadowolenie. Zamiast obarczać za to winą nieodpowiednie relacje towarzyskie, wszystko złożą na karb seksu. Przyjemność czerpana z miłości fizycznej będzie się zmniejszać dopóty, dopóki nie zostanie zaspokojona potrzeba towarzystwa.

Po drugie, poprzez przedwczesne pójście do łóżka dwoje ludzi często traci możliwość zaspokojenia potrzeby posiadania towarzystwa. Niewie­le trwałych przyjaźni rozpoczyna się w sypialni.

Po trzecie, kiedy ktoś czuje się samotny, łatwiej przychodzi mu prze­konać siebie, że kocha osobę, z którą sypia. Będzie też przymykał oczy na oczywiste niedomagania współżycia z partnerem i na to, że może być emocjonalnie wykorzystywany.

Wielu zmęczonych samotnością ludzi przekonuje samych siebie, że się zakochali i wikła się w związek, który się rozwija zbyt szybko i zachodzi za daleko. Kiedy samotność przestaje być spoiwem tej relacji, partnerzy często pozostają razem z powodu poczucia winy. Osoba, która się znalaz­ła w tej sytuacji, może mówić sobie, na przykład: „Kocham go (ją). Zbyt wiele zainwestowaliśmy w nasze wspólne życie, by się teraz rozstawać".

Kathy była ofiarą takiego związku. Ciężko znosząc samotność, jaką odczuwała po odejściu swego chłopaka, umówiła się z pierwszym męż­czyzną, który ją o to poprosił. Był nim Bud, który właśnie się wprowadził do miasta i także czuł się bardzo samotny. Spędzili razem wieczór, po czym poszli ze sobą do łóżka. Przez następnych kilka miesięcy byli nierozłączni.




33

SEKS JAKO UCIECZKA OD SAMOTNOŚCI

Potem, kiedy każde z nich dostrzegło wady partnera, rozpoczęły się kłótnie. Mimo że stawało się coraz bardziej oczywiste, iż zupełnie do siebie nie pasują, nadal byli razem. Kathy czuła się wykorzystywana i stopniowo traciła poczucie własnej wartości. Zdesperowana, zdecydo­wała się na terapię. Szybko zdała sobie sprawę, że głównym spoiwem jej związku z Budem nie była miłość, ale lęk przed samotnością. Żadne z nich nie chciało się zmierzyć z uczuciem wyobcowania, którego do­świadczali przed swoją pierwszą randką.

Kathy miała szczęście. Zdołała zerwać z Budem, unikając uwikłania się w niefortunne małżeństwo. Ale Bobowi i Billie Joe to się nie udało, choć początki obu związków były podobne. Po jednym z okresów względnego spokoju w ich zazwyczaj burzliwym pożyciu, Bob i Billie Joe zdecydo­wali się na ślub. Relacje między nimi stale się pogarszały, ale uważali, że muszą jakoś rozwiązać swoje problemy, bo za dużo już w ten związek zainwestowali. Po ośmiu latach „rozwiązywania problemów" Bob i Bil­lie Joe powzięli decyzję o separacji.

Polegała ona na tym, że Bob przeprowadził się do nowego mieszkania na drugą stronę ulicy. Ciągle do siebie dzwonili i kilka razy na tydzień ich spotkania kończyły się w łóżku. Żadne z nich nie uważało drugiego za dobrego kochanka i większość ich spotkań prowadziła do sprzeczek. Kiedy Billie Joe przyszła na terapię, powiedziała, że nie odpowiada jej seksualny aspekt separacji z mężem. Mimo niezadowalającego współży­cia z Bobem, tylko to ich łączyło. Zaczęła zdawać sobie sprawę, że decydowała się na seks, by nie być sama.

Billie Joe stawiła czoło swemu lękowi przed samotnością. Zaczęła rozwijać swe zainteresowania i szukać nowych sposobów spędzania cza­su. Podjęła kilka kursów i zajęła się grą w racąuetball. Stała się bardziej niezależna i samowystarczalna i w końcu przestała się interesować Bo­bem.

Te przykłady ilustrują niektóre z problemów, jakie mogą stwarzać sobie osoby żyjące w pojedynkę, które decydują się na seks po to, by uciec przed samotnością. Samotne życie nie jest łatwe, ale życie z kimś, z kim ciągle się kłócimy, może być równie trudne.



34 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

SEKS JAKO UCIECZKA OD SAMOTNOŚCI

35


SAMOTNOŚĆ W MAŁŻEŃSTWIE

Również seks małżeński może być motywowany samotnością. Zamiast radzić sobie z emocjami, partnerzy decydują się na pójście ze sobą do łóżka. Poczucie pustki po zbliżeniu wynika z niezaspokojenia potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, a nie z tego, że zachowanie seksualne było niewłaściwe. Jednak, jak zwykle, to właśnie seks jest uważany za przyczynę kłopotów.





Jak możesz się czuć samotna!? Przecież jesteśmy małżeństwem?

Tak było w przypadku państwa F. Pan F. miał wiele zajęć i zaintereso­wań. Pani F. nie miała żadnych. Często odczuwała brak kontaktu z mę­żem, który pochłonięty był czytaniem, grą w golfa lub innymi rozrywka­mi. Nauczyła się za pomocą seksu odciągać męża od jego zajęć. Pan F. nie pozostawał obojętny i wysiłki jego żony uwieńczone zostawały zazwy­czaj sukcesem. Jednak dla pani F. te zbliżenia nie przynosiły satysfakcji. W efekcie straciła zainteresowanie współżyciem fizycznym i przyszła na terapię, ponieważ „miała problemy seksualne". Szybko się zorientowała, że u podłoża jej frustracji leży tęsknota za towarzystwem drugiego czło-

wieka, a nie brak satysfakcji seksualnej. Próba zaspokojenia tej potrzeby w łóżku stwarzała iluzję, że problem ma charakter seksualny.

Nie ulega wątpliwości, że osoba żyjąca w małżeństwie może doświad­czać dojmującego uczucia samotności. Sprostanie temu problemowi jest tym trudniejsze, że niełatwo go zaakceptować. Bo jak można odczuwać osamotnienie w towarzystwie kochającej rodziny? I dlatego osoby, które mają takie kłopoty, nie omawiają ich z partnerem. Przypadek pana J. jest ilustracją tego, że ukrywanie uczuć może pogłębić jeszcze poczucie osamotnienia.

Pan J. zdecydował się na terapię, ponieważ, jak mówił, stracił zaintere­sowanie seksem. Jego prawdziwy problem ujawnił się dopiero w trakcie pierwszej sesji. Rozmowa, którą zacytujemy, nastąpiła zaraz po wypo­wiedzi pana J. dotyczącej częstotliwości jego kontaktów erotycznych z żoną. W trakcie tej wymiany zdań pan J. stawał się coraz bardziej przygnębiony.

Terapeuta: — No dobrze, więc ile czasu upłynęło od ostatnigo razu?

Pan J:. — Nie pamiętam... To było dawno... (pochylając głowę). Nie odczu­wałem ostatnio takich potrzeb.

Terapeuta — A co pan odczuwał?

Pan /.(płacząc): — Czułem się samotny, bardzo samotny. (Pomiędzy szlocha­mi). Wiem, że to głupie... bez sensu... to doprowadza mnie do szaleństwa. Mam żonę i dwójkę dzieci, a mimo to czuję się samotny.

Okazało się, że pan J. nie tylko nie dzielił się z żoną swoimi niepoko­jami, ale coraz bardziej się od niej odsuwał. Podczas, gdy jego poczucie alienacji rosło, coraz rzadziej rozmawiał z rodziną, co czyniło go jeszcze nieszczęśliwszym. Zachęciliśmy pana J., by ze swoich uczuć zwierzył się żonie. Wysłuchała go z uwagą i podzieliła się własnymi doświadczeniami w radzeniu sobie z takimi emocjami. W ten sposób, dzięki częstszym zwierzeniom, pożycie seksualne zyskało na wartości.

W powyższych przypadkach związki udało się uzdrowić. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Wiele chorych związków, nie tylko małżeńskich, trwa w nieskończoność z powodu lęku jednego albo obojga partnerów przed życiem w pojedynkę. Zwykle im dłużej dwie osoby są razem, tym trudniej dotrzeć do rzeczywistych problemów ich relacji. I dlatego każdy niezdrowy związek powinien być zerwany tak szybko, jak tylko wyjdzie

36 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

na jaw niedopasowanie partnerów. Im dłużej para zwleka i im więcej zainwestowała w związek, tym trudniej podjąć decyzję o rozstaniu. Czę­sto słyszeliśmy skargę: „Kiedy tak naprawdę się nad tym zastanowię, to myślę, iż wyszłam za mąż, bo sądziłam, że to będzie lepsze niż samotne życie. Teraz już sama nie wiem".

Rozdział V


Osoby mające tendencję do wykorzystywania seksu w celu uniknięcia samotności:


  • są niepewne siebie;

  • mają niewiele zainteresowań;

  • nie rozwinęły swych wewnętrznych zasobów i od innych oczekują ukie­
    runkowania i wsparcia oraz zapewnienia im rozrywki;

  • nie nauczyły się radzić sobie z byciem samemu.

Jeśli chcesz uniknąć wykorzystywania seksu jako ochrony przed sa­motnością:

  • Rozwijaj nowe zainteresowania i umiejętności. Osoby, które nie mają
    hobby i żadnych ulubionych zajęć, najgorzej znoszą samotność. Nie
    mają czym wypełnić swego czasu i zbyt dużo myślą o tym, że są same.

  • Będąc z kimś w związku, nie zapominaj o pielęgnowaniu innych przyjaźni.
    Ci, którzy znaleźli partnera, często dochodzą do wniosku, że to już wszy­
    stko, czego im trzeba i przestają szukać przyjaciół. A przecież oprócz
    stałego partnera potrzebujemy także innych bliskich osób.

  • Jeśli odczuwasz samotność, powiedz to partnerowi przed, a nie po zbli­
    żeniu fizycznym. Dzielenie się takimi uczuciami buduje intymność i do
    pewnego stopnia zaspokaja potrzebę bliskości.

  • Pielęgnuj przyjaźnie z osobami tej samej płci. W ten sposób minimalizu­
    jesz szansę na niewłaściwe wykorzystywanie seksu.

  • Rozwijaj w sobie właściwy stosunek do samotności. Jest to uczucie
    znane wszystkim istotom ludzkim i nie należy się go obawiać. Ludzie nie
    potrzebują nieustannego towarzystwa innych. Jest bardzo ważne, by czuć
    się dobrze z samym sobą. W ten sposób seks nie będzie obarczony cięża­
    rem samotności ani też ciężar ten nie będzie obarczał partnera.

SEKS JAKO ZADOŚĆUCZYNIENIE

Jill i Art zgłosili się na terapię, ponieważ — jak twierdzili — „Jill jest nimfomanką". Kolejne sesje ujawniły w ich związku pewną typową se­kwencję wydarzeń.

Krótko po ślubie Art oznajmił żonie, że uważają za kiepską kochankę, gdyż nie jest w stanie zaspokoić jego potrzeb erotycznych. Żona wzięła tę uwagę do serca i w celu zadowolenia męża zaczęła się uciekać do różnych wymyślnych technik. Każda nowość sprawiała, że Art był usatysfakcjo­nowany, ale nigdy na długo. Po pewnym czasie wszystko, co robiła, okazywało się niewystarczające. Jak łatwo przewidzieć, wiara Jill we własne możliwości seksualne bardzo na tym wszystkim ucierpiała. Właś­nie wtedy mąż namówił ją na uprawianie seksu w większej grupie. Jill była bardzo atrakcyjna i jako para mieli duże powodzenie. W krótkim czasie dla wszystkich, nie wyłączając Arta, stało się jasne, że jest to wyłącznie zasługa Jill, która szybko zdobyła reputację seksualnej profe­sjonalistki. Młoda kobieta była zadowolona ze swej popularności. Seks z innymi mężczyznami stał się upragnioną ucieczką od napięcia, które odczuwała w małżeńskim łożu; inni mężczyźni nie byli tak wymagający jak Art i chętnie odwzajemniali jej wysiłki sprawienia im przyjemności, czego mąż nigdy nie robił.

Art, który podobnie jak w domu, leżał i czekał, aż ktoś się nim zajmie, był tylko ciężarem dla pozostałych członków grupy. W końcu, gdy nikt już nie chciał iść z nim do łóżka, mężczyzna zapragnął powrotu do



38 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

monogamicznego związku. Kiedy żona się nie zgodziła, próbował zacho­wać twarz nazywając ją nimfomanką, potrzebującą leczenia.

W trakcie terapii Jill i Art się nauczyli, że oboje są odpowiedzialni za przyjemność seksualną. Art próbował złożyć całą odpowiedzialność na barki Jill. Ona akceptowała to bez zastrzeżeń, czując się zobowiązana wynagrodzić Artowi jego brak zadowolenia. W ten właśnie sposób seks stał się formą zadośćuczynienia. Jedno z partnerów przejmuje całkowitą odpowiedzialność za seksualną satysfakcję i pomyślność obojga.

To zaskakujące, w jak wielu związkach partnerzy nie czują się jedna­kowo odpowiedzialni za seksualną przyjemność. Problem pojawia się po raz pierwszy, gdy jedno z partnerów daje do zrozumienia, że nie odczuwa satysfakcji. Czasem robi to za pomocą niewinnej uwagi, iż seks nie jest już tak przyjemny, jak był kiedyś. Wówczas to „odpowiedzialny" partner zaczyna poświęcać mnóstwo czasu i energii na szukanie czegoś, co za­spokoi niezadowolonego partnera. Zaczyna ignorować własne potrzeby i pragnienia, seks staje się dla niego obowiązkiem. Nikt nie może całko­wicie się poświęcić spełnianiu potrzeb drugiej osoby, nie czując żalu, złości i nie spostrzegając nieefektywności swych wysiłków. W tym cza­sie „nieodpowiedzialny" partner, który uważa, że teraz wszystko jest tak, jak być powinno, z łatwością akceptuje zwiększoną uwagę, jaką się go darzy. Nierównowaga się pogłębia, a żadne z partnerów nie jest tego świadome.

Zdarza się, że sytuacja stale się pogarsza i obie osoby dochodzą w koń­cu do wniosku, iż nie pasują do siebie seksualnie. „Wół roboczy" stroni od kontaktów intymnych, bo presja, by zadowolić partnera, niszczy przy­jemność, którą mógłby czerpać z seksu. Nieodpowiedzialny partner zaś i staje się coraz bardziej rozdrażniony i wymagający uważając, że jego i towarzysz nie sprawdza się w łóżku. Oboje dają się zwieść iluzji, że „wół j roboczy" nie dość się angażuje, podczas gdy drugi partner ma zdrowy stosunek do seksu.

Tak niewątpliwie potoczyłyby się dalsze losy Arta i Jill, gdyby decyzja o udziale w orgietkach nie obróciła się przeciwko Artowi. Poprzez na­zwanie żony nimfomanką i szukanie dla niej pomocy, zwrócił uwagę na własną potrzebę terapii.




39

SEKS JAKO ZADOŚĆUCZYNIENIE

Czasami obie osoby czują się zbyt odpowiedzialne za satysfakcję seksualną i zamiast się koncentrować na obopólnej przyjemności, skupia­ją uwagę na zadowoleniu partnera zapominając o swoim własnym. To może zakończyć się tak, jak jedna z poniższych paradoksalnych sytuacji.

Steve wątpił w swoją męskość. Na indywidualnej sesji terapeutycznej wyjaśnił, że jego żona, Pauline, sprawiała wrażenie osoby potrzebującej częstszego współżycia niż on. To go bardzo martwiło, gdyż uważał, że powinno być odwrotnie: „Prawdziwi mężczyźni mają większe potrzeby seksualne niż kobiety". Usiłując prześcignąć erotyczną gotowość żony, Steve próbował się zmusić do codziennych stosunków. Jednak za każdym razem Pauline była chętna i wydawało się, że chce więcej.

Nie rozmawiał z nią na ten temat, ponieważ nie chciał, by nabrała przekonania, że coś jest nie w porządku z jego „męskością". Terapeuta wyjaśnił Steve'owi, że nie ma nic złego w tym, że ktoś pragnie codzien­nego uprawniania seksu, ani w tym, że ktoś inny nie potrzebuje tak częstych zbliżeń. Steve zgodził się podzielić swymi niepokojami z żoną.

W ten sposób wyszła na jaw cała paradoksalność sytuacji. Obawiając się, iż mąż może nie być zadowolony z ich współżycia i będąc zdecydo­wana uczynić go szczęśliwym, Pauline chciała dać mu do zrozumienia, że może ją mieć w każdym miejscu, o każdym czasie. „Przecież wiem — powiedziała — jacy są mężczyźni i czego im potrzeba".

Steve odbierał permanentną gotowość Pauline jako wyzwanie dla swej męskości i dlatego zmuszał się do codziennego współżycia. Pauline, wi­dząc zwiększone potrzeby męża, sądziła, że nie daje mu tyle, ile pragnie, chciała więc pokazać, że jest gotowa na więcej. W rzeczywistości Steve miał uczucie przesytu, czuł się zagubiony w sytuacji i zaczął wątpić w swą „męskość". Pauline także czuła się zmęczona nadmiarem seksu, ale była zdecydowana sprostać potrzebom partnera. Żadne z nich tak naprawdę nie czerpało radości ze współżycia. Oboje wykorzystywali je dla zaspokojenia potrzeb nieseksualnych — Steve, by stale potwierdzać swą męskość, a Pauline, by zrobić przyjemność mężowi. Sądzili, że nie pasują do siebie w łóżku lub że mają jakiś inny problem natury seksual­nej. W rzeczywistości — niewłaściwie wykorzystywali seks, ponieważ ich problem dotyczył braku porozumienia.

Przypadek Sylvii i Sama także jest przykładem niewłaściwego komu­nikowania się. Zgłosili się na terapię po siedmiu latach małżeństwa i „by-

40 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

le jakiego" seksu. Poniższy fragment rozmowy małżonków, do której doszło podczas drugiej sesji, odzwierciedla ich problem.

Sam: — To, że mi staje z byle powodu, nie znaczy, że wszystko, co masz zrobić, to rozłożyć nogi. Lubię też różne inne rzeczy, nie tylko ten sam stary numer.

Sylvia: — No proszę! A niby co? Może inną kobietę?!

Sam: — Ha! Ha! Mogłabyś chociaż włożyć coś seksownego, by zrobić mi przyjemność. Te twoje flanelowe namioty nie są zbyt podniecające.

Syhńa: — Widzicie go! Przydałoby się, byś ty coś zrobił od czasu do czasu. Wydaje ci się, że jak ci stoi, to ja będę od razu uszczęśliwiona i gotowa. Nie wystarczy mi spojrzeć na twoją fujarę, bym od razu zaczęła tańczyć.

Problem w tym przypadku polega na niewłaściwej interpretacji zacho­wań partnera. Sylvia sądziła, że skoro u Sama nastąpiła erekcja, to chce on pominąć etap gry wstępnej i natychmiast przystąpić do stosunku. On z kolei był przekonany, że jeśli żona nie prowokuje pieszczot, jest zawsze gotowa do „akcji". Każde z nich przypuszczało, że wie, czego pragnie druga osoba i chciało ją zadowolić. Jak się okazało, oboje źle odczytywali potrzeby partnera.

Prosta i bezpośrednia rozmowa może szybko rozwiązać problem tego rodzaju. Nikt nie jest w stanie czytać w myślach innego człowieka, więc musimy informować partnera o swych upodobaniach i oczekiwaniach.

Seks stosowany jako zadośćuczynienie nie ogranicza się wyłącznie do transakcji w sypialni — dla zaskakująco wielu par staje się on narzędziem do rekompensowania przykrości i niepowodzeń nie mających nic wspól­nego z miłością fizyczną. W tych przypadkach jedno z partnerów próbuje za pomocą seksu leczyć drugie z ran zadawanych przez życie. Zilustrują to dwa przykłady:

Joan wraca z pracy do domu zła i rozgoryczona, gdyż w biurze coś poszło nie tak. By poprawić jej humor, Jack, jej mąż, obsypuje ją komple­mentami podkreślając jej urodę i atrakcyjność. Kieruje żonę do sypialni, gdzie próbuje ukoić jej wzburzone emocje za pomocą szczodrych „piesz­czot".


41

SEKS JAKO ZADOŚĆUCZYNIENIE

Marge prowadzi intensywne życie towarzyskie; Frank nie lubi spotkań w większym gronie. Jeśli na jakimś przyjęciu źle się bawi lub poczuje się odrzucony, Marge wynagradza mu to cudownym wieczorem w łóżku.

Marge i Jack posługiwali się seksem w celu wynagrodzenia partnerom ich rozczarowań. Sądzili, że okazują im dobroć, zrozumienie i pomoc. W rzeczywistości przyczyniali się do utrwalania niedojrzałych, świadczą­cych o braku przystosowania zachowań: Frank otrzymywał nagrodę za brak obycia w towarzystwie, Joan za okazywanie w domu złości, która nagromadziła się w biurze. Jeśli któreś z nich pragnęło specjalnego potra­ktowania w łóżku, wszystko czego potrzebowało, to jakiegoś potknięcia w pracy czy na przyjęciu. Dlaczego Frank miałby nabrać ogłady towarzy­skiej, a Joan rozwiązać problemy zawodowe, jeżeli tak szczodrze były one nagradzane?

Używanie seksu jako zadośćuczynienia jest krzywdzące w dwójnasób. Po pierwsze, żaden z partnerów nie doświadcza pełni seksualnej przyje­mności. Dla strony aktywnej miłość fizyczna staje się obowiązkiem, a „biorca" przyjmuje okazywane mu względy za rzecz naturalną. Po drugie, wykorzystywanie seksu w ten sposób hamuje rozwój emocjonal­ny obu osób. Dający, odpowiedzialny partner staje się mamką dla niedoj­rzałego „biorcy". Ani jeden, ani drugi nie uczy się brania odpowiedzial­ności za własne błędy i własną przyjemność.

Taki brak równowagi w związkach rozwija się, gdy jednego z partne­rów cechuje egocentryzm lub stereotypowe poglądy na temat płci prze­ciwnej. Wierzy, na przykład, że:


  • kobiety są z natury pasywne i nie lubią seksu,

  • mężczyźni powinni być zdobywcami,

  • obowiązkiem żony jest zadowalanie męża,

  • mężczyźni powinni dbać o to, by kobieta była stale „w jednej koszuli i w
    ciąży",

  • mężczyźni są nieczuli i brutalni,

  • kobiety chcą być rozpieszczane,

kobiety są delikatne i należy obchodzić się z nimi niezwykle ostrożnie

  • „Nie mogę czerpać zadowolenia z seksu, dopóki nie dostanę tego, czego
    chcę",

  • „Muszę być w nastroju",

42 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

  • Seks nie daje mi zadowolenia, jeśli nie jestem naprawdę napalony",

  • „Jeśli seks ma być dobry, muszę mieć inspirację".

Wszystkie te przekonania stają na drodze do osiągnięcia seksualnej przyjemności, dyskontując partnera jako indywidualność o niepowtarzal­nych potrzebach i pragnieniach. Ignorowanie wyjątkowości drugiej oso­by sprawia, że łatwiej można wziąć na siebie zbyt dużą odpowiedzialność lub zacząć traktować partnera jako swoją własność. Bardziej dojrzała, odpowiedzialna osoba w związku staje się „wołem roboczym"; egocentry-czny partner przyjmuje rolę widza domagającego się rozrywki i satysfa­kcji.

Rozwiązywanie takich problemów na szczęście jest możliwe. Naj­pierw oboje musicie się zgodzić, że odpowiedzialność za przyjemność seksualną, podobnie jak za względy okazywane partnerowi, jest indywi­dualna. Poza tym każdy z was powinien powiedzieć otwarcie, co jest dla niego przyjemne i czego oczekuje. Rozważcie też wspólnie, jak każde z was może znaleźć dla siebie zadowolenie, pomagając jednocześnie partnerowi w osiągnięciu satysfakcji. (Zajrzyjcie również do sugestii za­wartych na końcu rozdziału dotyczącego poczucia własnej wartości).

Rozdział VI

SEKS JAKO GWARANCJA WIERNOŚCI

Niewierność zadaje bolesny cios każdemu związkowi i są pary, które dokładnie zdają sobie z tego sprawę. Wielu ludzi uważa, że zdrada wy­klucza dalsze wspólne życie małżonków. Pragnienie i potrzeba wierności mają znaczący wpływ na zachowanie seksualne. Są związki, w których partnerzy zrobią bardzo wiele, by zapobiec niewierności. Niektóre z tych wysiłków mogą niestety wywoływać skutki odwrotne do zamierzonych. Zwiększanie aktywności seksualnej oraz unikanie seksu to dwie tego rodzaju taktyki.

NADMIERNA AKTYWNOŚĆ SEKSUALNA

Poprzez nadużywanie seksu będziemy tu rozumieć oddawanie się miłości fizycznej częściej niż wymagają tego własne potrzeby i pragnienia. W celu zapobiegania niewierności niektóre pary decydują się na zbliżenia zbyt częste, by mogły im dawać zadowolenie. Niezależnie od swych rzeczywistych pragnień uprawiają seks każdego dnia (jedna z poznanych par kochała się codziennie rano i wieczorem). Takie postępowanie ma zagwarantować wierność. Rzadko jednak spełnia tę funkcję.

Większość ludzi nie idzie tak daleko i nie decyduje się na obowiązko­we poranne i wieczorne kontakty erotyczne. Wielu parom zdarza się jednak nadużywanie seksu w pewnych okresach. Przypadek Boba i Mary stanowi dobry przykład. Praca Boba wymaga czasem kilkudniowych podróży. Przed każdym takim wyjazdem Mary nalega, by kochali się





1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna