Nieseksualnych powodów, dla których ludzie uprawiają seks


17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS SEKS JAKO GWARANCJA WIERNOŚCI 45



Pobieranie 0.94 Mb.
Strona3/12
Data07.05.2016
Rozmiar0.94 Mb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12

44

17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

SEKS JAKO GWARANCJA WIERNOŚCI

45


więcej niż zwykle, nie dlatego, że daje jej to zadowolenie, lecz dlatego, że niepokoi ją myśl o swobodzie, jaką mąż będzie miał poza domem. Bob także nie jest usatysfakcjonowany ich częstszymi zbliżeniami, gdyż czuje się przymuszany. Nadmierny niepokój okazywany przez Mary sprawia, że jej mąż faktycznie ma wrażenie, jakby ją porzucał.



Helen, rozwiązałem problem monotonii naszego seksu! W ponie­działki będziemy robić to w garażu, we wtorki w wannie, we środy na stole w kuchni, a w czwartki na...

Z czasem Bob staje się coraz bardziej rozżalony i zaczyna unikać seksu. To pociąga za sobą oskarżenia o niewierność i brak zainteresowa­nia żoną. Jak zwykle, miłość fizyczna została obarczona winą za powsta­nie problemu, który powinno rozwiązać się poza sypialnią.

W przeszłości zwiększanie aktywności seksualnej w celu zagwaran­towania sobie wierności partnera było inicjowane głównie przez kobiety. Dziś rośnie liczba mężczyzn, którzy przed i po służbowej podróży żony nalegają na częstsze zbliżenia, „aby była wierna". Początkowo kobiety mogą uważać to za bardzo miłe. Cieszy je większe niż zwykle zaintere­sowanie mężów, starają się więc zapewnić ich o swym oddaniu. Jednak

po pewnym czasie, podobnie jak w przypadku mężów, których żony okazywały nadmierny niepokój, dochodzi do głosu żal, wywołany bra­kiem zaufania.

Zapobieganie niewierności za pomocą wzmożonej aktywności eroty­cznej opiera się na fałszywym założeniu, że partner nie ulegnie pokusie, jeśli w domu dostanie więcej niż potrzebuje. Wydaje się, że osoby posłu­gujące się tą taktyką sądzą, że potrzeby seksualne podlegają zasadom arytmetycznym: „Każde nasze zbliżenie zmniejsza ryzyko, że mój part­ner zapragnie tego poza łożem małżeńskim". To oczywiście nie jest prawdą. Nadmiar seksu zmniejsza zainteresowanie osobą, która ten nad­miar prowokuje. Szybko pojawia się przesyt, znudzenie i rozżalenie; miłość fizyczna staje się obowiązkiem, aktem wymuszonym. W takich okolicznościach nikt się nie może nim cieszyć.

Idea posiadania nowego partnera staje się kusząca z dwóch jeszcze powodów. Po pierwsze, odmiana, jaką wnosi nowy partner, przerywa nudę, która mogła przepełniać obcowanie z dotychczasowym towarzy­szem życia.

Po drugie, seks z nowym partnerem wyda się niewątpliwie bardziej satysfakcjonujący i pozbawiony napięcia, ponieważ jego źródłem nie jest poczucie obowiązku ani potrzeba zapewnienia sobie wierności partnera; będzie zatem się wydawał ucieczką od problemów małżeńskiej sypialni. I tak, niezamierzonym efektem nadużywania miłości fizycznej może być prowokowanie zdrady. Historia poniższego przypadku jest dobrym, choć ekstremalnym przykładem na to, jak może być zwodnicza opisana tu taktyka.

Pani Jones zgłosiła się na terapię, ponieważ „ni z tego, ni z owego jej małżeństwo się rozpadło". Rozpoczęła romans z mężczyzną znacznie od siebie młodszym; jej mąż spotykał się ze starszą od siebie kobietą; zroz­paczone dzieci wysyłano do krewnych. Pani Jones nie mogła zrozumieć, jak to się stało, przecież „tworzyli taki dobry związek".

Dyskusja ujawniła, że ich „dobry związek" polegał na tym, że od ślubu przed jedenastu łaty kochali się co najmniej dwa razy dziennie. Całe ich życie i rozkład dnia wydawał się podporządkowany sprawom seksu. Zgodnie z tym, co mówiła pani Jones, za obopólną zgodą małżonkowie odbywali „szybki" stosunek rano, przed wyjściem do pracy. Miało to

46 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

pomóc im w wytrwaniu do wieczora. Dużą część czasu po pracy spędzali kochając się, aż do przesytu.

Ten rytuał kontynuowany był nawet wtedy, gdy po sześciu latach zaczęły przychodzić na świat dzieci. Były one wysyłane do przyjaciół, do swych pokoi albo oglądały telewizję, podczas gdy mama i tata zamykali się w sypialni. Obiektywny obserwator mógłby łatwo stwierdzić, że na­wzajem próbowali się pozbawić pociągu do płci przeciwnej.

Seksualna wierność była dla państwa Jones sprawą priorytetową. Przysięgali sobie dozgonną uczciwość małżeńską i robili to, co ich zda­niem miało im pomóc tej przysięgi dochować. (Podziwiać należy ich determinację). Oboje cenili swą wierność i chełpili się nią. Każde z nich było całkowicie przekonane, że drugie nawet nie spojrzy na kogoś innego.

Zrozumiałe było więc zdumienie pani Jones, która nie mogła się oprzeć atrakcyjności studenta zatrudnionego u nich do prac ogrodowych. To się stało przyczyną lokalnego skandalu. Pan Jones znalazł schronienie w ramionach starszej kobiety, która była wyrozumiała i mniej wymagają­ca w łóżku.

Pani Jones, a potem także pan Jones, gdy w końcu się zgodził przyjść na terapię, przyznali, że tak częste kontakty intymne nie dawały im zadowolenia. Zdali też sobie sprawę, jak rutynowe i nudne było ich życie z powodu takiego a nie innego stosunku do miłości fizycznej. Zapro­ponowaliśmy im, by szukali innych sposobów na zapewnienie wierności małżeńskiej. Zanim minął rok, przestali uprawiać seks tak rozpaczliwie, a częstotliwość zbliżeń spadła do średniej krajowej. Pan i pani Jones doszli do wniosku, że tego właśnie potrzebowali.

NADMIERNA RÓŻNORODNOŚĆ

Eksperymentowanie w łóżku sprawia, że seks jest interesujący i zabaw­ny, ale może powodować uczucie przesytu tak samo jak zbyt częste zbliżenia. Ten sposób nadużywania seksu zdarza się parom, które w róż­norodności upatrują klucz do szczęśliwego, długotrwałego małżeństwa. Jedno lub oboje partnerów ciągle forsuje nowe techniki i pozycje po to, by zbliżenia nie przestały być interesujące. Próbują jednej nowości za drugą i ich pomysłowość może być naprawdę zdumiewająca. Niestety, kiedy motywem takiej różnorodności jest dochowanie sobie wierności, tracą wiele z satysfakcji, jaką może dostarczać uprawianie seksu.




47

SEKS JAKO GWARANCJA WIERNOŚCI

Potrzeba eksperymentowania, która wypływa zazwyczaj z naturalnej ewolucji związku, ma swoje źródła w pragnieniu lepszego się poznania. Partnerzy koncentrują się na swych stosunkach ucząc się potrzeb drugiej osoby, jej pragnień i upodobań. Celem pary jest obopólne zrozumienie i erotyczna satysfakcja, harmonia i bliskość. Eksperymentowanie, które wypływa z potrzeby zapewnienia wierności, ma na celu utrzymanie atra­kcyjności seksu. Partnerzy ogniskują swe wysiłki na poszukiwaniu róż­norodności i intensywności przeżyć. Ich celem jest każdym kolejnym stosunkiem przewyższyć poprzedni.

Te pary rzadko mają czas na faktyczne poznanie nowych możliwości. Doświadczywszy czegoś raz lub dwa, nie można tego w pełni zrozumieć ani być pewnym swoich odczuć. Poza tym, wszelkim tego typu innowa­cjom zawsze towarzyszy pewna doza niepokoju i zakłopotania. Jedna czy dwie próby to zbyt mało, by do końca pozbyć się obaw. W końcu pary zatracają się w gorączce poszukiwania nowości zwracając uwagę głównie na to, ile przyjemności dostarcza kolejny epizod, a nie zastanawiają się nad wpływem, jaki wywiera on na każdego z nich i na ich związek.

Zdrowa różnorodność powstaje wraz z naturalnym rozwojem stosun­ków pomiędzy partnerami; eksperymentowanie ma na celu dobro związ­ku; nowości są zrodzone i testowane w atmosferze zaciekawienia, ale i troski o partnera; wzbogacenie technik nie jest motywowane potrzebą ochrony wierności. Tu nam się przypomina przypadek kobiety, która zaproponowała mężowi wspólny udział w orgietkach, po to by utrzymać zainteresowanie męża jej osobą. Logika tego posunięcia była porażająca. Kobieta ta wyjaśniła: „przy całej tej różnorodności, więcej czasu upłynie, nim mąż się mną znudzi".

UNIKANIE ZBLIŻEŃ FIZYCZNYCH

Ostatnim i najrzadszym sposobem zapewnienia sobie wierności partnera jest unikanie kontaktów erotycznych. Byliśmy zdumieni, gdy po raz pierwszy spotkaliśmy się z takim podejściem do zagadnienia. Wydaje się ono opierać na założeniu:

„Jeśli nie dostajesz tyle, ile chcesz, wciąż masz ochotę i wrócisz do mnie po więcej". Poniższy przypadek jest tego dobrym przykładem.

Phil i Joyce zdecydowali się na terapię, ponieważ „ich życie seksualne było okropne... właściwie nie istniało". Byli małżeństwem od niespełna



48 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

SEKS JAKO GWARANCJA WIERNOŚCI

49


trzech lat i kochali się mniej niż dwa razy w miesiącu. Sami nie rozumieli, dlaczego tak się działo, gdyż współżycie fizyczne obojgu dawało zado­wolenie i wydawali się mieć do niego zdrowy stosunek. Nie mogliśmy znaleźć żadnych ukrytych nieseksualnych motywów ich postępowania i już zamierzaliśmy zrezygnować z dalszej terapii, gdy wywiązała się następująca rozmowa:

Phil (zdesperowany):— Do diabła! Po prostu nie mogę cię zrozumieć. Żału­jesz tego swojego skarbu tak, jakby był ze złota. Dlaczego go tak oszczędzasz?

Joyce (sapiąc ze złością):— Bo jest ze złota! I oszczędzam swoje łono dla tego osła, co siedzi obok mnie.

Phil: — Osła! To ty z tępym uporem nie chcesz dawać.

Terapeuta: — Przestańcie! Joyce, oszczędzasz łono dla Phila?

Joyce (krzycząc): — Tak, właśnie tak! Jeśli się powstrzymuję, to on jest wciąż mną zainteresowany. Jeśli wszystko, czego chce, dostanie teraz, to co sprowadzi go do mnie za dziesięć lat? (wygląda na zaskoczoną). Znudzę mu się... (płacze)... ( śmieje się)... O Boże!... Czuję się tak głupio. Nie miałam pojęcia, co robię.

Często się zdarza, że para odkrywa, iż jej prawdziwy problem niewiele ma wspólnego z seksem. Tutaj wiązał się z brakiem pewności siebie Joyce, jej poczuciem, że nikt nie będzie chciał żyć z nią w długotrwałym związku. Wykorzystywała seks dla celu nieseksualnego: zagwarantowa­nia sobie wierności męża.

Niewiele jest przypadków tak ekstremalnych. Jednak są pary, które stosują łagodniejsze formy powstrzymywania się od miłości fizycznej. Ich taktykę można nazwać „weekendowym seksem" jako że zawsze odkładają swe kontakty fizyczne na sobotę i niedzielę. Jeśli potrzeba pojawi się przed zwyczajowym czasem, zostanie stłumiona. Jest to zrozu­miałe, jeśli nadmierne zmęczenie lub oddalenie partnerów wymusza takie postępowanie, jednak ogólnie kwestionujemy zasadność praktykowania „weekendowego seksu". Dlaczego?


  • Potrzebami seksualnymi nie rządzi zegar czy kalendarz.

  • Najlepszy stosunek jest zazwyczaj spontaniczny i nie zaplanowany.

  • Odkładanie zbliżeń fizycznych do końca tygodnia stwarza presję:

By doprowadzić do nich, nawet jeśli nastrój czy emocjonalne stosunki między partnerami nie sprzyjają kochaniu się;

By za każdym razem przeżyć fantastyczne seksualne doświadczenie — to oczekiwanie samo w sobie stwarza najwięcej napięcia.

„Weekendowy seks" jest zwykle symptomem innych problemów. Czę­stym jego motorem staje się niepewność — partnerzy uważają, że seks w ciągu tygodnia będzie przeciętny: pozbawi ich sobotnio-niedzielnych „fajerwerków". Jednak w rzeczywistości jest to sposób na kamuflowanie niewielkiego pociągu seksualnego (co według nas oznacza, że w grę wchodzą motywy nieseksualne). Partnerzy, nie mogąc się wprost docze­kać weekendu, stwarzają pozory, że mają ogromne potrzeby seksualne. Ale skoro ich potrzeby są takie duże, dlaczego czekają?

Jacy ludzie przejawiają tendencję do stosowania opisanych w tym roz­dziale taktyk? Zazwyczaj ci, którzy przeceniają znaczenie seksu i lekce­ważą emocjonalną stronę małżeństwa. Nigdy nie można zagwarantować wierności partnera. Najlepszym zabezpieczeniem przed zdradą jest głę­boki i znaczący związek, w którym każde z partnerów stara się zaspokoić emocjonalne i seksualne potrzeby drugiego. To właśnie wtedy, gdy te potrzeby nie są wyrażane i realizowane, jest się najbardziej wrażliwym na uroki nowego partnera.

Wierność nie jest czymś, czym warto ryzykować w grach powstrzy­mywania się od seksu czy nadużywania go. Powinna zostać budowana na zaufaniu, otwartości i silnych więzach uczuciowych.

Podajemy kilka sugestii, co można robić, by uniknąć wykorzystywania seksu jako gwaranta wierności:



  • Zrób listę cech twojego partnera, które lubisz i podziwiasz. Napisz, jak
    każda z nich wpływa na twoje samopoczucie. Pokaż listę partnerowi.

  • Zrób listę swoich nieseksualnych potrzeb, które zaspokaja twój partner.
    Rozważ, jak jest ważna każda z nich. I znów, podziel się przemyśleniami
    z partnerem.

50 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

  • Teraz wypisz swoje pozytywne cechy i potrzeby partnera, które, według
    ciebie, zaspokajasz. Zastanów się, na ile to mu pomaga. Porozmawiaj
    z nim o tym. Poproś go, by zrobił podobne listy o tobie.

  • Wypiszcie niektóre z nieseksualnych celów waszego związku, a także to,
    co lubicie razem robić, czego doświadczać, czym się dzielić.

  • Kilka razy w tygodniu powiedz swojemu partnerowi o czymś, co u niego
    podziwiasz, a co nie ma związku z miłością fizyczną.

Zastanówcie się, jakie znaczenie mają dla was te nieseksualne potrze­by i cele oraz cechy waszych charakterów, jak przyczyniają się do wasze­go osobistego rozwoju i budowania związku. Wzmacniajcie więzy emo­cjonalne, a wasze życie seksualne pójdzie w ich ślady.

Rozdział VII

SEKS JAKO POTWIERDZENIE SEKSUALNOŚCI


Tożsamość seksualna określa uczucia, jakie mamy o sobie jako o istocie seksualnej. Istnieją dwie składowe tożsamości seksualnej:

  • To, co myślimy o sobie, jako o kochankach. Czujemy się kompetentni
    lub niekompetentni w zależności od satysfakcji i sukcesów odnoszonych
    w łóżku.

  • To, jak dobrze się czujemy ze świadomością, że jesteśmy reprezentantami
    danej płci. Poziom naszego dobrego samopoczucia zależy od tego, na ile
    pasujemy do swojego przekonania o tym, co to znaczy być męskim czy
    kobiecą poza sypialnią.

Jeśli uważamy się za dobrego kochanka i odpowiadamy własnym normom męskości czy kobiecości, mamy silną, zintegrowaną tożsamość seksualną. Prawdopodobnie będziemy wieść zdrowe, aktywne i satysfa­kcjonujące życie seksualne. Problem pojawia się, gdy nie czujemy się kompetentni w łóżku lub nie mamy bądź nie spełniamy jasno sprecyzo­wanych standardów, jakim powinien odpowiadać mężczyzna czy kobie­ta. Niewłaściwie ukształtowana lub nierozwinięta tożsamość seksualna ■noże mieć, i na ogół ma, znaczący wpływ na życie seksualne jednostki. Dlaczego? Rozważmy przypadki osób, które w łóżku nie czują się swo­bodnie.

52 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

To naturalne, że unikamy robienia czegoś, jeśli uważamy, że nie jeste­śmy w tym kompetentni. Jeżeli się czujesz niezręcznie na trawie, jak często grasz w golfa? Jeśli nie umiesz tańczyć, czy będziesz bywalcem dyskotek? Seks nie jest więc wyjątkiem. Jeśli w łóżku czujesz się jak kloc drewna, niewątpliwie uprawiasz seks dużo rzadziej, niż tego pragniesz. Natura ludzka jest taka, jaka jest i większość ludzi unika narażania się na śmieszność z powodu swej nieporadności w sypialni. Jednak wielu z nich woli tolerować niesatysfakcjonujący seks, niż się przyznać do ignorancji i szukać pomocy, tak jak uczynili to bohaterowie poniższych przykładów.

Samuel, dwudziestosześcioletni prawiczek, zdecydował się przyjść na terapię, ponieważ ostatni z szeregu jego związków się rozpadł. Do tej pory Samuel tłumaczył sobie, że brak doświadczenia seksualnego bierze się stąd, że nigdy nie spotkał kogoś, kto by był dla niego pociągający. Potem poznał Beth i zaczęli chodzić ze sobą „na poważnie". Samuel uważał, że Beth była oszałamiająca. Dziewczyna chciała, by rozpoczęli współżycie i choć Samuel także tego pragnął, nigdy nie stanął na wyso­kości zadania. W końcu zabrakło mu wymówek i musiał się przyznać przed sobą do tego, że czuje się niekompetentny. Ujął to tak: „Dotąd myślałem, że kiedy się pojawi właściwa osoba, natura weźmie górę. Sądzę, że byłem wybredny, jeśli chodzi o dziewczyny po to, by uniknąć możliwości kontaktów erotycznych. Tak naprawdę niewiele wiem o seksie".

Samuel miał odwagę szukać pomocy. Terapia konwencjonalna była wszystkim, czego potrzebował. Po kilku lekturach i pewnej liczbie tre­ningów, Samuel i Beth przełamali bariery. Był to raczej poważny przypa­dek. Mniej głębokie problemy tego rodzaju są dość często spotykane zarówno wśród ludzi samotnych, jak i tych, którzy żyją w małżeństwie.

Katherine i Will byli małżeństwem od prawie czterech lat. Przed ślu­bem kochali się rzadziej niż raz w tygodniu, ale przypisywali to brakowi możliwości. Po ceremonii zwyczaj ten pozostał nie zmieniony, ale mał­żonkowie sądzili, że jest to okres przyzwyczajania się do nowej sytuacji. W końcu, po czterech latach sporadycznego, inicjowanego co dwa tygo­dnie seksu, doszli do wniosku, że coś jest nie tak.

W trakcie terapii, po raz pierwszy, każde z nich ujawniło swe wątpli­wości. Will przyznał, że brakowało mu doświadczenia, czuł się niezręcz­nie w łóżku i dlatego unikał zbliżeń. Stąd się brało wrażenie Katherine, że




53

SEKS JAKO POTWIERDZENIE SEKSUALNOŚCI

Will nie uważa jej za atrakcyjną. I znów, konwencjonalna terapia w zu­pełności wystarczyła, by zaradzić ich kłopotom.



* * *

Poniższe punkty są rekapitulacją symptomów wskazujących, iż na drodze do szczęśliwego pożycia seksualnego stanęło niekorzystne wyobrażenie o sobie jako o kiepskim kochanku.



  • Negatywne nastawienie do miłości fizycznej lub zaprzeczanie zaintere­
    sowaniom seksualnym, często wyrażane na jeden z poniższych sposo­
    bów:

  • „Nie mam nic do seksu, ale jest przereklamowany"

  • „Czy seks naprawdę jest taki ważny?"

  • „W pięć minut jest po wszystkim, więc po co to całe zamieszanie?"

Takie komentarze są wygłaszane przez ludzi, którzy nie znajdują rado­ści w seksie. Miłość fizyczna powinna być przyjemnością i warto poświę­cić trochę czasu i wysiłku, by nauczyć się czerpać z niej zadowolenie. Osoby mające odmienne zdanie często nie czują się swobodnie w łóżku.

  • Nadmierny krytycyzm wobec potencjalnych partnerów. Osoby, które
    nigdy nie mogą znaleźć kogoś odpowiadającego ich wymaganiom, naj­
    pewniej nie chcą nikogo znaleźć.

  • Pozwalanie, by partner zawsze przejmował inicjatywę.

  • Odczuwanie ulgi, gdy zbliżenie się kończy. Takie uczucie świadczy
    o lęku, że można się nie sprawdzić. Uczucie ulgi, jakie następuje po
    stosunku, jest wynikiem zadowolenia z tego, że wykonało się wszystko
    bez potknięcia, a nie skutkiem uwolnienia od napięcia seksualnego.

  • Celowe wybieranie nieodpowiednich lub nieosiągalnych partnerów, na
    przykład: „Pragnę Pauliny, ale ona jest mężatką" albo , Jestem szaleńczo
    zakochana w Ojcu Bernardzie" albo „Kochać się mogę tylko z milione­
    rem, a jeszcze żadnego nie znalazłam".

Uczucie niekompetencji w łóżku jest zaskakująco częste. Tysiące par odczuwa jego niekorzystne efekty i na ogół dobrze reaguje na tradycyjne techniki terapeutyczne.

54 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

IDENTYFIKACJA Z PŁCIĄ

Rozważymy teraz drugi aspekt tożsamości seksualnej: akceptację przyna­leżności do danej płci. Kluczowym pytaniem jest tutaj: „Czy lubię być mężczyzną (kobietą)?" Jest wielu ludzi niezadowolonych ze swojej płci. Wszyscy znamy najbardziej ekstremalny przykład — transseksualistów. To ci, którzy tak źle się czują ze swoją płcią, że decydują się na chirurgi­czną jej zmianę.

Tutaj skupimy się jednak na tych, którzy mają wątpliwości związane
ze swoimi cechami płciowymi. Mogą oni po prostu czuć się niewystar­
czająco męscy czy kobiecy lub uważają, że są obdarzeni cechami, które
tradycyjnie przypisuje się płci przeciwnej. Przykładem może być kobieta,
która lubi być brutalna, odważna i agresywna lub mężczyzna, który się
czuje zbyt wrażliwy i unika rywalizacji. ;

Te jednostki mogą generalnie akceptować swoją płeć, ale wątpić w ja­kość swej męskości czy kobiecości. Niepokój popycha ich do ciągłego potwierdzania przynależności do danej płci, najczęściej poprzez hiperse-1 ksualność. Mężczyzna może się sprawdzać, zdobywając tak wiele kobiet i tak często, jak to tylko możliwe. Kobieta, mająca podobne problemy, chce uwodzić przy każdej nadarzającej się okazji. (Niektórzy spośród tych ludzi uwielbiają wyobrażać sobie, że każdy przedstawiciel przeciw­nej płci, jest podniecony na sam ich widok").

Krótko mówiąc, te kobiety i mężczyźni wykorzystują seks, by zagłu­szyć wątpliwości na temat własnej tożsamości płciowej. Robią to, co jest uznawane za kobiece czy męskie, a nie to, co podpowiadają im erotyczne impulsy. Przyjemność, jaką odczuwają, pochodzi raczej z aktu podboju i uwolnieniu się od niepokojów niż z samego seksu.

Podczas aktu miłosnego osoby takie przeżywają wewnętrzny konflikt pomiędzy tym, co chciałyby robić, a tym, co jest „kobiecym czy „mę­skim" zachowaniem. Kobieta, na przykład, może mieć ochotę przejąć inicjatywę i ustalać tempo, ale by potwierdzić swą kobiecość, musi być nieśmiała i uwodzicielska. Mężczyzna może być z natury bierny i nie­śmiały, ale jego ideał męskości popycha go w kierunku zachowań agre­sywnych. Seks dostarcza takim osobom minimalnej satysfakcji. Nikt nie może się czuć seksualnie zaspokojony, robiąc coś przeciwnego do tego,




55

SEKS JAKO POTWIERDZENIE SEKSUALNOŚCI

czego rzeczywiście pragnie. Technicznie zorientowana terapia seksualna na niewiele się zda w takich przypadkach.

Jak dochodzi do tego, że ktoś zaczyna wątpić w swą seksualność? Rozważmy przypadki, w których zawiniły wychowanie i uwarunkowa­nia kulturowe.

Jack, dwudziestodziewięciolatek, zgłosił się na terapię, gdy jego narze­czona zerwała zaręczyny. Florence, dziewczyna, którą naprawdę kochał, przyłapała go na zdradzie. Nie był to jego pierwszy „skok". Właściwie, słuchając relacji Jacka, można było odnieść wrażenie, że próbuje on pobić wszelkie rekordy łóżkowych osiągnięć. Jego życie seksualne skła­dało się z serii szybkich podbojów. O swoich partnerkach nie wiedział nic ponad to, jakie są w łóżku.

W trakcie, gdy mówił, stawało się jasne, że sypialnia była główną kwaterą kampanii, mającej udowodnić jego męskość. Jack opierał się wszelkim próbom zbadania źródeł jego zachowania; chciał mówić tylko o swych eskapadach. Terapeuta zachęcał go więc wygłaszając uwagi pełne podziwu dla jego brawury. Wreszcie doszło do następującej wymia­ny zdań:

Terapeuta: — O! Rzeczywiście jej pokazałeś!

Jack: — No! Nigdy nie zapomni.

Terapeuta: — Czego nie zapomni?

Jack: — Co to znaczy przespać się z prawdziwym facetem.

Terapeuta: — A co z Jane, Marne i innymi? Myślisz, że dotarło do nich to przesłanie?

Jack: — Jasne! Żadna z nich nie mogła się oprzeć mojemu instrumentowi.

Terapeuta: — Musisz się czuć naprawdę dumny —jak superman, jak pra­wdziwy samiec.

Jack: — Pewnie.

Terapeuta: — Powiedz mi, jak to jest — czuć się jak prawdziwy mężczyzna?

Jack zaczął dostrzegać to, co naprawdę czuł pod pozorami pławienia się w chwale zdobywcy. Przyznał, że zawsze uważał się za maminsynka. Był najmłodszym z trzech braci. Rodzice zawsze chcieli mieć dziew­czynkę, ale po urodzeniu się Jacka zaprzestali prób. Zdarzało się, że ubierali „Jackie" w sukienkę i wiązali „jej" wstążki we włosy — czasem



56 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

robili to, gdy w domu byli goście. Wszyscy uznali, że ładna z niego dziewczynka. To się powtarzało aż do czasu, gdy Jack miał pięć, sześć lat. Jako dziesięciolatek przelotnie zainteresował się robótkami ręcznymi swojej mamy. Ona zaś zaczęła go do nich zachęcać, dużo bardziej niż Jack tego pragnął. Chłopak zajmował się więc szydełkowaniem, by zro­bić mamie przyjemność. Któregoś dnia kolega przyłapał go na tym zaję­ciu i zaczął się śmiać, że Jack jest dziewczyną. Jack przyrzekł sobie, że już nikt nigdy nie będzie wątpił, że jest chłopakiem. I nikt nigdy w to nie wątpił, z wyjątkiem samego Jacka. Te wątpliwości były motorem jego hiperseksualności.

Chris przyszła na terapię, ponieważ „nie umiała nad sobą panować". Uwielbiała być uwodzona. „Lubię być zdobywana. Seks to inna sprawa. Myślę, że za bardzo się obawiam choroby i martwię się o moją reputację, by się nim cieszyć". Lista jej kochanków była niezwykle długa. W trakcie terapii Chris zdała sobie sprawę, że to, iż była uwodzona, upewniało ją w poczuciu atrakcyjności: im więcej mężczyzn jej pragnęło, tym bardziej czuła się kobieca.

Chris także była ofiarą marzenia swych rodziców, by mieć dziecko innej płci. Wspominała, jak jej ojciec uczył ją rzucać kamieniami jak chłopak, biegać szybciej niż dziewczyny i tak siłować się na rękę, by wygrać. Razem z nią uprawiał różne sporty, nigdy jednak nie kupował jej żadnych zabawek, gdyż uważał je za „dobre dla mięczaków". Zawsze kpił z jej dziewczęcych cech: „Och, w tej idiotycznej sukience wyglądasz jak chuchro". Każde usiłowanie bycia „kobiecą" napotykało jego docin­ki. Czy można więc się dziwić, że Chris czuła potrzebę udowodnienia, że jest atrakcyjną kobietą?

Zarówno Chris, jak i Jack byli ofiarami rozmyślnego narzucania im cech charakterystycznych dla płci przeciwnej. Rodzice mogą nie zdawać sobie sprawy ze swojego okrucieństwa i długotrwałego wpływu ich zacho­wania na późniejsze pożycie seksualne dzieci. Byliśmy zaskoczeni liczbą klientów, którzy wyrażali podobny żal do swoich rodziców. Nadawanie biseksualnych imion, przebieranie maluchów za dziecko o przeciwnej płci i kupowanie nie chcianych, nieodpowiednich zabawek, były najczę­stszymi błędami rodzicielskimi. Jeden z naszych klientów opowiadał: „Pod choinkę dostałem lalkę. Możecie to sobie wyobrazić? Mam pięć lat, marzę o karabinie, rowerze i nowym samochodziku, a dostaję lalkę! By-


57

SEKS JAKO POTWIERDZENIE SEKSUALNOŚCI

łem wściekły i dotknięty do żywego, ale zrozumiałem to przesłanie". Są też przypadki, w których przyczyną powstania wątpliwości co do własnej płci są wzorce kulturowe. Rodzice nieustępliwie narzucają dziecku po­wszechnie przyjęte stereotypy męskości czy kobiecości. Dziecko próbuje sprostać tym ideałom, ale nigdy do końca mu się to nie udaje. Pojawienie się wątpliwości co do przynależności płciowej jest wówczas nieuniknione.

Coś takiego przydarzyło się Craigowi. Jego ojciec był twardym face­tem, który uczył syna, że mężczyźni nigdy nie płaczą („Skończ z tym mazaniem się, maminsynku"), że są odważni i kochają przygody („No, wejdź tam. Chłopcy nie boją się ciemności") i uwielbiają sport i współza­wodnictwo („Dobra walka jeszcze nikomu nie zaszkodziła"). Kiedy Cra-ig dorastał, zauważył, że często odczuwa lęk, że chce płakać i że ani trochę nie interesują go przygody.

Jako nastolatek zainteresował się malowaniem i muzyką. Był bardzo wrażliwym młodzieńcem o artystycznej duszy; chciał zostać artystą, ale przyczyny praktyczne zadecydowały, iż zdobył wykształcenie budowla­ne. Przez całe życie starał się stłumić swą wrażliwość. Przyswoił sobie kulturowy stereotyp narzucany mu przez ojca, ale w głębi serca wciąż miał wątpliwości, czy jest prawdziwym mężczyzną.

Po piętnastu latach małżeństwa żona Craiga zażądała, by poszukali dla niej pomocy. Pragnęła się uwolnić od nieustających nalegań męża, by częściej się kochali. „Seks jest fajny — powiedziała — ale co za dużo, to niezdrowo. Myślałam, że z wiekiem Craig trochę się uspokoi. Ale nic z tego. Czasem mam wrażenie, że robi to z jakiegoś przymusu".

W trakcie terapii Craig zdał sobie sprawę, że jego przesadne wymaga­nia w stosunku do siebie jako mężczyzny wytworzyły fałszywy głód seksu. Pragnął częstych, długotrwałych zbliżeń fizycznych po prostu dlatego, że uważał, iż tak się zachowują prawdziwi mężczyźni.

Powyższe przypadki ilustrują kilka prawd dotyczących wykorzystania seksu w celu potwierdzenia przynależności do danej płci:

• Zdarza się ono zarówno mężczyznom, jak i kobietom.

Seks nie może zaspokoić tej potrzeby, która nie jest natury seksualnej. I przy tym nigdy nie jest tak satysfakcjonujący, jak mógłby być.

58 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS


  • Nie zawsze wchodzi w grę seria podbojów miłosnych. Craig, na przy­
    kład, nigdy nie miał romansu. Jego hiperseksualność objawiała się
    w małżeńskiej sypialni.

  • Konwencjonalne techniki terapeutyczne nie dałyby w tych przypadkach
    żadnych efektów.

Najbardziej skłonne do uprawiania seksu po to, by potwierdzić swą seksualną tożsamość lub rozproszyć własne wątpliwości na ten temat, są osoby, które nie wypracowały sobie i nie zinternalizowały pojęcia mę­skości lub kobiecości. Każdy z nas musi zdecydować, co to znaczy być męskim czy kobiecą i co czyni z nas dobrych kochanków. Tylko jeśli stworzymy tego typu własne standardy, możemy się czuć „bezpiecznie" uprawiając seks. Jeśli te normy nie istnieją, nasze życie erotyczne jest sterowane przez wyimaginowany ideał lub stereotyp.

Ogólnie mówiąc osoby, które mają wątpliwości co do prawidłowości swych zachowań seksualnych, uprawiają seks rzadziej, niż by chciały. Te natomiast, które podejrzewają, że nie mają wystarczająco dużo cech przypisywanych danej płci, mają tendencję do uprawiania seksu częściej niż tego potrzebują. W obu przypadkach osoby te nie uzyskują pełni seksualnej przyjemności i satysfakcji. Konwencjonalne techniki terapii seksualnej są skuteczne w pierwszych przypadkach, w drugich pomóc może jedynie nieseksualna terapia seksu.




59

SEKS JAKO POTWIERDZENIE SEKSUALNOŚCI

Kochajcie się przy dźwiękach muzyki. Poddaj się jej dźwiękom, pozwa­lając im dyktować twe ruchy. Pomoże ci to zrozumieć, że kluczowym składnikiem satysfakcjonującego seksu jest zaufanie instynktowi. Nie próbuj kontrolować swych ruchów, by sprawić przyjemność sobie czy twojemu partnerowi. Po prostu zdaj się na odczucia i impulsy, gdy się pojawią. To jest właśnie to, co robi dobry kochanek. To jest to, co prowadzi do satysfakcji seksualnej — kierowanie się przypływami i od­pływami seksualnych uczuć i impulsów.



Jeśli podejrzewasz, że coś takiego się zdarza tobie lub twemu partnerowi:

  • Przemyśl sam bądź przedyskutuj z partnerem twoje wyobrażenia o ideal­
    nej kobiecie czy idealnym mężczyźnie. Wymień jak najwięcej odpowied­
    nich cech i za pomocą przykładów wyjaśnij, co masz na myśli. Potem —
    (a) zastanów się nad każdą z nich, by ocenić, na ile jest ona realistyczna
    i pożądana przez ciebie i twego partnera; (b) porozmawiajcie o tym, jak
    dana cecha wpłynie na każde z was i na wasz związek.

  • Udawaj, że jesteś dobrym kochankiem. Wyobraź sobie dokładnie, jak się
    zachowuje dobry kochanek. Wypróbuj takie zachowanie, gdy jesteś ze
    swym partnerem. Powtarzaj to i ćwicz. Będziesz zaskoczony tym, jak
    szybko nabierzesz biegłości.

SEKS A POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

61



Rozdział VIII

SEKS A POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

J. D. został aresztowany za molestowanie seksualne. Zwolniono go pod warunkiem, że podda się terapii. Powiedział nam, że zwykł zaczepiać obcych mężczyzn w toalecie lokalnego uniwersytetu, proponując im dar­mowe usługi seksualne. Ktoś, kto się przestraszył jego zachowaniem, zadzwonił na policję.

J. D. przyznał, że przyjemność seksualna była wtórna i że nie czerpał zadowolenia z samego aktu. Dreszcz wzbudzało w nim nagabywanie, „przyglądanie się zdumionej twarzy o pytającym spojrzeniu, czekanie na to, czy zaczepiony człowiek przyjmie propozycję, czy ją odrzuci".

Problem tego mężczyzny niewiele miał wspólnego z seksem. Był ra­czej związany z niską samooceną. J. D. wykorzystywał miłość fizyczną w celu utwierdzenia się w przekonaniu, że w rzeczywistości jest niewiele wart. Bo przecież: „Kto inny, jak nie śmieć z marginesu społecznego, robiłby coś tak głupiego i wulgarnego".

Tak poważne problemy należą, na szczęście, do rzadkości. Jednak samoocena zawsze ma wpływ (pozytywny bądź negatywny) na życie seksualne człowieka. Ktoś, kto ma dobre mniemanie o sobie, generalnie wybiera partnerów o podobnym statusie, pozwala sobie na przyjemny akt miłosny i zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Na ogół seks jest dla takiej osoby satysfakcjonującym, radosnym doświadczeniem.

Natomiast niska samoocena ma negatywny wpływ na zachowania seksualne. Osoby mające o sobie złe mniemanie często wybierają nieod-

powiednich partnerów, odbywają poniżające stosunki, sabotują własną erotyczną przyjemność lub traktują seks jako formę sprawdzenia się.

Przyjemność seksualna jest minimalna, jednak często jest to najmniej­sza z trosk. Pojawiać się mogą bowiem o wiele poważniejsze problemy, tak jak w przypadku J. D.

Zachowaniem tego mężczyzny rządziło wiele motywów i uczuć natu­ry nieseksualnej, które należało oddzielić od miłości fizycznej. Po pier­wsze, musiał on przyznać się przed sobą, że seksualna przyjemność, jaką czerpał ze swoich „akcji", była minimalna. Osiągnęliśmy to prosząc go, by przeanalizował każdy etap tego, co się działo w męskiej toalecie, koncentrując się na swoich odczuciach. Mężczyzna powiedział, że:



  1. czuł, iż jest silny i ma władzę, gdy jego „ofiara" wyglądała na
    zaskoczoną lub przestraszoną;

  2. odczuwał wdzięczność i zadowolenie, gdy ktoś przyjął jego propo­
    zycję;

  1. czuł się uległy i upokorzony, kiedy klękał, by „zrobić swoje";

  1. był zadowolony z siebie i podniecony, gdy u jego „partnerów" na­
    stępowała erekcja;

  1. był podniecony w czasie odbywania aktu;

  2. odczuwał ulgę, gdy stosunek się kończył;

  3. czuł się okropnie w kilka minut później;

(h) czuł potrzebę powtórzenia wszystkiego raz jeszcze, by uniknąć stawienia czoła poczuciu winy i negatywnym uczuciom, wyzwala­nym przez jego „działalność".

Każde z tych uczuć musiało być zanalizowane i zrozumiane. Weźmy na przykład pierwszy z kolei podpunkt. J. D. czuł się silny, bo ktoś się go bał; miał poczucie panowania nad sytuacją, gdyż mógł decydować, czy kontynuować akt, czy nie. Te uczucia miały związek z jego dotychczaso­wym życiem. Mężczyzna zdradził nam, że dorastając czuł się jak typowy czterdziestopięciokilogramowy cherlak, zakała rodu. Jego ojciec był do­mowym tyranem, który trzymał syna silną ręką. Jako dorosły J. D. zachowywał się bardzo biernie i często pozwalał, by inni go wykorzysty­wali. Był zaskoczony, gdy się dowiedział o związku między tymi do­świadczeniami a jego zachowaniami seksualnymi.



62 17 NIESEKSUALNYCH POWODÓW, DLA KTÓRYCH LUDZIE UPRAWIAJĄ SEKS

Mówił też o uczuciu wdzięczności i zadowolenia, którego doświad­czał, gdy ofiara się zgadzała. Jej przyzwolenie bowiem interpretował jako akt akceptacji jego osoby. J. D. miał jednak tak niskie mniemanie o sobie, że musiał się poczuć poniżony w zamian za to, że przez jeden krótki moment odczuł, iż ktoś może obdarzyć go sympatią.

W trakcie terapii stało się jasne, że jego zachowania były związane z niską samooceną. Proces terapeutyczny polegał na analizowaniu wszy­stkich uczuć, odbudowaniu poczucia własnej wartości i treningu asertyw-ności. Później dołączyliśmy technicznie zorientowaną terapię seksualną, by nasz klient mógł poczuć, że jest w stanie stworzyć z kimś normalny związek erotyczny.

Tak poważne problemy z poczuciem własnej wartości nie należą do częstych. Jednak niska samoocena ma negatywny wpływ na poziom życia seksualnego u tysięcy ludzi. Poniżej opisujemy kilka najczęściej występujących mechanizmów będących skutkiem tego zjawiska.





1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   12


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna