Nikt Cię tu nie chce



Pobieranie 10.55 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar10.55 Kb.
"Nikt Cię tu nie chce"
Inscenizacja słowno-muzyczna

Osoby: Człowiek 1; Człowiek 2; Człowiek 3; Sumienie; Człowiek trzymający krzyż; Głos Chrystusa.

(Chrystus wisi na krzyżu, scena pusta, tylko krzyż. Zbliża się człowiek 1)

Cz.1: - A ty kto? Nie możesz gdzieś indziej się powiesić, tylko tu? Dlaczego nie odpowiadasz? Mówię do ciebie! Wiesz kim jestem? To moja droga i nikt bez mojej zgody nie może się przy niej wieszać. Złaź, bierz krzyż i wynoś się. Słyszysz co do ciebie Mówię? (Nadchodzi człowiek 2).

Cz.2: - Chłopie, bądź cicho. Facet umiera, a ty chcesz aby zszedł?

Cz.1: - Jak chce umierać, to niech umiera gdzieś indziej. To moja droga. Kto go tu prosił?

Cz.2: - Uspokój się. Spróbuję z nim porozmawiać. (Zwraca się do Chrystusa wiszącego na krzyżu) - Człowieku, on cię nie chce. Zejdź i powieś się gdzieś indziej. Po co tu przyszedłeś? (Cisza) - Czy ty naprawdę nie rozumiesz że nikt cię tu nie chce. Proszę odejdź!

Cz.1: - Co z nim gadasz. Idę po siekierę i sam go zetnę.

Cz.2: - Stój! Co ty chcesz zrobić? Na krzyżu jest człowiek! Chcesz go zabić?

Cz.1: - A co mam zrobić? A może sam mam się powiesić? Idę! Zetnę go. To moja droga, moja, moja...(odchodzi)

Cz.2: - I widzisz chłopie co ci przyszło. Zaraz przyjdzie i cię zetnie, wytnie i wygoni. Powiedz mi, jaki diabeł cię tu przysłał? Co chcesz osiągnąć przez to, że się zabijesz? Myślisz, że ktoś potrzebuje twojej śmierci? Przecież nic nie zmienisz. Świat pozostanie światem, Bóg Bogiem... a zresztą, co mnie to obchodzi. To nie moja sprawa. Chce cię ścinać, to niech ścina! Zostawiam cię, odchodzę. (Chrystus zostaje sam, pusty krzyż, cisza. Po chwili wchodzi człowiek 1 z siekierą)

Cz.1: - Teraz cię zetnę. Uważaj. Raz na zawsze skończę z tobą (zamierza się, chce uderzyć)

Sumienie: - Stój! Co robisz? przestań! (wbiega na scenę)

Cz.1: - Czego chcesz? Kim jesteś?

Sum.: - Jestem twoje sumienie.

Cz.1: - Co?

Sum.: - Jak możesz być taki nikczemny, morderca! A może by ciebie tak powiesić, a potem ściąć!

Cz.1: - Nikt ciebie o zdanie nie pytał!

Sum.: - A szkoda! Gdyż to ja uratowałem cię nieraz od śmierci wiecznej. Lecz uważaj! Nie zawsze będę. Przyjdzie czas, że mnie zabraknie. Wszystko ma swój czas. Jest czas narodzin, wzrostu, pracy, odpoczynku, radości i bólu. Jest też czas rozliczenia!

Cz.1: - Wynoś się. Idź precz!

Sum.: - Głupcze!

Cz.1: - Jak śmiesz. Won z mojej drogi bo psami poszczuję!

Sum.: - Dobrze, odchodzę. Ale jeszcze powrócę. (oddala się)

Cz.1: - Teraz mi nikt nie przeszkodzi! Zetnę cię, wyrwę z mego życia, zanim się zakorzenisz. (wbiega człowiek 3)

Cz.3: - Stój! Co robisz? Zabijesz człowieka. Opanuj się! Co ci zrobił? Bądź miłosierny, zlituj się nad nim.

Cz.1: - Dlaczego mam się litować. Mógł nie wchodzić mi w drogę. Jestem panem u siebie. To moja droga i zniszczę każdego, kto będzie ją kalał.

Cz.3: - To jest człowiek...

Cz.1: - I co z tego. Ja nikomu nie wchodzę bezkarnie w drogę, więc i mnie nikt nie będzie wchodził.

Cz.3: - Jesteś złym człowiekiem!

Cz.1: - Jestem sobą.

Cz.3: - Diabeł cię opętał. Uwziąłeś się na człowieka. spójrz mu w twarz. Zobacz, jakie delikatne rysy, jaki piękny, czysty. A ty chcesz go zabić!

Cz.1: - Nie widzę w nim nic pięknego. Ma brudną twarz, jest mokry od krwi i potu. Co w nim pięknego?

Cz.3: - Ma czystą duszę i wspaniałe serce. Czuję moc bijącą od niego.

Cz.1: - Co ty gadasz? Obudź się. Coś taki zauroczony? Jeszcze tego brakowało. Chłopie! Ocknij się! Co ci jest?

Cz.3: - Panie, jestem, czekam. (pada na kolana) - Jakiś Ty dobry. Dziękuję że mnie przyjmujesz do grona wybranych. Chwała Ci Panie, bądź uwielbiony!

Cz.1: - Co ty gadasz, opanuj się! (szarpie człowieka 3)

Cz.3: - Uspokój się. Nie szarp. Lepiej klęknij i módl się do niego. To On, wyzwoliciel, zbawca. Błogosławię Cię Panie Jezu!

Cz.1: - Też mi wyzwoliciel, a na krzyżu wisi! (zwraca się agresywnie do czł3) Dałeś się omamić! Rozumiesz, on kłamie! On umiera! Pokaż mi w którym miejscu zwyciężył! (dalej do widowni) Jedyne co ma, to skrawek odzienia i krzyż, do którego jest przybity! Śmieszne, zwycięzca! Czego? Kogo? I co ma? Krzyż! Parodia! (chwila ciszy) - Co on takiego zrobił, żeś padł przed nim na kolana? Słyszysz! Przed jakimś oberwańcem klęczysz! Może jeszcze zostaniesz jego niewolnikiem. Ty, wolny człowiek niewolnikiem! Idiotyzm! A może i ja mam nim być? Chciałbyś, co? (w kierunku Chrystusa) - Niedoczekanie twoje, nie będę ci służył! No powiedz coś! Broń się! Nie boję się ciebie! Jestem silniejszy, bogatszy. I zetnę cię. Zniszczę, podepczę. No powiedz coś! Niemowa jesteś? A może brzydzisz się mnie? Myślisz, że nie jestem wart twoich słów! Ale to ty wisisz, umierasz, a ja żyję! Będę żył! Jestem bogaty! Mogę mieć 10, 100 takich dróg! Mogę mieć wszystko! No powiedz coś! Powiedz!

Głos Chrystusa: - Kocham cię!

(człowiek 1 opada na kolana i spuszcza głowę)

KONIEC!


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna