Opowieści z Narnii. Książę Kaspian



Pobieranie 78.66 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar78.66 Kb.

Opowieści z Narnii. Książę Kaspian




Tytuł oryginalny: The Chronicles of Narnia: Prince Caspian
Reżyseria: Andrew Adamson

Scenariusz: Andrew Adamson,

Christopher Markus

i Stephen McFeely na

podstawie powieści C. S.

Lewisa
Wykonawcy:

Ben Barnes książę Kaspian


Georgie Henley Łucja

Anne Popplewell Zuzanna

Skandar Keynes Edmund

William Moseley Piotr

Liam Neeson Aslan (głos)

Vincent Grass doktor Kornelius

Sergio Castellitto Miraz

Peter Dinklage Zuchon

Pierfrancesco Favino baron Podlizar

Warwick Davis Nikabrik

Tilda Swinton Biała Czarownica

Damián Alcázar baron Sobiepan

Simón Andreu baron Scythley

Ken Stott Truflogon

Eddie Izzard Ryczypisk

Cornell S. John Gromojar

Alicia Borrachero Pretensjonata

Klára Issová wiedźma


Obsada polskiej wersji językowej:


Marcin Hycnar książę Kaspian

Maja Cygańska Łucja

Marta Dąbrowska Zuzanna

Kamil Kubik Edmund

Piotr Deszkiewicz Piotr

Piotr Machalica Aslan (głos)

Janusz Zakrzeński doktor Kornelius

Krzysztof Stelmaszyk Miraz

Adam Ferency Zuchon

Miłogost Reczek baron Podlizar

Artur Barciś Nikabrik

Danuta Stenka Biała Czarownica

Mariusz Bonaszewski baron Sobiepan

Leon Charewicz baron Scythley

Henryk Talar Truflogon

Marcin Przybylski Ryczypisk

Mirosław Zbrojewicz Gromojar

Ewa Konstancja Bułhak Pretensjonata

Andrzej Blumenfeld wilkołak
Agata Kulesza wiedźma

Polska wersja językowa: Sun Studio Poland


Reżyseria polskiego dubbingu: Waldemar Modestowicz

Opieka artystyczna: Mariusz Arno Jaworowski
Produkcja polskiej wersji językowej: Disney Character Voices

International, Inc.



Zdjęcia: Karl Walter Lidenlaub

Muzyka: Harry Gregson-Williams

Montaż: Sim Evan-Jones

Scenografia: Roger Ford

Efekty specjalne: Dean Wright

Kostiumy: Isis Mussenden

Producenci: Andrew Adamson, Douglas

Gresham, Mark Johnson,

Perry Moore, Philip Steuer
Produkcja: Walt Disney Pictures –

Walden Media – Lamp Post

Productions Ltd., USA

Premiera światowa: 16.05.2008 r.

Premiera w Polsce: 30.05.2008 r.

Dystrybucja w Polsce: Forum Film Poland

Czas: 150 min.

Dozwolony od lat: od 7 lat

O filmie


Od przygód Łucji, Zuzanny, Edmunda i Piotra Pevensie w Narnii minął już rok. Zgodnie z obietnicą Aslana, dzieci powracają tam, jednak w czasie ich nieobecności w Narnii minęło ponad 1000 lat i wiele się zmieniło. Magiczne stworzenia i mówiące zwierzęta stały się jedynie legendą, a rządy sprawuje okrutny uzurpator, Król Miraz. Narnijczycy kryją się przed bezwzględnymi wojskami. Prawdziwy król - tytułowy Książę Kaspian - siostrzeniec Miraza, zostaje zmuszony do ucieczki. Rodzeństwo musi pomóc mu w pokonaniu tyrana i zdobyciu tronu.




Siła Narnii

„Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa” (The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe), jedna z najbardziej oczekiwanych premier filmowego sezonu 2005/2006 i jednocześnie najbardziej prestiżowa z ostatnich produkcji wytwórni Disney’a, nie zawiodła oczekiwań. Jej koszt wyniósł ponad 180 milionów dolarów, ale wpływy z dystrybucji na całym świecie przekroczyły 745 milionów i to tylko w kinach! W tej sytuacji planowana jest ekranizacja całego cyklu, a więc siedmiu pełnometrażowych kinowych widowisk. Teraz możemy obejrzeć część drugą: „Księcia Kaspiana”.


Przygotowania do produkcji pierwszej części trwały dwa lata, zdjęcia zaś 18 miesięcy. Zdjęcia do drugiej części rozpoczęto 12 lutego 2007 r. Przez sześć tygodni kręcono w Nowej Zelandii, potem, w końcu marca, ekipa przeniosła się do Czech, gdzie wykorzystano między innymi doskonale wyposażone studia Barrandov oraz Modrany i okolice miasta Usti. Wreszcie filmowcy odwiedzili Słowację i… polskie Karkonosze.
Pierwszy film zawierał przeszło tysiąc komputerowo zrealizowanych obrazów. Druga część zawiera takich ujęć już ponad 1500! W ich realizacji pomagały cenione brytyjskie firmy Moving Picture Company (cykl o Harrym Potterze, „Troja”) oraz Framestore CFC („Casino Royale”, „Złoty kompas”), chociaż główny ciężar prac spoczywał, tak jak przy pierwszym filmie, na Weta Digital, nowozelandzkiej firmie założonej w 1993 roku między innymi przez Petera Jacksona i wsławionej pracą przy „Władcy pierścieni” oraz „King Kongu”. Druga część „Narnii” została zrealizowana równie starannie i dysponowała z pewnością jeszcze potężniejszym budżetem. Ambicją reżysera było to, by za wszelką cenę utrzymać poziom wyznaczony przez pierwszą odsłonę tej opowieści.


Kumpel Tolkiena

Zamierzona filmowa seria jest adaptacją siedmioczęściowego cyklu powieściowego autorstwa Clive’a Staples Lewisa (1898–1963), angielskiego pisarza, filozofa i wykładowcy literatury renesansowej na uniwersytetach w Oksfordzie i Cambridge. Książki o fantastycznej krainie Narnii powstały w latach 1950–1956 i osiągnęły wielki sukces w Europie i USA. Przetłumaczono je na 35 języków, sprzedano ponad 85 milionów egzemplarzy. Są od lat doskonale znane w Polsce, także dzięki znakomitemu tłumaczeniu Andrzeja Polkowskiego i wydawnictwu Media Rodzina. Przedtem ukazywały się nakładem wydawnictwa PAX.

Lewis był przyjacielem J.R.R. Tolkiena, autorem wielu prac naukowych i esejów dotyczących kultury, religii i teologii. Początkowo sceptyk i ateista, odegrał później wielką rolę jako obrońca chrześcijaństwa; był autorem wielu błyskotliwych esejów oraz popularyzatorskich książek na temat wiary i współczesnej cywilizacji. W swoich utworach często świadomie zacierał granice pomiędzy powieścią, filozoficznymi rozważaniami i refleksją na temat wiary i współczesnej mu kultury, za co go chwalono, choć jego polemiści z tej zbytniej, ich zdaniem, swobody często czynili mu zarzut. Jego powieści ceniono za niepowtarzalną atmosferę i zręczne przeplatanie etycznych refleksji z wciągającą akcją. Krytykowano je zaś (m.in. Tolkien) za zbyt chętne wykorzystywanie popularnych motywów literatury fantastycznej i przygodowej.
Na wątkach z biografii Lewisa oparto sztukę teatralną Williama Nicholsona oraz film „Cienista dolina” (Shadowlands, 1993) Richarda Attenborougha, gdzie rolę pisarza zagrał sir Anthony Hopkins.


Więcej mroku

Prace nad scenariuszem drugiej części cyklu rozpoczęto jeszcze przed premierą „Lwa, czarownicy i starej szafy”. Reżyser i współscenarzysta Andrew Adamson zdecydował o ekranizacji powieści Lewisa w porządku publikacji, a nie chronologicznym. Główny powód był prosty: obawiał się, że jego młodzi aktorzy zbytnio się zestarzeją. Reżyser deklarował, że tym razem ton opowieści będzie zdecydowanie bardziej mroczny. Scenarzyści postanowili wprowadzić pewne zmiany w stosunku do literackiego oryginału. Dodali partie mówiące o tym, jak czuje się rodzeństwo po powrocie z baśniowego świata do szkoły. Postanowili też o wiele szybciej niż w powieści spleść losy dzieci i Kaspiana. A także obdarzyć bohaterów pewnym poczuciem winy za to, co wydarzyło się w Narnii podczas ich nieobecności. Jednym z kluczowych konsultantów był Douglas Gresham (syn żony autora i jej pierwszego męża, pisarza W.L. Greshama), który zarządza spuścizną po Lewisie, prowadząc C.S. Lewis Company. Podkreślał on wielką satysfakcję, nie tylko finansową, jaką przyniosła spadkobiercom pisarza współpraca z Adamsonem i resztą ekipy. Wspominał, że przez 20 lat nie sprzedawano praw do ekranizacji i nie działo się tak bez powodu. Poprzednie adaptacje uznano za pod wieloma względami rozczarowujące. Moje marzenie wreszcie się spełniło – wspominał Gresham. – „Lew...” podbił w 2005 roku światowe kina. Skala sukcesu jednak mnie zaskoczyła, w dodatku film był naprawdę wierny duchowi i literze powieści.


A tak opowiadał o pracy nad kontynuacją fantastycznej opowieści reżyser w wywiadzie udzielonym Robertowi Bensonowi: W pierwszym filmie mieliśmy do czynienia z zupełnie nowym światem, z wiosną, odrodzeniem, wszystko było wesołe i pełne barw. Było to dla mnie w pewnym sensie kłopotliwe. Musieliśmy rozegrać krwawą bitwę w wiosennych kolorach! Ten film jest mroczniejszy, ma więcej akcji i koncentruje się na księciu Kaspianie. Mam wrażenie, że to bardziej film dla chłopców. Oczywiście nadal jest w nim mnóstwo liryzmu znanego z części pierwszej, jednak jest też bardziej epicki. Poza tym, „Księcia Kaspiana” w większej mierze kręciliśmy w plenerach. Pierwsza część w prawie siedemdziesięciu procentach powstała w studiu, a tylko w trzydziestu w prawdziwych lokalizacjach; tym razem było odwrotnie. Czy więc kolejna część cyklu ma trafić do nieco innych odbiorców? Czy jej klimat będzie odmienny? Ci, którzy znają dobrze twórczość Lewisa uważają, że różnice są niewątpliwe. Podobnego zdania był także realizator. Wydaje mi się, że książka miała ogromne znaczenie. Kiedy czyta się „Księcia Kaspiana”, ma się przed sobą rodzeństwo Pevensie, które jeszcze rok temu władało Narnią. Nawet jako dziecko zastanawiałem się, jak by to było: rządzić królestwem, a zaraz potem wrócić do domu, żeby odrabiać pracę domową. To musi być trudne i na pewno wkurzające. Poza tym Kaspian odkrywa, że jego wuj zabił mu ojca, a teraz próbuje zabić i jego. Tak więc, jak sądzę, w naturalny sposób opowieść jest mroczniejsza. W pierwszym filmie śmierć Aslana to bardzo emocjonalny moment, czujemy, jak wokół rozpościera się mrok. Natomiast w nowym filmie chcieliśmy, by Miraz przypominał złych ludzi, jakich możemy spotkać w prawdziwym życiu. To opowieść o waleczności i o tym, że walka ze złem wymaga prawdziwego poświęcenia. A także przyspieszonego skoku w dojrzałość.
Producent Mark Johnson, podkreślając epicką skalę widowiska, mówił, że tworzenie filmu sprawiało mu osobiście radość. Przypominały mi się te wszystkie filmy, jakie oglądałem w dzieciństwie. Pełne efektownych walk, szermierczych wyczynów i szlachetnych bohaterów.
Adamson z kolei kładł duży nacisk na psychologiczny wymiar opowieści. Dzieciaki wracają do świata, do którego się przywiązały, z którym wiążą się ich liczne wspomnienia. I nagle stwierdzają, że ten świat nie istnieje, są tylko jego ślady. Mnie spotkało coś podobnego. W dzieciństwie i młodości mieszkałem na Nowej Gwinei. Tam dojrzewałem. A teraz zmieniło się tam prawie wszystko. Bohaterowie są w podobnej sytuacji. Nie zapominajmy, że władali tą krainą przez piętnaście lat. Więc nic dziwnego, że nie pogrążają się w nostalgii, ale chcą ją przywrócić do kształtu, w jakim ją zapamiętali. Oczywiście na tyle, na ile to będzie możliwe.

Współscenarzysta Christopher Markus był zdania, że pisarz pozostawił w tej dziedzinie duże pole do popisu. Zaintrygowała nas kwestia, jak to jest być królem, a potem powrócić do szkolnego życia w wojennym Londynie, po czym znów odbyć podróż w drugą stronę. Postanowiliśmy rzucić na to światło.


Chłopcy stają się mężczyznami

William Moseley, odtwarzający rolę Piotra, tak mówił o swym bohaterze: Rozumiem go, choć sam, mam nadzieję, nie postępuję podobnie. Piotr czuje się odsunięty na boczny tor, więc izoluje się od grupy, jest arogancki, nie uznaje Kaspiana. Jego czyny nie płyną z serca, ale z jego rozbuchanego ego. Ciężko mu się przyznać, że popełnia błąd. I płaci za to bardzo wysoką cenę. Piotr musi udowodnić mieszkańcom Narnii, że jest mężczyzną. Nikt nie wierzy, że był królem. Musi dowieść tego czynami.


Reżyser podkreślał, że jego zdaniem aktor przeszedł ewolucję podobną do swego bohatera. Teraz jest dwudziestojednoletnim mężczyzną, świadomym tego, co robi. Ale z pewnością dobrze pamięta niedawne czasy niepewności i brawury.
Anne Popplewell wyznała, że jej Zuzanna tym razem miała szansę uczestniczyć w wielu sekwencjach walki. Dla Popplewell i Moseleya to już ostatni film cyklu. To, szczerze mówiąc, trochę smutne, że musimy się rozstać z ekipą, że nasza przygoda się kończy – wyznała młoda aktorka. Georgie Henley, wykonawczyni roli Łucji, ma dziś dwanaście lat i na koncie... dwie książki: „The Snow Stag” („Śnieżny jeleń”) oraz „A Pillow of Secrets” („Poduszka tajemnic”). Deklaruje się jako wielbicielka książek Lewisa, ich siłę upatrując w tym, że opisy Narnii nie są przeciążone szczegółami i pozostawiają miejsce na swobodną grę wyobraźni czytelnika. W pierwszym filmie byłam przede wszystkim słodką, małą Łucją. Teraz mam o wiele więcej do zagrania, uczestniczę w akcji i bywam też zabawna. Łucja jest także odważniejsza i gotowa walczyć o to, w co wierzy. A wierzy w Aslana, najmocniej ze wszystkich dzieciaków – komentowała rezolutnie młodziutka aktorka. Według producenta Johnsona, postać Łucji i jej dylematy są kluczowe dla zrozumienia tej części opowieści. Dziewczyna musi bowiem wykazać się niezłomnością i przejść serię niezwykle trudnych sprawdzianów.
Skandar Keynes zagrał Edmunda. Jego rola też uległa wielkiej przemianie. Keynes tak to tłumaczył: Teraz, z powodu zachowania Piotra, Edmund musi niejako przejąć rolę niezawodnego starszego brata. Przedtem zawsze oglądał się na Piotra, czekał na jego działania i decyzje. W nowym filmie to na nim w wielkiej mierze spoczywa odpowiedzialność za rodzeństwo. A w dodatku okazuje się, że teraz to on czuje, że musi pomagać Piotrowi i czyni to.
Reżyser stwierdził: Bohaterowie się zmienili i moi aktorzy też się zmienili. Nie chcę, żeby zabrzmiało to zbyt słodko, ale tak naprawdę jest: oni też dojrzeli. Byłem z nich dumny.


Dzieciaki w ogniu walki

W filmie znalazły się spektakularne sceny walk nieobecne w powieści, zwłaszcza widowiskowy rajd Kaspiana i Piotra na zamek Miraza. Zuzanna i Łucja miały też o wiele większy udział w scenach akcji niż w pierwszym filmie.


Zuzanna naprawdę walczy, a Łucja naprawdę jest zmuszona posługiwać się sztyletem – mówił Adamson. – Zyskałem zaufanie producentów i zaufanie do samego siebie, pracując nad pierwszą częścią filmu. Dlatego odważyłem się pójść krok dalej.
By obniżyć koszty, baza produkcyjna filmu została ulokowana w Anglii, również ze względu na ulgi podatkowe. Przy pierwszym filmie zrozumiałem, że dla obrazu, dla kina, a przede wszystkim dla aktorów o wiele lepsze są zdjęcia w prawdziwych plenerach. Choć trudniejsze do wykonania, dają poczucie realności. Ale niestety, na takich planach nie śpi się w pięciogwiazdkowych hotelach... – opowiadał reżyser. – Zjeździliśmy cały świat, od Chin po Argentynę. Było niezwykle ciężko, ponieważ mieliśmy bardzo sprecyzowany pomysł na to, co chcemy osiągnąć. Ostatecznie, tak jak w pierwszym filmie, dużo scen nakręciliśmy w Nowej Zelandii. Znaleźliśmy też wiele pięknych miejsc w Europie Centralnej – na Węgrzech, w Czechach i Słowenii.
Zdjęcia rozpoczęto w lutym 2007 roku w Auckland, kręcono jednak nie tylko w Nowej Zelandii, ale przede wszystkim w Europie Wschodniej, zwłaszcza w Czechach, lecz także w Polsce – w Górach Stołowych oraz w Szklarskiej Porębie (w maju i w czerwcu). Ukończono je 8 września 2007 roku.
Ogromną dekorację dziedzińca zamku Miraza wybudowano w praskim studiu Barrandov. W lipcu nakręcono zaś niezwykle skomplikowaną sekwencję bitwy na moście na rzece Socza w Słowenii. Powstała tam gigantyczna replika mostu, wzorowanego na budowlach rzymskich, będącego scenerią owej bitwy.
Jak mówiłem, to raczej film dla chłopców. Przeciwnicy naszych bohaterów to przeważnie ludzie, groźni wojownicy – opowiadał reżyser. – Nadaliśmy im inspirowany średniowieczem wygląd. Nawiązywaliśmy zwłaszcza do ówczesnych formacji wojskowych, hiszpańskich i francuskich.

Dojrzewanie w ogniu bitew

Nowy film to, jak już wspomnieliśmy, także opowieść o dojrzewaniu. William Moseley tak tłumaczył ewolucję granej przez siebie postaci: Piotr ma własne problemy, z którymi musi się uporać, a Kaspian własne. Początkowo mocno ze sobą rywalizują, dochodzi pomiędzy nimi do ostrych starć. Zaczynają jak rozgniewani na siebie nastoletni chłopcy, a gdy ta część opowieści się kończy, rozumieją konieczność kompromisu i zachowują się jak mądrzy królowie. Na planie dwaj młodzi aktorzy się zaprzyjaźnili.


Anna Popplewell tak opowiadała o atmosferze podczas pracy: Czuliśmy się trochę jak na zjeździe rodzinnym. Poznaliśmy się wszyscy dobrze podczas kręcenia poprzedniego filmu. Wiedzieliśmy, jakie są nasze mocne strony, ale także nauczyliśmy się, jak radzić sobie z tym, co się nam niekoniecznie w innych podoba. Zresztą Skandar, grający Edmunda, mieszka bardzo blisko ode mnie, można powiedzieć, że tuż za rogiem, więc nie mogłam od niego uciec, choćbym chciała – śmiała się.
Technika filmowa zmienia się w takim tempie... Ponownie mamy bardzo wiele niesamowitych postaci, niektóre, znane z części pierwszej, przeprojektowaliśmy, inne są zupełnie nowe. Ale ponieważ Telmarowie to ludzie, w naszych bitwach jest tym razem więcej ludzi niż stworzeń. To teoretycznie może się wydawać logistycznie łatwiejsze, jednak było wielkim wyzwaniem. Na planie mieliśmy ponad trzystu statystów, którzy spędzili ponad trzy miesiące na trenowaniu, by stać się przekonującą, spójną armią, a następnie zaliczyli trzy miesiące zdjęć i podróży pomiędzy Czechami a Słowenią – wspominał reżyser.


Spec od „Shreka”

Reżyserem filmu został ponownie Andrew Adamson, Nowozelandczyk, współreżyser pierwszej i drugiej części „Shreka”. Poznał powieści Lewisa jako dziecko, mówił, że powrót do nich po latach był ciekawym i pouczającym doświadczeniem, pozwalającym zauważyć rzeczy, które wcześniej przeoczył. To klasyka w prawdziwym sensie tego słowa. Pamiętam, że przez okrągły rok, gdy rodzice czytali mi te książki po raz pierwszy, żyłem głównie w fantastycznym świecie Narnii. W dużej mierze ukształtował on moją wyobraźnię. Pewnie zabrzmi to tak, jakbym się przechwalał, ale ten film nie jest dla kogokolwiek. Sądzę, że robię ten film dla siebie, ponieważ koniec końców, inaczej nie da się pracować. Można się tylko poddać własnemu instynktowi. Robię więc film, który jest oparty na moim wspomnieniu o tej książce, na tym, czym ta książka była dla mnie. Staram się też wejść głębiej w postaci. Ale oczywiście jestem przekonany, że ten film świetnie przemówi i do dzieci, i do dorosłych – tłumaczył swe zamiary Adamson przy okazji realizacji pierwszego filmu. Jeśli chodzi o drugą część, deklarował: Pokazałem fragmenty filmu dzieciakom w różnym wieku. Dopóki nie obejrzysz filmu z dziećmi, nie jesteś w stanie stwierdzić, czy w jakiejś scenie nie posunąłeś się za daleko. I odkryłem, że jest kilka momentów, w których musimy wyhamować. Przekonałem się, że dzieci lubią być straszone tylko wtedy, gdy czują się bezpiecznie. C.S. Lewis robił to świetnie w swoich książkach, szczególnie jeśli chodzi o małe dzieci. Starał się przekazywać między wierszami informację – nie mogę wam powiedzieć, jak bardzo straszne to było, bo wtedy rodzice nie pozwoliliby wam czytać tej książki. Zostawiał to ich wyobraźni, ale nie pozwalał im przebywać tam zbyt długo. My w filmie staraliśmy się robić dokładnie to samo. Moja starsza córka Isabelle skończyła pięć lat i obejrzała fragmenty pierwszej części. Była jednak jeszcze na tyle malutka, że nie potrafiła utrzymać skupienia przez cały film. Jednak kiedy Tilda Swinton (która grała Białą Czarownicę) przyjechała do nas w odwiedziny, następnego dnia Isabelle powiedziała: Chcę zobaczyć „Narnię”. I obejrzeliśmy. Nie miała problemów nawet ze śmiercią Aslana. A ja cały czas siedziałem z nią i czekałem na jakąś traumę.


Sam Lewis miał nadzieję, że jego powieści będą „książkami wielokrotnego użytku”. Liczne zastępy wielbicieli Narnii i kolejne wznowienia tych opowieści potwierdzają, że tak właśnie się stało. Adamson nie zmienił swych zasad. Twierdził, że jeśli odstępowano od literackiego oryginału, to tylko w minimalnym stopniu, starając się zachować ducha twórczości Lewisa.


Wojowniczy tyran i ekscentryczny karzeł

W nowym filmie pojawiło się kilka istotnych nowych postaci. Oprócz Kaspiana jest to tyran Miraz. Obsadzono w tej roli –odważnie i bardzo nietypowo – włoskiego aktora Sergio Castellitto. Ten doskonały aktor znany jest między innymi z pełnych ciepła kreacji w „Sprzedawcy marzeń” (1995) Giuseppe Tornatore, „Czasie religii” (2002) Marco Bellochio czy w „Zagubionej gwieździe” (2006) Gianni Amelio. To pierwszy w jego długiej karierze występ w roli czarnego charakteru. Aktor nie czytał powieści, ale czwórka jego dzieci z entuzjazmem odebrała pierwszy film. Gdy zapoznał się ze scenariuszem, był bardzo zadowolony. Jego zdaniem Miraz to nie konwencjonalny brutal i tchórz, lecz odważny żołnierz, tyle że służący złej sprawie. Przypominał mu króla Klaudiusza z „Hamleta”. Johnson wspominał, że twórców filmu zaintrygowała kaseta, którą przesłał im aktor. Oczywiście, znaliśmy dorobek Sergio, ale rzeczywiście nie kojarzył on się wcale z postaciami pełnymi zła, wręcz przeciwnie. Jednak ta prezentacja przekonała nas, że ten wybór będzie jak najbardziej właściwy. Aktor nie był rozczarowany pracą z Adamsonem. Dużo rozmawialiśmy o psychologicznym wymiarze tej roli, doszliśmy do wniosku, że starcie Kaspiana z Mirazem to nie tylko walka dobra ze złem, ale także konfrontacja młodości i doświadczenia, raczej cynicznego doświadczenia.


Charakteryzatorzy postanowili podkreślić oczy aktora specjalnym makijażem i dodać mu brodę. A kostium nadał mu wygląd po trosze pirata, po trosze najemnego żołnierza. Elementy barbarzyńskie miały się harmonijnie łączyć ze specyficzną elegancją.
Peter Dinklage, pamiętny z „Dróżnika” (2003) Thomasa McCarthy’ego, a ostatnio z brawurowego popisu w komedii Franka Oza „Zgon na pogrzebie” (2007), zagrał Trumpkina, cynicznego karła. Przeważnie proponują ci role bohatera albo drania i nic pomiędzy. A Trumpkin jest właśnie kimś pomiędzy. Z pewnością nie przypomina on żadnego krasnoludka z „Królewny Śnieżki” – żartował w swoim stylu mały wielki aktor.
A co się stało z Białą Czarownicą? Oddajmy głos Adamsonowi: Pojawia się, ale nie powiem więcej ani słowa. Dodam tylko, że jednym z powodów, które skłoniły mnie do nakręcenia tego filmu była złożoność czarnych charakterów. W pierwszym filmie zło było bardziej absolutne, bo i Bóg był bardziej absolutny. Tu zło ma więcej wspólnego z ludzkim złem, z polityką, ścieraniem się sił, a dla filmowca to fascynujące. Nie zwykły, prosty czarny charakter, ale postać, która w wysublimowany sposób manipuluje ludźmi.


Książę: młody, piękny i zdolny

Adamson zdecydował się zatrudnić do tytułowej roli Bena Barnesa, młodego angielskiego aktora, znanego głównie z pracy w teatrze, już w dwa i pół tygodnia po szeroko zakrojonych przesłuchaniach do roli Kaspiana.


Według niektórych znawców świata Narnii, Kaspian to właściwie dziecko. Jednak uważna lektura wskazuje, że jest w wieku zbliżonym do Piotra. Tak o młodym aktorze opowiadał reżyser: To było w pewnym sensie poruszanie się po omacku, jednak Ben Barnes miał dużo większe doświadczenie niż dzieciaki, które zaangażowałem w poprzednim filmie, a przecież udało się naprawdę znakomicie. Zorganizowaliśmy ogólnoświatowy casting, finaliści pochodzili z rożnych krajów, a Ben pojawił się stosunkowo późno. W tym czasie występował w „History Boys” w National Theatre w Londynie. Nasz agent znalazł go tam i przesłał mi jego taśmę. Ben, tak samo jak James McAvoy, który wcielał się w pana Tumnusa, spojrzał na materiał z innej perspektywy, pokazał mi kilka zaskakujących niuansów, wszedł w postać bardzo głęboko. Poza tym, jest czarującym młodym człowiekiem i świetnie wygląda. Ma też zapał i dyscyplinę pracy, która budzi mój podziw.
Ben przyleciał do Los Angeles na przesłuchanie tuż po sobotnim przedstawieniu „History Boys” na West Endzie. Niemal od razu mieliśmy pewność, że to właśnie nasz Kaspian. Ma w sobie wiele z gwiazdy filmowej w starym stylu, urodę i magnetyzującą charyzmę – zachwycał się producent Mark Johnson. Barnes tuż po otrzymaniu wiadomości o angażu miał, niegroźny na szczęście, wypadek samochodowy. Wkrótce musiał się udać do Nowej Zelandii na intensywny kurs walki wręcz i jazdy konnej, trwający aż dwa miesiące.
Barnes tak wspominał swą reakcję na wiadomość o tym, że przeszedł pomyślnie zdjęcia próbne: Po prostu wybiegłem przed dom i wrzeszczałem.
Jak wielu członków obsady, nieźle znał książkę. Tata czytał mi ją, gdy miałem jakieś osiem lat, imitując wszystkie te niezwykłe głosy. Potem oglądałem wersję BBC. Podczas studiów zajmowałem się literaturą dziecięcą i wtedy poznałem dobrze utwory Lewisa. Gdy dostałem angaż, sięgnąłem na półkę i znalazłem tam wydanie „Kaspiana…” z 1989 roku.
Wspomniane wyżej szkolenie w zakresie jazdy konnej było niezbędnie konieczne. Oto co wyznał Barnes: Podczas castingu spytali mnie: A jak tam u ciebie z jazdą konną? Odpowiedziałem: na przyzwoitym poziomie. Szybko zadzwoniłem do mamy i spytałem, czy kiedyś w ogóle siedziałem na koniu. Odpowiedziała, że tak, zdarzyło się to raz, miałem chyba wtedy z osiem lat. Po szkoleniu w Nowej Zelandii chwaliłem się mamie, że teraz naprawdę niezły ze mnie jeździec. Trochę trudno było jej w to uwierzyć, bo szczerze mówiąc i delikatnie rzecz ujmując, nigdy jakoś blisko nie obcowałem ze zwierzętami.
Barnesa zadziwiła skala przedsięwzięcia, zwłaszcza tłum ludzi uwijających się na planie nawet tysiąc osób oraz ogromne dekoracje, szczególnie imponujący zamek tyrana. Andrew powiedział mi, że na ekranie, dzięki efektom komputerowym, będzie on jakieś trzy razy większy. Aktor przyznał, że praca nad filmem sprawiła mu pewne trudności. Polegała ona często na czekaniu i wielu powtórkach. Trudno wtedy osiągnąć stan pożądanej koncentracji – tłumaczył. Barnes twierdził, że bardzo pomógł mu reżyser, który miał w głowie każdy najdrobniejszy detal, nawet podczas kręcenia pełnych rozmachu i zgiełku ogromnych scen zbiorowych.
Potwierdził, że reszta młodych aktorów przyjęła go bardzo dobrze. Czytasz te wszystkie wywiady w prasie i myślisz, że te gadki o jednej wielkiej filmowej rodzinie są śmieszne, ale w tym przypadku okazało się to prawdą.
Barnes wspominał, że największym wyzwaniem było forsowanie rwącej rzeki na koniu. Nie czuł się w takich okolicznościach zbyt pewnie, ale postanowił tego nie okazywać. Reżyser powiedział, że było nieźle, ale za moment dodał: Cały czas strasznie zaciskałeś szczękę, więc zrób to jeszcze raz.

Barnes był zdania, że relacje jego bohatera z Piotrem były niezwykle istotne. Kaspian zagrożony śmiercią dmie w magiczny róg i wzywa na pomoc króla, czyli Piotra, ale wkrótce się okazuje, że popadają w konflikt, ponieważ mają zupełnie odmienne koncepcje dotyczące walki. Obaj z Williamem byliśmy zgodni, że choć akcja rozgrywa się w fantastycznym świecie, powinniśmy grać w sposób maksymalnie wiarygodny i realistyczny, bo to zaangażuje emocje widowni.


Stwory dziksze niż dotąd

Howard Berger kierował potężnym zespołem odpowiedzialnym za charakteryzację. Założeniem było, że satyry, minotaury, fauny i karły będą miały o wiele dzikszy i bardziej zaniedbany wygląd niż w pierwszej części, a to z tego względu, iż ścigane przez żołnierzy Miraza musiały się kryć w odosobnionych miejscach. Początkowe zamierzenia filmowców mówiły o trzech tysiącach sesji charakteryzatorskich, skończyło się na czterech tysiącach sześciuset, co według Bergera jest zapewne światowym rekordem. Ta tytaniczna praca zajęła aż dziewięć miesięcy. Najbardziej dumny był Berger z efektów pracy nad postaciami karłów Zuchona i Nikabrika. Peter Dinklage, który zagrał pierwszego z nich, był też pierwszym aktorem, który podpisał kontrakt na udział w filmie. Adamsona po prostu zachwyciła jego gra w „Dróżniku”. Dinklage, zanim udzielił odpowiedzi, przeczytał dokładnie powieść, po czym szybko wyraził zgodę. Następnie został zaproszony przez reżysera na specjalną prezentację do Los Angeles, gdzie pokazano mu komputerową wizualizację jego postaci, zwłaszcza w scenach walk. Aktor wspominał, że wrażenie było niezwykłe, wręcz dziwaczne. Nigdy w życiu czegoś podobnego nie widziałem i po prostu nie mogłem powiedzieć nie – wyznał. Dinklage codziennie musiał poddawać się trwającej ponad dwie i pół godziny charakteryzacji, która przeobrażała go kompletnie. Żartował, że rozpoznać go można było chyba tylko po oczach. Obdarzono go wielką czerwoną brodą i owłosieniem jak u jaka. To nie była najbardziej komfortowa charakteryzacja – opowiadał ze śmiechem. – Zwłaszcza, że w Pradze, gdzie kręciliśmy, było naprawdę ciepło.


Już serio dodawał, że spece od charakteryzacji, którzy z nim pracowali, rozumieli, iż trzeba było uczynić wszystko, by nie zamienić go w kukiełkę i by pozostawić mu możliwość aktorskiej ekspresji.
Jednocześnie pracowano nad charakteryzacją Warwicka Davisa, który grał Nikabrika. Davis przyznał, że charakteryzacja i kostium pomogły mu odnaleźć klucz do postaci, zwłaszcza specyficzny głos, którym ją obdarzył. Johnson wspominał: Nikabrik naprawdę zapłacił wysoką cenę za tyranię, jaka zapanowała w Narnii. Davis dał tej postaci to, co bardzo lubię – smak zaskoczenia, prawdziwej niespodzianki.
Aktor wspominał: Dostosowali wygląd postaci do mnie – poczułem się, jakbym to był ja, tylko bardzo stary i bardzo dziwaczny.
Cornell S. John zagrał Gromojara, centaura wspierającego rodzeństwo w starciu z Mirazem. John to czarnoskóry londyński aktor, odnoszący sukcesy w musicalach, chociażby w „Porgy i Bess” czy „Królu Lwie”. Został odnaleziony po długim castingu: chodziło o zaangażowanie mężczyzny bardzo postawnego, z którego emanuje duchowa siła i mądrość. Centaury według mitologii żyją bardzo długo, dlatego ucharakteryzowana twarz aktora miała stać się, jak mówili twórcy, „zwierciadłem czasu”.
Jeśli zaś chodzi o Aslana, to miał być on kombinacją ogromnej, poruszanej hydraulicznie lalki oraz komputerowej magii. Adamson zdecydował, że w porównaniu z poprzednim filmem ma być on o 15 procent większy.
Po długich wahaniach, do roli walecznej myszy, szermierza Ryczypiska, a raczej jego głosu (zwierzątko w całości wygenerowano w komputerze) zaproszono Eddie’ego Izzarda, słynnego komika estradowego pamiętnego między innymi z występów filmowych w „Cieniu wampira” czy „Across the Universe”. Dużą trudnością było nadanie tej postaci wiarygodnego wyglądu. Bo jest to... bardzo duża mysz i zachodziła obawa, by nie wyglądała jak niezgrabny szczur.
W pracy nad filmem posłużono się techniką zwaną prewizualizcją. Za pomocą komputerów stworzono cały świat Narnii i wygląd poszczególnych scen. Zgodnie z tym budowano dekoracje i szukano plenerów, dokonując niezbędnych korekt. Adamson był zdania, że była to wielka pomoc, zarówno jeśli chodzi o spójność wizji, jak i o zachowanie reżimu budżetowego. Tak więc, kierując się komputerową wizją, Nową Zelandię wybrano ze względu na wielkie obszary dziewiczych lasów, Polskę ze względu na niepowtarzalny charakter Gór Stołowych, Pragę Czeską zaś ze względu na świetnie wyposażone studia filmowe i staromiejskie plenery, doskonale imitujące Londyn z czasów II wojny światowej.


Chwila oddechu i znów do pracy

Seria będzie kontynuowana. Pod koniec roku ruszą zdjęcia do trzeciej części „Podróż Wędrowca do Świtu” – „The Chronicles of Narnia: the Voyage of a Dawn Treader”, której premierę przewiduje się na rok 2010. Tym razem za kamerą stanie weteran brytyjskiego kina, Michael Apted („Córka górnika”, „Nell”, „Świat to za mało”), Adamson zadowoli się zaś prawdopodobnie rolą producenta. Oczywiście, że mam dość Narnii! Ale jestem coraz szybszy. Nad „Shrekiem” pracowałem prawie pięć lat, pierwsza „Narnia” zajęła mi niemal trzy, a druga już tylko dwa i pół roku. Ewidentnie przyspieszam, ale po „Księciu Kaspianie” robię sobie przerwę. Rok przerwy – komentował reżyser.


Zamierza jednak jeszcze powrócić do magicznej krainy. Jeśli widzowie by tego chcieli, studio zdecydowało się sfilmować wszystkie części, a ja miałbym reżyserować którąś z nich – wybrałbym „Siostrzeńca Czarodzieja”. To prequel opowiadający o stworzeniu tego cudownego świata. Ponieważ C.S. Lewis napisał go na końcu, był w stanie połączyć wszystkie niepowiązane wątki i usunąć pewne paradoksy. To by mi bardzo odpowiadało.

O aktorze



Ben Barnes (książę Kaspian)
Angielski aktor. Urodził się 20 sierpnia 1981 roku. W latach 1997–2003 występował w National Youth Theatre. W 2004 roku ukończył wydział anglistyki i dramatu na Kingston University. Zdobył renomę jako aktor teatralny. Debiutował na profesjonalnej scenie w sztuce Katherine Knowles „New Ophelia” na deskach londyńskiego Pleasance Theatre. Zagrał w „Sex, Chips and Rock’n’Roll” Debbie Horsfield w Exchange Theatre w Manchesterze. Odniósł sukces w objazdowej inscenizacji głośnej sztuki Allana Bennetta „History Boys”, w Polsce znanej z filmowej adaptacji pod tytułem „Męska historia”. Z udziału w niej zrezygnował, gdy dowiedział się, że powierzono mu rolę Kaspiana. Był jednym z wokalistów boysbandu Hyrise.
Filmografia:

2006 – Doctors (serial TV, odc. Facing Up, prem. TV 20.02.2006), Split Decision (TV), 2007 – Gwiezdny pył (Stardust), 2008 – Bigga Than Ben, Opowieści z Narnii: Książę Kaspian (The Chronicles of Narnia: Prince Kaspian), Easy Virtue (w realizacji)




O reżyserze




Andrew Adamson

Nowozelandzki reżyser pracujący w USA. Urodził się 1 grudnia 1966 roku w Auckland w Nowej Zelandii. Początkowo pracował jako grafik komputerowy, potem, od 1991 roku, jako specjalista od efektów specjalnych, głównie w firmie PDI/DreamWorks , między innymi przy filmach: „Prawdziwe kłamstwa” (True Lies, 1994) Jamesa Camerona, „Zabaweczki” (Toys, 1992) Barry’ego Levinsona, „Batman Forever” (1995), „Czas zabijania” (A Time to Kill, 1996) oraz „Batman i Robin” (Batman & Robin, 1997) – wszystkie trzy w reżyserii Joela Schumachera. Był współreżyserem wielkich przebojów – „Shreka” oraz „Shreka 2” (także współscenarzystą). W obu filmach o zielonym ogrze użyczył głosu epizodycznym postaciom – w pierwszej części jego głosem mówił Duloc Mascot, w drugiej – kapitan gwardii. Do pierwszego „Shreka” napisał też piosenkę „Merry Men”. Reżyserował wiele reklamówek na zlecenie takich firm, jak Converse, Dow czy Miller Genuine Draft.




Filmografia:
2001 – Shrek in the Swamp Karaoke Dance Party (V), Shrek (Shrek), 2004 – Shrek 2 (Shrek 2), 2005 – Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa (The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe), 2008 – Opowieści z Narnii: Książę Kaspian (The Chronicles of Narnia: Prince Caspian)






©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna