Orkiestra św. Mikołaja – o miłości przy grabieniu siana



Pobieranie 45.93 Kb.
Data02.05.2016
Rozmiar45.93 Kb.

Orkiestra św. Mikołaja – O miłości przy grabieniu siana




OTWARCIE
O MIŁOŚCI PISANIE PRZY GRABIENIU SIANA

sł. Wanda Czubernatowa


Grabię tłustą koniczynę

kocim brzuszkom na pierzynę

Słonko włazi mi do ucha

w drzewach ptasia zawierucha


Napinają koty brzuchy

pośród ptasiej zawieruchy

a ja robię dziurę w sianie

na wieczorne na kochanie


Przed wieczerzą po wieczerzy

kiedy huknie sowa z wieży

napęcznieje osia bania

od naszego całowania



SZEDŁEM SOBIE ...

sł. ludowe z lubelszczyzny


Szedłem sobie przez olszynkę,

napotkałem se dziewczynkę,

ona czarne oczy miała,

ona mi się podobała.


Kochaneczko chodźwa do dum,

bo się z tobom nie nagodum,

nie nagodum, nie nastoje,

bo sie uojca, matki boje.


Matki, uojca nie bójże się,

nie jesteśmy w ciamnym lesie,

choć nie w lesie ale w gaju,

zawiodłeś mię ty hultaju.


Jo dziewczyny nie zuwioda,

bo mi chodzi o uroda,

o uroda, o wianeczek,

o ten ślubny pierścioneczek.


Idź dziewczyno po ogrodzie,

znajdziesz kamień, puś po wodzie,

jak ten kamień będzie pływał,

ja u ciebie będę bywał.


Dziewczę się na rozum wzięło,

kamień z wosku uwinęło,

lekki kamień pływaj, pływaj,

ty Janeczku u mnie bywaj.


Idź dziewczyno po ogrodzie,

znajdziesz piórko, puś po wodzie,

jak to piórko pójdzie do dna,

wtenczas ty mnie będziesz godna.


Dziewczę się na rozum wzięło,

pióro złotem nakropiło,

ciężkie piórko idzie do dna,

widzisz Janku żem cię godna.


Wiwat, wiwat, żem wygrała,

żem się w siedmiu nie kochała,

kochałam się w chłopcu jednym,

nie w bogatym, tylko w biednym.



CAS MIŁOŚCI (POCHNOŚCI LEŚNE)

sł. Wanda Czubernatowa


Siedziały w lesie pochności leśne

siedziały w dziurze

na siwyj górze

siedział na drzewie diablicek młody

potocek chlustoł gorzciami wody

kie my sie ześli lemze świtaniem

świat sie zakręcił naszym kochaniem

Pochności leśne i śpiywki ptosie

zesły sie w tońcu na śrybnyj rosie

juz my na chmurze wniebowstąpili

kie my w bośkaniu wargi złącyli
NUTA PŁYNIE

sł. Wanda Czubernatowa


Ktoś tak cicho

jak kot łapom

idzie niebem ponad grapom

idzie wodom,

idzie liściem

siwo, bioło, przeźrocyście

Słonko spadło

w goju siadło

do podołka gruszki kładło

a tyś wysedł,

a tyś przysedł

i ramienia twoje biołe

mojom duse opasały.

i

tak cicho jak kot łapom



w niebieskości ponad grapom

jak dwa mentle jednoskrzydłe

umęcone

niedościgłe



pofurgali my do świata

scęście gonić scęście łapać.

– po smrecynie, po jedlinie

cicho kańsi nuta płynie

źlebem zjedzie zniknie w wodzie

to zaś huknie na ślebodzie –

Moje serce w gorzci niesem

a tyś przesedł

a tyś przesedł

Ktoś tak cicho jak kot łapom

idzie smutnie ponad grapom

dyscem


burkom

siępawicom

o spłakanym biołym licu

MÓJ TY ARCHANIELE, CZARNY, LEŚNY, SŁODKI I DALEKI!

sł. Wanda Czubernatowa


Mój ty czarny archaniele

przyleć do mnie na wesele

przyleć do mnie zjesienniały

z wiatrem dużym albo małym

Włóż opasek wybijany

i kapelusz kostkowany

albo przyleć całkiem goły

bo tak latają anioły

Na wierzchołku Hałasówki

leśne wino piją mrówki

zostawią nam parę flaszek

żeby rozgrzać serca nasze

Potem miłość spadnie z drzewa

w leśnej dziurze mysz zaśpiewa

tylko przyleć archaniele

na to nasze na wesele!

A jak śnieg przykurzy dziury

wyleź z archanielskiej skóry

i jak mróz mocy nabierze

przyjedź do mnie na rowerze

Wsuniemy się w galon z winem

schowamy się pod pierzynę

zgubimy się między pierzem

kiedy miłość nas rozbierze!



CO BY CO

sł. Wanda Czubernatowa


Kieby w twoim cornym oku

był sum smreka

sum jesieni

sum potoków

kieby w twoim gibkim ciele

było słonko było ciepło

i wesele

kiebyś chodził krajem nieba

rano w nocy u z wieczora

hej, kiebyś nosił gwiozdy w dłoni

z jabłoni

z grusy


ze skorusy

liście zmienioł w podusecki

i cobyś mi septoł nad useckiem

ze to syćko mos

ze ino mnie dos

byłby moj?

byłby roj?

co by było

co by co?

Teroz gęśle bier

I groj


KAZ TE ROKI
Kaz te roki

kie nos wiedły w świat syroki

gęśle z lipy samograjki

gęśle godne

nie okrajki

nie pęknione

nie lepione

grały grzmiały pełnym tonem

Kaz te nase siumne chody

ka nadzieje

ka ślebody

kaz te nase orle pióra

i te nase głowy w chmurach

kaz te serca kute w złocie

kaz ten górol w dumnym locie

– he??


Dzisiok plaskot nasych kyrpcy

lemze mało mys usłysy

dziś nom dular zwóni bździnom

dziś nom dobrze

pod pierzynom

tańcujemy



BALLADA O HENRYKU ZBÓJNIKU

ballada ludowa z z Lubelszczyzny


W ciemnym lasku ptaszek siada,

i usłyszał co kto gada.

Raz usłyszał dwoje ludzi,

jak kawaler panne budził.

Budził, budził, by wstawała,

żeby jego pokochała.

Czterej bracia siostre mieli,

i za mąż ją wydać chcieli.

Wydali ją za Henryka,

za wielkiego rozbójnika.

On po górach, on po lasach,

ona sama w tych pałacach.

On po górach, on po lesie,

co zabije, to przyniesie.

Raz jej przyniós chustkę białą,

całą we krwi omazaną.

- Żono, żono, wypierz mi ją,

na słoneczku wysusz mi ją.

Ona prała i płakała,

chustke brata poznawała.

To jest chustka brata mego,

wczoraj wieczór zabitego.

- Cicho żono, deszczyk padał,

ja nie słyszał kto to gadał.

Cicho żono deszczyk rosił,

ja nie słyszał kto to prosił.



TAM POD BOREM

ballada ludowa z Mazowsza


Tam pod borem, tam pod borem

tam Marysia stojała

czarną chustą, czarną chustą

gałązki wiązała.

Przyjechało, przyjechało

trzech kozuniów z Rusi

rozwiązało, zawiązało

gałązkę Marusi.


A który mnie, a który mnie

troje ruty zwiezie

to ten zaraz to ten zaraz

moim mężem będzie.


A który mnie, a który mnie

trzech zielów dostanie

to ten ze mną, to ten ze mną

do ołtarza stanie.


A ja Jakub, mam ja Jakub

trzech koników w stajni

a to ja ci, a to ja ci

trzech zielów dostanę.

A na białym, a na białym

przez morze przejadę

a na siwym, a na siwym

trzech zielów dostanę.


A na siwym, a na siwym

trzech zielów dostanę

a na czarnym, a na czarnym

przed Marysią stanę.

Już ja jadę, już ja jadę

do Marysi z zielem

a Marysia, a Marysia

do ślubu z weselem.


Zagrajcie mi, zagrajcie mi

krakowskiego tańca

niech ja idę, niech ja pójdę,

Z Marysią do tańca.


Nie obejdę, nie obejdę

z Marysieńką w koło

już na ziemi, już na ziemi

Marysine czoło.

Nie obejdę, nie obejdę

z Marysieńką w koło

już na ziemi, już tam leży

Marysine czoło.



JAŚKOWI A. (zembiska)

sł. Wanda Czubernatowa


Hej, dziywce!

Kiebyk mioł zymbce

jako wilcysko –

wygryz byk ci z nuka

zaglewiałe sercysko!

Wzar byk się w niego

w samućki środecek,

Jus byk wiedzioł cego sukać

Niegby krew po brodzie ciekła

Nasełbyk tyn kusek lodu

Naduchołbyk w niego zoru

Naduchołbyk w niego ciepła...

Zor obróci lód we wodę

a woda sie łzami stocy

Łzy zamazom ci urodę,

ale przeźrom na świat ocy...

ale przeźrom na świat ocy...
8.11.62 r. wieczorem

* * * BYŁEŚ MOJ

sł. Wanda Czubernatowa


W letnim lesie

na odwiecerz

byłeś mój

w borównicku niedoźrałym

we mchach rośnych

byłeś mój

ręce twoje zakwitały

kwitły ogniem kwitły kwiatem

ochraniały mnie przed światem

byłeś mój

Potem miesiąc ślozł z wierzchołka

nabroł gwiozdek do podołka

i złociście sioł po lesie

od gór leci letnie granie

tońcom gwiozdki na polanie

na cetynie

na smrecynie

septo zając zajęcynie

byłeś mój

Byłeś ogniem

byłeś światem

zielonością

duchem

kwiatem


byłeś mój

MATKA DIEBŁA

sł. Wanda Czubernatowa


Widać Babiom Góre bez moje okienko

przykryto chmureckom jak białom wełenkom

To matusia Diebła ryktuje śniodanie

i gwizdo na ciorta – przyjdź moje kochanie!

Już się w piecu poli, warzom sie grulecki

– Przyjdź moje Dieblątko, dom ci maślonecki!

Matka Diebła ciepło jako piec we mrozy

lubiom jom ptosecki, chrobocki i kozy.

Zyje w Babiej Górze od wiek wieków sama

ceko i spoziyro, ka piekielno brama...

Z mojego okienka widać Babiom Góre

Przylecioł pon Dieboł, co mo carnom skóre.

Na tyj cornyj skórze mo kudły cerwone

na głowie dwa rózki, tam ka trza ogonek.

Jednom nózkę kurzom, a drugie kopytko

– Coz wom bedem godać – poćwiara zeń brzydko.

Jesce pokantliwi! Z płota smaty kradnie,

drzewa łomie w lasak, choć wiy, ze nie ładnie.

Brzydok, zbój, kusiciel, smołom ubabrany

Dlo swojej Matusi – synek ukochany...



PIES

sł. Wanda Czubernatowa


Leci leci pies po lesie

jesień niesie

w pysku niesie

niesie wiater na ogonie

w oku corne skrzydło wronie

goni koty marcypany

po oranym po kopanym

to z badyli ogień słozy

do ogniska grulik włozy

mały grulik malusieńki

drobny drobniok drobniusieńki

w śtyry łapy chyci słonko

stulo sie ś nim po zogonku

nure wsadzi w siwe niebo

o psim scęściu, śpiewo, śpiewo
Na dziołecku i na klinie

siedział diabeł w koniczynie

jeden

pod postacią kota



drugi

pod postacią kota

bo to były diabły dwa

Kiedy jeden liściał

wtedy drugi piściał

oburzały się pałki

gałki

kwiatowe fiolety



co to znaczy liścieć

co to znaczy piścieć

nie wiedziały

niestety
Na dziołecku i na klinie

dwa diabełki w koniczynie

postrachały babkę klapkę

starą osę muchołapkę

Na dziołecku i na klinie

nie ma diabłów w koniczynie

Zły czas


Król Wszego Stworzenia

wygonił ich do jęczmienia

a z jęczmienia

do potoka

a z potoka

do ob


ło

kaaaaaaa


Już nie pasę kóz na klinie

w cudzej koniczynie

przyszły do mnie kotodiabły

koto


bajko

iski


pyski

kotobajkoiskipyski

Jemy razem z jednej miski

(Z młodości: na półrolnej miedzy

siedziałam

pasałam kozy w cudzej koniczynie

i rozmyślałam.

Zostały tylko wspomnienia.



DUMKA ŻALU

rumuńska pieśń ludowa


Czem-li zechcesz - zrób mię, Panie,

Lecz daj duszy spoczywanie.

Niech gołębiem niech srebrzystym,

Mknę pod nieba błękit czysty,

Niech skrzydłami wietrzanemi

W dal ulecę z zimnej ziemi,

Aż na matki mej mogile

Dusza moja wytchnie chwilę,

aż wyszlocha się, wyżali

Z tego, co mi serce pali,

Z dobrej chwili, z biednej doli,

Z tego żalu, co mię boli...



MAMO MOJA

Pieśń sieroca z Lubelszczyzny


Mamo moja ukochana,

przyjda do cie jutro rano.

Bede płakała na grobie,

bo jo myśla wciąż o tobie.

Ni mom siostry ani brata,

nie szkoda mi tego świata.

Jo bym chciała być przy tobie,

byś mie głaskała po głowie.

Byś mie do snu uusypiała,

do serca mie przytulała.

Byłaś najdroższu uosobu,

jak mi było dobrze z tobu.

Co to za godzina była,

żeś mie mamo zostawiła.

Dziecko moje, Bóg tak zrzundziuł,

i dotund mi żyć przysuńdził.



ZIELNA

sł. Wanda Czubernatowa


Zielna, Zielna! Gdzie masz ziele

To na miedzy, to w kościele

Trochę w szparze za sosrębem

Przy potoku i pod dębem

Na ugorze, na uboczy

Tam, gdzie konik polny skoczy

Tam, gdzie rosy kropla w dzwonku

Między żytem na zagonku

Pachnie ziele dusi mami

Przeszła przez świat Zielna Pani

Boże drzewko na ochotę

Macierzanka na tęsknotę

Piołun z ziombrem i wrotyczą

Opoiły nas goryczą

Leśne duszki na przetaku

Ususzyły pałkę maku

Różne dziwy i dziwuszki

Dwa krasnale spod krzewuszki

Kradną zapach gorzkiej mięty

Owijają sobie pięty

Uszy, nosy na kichanie

I na wielkie miłowanie!

Tylko człowiek smutny stoi

Ani kicha, ani broi

Owszem, święci gorzkie ziele

Pod kościołem, czy w kościele

Ale po co, ale na co

I za ile, albo za co

Czy się modli, czy tam przyśpi

Herbicydy ma na myśli...

Za górkami, dolinkami

Idzie z zielem Zielna Pani

Z Nią nadzieja i pociecha

Przed Nią, za Nią leśne echa... leśne echa.




JO

sł. Wanda Czubernatowa


No no no

Hm hm hm cy cy cy

Ooooooooo!

hehehe


Hyyy

MOŁDAWSKA

Piosenka z Mołdawii


Maică de n-aş şti hori

Lai-la-la la-la-la

Inima mi s-ar ofiri

Lai-la-la-la


Maică de n-aş şti cînta

Lai-la-la-la

Inima-n mine-ar crăpa

Lai-la-la-la


Şi numai aşa c-aşa mi-e drag

De la uşă pîn la prag


Doamne ţine-o pe maicuţa

Că ia mi-a făcut guriţa

Şi tot ea mi-o zis hirea

Aibă faţa ca floarea
Şi şini mi-o făcut ochii

Aibă binele lumii


Şi şini m-audi horind

Crede că n-am nişi-un gînd



ZAMKNIĘCIE


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna