Oska r materiały szkoleniowo – organizacyjne Klubu Przewodników Turystycznychptt k im. Anny I Oskara Andruszkiewiczów Oddział pttk przy Instytutach P. A. N. Wroc ł a w Nr I / 2013



Pobieranie 141.03 Kb.
Strona1/3
Data05.05.2016
Rozmiar141.03 Kb.
  1   2   3
O S K A R

Materiały szkoleniowo – organizacyjne
Klubu Przewodników Turystycznych P T T K

im. Anny i Oskara Andruszkiewiczów

Oddział PTTK przy Instytutach P. A. N.

W r o c ł a w

Nr I / 2013

Plakat propagandowy autorstwa Stanisława Westwalewicza, źródło: internet


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W r o c ł a w - lato 2013

Redakcja : Stanisław Dziuba - stantour@interia.pl

Pl 53 – 030 WROCŁAW ul. Przyjaźni 49 / 16 tel.: 71 33 970 34, 604 105 181

Wielce Szanowne i Szanowni Czytelnicy Oskara.

Przekazuję Wam kolejny numer Oskara. Jest to podwójny a w zasadzie potrójny numer tego periodyku. Tak. Potrójny. Doszedłem bowiem do wniosku, że jeszcze go będę redagował i wydawał, ale przynajmniej na razie, już nie jako miesięcznik, ale jako kwartalnik. Nie będę ukrywał. Wpłynęła na to znaczna część przekazywanych mi uwag i opinii. Często pisaliście mi e-maile gdzie pisaliście : Przejrzałem. Przeczytam, jak będę miała czas, . Lub : nie mam czasu, taki jestem zagoniony. Kiedyś przeczytam. No moi kochani. Jak ja mam czas i to przez wiele nocy, dni i wieczorów ślęczeć, wyszukiwać, namawiać, pisać, wysyłać – a potem czytam przeczytam kiedyś. No to jest jak jest.

Zapewne, wielu z Was ta moja decyzja zasmuci. Otrzymuję przecież wiele listów, e-maili, telefonów z gratulacjami, zapytaniami, kiedy będzie następny numer Oskara.

Dla Was wszystkich i tych wiernych czytelników i tych co Oskara odkładają na zaś, będzie on docierał – ale raz na kwartał.. Mam wiele zebranych materiałów przesłanych mi od wielu autorów, niektórzy kończą teksty i prześlą je niebawem. Niektórych – przykre-tych najbliżej mnie mieszkających, bo w tym samym mieście co ja- może wreszcie też zachęcę i napiszą do Oskara. Tyle może przykrych, może nie miłych, ale szczerych słów. Mam też kilka pomysłów , które zrealizuję pisząc do innych zaprzyjaźnionych redakcji. W tym mam zaległości i chcę je nadrobić.

Zanim zaprezentuję ten numer Oskara, najpierw podzielę się z Wami pewna myślą, która nasunęła mi się pisząc ostatnie teksty. W naszej historii było wiele przykładów wspaniałych postaw patriotycznych. . Ale przecież były i takie Polki, zarówno w dawnych czasach, w szeregach arystokracji, jak w późnej, które romansowały, wychodziły za maż, czy nawet ,,sprzedawały się” obcym urzędnikom, dyplomatom, żołnierzom Byli tacy polscy generałowie, którzy służyli po kolei: u Kościuszki, Napoleon, księcia Poniatowskiego a potem carowi Rosji.. Były takie Polki, które w czasie okupacji hitlerowskiej bywały w restauracjach, na dancingach a nawet w…. z niemieckimi żołnierzami. Wreszcie byli funkcjonariusze SB i TW w naszym kraju w okresie PRL- A w ZSRR, były chyba setki tysięcy Rosjan w służbie NKWD, czy w Niemczech w służbie Gestapo. Zastanawiałem się co kierowało tymi wszystkim grupami ludzi. Doszedłem do wniosku, że łączyła ich chęć zdobycia pieniędzy, bogacenia się, awansu społecznego, urządzenia sobie wygodnie życia. A ludzie dzisiejszej naszej władzy. Po co poszli na stołki burmistrzów, prezydentów, na funkcje posłów…. Przecież wielu z nich co jakiś czas zmienia poglądy, partie polityczne. Najlepszy przykład to Ricardo ( takie imię ma w paszporcie –nie Ryszard) Cz…………, Policzyli mu, ze jest już chyba w 7-ej partii.

Może mój pogląd jest błędny, niesłuszny. Może krzywdzę wielu ludzi. Ale po prostu wątpię, czy wielu z nich podjęło się tej działalności ze względów ideowych. Jak to jest w harcerskiej przysiędze; służyć Bogu, Ojczyźnie i Bliźniemu. Są jednak tacy wariaci, ideowcy, ostatni Mohikanie, którzy nie mają willi, nie jeżdżą Mirafioli, nie mają garniturów od Armaniego. ………….Może i ja jestem takim maleńkim , skromnym ideowcem,……. stad Oskar.

W okresie wiosennym tego, 2013 roku było, a i czekają nas ważne wydarzenia. Im też poświecony jest ten numer Oskara .Trwają obchody 150-tej Rocznicy Powstania Styczniowego. Zamierzam, i mam już część materiałów, by więcej miejsca w Oskarze temu zrywowi patriotycznemu poświecić. Tylko niech Kolega M……. prześle mi pewien, obiecany mi tekst. Obiecany….. trzy miesiące temu. W tym numerze Oskara pokazuje tło , sytuację przed wybuchem powstania, z drugiej strony, tej od Rosjan. Stąd tekst o Wielkim Księciu Konstantym i znienawidzonym żandarmie Warszawy- Nowosilcowie.

Minęła może, bez większego echa, kolejna rocznica zakończenia II wojny światowej, kolejna rocznica Bitwy o Monte Cassino. Drugą wojnę światową pokazuję przez pryzmat zarówno bohaterów jak i prostych ludzi. Bohaterski harcerz w Białymstoku zginął ratując polskie książki, Austriak- żołnierz Wehrmachtu, ginie, bo odmówił strzelania do niewinnych Polaków, bohaterski polski lotnik, który ginie w czasie bojowego lotu nad Niemcy. Piszę o przeżyciach prostych kobiet :Białorusinek i Rosjanek Pokazuje ją przez pryzmat fragmentów kilku przemówień.: Hitlera, generała Andersa i amerykańskiego generała G.S. Pattona.

Jest też trochę typowej turystyki. Na początku i na końcu Oskara. Gdzie warto pojechać – do katowickiego Nikoszowca i do Krakowa.. Są odpowiedzi na zagadki. No pewno, nie byłbym sobą, bym kolejny raz nie ,,zaczepił” fałszywego, błędnego tekstu. Spróbujcie też wraz z gimnazjalistami rozwiązać fragment testu z historii. Miłego, spokojnego przeczytania Oskara. Czekam tez na Wasze listy, opinie, krytykę. Staszek Dziuba

Tak dawniej mieszkali śląscy górnicy
KATOWICKI POMNIK HISTORII - N I K I S Z O W I E C .
Blisko centrum Katowic , właśnie w Nikiszowcu, zachowało się unikatowe osiedle robotnicze. Zostało ono wybudowane przy dawnej kopalni Giesche w dwu etapach, tj. w latach 1908 -1915 i 1920 -1924. Swoim wyglądem to zaprojektowane przez architektów Emila i Georga Zillmanów, odbiega od innych robotniczych osiedli.. znajdujących się na Górnym Śląsku. Osiedle Nikiszowiec składa się z 9 różnej wielkości bloków. Niezwykle urokliwe są bramy wiodące do poszczególnych podwórek. Warto też zwrócić uwagę na detale architektoniczne, co powoduje, że każdy budynek jest inny.

Ulice robotniczego osiedla Nikiszowiec zbiegają się na centralnym placu. Tu skupia się życie osiedla. W każdą niedziele pobożni Ślązacy, udają się do pięknego, neobarokowego kościoła pw. św. Anny, górującego swoją kopułą nad okolicą. Obok kościoła, w budynku dawnej gospody zagościła się obecnie poczta. Wyżej wspominano, o pięknych detalach architektonicznych. To i na tym budynku znajduje się piękna mozaika przedstawiająca czerwone róże. Natomiast na dwu pionowych pasach nad wejściem urzekają imitacje wstążek jakimi śląskie dziewczyny ozdabiały swoje wianki.



Kościół w Nikiszowcu


W pobliżu tej dawnej gospody znajdowała się pralnia publiczna. W budynku tym na parterze znajdowały się koryta z kranami. Do prania brudnej bielizny czy ubrań wykorzystano ciepłą wodę z kopalni. Po upraniu w korytach gotowało się bieliznę w specjalnych elektrycznych kotłach. Następnie pranie wędrowało na piętro do suszarni. A potem magiel.



Dawny magiel

W międzyczasie można się było wykąpać w łaźni. Kapały się zarówno kobiety jak i dzieci. Górnicy kapali się w łaźni kopalnianej. W domach łazienek nie było. Dodajmy, że pralnia to nie tylko miejsce prania bielizny czy ubrań. To także miejsce spotkań górniczych żon.. a przecież to kobiety. Jak tu żyć bez poplotkowania. Ale prowadzono też poważne rozmowy na temat wychowania dzieci. Opowiadano, co wydarzyło się w Nikiszowcu. No i tak jak dzisiaj – ponarzekano na ciężkie czasy.

Wiadomo. Przyszły przemiany w całym życiu nas, wszystkich. W Nikiszowcu też takie przemiany nastąpiły. Istniejąca tu KWK <

Janowskiej w tym Muzeum odtworzono dawne mieszkanie górnicze. Będzie też rekonstrukcja starej pralni i magla..

W dniu 14 stycznia 2011 prezydent RP Bronisław Komorowski wpisał górnicze osiedle Nikiszowiec na listę pomników historii.

Myliłby się te, kto by twierdził;

:

Nie ma po co jechać do Katowic.



Co tam zobaczę. Pomnik Powstańców, Spodek i trochę nowoczesnych blokowisk.

No ewentualnie piękną Ślązaczkę w stroju ludowym
Dzisiejsze Katowice, to już nie miasto węgla i stali. Katowice to dynamicznie rozwijające się polskie miasto z: nowoczesna infrastrukturą, to duży ośrodek akademicki z 18-toma wyższymi uczelniami, to prężny ośrodek kultury, z najlepszą w Polsce orkiestrą symfoniczną, kilkoma teatrami, Filharmonią. Katowice to miasto wielu festiwali, konkursów, imprez sportowych w Spodku. To nowoczesne lodowisko ,,Jantor” właśnie koło Nikiszowca. I wreszcie sam NIKISZOWIEC.

Zabytkowy familok w Nikiszowcu, źródło: internet

Jest to miejsce spotkania z historią i tradycją Górnego Śląska. Nic wiec dziwnego, ze Nikiszowiec, jest obecnie odwiedzany prze turystów z całej Europy. Stąd zawędrował tam i Oskar. Przyjeżdża się do Nikiszowca obejrzeć i pooddychać atmosferą dawnego górniczego osiedla.


Tablica upamiętniająca uznanie Nikiszowca za pomnik historii, źródło: internet
Odwiedzajcie Nikiszowiec, pochodzicie po podwórkach, zajrzyjcie do kościoła św. Anny, Muzeum

Przekonajcie się jak tu jest naprawdę.

Zanim tu przyjedziecie to może znajdziecie w wypożyczalni video i obejrzycie filmu, których akcje właśnie tutaj umieścił Kazimierz Kutz. A są to filmy z Tryptyku Śląskiego : Sól ziemi czarnej dot. walk w czasie drugiego Powstania Śląskiego), Perłą w koronie ( strajk górniczy w 1934 r.) i Paciorki jednego różańca emerytowany górnik sprzeciwia się wyburzaniu górniczych domów). A może sięgniecie po książkę Małgorzaty Szejnert Czarny ogród. Znak Kraków 2007.

Tekst ten dedykuje mieszkańcom Nikiszowca i ich potomkom, by podkreślić, ważność pielęgnowania i zachowania górniczych tradycji Górnego Śląska. Sam przecież jestem synem górnika, który na kopalni węgla kamiennego wprawdzie nie w Nikiszowcu, a Dąbrowie Górniczej przepracował 33 lata.

Szczęść Boże Górnicy !


Stanisław Dziuba
ROCZNICA Powstania Styczniowego nadal trwa ……

(Ja ciągle nawiązuję do sytuacji w Królestwie Polskim pod berłem cara Rosji przed wybuchem powstań narodowych)
Szpiegowski nokturn w wykonaniu zdrajców - Polaków

Najbardziej w Warszawie znienawidzony Rosjanin.
Nikołaj Nikołajewicz Nowosilcow był obok Wielkiego Księcia Konstantego najbardziej znienawidzonym przez Polaków Rosjaninem na ziemiach, utworzonego w 1815 r Królestwa Polskiego, pod berłem cara Rosji. Mówiąc jednym zdaniem to ten senator, który przyjechał na ziemie polskie po zajęciu Księstwa Warszawskiego przez armię rosyjską w lutym 1813 r., został mianowany na stanowisko wiceprezesa Rady Najwyższej Tymczasowej, a zawdzięcza to protekcji księcia Adama Jerzego Czartoryskiego.. Wierzył bowiem Książe w jego intencję popierania sprawy polskiej, a nawet wyraził się o nim ,, Daj Boże, abyśmy Polakami znaleźli tak przychylnych i gorliwych popieraczów Polski” . Przez swoją działalność wzbudzał wśród Polaków odrazę i lęk.

Nowosilcow, ten wróg wszystkiego co polskie, rozwijał swoją wredną i szkodliwą dla Polaków działalność. Tworząc siatkę szpiegowska. liczącą w Warszawie 50 szpiegów i tyle samo, a nawet więcej , na obszarze Królestwa Polskiego. Pisał raporty podkreślając konieczność roztoczenia nad Polakami ścisłego dozoru policyjnego. Można go uważać za twórcę pierwszych tajnych służb na ziemiach polskich.. Zabiegał o utworzenie Rady Centralnej Policyjnej, czy biura otwierania listów oraz ustanowienia nadzoru nad służbą celną i leśną. Car Aleksander I zaaprobował przedstawiane mu wnioski już w 1813 r. Po wkroczeniu wojsk carskich na teren Księstwa Warszawskiego utworzono Komitet Nadzoru Policyjnego na czele którego stanął Nowosilcow. W 1818 r. przemianowano go na Wyższą Wojskową Policję Sekretną. Na działalność szpiegowską z ogólnego budżetu policji wynoszącego 19 tysięcy złotych, wydawano rocznie 6 tysięcy złotych.

Nowosilcow został naczelnym policmajstrem Warszawy. Początkowo starał się maskować swoją działalność, udając wielkiego przyjaciela Polaków. Przykładowo, w 1813 r. brał udział w pogrzebie księcia Józefa Poniatowskiego. W każdej sytuacji werbował Polaków do tajnych carskich służb. Ze skorumpowanych Polaków stworzył sieć szpiegowską, która niczym pajęczyna oplotła. Polskie ziemie .

Do służby w charakterze szpiegów werbował nie tylko osoby pochodzenia niemieckiego i żydowskiego ale również Polaków. Znaleźli się bowiem tacy, którzy gotowi byli współpracować z carskim dostojnikiem w Warszawie, dla zaspakajania swoich wybujałych ambicji czy dla chęci zysku finansowego. Wielu szpiegów rekrutowało się spośród służących zatrudnionych w domach wysokich urzędników, oficerów i arystokracji Królestwa Polskiego pod berłem cara ( okresu nie uznawanego przez historyków polskich). Ujawniona w czasie powstania lista obejmowała nazwiska 200 szpicli, a czy było ich tylko tylu ?.

Jednym z takich ,,łotrów” współpracowników Nowosilcowa, a nazywając rzecz po imieniu szpicli był Aleksander Linowski. Ten Polak ,dawny współpracownik H. Kołłątaja , został naczelnikiem Wydziału Policji i Poczt w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Królestwa Kongresowego. Inny Polak Hieronim Szymanowski będąc komisarzem policji warszawskiej wyspecjalizował się w podsłuchiwaniu oficerów podczas rewii wojskowych urządzanych przez Wielkiego Księcia Konstantego na Placu Saskim. Usłyszane tam informacje natychmiast przekazywał władzom carskim. Polak Aleksander Rożniecki, ten człowiek bez skrupułów organizował żandarmerię wojskową. A to przecież generał, uczestnik wojny polsko-rosyjskiej w 1792 r. i insurekcji kościuszkowskiej. Zaś sam gen. Rożniecki ,, specjalizował się” w tajnej działalności wywiadowczej na terenie zaboru pruskiego i austriackiego. A dowodzeni przez niego żandarmi w Kongresówce, nie tylko wychwytywali dezerterów z wojska, ale transportowali więźniów i skazańców i nawet egzekwowali długi skarbowe.

Generał Aleksander Różniecki rozbudował donosicielstwo we wszystkich dziedzinach życia. W czasie powstania listopadowego uciekł z Warszawy w przebraniu dorożkarza i dołączył do wycofujących się wojsk carskich.

Kolejny prześladowca naszych rodaków to Polak - wiceprezydent Warszawy Mateusz Lubowidzki. Jemu podlegała utworzona policja municypalna. Był tak bezwzględny, że pozwalał na stosowanie tortur w śledztwie. Swoje szpiegowskie raporty osobiście składał Wielkiemu Księciu w Belwederze.

To on w Noc Listopadową krzykiem ostrzegł Wielkiego Księcia o wdarciu się podchorążych do Belwederu, co umożliwiło księciu ucieczkę. Ranny, umieszczony w szpitalu wojskowym uciekł i ukrywał się m.in. we Wrocławiu.

Jeden z najzdolniejszych szpicli warszawskich to Henryk Marckrot jr. Działalność szpiegowską rozpoczął już jako uczeń warszawskiego gimnazjum pijarów donosząc na kolegów. Tę szpiegowska, donosicielską rolę kontynuował jako student Wydziału Medycznego Uniwersytetu Warszawskiego.. Uczestniczył w patriotycznych spotkaniach młodzieży studenckiej, wygłaszał nawet na nich płomienne, patriotyczne mowy, ostro występując przeciw władzom carskim, a wieczorem co trzeba i komu trzeba donosił. Za wierną i sumienną służbę otrzymał własne biuro, etat i odpowiednie finanse. Cieszył się wielkim zaufaniem Wielkiego Księcia. Jego dom przy Krakowskim Przedmieściu 447 często odwiedzali denuncjatorzy, agenci policyjni i szpicle, a wśród Warszawiaków uważny był obok Belwederu za najbardziej znienawidzone przez Polaków miejsce. Napisał w sumie 15 000 raportów. W czasie powstania, tak jak wielu innych szpiegów osadzony w Domu Przytułku i Pracy wraz z innymi szpiegami został powieszony przez lud Warszawy w sierpniu 1831 r.

.Zorganizowane przez Nowosilcowa Centralne Biuro notowało znaczne sukcesy. Nowosilcow znał wszystkie wydarzenia i nastroje z terenu całego Królestwa, a także na Litwie, Białorusi., Ukrainie a nawet Galicji czy w Poznańskim. Nic dziwnego, ze Joachim Lelewel napisał ; ,,tysiące ludzi różnego stanu było płatnych, którzy rozbiegali się podglądając co kto robił, co kto gadał i to wszystko donosili (… ) Szpiegi, gdy nie mieli co donosić, aby lepszą wzięli zapłatę, zmyślali i narażali ludzi na podejrzenia (…) Tak pokątnie oskarżeni szli do wiezienia i Bóg wie, jak długo siedzieli i co się tam z nimi działo(…).

Władze carskie były więc doskonale zorientowane i prawie wszystko wiedziały o ,,podejrzanych” Polakach. Przykładowo założyciel Wolnomularstwa Narodowego major Walerian Łukasiński na przesłuchaniu od Wielkiego Księcia Konstantego usłyszał: ,,Ty się nie ukryjesz przede Mn ą ze swoimi postępkami, ja wiem co ty jesz na obiad” . wspomniany major Łukasiński zanotował : Tymczasem zło powtarzało się codziennie. Szpiegostwo i donosy zagościły się, ze nikt nie był spokojny wśród swojej rodziny.

Zdarzały się przypadki, ze Nowosilcow osobiście brał udział w śledztwie, np. po wykryciu spisku organizowanego przez Waleriana Łukasińśkieo. Przesłuchania były brutalne, ale skuteczne. Nowosilcow sowicie opłacał swoich współpracowników, ale pozwalał im kraść, popełniać nadużycia, po prostu bogacić się.. Nowosilcow nie wylewał za kołnierz. Lubił alkohol. Urządzał częste i wystawne uczty dla polskich elit. Gen Ignacy Prądzyński wspominał, że Nowosilcowa widywano pijanego prawie codziennie, i w dodatku uganiającego się po Warszawie na ,,nierządnicami”. Nie tylko one znajdywały się w otoczeniu Nowosilcowa. Jedną z jego kochanek była Zofia Potocka ( wdowa po marszałku konfederacji targowickiej Stanisławie Potockim). Nowosilcow zdobył jej wdzięki wyrabiając podstępnie ukaz przysądzający jej cześć majątku męża.. Nie wiemy, czy udawał, czy faktycznie zakochał się również w księżnej Tekli z Walentynowiczów Zubowej.

Z literatury, choćby III Dziadów A. Mickiewicza możemy zapoznać się z samym Nowosilcowem jak i jego agentami. Powszechnie też znana jest jego rola w śledztwie przeciwko młodzieży Wilna i likwidacji Związku Filaretów. Nowosilcow z szczególną zaciekłością tępił polską literaturę, Szczególnie zaciekle tępił utwory Niemcewicza i Mickiewicza. Pozbył się polskich podręczników akademickich. Niszczenie wszystkiego co polskie zaczął od zniszczenia polskiej literatury i oświaty.

Nowosilcow i jego agenci wpadli już 10 listopada 1830 r. na trop tajnej organizacji studentów, oficerów i podoficerów Wojska Polskiego. Wielki Książę Konstanty przerwał śledztwo w tej sprawie, nakazując temu polakożercy opuszczenie Warszawy, Nowosilcow wyjechał z Warszawy dwa dni przed wybuchem Powstania Listopadowego co uratowało mu życie

Książę Piotr Wiaziemski napisał o Nowosilcowie : (…) ten i jego kompani na pewno będą musieli na Sądzie Ostatecznym odpowiadać za liczne niepokoje i nieszczęścia Polaków.

Pisałem w oparciu o:

Wesołowska A., Polakożerca w Warszawie. Fokus Historia Nr 11 (68) 2012 ( listopad)

Stanisław Dziuba

Ostatnie dni Wielkiego Księcia Konstantego w Warszawie.
Wypadki Nocy Listopadowej są dość powszechnie znane. Tu tylko przypomnę, że zamordowanie WK Konstantego miało być początkiem Powstania Listopadowego. Zanim powiemy o tej nocy i kilku dniach po niej następujących warto przypomnieć jego małżeństwo z Polką. Otóż hrabiankę Joannę Grudzińską Konstanty poznał na jednym z warszawskich bali. I od pierwszego z nią tańca szalenie się w niej zakochał. A ponieważ był już żonaty poprosił swojego brata – cara Aleksandra I na rozwód, no i oczywiście na drugie małżeństwo. Mimo, ze w takich sytuacjach car takich sytuacji nie akceptował , tym razem wyraził zgodę.. Z słów księcia, jak i korespondencji miedzy małżonkami wynika, ze zwłaszcza pierwsze miesiące tego małżeństwa to byłą po prostu sielanka. Konstanty uwielbiał swoją małżonkę, cieszył się z tego, że zapewniła mu spokój i szczęście rodzinne..

Ale wracajmy do wydarzeń Nocy Listopadowej. Jeszcze wcześniej Konstanty nie dawał wiary raportom tajnej policji o sytuacji w Kraju. Demonstracyjnie, samotnie odwiedzał poszczególne koszary, udowadniając, ze niczego złego ze strony Polaków się nie obawia.

Nadchodzi 29 listopada 1831 r. Podchorążowie wdarli się do Belwedery, zabili jednego z sług, potrzaskali lustra i choć dokładnie wiedzieli gdzie Wielki Książe śpi, nie wdarli się tam, nie zamordowali go. Czyżby zadziałała święta polska tradycja, kolejny raz wytworzyła się sytuacje, że ręka Polaka, nie skalała się królobójstwem ?

Podawanych jest wiele wersji, w jaki to sposób Wielki Książę Konstanty opuścił Belweder. Jest i komiczna, że uciekł z tego pałacu przez oko ukryty pod spódnicą małżonki. Zaś jego adiutant Koźlaków ocalenie Księcia przypisuje kamerdynerowi Fyzemu. Miał on ukryć księcia w jednym z gabinetów i. Następnie zaprowadził Księcia na poddasze pałacu. Zapewne po chwili Konstanty przebrał się, zbiegł do żony i udać się na dziedziniec zaryglować do niego drzwi.

Wielki Książe Konstanty na czele wojsk rosyjskich opuścił Warszawę i udał się w kierunku granicy Cesarstwa Rosyjskiego. Opuszczając stołeczne miasto napisał ,, Pozwalam wojsku polskiemu, które dotąd zachowywało wierność, połączyć się ze swoimi. Wyruszam z wojskiem cesarskim i oddalam się ze Stolicy. Ufam wspaniałomyślności narodu polskiego, że wojsko moje nie będzie niepokojone podczas odwrotu . Zaś stołeczne miasto pożegnał słowami Żegnaj Warszawo.

Historycy, naukowcy zastawiają się nad postępowaniem Wielkiego Księcia Konstantego. Nie stłumił bowiem Powstania Listopadowego w zarodku. Zabrał carskie wojska i opuścił Królestwo polskie. Nie ruszył z atakiem na Warszawę, nawet po wezwaniu korpusu litewskiego. Konstanty nie zmasakrował Warszawy.

A w powstańczej Polsce pojawiły się głosy, że Wielki Książę Konstanty będzie sprzyjał Polakom i będzie zabiegał u brata- cara o łaskę dla Polaków i przyłączenie ziem zabranych do Królestwa. Wysłano nawet do księcia deputacje w tej sprawie. W jej skład weszli: książę Jerzy Adam Czartoryski, książę Franciszek Drucki Lubecki, Władysław Ostrowski i Joachim Lelewel. Książę zwrócił się do deputacji słowami ; (…) nie zważając na niesłychaną obrazę zadaną mi w moim własnym domu, zapomniałem o wszystkim(…) gdyż w gruncie rzeczy jestem lepszym Polakiem od Was wszystkich, moi panowie: ożeniłem się z Polką (…) mówię waszym językiem, że teraz przychodzi mi z trudnością wyrażać się w języku rosyjskim, wreszcie dałem Wam dowody mego usposobienia, zabraniając wojskom Cesarskim strzelać do was( …)

Jest nawet plotka, która rzekomo miała być rozpowszechniana przez rosyjskich żołnierzy, w trakcie bitwy pod Olszynką Grochowską, widząc pułk polskich ułanów atakujących Rosjan zachwycony był ich sposobem walki. Wołał do rosyjskich żołnierzy (…) Żołnierze polscy to najlepsi żołnierze na świecie(…)

Wielki Książę Konstanty do Polski nie wrócił. Zmarł 27 czerwca 1831 r.

W powszechnie panującej o nim opinii jest przedstawiany jako: kanalia, prostak, psychopata. Był zwierzchnikiem Wojska Polskiego bardzo surowym, co doprowadzało nawet do samobójstw żołnierzy. Pisano o nim: potwór, Neron belwederski, tyran. Żądał bezwzględne posłuszeństwa


Stanisław Dziuba
  1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna