Pamięć wieczna jak kamień



Pobieranie 66.64 Kb.
Data05.05.2016
Rozmiar66.64 Kb.


Pamięć wieczna jak kamień
Wybór tematu nie stanowił problemu zwłaszcza, że decydowali o tym uczniowie bądź co bądź z klasy humanistycznej i matematycznej. Zgodnie przyjęli popłynąć nurtem literacko-architektonicznym. I tak klamka zapadła!

Krok pierwszy

Skoro jest już koncepcja i pomysł przyszedł czas na szczegóły. Skupiliśmy uwagę na wyborze trasy i miejsc dla nas najważniejszych. Postanowiliśmy, że przedmiotem pracy będą epitafia i architektura nagrobkowa. Podzieliliśmy pracę na etapy. Grupa uczniów zajęła się zebraniem wiedzy teoretycznej – co to są epitafia, historia i poezja nagrobkowa a także style w architekturze nagrobkowej ( również rzeźba i ornamentyka) głównie klasycystyczna i neogotycka. Następnie wybraliśmy się na Powązki by opracować trasę. Przyjęliśmy, że będzie to najstarsza część cmentarza gdyż tam właśnie znajdują się najpiękniejsze nagrobki i epitafia.

Nasza pierwsza wyprawa nie zakończyła się pełnym sukcesem. Na cmentarzu było jeszcze dużo śniegu i niestety przykrywał on do połowy niektóre nagrobne tablice. Nie mieliśmy możliwości dokładnego odczytania napisów i wybór , które nagrobki wytyczą naszą trasę nie był do końca możliwy. Posiadaliśmy jedynie wstępny projekt. Na wykonanie zdjęć musieliśmy poczekać.

Krok drugi

 Każdy projekt musi mieć jasno sformułowane cele, to one stanowią informację dotyczącą konkretnych działań uczniów, czego się dowiedzą, umiejętności jakie posiądą


 i gdzie je będą mogli wykorzystać.
 Cele określaliśmy wspólnie:
 1. Wytyczenie ścieżki edukacyjnej "Pamięć wieczna jak kamień „  2. Rozbudzanie wśród uczniów zainteresowania historią i kulturą swojego regionu.
 3. Poznanie przeszłości w wymiarze lokalnym, odkrywając nieznane miejsca, zdarzenia i ludzi.
 4. Odnajdywanie i odczytywanie źródeł historycznych.
 5. Uczenie współpracy, odpowiedzialności i porozumiewania się z innymi poprzez nawiązanie współpracy z wojewódzkim konserwatorem zabytków, władzami samorządowymi i mediami.
 6. Włączenie młodych ludzi w życie lokalnej społeczności i wyzwalanie potrzeby działań na rzecz wspólnego dobra.
 7. Angażowanie młodych ludzi i społeczności lokalnej w opiekę nad materialnym dziedzictwem kultury
 8. Tworzenie elementu tradycji szkoły, którą przejmą następne roczniki uczniów.
   Po ustaleniu celów określiliśmy do kogo adresujemy nasze przedsięwzięcie. Ścieżka kierowana jest szczególnie do uczniów klas gimnazjalnych, lecz także uczniów innych typów szkół, mieszkańców Warszawy oraz turystów. Chcielibyśmy, aby wytyczony przez nas szlak służył nie tylko współczesnym pokoleniom Polaków ale także naszym następcom.


EPITAFIA

Epitafium Kallimacha (zm. 1496 r.) w kościele Dominikanów wykonanego przez Wita Stwosza, ok. 1500 r.
Ilustracja z książki: E. Potkowski: Książka rękopiśmienna w kulturze Polski średniowiecznej. Warszawa 1984

Krótko zatem: co właściwie nazywamy takim epitafium ?



epitafium napis nagrobkowy; płyta, tablica z napisem ku czci zmarłego; lit. wiersz ku czci osoby zmarłej; wiersz satyryczny o osobie żyjącej, w formie napisu nagrobkowego.

Etym. - łac. epitaphium 'oracja pogrzebowa' z gr. epitáphion 'jp.'; zob. epi-; táphos 'grób; pogrzeb'.

epitafium napis nagrobkowy; płyta, tablica z napisem ku czci zmarłego; lit. wiersz ku czci osoby zmarłej; wiersz satyryczny o osobie żyjącej, w formie napis nagrobkowego.

Etym. - łac. epitaphium 'oracja pogrzebowa' z gr. epitáphion 'jp.'; zob. epi-; táphos 'grób; pogrzeb'.

Epitafium lit. - napis na nagrobku lub pomniku upamiętniającym zmarłego. Także sam taki pomnik w postaci płyty czy tablicy z napisem ku czci zmarłego, najczęściej nie w miejscu pochówku, lecz w innym miejscu związanym z daną osobą np. w kościele, na ścianie, filarze lub posadzce.
Także utwór literacki poświęcony pamięci zmarłego.
Epitafia i mortuaria posiadają przede wszystkim wysoką wartość artystyczną. Na wielu
z nich jest eksponowany obraz, dekoracja rzeźbiarska albo też stanowią ciekawe rozwiązanie artystyczne i dzieło architektoniczne. Większość z nich posiada herby rodzin zmarłych. Stanowią zatem niezastąpione źródło szlacheckiej i mieszczańskiej heraldyki. Praktycznie wszystkie posiadają napisy zawierające imię zmarłego, jego wiek, datę śmierci, a także tytuły, na podstawie których można wywnioskować jego pozycję społeczną. Epitafia nie należą jedynie do mieszczan ale także do wyższej szlachty, która odegrała w naszych dziejach istotną rolę także jako dostojnicy państwowi. Niejedno epitafium informuje, skąd dana rodzina przybyła albo czym się zajmowała. Częste są także cytaty z Biblii, ale także z baśni, co świadczyć może o poziomie kulturalnym
i kulturalnych wpływach. Napisy są w większości łacińskie, występują także niemieckie, co trzeba uważać za niemiecką pamiątkę językową. Większość epitafiów wykonali miejscowi rzeźbiarze i kamieniarze. Niektóre pochodzą z importu, wykonane na zamówienie i tu przywiezione.

I wreszcie ostatnia rzecz - epitafium jako mowa pogrzebowa lub wiersz, poświęcony pamięci zmarłego.

Pisaniem owych "literackich nagrobków" zajmowali się często przyjaciele nieboszczyka, a nieraz także i "wielkie pióra", jak np.

Wacław Potocki, Daniel Naborowski, Hieronim Morsztyn, Mikołaj Sęp Szarzyński

Tablica, napis czy poemat - wszystkie trafnie podumował Wacław Potocki w Moraliach:

"Widząc nagrobki, choć się w proch trupy rozsuły,
Jakiejż pychy nie znaczą pisane tytuły?
Kiedy żywszy, nie mając żadnej cnoty w sobie,
Tysiącem ich po śmierci na kamieniu skrobie,
Chcąc wsławić u późnego imię swe potomstwa;
Żyjąc by tak wielkiego musiał wstydzić kłamstwa,
Umarły nie dba, przeto tytułów nie skąpi."
2

Ołtarze zmarłych


Zajmijmy się najpierw ozdobnymi tablicami, wywieszanymi w kościołach lub klasztorach. Umieszczano je najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie nagrobka. Od tego ostatniego różniły się mniej okazałą formą, wyszukaną z kolei w porównaniu z tablicami nagrobnymi. Epitafium zazwyczaj wisiało gdzieś na jakiejś kolumnie czy ścianie,
a nagrobek nie. Wystawiania epitafii zaczęło być popularne ok. XV w. i utrzymało się praktycznie do naszych czasów. Niestety wiele epitafii uległo zniszczeniu lub zostało przeniesionych do muzeów, więc dziś możemy sobie co najwyżej wyobrażać, jak wyglądało wnętrze takiego np. XVII-wiecznego kościoła. Pomijając zabawy wojenne, przyczyn owego ubogiego wystroju współczesnych kościołów jest kilka, ale trzy są najważniejsze. Po pierwsze zatem niesnanski religijne. Jak wiemy Polska była krajem wyjątkowej tolerancji, co nie zmienia faktu, że w dobach reformatów niszczono kościoły (a więc i epitafia katolickie) a potem, gdy nastała kontrreformacja, robiono to samo
z majątkiem dysydentów. Z drugiej strony wiele tablic miało dużą wartość materialną, gdyż sporządzano je m.in. ze srebra albo zdobiono drogim kruszcem. Tym samym łatwo stawały się łupem złodziei lub wrogich wojsk. I wreszcie ostatnia rzecz, związana poniekąd z samą tradycją pochówków kościelnych. Jednym ze sposobów zapewnienia sobie tego przywileju było dokonanie jakiegoś zapisu na rzecz Kościoła, gdzie przy okazji zobowiązywało się lokalny kler do wspominków. Z nowymi zgonami" szlachetnie urodzonych" potrzebna była dodatkowa przestrzeń. Świątynia bowiem zawsze cieszyła się sporym prestiżem, stąd konkurencja o miejsce na kościelnej ścianie czy filarze była bardzo duża. Tak więc stare epitafia były zastępowane nowymi i trzeba było być chyba Władysławem Jagiełłą, żeby nie martwić się o swój "ołtarzyk". Przyzwyczailiśmy się do tablic epitafijnych wykonanych z kamienia (nieraz z różnych kosztownych rodzajów), ale bardzo często były one odlewane z metalu (wspomniane srebro) lub rzeźbione
w drewnie. Na tym ostatnim materiale powstawały też epitafia malowane. Wygląd owych tablic zmieniał się wraz z tendencjami w sztuce. I nie chodzi tu tylko o rodzaj ornamentyki, ale także o sam materiał - np. w baroku popularny był czarny marmur, łączony czasem z alabastrem. Sławnym ludziom wystawiano epitafia często w paru świątyniach, jak np. Kochanowskiemu w Zwoleniu i kościele franciszkanów w Krakowie.

Zresztą przeciętny polski szlachcic miał za punkt honoru, aby o nim w żadnym wypadku nie zapomniano, więc w testamencie nakazywał umieszczenie tablic pamiątkowych


w jakimś "dodatkowym" miejscu. Zwyczaj ten był dzielnie kontynuowany do naszych czasów, co widać np. po ścianach kościoła Św. Krzyża w Warszawie, gdzie możemy sobie podumać przed tablicą Chopina czy Słowackiego. Z kolei u Kapucynów liczne tablice odsyłają nas do grobów, znajdujących się nawet na Powązkach (np. Aleksandry Karoliny z hrabiów Chodkiewiczów hrabiny Kossakowskiej).

Poezje nagrobne


Epitafium to nie tylko dekoracja rzeźbiarska, ale także tekst. Mowy pogrzebowe zostawmy sobie na lepsze czasy i skupmy się na napisach nagrobnych. Najpierw trochę historii. Otóż najstarszy napis nagrobny na ziemiach polskich brzmi:

"W grobie tym kości trzech braci",

a umieszczony został na złomach płyty grobowca, przypuszczalnie trzech z pięciu braci eremitów. Najokazalszy zaś i najcenniejszy wiersz epitafijny znajdował się na sarkofagu Bolesława Chrobrego w katedrze poznańskiej. Można przypuszczać, że wiersz ten ułożył anonimowy autor w l. 1340-1350.



Discite puellae latinae

Przez długi, długi czas epitafia zapisywano przede wszystkim po łacinie. Wydaje mi się, że panowała ona niepodzielnie do przełomu XVI / XVII w, ale są to tylko hipotezy, bo najstarszy polskojęzyczny nagrobek, pochodził z 1616 r. do tego z Warszawy.

Zresztą nawet w "stolicy" zachowało się kilka łacińskich zabytków m.in. w kościele św. Jacka. W tymże samym kościele znajduje się też kilka XVII-wiecznych napisów polskojęzycznych np. na grobowcu Małgorzaty i Adama Kotowskich w kościele Dominikanów przy ul. Freta. Z kolei w wielkich ośrodkach miejskich np. Wrocławiu czy Gdańsku spotkać można było epitafia w języku tamtejszego patrycjatu, czyli po niemiecku.

Kto zacz?

Nie jest chyba odkrywczym stwierdzenie, iż podstawową funkcją inskrypcji nagrobnej była i jest identyfikacja nieboszczyka. Dawniej jednak rozumiano to cokolwiek inaczej niż obecnie, stąd ów napis nie ograniczał się tylko do imienia, nazwiska i lat życia, lecz zawierał nieraz całkiem sporą genealogię oraz wręcz życiorysy właścicieli epitafium, udekorowane dodatkowo różnymi epitetami i nazwami urzędów.



"D.O.M.
Stanislaus Hieronymus de Potkana
Potkanski
I.U.D. Scholasticus Plocensis, Abbas
Commendatarius Sulejoviensis Canonicus
Pultoviensis, quinquies ad Tribunal Regni
ex uno Capitulo Plocensi Judex deputatus.
Natus 1 Februarij 1704
Sed annum, mensem, diem mortis ignorans
Misericordias Domini expedat
Et
Vivens sibi morituro posuit
Anno MDCCLXXX
Tu Christiane Viator mortuo bene precare."

lub:


"CATHERINAE DE LISSOW KOSINSKIEY CONIVGI
SVE CHARISSIMAE IO[HANN?]ES SBIONEVS OSSOLINSKY
PALATINVS PODLACHIAE; STANISLAVOVIENSIS
DOBRZINIENSISQ[UE] CAPITANEVS: MONVMENVM
HOC AMORIS SVI INTEGERRIMI MAESTUS
POSVIT ANNO SALVATIS NOSTRAE: M DC VII."

Tłumaczenie:



"KATARZYNIE Z LISSOWA KOSIŃSKIEJ MAŁŻONCE
SWOJEJ NAJDROŻSZEJ JAN ZBIGNIEW OSSOLIŃSKI
WOJEWODA PODLASKI STANISLAWSKI
I DOBRZYNSKI STAROSTA POMNIK
TEN MILOSCI SWOJEJ [POGRĄŻONY W?] SMUTKU
WYSTAWIŁ ROKU ZBAWIENIA NASZEGO 1607"

Chodziło o przedstawienie przeciętnego, staropolskiego epitafium, w którym możemy wyróżnić kilka elementów, powtarzających się również w napisach z XIX w. Mamy zatem:



  • formułę wstępną np. D[eo]. O[ptimo]. M[aximo];

  • imię i nazwisko z dodatkami, czyli np. tytułami, jakim herbem posługiwała się dana rodzina oraz, w wypadku kobiet, określenie familii, z której dama pochodziła lub nazwisk z poprzednich związków (primo voto itd.);

  • funkcje i urzędy, sprawowane przez zmarłego;

  • data narodzin i (częściej) śmierci, wiek;

  • tekst "okolicznościowy", czyli np. cytat z Biblii albo inne poema ku czci zmarłego.

Naturalnie nie wolno zapomnieć o różnego rodzaju epitetach, którymi upiększano pośmiertny portret zmarłego. Oprócz carissima (najdroższa), clarus (sławny) operowano także przymiotnikami charakterystycznymi dla danego stanu lub urzędu. Stąd na grobie np. biskupa możemy przeczytać, że był reverendissimus (przewielebny), a na epitafium magnata, iż był illustrissimus (jaśniewielmożny). To przyporządkowanie nie jest naturalnie regułą, ale czasami bardzo pomaga w ustaleniu, z kim mamy do czynienia. Niektóre epitafia informują nas nawet o stanie cywilnym nieboszczyka
(np. na Powązkach jest grób 52-letniej kobiety, na którym skrupulatnie podano, że była panną).

"Wielkieś mi pustki uczyniła...", czyli o uczuciach rzecz

Charakterystyczną cechą staropolskich napisów nagrobnych była pewna ich "formalność". Zazwyczaj bowiem podkreślano te cechy i zalety zmarłego, które związane były z jego życiem publicznym (np. dzielny wódz, pobożna żona). Dopiero epoka romantyzmu przyniosła bardziej widoczne "uduchowienie" napisów nagrobnych. Zaczęto wtedy większy nacisk kłaść na relacje między małżonkami, dziećmi a rodzicami, przyjaciółmi. Naturalnie i w Polsce przedzaborowej pojawiały się frazy o osobistym smutku i stracie, spowodowanej śmiercią, a i głęboko w XIX stuleciu lubiono chwalić się stołkami, które się piastowało.



Galli Anonimi

"Poezją nagrobną" zajmowali się z nie tylko artyści miary Jana Kochanowskiego, Mikołaja Reja czy Zygmunta Krasińskiego. Czasem sam zmarły obmyślał sobie wierszyk, który potem miano umieścić na jego grobie. Na przykład pewien ksiądz ułożył coś takiego:



"Żebrze
westchnienia
do Zbawiciela
Pana
za dusze swoie
xiadz tuteyszy
Piotr
nayniegodnieyszy
grzesznik wielki
zmarły
roku 1767
dni 20 maia."
14

Chętnie korzystano przy pisaniu epitafii z cytatów biblijnych, poezji czy pieśni religijnych, a także z popularnych wpisów sztambuchowych. Oprócz tego nagminne było przekształcanie albo po prostu przepisywanie już stworzonych przez kogoś wierszy. Większość owych "poezyj" była dosyć krótka. Tym niemniej, jeśli kogoś było stać,


a skromność nie była jego najmocniejszą stroną, fundował sobie prawdziwą epopeję. Nie było to jednak zjawisko częste, gdyż kamieniarze liczyli sobie od każdej litery, zatem koszt takiego "poematu" nieraz musiał być wyższy od samego pomnika. Przeciętne XIX-wieczne epitafium było zazwyczaj znacznie dłuższe od współczesnego, a nawet, jeśli ograniczało się tylko do imienia, nazwiska i dat życia, to bardzo często dodawano formułę w stylu: "Prosi o westchnienie", czego dzisiaj trudno uświadczyć
na lastrykowych płytach.

Bibliografia
1.
Co mnie dzisiaj, jutro tobie : polskie wiersze nagrobne, zebrał, wyboru dokonał, wstępem i objaśnieniami opatrzył Jacek Kolbuszewski, Wrocław 1996.

2.J. Kolbuszewski, Cmentarze, (A to polska właśnie), Wrocław 1996. (także zdjęcia).

3.Słownik terminologiczny sztuk pięknych, pod red. S. Kozakiewicza, Warszawa 1969.

4.Wiedza, zdobyta podczas lektury epitafii oraz wędrówek po warszawskich kościołach

i cmentarzach.




Architektura Starych Powązek


"Sztuka mieszczańska" - eklektyzm i akademizm



Grobowiec rodziny Leopolda Kronenberga
(proj. Artur Goebel)

Od połowy XIX w. kończy się hegemonia klasycyzmu, a jego miejsce zajmuje eklektyzm (w architekturze) oraz realizm akademicki (w rzeźbie i malarstwie), które dominują aż do 1918 r. W pewnym sensie kierunki te były "oficjalną" sztuką mieszczaństwa i 2 poł.


XIX w., stąd to właśnie ich przykłady najczęściej występują na Cmentarzu Powązkowskim.

Co właściwie rozumiemy pod pojęciem eklektyzm? Otóż określa się w ten sposób tendencje w architekturze do łączenia i komponowania ze sobą elementów o różnych cechach stylowych (np. kolumny korynckiej z gotycką rozetą) lub też swobodne zestawianie elementów jednego stylu, choć nie zawsze zgodnie z funkcją budowli


np. upodobnienie fabryki do obronnego zamku).

Sięganiu do dorobku poprzednich epok sprzyjała moda na ozdobność i wystawność, uważane za główny walor budowli czy pomnika. Niestety z czasem doprowadziło to do schematyczności i powielania tych samych, "uznanych" wzorów.




Grobowiec Laskich i Franklów hrabiów Wielopolskich


Eklektyzm


Najwięcej powązkowskich monumentów, a zwłaszcza mauzoleów ma charakter właśnie eklektycznych i jakkolwiek większość z nich to mieszanka różnych stylów i kierunków
w sztuce, można wyodrębnić kilka grup pomników, gdzie jakiś styl dominuje np. barok czy gotyk.

Większość pomników Cmentarza Powązkowskiego stanowi więc wyzwanie dla historyków sztuki, gdyż zazwyczaj projektant swobodnie mieszał style.




Grobowiec rodziny Emila Skiwskiego

Trzeba jednak przyznać, że niewiele znajdziemy na Starych Powązkach przykładów eklektycznego kiczu. Osobiście najbardziej przeładowanym wydawało mi się zawsze mauzoleum Mieczysława Kisielnickiego (kw. 27), ale jest to naprawdę wyjątkowy przypadek.



Spacerując po Cmentarzu Powązkowskim spotykamy wiele przykładów tych samych kaplic, wykonywanych jakby wg jednego modelu. Widać zatem, że XIX-wieczne zakłady kamieniarskie posługiwały się wzornikami nie tylko dla małych form, ale i mauzoleów. Na wielkich świątyniach grobowych świat się jednak nie kończy, eklektyzm bowiem to także mniejsze pomniki, acz w tych niewielkich nagrobkach przez długi czas dominował klasycyzm.

Eklektyczny charakter mają zwłaszcza postumenty Bolesława Syrewicza (1835-1899), na których umieszczał swoje rzeźby. Zazwyczaj sporządzane były na jednej "makiecie", składającej się z dwóch cokołów i płaskiego obelisku, stanowiącego tło dla posągu. Sposób ich przybrania był zawsze odmienny. I tak np. na pomniku Dominika Zielińskiego (kw. 179) widzimy przepyszne girlandy, ciężką, ułożoną w malownicze fałdy zasłonę, sarkofag na olbrzymich, lwich łapach ozdobiony akantem oraz wiązanki (dosłownie) symboli: gałązki oliwnej (szczęście, pokój, przeznaczenie do wyjątkowej roli w społeczeństwie), miecza (męstwo?), waga (sprawiedliwość).


Akademizm


Nazwa wywodzi się od sławnej wówczas Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu, propagującej sztukę opartą na wzorach antycznych i renesansowych. Akademicy wychodzili z założenia, że najpiękniejsze dzieła powstały właśnie w tych dwóch epokach, stąd należy się na nich wzorować. Dla starożytnych wartość dzieła polegała przede wszystkim na harmonii proporcji i doskonałości w naśladowaniu natury. Akademicy szczególną wagę przywiązywali więc do niemal fotograficznej precyzji
w odtwarzaniu rzeczywistości, a jednocześnie rezygnacji z wszelkich form gwałtownego oddziaływania na widza, zarówno poprzez dobór tematyki, jak i sposobu jej przedstawienia.

Na Cmentarzu Powązkowskim najwięcej spotykamy przykładów właśnie rzeźby akademickiej. Podobnie jak klasycy, akademicy unikali przedstawiania skrajnych uczuć, co, biorąc pod uwagę charakter miejsca, jakim jest cmentarz, może wydawać się trudne. A jednak rzeźba akademicka znalazła na Powązkach wiele ciekawych realizacji.

Przede wszystkim, niejako w spadku po romantyzmie, rezygnowano z posągów ubranych w peplos. Powłóczyste szaty, dające okazję do kunsztownego ich układania,
a jednocześnie podkreślające budowę ciała, nadal były popularne. Tym niemniej większość modelek (bo zazwyczaj posągi przedstawiały kobiety) ubrana była w stroje
z epoki, albo... miała skrzydła, bowiem wraz z "epoką wieszczów" zaczęły się na cmentarzach pojawiać anioły.




Nagrobek Wandy Piaszczyńskiej

Przegląd powązkowskich akademików zacznijmy od mistrza pomników dziecięcych, Faustyna Cenglera (1828-1886). Właśnie jego autorstwa jest większość figurek pacholąt, ubranych w odpowiednie do ich wieku i epoki stroje (np. grób Bohuszów, 1869 r. (kw. 175) czy Tyrchowskich, 1873 r. (kw. 45)). Ich autor nie był uważany przez współczesnych za jakiegoś wybitnego mistrza, acz jego dzieła cieszyły się popularnością i uznaniem.

Mistrzem, balansującym na granicy gustów mieszczańskich i prawdziwej sztuki był m.in. Teodor Skonieczny (1852-1910). Wyjątkowo piękny jest jego pomnik na grobowcu rodziny Henryka Piaszczyńskiego z 1886 r. poświęcony zmarłej w młodym wieku Wandzie Piaszczyńskiej (kw. 5). Stanowi on doskonałą syntezę głównych postulatów sztuki mieszczańskiej. Precyzyjne oddanie stroju z dokładnością niemal "do każdej sznurówki" oraz poza, wyrażająca żal i rozpacz, mają liryczną, a jednocześnie zrozumiałą dla każdego wymowę, niewymagającą głębszych interpretacji. Pomnik ten wystąpił jeszcze na co najmniej dwóch nagrobkach powązkowskich, acz brak na nich jednego szczegółu: maleńkiej trumienki, którą właśnie opłakuje kobieta.


Nagrobek rodziny Speissów

Wiele pomników wyszło też z pracowni Andrzeja Pruszyńskiego (1836-1897) m.in. monument Henryka Wieniawskiego (kw. 11), popiersie długoletniego zarządcy Powązek tj. Ignacego Szulca (kw. 5) czy mauzolum rodziny Speissów (kw. 205). Był to zresztą jeden z pierwszych artystów powązkowskich, który zaczął stosować czarny granit.

Doskonałym wyrazicielem gustów mieszczańskich był także rzeźbiarz, którego nazwiska próżno dziś szukać w podręcznikach historii sztuki. Mowa o Bartłomieju Mazurku (1856-1937). Początkowo był samoukiem, później terminował u samego Syrewicza
i kilka lat studiował w Berlinie. Jego dzieła cechowały się niemal precyzyjną techniką wykonania, przy czym były lekko sentymentalne i czasem przeidealizowane. Jednak współczesnym podobały się, stąd na Starych Powązkach można znaleźć wiele ich przykładów.

Nagrobki neoromańskie i neogotyckie



Grobowiec Leona Epsteina

Wraz z romantycznym "odkryciem" średniowiecza, narodziła się moda na neogotyk, który na Starych Powązkach pojawia się od ok. l. 30-40 XIX w. i trwa do przełomu XIX/XX w.

Obydwa style realizowane były albo w niewielkich, acz strzelistych kapliczkach, albo
w monumentalnych mauzoleach. Niestety nie uświadczymy na Powązkach (jak zresztą w ogóle w XIX w.) przykładów rzeźby lub malarstwa gotyckiego.

Stosunkowo niewiele znajdziemy na naszej nekropolii pomników neoromańskich. Przeważnie można do nich zaliczyć mauzolea np. Leona Epsteina (proj. Józef Dietrych (1820-1887), czy Mariana Zielińskiego (kw. 175).




Grobowiec baronów Lesserów

O wiele liczniejsze przykłady pozostawił po sobie neogotyk. Mamy więc charakterystyczne, niewysokie, ale wysmukłe kapliczki z piaskowca, gdzie pod ostrołukowym baldachimem nieraz kryje się... klasyczna urna lub popiersie zmarłego (np. grób rodziny Wronikowskich, 1848 r., kw. 10). Te kamienne kapliczki urastały nieraz do monumentalnych rozmiarów jak np. na grobie rodziny Tokarskich (proj. Józef Menzel, kw. 181), ozdobionej gotyckimi maswerkami, kwiatonami, a także figurkami świętych.



Zachowało się także kilka egzemplarzy wysokich, metalowych "namiotów"
z pomalowanego na czarno metalu, pod którymi nieraz umieszczono akademicką rzeźbę Jezusa lub Matki Boskiej (np. grób Wojciecha Białosukni z 1886 r. z rzeźbą Andrzeja Pruszyńskiego (kw. 22). Do wyjątkowo pięknych okazów tych pomników należy także nagrobek rodziny Mianowskich (kw. 10).

Szczególną popularnością cieszyły się jednak formy monumentalne zrealizowane


np. w pomniku rodziny Lilpopów (proj. Józef Manzel, ok. 1866 r., (kw. B)), wysokością konkurującym z powązkowskimi kasztanami. Niewiele mu ustępuje kaplica baronów Lesserów (proj. Józef Pius Dziekoński (1844-1927), kw. 23), imitująca mały kościół neogotycki.


Grobowiec Mieczysława Kisielnickiego

W wielu przypadkach możemy mówić raczej o przewadze elementów gotyckich niż


o dziele "czystym stylowo" Ot, mamy np. cokolwiek przeładowane mauzoleum Mieczysława Kisielnickiego (proj. Witold Lanci, fresk - Wojciech Gerson (1851-1901), kw. 27), gdzie inspiracji gotyckich dopatrzeć się możemy np. w roślinnych kapitelach kolumn, zgrupowaniu kolumn, przypominającemu gotyckie portyki katedr, ostrołukowych oknach czy kwiatonach wieńczących tympanon i szczyt wieżyczki. Kiedy jednak zajrzymy do środka, znajdziemy na suficie już wybitnie "niegotycki" fresk...

Obok tradycyjnego piaskowca, popularne stało się też żeliwo i stal, które pozwalały na wykonanie delikatnych, ażurowych ornamentów, jakie możemy podziwiać np. na wspomnianym pomniku rodziny Mianowskich czy w ozdobnych ogrodzeniach np. grobu rodziny Mirawskich (kw. 12).

Większość wspomnianych niewielkich kapliczek miała charakter produkcji masowej, podobnie jak niektóre mauzolea. Tym niemniej dzieła stylizowane na średniowiecze wyróżniały się spośród pozostałych pomników, nawiązujących zazwyczaj do tradycji antyku.

Należy jednak zdawać sobie sprawę, że zamiarem Menzla, Dziekońskiego, Lanciego wcale nie było wierne odtworzenie sztuki średniowiecznej. Wszystkie wspomniane wyżej pomniki miały w gruncie rzeczy charakter eklektyczny. Owszem najwięcej w nich było gotyku, ale przyjrzyjmy się np. monumentowi rodziny Tokarskich: śliczny, kunsztowny, neogotycki "baldachim", oparty jest na cokole zdobionym antykizującym motywem bawolich głów, a skrywającym modlące się putto...


Klasycyzm


Styl ten święcił tryumfy już u zarania nekropoli Powązkowskiej, więc siłą rzeczy pojawił się na niej najwcześniej. Trwał sobie w najlepsze także podczas epoki Napoleona, który zresztą świadomie nawiązywał do sztuki Cesarstwa Rzymskiego (tzw. empire). Utracił swe znaczenie dopiero ok. połowy XIX w., Acz paradoksalnie nigdy nie znikł i nagrobki w tym stylu tworzono aż do pierwszych lat XX w.


Nagrobek rodziny Piotrowskich

Klasycyzm cechował pewien ascetyzm, a duży nacisk kładziono na harmonijne proporcje oraz oszczędną ornamentykę. Z czasem jednak, być może pod wpływem gustów mieszczańskich, daje się zauważyć skłonność do pewnego przeładowania motywów ozdobnych, lecz w zasadzie zawsze zachowany były pewien umiar.



"Typowy" nagrobek obowiązkowo musiał się składać z antykizującego cokołu zwieńczonego naszczytnikami i/lub wazą, urną, krzyżem, sarkofagiem oraz ozdobionego empirową dekoracją (girlandy, liście akantu i laurowe, wieńce z kokardami), atrybutami militarnymi lub herbami). Można przy tym zauważyć dominację motywów świeckich nad religijnymi, symboli uniwersalnych (np. klepsydry, czaszki) nad chrześcijańskimi, acz zazwyczaj obowiązkowo gdzieś na nagrobku umieszczony był krzyż.

Popularny był również nagrobek w formie kolumny, zazwyczaj złamanej, symbolizującej przerwane życie ludzkie. Był to zresztą bardzo popularny motyw, realizowany nie tylko jako samodzielny pomnik, ale także jako element większych kompozycji. Ciekawym


i dosyć częstym na Starych Powązkach przykładem nagrobka "kolumnowego" jest monument Antoniego Szeliga Magiera (kw. 8). Prosta kolumna została ozdobiona wieńcem oraz skromną urną, jednak całość została wykonana z "nietypowego" dla klasycyzmu materiału tj. metalu.

Rzeźba figuralna nie była jakoś specjalnie oryginalna. Ot, zazwyczaj były to popiersia zmarłego lub figury płaczek o antycznych rysach twarzy (np. pomnik Aleksandra Janickiego z ok. 1849 r. (kw. 14)).




Nagrobek Gabriela Komorowskiego

Już za "panowania" klasycyzmu pojawiać się zaczęły pierwsze nagrobki dziecięce. Jeden z piękniejszych pomników zaprojektował Jakub/Konstanty Jakubowski na grób Gabriela Komorowskiego (1851 r.; kw. 13). Nagrobek ten cieszył się sporym uznaniem, gdyż można go spotkać w wielu miejscach starej części Powązek

Stosunkowo nieliczne są natomiast nagrobki w formie sarkofagu, lecz te, które się zachowały, powstały właśnie w duchu klasycyzmu np. pomnik Cypriana Godebskiego (kw. 10) czy też cokolwiek przeładowany grób Aleksandra Graybnera (kw. 8).

Do szczególnie popularnych "klasyków" należeli m.in.:



  • Paweł Maliński (1790-1853) - grób Franciszka Bernarda, 1823 r.; Aleksandra Janickiego, 1849 r. (kw. 14));

  • Jakub Tatarkiewicz (1798-1854) - uczeń Malińskiego, projektant m.in. grobu rodziny Piotrowskich, 1836 r. (kw. 8); gen. Michała Włodka (kw. 14), Stanisława Węgrackiego (kw. 15), Cecylii Krysińskiej, 1845 r. (kw. 8));

  • Konstanty Hegel (1799-1876) - również uczeń Malińskiego, projektant m.in. grobu Wandy Bącewicz, 1837 r. (kw. 1) czy statui Matki Boskiej na grobie Franciszka Kisielnickiego (kw. 181).

Czysto klasycystycznych mauzoleów przetrwało do naszych czasów nawet sporo, przy czym większość z nich znajduje się w okolicy Katakumb. Są to zazwyczaj proste kapliczki, z fasadą ozdobioną kolumnami lub pilastrami, zwieńczone dwuspadowym dachem tworzącym tympanon (np. grób rodziny Kronenbergów czy Aleksandra Sergiusza Kamockiego, kw. 14).

Istotną cechą wczesnych pomników klasycystycznych jest ich małe zróżnicowanie materiałowe. Jak już bowiem sobie powiedzieliśmy, sprowadzenie bardziej egzotycznego kamienia wymagało ogromnych funduszy, stąd dominował przede wszystkim piaskowiec.



Nagrobki klasycyzujące powstawały długo, długo i daleko w XIX w., był to bowiem styl bardzo popularny i w pewnym sensie wręcz uniwersalny.




©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna