Pamięci zasłużonych kapłanów z Parafii Kobylany



Pobieranie 16.5 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar16.5 Kb.

Pamięci zasłużonych kapłanów z Parafii Kobylany

Ks. Stanisław Kołodziej (1907-1942)

Urodził się 1 II 1907 r. w Bączalu Górnym w chłopskiej rodzinie, jako czwarte dziecko Józefa Kołodzieja i Apolonii Smaś. Miał braci: Wincentego i Andrzeja oraz siostry: Katarzynę, Marię (zginęła podczas pożaru domu) i najmłodszą Honoratę (rocznik 1920, obecnie mieszka w Lisowie). Podczas kolejnego pożaru domu rodzinnego w 1907 r. J. Kołodziej, mimo ciężkich oparzeń, uratował dzieci. Jako żołnierz armii austriackiej uczestniczył przez półtora roku w I wojnie światowej, z której powrócił wyczerpany i chory, co przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci w 1921 r.

Stanisław uczęszczał do szkoły ludowej w rodzinnej miejscowości, następnie do gimnazjum w Jaśle, a po maturze podjął studia w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Tamże przyjął święcenia kapłańskie 19 VI 1932 r. Służbę kapłańską pełnił kolejno w Domaradzu, Białobrzegach k. Łańcuta, Zręcinie, Leżajsku (administrator parafii), Tuligłowach Pruchnickich (pow. przeworski) i przeworskiej farze. Na administratora parafii w Kobylanach został powołany 18 VII 1939 r. (podobno przybył tam 31 VIII). Obejmując parafię w Kobylanach miał już spore doświadczenie w pracy duszpasterskiej.

Przed wojną i w okresie okupacji w skład parafii Kobylany wchodziły oprócz Kobylan: Draganowa, Łęki Dukielskie z Myszkowskim i Pałacówką, Makowiska i Sulistrowa. Ks. Stanisław zajął miejsce ks. Józefa Niemca, który został skierowany przez władze kościelne do Skalnika - kościoła filialnego w parafii Żmigród. (aresztowany w okresie okupacji za działalność niepodległościową, zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau). Proboszcz S. Kołodziej był znakomitym katechetą. Prowadził także koło formacyjne dla młodzieży. W czasie wojny, podobnie jak wielu innych kapłanów, zaangażował się w opór przeciw niemieckiemu okupantowi. W pierwszym okresie udzielał schronienia polskim oficerom, którzy podążali do Armii Polskiej we Francji i pomagał im pokonać przygraniczne trasy w kierunku Słowacji. Prowadził także nielegalny nasłuch radiowy.

13 II 1941 r., gdy powracał pieszo z Krosna, nieznany człowiek ostrzegł go, że jest poszukiwany przez niemiecką policję. Ksiądz jednak wrócił na plebanię. O posiadaniu radia przez ks. Stanisława i innych formach działalności patriotycznej powiadomił Niemców ktoś z najbliższego otoczenia. Następnego dnia, we wczesnych godzinach rannych, nadjechało samochodem gestapo od strony Sulistrowej. Gestapowcy pokonali kilkusetmetrową odległość od plebanii pieszo ze względu na zaśnieżoną drogę. Aresztowany ks. Stanisław, był zmuszony wraz z kilkoma mieszkańcami Kobylan, przepychać niemieckie auto przez zaspy.

Po umieszczeniu w jasielskim więzieniu, przez sześć tygodni był przesłuchiwany i katowany, czego dowodem była pokrwawiona i poszarpana bielizna księdza oddana później rodzinie. Godny podkreślenia jest fakt, że mimo wyczerpującego śledztwa nikogo nie zdradził, bo nikt z jego powodu nie został aresztowany. Rodzina, przyjaciele i wierni z Kobylan podejmowali próby ratowania kapłana zwracając się z prośbami do władz niemieckich, ale bez skutku. Z Jasła przetransportowano go do Krakowa, a stamtąd 5 IV 1941 r. został pociągiem przewieziony do obozu w Auschwitz, gdzie przebywał cztery tygodnie. Z obozu ks. Stanisław wysłał list do matki w którym napisał: "serwońskiemu się poprawiło" (Serwoniec to nazwa przysiółka Bączala Dolnego). W jego celi zachował się do dziś odręczny napis na ścianie "ks. Stanisław Kołodziej".

Z Auschwitz 4 V 1941 r. został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau. Tam przydzielono go do grupy więźniów, których poddawano eksperymentom medycznym (m.in. wstrzykiwanie sztucznej flegmony), które powodowały ich śmierć. Ks. Stanisław zmarł 17 XII 1942 r. i został spalony w obozowym krematorium. Rodzina otrzymała pismo z obozu informujące o jego śmierci (ze zmyśloną przyczyną śmierci) i urnę (nikt z rodziny nie wierzył, że były w niej doczesne szczątki ks. Stanisława).

W 1994 roku Pelpliński Trybunał Kanonizacyjny rozpoczął proces beatyfikacyjny grupy 122 polskich męczenników z okresu II w. św., do której został zaliczony ks. S. Kołodziej. Jednak jego kandydatura nie była rozpatrywane podczas pierwszego procesu beatyfikacyjnego w Warszawie w 2003 r., ponieważ nie spełniała wówczas pewnych wymogów (brak kultu). Proces beatyfikacyjny ks. Stanisława jest kontynuowany i przysługuje mu tytuł Sługi Bożego Kościoła katolickiego.

Ks. Piotr Moch (1909-1981)

Urodził się 21 III 1909 r. w Pysznicy, pow. niżański (obecnie stalowowolski), jako syn Wojciecha i Heleny z domu Stanowska. Ukończył gimnazjum w Przemyślu. Po studiach w Seminarium Duchownym w Przemyślu otrzymał święcenia kapłańskie 24 VI 1934 r. Posługę duszpasterską sprawował kolejno w: Staromieściu (obecnie dzielnica Rzeszowa), Rzeszowie - jako wikariusz-prefekt w Szkole Rzemiosła, od 1939 r. pełnił obowiązki kapelana szpitala powiatowego i opiekuna duchowego Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Z powodu działalności patriotycznej wśród młodzieży został w wrześniu 1939 r. aresztowany przez gestapo. W mieszkaniu przeprowadzono rewizję, a jego przetrzymywano w więzieniu przez kilka tygodni. W sierpniu 1940 r. został przeniesiony na wikariusza do Jasła. 15 V 1941 r. został wyznaczony na administratora parafii Kobylany, w miejsce ks. Jana Obary, który sprawował tą funkcję w zastępstwie aresztowanego ks. S. Kołodzieja.

Po przyjeździe do Kobylan nawiązał współpracę z konspiracją niepodległościową i przyjmując pseudonim „Brat”. Był zaufaną osobą dowódcy Placówki AK Kazimierza Kresaka i jego z-cy Antoniego Wierdaka. Plebania w Kobylanach była miejscem spotkań kierownictwa konspiracji akowskiej. Oto jeden z zapisów ze wspomnień A. Wierdaka: „odprawa u „Brata” na plebanii 20 kwietnia 1944 r. - obecni byli najważniejsi oficerowie z Inspektorat AK Jasło. Omawiano plan walki”. Proboszcz P. Moch był oceniany przez przełożonych z AK jako wybitny konspirator.

Ukrywał partyzantów, opiekował się rannymi w tajnym punkcie sanitarnym na plebanii i zaprzysięgał wstępujących do podziemnej organizacji. Podczas jednej z niemieckich obław, przy pomocy kościelnego, wyniósł chorych partyzantów na wieżę kościelną. Dopisało mu także szczęście podczas rewizji przeprowadzonej przez żandarmerię niemiecką w mieszkaniu, gdy nie znaleziono karabinów podwieszonych pod łóżkiem. Jednostki zgrupowania AK przechodzące przez Kobylany doznawały serdecznego przyjęcia z jego strony. Pochodzące z rzutu alianckiego skrzynki granatów przewieźli
z Łączek Jagiellońskich w VII 1944 r. Stanisław Samborowski i Kazimierz Makoś i ukryli je w plebańskiej stodole. W następnym dniu do Kobylan przyjechał zmotoryzowany oddział niemiecki i zakwaterował w tej stodole. Niemcy przespali się na słomie, pod którą były schowane granaty. A. Wierdak podał, że broń i amunicję za wiedzą ks. Mocha ukrywano w kościele, grobowcu i kostnicy na cmentarzu. Bratanek księdza - Stanisław Moch - był zastępcą dowódcy drużyny „Orzeł” w Kobylanach.

Ks. P. Moch współpracował z rodziną Sulimirskich, zaangażowaną w działalność konspiracyjną. Szczególnie z córkami Witolda Sulimirskiego: Mariolą Plisowską i Wandą Plisowską oraz dwoma wnuczkami: Barbarą Wiktor i Emilią Peszyńską.

Gdy w czasie walk frontowych sowiecko – niemieckich w 1944 r. zostali w pobliżu kościoła ranni; szef zwiadu artyleryjskiego 52 korpusu piechoty i jego adiutant, ks. P. Moch zorganizował dla nich pomoc medyczną i tym samym uratował im życie (potwierdza to oświadczenie jednego z nich przesłane ze Lwowa w 1977 r.).

Po wojnie wspierał żołnierzy konspiracji antykomunistycznej. Był inwigilowany i rozpracowywany przez władze bezpieczeństwa. Przez wiele lat przechowywał wspomnienia okupacyjne A. Wierdaka. Jego przyjacielem był ks. Władysław Findysz, proboszcz z Żmigrodu, zwalczany przez władze komunistyczne.

Kierował parafią w Kobylanach przez dwadzieścia lat. Dbał o wystrój kościoła, odbudował zniszczoną przez Niemców wieżę kościelną i postarał się o dwa nowe dzwony. Wzorcowo prowadził swoje gospodarstwo rolne, sad i pasiekę, a wiedzą ogrodniczą i pszczelarską chętnie dzielił się z parafianami. Wspierał w latach 50-tych XX w. parafian z Łęk Dukielskich w ich staraniach o wybudowanie kaplicy i utworzenie odrębnej parafii. W wyniku żądań władz komunistycznych, mimo wielkiego oporu parafian, musiał 13 XI 1961 r. opuścić Kobylany. Nie przejął funkcji administratora parafii w Budziwoju, gdzie został skierowany. Po dłuższym urlopie został w lutym 1962 r. mianowany administratorem parafii Sieklówka i funkcje tą pełnił do śmierci. W nowej parafii był powszechnie szanowany. Do dziś pamiętają starsi mieszkańcy Sieklówki jego pełne miłości i taktu podejście do parafian.

Posiadał wiele tytułów i odznaczeń kościelnych. Pełnił funkcje dziekana dukielskiego i brzosteckiego. Zmarł 23 VI 1981 r. Po uroczystości pogrzebowej, z udziałem bp Tadeusza Błaszkiewicza, został pochowany na cmentarzu parafialnym w Sieklówce. Jego matka i siostra spoczywają na cmentarzu w Kobylanach.



Z inicjatywy parafian: Kazimierza Krężałka i Józefa Kozielca, przy wsparciu poprzedniego i obecnego księży proboszczów, parafialnej Akcji Katolickiej i pracownika Muzeum Podkarpackiego Czesława Nowaka, przygotowano tablicę pamiątkową i uroczystość religijno-patriotyczną poświęconą tym wielkim kapłanom i patriotom – administratorom parafii. Fundatorem tablicy, którą odsłonięto 11 XI 2010 r. w kościele w Kobylanach, był Jan Wierdak - przedsiębiorca z Jasła, pochodzący z Kobylan..

Czesław Nowak


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna