Pan Maciej Popkiewicz



Pobieranie 12.96 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar12.96 Kb.
Pan Maciej Popkiewicz

Nie miał Pan odwagi odpowiedzieć bezpośrednio na moje prywatne pismo. Szkoda. Wolał Pan zasłonić się argumentami, których nie poruszałem w swoim wystąpieniu i wybrał formę publicznej wymiany zadań z zachętą „no to spotkajmy się w sądzie!”. Trudno. Zrobię Panu jednak przykrość – odmawiam takiego spotkania, nie dam Panu w tym względzie satysfakcji. Nie moją domeną jest socjotechnika i uprawianie demagogii. Nie moją potrzebą jest agresywne udowadnianie, że wszyscy dookoła: urzędy, inwestorzy i projektanci działają niezgodnie z prawem, nie mają racji, nie mają uprawnień lub co można wyczytać pomiędzy wierszami zapewne wzięli łapówkę. Własnej interpretacji i ocenie poprawności poddaje Pan zarówno przepisy prawa, tytuły opracowań, merytoryczną zawartość tych opracowań, a nawet intencje projektanta. W przekonaniu o swej omnipotencji sięga Pan po atrybuty boskiej nieomylności.



Z żądania naprawienia szkody rezygnuję. Ton Pańskich wypowiedzi nie rokuje nadziei na przyznania się do błędu w ocenach dotyczących mojej pracy i na przyznanie się do manipulowania cytatami dla osiągnięcia własnego celu, jak widać niekoniecznie społecznego a wyraźnie personalnego. Nie mogę więc liczyć na elementarną uczciwość i odwagę cywilną. Słowo „przepraszam, zbłądziłem, chciałem dobrze” w sprawach większej wagi stanowi wyjście z sytuacji. W dziedzinie, którą uprawiam nie jest Pan partnerem do sporów merytorycznych. Przynajmniej w tej formie, którą Pan preferuje. Z przykrością jednak zauważam jak żenująca jest prezentowana publicznie Pańska dwulicowość: z jednej strony przyznaje się Pan do niewiedzy w zakresie prawa i hydrotechniki i prosi aby potknięcia w tej sferze wytykać, z drugiej strony jakakolwiek próba wyjaśnienia, że w swoich interpretacjach Pan pobłądził, wywołuje niczym niepohamowany wybuch agresji. Na mój list o objętości 1,5 strony odpowiedział Pan 19 stronami cytatów, zdjęć i nie mającymi pokrycia w stanie prawnym własnymi interpretacjami przepisów. Rodzice wpoili mi zasadę: jak nie wiesz jak się zachować – na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie. Ta zasada jest jednak Panu obca.
A tak na marginesie. Przez prawie dwa miesiące oprotestowywany jest projekt elektrowni wodnej w Przesiece. Komentarze odnoszące się do wykonanego przeze mnie operatu wodnoprawnego koncentrują się na wybiórczym cytowaniu tych fragmentów, które pasują do „spiskowej teorii” dotyczącej wydanego pozwolenia wodnoprawnego. Zadziwiające, że przez tak długi okres, prawie dwóch miesięcy nikt nie był zainteresowany wyjaśnieniem zamierzeń i rozmiarów tej inwestycji u źródła. Próby wyjaśnień składanych przez inwestora spotkały się jedynie z wyzwiskami i obrzucaniem błotem - nie pasowały do negatywnego obrazu tego człowieka! Próby prostowania rozpowszechniania oczywistej nieprawdy w moim przypadku – atakiem na 19 stronach tekstu i komentarzem podsumowującym, że najlepiej sprawie przysłuży się rozgłos jaki będzie można rozpętać wokół sprawy sądowej. Pogratulować pomysłu!
Ponowię wyjaśnienia dotyczące wyłącznie uprawnień, może w innej, nieco prostszej formie, bo te zawarte w piśmie nie zostały zrozumiane a tylko wywołały nerwową reakcję. Na zarzuty odnośnie złej woli i dokonania świadomej manipulacji (przy sporządzaniu operatu wodnoprawnego ?!) nie będę odpowiadał – nie zniżę się do poziomu odpowiadania na fałszywe zarzuty i udowadniania, że Pańska interpretacja wybranych cytatów oparta jest wyłącznie na nieprzepartej potrzebie udowodnienia z góry założonej tezy. A co do zarzutu, że nie wylegitymowałem się przed Panem dokumentami ze swoimi uprawnieniami, to chyba Pan żartował?! Jak na razie Pańskie wielostronicowe wywody potwierdzają tylko jedno: brak wiedzy w poruszanych zagadnieniach i wyrachowane próby manipulacji osobami mniej oczytanymi w temacie. Ale do rzeczy. Wyjaśniam: w tym czasie, kiedy uzyskiwałem decyzję o stwierdzeniu przygotowania zawodowego do pełnienia samodzielnych funkcji (1985 r.) nie istniały wydzielone uprawnienia do sporządzania dokumentacji hydrologicznych. Do czasu pojawienia się rozporządzania MŚ z dn. 26.02.2004 r. obliczenia i dokumentacje hydrologiczne wykonywali w pełnym zakresie również inżynierowie budownictwa hydrotechnicznego i melioracji, zgodnie z posiadanymi uprawnieniami. Wejście w życie rozporządzania MŚ z dn. 26.02.2004 r. nie odebrało tym inżynierom posiadanych uprawnień. Pismo Ministra Środowiska z dnia 6 czerwca 2006 r., które Pan cytuje, niczego nie rozstrzyga (co Pan sugeruje), jest wyłącznie zajęciem stanowiska i nie ma mocy zmieniania prawa. Przypomnieć wypada, że zasada „prawo nie działa wstecz” jest jednym z kanonów tej dziedzinie. Tak więc, powtórzę, nie będąc na liście osób posiadających uprawnienia przewidziane w Rozporządzeniu MŚ z dnia 26.02.2004 r. mogę nadal sporządzać dokumentacje hydrologiczne o których mowa w Art.2 ust.3 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. Prawo wodne, „dla obiektów budowlanych do projektowania których posiadam uprawnienia” bez ograniczeń tj. dla budowli hydrotechnicznych. Podkreślam ten fragment z moich uprawnień aby uzmysłowić Panu różnicę pomiędzy usługami jakie obecnie wykonują IMGW (jako instytucja) i uprawnieni hydrolodzy (osoby indywidualne) sporządzający dokumentacje hydrologiczne od tego, co organ nadający uprawnienia wpisał do mojej (i wielu innych inżynierów) decyzji.

We wcześniejszych oświadczeniach i niniejszym liście otwartym deklaruje Pan jednoznacznie, iż nie ma Pan kompetencji aby interpretować zagadnienia prawne, hydrologiczne i hydrotechniczne, podobnie jak nie Pańskim doświadczeniem są zagadnienia projektowania i wykonawstwa elektrowni wodnych na terenach górskich. A mimo to stawia się Pan w roli weryfikatora we wszystkich tych dziedzinach. Przerabiałem kilka kursów informatyki ale do głowy by mi nie przyszło aby udzielać Panu pouczeń w tych zagadnieniach! Z prawd elementarnych proszę przyjąć zasadę, iż prawo stanowi tak jak jest napisane – a nie tak jak chce tego interpretujący. A co do właściwego cytowania – proszę wybaczyć złośliwość – cytat dotyczący sformułowania „pomówienie” proszę zaczerpnąć z dwóch kodeksów, a nie ze słownika:



KPA: Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2.Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


Kodeks cywilny: Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

§ 2.Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Krzysztof Broś







©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna