Patriotyczny ruch polski



Pobieranie 127.96 Kb.
Strona1/3
Data09.05.2016
Rozmiar127.96 Kb.
  1   2   3

PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI” NR 103, 1 WRZEŚNIA 2004 R.



Biuletyn bezpłatny. Czytelniku, po przeczytaniu zrób kopię i przekaż następnym!

PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI



NR. 103 1. IX. 2004 r.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

NOWY JORK, CHICAGO, TORONTO, WARSZAWA.


W numerze: 1) Wiadomości; 2) Odkrycie naukowców z KUL; 3) Co nam się należy; 4) Piramida Kwachopsa; 5) Łapanie króliczka; 6) O złotej rybce; 7) Bronek Szpicbródka; 8) Szczepionka przeciw wściekliźnie; 9) Histeria antysemityzmu w Eu-ropie; 10) Kultur Kampf; 11) Globaliści strzegą swoich tajemnic;





Loże chwalą

Bernard Brandmeyer, od wrzśnia 2003 r. nowy Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji, w imieniu 5 obediencji masońskich, wypowiedział się nie tylko przeciwko islamskim chustom, ale i przeciwko noszeniu jakichkolwiek symboli re-ligijnych w szkołach. Powiedział też, że prezydent Jacques Chirac zapewnił go, że nie dopuści do umieszczania jakie-gokolwiek odniesienia do chrześcijaństwa w planowanej konstytucji europejskiej (Le Monde, 17.I.04). („Opoka”, nr 49)

# # #

Stop żydowskiej akcji

Akcja poszukiwania przez Centrum Szymona Wiesent-hala osób podejrzanych o współpracę w mordowaniu Żydów w czasie II wojny została zawieszona na Węgrzech. Węgier-ski rzecznik ochrony danych osobowych Attila Peterfalvi po-informował, że przekazywanie danych osobowych do Cen-trum jest sprzeczne z węgierskim prawem. („TP”, nr 33-34)

-------------------------------------------------------------------------------------------------
ODKRYCIE NAUKOWCÓW Z KUL
Istnieje nadzieja, że naukowcy z Katolickiego Uni-wersytetu Lubelskiego wykryli skuteczną metodę likwi-dowania komórek rakowych bez szkody dla ludzkiego organizmu. Odkryli substancję, która wprowadzona do komórek rakowych programuje ich samounicestwienie. Gdyby to odkrycie zostało potwierdzone w toku dal-szych badań, stanowiłoby przełom w leczeniu tej naj-groźniejszej choroby naszych czasów.

Odkrycia dokonali naukowcy z Katedry Biologii Moleku-larnej KUL pod przewodnictwem prof Ryszarda Szyszki, dy-rektora Instytutu Ochrony Środowiska KUL. Prof. Szyszka od 30 lat bada właściwości enzymu znajdującego się w ko-mórkach rakowych. Badaniami w KUL kieruje od 6 lat. Były one prowadzone we współpracy z naukowcami z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN i przy wykorzystaniu badań i pre-paratu prof. Davida Shugara z Warszawy.

Odkrycie naukowców polega na zastosowaniu specjal-nego związku organicznego hamującego działanie enzymu biorącego udział w procesach nowotworowych. Do zwalcza-nia komórek rakowych prof. Szyszka zastosował preparat opracowany w PAN, który następnie kilkakrotnie sam mo-dyfikował. Preparat ten w małym stężeniu został najpierw u-żyty w hodowli komórek drożdżowych, gdyż mają one wiele wspólnych cech z ludzkimi. Jedną z nich jest posiadanie enzymu identycznego z tym, który występuje w komórkach ludzkich, a w największych ilościach w komórkach rako-wych. Po wprowadzeniu preparatu do komórek drożdżo-wych okazało się, że został w nich zahamowany proces syntezy białka. Następnie poddano działaniu preparatu ko-mórki ludzkie. – Ku naszemu zdziwieniu związek ten poda-ny do komórek nowotworowych powodował indukcję proce-su tzw. programowanej śmierci tych komórek, nie działając równolegle na komórki prawidłowe – powiedział prof. Szy-szka.

Zastosował on związek o nazwie TBBt i TBBz na sztucz-nie hodowanych ludzkich komórkach nowotworowych i pra-widłowych. Efektem działania substancji była neutralizacja enzymu odpowiedzialnego za blokowanie procesu progra-mowanej śmierci komórek nowotworowych i w konsekwen-cji ich destrukcja. Aby stwierdzić przydatność preparatu do leczenia ludzi chorych na raka konieczne jest jednak prze-prowadzenie rozległych i kosztownych badań. – Musimy teraz sprawdzić, jak ten związek działa nie tylko na jeden rodzaj komórek, ale na ile jest on szkodliwy i toksyczny dla całego organizmu – podkreślił prof. Szyszka. – Teraz po-trzebne są badania na zwierzętach hodowlanych, a jeżeli okaże się, że ten związek jest skuteczny, to wtedy będzie-my starali się o badania kliniczne na ludziach – dodał. – Bez tych badań nie można wyrokować o jego zastosowa-niu w leczeniu choroby nowotworowej – podkreślił profe-sor. Aby odkrycie lubelskich naukowców mogło w przysz-łości ratować życie chorym na raka, niezbędne jest powo-łanie interdyscyplinarnego zespołu specjalistów z zakresu m.in. onkologii, toksykologii i chemii w celu dokładnego prze-analizowania wpływu odkrytego związku na inne zdrowe komórki i organy. Profesor Szyszka ocenia, że w najopty-mistyczniejszym wariancie nowy lek zwalczający raka bę-dzie mógł służyć ludziom nie wcześniej niż za 5 lat. Warto jednak podjąć to wyzwanie, gdyż wprowadzony niedawno w USA przeciwnowotworowy lek najnowszej generacji, po-wodujący również hamowanie działania enzymu, wykazuje niekorzystne skutki uboczne, których – jak wynika z dotych-czasowych badań – jest pozbawiony preparat opracowany przez naukowców z KUL. Adam Kruczek, Lublin

-----------------------------------------------------------------------------

CO NAM SIĘ NALEŻY
Za tzw PRL-u mieliśmy wiele praw (choć więcej było nakazów i zakazów), które oczywiście respektowane nie były, ale były. Pies wcale nie musi ogryzać kości aby mer-dać ogonem, wystarczy że na nią patrzy, mlaska i wyobra-ża sobie że ją konsumuje. Tak było i z naszymi prawami czyli z tym co nam się należy.

Po zmianie ustroju na liberalny, dowiadujemy się, że nam się nie należy nic, bo wszystko ma swoją cenę a my akurat płacić nie mamy czym. Tylko jedno prawo przysłu-guje nam bezpłatnie – być umarłym. No jeszcze możemy prosić Boga aby umrzeć godnie.

Jeśli chcemy coś mieć, musimy sobie na to zapraco-wać lub ukraść, raczej to drugie bo uczciwie nikt jeszcze fortuny nie zgromadził. A jak nas złapią to wystarczy 1/10 ukradzionej sumy aby wpłacić kaucję i zażywać wolności bez przeszkód.

Nie jest oczywistym która władza nam Polakom bliższa, czy tamta która ustami Urbana poinformowała obywateli że „rząd się sam wyżywi”, czy ta dzisiejsza która robi to samo – grabi do siebie, sprzedaje nie swoje, jak to pasera kra-dziony towar idzie za pół ceny.

Jeśli idzie o skład narodowościowy rządu RP, nie od-biega on w zasadzie od rządu PRL. I ten i tamten wodzą Polaków za nos, obiecując wszystko co obiecać trzeba by rządzić. Obecny rząd naobiecywał nam złote góry w UE, zapisał nas tam na parszywych warunkach a teraz „rżnie bohaterów narodowych” walczących „do krwi ostatniej (na-szej krwi)” o dopłaty rolnicze.

A w co „wdepnęła” Rzeczpospolita, podpisami Millera, Cimoszewicza i innych „wybitnych Polaków”, stawiając nas w rzędzie unijnych „krwiodawców”, zaczyna być widać. Mia-ło być tak fajnie a jest jak jest. A jak jest, zapytajcie najle-piej dowolną gospodynię domową – one wiedzą najlepiej, jakie dobrodziejstwa daje nam UE. Nawet moja sąsiadka w swej naiwności twierdząca niedawno „niech rządzi kto chce, byle mnie było dobrze” i „jak wejdziemy do UE to przynaj-mniej młodzi będą mieli pracę”, no więc ta sąsiadka dziś sarka „co oni z nami robią”.

Najlepiej „zyski” Polski widać na unijnej polityce rolnej wobec Polski. Warto jasno wyartykułować, czym ona jest dla polskiej wsi i Polski. Nie wdając się w zawiłe wywody, jest to:

a) jest to mechanizm kontrolowania i podporządkowa-nia naszej gospodarki rolnej obcym interesom.

b) zmonopolizowanie przez obce korporacje, przetwór-stwa płodów rolnych w celu dyktowania monopolistycznych cen polskim rolnikom i wygaszania konkurencyjnej produk-cji na polskiej wsi.

c) dopłata do areału a nie do produkcji jest udokumen-towaną formą inwestowania w polską ziemię, powodując tym samym wejście UE w stan hipotecznej współwłasnoś-ci naszego areału ziem uprawnych. Świadczą o tym precy-zyjne opisy działek: wielkość, numer katastralny, położenie, klasa gruntu, zadłużenie hipoteczne, wykaz współwłaścicieli itp., chociaż dla dopłat wystarczyłyby mniej precyzyjne re-jestry.

d) pomiary działek są sprawdzane (dokonywane) za po-mocą systemów satelitarnych. Nieznajomość terenu która jest jedną z cech obronności kraju, przestaje istnieć.

e) jeszcze kilkanaście lat temu wejście w posiadanie kawałka ziemi, toczono krwawe wojny. Dziś UE wykupuje polską ziemię od nas, za nasze pieniądze. My wpłacamy składkę do UE, która częściowo wraca stamtąd do polskich rolników (jakbyśmy sami nie umieli tego robić).

f) dopłaty do rolnictwa są „kością niezgody” rzuconą Polakom. Producent gwoździ pyta: dlaczego rolnicy mają dostawać darmowe pieniądze a „gwoździarze” nie?

g) z propagandy unijnej wynika że dopłaty do polskie-go rolnictwa, mają charakter charytatywny, taki wyraz bez-interesownej przyjaźni polsko-unijnej. Koniecznie musimy się rozejrzeć, gdzie jeszcze poza UE, dają pieniądze za darmo i znów tam wejść.

e) wątpiącym w moje słowa radzę pojechać do Austrii. Tam może będą mieli szczęście spotkać rodowitego baue-ra, który z łezką w oku opowie im, czego nie wolno mu zro-bić z jego własnym gruntem (nie wolno go sprzedać, po-dzielić, przekazać i zmienić profilu użytkowania bez zgody UE). Może ich jeszcze oświeci, dlaczego Austria trzykrot-nie próbowała wyzwolić się z UE.

Ale jesteśmy w sytuacji w jakiej jesteśmy, mam nadzie-ję że nam uda się kiedyś pożegnanie z Unią ale pozostaje przed nami próba odpowiedzi na pytanie, jak mogło dojść do tego że we własnej ojczyźnie nie jesteśmy gospodarza-mi. By częściowo wyjaśnić te sprawy należy pod właściwym kątem popatrzeć na fundament demokracji – wybory. Wy-bory u nas wygrywają postkomuniści, lewicowcy, oligarchia żydo-masońska i pospolici przestępcy. Dlaczego tak się dzieje? Czy rzeczywiście w Polsce nie ma już Polaków, a może są tylko za ciemni by pojąć komu służą?

Wszyscy wymienieni wyżej, całymi stadami idą do gło-sowania „jak jeden mąż”, nawet ledwie żywych wloką do lokali wyborczych i głosują na osobę którą polecił im ka-hał. My jesteśmy zbyt leniwi aby zadbać o swój los a jeśli już jakaś okazja nas do lokalu wyborczego doprowadzi to głosujemy jak „w telewizji kazali”. W TV i drukowanych szmatławcach racje wyłożone są tak, aby Polacy nie mu-sieli się trudzić myśleniem. Jak małpy, bez chwili refleksji, zastanowienia się, bezkrytycznie wykonujemy co nam ka-zali w radio i w TV, mało tego jeszcze się tym szczycimy.

Bywa jeszcze gorzej, kiedy do wyborów idzie się przez knajpę, gdzie przebiegły agent ciemnym gojom kolejkę sta-wia i podpowiada sprytnie na kogo mają głosować. Albo żarliwy katolik pojednawszy się z Bogiem przez Komunię Świętą, idzie do lokalu wyborczego i głosuje na Antychrys-ta. Zaś jutro zapomina na kogo głosował i psioczy, narze-ka, kwęka i jęczy na rządzących. Często słyszę takie na-rzekania a wówczas pytam delikwenta „a na kogo głoso-wałeś?”, z reguły leczy natychmiast delikwenta z narzekań.

Niestety dominującymi zjawiskami wśród naszego elek-toratu jest ociężałość umysłowa, lenistwo intelektualne i lumpenproletariackie myślenie o swej przyszłości – „byle do jutra”. Tymczasem na naszym rynku krajowym i zagranicz-nym, jest masa wydawnictw Narodowych, patriotycznych czekających na Ciebie Polaku, ale Ty wolisz horoskop czy romans. „No i masz czegoś chciał” – jak trafnie precyzują naszą sytuacje, słowa piosenki.

Wobec tego co nam się należy, jeśli nie potrafimy pilnować tego co do nas należy ― pozostaje nam tyl-ko to czego nikt nie potrafi nam odebrać – albo um-rzeć albo wegetować życiem niewolnika.

Władysław Furtak ― 30 lipca 2004 r.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



PIRAMIDA KWACHOPSA

(2 lat po narodzeniu Chrystusa)

W roku 2575 p.n.e. na rozkaz Cheopsa (Chufu), fara-ona Egiptu, ukończono w Gizie k/Kairu, budowę jego gro-bowca znanego dziś pod nazwą piramidy Cheopsa. „Wzniósł dom Izydy, Pani piramidy, obok domu Sfinksa". Ale wiedza ta pochodzi od greckiego historyka Herodota, który spisał ją na podstawie relacji kapłanów egipskich ok. 450 r pne. Ale egipskie źródła pisane nie wspominają o tym fakcie. Niektórzy nawet twierdzą że Sfinks i piramidy istniały od co najmniej 10 tysięcy lat.

Tak czy owak największa z piramid, wysoka na 230 m, o pojemności 35 gmachów Empire State Building, miała słu-żyć jako ponadczasowe monumentalne miejsce wiecznego spoczynku wybitnego człowieka za jakiego uważał się fa-raon. Wszyscy to wiemy i nie ma sensu robić sensacji z zamierzchłej przeszłości, gdyby historia nie lubiła się pow-tarzać. A że znalazła swą kontynuację w kraju nad Wisłą, więc my Nadwiślanie mamy o czym myśleć.

Oto Prymas Glemp na uroczystościach 400-leciem sto-łeczności Warszawy przypomniał o niewypełnionym wotum, jakim miało być wybudowanie świątyni Świętej Bożej Opatrz-ności, za uchwalenie Konstytucji 3 Maja w 1791 r. Wotum to zostało uchwalone przez Sejm Czteroletni i potwierdzone ustawą z 17 marca 1921 r. przez Sejm Ustawodawczy Pol-ski Odrodzonej zaś Sejm i Senat III Rzeczypospolitej po-parły tę inicjatywę. Budowę rozpoczęto a prace miały być ukończone w 2004 roku.

Aż tu 17 sierpnia 2004 roku TVP wyemitowała materiał o zapóźnieniach w realizacji budowy, braku pieniędzy i za-grożeniu terminu wyświęcenia przez Papieża. Przy okazji dowiedziałem się że przygotowuje się w kompleksie świą-tynnym, miejsce wiecznego spoczynku wybitnych Polaków. Ta wiadomość „zjeżyła” mnie. Prezes Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej – biskup pomocniczy Warszawy Marian Duś, informując o strukturze kompleksu świątynne-go mówił o ołtarzach, nawach, „drogach Polaków”: Walki, Kultury, Cierpienia i Modlitwy, o dziedzińcach: Ojczyzny, Ludu Bożego, Życia i Chwały ale nie wspominał o Pante-onie zasłużonych Polaków.

Wymowa emitowanego materiału publicystycznego była taka, „maluczcy dawajcie pieniądze bo plan budowy pan-teonu wiecznego spoczynku wybitnych Polaków, przy ŚOB jest zagrożona”. Nie ołtarz najważniejszym miejscem świą-tyni ale panteon.

Wówczas znienacka naszło mnie pytanie: „a kto bę-dzie decydował o zasłużoności wobec kogo?” Problem w tym że ja mam dawać pieniądze na budowę współczesnej piramidy ale decydować o tym, kto tam będzie spoczywał będą ci co zawsze – cykliści. Teraz wiem dlaczego tak o-choczo akt erekcyjny pod budowę votywnego sanktuarium wmurowywał A. Kwaśniewski. Wzorem faraonów egipskich, oczyma wyobraźni już widział ŚOB, jako swoją piramidę.

Myślę że obok wspomnianego osobnika, miejsce tam znajdą wszyscy zasłużeni dla UE i walki z terroryzmem. Z przykrością jednak muszę zauważyć że wybitnych Polaków nie ma, zostali wytępieni przez cyklistów posługujących się różnymi ideologiami. Jeśli nawet jakiś się pojawi, to okazu-je się że to nie „pełnokrwisty”, Polak tylko takiego udaje. Zresztą patent na przyznawanie certyfikatów wybitności, znajduje się poza świadomością Polaków. I tak mogę się spodziewać że w ŚOB spocznie i Tischner i Michnik i Edel-man i Bartoszewski, znajdzie się też miejsce dla Mazowiec-kiego, Balcerowicza, Kwaśniewskiego, Millera, Cimoszewi-cza, Kułakowskiego, S-Wolskiego, Bieleckiego, Huebner, Suchockiej, Miłosza, Jeziorańskiego, Wałęsy, Urbana, Jaru-zelskiego, Kiszczaka, a i Buzka z Kamelą i wszystkich za-służonych inaczej.

A ja mam dawać grosik na katolicką ŚOB, aby spo-czywali tam pohańcy, niezależnie od ich zasług? Innowier-cy, ateiści i inni cykliści, niech sobie budują swoje sanktu-aria i panteony sławy. Cezary Rozwadowski – 18 sierpnia 2004 r.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



ŁAPANIE KRÓLICZKA

Z niepokojem przeczytałem w dwutygodniku patriotycz-ny ruch polski, informację o przyjęciu przez senat USA, u-stawy „Global Anti-Semitism Review Act”, zobowiązującej departament stanu, do śledzenia przejawów antysemityz-mu we wszystkich krajach świata.

Zaniepokojenie może budzić:

– Po pierwsze: brak definicji antysemityzmu, co pozos-tawia niebezpieczne pole do interpretacji. Za antysemityzm można więc uznać np. zbyt niski ukłon przed Żydem;

– Po drugie: prawo to odnosi się do sfery niematerial-nej, nakazując co ludzie winni myśleć i czuć;

– Po trzecie: prawo to nakazuje śledzenie postaw a nie czynów. Natomiast inwigilacja jest podstawowym narzę-dziem totalitaryzmu;

– Po czwarte: jakie potężne narzędzia sprawcze, posia-da procentowo niewielka populacja Żydów w USA, potra-fiąc wyegzekwować na demokratycznej władzy, przywileje z tytułu przynależności do rasy;

– Po piąte: brak jasności jak i do czego będą wyko-rzystywane informacje o poziomie antysemityzmu.

Takie rozwiązania prawne są właściwe, systemom tota-litarnym w których władza dekretuje prawem co obywatel ma myśleć, czuć i wyrażać. Jest to zły sygnał z kraju który uchodzi za model demokracji. Czyżby amerykanom demo-kracja już się znudziła? Jest to wyraźne nawiązanie do tra-dycji rasistowskich, wskazanie rasy wziętej pod specjalną ochronę. Zresztą judaizm, który podporządkował swoim po-trzebom kulturę zachodu, religią jest w niewielkim stopniu, jest natomiast głównie ideologią rasizmu. MacDonald uwa-ża że judaizm, jest strategią przejęcia władzy nad ludzkoś-cią, drogą ewolucyjnych przemian kulturowych. I trudno z nim się nie zgodzić.

Antysemityzm, pojęcie ze sfery moralności wymyka się opisowi tak jak np. sprawiedliwość, solidarność czy toleran-cja. Z antysemityzmem jest tak jak z terroryzmem, wszys-cy z nim walczą ale nie mają pojęcia z kim, dlaczego i o co, niby jest a nie widać go. Łatwo za to wskazać kto jest antysemitą, czy terrorystą. Zarzut i oskarżenie a nawet ska-zanie, za rzekome przestępstwo tego typu, jest dziecinnie łatwe, przy tak skonstruowanym prawie i tak dyspozycyjnym wymiarze sprawiedliwości. Zarzut „mógł być” albo „nie prze-ciwdziałał”, stanowią dowód przestępstwa. Dokładnie na tej samej zasadzie działał „wymiar sprawiedliwości NKWD” i „św. inkwizycja”.

Nikt jednak nie jest zainteresowany wyjaśnieniem istoty ani źródeł antysemityzmu. Żydzi nie są zainteresowani, bo daje on określone korzyści, głównie w postaci izolacji etnicz-nej, sprzyjającej zachowaniu czystości rasy i tworzeniu wo-kół nich aureoli uprzywilejowania. Ba wiele na to wskazuje że Żydzi sami podsycają histerię antysemityzmu. Nieżydzi nie są zainteresowani wyjaśnieniem, bo albo nie interesują się tym kluczowym dla świata problemem albo nie doce-niają jego wagi, traktując go jako trzeciorzędny.

Czymże zatem jest ten antysemityzm? Przypomina mi się definicja polskiego antysemityzmu. „Przed wojną, anty-semitą był ten który nie lubił Żydów, zaś po wojnie jest ten którego nie lubią Żydzi” i coś z prawdy w tym jest. Jak na razie antysemityzm, ukazywany jest jako irracjonalne zło, podlegające irracjonalnemu tępieniu zawsze i wszędzie.

Nawet gdybym bardzo chciał nie być antysemitą, nie mam pojęcia co powinienem czynić, aby nie zostać posą-dzonym o tą powszechną jak mniemam przypadłość. Mu-szę więc sam dochodzić istoty antysemityzmu.

Najpierw strona niematerialna. Myślom i uczuciom ludz-kim, nie jest w stanie postawić tamy, żadna ustawa zaka-zująca czy nakzująca. Jest to jedyne obiektywne prawo, którego nawet agresywna ekspansja judaizmu w każdym punkcie kuli ziemskiej, podważyć nie jest w stanie. Nie po-może też nawet sto takich ustaw senatu USA, myśli ludzi i uczucia będą hasały sobie po swojemu. Zaś antysemityzm czynny, jest dzieckiem antysemityzmu duchowego. Czyli „walka z antysemityzmem” jest naiwnym zwalczaniem skut-ków a nie przyczyn, chyba że chodzi o to by „gonić królicz-ka i nie dogonić go”.

Samo uczucie nienawiści do innego człowieka, tylko z racji przynależności do jakiejś nacji, od biedy można uznać za naganne. Jestem nawet gotów to zaakceptować, jednak-że pod warunkiem, że wszystkie inne uprzedzenia naro-dowościowe, będą pełnoprawne z antysemityzmem (w tym antypolonizm) i egzekwowane z całą surowością także i od Żydów.

Uważam ponadto że antysemityzm, jest zwykłą formą konfliktu o władzę a nie rzeczywistym zwalczaniem potom-ków Abrahama. Pozornie niby tak to wygląda, bowiem Ży-dzi gdzie tylko stanie ich stopa, wszędzie chcą rządzić. Ta ich agresywna, podstępna, obraźliwa i bezwzględna żądza władzy wywołuje wrogość wśród innych narodów, które rzą-dzić się chcą same. Wrogość ta potęgowana jest jeszcze łupieżczym stylem rządzenia tam, gdzie uda się im prze-chwycić władzę. Antysemityzm w tej sytuacji jest tylko nor-malną retorsją na np. antypolonizm i inne anty..., kultywo-wane przez Żydów. Wrzaskliwe atakowanie konkurentów do władzy z użyciem oskarżenia o antysemityzm, z reguły jest czynnikiem przeważającym szalę, skoro za tym stoi cała potęga USA. Ten histeryczny wrzask „aj waj biją”, za-czyna się, zanim ktokolwiek nie „pomazany”, otworzy gębę. Tylko Żydzi konkurowanie z nimi o władzę nazywają anty-semityzmem i oni przypisali sobie prawo oceny, co jest an-tysemityzmem a co nim nie jest. Sami mianowali się sędzia-mi we własnej sprawie i bronią tego przywileju zaciekle.

Walka o władzę toczy się w każdym państwie. I nie ma w tym nic dziwnego jeśli rozgrywa się między rdzenną lud-nością danego kraju. Nieszczęście jednak zaczyna się tam gdzie mniejszości narodowe sięgają po władzę nie dla dobra kraju a w celu eliminacji kultury miejscowej i zastąpienia jej kulturą mniejszości. Intrygujące jest to, że każdy członek wspólnoty żydowskiej od najmłodszych lat, przygotowywany jest do misji kulturowej, a drogą do jej realizacji, jest zajmo-wanie eksponowanych stanowisk w życiu publicznym.

Polska niestety, jest tego doskonałą ilustracją. Paropro-centowa populacja Żydów, okupuje najważniejsze politycz-ne, ekonomiczne i kulturotwórcze funkcje w Rzeczypospo-litej. Politycy, biznesmeni, naukowcy, organizatorzy i twórcy kultury, gwiazdy ekranu, prawnicy, dysponenci massmediów – oto perspektywiczne miejsca „pracy” obywateli polskich, narodowości żydowskiej (głównie po „zmianie nazwisk”). Wcielili się w „skóry” Polaków, jak w filmie „Gwiezdne wro-ta”, bóg da wcielił się w ciało chłopca.

Święty Jan w swej wizji apokalipsy pisze o „smoku z siedmioma głowami mającego na głowach dziesięć diade-mów”. Wygląda na to że smok już ukoronował swoje łby oznakami władzy w poszczególnych dziedzinach cywiliza-cji (finanse, produkcja dóbr materialnych, handel, kultura, oświata, nauka, medycyna, siły zbrojne, informacja i propa-ganda, moralność i zarządzanie duszami).

Może sprawowanie władzy przez mniejszość żydow-ską, nie byłoby tak upokarzające dla narodów w ich włas-nych państwach, gdyby Żydzi nie nadużywali władzy do indoktrynacji ideologicznej i kulturowej, podbitego narodu. Chociaż nie powinno to dziwić, bowiem sprawowanie wła-dzy to przecież nic innego jak egzekwowanie swoich decy-zji, przy pomocy aparatu represyjnego państwa. I tak, rząd warszawski wysyła polskich żołnierzy by ginęli w interesie Wielkiego Izraela, bliskiego sercu tegoż rządu, zresztą rząd w Wszyngtonie czyni to samo.

Co Żydzi u nas robią, oprócz tego że pasożytują na Na-rodzie polskim, bo nie trzeba udowadniać że nie są zainte-resowani pomyślnością Polski a głównie są zainteresowani niepomyślnością Polaków. Najkrócej pisząc zajmują się głównie:

# Przekonywaniem Polaków że najmodniejsze jest społe-czeństwo o charakterze nienarodowym;

# Udowodnianiem nam, że próba jakiegokolwiek oporu wobec ich propozycji jest antysemityzmem;

# Nauczaniem nas że cechy nieżydowskich grup etnicz-nych (narodów), takie jak chrześcijaństwo, patriotyzm, ro-dzina, szlachetność, honor, obowiązek, są przejawem cho-roby psychicznej;

# Udowodnianiem nam, metodą wmawiania (twórczo wy-próbowaną przez ich współbraci w ZSRR) iż nie ma żad-nych zasad, które mogłyby zjednoczyć trwale społeczeń-stwo. „róbta co chceta tylko nie antysemitujta”;

# Podsuwaniem nam zamiast prawdy obiektywnej i wspól-nych dla narodu wartości, relatywizm moralny stosując in-żynierię socjalną oraz indoktrynację. Wszystko jest tylko tym, co da się wynegocjować przy pomocy „chwytów”;

# Indoktrynowaniem od poziomu przedszkola, sugerując nam iż wzorcami osobowymi dla Polaków, winni być przed-stawiciele mniejszości żydowskiej;

# Wmawianiem nam że pozbycie się przez Polaków tra-dycji, tożsamości narodowej, religijnej, kulturalnej, rodzin-nej jest sukcesem samym w sobie, wyzwoleniem z krępu-jących reguł i oznaką postępu.

„Nowy porządek świata wg. Tory”, jest zagrożeniem dla cywilizacji ziemskiej a jedyny ratunek to powrót kultury Europejskiej, do naszych chsześcijańskich korzeni. USA i Kanada nie mają do czego wracać i można spisać je na straty. Dziś może się to wydawać niedorzeczne ale najbliż-szym sojusznikiem katolików w walce o naturalny porządek na naszym globie, jest islam.

Jaka przyszłość czeka więc ludzkość? Myślę że w koń-cu Żydzi dokonają dzieła globalizacji, ustanowią absolutną władzę nad życiem, zdrowiem i egzystencją „kasty niewolni-ków”. Ale wszystko na tym świecie ma swój początek i kres zaś kres ich panowania, może być ciekawy, oj bardzo cie-kawy.

Starałem się opisywać mój stosunek do antysemityzmu bez emocji i mimo że rzetelną ocenę wystawią mi czytelni-cy, to jestem zadowolony z poziomu swego obiektywizmu. Każdy zarzut który stawiałem judaizmwi, Żydom czy jude-ofiom, będących pierwotnym źródłem antysemityzmu, sta-rałem się przyrównywać do czynników wywołujących inne anty...izmy. Przyznam szczerze że nawet wbrew swej woli (aby nie dać podstaw do posądzeń o uprzedzenia), muszę przyznać iż żaden ze znanych mi narodów świata, nie do-równuje nacji żydwskiej pod względem skali, zasięgu mery-torycznego i agresywności żądań, wysuwanych pod adre-sem innych narodów. Nie dajmy na to antygermanizmowi, czy antynordyzmowi, antypolonizmowi, antyiberyzmowi i innym ...izmom, nie da się przypisać źródeł podobnych jak antysemityzmowi. Są to zjawiska z zupełnie innej „bajki”.

Cezary Rozwadowski 18 sierpnia 2004 r.

-------------------------------------------------------------------------------------------------


  1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna