Pksczep-131025. doc Subject: pksczep-131025



Pobieranie 0.91 Mb.
Strona18/20
Data28.04.2016
Rozmiar0.91 Mb.
1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20

WAZ: Ruhrbischof Overbeck sieht Schaden für Glaubwürdigkeit der Kirche durch Vorgänge in Limburg


Essen (ots) - Nach Einschätzung von Ruhrbischof Franz-Josef Overbeck hat die Affäre um den Limburger Bischof Franz-Peter Tebartz-van Elst der Glaubwürdigkeit der Kirche nachhaltig Schaden zugefügt. Entsprechend äußerte sich Overbeck in einem Gespräch mit der in Essen erscheinenden Westdeutschen Allgemeinen Zeitung (WAZ, Donnerstagausgabe). "Ich hoffe, dass die Wirkung des skandalösen Geschehens in Limburg ist, dass wir uns alle, nicht nur wir katholischen Bischöfe, fragen: Wie leben wir eigentlich?", sagte Overbeck. "Es geht um Verantwortung, Transparenz und Bescheidenheit", fügte der Bischof von Essen hinzu. "Das gilt im Übrigen nicht nur für jeden Bischof, sondern für jeden Christen."

Mit Blick auf die schwierige wirtschaftliche Entwicklung des Ruhrgebiets zeigte sich Bischof Overbeck tief besorgt. Zugleich forderte er ein Umdenken, wenn die Region "nicht dauerhaft abgehängt" werden soll. "Wir können nicht so tun, als müssten wir uns nicht verändern", sagte Overbeck. Auch die Tradition des Ruhrbischofs als Arbeiterbischof erklärte Overbeck für beendet. "Wir müssen uns vom klassischen Ruhrbischof als Mythos verabschieden", sagte er. Sich in der Berufsbezeichnung "auf Stände zu beziehen", sei nicht mehr zeitgemäß.

Das Ruhrbistum hat seit seinem ersten Bischof Franz Hengsbach den Ruf, sich stark für die Belange der Arbeitnehmer einzusetzen. Die Kirche habe "eine andere Rolle bekommen", betonte Bischof Overbeck. "Der Volkskatholizismus ist bis auf wenige Reste faktisch tot, und ich bin nicht mehr der Bischof der Bergarbeiter, die gibt es doch kaum noch", sagte er. "Ich weiß, dass die Bergbautradition noch sehr viel Kitt gibt, aber machen wir uns nichts vor: Der Kitt von Schalke ist größer." Overbeck kritisierte, im Ruhrgebiet sei versäumt worden, schon früh in Zukunftstechnologien zu investieren.

Pressekontakt:

Westdeutsche Allgemeine Zeitung

Zentralredaktion

Telefon: 0201 - 804 6519 zentralredaktion@waz.de

….im Ruhrgebiet WAZ von 16.10.2013… Erzbischof Overbeck hat sich letzte Woche am 16.10.13 in einem Interview sehr unglücklich geäußert (in der WAZ, Essen), er sei nicht mehr der "Bischof der Bergleute". Dies hat - insbesondere bei der Jahrzehnte langen Verbindung Bergbau / Bistum - zu einem großen politischen Wirbel geführt, so dass der Chor vom RAG Konzern aus nicht mehr fahren durfte. Ich finde dies sehr bedauerlich, kann aber nichts machen.


From: Josef  Švejk:



To: pksczepanek@gmx.de Sent: Thursday, October 24, 2013 9:53 PM Subject:
PL: kabaretowe wydarzenia -Josef  Švejk:

D: Comedy Veranstaltungen

Niedawno Peter Karl Sczepanek reklamował występ chóru "Ruhrkohle Chor" występującego i współpracującego od ponad dwudziestu lat z górnośląskim chórem "Hejnał", którego występ w miastach górnośląskiego okręgu przemysłowego został odwołany z niewyjaśnionych przyczyn. Występ miał charakter integracyjno - pojednawczy, lecz nie doszedł do skutku. Dziwnym faktem jest, że chór miał w planie zwiedzenie miejsc należących nie tylko do Górnego Śląska, lecz również do Małopolski (Kraków, Wieliczka), w których występu nie planował. Co spowodowało, że chór nie odśpiewa własnych utworów w obiektach sakralnych województwa śląskiego? Czy fakt odwołania występów łącznie z wyjazdem krajoznawczym związany był z mafijnymi powiązaniami władz Nadrenii - Westfalii z województwem opolskim, które w ramach dezintegracji w 1998 roku zadecydowało o odseparowaniu się quasi Śląska Opolskiego od historycznej części Górnego Śląska? Czy za tym faktem nie stoi diecezja opolska odczuwająca quasi różnice mentalnościowe pomiędzy Opolem a Katowicami i katechizująca wszystkich naiwnych oraz dbających o własny budżet czy status na swój sposób i działających tym samym na szkodę normalności? Chciałbym się mylić.

  Josef  Švejk:
D: Comedy Veranstaltungen

Kürzlich , beworben Peter Karl Sczepanek " Ruhrkohle HRV Chor " und die Zusammenarbeit , die mehr als zwanzig Jahren des oberschlesischen Chor "Hejnal" , wurde die Leistung in den Städten des oberschlesischen Industriegebiet aus unbekannten Gründen abgebrochen. Leistung hatte Charakter und Integration - Vermittlungsausschuss , aber nicht zum Tragen kommen . Seltsam Tatsache ist, dass der Chor zu einem Besuch der Zugehörigkeit nicht nur auf die Oberschlesien planen musste , sondern auch für die Region Kleinpolen ( Krakau, Wieliczka ), in dem die Show ist nicht geplant. Was hat Sie nicht singen den Refrain seiner eigenen Werke in der sakralen Umgebung von Schlesien ? Bedeutet die Tatsache, dass ein Rechtsmittel Leistungen einschließlich Sightseeing-Trip mit Verbindungen zur Mafia Behörden Rhein verbunden war - Westfalen in Opole Provinz , die in der Auflösung im Jahr 1998 beschlossen, uns von der Oppelner Schlesien quasi- historischen Teil Oberschlesiens trennen? Kann es nicht ertragen , dass die Diözese Opole fühlenden quasi Mentalität Unterschiede zwischen Opole und Katowice und katechizująca alle naiv und kümmert sich um ihren eigenen Haushalt oder den Status auf ihre eigene Weise und wirkt somit zu Lasten der Normalität ? Ich könnte falsch sein .


Josef Schwejk : autom.Übersetz.: pksczepanek

Sent: Sunday, October 20, 2013 2:26 PM Subject: Fwd:

wspomnienia

 Halo, halo - witam!!! Pozdrawiam i przesyłam przecudnej urody i ciepełko śląskiego, TYSKIEGO, słoneczka....




Boł taki czas , że my sie pakowali
do Enerefu spierniczali.
A b'oły to lata osiymdziesionte kaj kożdy
wartko chcioż mieć majontek.

Ludzie kofry kupowali i pod rand
je udeptywali :
Gorce , łyżki i talyrze ,wouna , sztriknadle
a nawet piyrze.
Zygorki , deki i kupa klamot'ow
by we lagrze niyboło kłopot'ow.
 
Krauzy z wusztym i pasztetym
co niekierzy i kotlety.
Wartko zymbska , bryle sie robi'oło
by nos w Rajchu wstyd niy b'oło. 


Jak my tam juz slondowali

zaroz paczki wysyłali ,
coby w Polsce kożdy widzioł
ze nos German niy wykiwoł.

Bezrobotne my zbiyrali i w pierony
fajrowali , a w lagrach aż huczało
i po Sl'onsku wszystko grzmiało.
Fajery z hasłym aussiedlera
Aldi żywi, Urban ubiera ,
Socjalamt untersztucuje,

a Polska nos rujnuje.
 
Kożdy robioł wielkie plany
i posywoł list do mamy
jak nom sie tukej dobrze żyje
niy robiymy a marka sama płynie.
 
Auta my nowe kupowali I
Na śl'onsku szpanowali.
Co niekierzy pogupieli ,
naszyj Godki zapomnieli.
 
Potym zaczly sie kłopoty
trza boło iść do roboty.
Teroz momy co my chcieli !
Wydarli my sie Gorolowi -
a zblizyli ku ... Turkowi!

Peter Karl Sczepanek Chorz6902Pl.doc

Tel/Fax 02173-66742 e-Mail: pksczepanek@gmx.de
Dzień odsłonięcia pomnika Fryderyka Wilhelma von Redena w Chorzowie - 6 września 2002 r. pksczep.
Dzień 6. września 2002 roku rozpoczął się w Chorzowie ciekawie.

Właśnie co ustalaliśmy sposób współpracy pomiędzy Muzeum w Chorzowie i Uniwersytetem Oldenburg w organizowaniu wspólnych historyczno-kulturalnych wystaw. W tym do wejścia muzeum zbliżyła się liczna grupa osób, dystyngownie ubrana, spoglądając z zaciekawieniem na muzealne otoczenie. Na okoliczność odsłonięcia pomnika Fryderyka Wilhelma Hrabiego von Reden (1752 – 1815) w muzeum czynna jest bardzo interesująca wystawa. Zaciekawiło mnie, dlaczego jeszcze do tej pory nie było żadnych zwiedzających, a była już godzina 11.00 – gdy w tym, uśmiechy na twarzy zbliżającej się grupy, z ich szeptami, wyjaśniła mi sytuację. Obecna pani dr. Idis B. Hartmann z Oldenburga jest bliską znajomą przybyłej grupy osób, tak skojarzono i mnie.

Rodzina dzisiaj honorowanego wielkiego Ślązaka, Fryderyka W. von Redena wraz z przyjaciółmi została zaproszona przez Urzęd Miejski Chorzowa do zwiedzenia tej interesującej wystawy. Po powitaniu z dyrektorem muzeum panią Ireną Białas, wpadly sobie w objęcia panie von Reden z panią dr. Idis B. Hartmann, która tu nie z ramienia uczelni oldenburskiej, a raczej przyjaciela domu von Reden przybyła na tak ważny moment rodzinnego uhonorowania, jaki mieszkańcy Chorzowa zgotowali im właśnie dnia 6 września 2002 roku.
Obok rodziny von Reden – Arnd i Helgard, Ulrike, Wilbrand, Alexander Sixtus i Michaela, Alexan-der i Claudia, Gisela i Eckhard von Bock und Polach, znajdowało się też małżeństwo G.F.Grundmann.

Prof. Friedhelm Grundmann reprezentuje w tym zespole osobę swojego pra- pra-dziadka, Friedricha Wilhelma Grundmann ( 1804 – 1887). Dla uzupełnienia należy dodać, iż kiedyś F.W. Grundmann, generalny dyrektor zakładów Franza von Wincklera i H. Tiele-Winclera reprezentował w imieniu niedawno zmarłego Franza von Wincklera, inicjatora pomnika von Reden przy jego odsłonięciu na wzgórzu Redena w 1853 roku, gdzie w otoczeniu osobiście przybyłego króla Prus, Fryderyka Wilhelma IV., wielkiego mecenasa kultury, wygłosił okolicznościowe przemówienie.

Jak wynika z listy gości zagranicznych, nie licząc Generalnego Konsula, pana Dr. Ohr, byliśmy wszyscy, i to właśnie teraz zgromadzeni w Muzeum Chorzowskim, którzy reprezentowali stronę honorowanej w tym dniu osoby. Żadnych polityków z zagranicy, żadnych z BdV albo L-OS, tylko rodzina o zawodach architektów, ekonomistów, prawników, nauczycieli i lekarzy, nie licząc mnie, autora artykułu – czysto sympatyzującego z wszystkim, co przynosi Śląskowi chlubę. Do ciekawostki należy też fakt, iż żadna z osób przybyłych z zagranicy nie przybyła oficjalnie, jak na delegację ( jak to zawsze robily „Landsmannschafty”), a z czysto prywatnym spotkaniem się z miastem, jego władzami, miłośnikami i mieszkańcami miasta na okliczność śmiałego przedsięwzięcia – trzeciego odsłonięcia pomnika ich przodka.
Tu w muzeum miałem po raz pierwszy możliwość poznania wielu z rodziny von Reden. Znaliśmy się właściwie już trochę, ale tylko przez dotyk tastatury w listach e-mailowych, listach zbliżających nas coraz bliżej, aż do spotkania właśnie w ciekawym, pełen przedsięwzięć związanych z tradycją tej Domowiny – w Chorzowie. Wspaniałe muzeum, troska społeczeństwa, zakładów a szczególnie władzy miasta na tym terenie zaimponowało każdemu.

W czasie godzinnego pobytu w muzeum zobaczono zgromadzone eksponaty, makiety, mapy, miniaturki pomników z dawnego, i nie tylko Chorzowa lat XVIII i XIX wieku – obraz niesamowicie ogromnej, jak na tamte czasy, pracy twórczej Fryderyka Wilhelma von Reden. Nie każdy ma wyobrażenie w jakich warunkach pracował Reden – bez telefonu, komunikacji miejskiej, tylko na koniu, często sam galopujący z miasta do miasta – aż do utraty zdrowia! Naprawdę poleca się każdemu tę, powtarzam - interesującą wystawę, szczególnie młodzieży szkolnej, mogącej sobie wyrobić wyobrażenie tamtych czasów, w otoczeniu ze zmaganiami nie Prusaka F.W. von Reden wówczas w Prusach śląskich.

Następny etap zwiedzania to pobliski placyk na którym od wielu lat ozdabia okolicznościowa rzeźba Teodora Kalide, rzeźbiarza z Chorzowa – „Chłopaka z łabędziem”. Autorem pomnika Fryderyka W. von Reden z 1852 roku był właśnie Chorzowianin Teodor Kalide.
Dalej przejazd obok Huty Kościuszko, kiedyś dzieło Redena „Königshütte”, aż do przejazdu na wzgórze Redena, gdzie kiedyś stał od 150 lat, patrząc na dymiące kominy, stanowiska pracy nie tylko Górnoślązaków, ale i przybyłych ze Wschodu Polski – Polaków – za chlebem i wolnością, w ucieczce przed carem rosyjskim, ciemiężcą i nękających Polaków. Ciekawostka następna – tak oddany człowiek Śląskowi, Reden został przez króla, w czasie okupacji napoleońskiej zwolniony ze stanowiska zarządzającego przemysłem, jak i wykluczony z encyklopedii – i to przez to, że chciał ratować kopalnie przed zalaniem wodą gruntową, huty przed wystygnięciem wielkich pieców. Grabiono i plądrowano przez żołnierzy francuskich, jak i Polaków pracujących już u „Redena”, którym obiecano nową Polskę przez Napoleona.

Po wzmacnieniu się małą, czarną kawą w sąsiedniej kawiarence, budynku ratuszowym, zaproszono wszystkich gości na przejazd – w zaprzęgu konnym po Parku Kultury i Wypoczynku. Podziwu było co nie miara, goście z zadowoleniem podziwiali pluca śląskie, tak potrzebne zapracowanemu ludowi.

I mnie zakręciła się łezka w oku, przypominając sobie moich rodziców i nas czworga wówczas dzieci w roku 1955-ym – z pamiątkowym zdjęciem przy Ogrodzie Zoologicznego tego to parku.
Z dobrym nastroju wróciliśmy do Chorzowa, by w towarzystwie prezydenta miasta, radnych, związkowców, władzy Związku Górnośląskiego, historyków śląskich, RAŚ czy spozorów udać się w przemarszu przez miasto na Plac Hutników, gdzie zebrały się tłumy Chorzowian, z pobliskich miast sympatyków Redena czy z karkonoskiego Bukowca i Tarnowskich Gór. Poczty sztandarowe powiewały z daleka, w rytmie muzyki śląskich piosenek ludowych kroczyliśmy dumnie pod pomnik.

Nagle, już bliżej – wielkie zdziwienie, szczególnie dostojnych gości, krewnych Redena. Przed pomnikiem i otoczeniu 10 metrów – stojący nieruchomo, jak by wrośli w ziemię, to identyfikująca się grupa pod nazwą KPN – Konfederacja Polski Niepodleglej-Ojczyzna, czytamy na jednym z transparentów, celowo zasłaniających cokół pomnika z napisami w języku polskim.

Tłumaczę jednemu z orszaku – że to partia polityczna, wykorzystująca jeszcze z czasów walk z okupantem w czasie ostatniej wojny – symbol tamtych czasów heroicznej walki o wolność z hitlerowskim okupantem w Polsce – kotwica zjednana z literą P jak Polska. Od razu kojarzyła mi się gimnazjalna literatura lat wojennych – jak inaczej interpretowany był wówczas ten symbol w porównaniu do dnia dzisiejszego.

Piękna muzyka śląskich pieśni, wokalnego zespołu młodzieżowego ucichła. Najprawdopodobniej był to zespół „Dąbrowszczaków”, wspaniałego, znanego w świecie zespołu studenckiego Uniwersytetu Śląskiego, czy też Miejskiego Domu Kultury w Chorzowie, w pięknych strojach śląskich (w jakich i ja występuję, też jak i oni tańcząc i śpiewając śląskie pieśni po drugiej stronie Odry). W tym pomyślałem – jak by to pięknie wyglądało, młodzi artyści w kolorowych, śląskich strojach ludowych tuż przy pomniku, nie z tyłu, mało widoczni dla publiki.

Na przeciw trybuny honorowej łopotały piękne sztandary z trójkami stojących przedstawicieli chorzowskich górników, hutników, związkowców, Stowarzyszenia Górnoślązaków z herbem Silesii Superior, czy św. Jadwigi Śląskiej - Związku Ślązaków. Nie zwracając uwagi na bojkotujących, traktując ich jak powietrze, zaczęła się część oficjalna.

Kolejno przemawiali: Ryszard Liczba, miejscowy nauczyciel, przewodniczący Miłośników Chorzowa, główny inicjator realizacji pomnika, dalej prezes Huty „Kościuszko” – Krzysztof Laskowski, prezydent miasta Chorzowa Marek Kopel, miejscowy proboszcz ks. dziekan Antoni Klemens.

Z rodziny Fryderyka Wilhelma hrabiego von Reden, przemawiali Arnd von Reden z Wirtenbergii oraz w języku polskim z pozdrowieniami i podziękowaniami Austriak Alexander Sixtus von Reden.

W otoczeniu przemawiających przecięcia szarfy dokonały władze miasta Chorzowa na czele z prezydentem miasta Markiem Kopelem.

Zespół pieśni i tańca śpiewał śląskie nam znane na tym terenie pieśni, gdy stojące „mumie” roboty, powiedziałbym, tonowali konkurencyjnie przez nagłośnienia ręcznych megafonów, dla zagłuszania i bojkotowania, swoje jakieś pieśni, chyba z lat przedwojennych.

Powiedzmy jako obserwator zewnętrzny, muszę stwierdzić wielki nietakt ludzi zachowujących się istotnie jak roboty zdalnie strowane, lub pionki na szachownicy, przemieszczane przez dwóch wyróżniających się z grona „robotów”. To podchodzili oni do jednych robotów to do drugich, wydając im rozkazy gdzie aktualnie się przemieścić i gdzie bojkotować najskuteczniej – zasłaniając sztandarem, zagłuszając megafonem, lub w nagłym ruchu sztandaru z kotwicą odtrącać uwagę rzeczy ważniejszych. Jak zmieniło się interpretację tego symbolu kotwicy walczących młodych Polaków o wolność swojego kraju, ile heroizmu tamtych lat, beszczeszczą dzisiaj w naiwnych ich działaniach i to w przededniu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Szczytem nieprawości tych bojkotujących, na rozkaz tych dwóch „prowodyrów” było wdrapanie się jednego z „robotów” na pomnik Redena wysuwając biało czerwony sztandar, i zasłaniając sobą postać Redena – bez patosu panowie szlachta, robicie jak chcecie, myśląc, że w nowej wolności i demokracji wam danych przez innych, możecie bezgranicznie robić co wam się podoba. Powiedzmy sztandar w barwach biało-czerwonych – no dobrze – Fryderyka Wilhelma von Reden barwy w herbie są również biało-czerwone, ale bezprawne wejście na pomnik, własność mieszkańców, dokonana przez jakiegoś obcego w Chorzowie osobnika, to już za dużo. Śledziłem wyraz twarzy artysty rzeźbiarza Augusta Dyrdy z Tychów, jak reagował na zuchwałe czyny nierozważnych. Samemu i mnie zrobiło się też, jak wielu zebranym przed pomnikiem – niedobrze, niesmacznie. Ale właśnie taki mieli cel, bojkotujący KPN-owcy zepsuć co dobrego się robi na Śląsku - wielowiekowa chęć niszczenia co z tej ziemi pochodzi. Takie też skłonności przeciw Śląskowi wyczuwało się wielokrotnie.

Podziwia się spokój mieszkańców Chorzowa i z innych miast przybyłych na tak doniosłą uroczystość.

Nikt nie uczył ich formalnie co to jest tolerancja i czym ona się charakteryzowała na Górnym Śląsku – mają to Górnoślązacy we krwi, gościć i szanować przybywających do tej ich „krainy przychodzących” ale i szanować odchodzących, gdy mieli ku temu powody w dalszym się kształceniu, lub za chlebem odchodzących w czasach kryzysu.

Jak poniżający był moment dla publiki górnośląskiej – w sytuacji gdy jeden z „prowodyrów”, przyprowadził dwóch, o wyrazach twarzy surowej i groźnej policjantów, kierując się do publiki, i szukając kogoś, rzekomo wypowiadającego jakieś słowo z ostatniej wojny – wyglądało to na to, jakoby władze policji prowodyrom tu służyły, a nie prawości tego miasta.

Tak źle interpretowana wolność i demokracja ma niestety w Polsce miejsce, wiele jeszcze nie kontrolowanych – nacjonalistycznych ruchów torpeduje kroki przejścia do Europy, jak nacjo-nalistyczna jest jeszcze oficjalnie Polska, bo przeciaż KPN to oficjalna partia polityczna – w jakie miesza się, i jakimi metodami dąży do celów, bo i kiedyś były to cele chlubne.
Gwoli ścisłości – Reden to żaden Prusak, jak nazywały go transparenty – to Saksończyk z krainy, z których wywodzą się też dobrzy polscy królowie. To Saksończyk, który za pomoc Śląskowi w efekcie końcowym został wykluczony przez króla z rządu, i do dzisiaj z encyklopedii niemieckiej.

Z dumą nosił i utożsamiał się z imieniem Ślązaka, na ziemi tej osiadł opuszczając jego Heimat Hameln nad Wezerą, przyjmując małą ojczyznę pod Karkonoszami, i tu też został pochowany.


„Przystąpcie bliżej Jego grobu, Jego, człowieka genialnego, Który także Wam był bliski,

Zachowajcie jego grób, nieskażony, Jego, człowieka o dobrym sercu, Bo on był Waszym bratem”.


Mądrość mieszkańców Chorzowa zwyciężyła, na prowokujące wystąpienia KPN (wśród nich nie było żadnego z Chorzowa) nie zareagowano, i nie dopuszczono do bojkotu, czy bójki.

Tolerancyjna ludność Chorzowa uczciła swoje, w tym dniu święto – mają znów przy sobie postać, która kiedyś dawała im, ich ojcom, dziadkom, pradziadkom potrzebną pracę.

Mądrość Górnoślązaków dała wiele do myślenia rodzinie Redena – w jakich warunkach „walczył” w wybranej małej ojczyźnie ich krewny, dla Śląska, ale i dzisiaj zadają sobie pytanie – jak z takimi nacjonalistycznymi elementami, jeszcze funkcjonującymi w Polsce, można starać się o Europę.
Poleca się wszystkim wspaniałą wystawę w Muzeum Chorzowskim na temat Fryderyka Wilhelma von Reden, zaprosić proszę członków KPN, niech się uczą demokracji i wolności z historii Śląska. Tuszowane śląskie problemy z lat historii tej krainy dają dzisiaj złe owoce, przy byle ważniejszej okazji, krępując ręce władzom, ludowi i praworządności.

Czy nie dobrze by było, powiadamiać wszyskie organizacje, partie, stowarzyszenia, ludność o wynikach i wytycznych różnych ważnych dla Śląska imprez – dla nauki, propagowania, dla poprawienia świadomości Polaków w przededniu wejścia Polski do EU. Prasa śląska czyni wiele w tym zakresie, wynika z tego, że jeszcze za mało, albo bardziej praworządniej należałoby interpretować wolność i demokrację.

Bo jak wyraził się J.W. Goethe, przyjaciel F.W. von Redena, i za jego przyczynkiem też kiedyś będący na Śląsku - „wolność i demokracja – to coś prostego, ale czynić to zawsze praworządnie” – to tylko urywek mojej książki „Górny Śląsk w barwach czasu”.

Czarującym słowem dla Śląska jest jedno słowo – jak nazwa sąsiedniej, za miedzą siemianowickiej Huty – „Jedność”. Jedność Ślązaków, ale jak ją uzyskać w tym „tyglu narożnikowym” wielu kultur.


Dzień jeszcze się nie zakończył, po obiedzie na spokojnie pożegnano się z pomnikiem. Teraz dopiero można się było doczytać na cokole od frontu napisów w języku polskim, dużymi literami:
FRYDERYK WILHELM

HRABIA

REDEN


23.III.1752 – 3.VII.1815

z lewej strony widnieje:

ZASŁUŻONEMU

DLA ROZWOJU PRZEMYSŁU


NA ŚLĄSKU


SPOŁECZEŃSTWO CHORZOWA

-*-


z prawej strony:

ODSŁONIĘTO

W 250 ROCZNICĘ

URODZIN F. W. REDENA

I 200 ROCZNICĘ

URUCHOMIENIA


HUTY KRÓLEWSKIEJ


-*-

z tyłu cokołu:

RZEŹBĘ

TEODORA KALIDEGO


Z 1852 ROKU


ZREKONSTRUOWAŁ

AUGUSTYN DYRDA

W 2002 ROKU

Zakończyło się tym sposobem trzydniowe sympozjum poświęcone Fryderykowi Wilhelmowi von Reden, z pierwszym dniem w Hucie „Batory” – „Zasługi F. W. Redena dla hutnictwa śląskiego”, w drugim dniu, w muzeum – „F. W. von Redena i jego zasługi na Śląsku” z wieloma ciekawymi odczytami polskiej nauki w tym temacie. Trzeci dzień – właśnie dobiega końca – dzień odsłonięcia pomnika F. W. von Reden.


Pożegnaliśmy się i my z rodziną von Reden.

Jedni udali się do Krakowa, Katowic, Pszczyny a inni do Tarnowskich Gór, zwiedzając muzealne pozostałości człowieka genialnego dla całego Śląska.

Poleca się w tym miejscu – „Sztolnię Czarnego Pstrąga”, i „Kopalnię Zabytkową Rud Srebrno-nośnych” - pielęgnowane przez Koło Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.
Czy przyjadą jeszcze kiedyś Redenowie czy Grundmannowie do naszej pięknej krainy Górnego Śląska? Zobaczymy.

Mamy jednak nadzieję, że w swoich miejscowościach: w Hameln, Mühlacker, Weinheim, Bennigsen, Bonn, Erkrath, Kaltenleutgeben, Leipzig i Hamburgu będą dawali pozytywny obraz dzisiejszego Górnego Śląska.

Przedstawiciel rodziny, Arnd von Reden w swoim przemówieniu na zakończenie powiedział:

Obecnie rodzina von Reden, która nadal żyje i pracuje na swych posiadłościach w rodzinnym Hameln w Dolnej Saksonii, wzruszona i pełen wdzięczności za pielęgnowanie pamięci ich sławnego przodka prosi pana o przyjęcie za moim pośrednictwem kopertę zawierającą określoną sumę umożliwiającą pokrycie chociażby w części kosztów ustanowienia tego pomnika, ale również jego pielęgnację i konserwację w przyszłości.



Wszystkim tutaj zebranym a w szczególności tym, którzy się aktywnie przyczynili do ustanowienia pomnika Fryderyka von Reden w imieniu społeczeństwa Górnego Śląska, rodziny von Reden z Dolnej Saksonii oraz własnym wyrażam serdeczne podziękowanie.

W ten sposób przyczyniliście się do umocnienia pomostu łączącego narody po obu stronach Odry w imię zjednoczonej i pokojowej Europy.

Dziękuję Wam jeszcze raz za przybycie na odsłonięcie pomnika i stworzenia mi możliwości wygłoszenia tego przemówienia”. Arnd von Reden
Niech wręczony przez prezydenta Miasta Chorzów, Marka Kopela okolicznościowy „Medalion F.W.von Redena” autorstwa chorzowskiego rzeźbiarza, za duży wkład pracy w tym temacie, m.in. dla rodziny von Reden, rzeźbiarza Augustyna Dyrdy, sponsorom, stowarzyszeniom – służy przykładem i przypomina chwile, kiedy na Śląsku, czyli na europejskim kontynencie zastosowano najnowsze technologie produkcjne, a wraz z nimi dawniejszą Hutę Królewską, dzisiaj Chorzów, rozsławione były na całym świecie. W imię chlubnej tradycji tej ziemi, kontynuujmy ją dalej.
A przetłumaczone przemówienie pana Arnda von Reden z Muehlacker na język polski niech da światło na dzisiejszego wielkiego Europejczyka, Ślązaka i człowieka – ustami krewnego, ducha niewinnego człowieka.
Peter Karl Sczepanek

Członek Europa Nostra, Pan-Europa

BHG-Plesser Land e.V.
Załącznik - 14 wybranych zdjęć autora z całego wydarzenia.

PS.


Grupa Miłośników Ziemi Pszczyńskiej (BHG Plesser Land e.V.)

ma zaszczyt odznaczyć Augusta Dyrdę honorowym medalionem Mater Silesia (wg. Augusta Kissa – Amazonka), naszego Stowarzyszenia, za propagowanie domowiny plesskiej, poprzez kontynuację wielkiego mistrza Theodora Kalide, na podstawie którego zrekonstruował model zniszczonego pomnika Friedrich Wilhelm Graf von Reden z 1852 roku:

Rewers medalionu o średnicy 7 cm, z napisem u dołu „Ziemia Pszczyńska”, zaś u góry:

Dla zasłużonych dla Plesskiej domowiny”, z wygrawerowanym imieniem: „August Dyrda”. Wokół napisów symbolika identyfikująca tę ziemię, z elementem szybu kopalnianego, młotków górniczych i głowy żubra z rezerwatu w Plessii, wraz z przyozdobieniami gałązek dębowych i kłosów zboża, i można go zobaczyć:

Temat: ÔDDŎMY ŚLŌNZKŌM ZOCA
Data: 2013-10-24 12:06 Nadawca: "pyjteroberschlesien"

 31.10.2013 roka we Świonach - Zgodzie (Eintrachthütte) ô godz. 8.00 

                              Ślōnskŏ Ferajna  ôddŏ zoca

    wszyjskim, kerzy potracili życie we tym lagrze, a blank ekstra Ślōnzŏkōm. 

             31.10.2013 roka, ô godz. 10.00 Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca Selbstschutzōm na kirchhofie we Kranowic (Kranowitz, Krzanowice), ul. Cegielniana 1. Bydzie tam z nami tysz grupa rekonstrukcyjnŏ Selbstschutz Tarnowitz.

We Kranowic uchowŏł sie tam jydyny nōm znany grab Selbstschutzōw. Ôddŏmy jejim zoca, skirz tego, co bōli tysz synkami ŚLŌNSKIJ ZIYMIE - GŌRNOŚLŌNZŎKAMI, kerzy stoli po zajcie niymiyckij a niy - po polskij. KŎŻDY Ś NICH HAJOŁ SIE Ô SWŌJ ŚLŌNSKI DŌM

               

                   


           31.10.2013 roka, ô godz. 12.00 Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca Srogemu Ślōnskiemu Ôredownikowi - Zefelowi Kożdoniowi (Josef Koždoň, Józef Kożdoń, Josef Koždoň). Trefiomy sie na kirchhofie we Opawie (Tropau) ul.Opticka.

               31.10.2013 roka, ô godz. 15.30 Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca Selbstschutzōm we Bojten (Beuthen, Bytom) na Placu Slowiańskim kole szpilplacu.  Bydzie tam z nami tysz grupa rekonstrukcyjno Selbstschutz Tarnowitz. 

We tym placu do 1945 roka stoł dynkmal ABTAJLŌNGŌW SELBSTSCHUTZA

                    Ôddowomy jejim zoca, skirz tego, co bōli tysz synkami 

                           ŚLŌNSKIJ ZIYMIE - GŌRNOŚLŌNZŎKAMI,

                              kerzy stoli po zajcie niymiyckij a niy - po polskij

                     KŎŻDY Ś NICH HAJOŁ SIE Ô SWŌJ ŚLŌNSKI DŌM

                


            Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca  Ôredownikōm Niypodleglego Ślōnska

31.10.2013 roka, ô  godz 16.00 we Bojtyn (Beuthen, Bytom), ul.Orląt Lwowskich 9  (Donnersmarckstrasse 9) ôddomy zoca Theophilowi Kupce, a tysz ponad 500 Ôredownikom Niepodleglego Ślōnska, kerych miana sōm nōm dzisiŏj znane.

W tej chaupie 20.11.1920 roka w Beuthen, na Donnersmarckstrasse 9 ô 5 nach mitag Theophil Kupka zostoł zastrzelony 8 szusami we gowa, klata przyz Henryka Myrcika  i Jendrzeja z podległej  Polskiemu Komisariatowi Plebiscytowemu i Polskiej Organizacji Wojskowej – Bojówki Polskiej. Stało sie to na ślipiach baby, kero bōła we cionży a 5 bajtli. 

  31.10.2013 roka, ô godz. 18.00 Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca wojokom Werhmachtu we Laurahity -  Śymjanowic (Siemianowice Śląskie, Laurahütte) na kirchhofie kole ul.H. Krupanka. We tym placu możesz ôddać zoca wojokom Wehrmachtu z Twojij familii a  kamratōm, kerych graby niy sōm znane.
 

   31.10.2013 roka, ô godz. 19.00 Ślōnskŏ Ferajna ajnladuje wszyjskich, kerzy chcōm ôddać zoca ôfiarom lagru "Rosengarten" - a blank ekstra Ślōnzŏkōm - we Myslowice pod dynkmalem na Promenadzie.



Górnośląskie refleksje po 48-u latach:

- przedstawiam piesni tylko jednej 40.000 mieszkancow miesciny… maja swoje piesni i swoich autorow!
Oto przykład naszej pracy z moją żoną Krystyną i malarką Margarete Lakomy z Duesseldorfu, kiedyś też z domowiny Plesskiej (Plesser Land), w rozwijaniu i rozsławianiu kultury naszej teraz nowo wybranej małej ojczyzny w Monheim am Rhein, gdzie obecnie mieszkamy. Pozostawiliśmy Heimat, ale robiąc takie publikacje, myślami jesteśmy w starym heimacie – plesskim, myślami jesteśmy na ziemi górnośląskiej.

Deswegen fühle ich mich hier wie zu Hause, - meine Träume haben sich erfüllt -

als 12 jähriger in der polnische Schule - mit meinem Zeiger-Finger am Europa-Landkarte - ….am Fluss RHEIN - dachte ich - ob ich irgendwann am Rhein spazieren werde! So war das echt, bei mir!
Jeszcze jako 12-letni chłopak w szkole w ławce pokazywałem sobie palcem po mapie rzekę Ren, i myślałem przy tym, czy ja kiedykolwiek będę nad Renem. Teraz mieszkam nad Renem – Rhein.

Popatrzcie proszę – jak śpiewają miejscowi w gwarze o swoim Heimacie – czy robicie to tak samo?

Gruß aus Baumberg am Rhein –

!

Boomberg am ahle Rhing“


Die alten und neuen Liedertexte



Musik, Texte und Gesang:

Jakob Behrens

Herbert Ahlemeyer

Heinz-Peter Strauch

Werner Prast

und Chor „Schallenstrasse“



A. Schmidt, K. Brado, I. Gierling

Konzept und Entwurf Herbert Ahlemeyer und

Peter Karl Sczepanek

Computer-Texte erfasste Krystyna Sczepanek

Motive aus Baumberg u. Monheim

gezeichnet von Margarete Lakomy


Ein Bayer in Westfalen ist stolz darauf, dass er aus Bayern stammt, dagegen wurde einem Schlesier beigebracht, seine Herkunft zu vertuschen, weil sie nicht „von Wert sei“. Um dieses Ungleichgewicht aufzulösen, spräche ich immer über Schlesien. Und das Büchlein für Baumberger ist ein Beweis. Peter Karl Sczepanek

Monheim – Baumberg - April 2002


V o r w o r t
Baumberg, unser Heimatort, am schönen Rhein, „zwesche Monnem und Odebach“, weit über die Grenzen hinaus bekannt. Reges Vereinsleben, Geselligkeit und vielseitiges musikalisches Schaffen Einzelner, Gruppen und Vereine machen den Ort lebens- und liebenswert.
Dank großartiger Teamarbeit wurden seit dem Jahr 1999 inzwischen 3 CDs produziert mit Baumberger Liedern. Besonderen Dank für das Finanzielle, Organisation und CD-Gestaltung gilt Dr. Helmut Heymann, Markus Gronauer und Toni Weber.
Das Herz von Baumberg, so heißt es in einem der Lieder, ist die Linde. Baumberg hat Herz! Das Herz von Baumberg sind wir, seid Ihr alle! Es liegt an uns, an Euch, wie lange es schlägt. Hoffentlich noch viele, viele Jahre“ – schrieb Dr. H. Heymann.
Herbert Ahlemeyer
1. Boomberg am ahle Rhing

2. Der Hahn auf der Kirchturmspitz

3. Die Glocken im Dorf

4. Es war einmal.........

7. Dörpchen so fein....

6. Schlupps-Hött-Leed / Schlupps-Hött-Lied

7. Am Entepool / Die Villa

8. Esch han Desch jo so jän

9. Die Glocken von St. Gereon

10. Wenn esch su an ming Boomberg denke

11. Baumberg Mix

12. Jetzt ist Baumberg 700 Jahre alt

13. Das Herz von Baumberg ist die alte Linde

14. Oh alte Linde

15. Spaziergang durch Baumberg


http://www.esil.pl/pokaz-filmow-jozefa-cyrusa-w-centrum-sztuki-filmowej,imprezy,e,3269,d,2008-03-13.html

Był w Kinie Kosmos w Katowicach  -
Pokaz filmów Józefa Cyrusa w Centrum Sztuki Filmowej -

Centrum Sztuki Filmowej i Klub Filmowy „Silesia”

Zanim został filmowcem, pochodzący z Raciborza Józef Cyrus (ur. 1947) pracował przez pięć lat jako sztygar w kopalni „Anna” w Pszowie. Jest absolwentem kierunku operatorskiego i reżyserskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Teatralnej i Telewizyjnej w Łodzi. Jako reżyser debiutował filmem „Tryptyk” zrealizowanym techniką kombinowaną w Studio Małych Form Filmowych „Semafor” w Łodzi w 1976 r. Jego specjalnością stały się surowe filmy dokumentalne o prostych ludziach z prowincji, a jeden z jego pierwszych dokumentów „Wół” zdobył Złotego Smoka na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie w 1978 r. W okresie pracy w Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie  (1978-1986) Cyrus zrealizował kilkanaście filmów m.in. „Piekarza” (1978), „Nysę” (1981), „Pielgrzymów” (1981) i „Owczarza” (1984), nagrodzonego Brązowym Lajkonikiem na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie w 1985 r.

W 1986 r. Józef Cyrus zdecydował się wyjechać z Polski do Republiki Federalnej Niemiec, gdzie zamieszkał w Leverkusen w Północnej Nadrenii-Westfalii. W Niemczech zrealizował kilkadziesiąt reportaży i filmów dokumentalnych, przede wszystkim na zlecenie niemieckich stacji telewizyjnych m.in. „Z życia pewnego górnośląskiego późnego przesiedleńca” (1989), „Trzeci rozdział – Juri” (1996), „Odrzańska podróż braci Eichendorff” (1999). W ostatnich latach specjalnością reżysera stały się filmy o sprawach Górnoślązaków w Polsce i w Niemczech, a on sam powraca regularnie do rodzinnego Raciborza. Dzisiaj jest nie tylko scenarzystą, reżyserem i operatorem, ale także producentem swoich filmów, właścicielem małej firmy Eine Josef Cyrus-Filmproduction w Leverkusen, gdzie mieszka i tworzy.



Opublikował także książkę autobiograficzną „Auf der Suche nach einem Zuhause. Tagebuch eines oberschlesischen Aussiedlers” („W poszukiwaniu nowego domu. Dziennik pewnego górnośląskiego przesiedleńca”), wydaną  przez Laumann-Verlag w Dülmen w 1989 r.

Pokazy:

- Wół
Scenariusz, reżyseria, zdjęcia: Józef Cyrus
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych Rok produkcji:1977 Czas trwania: 18 min. - Zbudowana z jedenastu miniscenek sylwetka chłopa, który broni się przed decyzją komisji odbierającej mu skrawek pola w zamian za rentę.

- Z życia pewnego górnośląskiego późnego przesiedleńca
Scenariusz, reżyseria, zdjęcia: Josef Cyrus
Produkcja: Eine Josef Cyrus-Filmproduction Rok produkcji: 1989 Czas trwania: 43 min. Osobista kronika kilku lat życia filmowca, który zdecydował się wyemigrować z Polski do Republiki Federalnej Niemiec, wzbogacona o obrazy z przeszłości z rodzinnego Raciborza.

- Spotkanie klasowe
Scenariusz, reżyseria, zdjęcia: Josef Cyrus
Produkcja: Eine Josef Cyrus-Filmproduction Rok produkcji: 2008 Czas trwania: 55 min. Relacja ze spotkania po latach absolwentów technikum w Raciborzu stwarza okazję do opowieści o losach Górnoślązaków w powojennej Polsce.

1   ...   12   13   14   15   16   17   18   19   20


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna