Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie



Pobieranie 6.08 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar6.08 Kb.
W pierwszej połowie nie ulega wątpliwości , że GKS był drużyną zdecydowanie lepszą (przede wszystkim szybszą). Bramka padła po błędzie pary naszych stoperów. Głowami zderzyli się Ujek z naszym obrońcą, a piłka nie wybita przez parę naszych stoperów trafiła do niepilnowanego na 16 metrze Kamila Poźniaka, który pewnym, mocnym strzałem po ziemi pokonał bezradnego Bodzia Wyparłę. Wyróżniająca się postacią w naszym zespole przez pierwsze 20 minut był Gabor Vayer, który raz zaimponował pięknym przyjęciem piłki i równie ładnym dośrodkowaniem na głowę Czerkasa, który z 5 metrów strzelił do ziemi jednak zbyt lekko i w sam środek bramki, tak więc bramkarz rywali nie miał żadnych problemów z interwencją. Zdecydowanie najsłabiej w naszym zespole zaprezentowali się skrajni pomocnicy ,a przecież przez ostatnie dwa sezony to właśnie gra skrzydłami stanowiła o sile ŁKS-u ( Stachowiak kompletnie sobie nie radził, a Nazad grał poprawnie aczkolwiek Madej przewracający się o własne nogi był od Niego dwa razy lepszy).

Po lewej stronie obrony do poziomu Stachowiaka (a mianowicie jego braku) dostosował się Adrian Woźniczka, ale do tego chyba już wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Po drugiej stronie obrony przez cały mecz dobrze radził sobie Litwin, który bez skrupułów przecinał ataki Łukasza Garguły i bez wątpienia będzie poważnym wzmocnieniem zespołu. Fakt, iż jest on lepszym zawodnikiem od Roberta Łakomego nie ulega wątpliwości. O środku pomocy można powiedzieć tyle, że przeszkadzał w grze bełchatowianom, a o napastniku- Czerkasie tyle, że… był na boisku ( jego zachowanie na boisku bardzo przypomina mi Radka Matusiaka, tyle że z jego najgorszych występów).

Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie.

Woźniczkę zastąpił Marciniak który prezentuje się lepiej niż przed transferem do Zabrza.

Stachowiaka zmienił natomiast Kujawa, który również zaprezentował się lepiej niż zawodnik którego zmienił (choć tak naprawdę niczym szczególnym nie zaimponował). Gabora zastąpił Drumlak który pokazał parę doskonałych indywidualnych zagrań, a na jego wymiany podań z Labinotem Halitim aż miło było patrzeć (choć zbyt wiele ich nie było  ). Warto również dodać, że „Drumi” przez cały czas kopał się z Rachwałem.

I wreszcie najlepsza zmiana : za Czerkasa wszedł Jarka. Dawno takiego chłopaka jak on nie mieliśmy. Nie dość, że waleczny i świetnie grający głową to jeszcze umiejętnie potrafił wspierać zawodników drugiej linii (w stylu gry, oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji można go porównać do „Sagana” [podobna postura, a nawet styl poruszania się po boisku]). Będą z niego ludzie.

Po w/w zmianach piłka zaczęła szybciej krążyć między naszymi zawodnikami, udało się skonstruować kilka ciekawych akcji pod bramką rywala a jedna z nich zakończyła się bramką. Po pięknym prostopadłym podaniu z głębi pola, na bramkę rywala popędził Nazad. Jego strzał został wybity przez interweniującego bramkarza, ale wprost po nogi rozpędzonego Jarki, który pewnym strzałem posłał piłkę pustej bramki, doprowadzając tym samym do wyrównania. Nasi piłkarze przez całą drugą połowę posiadali lekką przewagę nad zawodnikami z Bełchatowa, tak więc w mojej opinii końcowy wynik odzwierciedla to co działo się na boisku.

Na drugim meczu nie byłem więc o relację prosiłbym kogoś innego.



POZDRAWIAM!!!


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna