Początek budzenia się ducha polskiego na górnym śLĄsku



Pobieranie 366.61 Kb.
Strona3/8
Data08.05.2016
Rozmiar366.61 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8

Wszystkie gmachy, rynki, pociągi, pałace, chaty, miejsca zabaw i pracy napełniły się krzykiem i zgiełkiem agitacyjnym, dysputami, które tak rozogniły ścierających się, że doprowadzały do konfliktów bardzo smutnych w następstwa. Nie było czynnika kultury i barbarzyństwa, który by nie był poszedł w służbę walk plebiscytowych. Tu dopiero pokazało się, jak wielką rolę odgrywa w życiu ludów kwestia bytu i oświaty. Jak głeboko muszą tkwić w duszy ludzkiej zasady wychowania w duchu narodowościowym, świadczy fakt, że w niezliczonych wypadkach emigranci z różnych sfer narodu, którzy przybyli z wszystkich stron Niemiec, nie zgadzali się ze swymi przekonaniami politycznymi i narodowościowymi z najbliższymi krewnymi; bywało, że nawet nie odwiedzali swych najbliższych i zamieszkali u obcych nam wrogów; nie doznali przyjęcia u własnych ziomków, ale pozostali w miastach; dzieci przybywszy do rodziców, uciekały z domu polskiego, albo też wypędzone zostały.

W dziejach świata nie działy się rzeczy podóbne, jak w czasie plebiscytowym na Górnym Sląsku. Jak wielką rolę odgrywa w świecie w chwilach tak poważnych pieniądz, nauka, wychowanie, organjzacja, mieliśmy tego najlepszy dowód na Górnym Śląsku.

Miasto Bytom było siedzibą Głównego Komisariatu Plebiscytowego, na którego czele stał Wojciech Korfanty. Tu zbiegały się nici wszelkiej propagandy. Na czele wydziału prawniczego stanął adwokat Wolny. Wydział prawniczy kładł podwaliny pod przyszłe sądownictwo polskie w kraju, zapewniał ludności opiekę prawną, a wobec komisarza odgrywał rolę syndyka i doradcy prawnego.

Wydział administracyjny przygotowywał miejscowe kadry urzędnicze, celem obsłużenia kraju z możliwie największą sprawnością i szybkością. Wydział prasowy miał zadanie wielkie. Prasa stać się miała najważniejszym środkiem agitacji. W zaraniu swego istnienia komisariat nabył dawny hakatystyczny dziennik "Grenzzeitung" w Bytomiu i uczynił go swym naczelnym organem niemieckim. Prócz tego komisariat nabył "Kreuzburger Zeitung" w Kluczborku, mieście całkowicie niemal zniemczonym. Z ramienia komisariatu powstały pisma niemieckie, przemawiające za przyłączeniem do Polski: "Oberschlesischer Post" (w Gliwicach), "Katholische Volkszeitung" (w Rybniku), "Oderwacht" (w Opolu), "Oberschlesische Wegweiser" (w Raciborzu), oraz organy polskie: "Głogowianka" (w Głogówku), "Kocynder" (pismo humorystyczne w Bytomiu), tygodniki "Sportowiec" i "Strzecha Śląska" tamże, oraz "Nowiny Ewangelickie" w Kluczborku.

Pole działania wydziału prasowego było bardzo rozległe i najeżone trudnościami bez liku. Nadomiar, zawodowi polscy dziennikarze wzbraniali się jechać na Górny Śląsk, wobec czego zastąpili ich dyletanci, przeważnie studenci, obdarzeni nieraz wybitnym talentem, jako to Tyc (z Monachium), Lutman i Rumun ze Lwowa, którzy pisali artykuły polskie i niemieckie. Pod wytrawną redakcją dr Górskiego wychodził również francuski organ komisariatu pt. "Le Messager de la Haute Silesie".

Wydział kultury obejmował sekcje: wychowania fizycznego, oświaty i kultury. Do sekcji oświatowej i kulturalnej wchodziły towarzystwa śpiewacze, Tow. św. Jacka i inne, które liczyły 30000 i nawet 50000 członków. Do wydziału wychowania fizycznego należało życie sportowe, harcerstwo, wycieczki itd. Organem tego wydziału był tygodnik "Jaskółka".

Wydział rolniczy powołał do życia potężny Związek Rolników Śląskich. Organem tego wydziału był "Przewodnik Wiejski". Wydział sprowadzał również nasiona, zboża na siew, ziemniaki itd.

Poza tym istniały: wydział przemyłowo - handlowy, wydział górniczy, wydział kolei i poczt, wydział socjalny, który roztaczał opiekę nad robotnikiem wobec pracodawcy, wydział szkolny, który prowadził propagandę w kołach nauczycielskich, prowadził kursy freblowskIe i seminaryjne i tworzył kadry przyszłego szkolnictwa polskiego w tym kraju. Wreszcie wypada wymienić wydział gospodarczy, dzielący się na trzy sekcje: osobową, kasową i obiektów.

W samej centrali bytomskiej było czynnych przed plebiscytem około 1000 osób, drugie zaś tyle pracowało w komisariatach powiatowych, często z narażeniem życia i zdrowia, ze względu na ciągłe zaczepki i napady bojówek niemieckich. Komisariatem pszczyńs,kim zarządzał Jan Kędzior; w Katowicach urzędował dr Jarczyk, który cudem uszedł śmierci podczas rozruchów sierpniowych, co mu nie przeszkodziło trwać dalej na posterunku. W Bytomiu urzędował dr Hlond, w Tarnowskich Górach p. Gajdas, aptekarz; w Gliwicach p. Orlicki, dyrektor banku; w Strzelcach p. Michalski. Poprzednio był tam p. Habryka człowiek dzielny, padł on ofiarą obowiązku, jak wielu innych.

W powiecie lublinieckim działał p. Hamerlok, w powiecie oleskim dr Kołaczek, w pow. kluczborskim borykał się z wrogą przewagą niemczyzny nauczyciel Macura, ze Śląska Cieszyńskiego; w pow. opolskim p. Kęsa, w pow. prudnickim, na lewym brzegu Odry, pośród bojówek niemieckich, uwijali się jak w ukropie dr Obręba i dzielny student medycyny Hauke. W pow. kozielskim czynność komisarza sprawował dr Golus, w powiecie raciborskim p. Strzoda, dyrektor Banku Ludowego, w pow. rybnickim dr Różański, w Zabrzu dr B.Hager, a w Król. Hucie p. Piec. Należy tu podnieść z wielkim uznaniem wielką solidarność i jednomyślność wszystkich stronictw, partii i obozów politycznych Górnego Śląska. Obok W.Korfantego i zwolenników jego, pracował dla sprawy plebiscytowej J. Biniszkiewicz wódz Polskiej Partii Socjalistycznej. Wszyscy działali zgodnie ręka w rękę dla jednej idei i mieli tylko jeden cel wspólny na oku: połączenie starej dzielnicy piastowskiej z Macierzą. Najwięcej dawał się odczuwać brak zdolnych mówców, którzy by byli ludowi wyjaśniali dokładnie znaczenie plebiscytu i moment dziejowy Sląska. Ci, którzy pracowali w zachodnich powiatach G. Śląska, niejednokrotnie byli obijani przez "sztostrupierów" i narażani na utratę zdrowia i życia.

Jednym z głównych czynników agitacyjnych i uświadamiających lud śląski w czasie plebiscytowym był teatr polski - ludowy, amatorski. Teatr ten wędrowny przyczynił się wielce do poznania i ukochania słowa i pieśni polskiej. W rozlicznych wioskach terenu plebiscytowego lud polski oglądał po raz pierwszy widowiska sceniczne, nabierał zamiłowania do rzeczy swojskich i odchodził wzruszony i pozyskany dla sprawy narodowej. Ten środek kulturalny dopomógł wiele do zwycięstwa plebiscytowego. Odznaczyły się wtedy zespoły teatralne, które we wszystkich powiatach G. Śląska dawały przez cały okres plebiscytowy przedstawienia. Szczególniejsze powodzenie, oprócz innych, miał typowy komik górnośląski, J .Rasek kierownik w trupie teatralnej "Wesołość", dalej kierownik teatru "Fredro" Deja i Kopiec z Laurahuty.

Bywały miejscowości, w których po zebraniu się publiczności na przedstawienie, taż musiała uciekać, a aktorzy, pobici ukrywali i chronili się przed okiem bojówek niemieckich, jak to miało miejsce w Polskiej Cerkwi, w pow. kozielskim, w Krapkowicach, w Opolskiem i innych miejscach. Te teatralne trupy ciągnęły ze wsi do wsi i wiodły prawdziwy żywot apostolski.

WYNIK PLEBISCYTU I JEGO NASTĘPSTWA

W pamiętnym dniu 20 marca 1921 r. odbył się sławny na cały świat plebiscyt. górnośląski. W największym spokoju oddali obywatele tej prastarej ziemicy polskiej swoje głosy za jednym z dwóch państw - Polską albo Niemcami. Po ogłoszeniu wyniku nastąpiło rozczarowanie u Polaków i Niemców. Każdy czuł, że rezultat takiego wyniku będzie doniosły w skutkach, że sprawa Górnego Sląska nieprędko będzie przesądzona.

Tak się też stało, bo przeszło rok rokowali i targowali się dyplomaci o ten bogaty zakątek Europy. Jakkolwiek większość gmin na terenie ściśle polskim opowiedziała się za Polską, to jednak dzięki włączeniu do terenu plebiscytowego całych powiatów niemieckich, większość głosów niemieckich padła za Niemcami. Powiaty te przysporzyły Niemcom około 200000 głosów. Cztery powiaty: pszczyński, rybnicki, tarnogórski, strzelecki oddały większość głosów za Polską. Powiaty zaś jak: bytomski, katowicki i zabrski nie osiągnęły większości głosów polskich.

Nieszczęśliwe postanowienie sprowadzenia około 200 tysięcy emigrantów przyszporzyło głosów Niemcom, gdyż prawie wszyscy emigranci oddali głosy za nimi, zwłaszcza powiaty rolnicze obfitowały w emigrantów, gdyż z tychże powiatów wychodztwo było silne, a kontrola Niemców ze strony polskiej żadna, dlatego też sprowadzili ich więcej, niż się należało. W okręgu przemysłowym uzyskała Polska wielką większość głosów. Za Polską oświadczyło się 388532 obywateli, za J. Niemcami 361314 głosów a więc Polska uzyskała większość bezwzględną 27218 głosów, czyli przeszło 52% mieszkańców głosowało za Polską.

Wynik ten jest tym bardziej decydujący, że na ogólną liczbę głosujących całego G. Śląska około 1200000 mieszkańców, głosowało w okręgu przemysłowym 749846 obywateli, czyli olbrzymia większość uprawnionych do głosowania, bo przeszło 70%.

Gdyby nie przyłączono niektórych powiatów Górnego Śląska, prawie zupełnie niemieckich, do terenu plebiscytowego, wynik byłby zupełnie inny. Powiat głupczycki np. prawie cały niemiecki, głosował też za Niemcami, a i ludność innych powiatów po lewym brzegu Odry opowiedziała się przeważnie za Niemcami. Gdyby tylko powiaty sięgające do prawego brzegu Odry były głosowały, niezawodnie zwycięstwo polskie byłoby zupełne. Od chwili plebiscytu nie spoczęli Niemcy i nie dali za wygraną. Poruszali wszystkie sprężyny w świecie dyplomatycznym, aby móc pozostawić przy państwie pruskim jak największą część Sląska. Po części im się sztuka udała. Przygotowali całe bandy Selbstszutzu, Orgeszów, które to zbóje miały za zadanie terroryzować ludność polską po wsiach i miastach. Trudno dziś wyliczyć wszystkie bezprawia band, które zniszczyły niejedno życie m, łodeodebrały dzieciom ojca i matkę, gospodarstwa zrujnowały i zamożnych obywateli przyprowadziły do kija żebraczego. Dziesiątki tysięcy uchodźców musiało szukać schronienia w obozach w Goczałkowicach i Jastrzębiu. Tysiące z nich nabawiło się chorób nieuleczalnych i wpadło w skrajną nędzę duchową i materialną.

Aż po dziś dzień (1923) nie skończyła się niedola tych prawdziwych męczenników narodu. Los tych nieszczęśliwych odczuje ten tylko, kto podobne koleje przechodził. Ludzie, którzy tak gorąco byli przywiązani do siedzib i ziemi ojców swych, gwałtem byli z niej wypchnięci. Trudno opisać przeżycia tych tułaczy śląskich, którzy poświęcili wszystko dla ojczyzny i których liczba wynosi przeszło 60000, gdyż narażając się pragnęli gorąco wyswobodzenia Sląska i chwały Polski.

Nie ma prawie jednej rodziny szczerze polskiej i patriotycznej, która by nie była złożyła hekatomby na ołtarzu Ojczyzny. Planowo i systematycznie zaczęli Niemcy najpierw wszystkich światłych, wodzów, stan średni i inteligencję rugować, terroryzować tak, że prawie nikt z zaangażowanych w polityce nie pozostał na Śląsku Opolskim. Kto mógł uciekał nie czekając aż go wypędzą z połamanymi kośćmi. Jedni sprzedali za bezcen mienie swoje Niemcom, inni zamieniali realności, prawie zawsze gorzej wychodząc na tego rodzaju interesie z Niemcami. Reszta ludności polskiej, która pozostała na posterunku, sterroryzowana, nie mogła okazać swoich najświętszych uczuć, ale musiała milczeć i lękać się o swe życie i mienie.

TRZY POWSTANIA GÓRNOŚLĄSKIE 1919, 1920, 1921

Walka, którą lud polski na Górnym Śląsku prowadził ze swym wrogiem, objawiała się w różnych formach. Walcząc przez dziesiątki lat potęgą ducha, nie zaniechał wreszcie użyć i siły oręża. Opatrzność zrządziła, że kiedy już prawie wszystkie środki obrony przed zachłannością germańską wyczerpano, przy końcu tych zmagań spróbował lud śląski - szczęścia wojennego. W ciągu trzech lat z rzędu, trzy razy chwycił za oręż, aby się uwolnić spod przemocy swych ciemiężców.

Powstania te okupił on wielkimi ofiarami. Stoczono na ziemi śląskiej prawdziwą wojnę, która wprawdzie w stosunku do wojny światowej maleje, lecz co do rozmiarów swych, śmiało może być porównana do wielu wojen z przeszłości.

Główne przyczyny pierwszego powstania były: okrutne rządy komisarza państwowego Hoersinga i jego siepaczy w postaci "grencszucu" i Reichswehry; wrogie i prowokujące zachowanie się pracodawców względem robotnika polskiego; dalej, znęcanie się nad bezbronną ludnością i pozbawianie jej reszty praw przez wszelkie czynniki rządowe i władze. Gdy w Halembie żołnierze zastrzelili dwóch robotników, wzburzenie doszło do szczytu. Stało się to hasłem do powstania.

Wybuchło w nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 r. w częściach powiatu pszczyńskiego i rybnickiego. W dniach następnych powstały także części powiatów: katowickiego, bytomskiego i tarnogórskiego. Pruskie władze wojskowe były przygotowane na to powstanie. Toteż wysłały natychmiast do miejscowości objętych powstaniem przygotowane siły wojskowe, wyposażone wc wszystkie środki nowoczesnej techniki wojennej.

Naprzeciw powstańców stanęły pociągi i samochody pancerne, kulomioty i armaty, toteż nic dziwnego, że nie mogli nasi dzielni sprostać takiej potędze; brakowało im najprostszej broni, amunicji i wodzów. W walce nierównej musieli ulec i schronić się za granicę do Polski. Ci, co zostali i ludność niewinna była skazana na najgorsze prześladowania i musiała odbyć prawdziwą drogę kalwaryjską. Po tygodniu Niemcy donieśli, że na Śląsku panuje spokój. Nastały teraz dni najgorszego ucisku i terroru pod dalszymi rządami Horsinga.

Kiedy w sierpniu roku 1920 wróg bolszewicki stał już u bram miasta Warszawy i kiedy wybuchł strajk na Górnym Śląsku, wywołany przez Niemców, a motłoch uliczny miasta Katowic zamordował w bestialski sposób żołnierza francuskiego i ogólnie szanowanego lekarza dr Mielęckiego, wtedy miarka cierpliwości ludu śląskiego znów się przebrała i lud roboczy Górnego Śląska stanął po raz drugi do walki o swą wolność. Tym razem ruch powstańczy ogarnął mniejsze okręgi Górnego Śląska, ale odznaczył się większą dyscypliną i sprawnością jego uczestników. Niemcy już mniej występowali czynnie, sądząc, że teraz nie sprostają sile i jednolitej postawie walczących. Powstanie to mniej wyrządziło szkód ludowi, gdyż pod okiem wojsk okupacyjnych nie mogło przyjść do większych prześladowań i zemsty ze strony możnych jeszcze Niemców.

Gdy po niezupełnie zadowalającym wyniku głosowania, rozpoczął się handel i targ o bogatą ziemię górnośląską, a wiadomość o zamiarze przyłączenia do Polski tylko dwóch powiatów, rybnickiego i pszczyńskiego miała się stać faktem, wtedy na samą wieść w pierwszych dniach maja 1921. r. stanął jak jeden mąż lud polski do ostatecznej rozprawy. Co miał najdroższego, niósł w ofierze na ołtarz Ojczyzny, aby zaświadczyć przed światem, że nie pozwoli i nie zgodzi się nigdy na niesprawiedliwy podział dzielnicy piastowskiej. Nastąpiły teraz prawdziwe i zacięte kilkumiesięczne boje o wolność. Tu trzeba podkreślić ponowną solidarność wszystkich partii w walce orężnej o wolność Śląska.

Okrucieństwo Niemców nad schwytanymi Polakami doszło teraz do szczytu; przekroczyło ono wszystko, co dotychczas widziano; zdawało się, że szał zbrodniczy odebrał Niemcom rozumy. Najgorsze znęcanie się nad powstańcem polskim, nie odstraszyło jednak dzielnej młodzieży od bronienia zdobytych pozycji. Zdobywanie Góry św. Anny i innych miejscowości Śląska pozostanie na zawsze w pamięci. Z ciężkim sercem poddawali się powstańcy rozkazom odwrotu, od zdobytych i okupionych krwią młodzieży, niw nadodrzańskich.

Skutki tych znagań się z potężnym wrogiem były fatalne. Tysiące wdów i sierot pozostało bez żywiciela. Ci, którzy pośpieszyli z pomocą tym biednym, byli Polacy amerykańscy. Już w czasie plebiscytu okazali wielkie zrozumienie dla znaczenia G. Śląska dla Polski; miliony dolarów poszły na potrzeby tej dzielnicy w celu pozyskania jej i ulżenia rodzinom bohaterów.

DR JOZEF ROSTEK

Ur. (1859 r.) w Wojnowicach, k. Raciborza. Nestor lekarzy polskich na Górnym Śląsku, naczelnik Wydziału Zdrowia Publicznego przy Wojew. Śląskim. Został odznaczony przez Rząd Polski - jako pierwszy Górnoślązak - orderem "Polonia Restituta" (Polska odrodzona) za wybitne zasługi położone dla sprawy polskiej na Górnym Śląsku. Dr Rostek był jednym z najstarszych działaczy narodowych na Śląsku; już jako student we Wrocławiu (1880) brał w stowarzyszeniach akademickich żywy udział w pracach nad budzeniem ducha narodowego wśród uczącej się młodzieży. Dr Rostek nieraz głośno bronił prostej linii narodowego postępowania.

JAN J. KOWALCZYK

Jan Jakób Kowalczyk urodził się 25 lipca 1872 r. w Krzyżowicach, pow. pszczyńskim. Uczęszczał do gimnazjum w Pszczynie, po którego ukończeniu udał się na studia, najpierw teologiczno - filozoficzne, a potem prawnicze do Wrocławia. W 1902 r. zorganizował spółkę wydawniczą "Górnoślązak" w Katowicach. Gazetę tę redagował do spółki z W. Korfantym.

W 1903 r. kandydował na posła do parlamentu niemieckiego z okręgu pszczyńsko - rybnickiego, lecz przepadł drobną mniejszością głosów. Za przynależenie do tajnych organizacji przeciwpaństwowych i za przestępstwa prasowe przesiedział kilka miesięcy w więzieniu i zapłacił niezliczone kary pieniężne. Zrujnowany materialnie, wyemigrował w 1906 r. do Ameryki gdzie aż do 1913 r. redagował dzienniki amerykańskie. Pozyskał sobie markę pierwszorzędnego redaktora polskiego i działacza narodowego.

Od 1913 pracował jako redaktor w Warszawie. W dwa lata poźniej wysłany do Kopenhagi, informował w roli korespondenta społeczeństwo polskie o wypadkach i polityce na szerokim świecie. Pod względem oświaty i polepszenia bytu robotnika polskiego w Danii działał bardzo wiele. W 1917 r. wydał książkę w języku angielskim pt. "Prussian Poland", w której omówił sytuację ekonomiczną i polityczną w całym zaborze pruskim. W tym samym czasie 'napisał książkę pt. "Pategia" o zadaniach gospodarki społecznej i narodowej na zasadach akcji współdzielczej wszystkich członków społeczeństwa.

W 1919 r. wyjechał do Ameryki i wygłosił tamże na 70 wiecach i na 30 innych zgromadzeniach cały szereg mów; zachęcał do składek i zebrał około 140000 dolarów, która to suma została całkowicie obrócona na akcję plebiscytową. Po powrocie do kraju w 1920 r. pracował w Komisariacie Plebiscytowym przy Wydziale Reemigracji i Propagandy. W międzyczasie objął także Konsulat Polski we Wrocławiu.

Po plebiscycie wyjechał do Ameryki i działał na polu dyplomatycznym i prasowym nad szczęśliwym rozwiązaniem kwestii górnośląskiej. Misję tę spełnił należycie i w dodatku zebrał na Czerwony Krzyż Górnośląski około 26000 dolarów, dzięki którym utrzymać można było obóz uchodźców w Goczałkowicach. Następnie jako członek Naczelnej Rady Ludowej przyczynił się do przygotowania objęcia Województwa Śląskiego przez Polskę.

.Po objęciu Śląska przez Polskę został członkiem Tymczasowej Rady Wojewódzkiej, do której należał aż do jej prawem przepisanego rozwiązania w październiku 1922 r. W dniu 12 listopada został wybrany na senatora Rzeczypospolitej Polskiej i został członkiem komisji gospodarstwa społecznego. Reskryptem ministra handlu i przemysłu z czerwca 1922 r. otrzymał nominację na komisarza rządowego dla Izby Handlowej w Katowicach.

POSEŁ WOJCIECH KORFANTY

Poseł Wojciech Korfanty, urodzony 20.4.1873 w Sadzawce pod Laurahutą uczęszczał do gimnazjum w Katowicach.

Słuchał prawa i ekonomi politycznej na uniwersytecie w Berlinie i Wrocławiu. Jako redaktor w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku przesiedział kilka miesięcy w więzieniu pruskim. Obrany w roku 1903 posłem do parlamentu niemieckiego na okręg Katowice - Zabrze a w następnych latach i do sejmu w Wielkopolsce, zasłynął jako pierwszorzędny mówca parlamentarny.

Słynne są jego mowy, wygłoszone w sejmie pruskim i parlamencie niemieckim. W obronie ludu polskiego, prawa i sprawiedliwości, zabierał zawsze głos; chłostał niemiłosiernie Niemców, zwalczał ich antypolską politykę. Z walki z Niemcami wychodził zawsze zwycięsko.

Mianowany komisarzem plebiscytowym, przyczynił się do odniesienia zwycięstwa polskiego przy plebiscycie. Następnie jako wódz ludu w czasie trzeciego powstania na Górnym ŚIąsku starał się walką orężną wyzwolić ludność górnośląską z jarzma niewoli; na drodze dyplomatycznej - chciał wykorzystać zwycięstwo odniesione przy plebiscycie i w powstaniu. W lipcu 1922 roku obrany prezydentem ministrów w Warszawie, utworzył gabinet. W walce z lewicą i z Naczelnikiem Państwa jednak uległ i musiał zrezygnować z urzędu. Obrany w roku 1922 posłem do sejmu śląskiego i warszawskiego.

PIERWSZY WOJEWODA ŚLĄSKI JÓZEF RYMER

Józef Rymer był samoukiem. U rodził się w roku 1882 w Zabełkowie w pow. raciborskim. Wywędrował jako młodzieniec do Westfalii, gdzie pracował jako górnik. Należał tam do szeregu organizacji polskich. Już z wiosną 1908 r. stanowił dużą konkurencję w Zjednoczeniu Zawodowym Polskim dla p. Sosińskiego, który wypłynął jako prezes tej rozrastającej się organizacji robotnika polskiego.

Los rzucił Józefa Rymera na ważną dla robotnika polskiego placówkę. Objął bowiem stanowisko rzecznika przy najwyższym sądzie dla spraw ubezpieczeniowych w Berlinie. Na placówce tej pracował kilka lat, aż w roku 1913 walne zebranie ZZP obrało go prezesem. Działalność jego jako prezesa ZZP rozpada się na dwa okresy: aż do wybuchu wojny światowej i okres wojenny.

Po rewolucji w Niemczech, na sejmiku dzielnicowym w Poznaniu w grudniu 1818 wybrano go do Naczelnej Rady Ludowej, która zamianowała go komisarzem. Podczas obrad Kongresu pokojowego w Paryżu był delegatem specjalnie do spraw robotniczych, które stanowiły osobny problem ówczesnej konferencji międzynarodowej. Stąd też obdarzyła go Polska mandatem na zjazd międzynarodowy dla tych spraw do Ameryki. W wyborach do Sejmu Ustawodawczego Wielkopolska obdarzyła go mandatem poselskim. Podczas plebiscytu należał do Komisariatu Plebiscytowego. Podczas ostatniego powstania śląskiego był członkiem Wydziału Wykonawczego i stąd po utworzeniu Naczelnej Rady Ludowej został jej prezesem, które to stanowisko doprowadziło go do pierwszego wojewody śląskiego. Zmarł 5 grudnia 1922 r.

JÓZEF BINISZKIEWICZ

Urodzony dnia 9 marca 1875 r. w Czempinie w Poznańskiem. Po śmierci rodziców wyszukał sobie jako trzynastoletni chłopak naukę u szewca. Jako szesnastoleni czeladnik udał się na obczyznę i osiadł w Berlinie, gdzie wstąpił dnia 5 lipca 1895 do P.P.S. zaboru pruskiego. Już po krótkiej działalności wybił się Józef Biniszkiewicz dzięki niezwykłej inteligencji, zdolności orientacyjnej na czoło polskiego socjalizmu zaboru pruskiego. Jako redaktor odpowiedzialny "Gazety Robotniczej" organu P.P.S. zaboru pruskiego, popadł J .Biniszkiewicz bardzo rychło w zatargi z pruskimi władzami i odsiadywał kilkakrotnie w więzieniu kary pieniężne. W roku 1906 wyjechał J .Biniszkiewicz na G. Śląsk, gdzie stanął na czele "Gazety Robotniczej" i P.P.S. Tu postawił sobie za zadanie uniezależnienie polskiego ruchu socjalistycznego od niemieckiego, widząc, że niemieccy socjaliści nie uwzględniają najelementarniejszych żądań polskich robotników na polu narodowym.

Zadanie to przeprowadził w myśl hasła "Wolna, Niepodległa i Trójzaborowa Polska". Krótko przed wojną dokonał jeszcze uniezależnienia ruchu zawodowego od niemieckiego organizując na zjeździe oświęcimskim C.Z.Z.P. (Centralny Związek Zawodowy Polski). Podczas wojny pruskiej władze uniemożliwiły jeszcze dalsze wydawa nie "Gazety Robotniczej." Po wojnie brał J. Biniszkiewicz wybitny udział w organizowaniu polskich Rad Ludowych razem z p. Czaplą. Podczas plebiscytu był zastępcą Korfantego w Polskim Komisariacie Plebiscytowym. Położył tu niemałe zasługi, ochraniając lud robotniczy od gangreny prusko - komunistycznej. Podczas pierwszego powstania musiał uchodzić za granicę. Krótko przed trzecim powstaniem wyruszył na polecenie rządu polskiego w misji dyplomatycznej do Rzymu w sprawach Górnego Śląska. Na wiadomość o wybuchu trzeciego powstania powrócił natychmiast na G. Śląsk i był członkiem najwyższej władzy powstańczej.

Przy wyborach do Sejmu Śląskiego i Warszawskiego został wybranyjako poseł listy P.P S. do obu Sejmów. W sejmie Śląskim wybrany został wicemarszałkiem.

BRACIA WOZNIAKOWIE

Trzej księża Woźniakowie: Wilhelm, Henryk i Karol oraz Fred Woźniak i ich kuzyn Henryk Habryka przybyli z Ameryki na Górny Śląsk w celu oddania głosów swych przy plebiscycie i poświęcenia się sprawie ojczystej. (Pochodzili z Szopienic.) Najstarszy z księży, Wilhelm, proboszcz w Madison, Illinois Zjednoczone Stany Ameryki Północnej, nie mógł głosu swego oddać i wyjechał po drugim powstaniu do Ameryki, złożywszy na sprawy narodowe 200 dolarów w ofierze.

1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna