Początki dziejów kościoła wiek XV



Pobieranie 197.7 Kb.
Strona1/8
Data02.05.2016
Rozmiar197.7 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8

Początki dziejów kościoła - wiek XV

Kościół pod wezwaniem św. Mikołaja w Międzyrzecu Pódl. jest jedną z najstarszych świątyń rzymskokatolickich na Podlasiu. Mury jego stoją na tym miejscu już od ponad 500 lat. Wpra­wdzie ogólny wygląd zmienił się na przestrzeni wieków, ale zabytek w znacznej mierze zachował swój stan pierwotny. Chyba nigdzie w okolicy nie ma tak dobrze widocznych na jednej budowli form różnych stylów architektonicznych: gotyku, baroku i neoklasycyzmu. Oprócz charakteru sakralnego, kościół jest istną skarbnicą kultu­ry. W jego wnętrzu dokonało się wiele ważnych wydarzeń religijnych i historycznych. Nie wszyscy o tym wiedzą. W roku 2007 mija właśnie 530 lat od daty budowy tego wspaniałego przybytku wzniesionego na chwałę Bożą. […]

Niestety, nie można dokładnie ustalić, od jak dawna mógł istnieć pierwszy kościół rzymskokatolicki w Międzyrzecu. Wia­domo tylko, że teren ten w wieku XIV dostał się w ręce pogań­skiej Litwy i był wyniszczony najazdami plemion bałtyjskich. Ówcze­śni władcy tego obszaru nie ułatwiali dążeń chrystianizacyjnych. Sytuacja uległa zmianie dopiero po zawarciu unii polsko-litewskiej, a zwłaszcza po chrzcie Litwy w r. 1387. Można jedynie przypuszczać, że jeden z pierwszych właścicieli Międzyrzeca w czasach Witolda i Władysława Jagiełły, Mikołaj Nasuta na początku XV wieku wzniósł tutaj świątynię ku czci swego patrona św. Mikołaja. Nasuta był możnym panem, niemal wojewodą i z pozoru niczego mu nie brakło. A jednak troszczył się o zbawienie swoje i poddanych i taką misję przekazał swemu synowi. Uważał, że świątynia i orędownictwo św. Mikołaja są mieszkańcom niezbędne.

Św. Mikołaj był wówczas bardzo popularny. Czczono go jako patro­na piwowarów, młynarzy, flisaków, notariuszy, piekarzy, dzieci, więź­niów, panien. Był wzorem dobroci i troski o bliźnich. Znano go także na Rusi. Zwano go tam po prostu cudotwórcą.


Nie ulega wątpliwości, że Mikołaj Nasuta wzniósł kościół drewnia­ny, ale po kilkudziesięciu latach po jego śmierci budowla chyliła się już ku upadkowi i wzniesiono nowy kościół murowany. Został on zbudowany w roku 1477 w stylu gotyckim. Fundatorem jego był ówczesny właściciel Międzyrzeca Jan Nasutowicz (syn Mikołaja Nasuty) starosta brzeski. Zamiast budować sobie wspaniały murowany zamek, zrezygnował z tego i wzniósł okazały kościół. Pięknie o tym mówi akt erekcyjny: „chcąc... dobra doczesne i przemijające zamienić na wiecz­ne, ku chwale Wszechmogącego Stwórcy Świata Boga, Niepokalanej Panny Maryi Rodzicielki jego oraz całej hierarchii niebieskiej, a mia­nowicie na. tytuł i honor świętego Mikołaja. Biskupa, i wyznawcy, za naszych poprzedników czyli rodziców i za nasze zbawienie: Bazylikę czyli kościół parafialny w Międzyrzecu na nowym fundamencie za przychyleniem się i wolą przewielebnego w Chrystusie Ojca, księdza. Wacława, biskupa- łuckiego, z powodu zestarzałości kościoła, parafial­nego w pomienionem mieście Międzyrzecu, od dawnych lat wzniesio­nego i wystawionego na nowo fundować i wystawić umyśliliśmy, jakoż wy fundowaliśmy, wznieśliśmy i umieścili...".

Było to wielkie przedsięwzięcie, pochłaniające olbrzymie sumy. Majstrów musiano sprowadzić być może aż z Pomorza Gdańskiego, które niedawno król Kazimierz Jagiellończyk przyłączył do Polski. Ponieważ w mieście w ogóle nie wznoszono budowli murowanych, zatem cegłę również trzeba było sprowadzać z daleka lub uruchomić cegielnię. Nawet jeszcze dzisiaj zdumiewają nas strzeliste wysokie ściany wzniesione na wysokość niemal czwartego piętra. Takiej świątyni ówczesne miasto liczące kilkuset mieszkańców nie było w stanie samo wystawić. Dlatego pobożność fundatora i jego dobroczynność skłania nas do podziwu.



Oprócz budowy kościoła nadał on jeszcze uposażenie dla pro­boszcza, wikariuszy wieczystych i szkolnych - a więc plac przy­kościelny z cmentarzem, ogród czyli sad wyznaczony obecnymi ulicami Kościelną, Warszawską, Pocztową aż do rzeki Krzny, place między ul. Kościelną a Rynkiem i ul. Lanckorońską (obecnie Łukowską), staw z groblą i młynem na Piszczance, pola orne zwane Poświętne (k/wsi Wysokie) oraz dziesięciny w zbożu i soli.
W sobotę 24 sierpnia 1477 r. odbyło się otwarcie kościoła. Na uroczystość przybyło wielu dostoj­ników podlaskich i litewskich: m.in. marszałek i starosta połocki Jan Zabrzeziński, Panowie Idzi Narbutowicz z Giemenczyna, Jakub ze Skromowicz, syn sędziego łukowskiego Piotr Zaremba z Sarnak i wie­lu innych „wiary godnych".
Zarządcą nowej świątyni i parafii został proboszcz, nieznany nam bliżej ksiądz Piotr. Teren parafii był olbrzymi; sięgał pod Huszlew i Łosice. Kościół otrzymał tytuł św. Mikołaja. Późniejsze dokumenty dały dokładny jego opis. Był on „murowany, krzyżackiej struktury i roboty, z wierzchu nietynkowany, tylko w środku, dachów­ką pokryty z banią - blachą białą obitą i kopułą jedną, w której był dzwonek sygnaturką zwany. Na wierzchu kopuły znajdowała się gałka, mosiężna z krzyżem blachą mosiężną obitym". Z fragmentu tego wynika, że architekci kościoła lub jego budowniczowie pochodzili gdzieś z terenów pokrzyżackich, a więc Pomorza Gdańskiego lub War­mii. Wnętrze kościoła było również interesujące: „nad samym tylko prezbiterium, sklepienie murowane, a na. kościele sufit drewniany, malowany, na, czterech filarach murowanych środkiem spierający się, między którymi (filarami) w środku kościoła, stały po obu stronach od filarów pierwszych, do drugich ławki. Okien wielkich w kościele 10, po kwater 6 w każdym w ramach półokrągłych" (należy rozumieć, że były to okna o łukach gotyku schyłkowego, półokrągłe). Podobnie jak dzisiaj było 5 ołtarzy, ambona i chrzcielnica. Posadzka środkiem i po bokach kamienna, a pod ławkami i pod chórem z cegły. „Chór muro­wany na 4 filarach wypukło, z kratą drewnianą stolarskiej roboty". Na chórze czyli facjacie byty organy „prawie sufitu samego tykające się, a pedalne w tyle od facjaty". Na organach była rzeźbiona statua św. Dawida z Harfą, a po bokach 2 anioły z trąbami.
Wysoki kościół, położony niedaleko stawu, o strzelistych murach, stojący na wzgórzu widoczny był z daleka i stanowił najbardziej oka­załą budowlę w ówczesnym mieście, prawie wyłącznie drewnianym. Chodziła do niego nie tylko ludność miasta i okolicy, ale i właściciele miasta i okoliczna szlachta. Tu wobec Stwórcy wszyscy byli równi. Tym bardziej zadziwia nas dalekowzroczność Jana Nasutowicza. Wzniósł pomnik trwalszy od spiżu, a inni przez wieki go restaurowali. Minęły wichry i burze dziejowe, a kościół wciąż trwa na owym pa­górku opadającym łagodnie ku rzece Krznie i dźwięk jego dzwonów wzywa do modlitwy. Już w 1503 roku świątynia była świadkiem przyjazdu do Międzyrzeca króla Aleksandra Jagiellończyka. Następny włściciel Jan Zabrzeziński, marszałek i wojewoda trocki, jeden z naj­bogatszych ludzi na Litwie, ten który jeździł do Moskwy jako poseł po żonę dla króla Aleksandra i który cieszył się zaufaniem kolejnego króla Zygmunta I często przychodził do tej świątyni. Zdumiewa jego cześć dla Najświętszej Dziewicy. W 1506 r. nadal nowe uposażenie dla kościoła (las za stawem Wysokie, grunty między polami na Stołpnie a drogą do młyna na Wysokiem, grunty przed lasem zwanym Sitno, razem z pastewnikiem na Glinkach, dziesięciny snopowe w folwar­kach Zawadka i Chmiele). W r. 1506 nadając nowe uposażenie dla kościoła, polecił proboszczowi międzyrzeckiemu, aby śpiewał Mszę o Poczęciu Najświętszej Maryi Panny „w każdą sobotę i wigilię defunctorum", oraz mszę za umarłych zwaną Requiem „w każde suche dni w ciągu roku. przypadające, za sługę wyżej wyrażonego". Nie przypuszczał zapewne, że to Requiem tak szybko będzie mu potrzebne. W 1508 r. zginął zdradziecko zamordowany w Grodnie przez zbunto­wanego kniazia Glińskiego, który przeszedł na stronę Moskwy. Na­jemnicy - słudzy Glińskiego znieważyli ciało Zabrzezińskiego, tak że nie można go było cało pochować.




  1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna