Podziękowania



Pobieranie 0.64 Mb.
Strona15/17
Data07.05.2016
Rozmiar0.64 Mb.
1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   17


l Oznacza to, że mięsożerność wśród naszych przodków rozwi-I nęła się najwyraźniej już na małpim etapie, a idea, że ludzie wy-| ewoluowali od roślinożerców jest po prostu nieprawdziwa. W rze-; czywistości osobliwość stanowi goryl, który jest niemal całkowitym wegetarianinem. Ale nawet goryle jedzą owady, a to sprawia, że w jakimś stopniu są "drapieżne".

233


Szympansy i goryle różnią się ponad 2% materiału genetycznego, ale ludzie i szympansy różnią się tylko 1,2% DNA. Ten genetyczny profil, wraz z tym, co wiadomo o szympansach i gorylach, najwyraźniej wskazuje, że dążenie do jedzenia mięsa i tłuszczu pojawiło się już na poziomie przedludzkim.

EWOLUCJA I JEDZENIE

Kości i zęby najwcześniejszych hominidów (Ardipithecus ra-midus) wykazują mieszaninę cech szympansich i ludzkich -mniejsze trzonowce, większe kły, cieńsze szkliwo. Naukowcy uznaj ą to za dowód, że istoty te jadły przede wszystkim pokarm bogaty w składniki łatwe do zdobycia, takie jak owoce, orzechy, liście i korzonki. Możliwe jest też jednak, że spożywa ich tylko tyle, co ich kuzyni, szympansy, czyli niewiele ponad 15% ogółu pokarmów.

Wprowadzenie narzędzi kamiennych stanowiło według uczonych krok w kierunku jedzenia większych ilości mięsa i tłuszczu. Narzędzia takie, wykute z kamieni, znaleziono w złożach datowanych na ponad 2,5 min lat. W tych czasach nasi przodkowie byli już dwunożnymi istotami, które mogły używać swych górnych kończyn do manipulowania narzędziami i bronią. Te prymitywne początki techniki pozwalały pierwotnym ludziom nie tylko polować, ale również pędzić tryb życia padlinożercy. Według wielu uczonych właśnie wytworzenie narzędzi stanowi krok w kierunku odżywiania pokarmem wysokoenergetycznym, zawierającym tłuszcz. Pozostałości po Australopithecus garbi pokazują, że upolowane zwierzęta były krojone na kawałki, a ich kości i czaszki rozłupywane, prawdopodobnie w celu wydobycia pożywnego, bogatego w tłuszcz szpiku i mózgu.

Uważa się, że te nowe źródła pokarmu pociągnęły za sobą cały szereg ewolucyjnych konsekwencji. Jedną z nich była możliwość

eksploracji większej liczby siedlisk, to zaś doprowadziło w końcu do rozprzestrzenienia się naszych przodków po całym świecie. Co więcej, właśnie w tym czasie, jak wskazują szc/ątki, nastąpił znaczny rozrost mózgu. Być może przyczyną tego była dostępność wysokoenergetycznego pożywienia, a zdobywanie takiego pożywienia wymagało rozwoju mózgu; niewątpliwie jednak był to w historii człowieka moment zupełnie wyjątkowy i bogaty w konsekwencje.

Przejściu do Homo rudolfensis i H. habilis towarzyszyła prawdopodobnie umiejętność polowania na małe zwierzęta. Zbiorowe łowy na dużą zwierzynę były prawdopodobnie wynalazkiem H. erectus (1,7-0,5 min lat p.n.e.). Do pełnego rozwoju umysłowych zdolności człowieka przyczyniły się zatem: postawa dwunożna, uwolnienie rąk, które mogły teraz służyć do innych rzeczy niż chodzenie, a wreszcie powiększenie mózgu.

Co więcej, człowiekowate szukające padliny na wulkanicznych obszarach Doliny Ryftowej mogły się zetknąć z ogniem. Na ślady umyślnie wzniecanego ognia natrafiono w Chinach, w znacznie późniejszych złożach otaczających szczątki tzw. "człowieka pekińskiego", który żył około 350 tyś. lat temu. Kości człowieka pekińskiego, odkryte w jaskiniach Czukutien koło Pekinu tuż przed wybuchem II wojny światowej, zaginęły w chaosie wojennym. Na szczęście zachowały się odlewy i fotografie wszystkich najważniejszych znalezisk. Do nich należy z pewnością mały róg jeleni wyrzeźbiony z użyciem kamiennych narzędzi i wypalony w ogniu. Znaleziono też inne dowody świadczące o tym, że człowiek pekiński, którego mózg był wciąż jeszcze na stosunkowo pierwotnym etapie rozwoju, używał ognia do wytwarzania broni, przygotowywania posiłków, a wreszcie jako źródła światła i ciepła.

Obróbka cieplna pożywienia jest ważna z wielu przyczyn. Potrawa ugotowana może zostać zjedzona szybciej niż ta sama porcja na surowo. Opieczone kości robią się kruche, a tym samym szpik w nich zawarty staje się łatwiej dostępny. Co więcej, upieczone mięso nie psuje się tak łatwo jak surowe.

EPOKA LODOWCOWA

W okresie od l min do 10 tyś. lat temu powierzchnię Ziemi pokrywały wielkie, rozległe lodowce. Okres ten znany jest jako plejstocen. Ogień i odzież pozwoliły człowiekowi przetrwać dziesiątki tysięcy lat chłodu. Różnorodność zwierzyny łownej umożliwiła naszym przodkom opanowanie całego Starego Świata, aż po szczyty lodowców.

Między 150 a 30 tysiącami lat temu krepo zbudowane istoty ludzkie z pewnymi małpimi cechami, a więc na przykład wydatnymi hakami brwiowymi i spłaszczonym czołem, czyli Homo ne-anderthalensis - inaczej mówiąc neandertalczycy - rozprzestrzenili się po całym świecie. Byli oni już niewątpliwie ludźmi, z mózgiem ważącym około 1,5 kilograma. Znajdowane na całym świecie narzędzia kamienne są znakomitym dowodem manualnych możliwości neandertalczyków. Cała gama rytuałów po-chówkowych, a także przedmioty znajdowane w grobach wskazują na to, że wierzyli oni w życie pozagrobowe. Martwi członkowie tych społeczności chowani byli w pozycji kucznej, po uprzednim związaniu i skropieniu ochrową farbą. To pierwsze szczątki kopalne noszące ślady jakiejś myśli metafizycznej.

Z przyczyn nie całkiem zrozumiałych neandertalczycy zniknęli na początku czwartej epoki lodowej, około 30 tyś. lat temu. Ich miejsce zajął Homo sapiens, człowiek "współczesny", czyli mniej więcej taki sam, jak żyjący obecnie. Przez pewien czas oba gatunki (neandertalczyk i H. sapiens) występowały razem, w tym samym czasie i na zachodzących na siebie obszarach. Wkrótce jednak obszary te opanował wyłącznie H. sapiens, charakteryzujący się smukłą budową i wysokim czołem. Miał zdolności zarówno techniczne i artystyczne, które znajdowały odbicie w jego sukcesach łowieckich, kunsztownej broni i narzędziach, a także malunkach naskalnych i jaskiniowych spotykanych na całym świecie. Pełne ekspresji malowidła przedstawiające różne elementy przyrody i sceny z polowań świadczą o tym, jak duże znaczenie w życiu tych społeczeństw miały zwierzęta - źródło pożywienia i ubrania. Z kości zwierząt wykonywano też narzędzia precyzyjne, jak igły, groty strzał i dzid, a także piły i inne przedmioty codziennego użytku. Około 10 tyś. lat p.n.e., pod koniec ostatniego dużego zlodowacenia europejskiego, wschodnia część Europy była zamieszkana przez inteligentną i manualnie uzdolnioną rasę ludzką, dobrze przystosowaną do panujących wówczas warunków i gotową podążyć tam, gdzie topniejące śniegi odkrywały nowe połacie gruntu, a kurczące się lody niosły obietnicę łatwiejszego życia.

POCZĄTKI ROLNICTWA , ,

W latach 70. znany antropolog Marvin Harris opublikował

wspaniałą książkę: Cannibals and Kings (Kanibale i królowie).

l Jeden z rozdziałów poświęcił omówieniu, w jaki sposób i dlaczego ludzie przestawili się na rolnictwo. Harris twierdzi, że uprawa roli została wprowadzona w różnych miejscach świata, po tym,jak tamtejsze populacje ludzkie wytrzebiły dużą zwierzynę łowną, a mała nie była w stanie dostarczyć dość pożywienia dla ludzi, których liczba stale rosła.

Około 5 tyś. lat temu mieszkańcy żyznej doliny Nilu oraz Me-: zopotamii (a być może jeszcze i ludy zamieszkujące Saharę, która w owych czasach była krainą żyzną), dostrzegli złożone związki między sianiem i zbieraniem plonów. W drodze doboru sztucznego ludzie nauczyli się hodować użyteczne gatunki zbóż, zaczęli też proces udomowienia zwierząt. Powstały osady, rozwinęła się

236

237


struktura klasowa społeczeństw. Zaczęto się specjalizować w różnych zawodach; ustanowiono prawa; podążyła za nimi zorganizowana metafizyka, sztuka, nauka i polityka. Uprawa ziemi, iryga-cja i hodowla zwierząt - skutki neolitycznej rewolucji - wyniosły ludzi na szczyty społecznego rozwoju w ciągu zaledwie kilku tysięcy lat. Koszty tej ewolucji były jednak wysokie, a skutek odczuwamy do dziś: są nimi choroby.

To prowadzi nas do głównego zagadnienia. Od chwili pojawienia się życia na Ziemi istoty żywe musiały się adaptować do nowych, zupełnie odmiennych sposobów odżywiania. Na początku, czyli w czasie przejścia od struktur abiotycznych do biotycznych, co zresztą trwało około miliarda lat, pożywienie składało się z węglowodanów. Później zwierzęta żyły na mieszanej diecie roślin-no-mięsnej. Pierwsze naczelne były owadożerne i jadły przede wszystkim "mięso" (ale z niewielką domieszką substancji roślinnych), natomiast małpy, które przyszły po nich, były przede wszystkim wegetarianami, ale zdarzało się, że spożywały też mięso. Owi mieszkańcy korony drzew żywiły się liśćmi, owocami, pędami i mięsem, ale właściwie nie jadły rzeczy mącznych.

Mniej więcej sześć milionów lat temu od grupy tej oddzieliły

się hominidy. Utworzyły swoje własne linie, przeszły na życie ło

wieckie, a ich dieta składała się prawie wyłącznie z mięsa i tłusz

czu, które były głównym pokarmem ludzi aż do początków epoki historycznej.

KURS NA WĘGLOWODANY

Wprawdzie ludzie neolityczni, którzy nauczyli się gromadzić zapasy ziarna na cały rok, przestali już tak całkowicie zależeć od wyników polowań, ale za to musieli stawić czoła innemu poważnemu problemowi. Aż do tamtych czasów skrobia była dostępna tylko w niektórych porach roku, do tego nigdy w pokaźnych ilościach. Być może właśnie owo stałe spożycie mąki, niezależne od żadnych pór roku, spowodowało za pośrednictwem insuliny -nadmierną stymulację wysp trzustkowych, w których powstaje insulina.

Według naukowych oszacowań, we wczesnych stadiach rozwoju rolnictwa procentowy udział kalorii pozyskiwanych z roślin uprawnych nie przekraczał 1%. Kiedy rolnictwo stało się niemal powszechne, wielkość ta wzrosła do 40%. To właśnie wtedy metabolizm człowieka został nadwerężony wskutek nagłego wzrostu udziału węglowodanów w diecie i otworzyło to drogę chorobom cywilizacyjnym. Innowacje technologiczne w dziedzinie rolnictwa i irygacji w jakiś sposób odzwierciedlają to, co obserwujemy dzisiaj. Niestety, innowacja nie zawsze oznacza postęp w zakresie zdrowia człowieka. Kiedy pomyślimy o współczesnej dychotomii między postępem i regresem, natychmiast przychodzi na myśl postęp w postaci różnych urządzeń zastępujących pracę człowieka i automatyzacja wielu procesów, oraz krok w tył, jakim jest ograniczenie wysiłku fizycznego, którego nasz organizm potrzebuje.

Dowody na to, że do złego stanu zdrowia ludzkości przyczyniły się węglowodany, można znaleźć zarówno przed paleolitem, jak i w czasach późniejszych. Pewne ważne wskazówki dają nam szczątki szkieletów ludzi żyjących w czasie ostatnich 30 tysięcy lat. Antropolog Lawrence Angel stwierdził, że na początku okresu przedrolniczego wzrost dorosłego mężczyzny wynosił ok. 178 cm, a dorosła kobieta mierzyła ok. 165 cm. Dwadzieścia tysięcy lat później, kiedy rolnictwo oraz spożycie węglowodanów stały się rzeczą powszechną, mężczyźni osiągali średnio 165 cm, a kobiety zaledwie 150 cm.

Ubytki w uzębieniu dowodzą podobnego niekorzystnego trendu. 30 tyś. lat przed naszą erą dorośli w chwili śmierci mieli ubytki w liczbie 2,2 zęba na osobę, a 6,5 tyś. p.n.e. ubytki te wynosiły średnio już 3,5 zęba3. W czasach rzymskich wartość ta osiągnęła wielkość 6,6 zęba. Tendencje te sugerują, że wprowadzenie do jadłospisu dużych ilości węglowodanów miało na zdrowie ludzkie wpływ negatywny, a owe ujemne skutki pojawiły się bardzo wcześnie.\

239


238

Wspominaliśmy wcześniej o Westonie Price'u, dentyście, który w czasie swych podróży po świecie w latach 20. i 30. XX wieku stwierdził, że społeczności, które jadały duże ilości mleka, mięsa i tłuszczu, zawsze cieszyły się zdrowszym kośćcem i zębami niż pokrewne, odpowiadające im genetycznie społeczności, które zaczęły stosować dietę wysokowęglowodanową. Podobne zależności odkryto też w materiale archeologicznym.

Zwiększenie liczebności populacji, które towarzyszyło rewolucji neolitycznej, a było przede wszystkim rezultatem wprowadzenia uprawy ziemi, miało swoje wady. Wprawdzie najrozmaitsze choroby, zwłaszcza wywoływane przez bakterie i wirusy, trapiły ludzi już od zarania dziejów, ale ich rozprzestrzenianie było ograniczone, przede wszystkim dzięki pewnemu stopniowi odizolowania, jaki towarzyszył każdej grupie myśliwskiej. Do tego życie w otoczeniu zwierząt udomowionych naraziło ludzi na nowe schorzenia zakaźne. W neolicie rosnąca populacja ludzi i ich skoncentrowanie w miastach Mezopotamii i w dolinach Nilu i Indusu musiało prowadzić do licznych epidemii.
Pierwsi mieszkańcy tych osad prawdopodobnie mieli niewielką nabytą czy wrodzoną oporność na choroby, które zaczęły się szerzyć z chwilą wzrostu liczby ludności. Nasi praprzodkowie musieli doświadczać podobnych tragedii jak współcześni Eskimosi czy mieszkańcy Wysp Owczych po zetknięciu się z gruźlicą albo odrą, czy też średniowieczni Europejczycy, gdy hiszpańscy konkwistadorzy przywieźli z Ameryki Południowej wirus grypy.

CZY MOŻLIWE JEST PRZYSTOSOWANIE SIĘ DO WĘGLOWODANÓW

W chwili, gdy rolnictwo i masowa urbanizacja ery neolitu otworzyła przed ludźmi zupełnie nowe możliwości, rodzaj ludzki wkroczył na ścieżkę ewolucyjną, która może doprowadzić do powstania nowego gatunku. Jednakże aby zmienić mięsożercę w "węglowodanożercę", potrzebne są tysiące małych etapów, takich jak mutacje, nowe kombinacje genetyczne, a wreszcie podążający za nimi dobór naturalny. Jak już powiedzieliśmy proces ten nie dobiegł jeszcze końca. W genach ludzkich naukowcy odkrywają coraz nowe mutacje towarzyszące różnym chorobom. Czy niektóre z nich mogą być wynikiem nadmiaru węglowodanów w diecie? Odpowiedź prawie na pewno brzmi: tak.

Dlaczego ludzie nie mogą się przystosować do tego nadmiaru węglowodanów? W epoce lodowcowej odżywiali się bowiem wyłącznie pokarmami pochodzenia zwierzęcego. Surowe warunki klimatyczne stanowiły czynnik selekcyjny, który musiał doprowadzić do prawie doskonałego dopasowania ludzkiego metabolizmu do diety mięsnej. W porównaniu z dwoma milionami lat żywienia się mięsem i padliną oraz wiekami zlodowaceń, te 5 tyś. lat (a 2 tyś. w Europie), które minęły od wprowadzenia uprawy roli, to zdecydowanie za mało, aby organizm przystosował się do nowego rodzaju pokarmu.

Gdy spojrzeć na historię ludzkich chorób przez pryzmat wędrówek Europejczyków, ukazuje się bardzo interesujący obraz. Społeczności najbliższe obszaru śródziemnomorskiego zdają się najmniej cierpieć z powodu chorób cywilizacyjnych4. Obszar ten stanowił na kontynencie europejskim główną kolebką rolnictwa, co jest o tyle zrozumiałe, że kiedy skończyła się epoka lodowcowa, tam właśnie było najcieplej. W miarę posuwania się na północ, populacje trapi coraz większa liczba chorób. Fakt ten znajduje potwierdzenie w dostępnych danych epidemiologicznych. Nowotwory5, choroby serca, cukrzyca6 i stwardnienie rozsiane7 uzewnętrzniają się najsilniej w tych społecznościach, które do rolnictwa przywykły stosunkowo niedawno.

Struktura genetyczna populacji, które do zwiększonej ilości węglowodanów w diecie przywykały dłużej (na przykład l O a nie 2 tyś. lat), miała więcej czasu dla adaptacji, a zatem większe spożycie węglowodanów nie wywołuje u tych ludzi niekorzystnych

241

240


skutków. Wydaje się, że populacje, które z dużą ilością węglowodanów w diecie spotkały się niedawno, z dietami bogatymi w węglowodany radzą sobie o wiele gorzej. Taka "teoria adaptacyjna" wyjaśnia wiele obserwacji na temat chorób cywilizacyjnych i ruchów migracyjnych, które zaczęły się wraz z rewolucją rolniczą i trwaj ą do dzisiaj.

Jak już wspomniano, drugiej przyczyny, dla której proces przystosowawczy do diety węglowodanowej nie został jeszcze zakończony, można szukać w samym mechanizmie ewolucji. Myśliwi żyli w małych grupach, co faworyzowało wszelkie gwałtowne zmiany o podłożu dziedzicznym. Aby zrozumieć to lepiej, musisz przypomnieć sobie, że każdemu genowi odziedziczonemu od jednego z rodziców odpowiada gen odziedziczony po drugim z nich. Większość cech nowych, czyli "nienormalnych", jest recesywna i w ogóle się nie ujawnia, przynajmniej tak długo, jak długo dominują nad nimi cechy normalne. Nowa cecha uzewnętrznia się w potomstwie dopiero wtedy, gdy dziecko otrzymuje ją od obojga rodziców. Dochodzi do tego zazwyczaj wtedy, gdy rodzice są spokrewnieni, a to z kolei jest dosyć powszechnym zjawiskiem w małych społecznościach, gdzie do kojarzenia krewniaczego musi dochodzić często. Od dawna wiadomo, że ujawniają się w ten sposób różne niepożądane cechy. To właśnie dlatego w większości kultur małżeństwa między osobami spokrewnionymi spotykają się z dezaprobatą albo są zakazane.

Prawa dziedziczności stosują się jednak również do cech korzystnych i normalnych, które służą udoskonaleniu gatunku. Te też pojawiają się prędzej w małych grupach, zmuszonych do kojarzenia krewniaczego. Z tego wniosek, że w małych społecznościach prymitywnych ludzi ewolucja przebiega szybciej.

Wprowadzanie rolnictwa, a tym samym przejście od paleolitu do neolitu, trwało w Europie zaledwie 2 tyś. lat (czyli nieco krócej niż na Bliskim Wschodzie) - a więc na pewno nie dość długo, by metabolizm ówczesnych ludzi przystosował się do nowego sposobu odżywiania.

Co więcej, uprawa zboża umożliwiła istnienie dużych populacji, a zarazem spowolniła proces ewolucji. Nowe cechy przestały się ujawniać, ponieważ wraz z rozwojem populacji i wzrostem szans na małżeństwo poza rodziną wzrosło też prawdopodobieństwo, że zostaną "zatuszowane" dotychczasowymi cechami dominującymi. W ten sposób doszło do spowolnienia doboru naturalnego i ewolucji, a co za tym idzie również tempa naturalnego przystosowywania ludzi do nowych rodzajów pożywienia. Można powiedzieć, że rewolucja neolityczna spowolniła ewolucję człowieka, a zarazem przyspieszyła szkodliwe skutki, jakie hodowla zbóż wywarła na jego zdrowie.

Ponieważ w wypadku człowieka drastyczne sposoby, jakie normalnie stosuje natura do eksterminacji osobników źle przystosowanych, raczej nie wchodzą w rachubę, a na powrót do życia w małych grupach społecznych raczej też nie mamy już co liczyć, zatem jedyne co możemy zrobić, to ponownie przestawić się na pokarmy pochodzenia zwierzęcego, a przynajmniej powstrzymać od nadmiaru węglowodanów. Wprawdzie teoretycznie postęp w dziedzinie biologii, medycyny i rolnictwa powinien przynosić nam korzyści, ale w tym wypadku prawdziwym krokiem w przód jest "krok w tył", przynajmniej jeśli chodzi o sprawy żywieniowe.

Na współczesnych epidemiach chorób wywołanych węglowodanami zarabiają rozmaite grupy społeczne. Nieokiełznany pociąg społeczeństwa do węglowodanów wiąże się z miliardowymi nakładami i zyskami - producentów gotowej żywności, lekarzy, ubezpieczeń, firm farmaceutycznych. Wszyscy oni są bardzo zainteresowani utrzymaniem konsumentów w błogiej nieświadomości na temat związków między żywieniem, chorobą i zdrowiem. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wierzyć, że ludzie ci zwyczajnie lekceważą napływające informacje. A przecież wśród dyrektorów tych instytucji, a także wśród członków ich rodzin, niewątpliwie są też osoby cierpiące na choroby o podłożu węglowodanowym.

Wypatrujemy z niecierpliwością tego pięknego dnia, kiedy kiepskie, bogate w węglowodany pożywienie zostanie zastąpione

243

242


wysokobiałkowym pożywieniem zasobnym w tłuszcze zwierzęce To nie przyjdzie łatwo. Społeczeństwo po prostu musi ulec restrukturyzacji, trochę tak, jak w czasie rewolucji przemysłowej.

Pierwszym krokiem w tym kierunku jest przyjęcie do wiadomości, że teoria tłuszczowa przyczyn chorób cywilizacyjnych jest błędna. Jednakże ty, jako samodzielna jednostka, możesz zmienić swoje życie i odzyskać pełną kontrolę nad zdrowiem i sposobem odżywiania. Nie musisz już jeść baloników czy dodatkowych porcji pieczywa. Odżywiaj się zgodnie z programem niskowęglowodanowym, którego główne założenia przedstawiliśmy w tej książce, a wówczas niewątpliwie doświadczysz lepszego i zdrowszego życia.

Rozdział XI l

Dieta niskowęglowodanowa w praktyce: co trzeba wiedzieć

Jednym z argumentów przeciw diecie niskowęglowodanowej było to, że nie wiadomo, jakie są jej efekty długoterminowe. W książce przedstawiliśmy najbardziej wyczerpujące informacje dostępne na ten temat. Omówiliśmy szczegółowo, dlaczego dieta niskowęglowodanowa może odwrócić skutki wielu chorób trapiących współczesnych ludzi. Mając do dyspozycji dane z ponad czterdziestoletniej praktyki doktora Lutza, który leczył różne schorzenia dietą niskowęglowodanowa, jesteśmy świadomi różnych problemów, wiążących się z przejściem od diety wysoko węglowodanowej do ubogiej w węglowodany. W tym rozdziale omówimy owe zagadnienia, a także najlepszy sposób zmiany trybu odżywiania.

IM SZYBCIEJ, TYM LEPIEJ

Im szybciej zaczniesz ograniczać spożycie cukru, tym lepiej. Dieta niskowęglowodanowa może być rozpoczęta nawet w czasie ciąży, ponieważ istnieją dowody, że niesie korzyści zarówno dziecku, jak i matce.

245


Zanim przejdziemy dalej, proszę, zwróć uwagę na te trzy waż

ne punkty:

1. Do odczucia korzyści zdrowotnych w wyniku zastosowania diety nisko węglowodanowej nie jest konieczna całkowita rezygnacja z węglowodanów lansowana przez niektórych autorów.

2. Dieta niektórych sportowców, polegająca na tym, że węglowodany są źródłem 40% energii, nie jest wystarczająco uboga w węglowodany, by wywołać pozytywne skutki opisane w tej książce.

3. U osób wiekowych lub cierpiących na jakieś poważne choroby zbyt szybkie wykluczenie węglowodanów z diety może stać się przyczyną niepożądanych skutków ubocznych.

Dzienna dawka węglowodanów umożliwiająca unormalizowa-nie poziomu cukru we krwi wynosi około 72 gramów. Liczba ta nie została wymyślona - oszacowano ją na podstawie pomiarów stężenia glukozy we krwi pacjentów przejawiających oporność insulinową.

Należy jednak pamiętać, że zmiana metabolizmu na tłuszczowy może zajść tylko poprzez ograniczenie ilości węglowodanów. W jaki sposób twój organizm radzi sobie z tą zmianą zależy od stanu zdrowia. Jeśli już jesteś chory, albo w podeszłym wieku, albo masz jakieś kłopoty zdrowotne, zalecamy powolne przestawienie się na dawkę 72 g węglowodanów dziennie. Choć pewne korzystne działanie diety ubogiej w węglowodany obserwuje się już przy sugerowanej przez niektórych autorów redukcji ich udziału do 40%, to jednak ograniczenie to nie jest wystarczające, by osoba je stosująca mogła odczuć w pełni dobroczynne skutki diety.

Mleko matki

Mleko kobiety zawiera 1-2% białka, 4% tłuszczu i 7% węglowodanów; mleko krowie zawiera 3,3% białka, 4% tłuszczu i 5% węglowodanów. W braku najwłaściwszego dla dziecka mleka matki (albo innej kobiety) należy zrobić wszystko, by jak najbardziej "upodobnić" do niego mleko krowie (przynajmniej pod względem trzech wymienionych składników).

Stary sposób, polegający na rozcieńczaniu i słodzeniu mleka krowiego, nie jest najzdrowszy, gdyż takie mleko będzie niskotłusz-czowe i tym samym nienajlepsze dla dziecka. Zazwyczaj zamiast zwiększyć ilość tłuszczu dodaje się węglowodany. Ponieważ jednak dzieci nie lubią bardzo słodkiej mieszanki, mleko uzupełnia się mąką w najrozmaitszej postaci. Nie ma wątpliwości, że sposoby te są ze wszech miar sztuczne. Gdyby mąka była właściwym pokarmem dla dziecka, to w ciągu minionych 7 milionów lat ewolucji ssaków natura znalazłaby pewnie jakieś wyjście, by wzbogacić nią mleko matki. Zwiększanie ilości węglowodanów do poziomu powyżej 7% sprowadza odżywkę dokładnie do punktu, w którym w żadnym wypadku nie powinna się znaleźć: zawiera bowiem za dużo węglowodanów, a to prowadzi do późniejszego nawykowego łaknienia węglowodanów i całej serii zdarzeń, które w krańcowym przypadku wiodą do różnych chorób.

Poniżej zamieszczamy formułę odżywki z mleka krowiego, która była stosowana skutecznie po zaprzestaniu karmienia piersią:

180 ml pełnego mleka krowiego 190 ml wody

18 g (4 płaskie łyżeczki) granulowanego cukru 30 ml (3 łyżki stołowe) śmietanki zawierającej około 30% tłuszczu

247


246

Owoce i witaminy

Niemowlęta nie potrzebują nic poza mieszanką, której skład podaliśmy powyżej. Zbędne są owoce i warzywa, nawet w postaci soku; powoduj ą najwyżej kolkę i gazy. Dodana od czasu do czasu kropla soku z cytryny skutecznie zaspokaja zapotrzebowanie na witaminę C (ogrzanie mieszanki może zniszczyć witaminę).

1   ...   9   10   11   12   13   14   15   16   17


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna