Polityka 47/2004



Pobieranie 42.68 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar42.68 Kb.

 

Polityka 47/2004

Wielki SKOK


Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, czyli SKOK, po cichu wyrosły na jedną z większych i zasobniejszych instytucji finansowych. Mają ponad milion członków, sieć placówek większą niż PKO BP i jeszcze potężniejszą sieć powiązań, dzięki której udaje się przeforsować w parlamencie kolejne korzystne ustawy. Układ polityczno-biznesowo-rodzinny, jaki oplata SKOK, jest imponujący. A wszystko to za parawanem idei tanich sąsiedzkich kredytów. W sumie przykład kapitalizmu politycznego – godny przestudiowania.

 Bianka Mikołajewska

W Sejmie przedwyborcza gorączka. Posłowie na gwałt poszukują pomysłów, które przysporzą im nowych wyborców. Jednym z wabików Prawa i Sprawiedliwości ma być ustawa o zwalczaniu lichwy (wprowadzająca limit oprocentowania kredytów konsumenckich) oraz ustawa o upadłości osób fizycznych. Zgodnie z nią każdy, kto stanie się niewypłacalny, będzie mógł ogłosić bankructwo (dotąd był to przywilej osób prawnych: spółek, przedsiębiorstw państwowych). Od momentu ogłoszenia plajty instytucje, którym bankrut jest winny pieniądze, nie będą mogły naliczać mu karnych odsetek, wstrzymane zostaną także egzekucje i dłużnik będzie stopniowo spłacał wierzycieli.


W czasie prac nad projektami PiS z sejmowej trybuny padają typowe dla przedwyborczego okresu deklaracje: o konieczności obrony najuboższych przed wyzyskiem „obcych” instytucji finansowych, o chęci niesienia pomocy tysiącom polskich rodzin stojących u progu bankructwa. Pracującym nad ustawami w podkomisjach i komisjach nikt nie patrzy na ręce, bo też nikt nie spodziewa się, że przepisy dotyczące ludzi, którzy nie mają grosza przy duszy, mogą być przedmiotem zainteresowania lobbystów. A jednak są.

Ustaliliśmy, że autorami obu projektów są ludzie związani z systemem Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych: Bogusław Kaczmarek – poseł Unii Pracy w drugiej kadencji (1993–1997), obecnie członek zarządu i dyrektor współpracującego ze SKOK Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej, oraz Adam Jedliński – prawnik, przewodniczący rady nadzorczej Krajowej SKOK („czapy” nad wszystkimi Kasami działającymi w Polsce).


Podczas prac nad ustawą klub PiS reprezentuje poseł Przemysław Gosiewski. Okazuje się, że także on był niegdyś związany z Kasami. W latach 1993–1995 pracował jako specjalista w biurze pełnomocnika zarządu Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która powstała, by promować system SKOK w Polsce. Pełnomocnikiem zarządu Fundacji była ówczesna żona Gosiewskiego – Małgorzata, do ubiegłego roku dyrektor Biura Klubu Parlamentarnego PiS. – Prowadziłem wtedy aktywną działalność społeczną. Byłem sekretarzem Porozumienia Centrum. Musiałem się gdzieś zatrudnić, żeby żona nie mówiła, że mnie utrzymuje – tłumaczy Gosiewski. Później współpracował z Krajową SKOK. Jak twierdzi, opracowywał dla niej ekspertyzy prawne.
Gosiewski zawdzięcza Kasom także swój sukces wyborczy. W 2001 r. SKOK im. Stefczyka pożyczyła mu 30 tys. zł na kampanię wyborczą i osobiste wydatki. Miał spłacać pożyczkę w ponadtysiączłotowych ratach – a zarabiał wówczas około tysiąca złotych miesięcznie.
Poseł, pytany o powiązania z Kasami autorów dwóch forsowanych przez niego w Sejmie ustaw, ucina: – Te związki mnie nie interesują.
Szkoda. Bo choć nazwa SKOK ani razu nie pada w projektach, to właśnie Kasy najbardziej zyskają na wprowadzeniu nowych przepisów.

Lichwie – nie

Zacznijmy od projektu ustawy o zwalczaniu lichwy (oficjalnie: ustawa o kredycie konsumenckim). Propozycje wprowadzenia limitów oprocentowania kredytów (18,4 proc. rocznie) i odsetek karnych za ich nieterminowe spłacanie (36,8 proc. rocznie) oprotestowały komercyjne banki, NBP, nawet Federacja Konsumentów. Twierdzą, że jest sprzeczna z zasadą wolnej konkurencji, że uderzy w najuboższych klientów, nazywanych przez banki klientami wysokiego ryzyka – bo jeśli banki będą miały im dać kredyt na niski procent, to po prostu nie dadzą go wcale.


Tylko SKOK  wyraża poparcie dla projektu: – Jesteśmy za likwidacją lichwy w Polsce – deklaruje Grzegorz Bierecki, prezes Krajowej SKOK. Właściwie nic w tym dziwnego: Kasy bliskie są przecież idei sąsiedzkiej samopomocy, powstały po to, by udzielać jak najtańszych pożyczek. Eugeniusz Laszkiewicz, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych, przekonuje jednak, że w rzeczywistości SKOK chcą zarobić na antylichwiarskich przepisach: – Według projektu limit oprocentowania nie dotyczy pożyczek do 500 zł. Czyli jednego z głównych produktów SKOK.
Faktycznie: najpopularniejszymi pożyczkami udzielanymi przez Kasy są tzw. chwilówki (na tydzień – do miesiąca), w większości SKOK ich maksymalna wysokość to właśnie 500 zł. Realne oprocentowanie chwilówek w przeliczeniu rocznym sięga w niektórych kasach 270 proc., zgodnie z projektem ustawy będzie mogło takie pozostać. Większych pożyczek Kasy udzielają na bardzo niski procent – więc wprowadzenie limitów oprocentowania nie będzie dla nich problemem.
Także w projekcie ustawy o upadłości konsumenckiej zostały ukryte zapisy, które mogą w przyszłości przynieść profity Kasom i związanym z nimi organizacjom.
Ogromną rolę w postępowaniu upadłościowym odgrywać mają ośrodki doradztwa finansowego, tzw. odeefy. Będą one pomagać dłużnikom w zgromadzeniu i opracowaniu dokumentów, na podstawie których Konsumenckie Kolegia Orzekające zadecydują, czy ogłosić upadłość danej osoby. Za przygotowanie dokumentacji odeefy będą pobierały od każdego 500 zł. Jeśli zostanie uznany za upadłego, będzie musiał dodatkowo wpłacić na konto ośrodka zaliczkę na pokrycie kosztów dalszego postępowania w wysokości 3 proc. swoich długów. Może to być znacząca suma.
Przewiduje się, że ośrodki doradztwa powstaną w każdym powiecie. Prowadzić je mają organizacje pozarządowe doświadczone w doradztwie finansowym. Jednak w Polsce takich organizacji jest zaledwie kilka i zwykle działają na niewielką skalę. Kto zatem udzieli pomocy bankrutom?
Jak wynika z rocznego sprawozdania Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej (przypomnijmy: stowarzyszenie związane ze SKOK, którego dyrektorem jest były poseł Bogusław Kaczmarek), jego działacze pisząc projekt ustawy o upadłości, opracowywali równocześnie projekt utworzenia sieci ośrodków doradztwa opartej na strukturze SKOK (96 regionalnych Kas i 1400 punktów obsługi klienta). Stowarzyszenie prowadzi już trzy takie ośrodki. Ma więc wymagane ustawą doświadczenie. Najprawdopodobniej to właśnie jemu zostanie powierzona pomoc bankrutom. A jest się o co bić: wnioskodawcy ustawy przewidują, że w pierwszych latach jej obowiązywania bankructwo ogłaszać będzie około 300 tys. osób rocznie.
Ale to nie koniec roli SKOK w procesie upadłościowym.
Po ogłoszeniu upadłości wszystkie pieniądze bankruta i środki ze sprzedaży jego majątku zostaną wpłacone na tzw. rachunek upadłości. I z niego mają być potem spłacane stopniowo długi. Wyboru instytucji finansowych, które będą prowadziły bankruckie rachunki, dokonają dyrektorzy 9 delegatur Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – każdy dla obszaru swojej delegatury. Głównym kryterium wyboru ma być liczba punktów obsługi posiadanych przez daną instytucję finansową na terenie delegatury. Tak się składa, że najwięcej placówek na terenie całego kraju mają właśnie SKOK (przypomnijmy: 1400). Największy w Polsce bank PKO BP ma ich o 200 mniej. Jeśli to Kasa zostanie wybrana do prowadzenia bankruckich rachunków, wszyscy bankruci będą musieli się do niej zapisać (opłacić wpisowe, wnieść wkład), bo SKOK może obsługiwać wyłącznie swoich członków.
Dzięki obu ustawom wniesionym do Sejmu przez PiS Kasy mają więc szansę stać się prawdziwą finansową potęgą.



American dream

Pomysłodawcą utworzenia w Polsce Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych był Grzegorz Bierecki – w latach 80. działacz opozycyjny, na początku lat 90. dyrektor Komisji Krajowej NSZZ Solidarność (w tym samym czasie w Komisji pracował poseł Przemysław Gosiewski), bliski współpracownik Lecha Wałęsy. – Wtedy marzyłem o karierze politycznej. Los jednak chciał inaczej. Po obradach Okrągłego Stołu wyjechałem wraz z delegacją związkową do USA. Spotkałem się tam z przedstawicielami Unii Kredytowych (amerykańskie kasy spółdzielcze, zrzeszają kilkadziesiąt milionów osób – przyp. aut.). Przekonywali mnie, że powinniśmy założyć podobną organizację w Polsce – wspomina Bierecki.


Po przyjeździe przekazał pomysł kolegom z Solidarności: trzeba utworzyć Kasy na wzór przedwojennych Kas Stefczyka. Pomagające ludziom, którym nie chcą pomóc banki. Działające non profit. Nie potrzeba do tego wielkiego kapitału jak w bankach – tłumaczył – wystarczy kilka osób, które wniosą udziały członkowskie. Kasy będą gromadzić oszczędności swoich członków i z tych pieniędzy udzielać pożyczek. Członkowie Kas będą zarazem ich właścicielami i jedynymi klientami.
Związkowcom pomysł się spodobał. W 1992 r. Solidarność wprowadziła do ustawy o związkach zawodowych zapis, że obok kas zapomogowo-pożyczkowych w zakładach pracy mogą powstawać spółdzielcze kasy oszczędnościowo-rozliczeniowe. Pierwsze SKOK powstały w Elektrociepłowni w Gdańsku, Elektrowni Kozienice, Hucie Katowice. Ich założycielami byli najczęściej działacze Solidarności. Wielu z nich do dzisiaj zasiada we władzach Kas (patrz ramka).
W 1992 r. za namową Biereckiego kilka istniejących wówczas Kas przystąpiło do Krajowej SKOK. Według Biereckiego miała ona nadzorować Kasy i gwarantować ich bezpieczeństwo. Były działacz Solidarności twierdzi, że Bierecki po prostu nie chciał stracić kontroli nad systemem, którego czuł się ojcem. To on został prezesem Krajowej SKOK, a członkami zarządu jego najbliżsi współpracownicy: Lech Lamenta i Wiktor Kamiński. Przyjęta przez Sejm w 1995 r. ustawa o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych wprowadziła obowiązek przynależności wszystkich Kas (nazwijmy je szeregowymi) do Krajowej SKOK. Bierecki, Lamenta i Kamiński zyskali pewność, że poza ich kontrolą nie będzie już działała żadna Kasa, że nie powstanie żadna konkurencyjna struktura SKOK. Przy wsparciu brata Grzegorza Biereckiego – Jarosława i wspomnianego już Adama Jedlińskiego rządzą Kasami do dziś. Podwładni nazywają ich Wielką Piątką.

Przymusowo stowarzyszeni

Okazuje się, że projekt ustawy o SKOK, która podporządkowała wszystkie Kasy Wielkiej Piątce, również wyszedł spod ręki Adama Jedlińskiego, przewodniczącego rady nadzorczej Krajowej SKOK (Krajowa Kasa chwali się tym w jednym ze swoich rocznych sprawozdań). Do Sejmu wniósł go klub Unii Pracy. Przedstawicielem wnioskodawców podczas prac nad ustawą był poseł Bogusław Kaczmarek, wcześniej kierownik działu administracyjnego w Gdańskiej Stoczni Remontowej i działacz stoczniowej Solidarności. On też toczył o nią najzacieklejsze boje.


Było o co. Dzięki przepchniętej przez Kaczmarka ustawie członkami SKOK mogą być już nie tylko pracownicy danego zakładu, ale także członkowie tej samej organizacji społecznej. Wystarczy zapisać się do współpracującego z Kasą stowarzyszenia lub fundacji i już można występować o przyjęcie w poczet członków SKOK. W ciągu ośmiu lat od wejścia tego przepisu w życie liczba członków Kas wzrosła z 85 tys. do miliona, a władze SKOK przewidują, że do 2007 r. jeszcze się podwoi.
Forsując w Sejmie przepis o organizacjach, do których mogą należeć członkowie SKOK, poseł Kaczmarek stworzył sobie miejsce przyszłej pracy.
W 1997 r. członkowie zarządu Krajowej SKOK założyli Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej. Pełniąc równocześnie funkcje w radzie nadzorczej największej Kasy – SKOK im. F. Stefczyka (357 tys. członków) – zadecydowali, że ci, którzy chcą zostać jej członkami, muszą zapisywać się do SKEF i opłacić 4 zł rocznej składki. Potem współpracę ze Stowarzyszeniem nawiązało kilka innych SKOK. Dziś jest największą organizacją współpracującą z Kasami.
Pracownicy SKOK nazywają je Stowarzyszeniem Żon, bo w jego zarządzie zasiadają małżonki: Lecha Lamenty – Danuta Tobolska-Lamenta (prezes), Grzegorza Biereckiego – Marzena (wiceprezes), Jarosława Biereckiego – Alicja (sekretarz) i Wiktora Kamińskiego – Danuta (skarbnik).
Grzegorz Bierecki pytany, skąd w SKEF wzięła się jego żona i żony jego najbliższych współpracowników, odpowiada poirytowany: – A kto zakłada stowarzyszenia? Ludzie, którzy się znają i mają do siebie zaufanie, tak? Jedynym mężczyzną w zarządzie jest były poseł Kaczmarek. Pełni on również funkcję dyrektora SKEF (de facto nim rządzi).
Wiosną ubiegłego roku zorganizował w Sejmie konferencję poświęconą zapobieganiu lichwie, a w listopadzie kolejną – na temat niewypłacalności osób fizycznych. Większość posłów, którzy przysłuchiwali się konferencji, była przekonana, że Kaczmarek jest niezależnym ekspertem jakiejś konsumenckiej organizacji. Kaczmarek bierze również często udział w posiedzeniach sejmowych komisji – gdy dotyczą one działalności SKOK. – To, że kiedyś byłem posłem, bardzo mi pomaga – mam umiejętność poruszania się w parlamencie, wiem, do kogo z jaką sprawą iść – przyznaje.
Zasada wzajemnego zaufania
Była posłanka, która w 1995 r. brała udział w pracach nad projektem ustawy o SKOK, wcale nie jest zdziwiona, że Kaczmarek znalazł pracę w związanym z Kasami stowarzyszeniu: – Powinny go ozłocić. Zawdzięczają mu przywileje, jakimi nie cieszy się żadna inna instytucja finansowa w Polsce: nie podlegają nadzorowi bankowemu, nie muszą odprowadzać obowiązkowych rezerw do NBP (banki odprowadzają 4,5 proc. depozytów – przyp. aut.) ani wpłacać pieniędzy na bankowy fundusz gwarancyjny.
Podczas prac nad ustawą Kaczmarek przekonał innych posłów, że odprowadzanie rezerw podniosłoby znacznie koszty działania Kas i musiałyby one podnieść oprocentowanie pożyczek (a przecież mają udzielać pożyczek jak najtaniej). Niepotrzebny im także zewnętrzny nadzór, bo, jak argumentował, zarządzają niewielkimi pieniędzmi, mają niewielu członków, którzy wzajemnie się znają, i żaden nadzór im niepotrzebny. Wystarczy wzajemne zaufanie.
Gdy Sejm przyjmował ustawę, oszczędności wszystkich członków Kas wynosiły 92 mln zł, dziś sięgają 3,4 mld zł! Małe kasy, które powstawały w latach 90., zostały wchłonięte przez wielkie, liczące po kilkadziesiąt–kilkaset tysięcy członków, którzy żadnym cudem nie mogą się znać i ufać sobie nawzajem.
Jedynym gwarantem ich bezpieczeństwa i nadzorcą jest Kasa Krajowa. Wszystkie Kasy odprowadzają 1 proc. swych aktywów na utworzony przy Krajowej SKOK fundusz stabilizacyjny. Jeśli któraś z Kas popadnie w kłopoty – z niego sfinansowane zostaną programy naprawcze. Gdyby któraś z Kas zbankrutowała, pieniądze wypłaci jej członkom Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK, w którym ubezpieczone są wszystkie Kasy.
– Rezerwowe fundusze cały czas są w systemie SKOK. Dopóki system ma się dobrze – wszystko jest OK. Ale co będzie, jeśli cały system popadnie w kłopoty? – zastanawia się Eugeniusz Laszkiewicz z Krajowego Związku Banków Spółdzielczych.
Dwa lata temu Ministerstwo Finansów proponowało, by wobec dynamicznego rozrastania się Kas podporządkować je nadzorowi bankowemu i nałożyć na nie obowiązek odprowadzania rezerw do NBP. Jednak po protestach SKOK pomysł upadł.



Podatek od non profit

Jednego się tylko nie udało dokonać posłowi Kaczmarkowi: wprowadzić do ustawy o SKOK zapisu o zwolnieniu Kas z podatku dochodowego. Nie zgodziło się na to Ministerstwo Finansów (jego przedstawiciele przekonywali, że w podobnym środowisku jak Kasy działają banki spółdzielcze, a one podatki płacą). Udało się to dopiero w kolejnej kadencji Sejmu (1997–2001) posłom AWS.


Ciężar przekonania innych posłów do tego, by udzielić Kasom ulgi podatkowej, wziął na siebie poseł Stanisław Grzonkowski (AWS), wówczas członek rady nadzorczej Krajowej SKOK. Podczas posiedzeń komisji finansów przekonywał, że zwolnienie Kas z podatku dochodowego pozwoli im zwiększyć kapitał podstawowy, a tym samym wzmocni ich stabilność finansową. Oczywiście nie chwalił się kolegom, że sam jest związany z Kasami.
Posłom, którzy dziwili się, że instytucja, która zgodnie z ustawą ma działać non profit (czyli, mówiąc w skrócie, tyle samo wydawać, co zarabiać), ubiega się o zwolnienie z podatku dochodowego, Grzonkowski wyjaśnił: Kasy prowadzą działalność nie nastawioną na zysk, ale jeśli już przypadkiem zysk osiągną – muszą go przeznaczyć właśnie na powiększenie kapitału.
I Kasy dostały, co chciały. Zwolnienie co roku przedłużano. Gdy w 2003 r. Ministerstwo Finansów chciało na powrót opodatkować SKOK, te rozpętały w mediach gigantyczną aferę: że rząd nie broni polskich instytucji finansowych, że chce uderzyć w najbiedniejszych. I rząd odpuścił. Kasy są zwolnione z podatku do końca tego roku. I walczą o zwolnienie na kolejne lata.
Po zakończeniu III kadencji Sejmu Stanisław Grzonkowski został pełnomocnikiem zarządu Krajowej SKOK. Specjalnie dla niego utworzono biuro w Warszawie (centrala SKOK jest w Sopocie) – żeby nie tracił kontaktu z władzą. Wielokrotnie brał udział w posiedzeniach sejmowych komisji pracujących nad ustawami dotyczącymi Kas jako ich przedstawiciel. – Pracował u nas do czerwca, nie wiemy, co się z nim obecnie dzieje – mówi Andrzej Dunajski, rzecznik SKOK. Nie wiedzą też najbliżsi znajomi, nawet matka. – Staszek zawsze był bardzo tajemniczy, miał jakieś swoje interesy, często zmieniał pracę – mówi jego wieloletni przyjaciel Jerzy Serafin.

System klanowy

Zgodnie z ustawą o SKOK Kasy miały zajmować się wyłącznie gromadzeniem oszczędności swoich członków, udzielaniem im pożyczek i pośrednictwem w zawieraniu umów ubezpieczeniowych. Lokaty miały być oprocentowane jak najwyżej, a pożyczki – jak najniżej. Żeby to osiągnąć, wprowadzono zasadę minimalnych kosztów funkcjonowania Kas. Zarządy i rady nadzorcze Kas miały więc zgodnie z ustawą pracować społecznie.


Ale ustawa zostawiła Kasom kilka furtek. Zapisano w niej, że „statut Kasy może przewidywać wynagrodzenie członków zarządu”. A skoro tak, to oczywiście przewiduje: wynagrodzenia członków zarządu Kasy Krajowej SKOK są porównywalne z wynagrodzeniami w bankach komercyjnych (średnio kilkaset tysięcy złotych), a członków zarządów „szeregowych” Kas – z wynagrodzeniami dyrektorów oddziałów banków (kilkadziesiąt tysięcy złotych).
Kolejna furtka: Kasa Krajowa może tworzyć spółki, a tych już przepisy o działalności non profit i najniższych kosztach funkcjonowania nie dotyczą. Wokół Kasy Krajowej powstał więc skomplikowany system spółek, towarzystw i fundacji powiązanych ze sobą kapitałowo i personalnie. Część z nich pełni funkcje usługowe dla kas: zajmuje się ich komputeryzacją, prowadzi szkolenia pracowników. Inne prowadzą własne szkoły, a nawet hotel i restaurację, wynajmują powierzchnie biurowe. Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych jest na przykład właścicielem nowoczesnego biurowca w Sopocie, w którym mieści się centrala SKOK. Zgodnie z zasadą najniższych kosztów placówki SKOK powinny wprawdzie być skromne, ale budynków Fundacji to ograniczenie już nie dotyczy.
Władzę w związanych z Kasami podmiotach sprawuje de facto Wielka Piątka SKOK: Grzegorz Bierecki, jego brat Jarosław, Lech Lamenta, Wiktor Kamiński i Adam Jedliński oraz ich rodziny. Każdy z Wielkiej Piątki zasiada w radach nadzorczych co najmniej kilku należących do systemu SKOK spółek. W każdej dostają po kilka tysięcy złotych wynagrodzenia. – W banku taka sytuacja byłaby niewyobrażalna. U nas wszystko musi być przejrzyste. Nie możemy zakładać żadnych spółek-córek – mówi Eugeniusz Laszkiewicz z Krajowego Związku Banków Spółdzielczych.
Przykład idzie z góry. W szeregowych SKOK też zaczynają rządzić klany. W SKOK Wesoła przewodniczącym rady nadzorczej jest Adam Byzdra, niegdyś przewodniczący Regionalnej Sekcji Górnictwa Kamiennego Solidarności w Katowicach. Byzdra jest także członkiem rady nadzorczej Krajowej SKOK, doskonale więc orientuje się w powiązaniach „na górze”. W Kasach pracują jego dwaj synowie: Radosław Byzdra jest kierownikiem oddziału SKOK Wesoła w Tychach, a Przemysław dyrektorem generalnym w oddziale w Mysłowicach.

Skoki na boki

Spółki prowadzą także działalność, której zgodnie z prawem nie mogą prowadzić same Kasy.


Zgodnie z ustawą o SKOK Kasy mogą udzielać pożyczek i kredytów mieszkaniowych tylko na 5 lat. To ograniczenie bardzo je uwiera. W 2001 r. ówczesny poseł Stanisław Grzonkowski chciał również wydłużyć ten okres do 20 lat. Pomysł miał jednak licznych przeciwników. Bogdan Andryszak z NBP przekonywał wówczas posłów: – Jeśli zniesiemy wszystkie ograniczenia w udzielaniu kredytów, Kasy formalnie zmienią się w banki. I poprawki Grzonkowskiego nie przeszły.
Więc SKOK poradziły sobie inaczej. Udzielają kredytów na 15 lat wspólnie ze swoją spółką – Towarzystwem Finansowym SKOK. Kasy dają pieniądze, które zostaną spłacone w ciągu pierwszych 5 lat, a resztę – ich Towarzystwo Finansowe.
SKOK nie mogą także same prowadzić ubezpieczeń. Mogą jednak pośredniczyć w zawieraniu umów ubezpieczeń. A ubezpieczają spółki: Towarzystwo Ubezpieczeń SKOK na Życie SA (ubezpieczenia na życie), Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK (ubezpieczenia mienia). Od września TU SKOK na Życie SA prowadzi także indywidualne konta emerytalne. – SKOK stały się parabankami. Robią niemal wszystko to co banki, nie mają tylko takich zabezpieczeń jak one – mówi Eugeniusz Laszkiewicz z Krajowego Związku Banków Spółdzielczych. – Pytanie, czy SKOK, ponosząc koszty wynajmu lokali w centrum miast i w ogromnej kampanii reklamowej, ostro konkurując z bankami, będą mogły nadal oferować tanie pożyczki dla ludzi niezamożnych. A przecież po to je powołano – mówi Maciej Kossowski z Expandera, firmy zajmującej się doradztwem finansowym.
Układ polityczno-biznesowy
W sierpniu br. w wywiadzie dla radia TOK FM Lech Kaczyński mówił o układzie polityczno-biznesowym, który rządzi w Polsce i ogranicza możliwości rozwoju przedsiębiorczości: „Istotą gospodarki wolnorynkowej jest konkurencja. W ramach tego układu nie jest istotne, kto jest lepszy na rynku w sensie konkurencji, tylko kto ma dostęp do władzy”.
Kasy miały dostęp do władzy. Przychylni im politycy dali Kasom przywileje, dzięki którym rozwinęły się w niesłychanym tempie. Coraz bliżej im do banków. Równocześnie chcą zachować przywileje dane im wówczas, kiedy były małymi, kulejącymi organizacjami. Znów potrzebują do tego polityków. Zaprzyjaźniają się z nimi, obłaskawiają ich, rozdają funkcje, wspomagają gotówką przed wyborami (pożyczały pieniądze prawicowym kandydatom do Sejmu, a gdy Marian Krzaklewski kandydował na prezydenta, sponsorowały jego kampanię wyborczą). Czy to wystarczy, by uzyskać kolejne przywileje?
Lech Kaczyński przekonuje, że jedynym sposobem na układ polityczno-biznesowy jest jego ujawnienie. Zobaczymy.

SKOK jest dziś federacją 96 regionalnych Kas (1400 oddziałów), nad którymi nadzór sprawuje Krajowa SKOK. Każda z Kas ma własny zarząd. Mogą w nim jednak zasiadać wyłącznie osoby, które zdały egzamin przed komisją powołaną przez Kasę Krajową.


Zgodnie z prawem Kasę mogą założyć pracownicy jednego zakładu pracy lub członkowie jednej organizacji społecznej (stowarzyszenia, fundacji itp.). Każdy z nich musi opłacić wpisowe i wnieść wkład członkowski.
SKOK przyjmują depozyty swoich członków i z zebranych w ten sposób pieniędzy udzielają im nisko oprocentowanych pożyczek. Zgodnie z prawem powinny prowadzić działalność non profit.

SKOK w terenie
Lokalni działacze w Kasach
* Adam Byzdra – były członek Zarządu Regionu NSZZ Solidarność w Katowicach, obecnie członek rady nadzorczej Krajowej SKOK i przewodniczący rady nadzorczej SKOK Wesoła
* Krzysztof Kwiatek – w 2002 r. kandydował z listy PiS do sejmiku śląskiego, członek komisji Funduszu Stabilizacyjnego Krajowej SKOK
* Jędrzej Jędrych – radny PiS w sejmiku śląskim, dyrektor regionalny TUW SKOK w Katowicach
* Jerzy Szmit – przewodniczący olsztyńskiego PiS, szef SKOK w Olsztynie
* Zbigniew Puniewski – były wiceprezydent Wrocławia rekomendowany przez PiS, były
wiceprezes SKOK im. F. Stefczyka
* Krzysztof Bargielski – radny Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Rumi, prezes SKOK im. św. Jana z Kęt
* Stanisław Kuć – radny LPR w sejmiku lubelskim, pełnomocnik SKOK w Chełmie
* Stanisław Szwabski – przewodniczący Rady Miasta Gdyni z ramienia Platformy Obywatelskiej, niegdyś działacz AWS, przewodniczący Rady Funduszu Stypendialnego SKOK

SKOK do Sejmu
Parlamentarzyści związani z Kasami
* Przemysław Gosiewski – poseł PiS, były pracownik Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych i doradca Krajowej SKOK
* Aleksander Szczygło – poseł PiS, zaciągnął w SKOK 23 tys. zł pożyczki
* Witold Hatka – poseł LPR, członek sejmowej komisji finansów, pracującej nad projektami ustaw o upadłości konsumenckiej i o zapobieganiu lichwie, a także członek (1 z 8) podkomisji powołanej do rozpatrzenia tego drugiego projektu, zaciągnął w SKOK kilka pożyczek, ale ich nie spłacał, w latach 2000–04 zawarł z Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK trzy ugody na łączną sumę 264 tys. zł
* Zygmunt Wrzodak – poseł LPR, przed wyborami członek rady nadzorczej SKOK ZPC Ursus, po wyborach zaciągnął w Kasie 60 tys. zł pożyczki
* Gertruda Szumska – posłanka LPR, działaczka SKOK w Gdańsku
* Stanisław Grzonkowski – były poseł AWS, były członek rady nadzorczej Krajowej SKOK i pełnomocnik zarządu Krajowej SKOK
* Andrzej Gargaś – były poseł AWS, współzałożyciel i członek zarządu SKOK w Hucie Stalowa Wola
* Bogusław Kaczmarek – były poseł UP, obecnie członek zarządu i dyrektor Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej

SKOK familijny
Wpływy rodziny Biereckich
 Grzegorz Bierecki:
• prezes Krajowej SKOK
• prezes Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych
• członek rad nadzorczych: SKOK im. F. Stefczyka, Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK oraz spółek: Asekuracja, H and S, Towarzystwo Finansowe SKOK, Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie SKOK
Marzena Bierecka – żona Grzegorza Biereckiego:
• wiceprezes Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej
 Jarosław Bierecki – brat Grzegorza Biereckiego:
• członek zarządu Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych
• członek rad nadzorczych: SKOK im. F. Stefczyka, Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK oraz spółek: Asekuracja, H and S, Towarzystwa Finansowego SKOK, Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie SKOK
Alicja Bierecka – żona Jarosława Biereckiego:
• sekretarz Stowarzyszenia Krzewienia Edukacji Finansowej SKOK do parafii

SKOK do parafii
Po 1995 r. jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać Kasy przy parafiach. Kandydaci na członków przyparafialnych SKOK musieli się jednak najpierw zapisać do Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, którego prezesem jest były minister Kazimierz Kapera, znany obrońca życia poczętego i działacz radykalnej prawicy katolickiej. Stowarzyszenie współpracuje ze SKOK zrzeszającymi ponad 100 tys. osób, m.in.:
* SKOK Piast w Tychach – 74 tys. członków, 94 oddziały
* SKOK im. św. Jana z Kęt w Rumii – ok. 9 tys. członków, 26 oddziałów
* SKOK przy Parafii Opatrzności Bożej w Gdańsku – 6,8 tys. członków, 12 oddziałów
* SKOK Rodzin Katolickich w Białymstoku – 2 tys. członków, 3 oddziały
* SKOK im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego we Wrześni – 16 tys. członków, 19 oddziałów
Każdy z członków SRK musi opłacić 12 zł składki członkowskiej rocznie. Pragnąc skorzystać z dobrodziejstw SKOK, chcąc nie chcąc wspiera też działalność polityczną. Stowarzyszenie wystawia bowiem własne listy kandydatów w wyborach samorządowych, w parlamentarnych startuje w koalicjach (w 1997 r. wraz z innymi prawicowymi ugrupowaniami tworzyło AWS).







Prawa autorskie © Polityka 2005. Wszystkie prawa zastrzeżone.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna