Pomiędzy faktem a manipulacją. Rola mediów w relacjonowaniu konfliktu izraelsko – palestyńskiego Anna Dudzińska



Pobieranie 84.95 Kb.
Data29.04.2016
Rozmiar84.95 Kb.

Global Media Journal – Polish Edition Spring 2010


Pomiędzy faktem a manipulacją.

Rola mediów w relacjonowaniu konfliktu izraelsko – palestyńskiego
Anna Dudzińska
Ewolucja w postrzeganiu oddziaływania mediów doprowadziła do wypracowania stanowiska mówiącego o negocjacji wpływu środków komunikowania. Badacze przestali postrzegać media jako wszechmocne, bezapelacyjnie kształtujące opinie, mające wpływ na zmianę postaw, obyczajów czy stylu życia. Obecnie informacje przekazywane przez środki komunikowania nie są odbierane i przyswajane bezkrytycznie. Tomasz Goban-Klas zauważa, że media w wielu przypadkach są bezsilne, pomimo iż określa się je obecnie jako czwartą władzą. Nie ulega jednak wątpliwości, że szczególnie potężna siła mediów ujawnia się
w czasach kryzysu. Ogólnie mówiąc media są bardziej wpływowe w sferach pozostających poza bezpośrednim doświadczeniem jednostki. Gdy zagrożony jest ład i stabilność społeczna, przez wojnę, bezrobocie, kryzys ekonomiczny, terroryzm itd., media mają największy wpływ. (…) W okresie niepewności – a taki jest czas ataku – rośnie zależność ludzi od mediów. Stają się one wówczas podstawowym źródłem informacji, ocen i wskazówek
1. To właśnie radio, telewizja, prasa czy Internet są dla odbiorców „dostarczycielem” wiedzy o świecie, a sposób przedstawiania przez nie wydarzeń może mieć wpływ na percepcję tychże informacji.
W książce Media a terroryści Goban-Klas przedstawia ciekawy przykład oddziaływania mediów, który unaocznia rolę środków masowego komunikowania w odbiorze informacji. Otóż, medioznawca powołuje się na lata 50. i 60. XX wieku, które charakteryzowały się słabnięciem siły mediów na Zachodzie, aż do roku 1968 i protestów młodzieży przeciw wojnie w Wietnamie. Wówczas ujawniła się moc mediów w kształtowaniu świadomości społecznej przez definiowanie sytuacji i ruchów społecznych jako „normalnych” bądź „ekstremalnych”, pokojowych względnie wywrotowych – pisze T. Goban-Klas. W latach 60. przeanalizowano medialny obraz protestów studenckich, feministycznych oraz antywojennych i okazało się, że nie oddawał on tego, co rzeczywiście miało miejsce, ale kreował publiczny wizerunek tychże ruchów, powstający na skutek działań władzy
i nastawienia środków komunikacji - pacyfistów traktowano jak oszołomów czy też zdrajców państwa, ale kiedy wojna zbierała coraz większe żniwo, a szansa na zwycięstwo była coraz mniejsza, amerykańskie media opowiedziały się właśnie za pacyfistami. Ten przykład pokazuje niestałość uczuć środków komunikowania i ich reakcji na daną kwestię. Ponadto,
T. Goban-Klas stwierdził, że jest to dowód, iż media „konstruują” społeczne sytuacje
i zrozumienie historii przez komponowanie obrazów rzeczywistości (…) w przewidywalny
i ustalony sposób
2. Poza tym odbiorcy w procesie symbolicznej interakcji z przekazami oferowanymi przez media sami konstruują własny pogląd na rzeczywistość społeczną i swoje w niej miejsce3. O kreowaniu rzeczywistości społecznej przez media, mówił już w latach 20. XX wieku Walter Lippmann, ale dopiero w latach 70. powszechnie zaakceptowano ten pogląd. Według badacza środki komunikacji konstruują obraz rzeczywistości m. in. z tego względu, iż dostarczają odbiorcom sporą dawkę dostępnych dla społeczeństwa informacji. Zawartość komunikatów pojawiających się w mediach definiuje istotę zbiorowego doświadczenia. Tę konstatację można jeszcze wzbogacić teorią agenda setting – media nie narzucają odbiorcom tego, jak mają myśleć, ale o czym mają myśleć. I tak rozumienie świata przez odbiorców i percepcja informacji są skorelowane z faktem, że środki komunikacji nadmiernie eksponują jedno wydarzenie, a inne pomijają lub poświęcają mu mniej uwagi. Konstruowany obraz rzeczywistości jest zatem pewną projekcją rzeczywistości faktycznej. Dotyczy to również sposobów przygotowywania wiadomości przez środki masowego przekazu. Próby określenia sposobu oddziaływania mediów na rzeczywistość społeczną uwzględniają więc też problematykę obrazu rzeczywistości opisywanej przez media4. Jako „producent” i „dystrybutor” obrazów medialnych oraz wiedzy o świecie, a niejednokrotnie „filtrator”, media pozwalają odbiorcom orientować się w rzeczywistości, będąc równocześnie źródłem informacji na temat przeszłości i teraźniejszości, ale też niejednokrotnie na temat przyszłości – kiedy publicyści czy zaproszeni goście kreślą wizje i prognozują przyszłość – opisują jak zakończy się dany konflikt, jak będą wyglądać stosunki pomiędzy krajami czy też starają się odpowiedzieć na pytanie dokąd zmierza współczesna cywilizacja. Na szczególną uwagę zasługuje skala, w jakiej media pośredniczą między zwykłymi ludźmi a światem poza ich obserwacją. Zapewniają kontakt z głównymi instytucjami publicznymi. W współczesnym świeckim społeczeństwie zależymy od mediów, jak niegdyś od kościoła, szkoły, rówieśników, rodziców5. Zagadnienie mediów związane jest jeszcze z pojęciem opinii publicznej. Wspomniany W. Lippmann w swojej książce „Public opinion” zarzuca opinii publicznej stereotypowe myślenie, iluzję, mity, niestałość i podatność na manipulacje6. Pojęcia opinii publicznej i mediów masowych można brać za amalgamat, gdzie opinia publiczna i środki komunikowania spajają się ze sobą i nawzajem uzupełniają.

Obraz, jaki konstruują media jest ważny w odbiorze komunikatów medialnych, ale istotny jest również kontekst społeczno – kulturowy i wyznawane wartości. Dla przykładu – reakcje na zamach z 11 września 2001 roku były skrajnie różne wśród społeczności Zachodu i wśród Palestyńczyków – ci pierwsi pogrążeni byli w smutku i żałobie, przez drugich,


a przynajmniej ich część, informacja o zamachu była pozytywnie odebrana, wyszli na ulicę
i świętowali. Jednym słowem – ważny jest również grunt na jaki trafia dana informacja. (…) każdy odbiorca może odczytać na swój własny, osobisty sposób (dlatego właśnie sama analiza zawartości nie wystarcza dla poznania oddziaływania środków masowych), niemniej treść przekazu znajduje poparcie w kulturowo określonych formach interpretacji7.

Warto wspomnieć tu jeszcze o zjawisku globalizacji, które bynajmniej nie ominęło mediów – pewne rodzaje przekazu medialnego są podatne na globalizację własności i kontrolę produkcji oraz dystrybucji8. Jednym z nich są wiadomości, które stanowią pierwszy element „utowarowiony” przez główne międzynarodowe agencje informacyjne. Ponadnarodowa i multimedialna koncentracja mediów jest ostatnią fazą „rewolucji komunikacyjnej”. „Globalne komunikowanie masowe” to wielowymiarowe zjawisko przybierające rozmaite formy. Są to:



  1. Bezpośredni przekaz bądź dystrybucja kanałów medialnych czy też artykułów do odbiorców z różnych krajów.

  2. Niektóre media międzynarodowe, takie jak: MTV Europe, CNN International, BBC World, TV5 i międzynarodowe agencje informacyjne.

  3. Różnorodne elementy treści przekazu przenoszone do krajowych produktów medialnych.

  4. Przystosowywanie form oraz gatunków dziennikarskich na potrzeby krajowych odbiorców.

  5. Zagraniczne informacje na temat innych krajów czy też wyprodukowane
    w innych państwach, które emitowane są w ogólnokrajowych mediach.

  6. Mniej ważne informacje, takie jak wiadomości sportowe czy reklama.

  7. Strony internetowe9.

D. McQuail twierdzi, iż komunikowanie masowe niemalże w swojej nazwie ma zawarty „globalny” charakter i podaje przykład USA, których medialny przekaz kulturowy jest międzynarodowy, ponieważ dociera on do innych miejsc na świecie, a w Stanach Zjednoczonych pojawiają się obce wzorce, docierające poprzez migracje i handel międzynarodowy10.

Powyższy wstęp na temat oddziaływania środków komunikacji i mediów globalnych jest uzasadniony ze względu na zagadnienie, jakie chciałabym poruszyć w tym artykule, mianowicie rola mediów w konflikcie izraelsko – palestyńskim. W nawiązaniu do wcześniej omawianego zagadnienia już na wstępie można stwierdzić, że informacje, które docierają do odbiorców powinny być przyjmowane z dużym zdystansowaniem, gdyż, jako „producent”, „dystrybutor” i „filtrator” obrazów medialnych, środki komunikacji mają wpływ na ich percepcję i niejako na rozumienie świata. Jako, że dla dużej części społeczeństwa media są jedynym źródłem informacji, i to niejednokrotnie media krajowe, środki komunikowania uzurpują sobie prawo do kształtowania opinii, do narzucania odbiorcom swojego punktu widzenia.



Historia konfliktu izraelsko – palestyńskiego jest długa, można powiedzieć, że stosunki pomiędzy stronami od zawsze były napięte. Jeszcze przed powstaniem państwa Izrael, imigranci przybywający do Palestyny podczas kolejnych aliji (pierwsza pod koniec XIX wieku) nie byli serdecznie witani. Obszar ten był bowiem prowincją imperium osmańskiego, którego sułtan próbował ograniczać osadnictwo żydowskie na terenie Palestyny, zagrażające jej mieszkańcom. Co ciekawe imigracja do Palestyny była przede wszystkim wynikiem pełnego determinacji idealizmu, który często przygasał po zapoznaniu się z warunkami panującymi na miejscu11. Palestyna była miejscem ścierania się różnych kultur, narodów, ich marzeń i planów, a także interesów mocarstw i walki o dominację w regionie. Tak jak wspomniałam powyżej, przybywających na ten obszar Żydów nie przyjmowano serdecznie – w niedługim czasie odezwały się różnice kulturowe, spierano się o ziemię, o dostęp do wody. Pojawiły się dwa narody – Izraelczycy i Palestyńczycy, przypisujące sobie prawo do zasiedlania tych ziem. Kiedy powstało państwo Izrael i Palestynę podzielono na dwie części wybuchła wojna izraelsko – arabska (1948 – 1949). Druga wojna, nazwana wojną sześciodniową, kiedy to Izrael uderzył na Egipt, Jordanię i Syrię, miała miejsce w 1967 roku. To wtedy Izrael zajął Zachodni Brzeg Jordanu, półwysep Synaj, wschodnią Jerozolimę i Wzgórza Golan. Kolejna wojna rozpoczęła się w 1976 roku, kiedy to 6 października w dzień żydowskiego święta Jom Kippur Egipt i Syria zaatakowały Izrael, który po początkowych trudnościach w ostateczności obronił się. Porozumienie podpisane 3 lata później w Camp David między Izraelem a Egiptem miało na długo jeszcze pozostać wydarzeniem nadzwyczajnym, ale nie przełomowym w konflikcie bliskowschodnim12. Już w 1982 roku sytuacja w regionie pogorszyła się w wyniku starć z Libanem. Libańskie oddziały terrorystyczne atakowały cele na terenie Izraela, który nie pozostawał dłużny. I tak południowa część Libanu znalazła się pod izraelską okupacją. Sytuacja w Izraelu i na terenie Palestyny nie była spokojna, a wydarzenia jakie miały miejsce w grudniu 1987 roku doprowadziły do rozpoczęcia intifady – palestyńskiego powstania przeciw okupantowi. Wówczas, Izraelczyk spowodował wypadek na terenie Gazy, w którym zginęło czterech Palestyńczyków. Intifada przybrała postać masowych demonstracji, strajków, ostrych zamieszek, ataków kamieniami (…), nawet zabójstw, prowadząc w efekcie do zdestabilizowania sytuacji w całym Izraelu. (…) Na intifadę zaczęły oddziaływać, oprócz OWP, także organizacje islamskich fundamentalistów, Hamas i Dżihad13. Kolejne lata obfitowały we wzloty i upadki w stosunkach izraelsko – palestyńskich. Dwa porozumienia z Oslo nie doprowadziły do ustabilizowania sytuacji, którą pogarszały zamachy terrorystyczne na terenie Izraela i brak wymiernych dla Palestyny efektów zawieranych porozumień. Zabójstwo premiera Icchaka Rabina wstrzymało proces pokojowy, a sytuacja na Bliskim Wschodzie zaostrzyła się. Wydawać by się mogło, że rok 1999 przyniesie zmiany – premierem Izraela wówczas został Ehud Barak, który kładł nacisk na izraelsko – palestyńskie porozumienie, jednak nadzieje te okazały się płonne. Rozmowy zainicjowane przez prezydenta USA, Billa Clintona, w 2000 roku w Camp David nic nie dały, bowiem już we wrześniu wybuchła druga intifada. A wszystko za sprawą byłego generała izraelskiego – Ariela Szarona, późniejszego premiera Izraela, który chcąc podkreślić izraelskie prawo do Świątynnego Wzgórza, pod eskortą odwiedził je wraz z deputowanymi partii Likud. Z czasem to już nie była intifada, ale wojna. (…) Krwawe starcia pogrzebały ostatnie nadzieje na pokój, gdyż dezawuowały zwolenników porozumień po obu stronach konfliktu14. Sytuacja na Bliskim Wschodzie zmieniała się z dnia na dzień – nie pomagały kolejne porozumienia, ginęły kolejne ofiary, strona palestyńska organizowała kolejne zamachy bombowe, a strona izraelska w odwecie zaostrzała swoje działania wobec wroga, natomiast odpowiedzialnością za sytuację obarczano przeciwnika. Zaangażowanie społeczności międzynarodowej nie przyniosło wymiernych efektów. „Przeciąganie liny” trwa do dziś. Ważnym wydarzeniem, będącym następstwem drugiej intifady, była koncepcja budowy muru bezpieczeństwa z 2003 – 2004 roku, oddzielającego Izrael od terenów palestyńskich. To jeszcze bardziej zaogniło sytuację, a zmiany, jakie zachodziły na izraelskiej i palestyńskiej scenie politycznej nie łagodziły jej15. Porozumienia o zawieszeniu broni były na przemian wznawiane i zrywane,
w ostatecznym rozwiązaniu konfliktu nie pomogły nawet mediacje ze strony Stanów Zjednoczonych, pomoc Unii Europejskiej czy ONZ. W 2008 roku Hamas zerwał zawieszenie broni, na skutek czego Izrael rozpoczął operację „Płynny ołów”, trwającą 20 dni. Kiedy doszło do wybuchu drugiej intifady, Jedijot Achronot, publicysta wpływowego i opiniotwórczego izraelskiego dziennika „Haaretz” pisał: Jednego dnia jesteśmy zabijani, nazajutrz my zabijamy, to może trwać jeszcze bardzo długo16. Jadwiga Kiwerska, kończąc rozdział na temat omawianego konfliktu napisała: Wiele więc wskazywało na to, że ten najdłuższy konflikt współczesnego świata trwać będzie nadal. I tak jest. Książka została wydana w 2009 roku, 2010 przyniósł: starcia między izraelskimi policjantami
a Palestyńczykami manifestującymi w Jerozolimie, propozycje wznowienia rozmów między stronami i rezygnacje z nich, marcowe zamieszki w Jerozolimie, otwarcie przez Izrael dostępu do Wzgórza Świątynnego w Jerozolimie, ataki rakietowe na Strefę Gazy, rozpoczęcie rozmów pokojowych pomiędzy stronami pod przewodnictwem USA, izraelski atak na konwój z pomocą humanitarną dla Stefy Gazy, kolejne straty w ludziach po obu stronach. Można by mnożyć przykłady, bo doniesienia o konflikcie izraelsko – palestyńskim pojawiają się
w mediach bardzo często. A o czym jeszcze nie wiemy, bo media o tym nie mówią? O czym dowiemy się za jakiś czas? I w jaki sposób nowe informacje zostaną zaprezentowane?

Ten telegraficzny skrót sytuacji, jaka ma miejsce na Bliskim Wschodzie jest niezbędny dla ogólnego zarysowania problemu, z jakim mamy do czynienia. Jednak meritum tego tekstu nie stanowi historia konfliktu, ale - jak już wspomniałam – rola mediów w tymże konflikcie i próba odpowiedzi na pytanie czy media rzetelnie i obiektywnie relacjonowały wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce na omawianym terenie i w jaki sposób informacje czy obrazy pojawiające się w środkach masowej komunikacji mogą przyczyniać się do odbioru sytuacji na Bliskim Wschodzie. Odpowiedź na te pytanie jest bardzo ważnym elementem ustalenia wpływu mediów na postawy i poglądy odbiorców.

Mario Vargas Llosa, peruwiański prozaik i eseista, którego artykuł ukazała się w „El Pais”, a został przedrukowany przez tygodnik „Forum”, rozpoczyna swój tekst od słów: Zastanawia mnie sposób w jaki największe amerykańskie media informują o konflikcie izralsko – palestyńskim. Wszystkie – z nielicznymi wyjątami – formułują swój przekaz w niemalże identyczny sposób. M. V. Llosa miał na myśli stronniczość środków komunikowania, które szczegółowo opisują tragedię izraelskich cywilów, narażonych na niebezpieczeństwo ze strony palestyńskich terrorystów. Autor przywołuje artykuł z „New York Times” – opowieść rabina jerozolimskiego, który mówił o permanentnym lęku mieszkańców miasta przed atakami bombowymi. Prozaik zauważa jednocześnie, że informacje na temat ofiar po stronie palestyńskiej pojawiają się nieproporcjonalnie rzadziej i są to zazwyczaj zdawkowe doniesienia. Eseista uważa, że statystyczny Amerykanin nie sięga po europejską prasę, a także nie ogląda opiniotwórczych stacji telewizyjnych, tym samym nie zdaje sobie sprawy z przebiegu całego konfliktu17.

Rzeczywiście, informacje, dotyczące omawianego tematu bardzo często mówią o stronniczości mediów relacjonujących wydarzenia z Bliskiego Wschodu, wyraźnie opowiadających się po jednej ze stron konfliktu. „If American knew”, niezależny instytut badawczy, skoncentrowany wokół zagadnień konfliktu izraelsko – palestyńskiego, polityki Stanów Zjednoczonych wobec Bliskiego Wschodu i roli mediów w relacjonowaniu tych tematów, przygotowuje raporty na powyższe tematy, które unaoczniają manipulacyjne działania mediów. Instytut został założony przez dziennikarkę, Alison Weir, która w 2001 odwiedziła Zachodni Brzeg i Strefę Gazy. W czasie swojego pobytu odkryła, iż doniesienia amerykańskich mediów stoją w sprzeczności z informacjami podawanymi przez środki komunikacji w innych częściach świata oraz z tym, co ma rzeczywiście miejsce w tamtym rejonie – media amerykańskie okazały się stronnicze, prezentując Izraelczyków w lepszych świetle. A. Weir przyznaje, że w czasie swojej podróży widziała przede wszystkim zniszczone palestyńskie domy i pola uprawne, okaleczone dzieci, rodzinne tragedie, uzbrojonych Izraelczyków. Tymczasem dziennik „The San Francisco Chronicle” nie informował czytelników o tych zdarzeniach, co odkryła po powrocie. Prezentowane informacje dotyczyły zamachów bombowych organizowanych przez Palestyńczyków czy ofiar po stronie izraelskiej. Wówczas właśnie dziennikarka zdecydowała się założyć organizację i zająć się zagadnieniem izraelsko – palestyńskim i rolą środków komunikacji w relacjonowaniu tego tematu.

Przytoczę jedno z badań, które zostało przeprowadzone w okresach: 29 września 2000 – 28 września 2001 roku oraz w 1 stycznia 2004 – 31 grudnia 2004. Zdecydowano się przeanalizować doniesienia medialne na temat konfliktu bliskowschodniego w takich mediach, jak: dziennik „New York Times” oraz stacje: ABC, NBC, CBS w czasie najwyższej oglądalności i skorelować je z danymi statystycznymi. Wyniki są bardzo interesujące. Otóż, raport donosił, że w badanym okresie 2001 roku, 165 Izraelczyków zostało zabitych przez Palestyńczyków, po stronie palestyńskiej zaś zginęło 549 osób. W 2004 roku z rąk Palestyńczyków zginęło 107 Izraelczyków, natomiast druga strona poniosła straty w liczbie 821 obywateli. Według raportu te dane liczbowe mają się nijak do prezentowanych przez powyższe media informacji na temat ofiar konfliktu bliskowschodniego. Poniższa tabela prezentuje dane pochodzące z 2001 i 2004 roku informujące o proporcjach w ukazywaniu śmierci Izraelczyków i Palestyńczyków w poszczególnych telewizjach.



Proporcja Izraelczyk: Palestyńczyk




2001

2004

ABC

3.1:1

4:1

CBS

3.8:1

3.8:1

NBC

4.0:1

4.4:1

Źródła: http://www.youtube.com/watch?v=yOC1RReb6gc&feature=related, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=q93APqBPT_g&NR=1, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=2EMaEsFWWIQ&NR=1, z dnia 28.08.2010.
Poniższy wykres prezentuje dokładnie dane procentowe pochodzące z 2001 roku, które w proporcjach zostały podane w powyższej tabeli.

Źródło: http://www.ifamericansknew.org/media/net-report.html


Raport zawiera też informacje na temat śmierci dzieci. Według danych w 2001 roku zginęło 28 izraelskich dzieci i 131 palestyńskich, w 2004 roku te różnice się pogłębiły bowiem wówczas z rąk Palestyńczyków zginęło 8 małych Izraelczyków, a po stronie palestyńskiej tych ofiar było 179. Tymczasem w 2001 roku „New York Times” wspominał o śmierci małych Izraelczyków 6.8 razy częściej niż Palestyńczyków, a w 2004 roku ta liczba wynosiła 7.4. Poniższa tabela przedstawia proporcje w odniesieniu do omawianych stacji telewizyjnych.



Proporcja dziecko izraelskie: dziecko palestyńskie




2001

2004

ABC

13.8:1

9:1

CBS

6.4:1

12.8:1

NBC

12.4:1

9.9:1

Źródła: http://www.youtube.com/watch?v=yOC1RReb6gc&feature=related, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=q93APqBPT_g&NR=1, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=2EMaEsFWWIQ&NR=1, z dnia 28.08.2010.
Powyższe dane wraz z odniesieniem procentowym prezentują wykresy, odpowiednio dla badanego okresu z 2001 roku i 2004.

Źródło: http://www.ifamericansknew.org/media/net-report.html, z dnia 28.08.2010.


Źródło: http://www.ifamericansknew.org/media/net-report.html, z dnia 28.08.2010.


Według raportu, problemy z rzetelnym relacjonowaniem bliskowschodniego konfliktu dotyczą nie tylko mediów o dużym zasięgu, ale również – a raczej przede wszystkim – tych lokalnych. Według badań przeprowadzonych przez „If American knew”, dziennik „The San Franciso Chronicle” wspominał o śmierci Izraelczyków 30 razy częściej niż Palestyńczyków, a 70% nagłówków kalifornijskiego „The Mercury News” było poświęconych śmierci Izraelczyków, zaś tylko 3,6% Palestyńczyków (badany okres: październik 2002 – marzec 2003)18.

Na stronie „If American knew” opracowanych jest dużo więcej raportów na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, jak również roli mediów w relacjonowaniu konfliktu. Wybrałam powyższe dane liczbowe, ponieważ pokazują one, jak środki masowego komunikowania, poprzez pomijanie wybranych informacji, a nadmierne eksponowanie innych, poprzez epatowanie przemocą czy dezinformację, mogą oddziaływać na odbiorców. Przeciętny widz, nie mając czasu na dogłębną analizę danego problemu, korzysta


z ograniczonej liczby źródeł, szybko przegląda doniesienia medialne, co z kolei wpływa na jego ograniczoną wiedzę w danym temacie i możliwość perswazyjnego oddziaływania środków masowego komunikowania.

Podobnie rzecz się miała z relacjami amerykańskiego National Public Radio, które analogicznie jak powyższe stacje telewizyjne, dopuszczało się manipulacji liczbami, nie podając we właściwych proporcjach liczby ofiar śmiertelnych w rejonie Bliskiego Wschodu po obu stronach konfliktu. Znów śmierć Izraelczyków była częściej relacjonowana niż Palestyńczyków19.

Robert Jensen z Uniwesytetu Teksańskiego w Austin twierdzi, że Izrael walczy na dwóch fronatch: pierwszym jest kampania militarna na okupowanych terytoriach a drugim kampania public relations w Stanach Zjednoczonych, toczona w amerykańskich mediach. Rzeczywiste wydarzenia, które mają miejsce są flitrowane zanim zostaną zrelacjonowane
w środkach komunikowania. Tymi „filtrami” są: właściciele amerykańskich koncernów medialnych, których interesy podzielają kolejni „filtratorzy” – elity polityczne, wpływające jednocześnie na meinstreamowe media w USA. Trzeci „filtr” stanowi rząd Izraela, którego kampanie PR’owskie, prowadzone są przez specjalistyczne amerykańskie firmy zajmujące się tą dziedziną. Tutaj ważnym ogniwem jest konsul izraelski w USA, tworzący sieć kontaktów w mediach, ułatwiając tym samym szerzenie owej kampanii PR’owskiej, a także prywatne organizacje amerykańskie. Na końcu tego łańcucha są watchdogs groups, które monitorują media i wywierają presję na koncerny medialne. Dla przykładu – przedstawiając śmierć izarelskiego żołnierza, amerykańskie media poświecają sprawie więcej czasu antenowego, szczegółowo przedstawiając jego sylwetkę, podczas gdy o ofiarach palestyńskich nie mówi się już z taką dokładnością. Podawana jest jedynie liczba zabitych Palestyńczyków – najczęściej w postaci mocno zaniżonej statystyki20.

Doniesienia medilane na temat wydarzeń w Dżeninie 8 kwietnia 2002 roku są kolejnym przykładem na dezinformację. Wówczas palestyńska agencja Wafa donosiła o „maskrze XXI wieku”, mającej miejsce w palestyńskim obozie uchodźców w Dżeninie, w której, według informacji, zginęło „setki męczenników”. Gazety: „The Independent”, „The Guardian” i „The Times” potępiły akcję Izraela. Korespondent „The Times” stwierdził, że palestyńska masakra jest gorsza niż ta w Czeczenii, a „The Guardian” porównał ją do ataku z 11 września 2001 roku. Media brytyjskie publikowały raporty, nie czekając na ustalenie faktów. W 2002 roku pojawił się raport, skonstruowany na podstawie dochodzeń prowadzonych przez ONZ i Right Watch. Podawał on, że liczba zabitych wynosiła 76 osób: 26 palestyńskich terrorystów, 23 izraelskich żołnierzy, 26 cywilów21.

Według raportu z 2002 roku, przygotowanego przez Trevora Assersona, brytyjskiego prawnika, także stacja BBC dopuściła się manipulacji i nie zachowała obiektywizmu
w relacjonowaniu wydarzeń bliskowschodnich. Stronniczość wyrażała się np. w słownictwie używanym przez stację. Autor pisze o tym, że BBC odmawiała nazywania Hamasu czy Dżihadu terrorystami, używając zamiennych określeń: bojownicy, radykałowie, a kiedy zamachowcy - samobójcy zabili w Jerozolimie i Hajfie 26 Izraelczyków, słowo terror zostało użyte jedynie w odniesieniu do odwetowego ataku izraelskich sił22. Konkluzją T. Assersona były słowa: Język jest głównym środkiem w komunikacji radiowo-telewizyjnej. Dobór słownictwa ma zasadnicze znaczenie w osiągnięciu celu, jakim jest bezstronność. Tam, gdzie słowa lub zwroty o specyficznym prawnym lub quasi-prawnym znaczeniu wydają się wspierać jedną stronę kontrowersyjnej politycznie debaty, lepiej jest używać zwrotów o neutralnym zabarwieniu. Niepowodzenie BBC w tym względzie zaprzecza zapewnieniom stacji o jej bezstronności23. Z kolei w raporcie z 2007 roku znajduje się stwierdzenie, że „BBC nie potrafiło pobudzić uczciwej debaty o głównych kwestiach politycznych z powodu nieodmiennie liberalnej kultury swojego personelu”24. Ponadto autor raportu zarzuca pomijanie niektórych informacji czy wyraźną stronniczość w ich relacjonowaniu.

Shlomo Gazitr, badacz z Izraela, przygotował raport „Terror and the Media”, w którym twierdzi, że Palestyńczycy nauczyli się wykorzystywać środki komunikacji do swoich celów i wymienia:



  1. Relacje z miejsca ataku terrorystów sprawiają, że są one obecne
    w mieszkaniach i domach Izraelczyków – to o nich się rozmawia.

  2. Międzynarodowe mass media umożliwiają terrorystom bezpłatną propagandę.

  3. Doniesienia medialne konstruują obraz nieugiętego i twardego Izraela
    w opozycji do obrazu słabych Palestyńczyków.

  4. Palestyńskie środki komunikowania tworzą mit odważnego bojownika25.

Form aktywnego i pasywnego wykorzystania mass mediów, Gazitr zauważył około 30, m. in.: osiągnięcie publicznego rozgłosu poprzez publiczne uwalnianie zakładników, tworzenie wizerunku terrorysty, jako Robin Hooda, używanie obecności mediów na miejscu zamachów, jako środka zapobiegającemu użyciu „brudnych trików” i podstępu przez siły antyterrorystyczne26.

Media uzależniają przekaz od swojej linii programowej czy od wpływów wywieranych na nie. Wówczas, kiedy media amerykańskie sympatyzowały w swoich doniesieniach z Izraelem, media europejskie, czego przykładem jest BBC, wręcz przeciwnie. Ten obraz konstruowany przez media ma swoje odzwierciedlenie w sympatiach i antypatiach społecznych, oddziałuje na odbiorcę doborem słownictwa, prezentowanym materiałem audiowizualnym, sugerując mu sposób odbioru danej informacji. Nie narzucają wprost odbiorcy sposobu myślenia, ale przez manipulację faktami, przez dezinformację czy pominięcie faktów, a także poprzez używanie słownictwa nacechowanego emocjonalnie i stronniczość oddziaływują na niego. Biorąc pod uwagę media drukowane – prasę codzienną czy tygodniki, ważną rolę odgrywają w tym przypadku tytuły doniesień prasowych. Czytelnicy często zwracają uwagę jedynie na nagłówki artykułów, perswazja i manipulacja zawarta w nich, oddziałuje na odbiór komunikatu medialnego, kształtując jednocześnie opinię odbiorcy.

Nie tylko dezinformacja, perswazja czy odpowiedni dobór słownictwa wpływają na odbiorców massmediów, ale również, a może przede wszystkim, materiały filmowe
i zdjęcia, które pokazują obraz konfliktu bliskowschodniego. Obecna kultura obrazkowa,
w której przekaz audiowizualny góruje nad tekstem, potęguje manipulacyjny wymiar mediów. Przytoczę tu doniesienia na temat głośnej sprawy – a mianowicie izraelskiego ataku na konwój z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy, który miał miejsce 31 maja 2010. Opublikowane przez agencję Reuters zdjęcia z tego wydarzenia zostały skadrowane w taki sposób, że nie widać na nich noża trzymanego przez aktywistę. Niewykadrowane zdjęcia opublikował turecki "Hürriyet", potem agencja Associated Press27.

Początek drugiej intifady również naznaczony był manipulacją obrazem. 30 września 2000 m.in. „New York Times” i Associated Press opublikowały zdjęcie zakrwawionego


i poranionego mężczyzny na tle izraelskiego żołnierza, podpisane: „An Israeli policeman and a Palestinian on Temple Mount” („Izraelski żołnierz i Palestyńczyk na Wzgórzu Świątynnym”). Okazało się, że osobą widniejącą na zdjęciu był żydowski student z Chicago, Tuvia Grossman, który został pobity przez Arabów, a żołnierz pokazany na drugim planie, śpieszył mu z pomocą. Sprawa wyszła na jaw, kiedy do redakcji dziennika przyszedł list od ojca studenta, wyjaśniający jak doszło do manipulacji28.

Warto jeszcze zauważyć, że z badań przeprowadzonych przez Briana Jenkinsa, wynika, iż istnieje związek pomiędzy przedstawianiem przemocy w mediach a szerzeniem aktów terroru – następuje efekt naśladownictwa. B. Jenkins przeanalizował 48 przypadków okupacji ambasad, jakie miały miejsce pomiędzy 1970 a 1980 i doszedł do wniosku, że wystąpił tu pewien efekt zainfekowania pomysłami, zajęcia budynków występowały bowiem seryjnie29. Innym przykładem jest śmierć dziewięciolatka w Pakistanie, który 1 stycznia 2007 roku powiesił się, odgrywając scenę egzekucji Saddama Husajna, wcześniej oglądaną


w telewizji. Media powtarzając sensacyjne doniesienia z Bliskiego Wschodu utrwalają je
w pamięci odbiorców. Ich oddziaływanie nie kończy się jedynie na perswazji, dezinformacji czy manipulacji, ale większym zagrożeniem może się stać wspomniany efekt naśladownictwa, poprzedzony stałymi doniesieniami medialnymi, który może być jedną
z przyczyn braku porozumienia pomiędzy stronami.

Na koniec posłużę się cytatem z artykułu, który ukazał się na stronie Portalu Spraw Zagranicznych, a który opisuje sytuację w Strefie Gazy. Mimo, że czytając „Autoportret reportera” Kapuścińskiego, co rusz natykałam się na zdanie, że nie istnieje coś takiego jak obiektywizm w czasie wojny, to wciąż miałam nadzieję, że w rzeczywistości jest inaczej. Być może bezpodstawnie. Ciężko być obiektywnym dziennikarzem, kiedy odnosi się do konfliktu pomiędzy dwoma, od tak wielu lat skłóconymi narodami30. Autorka tekstu twierdzi, że głównym problemem relacji medialnych jest obojętność mediów wobec niewinnych ofiar, a nie subiektywizm. Ta konkluzja poprzedzona została przykładem dezinformacji i manipulacji, jakich dopuściły się media w Bagdadzie 2003 roku. Została ona ujawniona w raporcie przygotowanym przez Zespół Studiów i Analiz, pod kierownictwem Tomasza Fabisia. Demaskacja odnosiła się do sytuacji pokazywanej przez media, kiedy to rozradowany tłum Irakijczyków obalał pomnik Husajna, jednak w rzeczywistości cała sytuacja miała nieco inny przebieg niż ten, który relacjonowały media: Być może jednak gdybyśmy obserwowali całe wydarzenie z dalszej odległości, z górnego piętra jednego


z pobliskich wieżowców, to zobaczylibyśmy coś innego: prawie pusty plac, dochodzące do niego ulice zaryglowane przez czołgi, wokoło żołnierze amerykańscy czuwający, aby nikt nie zakłócił manifestacji, obok posągu reporterzy telewizyjni z kamerami i wpuszczona na plac grupa ok. 100 – 200 Irakijczyków - emigrantów z milicji Ahmada Chalabiego przywiezionych do Bagdadu
31.

Doniesienia medialne uzależnione są od sytuacji politycznej i stosunków między krajami, dlatego odbiorca musi być świadomy kontekstu omawianego konfliktu i patrzeć na wydarzenia i doniesienia medialne z szerszej perspektywy. Różnorodność obrazów, dostępność raportów instytutów badawczych, sceptycyzm w odniesieniu do pokazywanych komunikatów medialnych i wnikliwość są wartościami, które mogą wpływać na większy obiektywizm sądów, dogłębną analizę danego problemu, a przede wszystkim na poznanie prawdy.

BIBLIOGRAFIA:

Beck U., Ślepi na jedno oko, „Forum”, nr 7, 16.02 – 22.02.2004.

Goban-Klas T., Media i terroryści. Czy zastraszą nas na śmierć?, wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009.

Goban-Klas T., Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, telewizji i Internetu, wyd. PWN, Warszawa 2004.

Grzybczak J., Czy oddziaływanie mediów jest skuteczne? Stare i nowsze teorie, Zeszyty Prasoznawcze, nr 3 – 4 (143 – 144), Kraków 1995.

Kiwerska J., Świat w latach 1989 – 2009. Wydarzenia – konflikty – procesy, wyd. Poznańskie, Poznań 2009.

Lange N., Wielkie kultury świata. Żydzi, wyd. Świat Książki, Warszawa 1996.

Llosa M. V., To nie spisek, to polityka, „Forum”, nr 2, 12.01 – 18.01.2004.

McQuail D., Teoria komunikowania masowego, wyd. PWN, Warszaw 2007.

Pleszczyński J., Etyka dziennikarska, wyd. Difin, Warszawa 2007.



Trepp L., Żydzi. Naród – historia – religia, wyd. Cyklady, Warszawa 2009.

1 T. Goban-Klas, Media i terroryści. Czy zastraszą nas na śmierć?, Wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009, s. 98.

2 Tamże, s. 99.

3 Tamże, s. 99 – 100.

4 Jarosław Grzybczak, Czy oddziaływanie mediów jest skuteczne? Stare i nowsze teorie, Zeszyty Prasoznawcze, nr 3 – 4 (143 – 144), Kraków 1995, s. 33.

5 T. Goban-Klas, W. Pisarek, Preferencje, zainteresowania i aktywność kulturalna społeczeństwa polskiego, wyd. Ośrodek Badań Prasoznawczych, Kraków 1981, cyt. za: T. Goban-Klas, Media i komunikowanie masowe, wyd. PWN, Warszawa 2004, s. 114.

6 A. Adamus-Matuszyńska, Psychospołeczne postawy public relations [w:] J. Olędzki (red.), T. Tworzydło, Public relations. Znaczenie społeczne i kierunki rozwoju, wyd. PWN, Warszawa 2006, s. 64 – 65, cyt. za: J. Pleszczyński, Etyka dziennikarska, wyd. Difin, Warszawa 2007, s. 100.

7 T. Goban-Klas, Media i komunikowanie…, dz. cyt., s. 203 – 204.

8 D. McQuail, Teorie komunikowania masowego, wyd. PWN, Warszawa 2007, s. 256.

9 D. McQuail, Teorie komunikowania…, dz. cyt., s. 257 – 258.

10 Tamże, s. 258.

11 Więcej: Nicholas de Lange, Wielkie kultury świata. Żydzi, wyd. Świat Książki, Warszawa 1996, s. 63.

12 J. Kiwerska, Świat w latach 1989 – 2009. Wydarzenia – konflikty – procesy, wyd. Poznańskie, Poznań 2009, s. 145. Porozumienie, o którym mowa było zainicjowane przez prezydenta USA E. Cartera. Ustalono, że Izrael powstrzyma osadnictwo na terenach okupowanych i przyzna Egiptowi władzę nad Synajem, Egipt zaś znormalizuje swoje stosunki z sąsiadem i otrzyma pomoc od USA. Tym samym Egipt stał się elementem krytyki świata arabskiego.

13 Tamże, s. 146.

14 J. Kiwerska, Świat w latach 1989 – 2009…, dz. cyt., s. 170.

15 M. in.: polityka twardej ręki prowadzona przez premiera Szarona, choroba polityka, wybory w Izraelu, śmierć Arafata, uzyskanie przez Hamas większości w palestyńskim parlamencie.

16 J. Kiwerska, Świat w latach 1989 – 2009…, dz. cyt., s. 175.

17 M. V. Llosa, To nie spisek, to polityka, „Forum”, nr 2, 12.01 – 18.01. 2004.

18 http://www.youtube.com/watch?v=yOC1RReb6gc&feature=related, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=q93APqBPT_g&NR=1, z dnia 28.08.2010, http://www.youtube.com/watch?v=2EMaEsFWWIQ&NR=1, z dnia 28.08.2010.

19 Patrz: http://www.fair.org/index.php?page=1086, z dnia 29.08.2010.

20 http://www.youtube.com/watch?v=Kiyyp9cZdY0&feature=related, z dnia 29.08.2010.

21 http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5760/k,3, z dnia 29.08.2010.

22 http://www.jcpa.org/jl/vp511.htm, z dnia 29.08.2010.

23 http://www.jcpa.org/jl/vp511.htm, z dnia 29.08.2010.

24 http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5760/k,3, z dnia 29.08.2010.

25 S. Gazitr, Terror and the Media [w:] Y. Alexander (red.) Combating Terrorism Strategies of Ten Countries, University of Michigan, Michigan 2002, s. 253, cyt. za: T. Goban-Klas, Media I terroryści…, dz. cyt., s. 85.

26 Patrz: T. Goban-Klas, Media i terroryści…, dz. cyt. s. 85 – 87.

27 http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7989948.html, z dnia 29.08.2010.

28 Więcej: http://www.honestreporting.com/articles/reports/The_Photo_that_Started_it_All.asp, z dnia 29.08.2010.

29 T. Goban-Klas, Media a terroryści…, dz. cyt., s. 101.

30 http://www.psz.pl/tekst-32813/Joanna-Socha-Ukryty-karabin, z dnia 29.08.2010.

31 http://www.psz.pl/tekst-32813/Joanna-Socha-Ukryty-karabin, z dnia 29.08.2010.




©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna