„Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze” 9/2007 Grzegorz Grempka



Pobieranie 25.21 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar25.21 Kb.

Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze” 9/2007

Grzegorz Grempka

WARTOŚCIOWANIE ADOPCJI.


Jakkolwiek adopcja jako zjawisko kulturowe i społeczne ma długą historię (1),

a także ważne miejsce w sposobach radzenia sobie ze społecznym sieroctwem, to jej ocena nie jest jednoznaczna i wciąż budzi kontrowersje. Można zauważyć nawet pewną polaryzację w wartościowaniu adopcji. Na jednym biegunie stoją ci, którzy używają retoryki religijnej i dla których adopcja jest rodzajem służby na rzecz drugiego człowieka (1), darem opieki dla porzuconego dziecka. W takim ujęciu przysposobienie nie ma światłocieni, jest jednoznacznie pozytywne, z silnie podkreślonym rysem altruizmu. Na drugim zaś biegunie znajdują się tacy, którzy albo wprost negatywnie oceniają adopcję (2) albo dostrzegają w niej szereg możliwych zagrożeń i trudności dla rozwoju dziecka i funkcjonowania rodziny (3,4). Co ciekawe krytycy adopcji wywodzą się przeważnie z kręgów psychiatryczno – psychoterapeutycznych. Nieprzypadkowo, gdyż ci, którzy przekazują „dar” dziecku w postaci dobrania rodziców kończą zwykle na tym swoją działalność. Tymczasem rodziny adopcyjne funkcjonują dalej i z racji skomplikowanej struktury, trudnej formy rodzicielstwa i obciążeń negatywnymi doświadczeniami zwracają się, częściej niż się zwykle sądzi, o pomoc do placówek psychiatryczno-psychologicznych i psychoterapeutycznych. W badaniach kandydatów na rodziców adopcyjnych Milewskiej (5) został zburzony pewien mit. Mit wyłącznie „idealnego i altruistycznego” rodzica. Okazało się, że realni rodzice przysposabiający dziecko mają szereg wad, a proces adopcyjny, rozłożony w długiej perspektywie życia rodzinnego, napotyka na wiele problemów i wcale nie tak rzadko kończy się niepowodzeniem (z badań wynika, że dotyczy to aż 20% - 30% rodzin adopcyjnych) (4). Otwarte myślenie o adopcji pozwala spostrzec „drugą stronę medalu” – niebezpieczeństwa i trudności tej formy rodzicielstwa. Bronienie mitu, czy też ideologizacja zagadnienia adopcji prowadzi wprost do zaprzeczania faktom. Warto w tym miejscu przypomnieć zasadnicze wnioski z badań Milewskiej (5). Otóż wyłaniający się z nich typowy rodzic adopcyjny ma motywację raczej z „braku” niż z „nadmiaru”, dla którego przysposobienie stanowi rozwiązanie nabrzmiałego życiowego problemu – bezdzietności. Jego oczekiwania koncentrują się zwykle na małym dziecku, do 4 r.ż., zdrowym i częściej – bez rodzeństwa. Szczególnie u przyszłych matek adopcyjnych zaznacza się tendencja do przedmiotowego traktowania dziecka, które ma kompensować psychologiczne skutki bezdzietności. Kobiety chcą się samorealizować w roli matki i są na to bardziej nastawione, niż na realizację potrzeb dziecka. Stąd, być może, tendencje do delegowania dziecka do zgodnej z ich ambicjami aktywności, zbyt wysokie wobec niego wymagania i skłonność do perfekcjonizmu wychowawczego.

Natomiast ojcowie adopcyjni wykazują w większym stopniu, niż matki potrzeby emocjonalne związane z dawaniem i braniem uczuć w relacji z dzieckiem, pragnienie doznawania pozytywnych przeżyć ojcowskich. Ich motywacja jest bardziej zbliżona do motywacji ojców biologicznych.

Z tego opisu wynika, że po pierwsze – adopcja służy głównie rodzicom i po drugie – osobowość i zachowanie matek adopcyjnych jest mniej korzystna dla rozwoju dziecka, niż osobowość i zachowanie ojców. Widać więc, że w proces adopcyjny wchodzą ludzie, którzy bynajmniej nie są ideałami. Mit zbawcy dla dziecka, mit wyłącznie altruistycznego rodzica adopcyjnego ostatecznie, mam nadzieję, odszedł w niepamięć. Był bowiem szkodliwy, wypaczał obraz adopcji i powodował odwracanie uwagi od rzeczywistych problemów, które rodzi przysposobienie dziecka.

Przystępując do pisania tego artykułu postawiłem sobie dwa pytania. Pierwsze – Czy rodzina adopcyjna może zbudować bezpieczne, stabilne oraz korzystne rozwojowo i wychowawczo środowisko, skoro spotykają się tu rodzice mający w swoim doświadczeniu traumę (piętno) bezdzietności – bezpłodności i dziecko z urazowym przeżyciem zerwania więzi w rodzinie biologicznej (czyli następuje "sumowanie traum") ? I drugie pytanie – Czy rodzina adopcyjna jest najlepszą alternatywą wobec nie wypełniającej swoich funkcji rodziny biologicznej ?

Próba odpowiedzi na te pytania pozwoli, być może, zbliżyć się do bardziej obiektywnego wartościowania procesu adopcji. Zarazem unikania skrajnych i nieprawdziwych opinii typu – „Adopcja to takie samo rodzicielstwo jak naturalne”, „Adopcja to panaceum na dysfunkcyjne rodziny biologiczne”, czy - „Jak rodzina źle funkcjonuje to trzeba zabrać dziecko i oddać do adopcji”.

Zacznę od drugiego pytania i podkreślam, wyrażę tu mój osobisty pogląd wypracowany dzięki doświadczeniu pracy w ośrodku adopcyjnym. Otóż uważam, że adopcja nie jest wcale tą najlepszą alternatywą w sytuacji, gdy rodzina biologiczna źle funkcjonuje i rodzice zostają pozbawieni praw rodzicielskich. Optymalne byłoby takie wsparcie naturalnych rodziców (w wymiarze materialnym i psychospołecznym), by ustały przyczyny pozbawienia władzy rodzicielskiej, a dziecko (dzieci) mogło wrócić do swojego domu. Żeby to jednak było realne zmianie ulec musiałby niewydolny system opieki społecznej w Polsce. Zamiast deklaracji pomocy problemowym rodzinom, musiałaby ona być rzeczywiście udzielana. Że jest to możliwe dowodzą doświadczenia bogatych krajów zachodnich, w których adopcje własnych obywateli są liczone na palcach jednej ręki w skali roku, a źródłem "pozyskiwania" dzieci dla bezdzietnych małżeństw są kraje zacofane cywilizacyjne. Alternatywą wobec adopcji mogłoby być rodzicielstwo zastępcze, z jego rozmaitymi formami, zakładającymi kontakt dziecka z rodzicami biologicznymi, dalej - efektywna terapia dysfunkcyjnych rodzin oraz kontraktowe formy pracy socjalnej.

A więc, podsumowując ten fragment, adopcja nie jest obiektywnie najlepszym sposobem uzdrowienia sytuacji dziecka. Jest nim tylko w określonym kontekście społeczno-gospodarczo-instytucjonalnym. W kontekście - biedy, opóźnienia cywilizacyjnego i niemocy dokonania strukturalnych zmian w funkcjonowaniu systemu opieki społecznej. Realnie patrząc na sytuację w Polsce jeszcze przez najbliższe 30 – 40 lat bezdzietne małżeństwa nie będą musiały w poszukiwaniu dzieci jeździć za granicę. Tak odpowiadając na postawione pytanie adopcja jawi się jako społeczna konieczność przecinająca eskalację nieszczęść dziecka. Warto jednak pamiętać, że szczęście jednych – mam na myśli dziecko i adopcyjnych rodziców – jest często nieszczęściem dla drugich – dla rodziców biologicznych. O traumie odebrania dzieci nie mówi się głośno, bo dotyczy ona tych „brudnych i złych”, krzywdzących i zaniedbujących własne dziecko. Zapomina się przy tym, że patologia społeczna jest „produkowana” przez system społeczny i cierpienie kogoś z marginesu jest cierpieniem człowieka, tyle, że nie mieszczącego się w społecznie uznawanej normie. Z tego punktu widzenia umieszczenie dziecka w rodzinie adopcyjnej wcale nie musi być uznane za sukces, a raczej za porażkę lokalnej społeczności, która nie potrafiła wystarczająco wesprzeć rodziny biologicznej w kryzysie.

Odpowiedź na pierwsze pytanie będzie zawierać mniej społecznego i publicystycznego zacięcia, za to więcej psychologicznych rozważań. Otóż mamy tu zderzenie urazów psychicznych: zerwania pierwotnej więzi u dziecka i straty naturalnego rodzicielstwa u przysposabiających. Dramat porzucenia dziecka spotyka się z dramatem bezdzietności rodziców adopcyjnych. Czy z tego zderzenia, kumulacji cierpień musi wyniknąć kolejne ? Moja teza brzmi – nie, nie musi dojść do zaburzeń w nowej rodzinie dziecka. Obciążenie jest ewidentne, ale nie bezwzględnie determinujące niekorzystne zdarzenia w rodzinie. Żeby adopcja była udana, sprzyjała rozwojowi dziecka, rodziców i całej rodziny muszą być spełnione pewne warunki, które zbiorczo nazwałbym psychoprofilaktyką adopcji. Jej stosowanie pozwala na bezpieczne i prawidłowe przechodzenie przez kolejne fazy cyklu życia rodzinnego. Zaliczam tu:



  • jawność procesu adopcji, dzięki której można zbudować pozytywną więź pomiędzy rodzicami adopcyjnymi i dzieckiem;

  • zakończenie żałoby po naturalnym rodzicielstwie przed przyjęciem dziecka do przysposabiającej rodziny i radzenie sobie z jej odległymi skutkami także po jego przyjęciu;

  • zmierzenie się przez dziecko (z pomocą rodziców i ewentualnie innych pomagających) ze skutkami zerwanej pierwotnej więzi (żałoba po rodzicach biologicznych) i brzemieniem doświadczeń z okresu przed adopcją (traumy rodzinne i instytucjonalne);

  • korygowanie nieprawidłowych postaw wychowawczych, a zwłaszcza nadmiernej koncentracji na dziecku skutkującej: indukowaniem lękiem społecznym, uzależnieniem emocjonalnym, brakiem samodzielności w codziennym życiu, wyuczeniem dziecka zachowań „over control”;

  • pomoc dziecku w kształtowaniu jego tożsamości uwzględniające jego podwójne korzenie – biologiczne (rodziny naturalnej) i społeczne (rodziny adopcyjnej) – pokonywane chaosu genealogicznego;

  • radzenie sobie przez dziecko i przez rodziców z kryzysem wieku dorastania spotęgowanym doświadczeniem zerwanej więzi przez rodziców biologicznych (występujące trudności to: niska samoocena, poczucie niespójnej tożsamości, destrukcyjne fantazje, konfliktowość, agresja, odrzucanie rodziców adopcyjnych, łamanie norm rodzinnych i społecznych, czy nawet próby samobójcze);

  • radzenie sobie przez dziecko i przez rodziców, z przeżywanym przez to pierwsze, konfliktem lojalności - rodzice adopcyjni vs. rodzice biologiczni,

a także problemem „konkurowania” rodziców adopcyjnych z idealizującymi

fantazjami dziecka na temat rodziców biologicznych;



  • przeciwdziałanie toksycznym przekazom rodzicielskim (trucizna braku akceptacji i powtórnego odrzucenia) wynikających z nie spełniania przez dziecko oczekiwań rodziców (często nierealistycznych, wygórowanych, nie uwzględniających rzeczywistego potencjału dziecka);

  • przeciwdziałanie delegacji i projekcji na dziecko oczekiwań rodziców adopcyjnych;

  • wspieranie dorastającego przysposobionego dziecka w zrozumiałym życzeniu, by odszukać biologicznych rodziców i rodzeństwo.


Wniosek ogólniejszy wypływający z powyższych rozważań byłby taki, że adopcja jest zjawiskiem, które można pozytywnie wartościować, ale jedynie, gdy spełnione zostaną określone warunki. Wtedy właśnie, kiedy adopcyjna psychoprofilaktyka, o której wcześniej pisałem, przyniesie korzystne rezultaty. A więc w wymiarze jednostkowym i konkretnej rodziny adopcja daje duże szanse rozwojowe. Wiedząc, co sprzyja pozytywnemu scenariuszowi i udanej adopcji łatwiej jest ukierunkować jej proces, jeszcze zanim dziecko trafi do rodziny oraz skorygować go, gdy pojawią się objawy dysfunkcji już po jego przyjęciu. Trzeba jednak być świadomym, że rodzicielstwo adopcyjne jest trudniejsze niż biologiczne, stawia więc większe wymagania kandydatom, którzy chcą przysposobić dziecko. Natomiast w wymiarze szerszym – całej lokalnej społeczności oraz biorąc pod uwagę polskie realia adopcja jawi się jako smutna konieczność, która zaspokaja potrzeby dziecka i bezdzietnych małżeństw, ale niestety pogłębia marginalizację

i patologię rodzin biologicznych, którym odebrano dzieci (pozbawiono władzy rodzicielskiej).

Ważny byłby również wniosek praktyczny dotyczący przygotowania rodzin adopcyjnych i pomagania im w dalszym funkcjonowaniu. Część wiedzy o warunkach dobrej adopcji można przekazać przyszłym rodzicom w toku szkolenia w ośrodkach adopcyjno-opiekuńczych. Jednak pozostają sprawy, które nie mogą być efektywnie w tym szkoleniu przepracowane,

zwłaszcza te, które są związane z budowaniem tożsamości adoptowanego dziecka oraz z jego normatywnym kryzysem wieku dorastania. Warto więc rozważyć pomysł rozbudowania istniejących ośrodków adopcyjnych o część terapeutyczną, zatrudniającą psychoterapeutów, która mogłaby wspierać rodziny adopcyjne w kryzysach, mogących pojawić się nawet wiele lat po ustanowieniu adopcji.




Literatura:
1. Błeszyński Jacek – „Kluczowe zagadnienia przysposobienia i funkcjonowania rodzin adopcyjnych”. Wyd. „Impuls”, Kraków 2003.

2. Bomba Jacek – „Kim jesteśmy, czyli o seksie”. Wyd. Literackie,

Kraków 2006.

3. Hawellek Christian – „Terapeutyczna baza. Podstawy terapii z systemami rodzinnymi z dzieckiem nie biologicznym”. W: Familiendynamik nr 2/1990. Tłumacz. Ulasińska Roma.

4. Schier Katarzyna – „Problematyka relacji w rodzinach dzieci adoptowanych”. W: Nowiny Psychologiczne nr 1/1998.

5. Milewska Ewa – „Kim są rodzice adopcyjni ? Studium psychologiczne”. Wyd. CMPP-P, Warszawa 2003.





©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna