Promocja dziedzictwa



Pobieranie 10.4 Kb.
Data10.05.2016
Rozmiar10.4 Kb.

Promocja dziedzictwa


W poprzednim numerze opisywaliśmy spór o polską kulturę, pytając o to, jakiej polityki kulturalnej państwa potrzebujemy. Odpowiedzi na to pytanie udzielali m.in. Stefan Chwin oraz obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski.

Rozmawia Agnieszka Sabor
Co tak naprawdę oznacza pojęcie „polityka kulturalna" państwa? Są kraje, które unikają tego sformułowania.

KAZIMIERZ M. UJAZDOWSKI: Fakt, że państwo zobowiązuje się do dbałości o mecenat i promocję dziedzictwa kulturalnego, nie jest szczególnym projektem wolnej Polski. To standardowe zobowiązanie każdego państwa – istnieją jednak różne warianty polityki kulturalnej, począwszy od bardzo liberalnego (Margaret Thatcher powtarzała, że państwo powinno ograniczyć swoją aktywność w tej dziedzinie wyłącznie do największych instytucji kultury i zakupów muzealnych) aż do bardzo opiekuńczego modelu francuskiego.




A model polski?

Państwo powinno brać odpowiedzialność (także finansową) za najważniejsze projekty w każdej sferze kultury. W tym celu konieczne jest stworzenie odpowiednich systemów, począwszy od takich, w których państwo przyjmuje pełną odpowiedzialność, aż po podobne do tego, który pomału zaczyna funkcjonować w filmie, gdzie część wpływów z rynku wspiera działalność rodzimych twórców.




Wokół jakich spraw powinna dziś koncentrować się polska polityka kulturalna?

Po pierwsze, trzeba sobie zadać pytanie o rozwój infrastruktury kulturalnej. Jestem przekonany, że skoro kultura to jeden z najważniejszych czynników rozwoju cywilizacyjnego, inwestycje w jej infrastrukturę – także z użyciem środków europejskich – są konieczne. Dlatego cieszę się, że w ubiegłym roku w ramach europejskiego programu „Infrastruktura i środowisko" udało się przesunąć część środków i przeznaczyć na infrastrukturę kulturalną nie 350 mln euro, ale aż 490 mln.

Kolejna sprawa to elastyczność, umożliwiająca partnerskie współdziałanie państwa z samorządami i osobami prywatnymi. Owocuje to nowymi rozwiązaniami instytucjonalnymi – państwo i samorząd mogą wspólnie prowadzić najlepsze instytucje teatralne czy muzyczne. Jeśli chodzi o osoby prywatne, ostatnio udało się przełamać nieufność państwa wobec ich intencji – dobrym przykładem jest tu kwestia konserwacji zabytków.


A muzea?

Promocja dziedzictwa historycznego (zdecydowanie wolę to pojęcie od terminu „polityka historyczna"), także poprzez muzea narracyjne, ma w dzisiejszym świecie wielkie znaczenie – by przywołać chociażby doświadczenia amerykańskie. Stąd konieczność przeobrażania naszych muzeów w duchu nowoczesności i konieczność tworzenia nowych placówek – z Muzeum Historii Polski i Europejskim Centrum Solidarności na czele.

Przypomnieć trzeba, że jest to sfera szczególnie zaniedbana – po 1945 r. w Polsce powstał jedynie nowy gmach Muzeum Narodowego w Poznaniu i Muzeum Powstania Warszawskiego – to niewiele, nawet w porównaniu z doświadczeniami II Rzeczypospolitej.

Tu trzeba powiedzieć, że po 1989 r. promocja naszego dziedzictwa z trudem zdobywała sobie należne jej miejsce w polskiej świadomości. Tak naprawdę o zmianie zadecydowały dopiero dwie akcje: pierwszą kampanią promującą dziedzictwo było niewątpliwie 25-lecie „Solidarności", w mniejszym stopniu przebiły się wydarzenia związane z działalnością Muzeum Powstania Warszawskiego.




A jak ocenia Pan „sezony polskie", promujące naszą kulturę we Francji, Niemczech, Rosji, a teraz w Izraelu?

To element, jakże istotnej we współczesnym świecie, dyplomacji kulturalnej. A poszczególne sezony oceniam dobrze, pamiętając, że w każdym przypadku pełniły inną funkcję.

We Francji czy w Niemczech stanowiły wyraz zadomowienia się Polski w rodzinie europejskiej. Inaczej było w Rosji. Czasami kultura to najlepszy sposób na przełamywanie lodów między krajami. A państwo ma prawo w tej sferze kierować się własnym interesem, dostosować promocję do swoich celów.


Promując kulturę, bardziej powinniśmy skupić się na dziedzictwie czy też na teraźniejszości?

Jedno nie wyklucza drugiego. Nie chodzi o proporcje, ale o systematyczność. Zresztą, sens polskiego doświadczenia historycznego jest identyczny z przesłaniem naszej kultury: to umiłowanie wolności, obecne zarówno w literaturze romantycznej, jak i etosie „Solidarności".




Czy polityka kulturalna państwa może w ogóle wpływać na naszą tożsamość?

Nigdy i nigdzie polityka państwa nie kształtowała ludzkiej tożsamości, ta bowiem należy do spontanicznej sfery wolności. Państwo odgrywa tu rolę pomocniczą – bez niego trudno byłoby bowiem o dzieła kultury, które nie miałyby podstaw komercyjnych. Bez pomocy państwa nie powstałby „Katyń" Andrzeja Wajdy. Trzeba by zamknąć Muzeum Narodowe w Krakowie. Kłopoty miałby nawet tłumnie odwiedzany Wawel...



KAZIMIERZ M. UJAZDOWSKI (ur. 1964) jest prawnikiem. Pełnił funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego w rządach Jerzego Buzka, Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Pomysłodawca Muzeum Historii Polski.
źródło: http://tygodnik.onet.pl/1,7095,druk.html









©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna