Promocja zdrowia, kultura zdrowotna I fizyczna numer 2015 /294



Pobieranie 1.2 Mb.
Strona1/19
Data02.05.2016
Rozmiar1.2 Mb.
  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19

L I D E R

PROMOCJA ZDROWIA, KULTURA ZDROWOTNA I FIZYCZNA



Numer 6. 2015 /294/



Aby zbudować zrównoważoną przyszłość, musimy już teraz wyjść poza horyzont celów krótkoterminowych (Jose Manuel Barroso)


Foto naszej specjalnej wysłanniczki Kamy Veymont z bocianiej stolicy Żywkowa ( to tuż, tuż przy granicy z rosyjskim Kaliningrademale bociany jak to Polacy - jakoś strachliwe nie są)
Ten numer Lidera oznaczony jako 6.2015 (294) poświęcony jest w całości strategicznym problemom zdrowia, co ma związek z intensywnie toczonymi pracami nad Ustawą o Zdrowiu Publicznym i jej operacyjnym rozwinięciem jakim ma stać się Narodowy Program Zdrowia na lata 2016-2020. O projektach ustawy pisaliśmy już wielokrotnie a tekst samej ustawy wraz z obszernym uzasadnieniem ogłoszony został na naszym portalu i w numerze 5. 2015 Lidera. Oba te dokumenty (ustawa i uzasadnienie) zaopatrzyliśmy stosownym odredakcyjnym komentarzem, szczególnie wytykając autorom (na początek) rażące niedopatrzenie polegające na tym, że do prac nad tymi dokumentami nie zaproszono przedstawicieli środowiska kultury fizycznej. Od razu odbiło się to na jakości projektu - bo kultury fizycznej, mając na uwadze jej podstawowe znaczenie dla wszelkich działań prozdrowotnych tam po prostu nie ma. Stosowny mocny protest w tej sprawie wyraził Komitet Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej Polskiej Akademii Nauk (stanowisko to publikujemy wewnątrz numeru).

W tym numerze zamieszczamy co nieco informacji o historii, źródłach kolejnych wersji oraz pełne teksty trzech kolejnych NPZ na lata 1996-2005, 2006-2015 i projekt, nad którym się obecnie pracuje na lata 2016-2020. Teksty te poprzedziłem wyborem zapisów odnoszących się bezpośrednio do kultury fizycznej. Uważna lektura pozwala zauważyć, że nieuczestniczenie przedstawicieli kultury fizycznej w pracach nad najważniejszymi strategicznymi dokumentami w zakresie zdrowia stało się już niedobrą tradycją a dziedzina ta jest coraz bardziej bagatelizowana. Jej deprecjacja nie jest już jedynie niedocenianiem – jest kardynalnym błędem i obniżeniem szans na poprawę w sferze zdrowia publicznego.




Spis treści Lider 6.2015 (294)
Zbigniew Cendrowski

Drodzy czytelnicy



W sprawach Ustawy o Zdrowiu Publicznym i Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020
Stanowisko

Komitetu Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej PAN w sprawie trybu prac nad projektem ustawy o Zdrowiu Publicznym i projektem Narodowego Programu Zdrowia
Narodowe Programy Zdrowia – trochę historii :

Deklaracje z Ałma –Ata (1978), Djakarty (1997), Kopenhagi (1998)
-Fragmenty NPZ-ów odnoszące się do kultury fizycznej
- NPZ na lata 1996 – 2005
- NPZ na lata 2006 – 2015
- NPZ na lata 2016 – 2020 (wstępny projekt)
Pani Beata Małecka – Libera Sekretarz Stanu w MZ o pracach nad Ustawą o Zdrowiu Publicznym i Narodowym Programem Zdrowia
My i nasze sprawy


  1. Przybywa w Polsce stróżów moralności, ale samej moralności – jak wykazuje życie jakby nie przybywało.

  2. Wielu ludzi łatwo i często rozprawia o problemach i wydarzeniach, mając o nich bardzo ogólne pojecie.

  3. Wielu ludzi trudzi się, mozolnie aby dostosować swoje życiorysy i poglądy do oczekiwań elektoratu.

  4. Dochodząc do władzy i chcąc ją utrzymać wielu rezygnuje z ideałów i programów wyborczych.

  5. Chcieliście „rynku”- bądźcie konsekwentni - nie dziwcie się bezrobociu i nierównościom społecznym.

  6. Jeżeli władza obywa się bez inteligencji, niech nie spodziewa się od niej zaufania i wdzięczności.

  7. Ludziom niekompetentnym nawet skomplikowane sprawy wydają się łatwe i proste.

  8. Kapłan powinien rozliczać się przed Bogiem, polityków rozliczy historia. Tak twierdzą kapłani i politycy.

  9. Politycy odpowiadają nie tylko za opracowanie programów, ale także za tworzenie warunków do ich realizacji.

  10. Zło nie polega na tym, że politycy dużo obiecują ale to , że ludzie w te obietnice wierzą.


Wybrane, czasem nieco skrócone, myśli z książeczki „My i nasze sprawy” profesora Czesława Banacha. Wyd. SPES Kraków 2000.


Zbigniew Cendrowski

Drodzy czytelnicy

Deprecjacja kultury fizycznej nie zaczęła się od uchwalenia w roku 2009 nieszczęsnej ustawy o sporcie, ta ją tylko ulegitymizowała i utwierdziła. Proces tej deprecjacji postępuje i jest jedną z głównych przeszkód w budowaniu strategii zdrowego stylu życia z systematyczną aktywnością fizyczną w roli głównej. Różne niszowe i okolicznościowe akcje i programy tylko obraz zaciemniają. Oznacza to też odsunięcie przedstawicieli nauk o kulturze fizycznej od współudziału w stanowieniu i realizacji nie tylko prozdrowotnej polityki ale także w budowaniu ogólniejszych strategii życia.

Kultura fizyczna jest częścią kultury narodowej



Warto poświęcając tym problemom kilka zdań odwołać się właśnie do przypadku ustawy o sporcie mieliśmy tu bowiem do czynienia z niezrozumiałą z żadnego punktu widzenia, intelektualnie nieodpowiedzialną decyzją uchylenia ustawy o kulturze fizycznej i zastąpienie jej ustawą o sporcie. Pisałem wtedy, że zamysł to z gruntu sprzeczny z konstytucyjnym zapisem : "Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży". (art. 68 ust. 5). Przedmiotem tej dekretacji konstytucyjnej jest kultura fizyczna jako całość i nie mówi ona, że tę jej część, jaką jest sport, należy traktować szczególnie, oddzielnie czy wreszcie jak to się wręcz stało zamiast.

Zamysł ten sprzeniewierzał się też innej konstytucyjnej zasadzie nadrzędności i bezpośredniego stosowania.



Negatywnie zaopiniowało ten pomysł, stosownymi publikacjami, wielu wybitnych znawców problemu w tym m.in. prof. prof. Henryk Grabowski, Zygmunt Jaworski i Józef Drabik. (Opinie te publikowaliśmy w Liderze).

Dodać muszę, że zbulwersowany propozycją, i alarmowany przez wiele osób, zapytałem kilkudziesięciu wybitnych przedstawicieli nauk o człowieku - co sądzą o tej propozycji. Nikt z indagowanych nie uznał tego pomysłu za udany, wielu zaś, co jest właśnie zastanawiające, o istnieniu takich zamiarów dowiedziało się już po zakończeniu oficjalnego systemu konsultacji, w której, z tego co wiem, środowiska naukowe kultury fizycznej udziału nie brały.

Protesty w tej sprawie skumulowało stanowisko Komitetu Rehabilitacji Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej Polskiej Akademii Nauk, w którym czytamy między innymi (24.09.2009) :

...Zastąpienie dotychczas obowiązującej ustawy o kulturze fizycznej ustawą o sporcie jest nieuprawnioną próbą zatarcia różnic miedzy tymi formami aktywności ludzkiej i odpowiadającymi im pojęciami, ze wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami.



...Zastąpienie ustawy o kulturze fizycznej ustawą o sporcie jest nie do zaakceptowania. Byłoby celowe zaproszenie do udziału w pracach przy tych nowelizacjach wybitnych przedstawicieli środowiska naukowego kultury fizycznej.  Komitet deklaruje gotowość współpracy w tym zakresie...
I była po tym głucha cisza.
Sport jest częścią kultury fizycznej i tylko w ten sposób może stanowić część kultury narodowej.
Podstawą kultury jest tradycja. Tradycja jest cechą wyróżniającą człowieka ze świata żywych istot. W naszym przypadku mówimy o tradycji kultury fizycznej rozpoczynającej swój bieg w postanowieniach Komisji Edukacji Narodowej, a następnie rozwijanej przez wspaniały poczet lekarzy polskich jak : Wojciech Oczko, Jędrzej Śniadecki, Henryk Jordan, Marcin Kacprzak, Józef Polak a po wojnie głównie trójprofesor (medycyna, pedagogika, kultura fizyczna) Maciej Demel. To Oni, a wraz z nimi wielcy pedagodzy i przedstawiciele innych nauk jak Florian Znaniecki, Władysław Tatarkiewicz, Bogdan Suchodolski, Stefan Wołoszyn czy Ryszard Wroczyński utworzyli wielki edukacyjno – wychowawczy i prozdrowotny wzorzec aktywności człowieka mocno osadzony w teorii kultury fizycznej. W poczet ten wspaniale wpisało się Liceum Krzemienieckie a w II RP liczna plejada prekursorów kształcenia kadr dla kultury fizycznej, którym start umożliwił i do wysiłku zachęcał sam Józef Piłsudski o czym wiedzą dobrze znawcy kultury fizycznej.

To Oni wszyscy, wspólnymi siłami, intelektem, poczuciem potrzeby narodowej, dali nam wspaniały potencjał teoretyczny i praktyczny kultury fizycznej. Sport ze wszystkimi swoimi odcieniami doskonale mieścił się w tym modelu, dopiero w ostatnich latach zaczęła niektórych ludzi sportu uwierać ta nobilitująca, ale i zobowiązująca przynależność i postanowili uwolnić się za jednym zamachem od tradycji i kultury i samotnie zająć podium.

Cios w ten z takim pietyzmem wznoszony gmach przyszedł i z zewnątrz i od wewnątrz. Z zewnątrz było to malejące zainteresowanie sprawami kultury fizycznej świata lekarskiego zaabsorbowanego sprawami klinicznymi i trudnościami w „służbie zdrowia”. Kultura fizyczna emancypowała się, tworzyła własny system wartości, wymykała spod kontroli świata lekarskiego. Od wewnątrz była to narastająca ekspansja sportu, która wywołała wielką, czasem wyniszczającą debatę pod fałszywym szyldem „wyczyn czy masowość” . Było to po części odrodzenie się znanego w starożytnym Rzymie hasła „Panem et circences” – chleba i igrzysk wzmocnionego współczesnymi tendencjami do przedmiotowego traktowania człowieka sportowca i sportu jako tych, którzy cieszą tłum i dodają blasku władzy.

Władze najczęściej nie rozumiejące tych procesów łatwo i chętnie sięgały do takich trendów, a że „znaleźli się filozofowie, którzy pochwalali wszystko co wymyślili królowie” (A.Mickiewicz.) trendy te umacniały się pod szyldem państwowych programów.

Tak więc wspólnym wysiłkiem pomniejszono tę zdrowotwórczą dziedzinę a jej rzeczywistych przedstawicieli odsunięto od udziału w kreśleniu ogólnych obrazów zdrowia. Tu przypomnę po raz kolejny, że w wyniku mojej żmudnej penetracji kilkunastu podstawowych dokumentów stanowiących strategiczne plany rozwoju i pomyślności Polski i Polaków stwierdziłem, że spośród ponad 2000 osób przedstawicieli wszystkich nauk o człowieku, autorów tych dokumentów, nie znalazłem ani jednego przedstawiciela nauk o kulturze fizycznej.

Nie inaczej jest i teraz kiedy pracuje się pospiesznie nad Ustawą o Zdrowiu Publicznym i kolejną wersją Narodowego Programu Zdrowia. Znowu nas tam nie ma. Nauczony smutnym doświadczeniem z prac nad ustawą o sporcie tym razem odpowiednio wcześniej właściwą pozycję zajął Komitet Rehabiliacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej Polskiej Akademii Nauk, który w stanowisku na ten temat pisze między innymi :



...Komitet wyraża głębokie zaniepokojenie brakiem przedstawicieli środowiska kultury fizycznej w zespołach pracujących nad projektem ustawy o Zdrowiu Publicznym i projektem Narodowego Programu Zdrowia oraz pominięciem instytucji związanych z kulturą fizyczną wśród opiniujących oba projekty.... ...brak przedstawicieli zajmujących się profesjonalnie tymi zagadnieniami w przygotowaniu projektu ustawy o Zdrowiu Publicznym i projektu Narodowego Programu Zdrowia jest poważnym niedopatrzeniem, które może być niekorzystne dla obu dokumentów.

...W związku z tym Komitet Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej Polskiej Akademii Nauk postuluje włączenie do prac nad projektem ustawy o Zdrowiu Publicznym i projektem Narodowego Programu Zdrowia przedstawicieli środowiska kultury fizycznej oraz uwzględnienie instytucji związanych tą dziedziną wśród opiniujących projekty obu dokumentów....
Nic na razie nie wskazuje aby ktokolwiek przejął się ta opinią i błąd naprawił.

Sport wyodrębniony z kultury fizycznej i zrzucający jej okowy staje się częścią popkultury



Dyskusja o wzajemnych relacjach i znaczeniach teoretycznych i praktycznych pojęć : kultura fizyczna i sport, jest tak długa jak długa jest historia nauk o aktywności fizycznej człowieka. Kultura fizyczna zawsze traktowała sport jako swoje dziecko, prawda, że czasem krnąbrne, i podatne na patologie, ale własne. Sport zasadzony na takich wrażliwych relacjach jak selekcja, rywalizacja i współzawodnictwo, wiele jednak do kultury fizycznej wnosił, tworzył dla ambitnych transgresyjne możliwości awansu, pokonywania własnych słabości, dostarczał innym barwnych i emocjonujących widowisk był istotnym źródłem wiedzy o prozdrowotnym znaczeniu wysiłku. Uważna analiza wykazuje jednak, że niemal wszystko złe co zdarzało się w obszarze kultury fizycznej, jest generowane przez sport. Mimo surowych ocen i napomnień, nikt jednak nigdy nie wpadł na pomysł, aby sport z kultury fizycznej relegować, bo bez sportu kultura fizyczna byłaby niepełna i jakoś uboga. Ale oto, od pewnego czasu to wyrastające dziecko - sport, zaczyna w poczuciu nadmiernych skrępowań, odżegnywać się od swej matki - kultury fizycznej i uważa, że może nie tylko żyć samodzielnie, ale do tej samodzielności potrzebne jest nie tylko wyzwolenie, ale przejęcie władzy całkowitej, co miałoby się dokonać przez skreślenie w prawnych i systemowych umocowaniach, gwarantowanych przez państwo, pojęcia kultura fizyczna i zastąpienie jej słowem sport. Tak oto jak we władzach dynastycznych dziecko zabija rodziców by objąć pełnię władzy a także by nikt ze świadków tej niecnoty nie pozostał przy życiu.

Ten kierunek myślenia dawał już o sobie znać wcześniej wprowadzaniem do pakietu oficjalnych pojęć takich zbitek jak "kultura fizyczna i sport" (pieczywo i bułki), a nawet wprowadzania takiej podwójnej nazwy do oficjalnej nomenklatury państwowej, jak GKKFiS (Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu). Następnym krokiem było pozbycie się członu kultura fizyczna przy utworzeniu Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu a następnie umocnienienie tej tendencji powołaniem Ministerstwa Sportu (później i Turystyki)

Przypomnijmy, co o roli i miejscu kultury fizycznej w naszej kulturze mówili i pisali wybitni przedstawiciele nauki :



Na VI Sejmiku Szkolnej Kultury Fizycznej obradującym w 2004 roku pod hasłem : szkolna kultura fizyczna wobec wyzwań cywilizacyjnych, pani dr Anna Radziwiłł, ówczesna Wiceminister Edukacji Narodowej powiedziała uczestnikom : "możecie być dumni, bowiem sprawa, którą się zajmujecie - kultura fizyczna - to ważna część kultury narodowej".

W referacie przygotowanym na II Kongres Nauki Polskiej w 1973 roku czytamy "Charakterystykę nauk o kulturze fizycznej, rozpocząć należy od stwierdzenia, że ukształtowała się ona jako interdyscyplinarna dziedzina wiedzy, leżąca na pograniczu nauk przyrodniczych i społecznych... nauka o kulturze fizycznej jest typową nauką pogranicza wykraczającą poza ramy tradycyjnych klasyfikacji nauk." (M. Demel, R. Wroczyński, K. Hądzelek, Z. Krawczyk, S. Kozłowski, H. Milicerowa, T. Ulatowski)



W dziełach prof. Ryszarda Wroczyńskiego, wybitnego pedagoga i historyka kultury fizycznej, którego 100 - lecie urodzin obchodziliśmy niedawno na Warszawskiej AWF czytamy miedzy innymi :

"W planowaniu długofalowego rozwoju kultury fizycznej niezbędne będzie współdziałanie wielu nauk, zarówno biologicznych jak i społecznych. Nauka o kulturze fizycznej skazana będzie na coraz bardziej pogłębioną integrację z innymi gałęziami wiedzy o człowieku i społeczeństwie, wzmagając widocznie swój interdyscyplinarny profil" (II Kongres Kultury Fizycznej, Gdańsk 1986)

"Tradycje wychowania fizycznego w Polsce sięgają czasów odległych a nieprzerwana ciągłość rozwojowa kultury fizycznej obejmuje parowiekowy czasokres doby nowożytnej od epoki odrodzenia po czasy współczesne" ..."Polską kulturę fizyczną cechuje szerokie widzenie jej zadań i funkcji. Tak wyrażana ona była w koncepcjach i wskazaniach najwybitniejszych ideologów i badaczy od okresu humanizmu poczynając. Najdobitniej tę zasadę ujmowania istoty kultury fizycznej w naszym kraju wyraża aksjomat Komisji Edukacji Narodowej o jedności psychofizycznego rozwoju człowieka, fizycznego i moralnego. Ta idea kształtowała humanistyczny styl naszej kultury fizycznej we wszystkich jej rozwojowych okresach. Po wtóre, wychowanie fizyczne, wszystkie jego płaszczyzny, od rekreacji, po systematyczną uprawę sprawności ruchowych, nie wyłączając najbardziej wyspecjalizowanych, traktowane jest jako czynnik ochrony i wzmagania potencjału biologicznego narodu" (Z wyboru pism, przygotowanego na obchody 100- lecia urodzin profesora)

Profesor Drabik odnosząc się do debaty sejmowej (I czytanie projektów ustaw o sporcie) pisze : "Podczas debaty sejmowej padło również inne interesujące sformułowanie: „sport jako najbardziej istotny i ważny element kultury fizycznej”. Zostało ono już wcześniej odpowiednio skwitowane przez prof. H. Grabowskiego (Lider 2009...). Powtórzę tylko, że sport to element kultury fizycznej zupełnie marginalny, nieporównywalny pod względem istotności i znaczenia z wychowaniem fizycznym. To ostatnie, dobrze przez lata szkolne prowadzone, stwarza bowiem podstawę do całożyciowej AF człowieka, a ta ma ścisły i pozytywny związek z jego zdrowiem. Zdrowie zaś to nie tylko wartość pozwalająca realizować różne aspiracje życiowe oraz środek ku lepszej jakości życia, co już wystarczy aby o nie zabiegać, ale także zasób, bogactwo dla społeczeństwa. Tylko zdrowe społeczeństwo może się rozwijać gospodarczo i pod każdym innym względem. Prawo do zdrowia gwarantowane jest naszemu obywatelowi konstytucyjnie. Zatem kultura fizyczna, w tym rekreacja ruchowa nie może być tylko „domeną wolności obywatelskiej”. Jej wspieranie jest obowiązkiem państwa, ponieważ poprawa zdrowia należy do jego obowiązków. Świadome działania zwalniające państwo od tego obowiązku godzą w rozwój jego narodu."(Pełny tekst tej opinii został opublikowany w Liderze nr 2.2010)


Problem nie dotyczy wyłącznie samego projektu ustawy - dotyka wielkiego problemu rangi kultury fizycznej

Wołałem wtedy, jak ongiś wołano pod Ujściem i wskazując na Sejm „Kulturę fizyczną tam mordują”. Uważam za konieczne, aby sprawa rangi i pozycji kultury fizycznej, w gronie innych nauk, w stanowieniu prawa, urządzeniach organizacyjnych, formułowaniu zrębów teoretycznych i praktycznych, niezależnie od losów wspomnianego projektu ustawy, była poddana powszechnej i gruntownej, ale niespiesznej debacie całego środowiska naukowego kultury fizycznej, co spełniałoby marzenie - życzenie profesora Macieja Demela, który w swej wydanej niedawno książeczce "Repetycje" pisze :

"Chciałbym także, aby wzrastała spójność naszego środowiska. Tę zaś osiąga się poprzez świadomą aprobatę wspólnego paradygmatu - idei głównej - co z kolei wymaga powszechnego śledzenia kanonu literatury z naszej dziedziny, tj. dzieł o najwyższym poziomie uogólnienia".

Czyż pojęcie: "kultura fizyczna częścią kultury narodowej" nie jest takim paradygmatem ?


Od lat obserwujemy jak różne gremia, na szczęście mało liczne, choć czasem władcze, usiłują sprowadzić wielowymiarowe znaczenie kultury fizycznej do wymiaru sportu.

Nie budzi oporów, może być nawet pochwalona, determinacja wielu działaczy kultury fizycznej w forsowaniu na grunt polski pojęcia "sport dla wszystkich", bo jest to rozsądny zamiar powszechniejszego wykorzystania oferty sportowej dla aktywizacji fizycznej człowieka. Zdecydowany sprzeciw budził natomiast zamysł, aby terminem "sport dla wszystkich" zastąpić pojęcie kultura fizyczna.

Coraz częściej też pomijano człon „dla wszystkich” i mówiono po prostu sport. Idąc dalej, jakby ośmieleni brakiem zdecydowanego sprzeciwu ze strony czołowych ośrodków myśli teoretycznej i wielu autorytetów naukowych, formułuje się w oficjalnym dokumencie państwowym (Strategia rozwoju sportu do roku 2012) następujący lapsus :

We współczesnym świecie, na określenie aktywności fizycznej jednostek i grup oraz jej organizowanie w różnych formach i dla różnych celów, używa się jednego pojęcia – sport. W rozumieniu niniejszego dokumentu sport obejmuje wychowanie fizyczne, sport dzieci i młodzieży, sport dla wszystkich, sport niepełnosprawnych, sport wyczynowy, olimpijski i profesjonalny”.



Interesująca byłaby odpowiedź na pytanie : Jakie to autorytety naukowe były autorami tej konstatacji ?

Pamiętam wspaniałe dyskusje na ten temat z panią profesor Teresą Wolańską, która była gorącym orędownikiem terminu „sport dla wszystkich” i zwolennikiem jego wprowadzenia w Polsce. Będąc niewątpliwie najwyższym autorytetem naukowym w tej kwestii, mając wiedzę, doświadczenie i znajomość naszych realiów rozumiała jednak, że potrzebna nam jest przede wszystkim i najpierw dobra praktyka, realizacja programów długofalowych zmieniających mentalność i styl życia naszego „hipokinetycznego” społeczeństwa, a wszelkie terminy, nazwy, pojęcia powinny wieńczyć dzieło realizowane w praktyce. Nigdy zresztą prof. Wolańska nie mówiła o zastąpieniu terminu "kultura fizyczna" terminem "sport dla wszystkich", a myślała raczej o daleko posuniętej demokratyzacji sportu i takiego jego urządzenia, aby jego podstawową wartością i podstawą nie były tylko selekcja, rywalizacja i współzawodnictwo, ale wszechstronnie rozumiane uczestnictwo, uprawianie sportu w formie doskonalenia siebie, a nie do rywalizacji z innymi. Wywieszanie szyldów przed zakończeniem budowy jest jednym z naszych klasycznych narodowych błędów. Ale mając oczywiście krytyczny stosunek do takiej radosnej twórczości, chciałbym jednak zrozumieć autorów i wyjaśnić sobie ich intencje i zamiary. Jednym z argumentów jest przykład Europy skąd płyną do nas różne hasła i idee pod szyldem sportu. Więc bierzemy z Europy te hasła, slogany, pojęcia, nie bacząc na to, że w tamtym obszarze kulturowym, cywilizacyjnym i innej sytuacji ekonomicznej społeczeństw, znaczą one zgoła coś innego niż u nas i wynikają nie z igraszek terminologicznych a ugruntowanej praktyki. To lekceważenie gruntu polskiej tradycji kulturowej jest trudne do zaakceptowania.

  1   2   3   4   5   6   7   8   9   ...   19


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna