Renesans „Dziennika”



Pobieranie 12.5 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar12.5 Kb.
Renesans „Dziennika”


11 stycznia najdłużej regularnie wychodzący poza granicami Polski polskojęzyczny dziennik ponownie zaznaczył swoje miejsce w historii polskiej prasy.

Londyński „Dziennik Polski" - założony przez żołnierzy Andersa, a później będący jedyną polska gazetą codzienną wychodzącą w Europie poza cenzurą oraz jedną z pierwszych etnicznych gazet codziennych w Wielkiej Brytanii - ukazała się w nowej, atrakcyjnej szacie graficznej, w nowym forma­cie i objętości, z nową zawartością merytoryczną. Zmiana, która w kategoriach medialnych może być porównywalna z zamknięciem londyńskich „Wiadomości" 20 lat temu czy „Kultury" po śmierci Jerzego Giedroycia, z tą różnicą, że za­miast zamknięcia i oddania zszywek do muzeum prasy pol­skiej, „Dziennik Polski" podejmie wyzwanie dostosowania się do dynamicznej rzeczywistości imigracji polskiej w Wiel­kiej Brytanii, a zwłaszcza w Londynie.



***

Ostatnie 5-7 lat było świadkami sporych zmian w strukturze polskiej diaspory na Wyspach. Wraz ze spadkiem liczebności emigracji żołnierskie] (w 1945 r. było ich 150 tys., teraz z pierwszego pokolenia pozostało ok. 20 tys.), gwałtownie rosła emigracja zarobkowa, również wysoce zróżnicowana. Polacy wyjeżdżający do Londynu nie pracu­ją już - tak jak na początku lat 90. - jedynie przy remontach domów, sprzątaniu czy nalewaniu piwa. Dzisiaj przy­jeżdżają także architekci, dziennikarze, projektanci mody, maklerzy, prawnicy, informatycy, pielęgniarki itd. Ułatwie­nia wizowe, łatwość dostępu do rynku pracy i jeden z naj­niższych wskaźników bezrobocia w Europie (4,5 proc.) pozwoliło w ostatnich latach polskim emigrantom całkiem nieźle awansować, lak grzyby po deszczu powstają firmy doradcze, prawnicze, sklepy (10 lat temu wiele sklepów zamykano), firmy przewozowe, polskie bary, polskie salo­ny fryzjerskie, gazety z ogłoszeniami itd. Liczbą chrzcin i ślubów w polskich kościołach rośnie, W niektórych dziel­nicach polski język skutecznie konkuruje z hindi i turec­kim. Na koktajlach w Foreign Orfice bądź w siedzibie księ­cia Karola polskie kelnerki to rutyną. Według danych kon­sularnych, w 2002 roku wjechało na teren Wysp 210 ty­sięcy Polaków. Podczas referendum europejskiego do gło­sowania w ambasadzie zarejestrowało się ponad 8 tyś. Osób, (dla porównania w Chicago zarejestrowało się 9 tys., a tam jest Polaków ok. półtora miliona).

W branży budowlanej Polacy w Londynie zastąpili królują­cych wcześniej Irlandczyków (którzy teraz lepiej zarabiają u siebie), opanowując rynek remontowy w zachodnim Londy­nie. Powstało wiele fortun przypominających historie amery­kańskie - przypadki osób, które 5 lat temu sprzątały a dzisiaj są właścicielami firm z 2 min funtów obrotów rocznie bądź ro­botników, którzy 10 lat temu stawiali cegły, dzisiaj mieszkają w domu za 3 min w Richmond, nie są odosobnione. Na szer­szym ekonomicznym planie zjawiska te napędzają jednocześ­nie gospodarkę brytyjską, wpisując się w trwający od 1997 ro­ku okres prosperity. Sukces polskich imigrantów jest sukcesem Wielkiej Brytanii. To właśnie między innymi umiejętność dos­tosowania się Polaków do tutejszej gospodarki skłoniła rząd JKM, 10 grudnia 2002 roku do zrezygnowania z okresu przej­ściowego względem prawa do pracy po l maja 2004 roku.

Jednocześnie należy z całą siłą podkreślić, że na wzboga­caniu i awansie Polaków w Wielkiej Brytanii korzysta w ostate­czności Polska. Sumy pieniędzy przesyłanych do rodzin w Pol­sce wynoszą dziesiątki milionów funtów rocznie. To namacalny dowód, ze żyjemy w zjednoczonej Europie, gdzie przepływ kapi­tału jest coraz łatwiejszy.



***

Oczywiście proces ten to me tylko skutek ostatniej fali mi­gracji, ale tego, ze już od pół wieku Polacy - jako jedna z pier­wszych znaczących grup etnicznych w Wielkiej Brytanii (zapo­czątkowując wielokulturowe społeczeństwo brytyjskie - stano­wili część tutejszego społeczeństwa, tworząc świetnie zorgani­zowaną polską strukturę stowarzyszeń, samopomocy, instytu­cji edukacyjnych i medialnych. „Dziennik Polski" jest tworem tej właśnie emigracji, teraz przekazującej sztafetę następnemu pokoleniu. Symbolicznym gestem tej ewolucji jest zmiana nazwy z „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza" na „Dziennik Polski" tout court. Z drugiej strony pewne rzeczy się nie zmie­niają. W 1945 r. w Wielkiej Brytanii „Dziennik" też był potrzeb­ny polskiemu żołnierzowi, aby znaleźć się w nowej angielskiej rzeczywistości, aby ułatwić zapuszczenie korzeni na Wyspach, znaleźć pracę, znaleźć dom, przyjaciela czy powspominać Pol­skę. Tę tradycję „Dziennik Polski" będzie kontynuować. Polity­czny czy ekonomiczny - emigrant pozostaje emigrantem.


***
W kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej i ot­warcia brytyjskiego rynku pracy l maja, można spodzie­wać się, ze Wielka Brytania będzie dla Polaków jeszcze bardziej atrakcyjna, a awans społeczno-ekonomiczny polskich emigrantów zarobkowych nabierze tempa. Tysiące z nich już czuje się w pełni londyńczykami, nie mając wcale zamiaru wracać. Poczucie to potwierdzi się 10 czerwca, kiedy to dziesiątki tysięcy Polaków będzie mogło skorzystać ze świeżo nabytych praw wyborczych do głosowania na mera Londynu i London Assembly. Już teraz kandydaci na mera spoglądają z zainteresowaniem na środowiska polskie w nadziei na głosy polskich londyńczyków. To tyl­ko jedna z wielu spraw, jakie odnowiony .”Dziennik Polski" czuje się w obowiązku nagłaśniać, edukując Pniaków co do swoich praw i obowiązków względem społeczeństwa przyjmującego.

Na tle tych zmian „Dziennik Polski" uznał, że jest za pięć dwunasta, jeśli chodzi o dotarcie do nowych czytelników. Częściowo odmłodzony zespół, na jakiegoś czasu wprowadza zmiany wcześniej nieobecne - wywiady z an­gielskimi politykami, materiały śledcze (handel kradziony­mi paszportami, o których po „DziennikuPISAŁ Evening Standard, działalność gang masters, działalność nielegal­nych biur porad imigracyjnych, etc.), interwencyjne itd. Jednak teraz nadszedł czas na zmianę wizualną i meryto­ryczną, polegającą na dostosowaniu się do nowych wa­runków.

Zmieniła się nie tylko szata, ale i zwartość merytoryczna. „Dziennik Polski", wydawany przez Polską Fundację Kulturalną, założoną przez gen. Andersa., chce być głosem z Londynu, na bieżąco śledzącym wydarzenia w jednej z jednej z ważniejszych stolic Europy. Dzięki zupełnej niezależności od układów i nacisków z Polski „Dziennik Polski” ma po­tencjał stania się gazetą opiniotwórczą i i wnosząca nową jakość oraz chłód i świeżość spojrzenia, dać może jedynie perspektywa na kraj z oddali.

11 stycznia, przy okazji odbywającego się po raz drugi w Londynie Finału WOŚP w Acton Town Hall ,,Dziennik Polski" ukazał się w nowym kształcie. Redaktorem naczelnym (który m.in. stoi za decyzją o ostrym pójściu naprzód) jest dr Grzegorz Małkiewicz – członek opozycyjnego wobec władz PRL krakowskiego SKS-u, oksfordzki uczeń prof. Leszka Kołakowskiego, od ponad 20 lat mieszkający w Londynie. W ramach odnowy „Dziennik" nawiązał stałą współpracę z jednym z bardziej znanych w Wielkiej Brytanii rysowników i grafików - Andrzejem Krauze.


[Forum dziennikarzy nr 3, 2004]


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna