Rycerze-rabusie na tle ethosu rycerskiego



Pobieranie 126.36 Kb.
Data05.05.2016
Rozmiar126.36 Kb.


ROZDZIAŁ I
RYCERZE-RABUSIE NA TLE ETHOSU RYCERSKIEGO
Ethos rycerski w rozumieniu potocznym to z pewnością podstawowa kategoria kultury średniowiecznej a jednocześnie wyznacznik sposobu zachowania, postępowania, a nawet życia ludzi należących do stanu rycerskiego. Gdyby jednak sięgnąć głębiej okazałoby się, że to pozornie proste pojęcie komplikuje się, ewoluuje, że różne były jego zastosowania w praktyce i różny rezonans społeczny. W kontekście niniejszej pracy podstawową kwestią jest próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy ethos rycerski rzeczywiście pokrywał się ze stanem rycerskim-innymi słowy, czy każdy rycerz musiał i chciał go przestrzegać? Największą wątpliwość budzi problem –znów tylko pozornie prosty-gdzie na tle ethosu rycerskiego umieścić rycerza-rabusia, tego, który mimo swej przynależności stanowej dopuszczał się gwałtów i bezprawia? Wydaje się bowiem, że sprawa ta wykazuje szereg zależności natury ekonomicznej, społecznej, kulturowej a nawet charakterologicznej. Pewne jest natomiast, że nie sposób rozwikłać tej kwestii bez ukazania choćby ogólnych zarysów zjawiska społecznego, jakim był w średniowieczu ethos rycerski.

Ethos rycerski dotarł na Śląsk nieco wcześniej niż do reszty Polski. W początkach wieku XIV, kiedy na Śląsku turnieje rycerskie zdobyły już sobie pewną popularność, w Polsce pozostawały one wciąż zjawiskiem mało rozpowszechnionym. Zresztą pierwszy znany turniej rycerski na ziemiach polskich odbył się dużo wcześniej, bo już 24 II 1243 r. właśnie na Śląsku, w Lwówku Śląskim, w czym niemały udział miał Bolesław Rogatka1. Turniej rycerski, choć tylko pośrednio związany z samym ethosem rycerskim, świadczył o powiązaniu książąt i rycerzy śląskich tego okresu z kulturą zachodnioeuropejską i o rozpowszechnieniu się rycerskiego wzorca osobowego. Wzorzec ten, choć różnie przedstawiany, ma jednak pewne cechy niezaprzeczalne. Należą do nich przede wszystkim: wierność seniorowi, uczciwość w walce, hojność i odwaga. Oczywiście nie można zapominać o praktycznym źródle tych cech: uczciwość w walce, rozumiana jako rezygnacja z niegodnych metod walki (jak atak na przeciwnika z tyłu lub w liczebnej przewadze) służyła bezpieczeństwu ciężkozbrojnego jeźdźca podczas zmiany konia, broni lub pozycji w walce2. Jean Flori zwraca uwagę na inne istotne wyróżniki kunsztu rycerskiego Według niego powszechnie przyjętą zasadą było traktowanie więźniów z szacunkiem, szczególnie jeśli były to osobistości znane i o wysokiej pozycji społecznej. Oczywiście i tu przeważały względy parktyczne-dobre traktowanie miało ułatwić ewentualne uzyskanie okupu oraz zniwelować chęć odwetu3. Również rzezie ludności, choć częste podczas licznych wojen i sporów z udziałem wojowników stanu rycerskiego, nie mogły uchodzić za coś chwalebnego i naturalnego4.

Wydawałoby się zatem, że skoro wspomniany Bolesław Rogatka, jako inicjator turnieju, a wraz z nim z pewnością niemała część rycerstwa, ulegli tradycji (czy też modzie)5 obowiązującej rycerstwo zachodnie, to również nieobce będzie im przestrzeganie będącego jej wytworem wzorca osobowego. Jak dalece stwierdzenie to mija się z prawdą widać wyraźnie po czynach, jakich dopuszczał się książę legnicki. W roku 1249 działający prawdopodobnie z przyzwolenia Rogatki najemni rycerze niemieccy spalili w Środzie Śląskiej około 500 osób6. Tego typu rzezie nie były ani szlachetne, ani potrzebne, nawet na tle wieloletnich wojen i waśni będących udziałem Rogatki. Nie był to zresztą jedyny przypadek łamania przez księcia rycerskiego wzorca. Niepowodzenia i straty terytorialne w walce ze swym bratem Konradem, zachęciły księcia do szukania rekompensaty poprzez porwanie i uwięzienie biskupa wrocławskiego Tomasza. Jak pisze kronikarz, Rogatka „powodowany diabelskim szałem i namówiony przez Niemców, których radą kierował się-jak złodziej i łotr, a nie jak książę-rozkazał biskupa śpiącego w łóżku pojmać po wyłamaniu drzwi, obrabować ze wszystkich rzeczy, a jego samego obnażyć z szat”7. Następnie dostojnikowi kazano jechać konno „w samej koszuli i krótkich spodniach”, chociaż wiedziano, że biskup „nie zwykł jeździć konno, ponieważ był już ociężały”8. Biskupa wraz z prepozytem Boguchwałem i kanonikiem wrocławskim Hekkardem uwięziono we Wleniu. Potem biskupa przewieziono do Legnicy. Arcybiskup gnieźnieński oburzony (podobnie jak i całe miejscowe duchowieństwo) rzucił klątwę na Bolesława. Mimo że biskup obiecał po wypuszczeniu zapłacić okup w wysokości 20 tysięcy grzywien srebrnych, to Rogatka nie chciał tego uczynić dopóki nie zobaczy pieniędzy, „o które więcej dbał niż o zbawienie i stan swego honoru”; dopiero po wpłacie części okupu i daniu w zastaw jeńców biskup został uwolniony9.

Nierycerski sposób postępowania był Rogatce nieobcy również w innych sytuacjach. Po ostatniej, nieudanej wyprawie na Wrocław, książę został uwięziony przez rycerstwo legnickie, aby „się w swych sprawach porachował z sumieniem10”. Jednak po uwolnieniu sytuacja nie zmieniła się: książę najpierw oddał kilka warowni w ręce niemieckich rycerzy, a następnie przekazał gród lubuski na rzecz arcybiskupa magdeburskiego, i uzyskawszy w ten sposób wsparcie zorganizował nowe oddziały zbrojne, na których czele zaczął napadać na dobra swych poddanych mszcząc się za uwięzienie11.

Postępowanie Rogatki daleko odbiegało od ideałów rycerskich. W przytoczonych wyżej przykładach książę jawi się jako osobowość mściwa i bezwzględna, bez szacunku dla wroga i dla Kościoła. W kręgach książąt wielkopolskich był przedstawiany jako pijak, lubieżnik, swawolnik, łowca przygód, niedbający o interesy państwa, zbrodniarz, głupek i odszczepieniec, jako ten, który „pozbawiony został własnej ziemi legnickiej, tak, że żałośnie włóczył się teraz, czasem konno, czasem pieszo, bez jednego sługi, tylko z oszustem Surianem12”. Inaczej zapamiętali postać Rogatki przedstawiciele europejskiej kultury rycerskiej. W latach sześćdziesiątych XIII w. na Śląsku (w Legnicy również) przebywał Tanhauser, sławny w średniowiecze Europie minnesinger. Postanowił on zachować w pamięci Herzoga Heinricha von Pressela (księcia Henryka z Pressela), który był wzorem cnót rycerskich. Najnowsze badania J. Mularczyka udowodniły, że tajemniczy Heinrich von Pressela to właśnie Bolesław II Rogatka, „dusza również poetycka13”. Należy jednak pamiętać o tym, że w pieśniach minnesingerów zwykle idealizowano rzeczywistość i próżno szukać w nich odbicia prawdziwego charakteru bohaterów. W tym kontekście pielgrzymka, jaką za uwięzienie biskupa wrocławskiego Tomasza I odbył Rogatka wraz z grupą rycerzy w roku 1258, uchodzić może wyłącznie za akt polityczny. Fakt, że liczącą 85 kilometrów trasę ze Złotoryi do katedry gnieźnieńskiej książę przebył boso i w pokutnej szacie wiązałbym również bardziej z obowiązującymi w takich przypadkach normami, niż z rzeczywistą skruchą.

Wyczyny Rogatki nie są przykładem odosobnionym. Jego wnuk Władysław legnicki powielał wzorzec osobowy dziadka i wraz z niemieckimi rycerzami-rozbójnikami łupił okoliczne dobra. Dopiero zdecydowanie działanie Bolesława, księcia brzeskiego, doprowadziło do chwilowego przerwania tego procederu przez uwięzienie brata w lochach legnickiego zamku, choć nie przeszkodziło to Władysławowi wrócić do działalności rozbójniczej w okresie późniejszym14.

Nie tylko książęta, lecz również królowie nie zawsze przestrzegali rycerskiego kodeksu. Jan Długosz narzeka na Władysława Łokietka, że ten nie walczy z plagą rozbójników, a brak wypraw wojennych do krajów ościennych zmusza nawykłe do rabunków wojsko do napadania „na swoich”, (czyli głównie w Wielkopolsce). Formalny zakaz rozbojów nie odnosi skutku, gdyż sam władca patrzy na winnych „przez szpary15”. Szczególnie złą sławę zyskały Łokietkowi rządy wielkopolskie w latach 1296-1299, obfitujące w rabunki i gwałty na niewiastach16. Jakkolwiek można brać poprawkę na osobisty stosunek kronikarza do Łokietka, a także ubarwienia literackie, nie przesłania to ogólnego wniosku, że ideały rycerskie, a wraz z nimi kultura dworska, na przełomie XIII i XIV w. nie zdążyły jeszcze zakorzenić się na ziemiach polskich. Jan Długosz opisuje ówczesne dzieje jako pasmo wojennych napaści, grabieży, otruć, mordów i uwięzień, w których prym wiodą Litwini, Prusacy, krzyżacy oraz rozliczni książęta ze wszystkich zakątków kraju (w tym również ze Śląska), a nawet z Czech, Węgier czy Cesarstwa Niemieckiego17. W tych warunkach dopiero Kazimierz Wielki wystąpił jako zdecydowany wróg rozbójnictwa, o czym świadczy choćby sprawa wojewody poznańskiego Macieja Borkowica, który nie tylko dawał ciche przyzwolenie licznym w Wielkopolsce rozbójnikom, lecz nawet próbował im przewodzić. Bezskuteczne groźby i napomnienia ze strony Kazimierza Wielkiego zmusiły w końcu króla do pojmania krnąbrnego wojewody i skazania go na śmierć głodową18. W tym okresie kultura rycerska i dworska dzięki bliskim kontaktom dworu polskiego z dworami europejskimi (głównie Czech i Węgier) zaczęła zyskiwać zwolenników także w Polsce. Kazimierz Wielki wprowadził do repertuaru rozrywek swego otoczenia turnieje rycerskie, w których być może i sam władca brał udział, jak czynił to choćby cesarz i król Cypru Piotr de Lusignan19. Dowodem na zainteresowanie się dwornością w tym okresie jest powstały w latach dwudziestych XIV w. dydaktyczno-satyryczny poemat „Antigameratus”, w którym autor-kanonik krakowski Frowinus ze Starego Sącza-opisuje wady przedstawicieli różnych stanów oraz wskazówki obyczajowe20. Wraz z tym zainteresowaniem szła z pewnością coraz głębsza recepcja ideałów i obyczajów rycerskich, choć w tym okresie bardziej już chyba jako moda niż rzeczywista postawa życiowa czy społeczna.

Przy omawianiu rozboju królewskiego i książęcego należy jednak rozróżnić między „sprzyjaniem” temu procederowi-jak w przypadku Łokietka, od zajmowania się nim osobiście. Wymownym przykładem tego ostatniego jest grabież, jakiej dopuścił się król czeski Wacław IV w roku 1381 we Wrocławiu. Według relacji długoszowskiej w tymże roku król przybył do miasta w celu rozsądzenia sporu między kanonikami wrocławskimi a rajcami miejskimi, dotyczącego sprzedaży piwa świdnickiego w domach wikariuszy kościoła katedralnego i św. Krzyża. Do czasu rozsądzenia sporu król polecił duchownym wrocławskim odprawiać nabożeństwa w jego imieniu. Kiedy w geście sprzeciwu duchowni opuścili miasto, Wacław IV zezwolił swemu wojsku złupić dwór biskupi, wszystkie klasztory oraz domy kanoników i innych księży. Zabrano złoto, srebro, pieniądze, wartościowe naczynia i szaty oraz inne łupy. Z tego wszystkiego część przypadła również królowi. Do tego uprowadzono tak wielką liczbę bydła, że mimo zaniżonej ceny nie udało się go sprzedać w całości na miejscu i część musiano wysłać do Czech. Pieniądze pochodzące z rabunku król przeznaczył na wystawne zabawy i uczty21. Nieco barwniej zdarzenie to opisuje Janko z Czarnkowa. Według jego relacji Czesi obok klasztorów obrabowali również kościół św. Wincentego, zabrali kosztowności nawet z miejsc ukrytych „rozbiwszy zamki”, a bydło musieli w całości pognać do Czech22. Kronikarz pisze również, że „jak wspominają”, z kościołem wrocławskim podobnie postąpił dziad Wacława IV Jan Luksemburczyk, kiedy został wyklęty przez biskupa Nankiera. Jan Luksemburczyk nie złupił jednak kościoła, a tylko wygnał duchownych z miasta, ponieważ nie zgodzili się na jego apelację do Rzymu23.

Przykład powyższy znakomicie pokazuje, że nawet koronowane głowy chrześcijańskiej Europy nie cofały się przed grabieżą dóbr kościelnych i własnych poddanych. Przypadek Wacława IV jest o tyle dobitny, że nie tylko miał miejsce w warunkach pokojowych, a nie wojennych, ale też, że odbył się bez znaczącego powodu. Wydaje się, że ważką rolę grały w tym wypadku względy ambicjonalne i charakterologiczne króla, w mniejszym natomiast ekonomiczne czy polityczne. W pozostałych kwestiach złupienie kościoła wrocławskiego nie odbiega zbytnio od ówczesnych zwyczajów. Rycerstwo bowiem często rabowało na własną rękę lub z polecenia władcy, przekazując mu potem całość lub część zagarniętych dóbr. Rozdzielane następnie wśród rycerzy stanowiły one zapłatę za wierną służbę. Ci zaś, którzy specjalnie się odznaczyli, mogli liczyć na hojniejsze wynagrodzenie. Inna formą zapłaty było wydawanie rycerzom na łup zdobywanych miast i zamków24. Już w końcu XII w. ustalił się zwyczaj, że jedna trzecia łupów wojennych lub okupu za pojmanego jeńca przypadała królowi, a jedna trzecia dowódcy. Resztę rozdzielali między siebie rycerze25.

Przykładów królewskiego rozboju można znaleźć więcej. Król Henryk Młody, przewidziany na władcę Anglii, dla opłacenia wojsk najemnych dokonał grabieży skarbców Saint-Martial w Limoges oraz w Grandomont26.

W literaturze naukowej utarł się zwyczaj wiązania recepcji kultury rycerskiej z wyższą warstwą stanu szlacheckiego. Zależała ona od zamożności, wykształcenia, tradycji rodzinnych. Z pozoru oczywistym wydaje się fakt, że tylko bogatych królów, książąt i możnowładztwo stać było na prowadzenie dworskiego życia, organizację turniejów, opiekę nad minnesingerami. Tymczasem należy zwrócić uwagę, że kultura rycerska to nie to samo, co ideały i cnoty rycerskie. Przykłady książąt i królów z rozmachem łupiących swych poddanych świadczą o tym, że nie przestrzegali oni zasad rycerskich, nie bronili słabszych, nie walczyli w imieniu Boga, brak w nich było szacunku dla pokonanego wroga. Późnośredniowieczna moda pozwalała zastąpić ideały rycerskie kulturą dworską. Nie trzeba być prawdziwym obrońcą wiary, wystarczy hojność wobec Kościoła; zamiast pokazywać odwagę w boju, wystarczy wygrać turniej. W wielu wypadkach XIV-XV-wieczni władcy i możni nie różnią się znacząco od XII-wiecznych miles Christi, którzy wprawdzie gotowi byli oddać życie w obronie grobu Chrystusa, jednak w czasie wojen czy napadów, dokonując grabieży i łupiestwa terytorium przeciwnika, często nie oszczędzano świątyń, dóbr kościelnych, biskupich, klasztornych. Tak było podczas antypapieskich wypraw cesarzy niemieckich Fryderyka Barbarossy, Henryka IV oraz Henryka V. Ten ostatni wtrącił do więzienia papieża Paschalisa II. W 1075 po zwycięskiej bitwie z Sasami pod Behrungen rycerze Henryka IV dokonali gwałtu na kobietach ukrytych w kościele, „a gdy w barbarzyński sposób żądze swe zaspokoili, palili kościoły razem z kobietami27”. Natomiast podczas czwartej wyprawy krzyżowej, po zdobyciu Konstantynopola, krzyżowcy zrabowali wiele cennych relikwii w celach handlowych. Były to m.in. tunika Chrystusa, gwoździe, jakimi był przybity do krzyża, korona cierniowa, głowa Jana Chrzciciela i krew Chrystusa w kryształowym naczyniu28.

Tak więc w sferze moralnej, ideologicznej książęta i królowie często równi byli zwykłym rycerzom-rabusiom. Cienka granica między zagarnianiem należnego łupu wojennego od pokonanego wroga a zwykłym rabunkiem i zaspokojeniem własnych żądz często była przekraczana. Nie należy się temu dziwić, wszak podstawowym środkiem utrzymania przez całe niemal średniowiecze była dla rycerza wojna. Dla niewykształconego, ale doświadczonego w boju wojownika sprawy ideologiczne miały z pewnością znaczenie drugorzędne. Udana wyprawa to taka, która przyniosła duże łupy. Nawet najznamienitszy polski rycerz Zawisza Czarny z Garbowa, popularność zdobył w dużej mierze dzięki sukcesom ekonomicznym, które z poziomu przeciętnego szlachcica wyniosły go na pozycję człowieka szanowanego i podziwianego. Oczywiście majątek zdobyty przez Zawiszę wynikał w dużym stopniu z jego wierności ideałom rycerskim-męstwu, prawości oraz dbałości o honor-jednak należy pamiętać, że bogactwo osiągnięte dzięki wierności feudalnym cnotom, w czasach, gdy rycerstwo schodziło już z dziejowej sceny, było czymś niespotykanym i zdumiewającym29. W rycerskim ethosie na pierwszym miejscu stawiano honor i sławę, a kwestie materialne zwykle przemilczano, ponieważ szlachetnie urodzonym nie wypadało walczyć dla zysku30.

Ważną cezurą dla rozwoju ethosu rycerskiego był wiek XIII. W tym bowiem okresie model wychowania rycerskiego zaczął bowiem nabierać charakteru ziemiańsko-dworskiego, a jego podstawowym celem było nauczenie młodzieńca zarządzania majątkiem. Wiązało się to z kryzysem feudalnej Europy, który osłabił ekonomiczne fundamenty funkcjonowania stanu rycerskiego. Trafnie ujął to L. Kajzer: „Obumieranie starych zasad renty feudalnej podkopało potęgę właścicieli ziemskich-książąt i rycerstwa, zmieniło stosunki na wsi, ożywiło rynek i produkcję, a w efekcie jeszcze bardziej ugruntowało prymat miast i najbogatszych mieszczan”31. Choć jeszcze długo o statusie społecznym decydowała ilość posiadanej ziemi, to coraz bardziej liczyła się ilość posiadanych pieniędzy. Kajzer widzi to jako efekt zwiększenia się obrotu pieniężnego i rozpowszechnienia się złotych monet (bimetalizm)32. Zaczęła tworzyć się nowa „arystokracja pieniądza”- kupcy, bankierzy, bogaci mieszczanie-która wraz ze wzrostem swej potęgi ekonomicznej starała się uzyskać odpowiednie prawa i znaczenie społeczne. Budziło to zazdrość rycerstwa, a jednocześnie stanowiło niebezpieczeństwo jego deklasyfikacji i zmusiło do przekształcenia się w ziemiaństwo. Proces ten nasilił się w wieku XV, a wraz z nim dawny kształt ethosu rycerskiego zaczął zanikać. Opiewany przez Długosza Zawisza Czarny, który „odznaczał się słodyczą języka, gładkością i wdziękiem tak, że swą uprzejmością przyciągał do siebie nie tylko ludzi odważnych i dobrze urodzonych, ale także barbarzyńców” to już typ XV-wiecznego rycerza dworskiego33. Jednocześnie spadało znaczenie rycerstwa jako siły wojennej. Wojna stuletnia pokazała, że armia starego typu, oparta o ciężkozbrojne, konne rycerstwo, nie jest w stanie podołać angielskim łucznikom i piechocie. Wraz z rozwojem armii typu zaciężnego obumierała również wojenna etyka rycerska-dla najemników wojaczka była przede wszystkim zawodem, a najlepszą drogą do zachowania życia i statusu finansowego było zabicie i obrabowanie przeciwnika34.

Skoro więc wyższe warstwy stanu szlacheckiego zaczęły odchodzić od tradycyjnych wartości związanych z ethosem rycerskim, to przypuszczać można, że wśród szeregowego rycerstwa proces ten zaznaczył się jeszcze silniej. Jeszcze w XIII w. większość szeregowych rycerzy mieszkała w zwykłych chatach razem z poddanymi chłopami35. Od ogółu społeczności różnili się tym, że podlegało im kilka rodzin chłopskich, jedli więcej mięsa, nosili skórzane buty i mieli prawdziwą broń. Już wówczas istniało na Śląsku kilka pośrednich warstw między możnowładztwem a kręgami ubogich wojów. W tym okresie ta ostatnia grupa uległa deklasacji, ponieważ nie mogła sprostać wymaganiom militarnym, a uprawianie przez nich ziemi własnoręcznie było wbrew zwyczajom rycerskim. Nic dziwnego, że część z nich próbowała ratować swój byt ekonomiczny i społeczny rozbojami, co zresztą wielu z nich przypłaciło gardłem36. T. Jurek skromnych pochodzeniem rycerzy, którzy przybywali na Śląsk w II poł. XIII wieku określa na dwie trzecie całej migracji. Był to również grupa, która-w przeciwieństwie do rycerzy zamożnych-przybywała tutaj na stałe37. Tych właśnie niezamożnych rycerzy trudno podejrzewać o przestrzeganie ethosu rycerskiego, tym bardziej, że z kulturą rycerską byli oni słabo związani z powodu niskiego statusu ekonomicznego. Większość rycerstwa śląskiego nie nosiła pasa i ostróg, zwykle zwyczaj ten przypadał przedstawicielom tylko najzamożniejszych rodów, a w XIV wieku nawet możni odwlekali moment pasowania z 20-30 na 30-40 lat, pewnie ze względu na wysokie koszty38. W ten sposób zaznaczał się proces odchodzenia od pasowania rycerskiego jako obrzędu inicjacyjnego młodzieży.

Wypada również zgodzić się z T. Jurkiem, że o ile napływowe rycerstwo niemieckie w pierwszym pokoleniu wiernie służyło księciu, na którego dwór przybywało (wszak od niego zależał ich los i ustabilizowanie życia po emigracji), o tyle pokolenie późniejsze nieco już te więzy rozluźniło. Jako przykład Jurek podaje Peregryna von Wiesenburg, który miał własnym ciałem zasłonić Henryka Brodatego przed pomorskimi siepaczami, ale już jego synowie nie okazali tyle wierności władcom39. Stąd zapewne większa zuchwałość i pewność siebie rycerzy, oraz będące ich efektem rozboje i upadek ethosu rycerskiego.

Od końca XIII w. bogatsi rycerze wznosili wieże mieszkalne, a niektórzy rycerze, nie mając własnych zamków, próbowali opanowywać zamki królewskie będące w zastawie lub dzierżawie, i w ten sposób ciągnąć zyski z czynszów i opłat handlowych do danych zamków należących, nie mówiąc o rozbojach na miejscowej ludności i przejeżdżających kupcach40. Kłóci się to wyraźnie z normami przyjętymi w ethosie i kolejny raz dowodzi jego mało praktycznego charakteru. Bowiem aby czuć się obligowanym do przestrzegania ethosu, trzeba było czuć się pełnoprawnym członkiem społeczności rycerskiej, aby zaś tego dokonać, trzeba było mieć pieniądze.

Opinię powyższą potwierdza także relacja kronikarska Długosza, w której autor na przykładzie Jana Pieniążka z Witowic omawia podłoże rozboju szlacheckiego: ”Niektórzy bowiem młodzieńcy z szlachetnych i znamienitych domów, którym Jan Pieniążek [...] był przywódcą i głową [...], popełniali częste grabieże i rozboje, napadając nie tylko na kupców, ale nawet na szlachtę. Część ich potraciwszy ojczyste majątki, a przecież chcąc świecić w domach ozdobnymi sprzęty, puszyć się wytwornym strojem, czeladzią i końmi, aby od innych nie byli pośledniejsi, wzięli się do łotrostwa i kradzieży41”. Wyróżnikiem szlachetności jest tutaj nie ethos, ale wielkość posiadanego majątku, w myśl zasady „zastaw się, a postaw się”, tak charakterystycznej dla polskiej szlachty okresu nowożytnego. Z drugiej jednak strony rabusie związani z Janem Pieniążkiem działali z pobudek ekonomicznych i w obawie przed deklasyfikacją społeczną, co wydaje się w pełni zrozumiałe. Tymczasem znaleźli się i tacy, którzy parali się rozbojem z powodów nie tak oczywistych, a na pewno mniej przekonujących. Jedną z takich właśnie osób był Krzysztof Szafraniec, zamożny szlachcic z Pieskowej Skały, który zostawszy obrabowanym w jednej z wrocławskich karczem w 1474 r., zaczął rabować i więzić śląskich kupców42. Wprawdzie tak sformułowane powody działalności raubritterskiej budzą pewne wątpliwości, jednak jest rzeczą pewną, że wśród nich czynnik ekonomiczny nie grał istotnej roli. Szafraniec był bowiem osobą o wysokiej pozycji społecznej i na tyle wpływową, że Maciej Korwin w jednym z listów do króla polskiego napisał, iż „z powodu Szafrańca zagrożony jest pokój między obydwoma państwami43”. Widać więc wyraźnie, że w łamaniu prawa i tradycyjnych zasad rycerskiej moralności ważnymi czynnikami mogły być zarówno sprawy ekonomiczno-społeczne, jak i charakterologiczne.

W ten sposób zaznaczyła się sytuacja, w której nawet częste przekraczanie granic prawa, wielokrotne rabunki i rozboje nie przeszkadzały cieszyć się statusem pełnoprawnego członka stanu rycerskiego. Potwierdza to choćby XIV i XV –wieczne piśmiennictwo czeskie, w którym znajdujemy przykłady usprawiedliwiania rozboju w świetle rycerskiego kodeksu honorowego. W pochodzącej z lat 1403-1404 Postilli Zderazské autorstwa augustianina Johlina z Vodňan znajdujemy stwierdzenie, że wprawdzie rozboje stanowią spory problem, jednak rabusie jako argument na swoją obronę wysuwają niepisane „prawo zemsty44”. We wcześniejszej o kilkadziesiąt lat swojej autobiografii Karol IV wspomina, że w roku 1355 łupił ziemie księcia ziębickiego Bolka III tylko po to, by wymusić na nim przystąpienie do związku wasalnego45. Rozbój stosowany nie w celu zdobycia łupów, lecz rozumiany jako środek do osiągnięcia celu politycznego, w tym kontekście nie wykracza poza ramy ogólnie przyjętej etyki rycerskiej, i jest przedstawiany jako proceder w pełni usprawiedliwiony.

Jednym z nielicznych wyjątków, w których rabunek mógł przyczynić się do ograniczenia praw rycerskich, była chęć uczestnictwa w turnieju rycerskim. Z opisu zasad szesnastowiecznego turnieju, jaki Fryderyk III zorganizował na zamku w kwietniu 1549 r. wynika, że w zawodach nie mogli stanąć rycerze, którzy słowem lub czynem sprzeniewierzyli się wierze chrześcijańskiej, cesarzowi lub cesarstwu, złamali przysięgę, dokonali zdrady małżeńskiej lub obrazy czci niewieściej, stchórzyli na polu bitewnym, zajmowali się rozbojem i nie pobłażali kościołom, wdowom i sierotom, kradli żywność i dobytek swoim poddanym, lub których szlachectwo było wątpliwe, nie potwierdzone zwyczajowo przez 4 świadków. Wszyscy chcący być dopuszczonymi do udziału w turnieju musieli się zgłosić 5 dni przed zawodami, aby potwierdzić swój kunszt rycerski46. Przytoczony szesnastowieczny przykład pokazuje kierunek, w jakim podążyła średniowieczna kultura rycerska, a wraz z nią rycerski ethos. Ten ostatni z kodeksu wyznaczającego nierzadko praktyczne normy postępowania życiowego „ewoluował” ku zasadzie dworskiej etykiety. I tu znaleźli się jednak tacy, którzy nie tylko nie wiązali turnieju rycerskiego z rycerskim ethosem, lecz widzieli w nim zajęcie niebezpieczne, kosztowne, służące demonstracji pychy i próżności, a także wywołujące niebezpieczną ekscytację w kobietach47. Źródłem tej opinii były oczywiście kręgi kościelne.

Mimo upadku praktycznego znaczenia ethosu rycerskiego, szlachectwo wciąż pozostawało ważnym wyróżnikiem społecznym. Do nobilitacji dążył przede wszystkim bogaty patrycjat miejski, aby swój status ekonomiczny potwierdzić statusem społecznym wynikającym z tradycji szlacheckiej. Proces ten był wyrazem snobizmu tej warstwy, co uzmysławia fakt, że już w I poł. XV w. powstają na Śląsku pierwsze zamki mieszczańskie48. Funkcja obronna została w nich zastąpiona funkcją mieszkalną, zaś bogato wyposażona siedziba świadczyła o potędze i możliwościach finansowych właściciela. Mieszczańskie dążenie do nobilitacji nie było zresztą w późnośredniowiecznej Europie niczym szczególnym, o czym przekonuje przypadek Filipa van Artevelde, przywódcy buntu miast flamandzkich przeciw hrabiemu Flandrii Ludwikowi de Mâle w roku 1382. Artevelde, gdy zasiadał do stołu, słuchał przygrywających mu muzykantów, a posiłek jadał na srebrnej zastawie „jakby był hrabią flandryjskim”; chodził w szkarłacie jak książę Brabancji lub Hennegau, jeździł wierzchem po książęcemu i posługiwał się herbem49. Jednak to pozowanie na slachcica nie przysporzyło Filipowi szacunku, bowiem gdy zginął, jego zwłoki najpierw zostały wystawione na widok publiczny, a następnie powieszone na drzewie, zaś sam Karol VI zmarłego nie tylko traktował jak prostego chłopa, lecz nie wahał się nawet potraktować jego ciała kopniakiem50.

Będąca niejako przedłużeniem ethosu rycerskiego późnośredniowieczna kultura rycerska była więc tylko modą, kształtowaną na potrzeby ewoluującego stanu rycerskiego oraz rozwijającego się życia dworskiego. Odznaczające się dużą brutalnością i okrucieństwem walki średniowieczne w literaturze ówczesnej wzbogacane były często wątkami łagodnienia obyczajów i chrześcijańskiego stosunku do bliźniego. Tymczasem pamiętać należy, że „z drugiej strony życie rzadko szło w parze ze szlachetnymi zasadami51”. W fali rozbojów, jaka ogarnęła Czechy na przełomie XIV i XV w., brały udział bandy złożone zarówno z osób szlachetnie urodzonych, jak i pochodzących z warstw niższych. Rozboje, które ogarnęły tereny Moraw, Czech, Austrii i Węgier nierzadko działy się za wiedzą i zgodą króla52.

W tym kontekście nie może dziwić stwierdzenie, że przynależność do rycerstwa nie musiała wiązać się z przestrzeganiem rycerskiego ethosu, przynajmniej w rozumieniu pierwotnym (nie dworskim). Ethos spełnia tu rolę jedynie wyróżnika wyższych warstw stanu szlacheckiego, dzięki któremu można się było obronić przed napływem ludzi z warstw niższych. Nie na darmo, aby być rycerzem należało nie tylko odbyć bardzo kosztowną ceremonię pasowania, lecz także wyposażyć się w-również kosztowne-konia i uzbrojenie53. Nie każdego stać było na taki wydatek, i jest to jedna z przyczyn, dla których w późnym średniowieczu ceremonia ta uległa znacznemu ograniczeniu. Zdarzało się, że obciążenia finansowe związane z pasowaniem przekraczały możliwości książąt. W 1276 r. synowie księcia saskiego zostali po ceremonii uwięzieni przez mieszczan magdeburskich do czasu spłacenia przez nich zaciągniętych na uroczystość długów. Pod koniec XII w. zdarzały się w Niemczech przypadki nakładania podatków na miasta i wsie dla sfinansowania ceremonii54. W roku 1305 margrabia brandenburski Waldemar, po pasowaniu go na rycerza, wręczał obecnym na tej uroczystości tak bogate dary, że popadł w ruinę ekonomiczną55.

Utrzymanie się na odpowiednim poziomie ekonomicznym było zatem dla rycerza sprawą bytu stanowego, jego miejsca w hierarchii. A zatem o jego pozycji nie musiało wcale decydować przestrzeganie szlachetnych zasad, a jedynie zamożność, jak w przypadku sławnego rycerza Wilhelma Le Marèchal:
Często opuszczał własną siedzibę,

Jedynie sławę mając za przyczynę,

I z bogatymi powracał łupami,

A że go żadne bogactwo nie mami,

Szczodrze dokoła, co ma, to rozdawa...

Z przyczyny owej rośnie jego chwała,

Dobrocie jego i szlachetność cała.

Wielkie mu przeto dają poważanie

Król, baronowie i szlachetne panie56.
Podobną opinię wyraża również M. Cetwiński, przywołując postać Stefana z Kobylejgłowy zwanego „Kotką”. Szlachcic ten, choć należał do wyższych sfer, z powodu pauperyzacji zaczął staczać się w dół drabiny społecznej. Sposobem na przezwyciężenie tej sytuacji miał był rabunek na drogach, co Cetwiński uważa za rzecz nie tylko skuteczną, ale też typową dla tej kategorii osób57.

Aby dopełnić obrazu całości trzeba jednak przywołać przykłady tych, którzy przestrzegali ethosu rycerskiego. Jedną z takich właśnie osób był Kaspar von Nostitz, właściciel zamku Czocha w roku 1453, uczestnik wielu wypraw wojennych, w których wykazał się odwagą i walecznością. Jego zacięta wrogość wobec husytów zyskała mu wstawiennictwo papieża Piusa II, który w bulli z 1464 r., ogłoszonej we wszystkich parafiach biskupstwa wrocławskiego i miśnieńskiego, brał Kaspara wraz z całą rodziną i majątkiem pod szczególną ochronę i opiekę58. Również członkowie rodu rycerskiego von Uechtritz, władający w początkach XV w. zamkiem w Świeciu, próbowali zadośćuczynić zasadom kodeksu rycerskiego kierując się hasłem: „Niesiemy radość miastom, a naszymi wrogami są rycerze rabusie59”. Bywało jednak, że kierowanie się rycerskim honorem było tyleż niebezpieczne, co naiwne. Śląski rycerz Pakosław z własnej woli trzykrotnie przyznał się do zabójstwa innego rycerza, choć całe zajście książę skłonny był traktować jako przypadkowe, a do uniewnnienia wystarczyło złożenie przysięgi. Czy przez wierność ideałom rycerskim, czy też przez zbytnią wiarę we własną pozycję społeczną i przychylność księcia, Pakosław został skazany na karę śmierci60.

Pozostaje jeszcze kwestia udziału Kościoła w rozwoju kultury rycerskiej. Kościół już w 1040 r. ogłosił pax Dei, w myśl którego pod karą ekskomuniki nie wolno było napadać na świątynie katolickie, osoby duchowne, kobiety i podróżnych. Natomiast treuga Dei dodatkowo zakazywało noszenia broni w okresach najważniejszych świąt. Wprawdzie trudno było oczekiwać, że pokój czy rozejm Boży zdołają powstrzymać nawykłych do grabieży i żyjących z łupów ludzi wojny, jednak z drugiej strony ideologia kościelna definiowała w ten sposób zbrodnię i występek, i uświadamiała rycerzom, że jeśli chcą zasłużyć na życie wieczne, będą musieli najpierw odpokutować za wszystkie niegodne czyny, jakich się dopuścili61.

Bardziej optymistyczną opinię przedstawia R. Żerelik, pisząc, że „zarówno pokój boży, jak i rozejm boży wpłynęły korzystnie na rozwój wojennej kultury rycerskiej, humanizując działania zbrojne i kształtując zasady honoru rycerskiego62”. Jako przykład Żerelik podaje grupę rycerzy, która 29 maja 1371 r. zobowiązała się wobec przedstawicieli duchowieństwa wrocławskiego przestrzegać pokoju do dnia św. Marcina63. Nie jest to jedyny przypadek poszanowania przez rycerzy instytucji kościelnej i propagowanych przez nią zasad. Kiedy w 1254 r. książęta Wielkopolski Przemysł i Bolesław oraz książę Głogowa Konrad ze swoimi wojskami spustoszyli ziemie wokół Trzebnicy, Widawy i Oleśnicy, należące do księcia wrocławskiego Henryka, wsie kościelne pozostały nietknięte64. Oba powyższe przypadki odnoszą się jednak do terytorium Śląska, który-jak wspomniano-dostał się w obręb kultury zachodniej Europy wcześniej niż reszta Polski. W tej ostatniej stan rzeczy przedstawiał się nieco inaczej. W tym samym mniej więcej czasie, w roku 1243, książę mazowiecki Konrad obrabował wsie kościelne i spalił zabudowania biskupie w diecezji krakowskiej i wyrządził temu kościołowi wiele szkód, po czym wrócił nietknięty do siebie. Został za to wyklęty przez biskupa krakowskiego Pradnotę65. Warto wspomnieć, że Konrad w swoich poczynaniach często posługiwał się ludami wówczas jeszcze pogańskimi - Jaćwięgami, Skowitami, Prusami, Litwinami i Żmudzinami-którzy za zapłatą pustoszyli ziemię sandomierską i kielecką66. Można przypuszczać, że i tym razem nie było inaczej. Wobec tego faktu w sferze ideologicznej trudno uznać Konrada za reprezentanta rycerstwa, czy choćby chrześcijaństwa. Takich było zapewne wielu w XIII w., co kolejny raz dowodzi, że przynależność do rycerstwa, możnowładztwa, czy nawet rodu książęcego, nie musiała mieć bezpośredniego przełożenia na przestrzeganie rycerskiego ethosu. Z drugiej strony przypadek księcia mazowieckiego świadczy o słabym jeszcze schrystianizowaniu ziem polskich, a tym samym o ich słabej łączności z kulturą Europy zachodniej, a szczególnie kulturą elitarną, której elementem bez wątpienia był ethos rycerski.

Pamiętać jednak trzeba, że wspomniane już zasady pax Dei i treuga Dei, jak również mniej znana treuga pacis, rozumiana jako glejt chroniący dłużników przed samowolnym dochodzeniem swych praw przez wierzycieli, stopniowo obejmowały coraz większy krąg osób oraz zyskiwały coraz szerszy zasięg czasowy67. Doszło zatem do sytuacji, kiedy parający się rozbojem raubritter, czy choćby prowadzący wróżdę rycerz, z oczywistych powodów nie tylko łamał zwyczajowo ustalone, a w okresie późniejszym pisane prawo państwowe, lecz występował również przeciw Kościołowi. Tym samym narażał się na surowe kary, łącznie z wyklęciem. W ten sposób Kościół związał się trwale ze światem rycerskim, o co zawsze zabiegał. Trafnie ujął to W. Iwańczak: ”Zobowiązanie do obrony wdów, sierot, ludzi prostych i ubogich, które zostaje włączone jako ważny element do kanonu etyki rycerskiej [...] było bez wątpienia autorstwa kręgów kościelnych lub stojących blisko nich, które w ten właśnie sposób próbowały kanalizować dzikie, nieokiełznane, nastawione często na rozbój instynkty rycerstwa68”.

Analizując przytoczone przykłady trudno oprzeć się wrażeniu, że ethos rycerski nie był wcale zjawiskiem tak oczywistym i jednoznacznym, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka. Największe wątpliwości budzi fakt łamania postanowień kodeksu honorowego przez wszystkie warstwy stanu rycerskiego. Nawet ci, których działalność wiązała się w sposób oczywisty z rozbojem, rabunkiem czy zbrodnią, zwykle przytaczali wiele argumentów na swoje usprawiedliwienie, bynajmniej nie poczuwając się do winy. W tej sytuacji nie jest więc rzeczą dziwną, kiedy Fulcher z Chartres, uczestnik pierwszej wyprawy krzyżowej, z dumą pisze, że po zwycięstwie pod Antiochią rycerze ”znalezionym w namiotach kobietom nic złego nie zrobili, tylko przebili włóczniami ich brzuchy69”.

Mimo tego szlachectwo przez całe średniowiecze stanowiło wyróżnienie wśród warstw feudalnych, a zarazem było źródłem zazdrości warstw niższych-mieszczaństwa i chłopów. Czego jednak zazdrościli? Przecież nie ciągłego uczestnictwa w wyprawach wojennych, okrucieństwa na polu bitwy, noszenia ciężkiej zbroi i niemal ascetycznego życia poddanego ograniczeniom wynikającym z rycerskiego ethosu. Z pewnością ich uwaga kierowała się bardziej w kierunku posiadania własnego zamku, prowadzenia dostatniego życia, sławy turniejowej, poważania w społeczeństwie. Nie na darmo literatura ówczesnej epoki na piedestale stawiała nie mieszczan i chłopów-choćby bogatych i wpływowych-ale właśnie odważnych, szlachetnych wojów, wiernych królowi, ojczyźnie i wybrance serca. W literaturze średniowiecza łatwo o takie przykłady, dużo trudniej natomiast znaleźć utwory piętnujące wady rycerskie, takie, w których odwagę zastępuje tchórzostwo, wierność-zdrada, a hojność-chęć zagarnięcia dla siebie jak największych łupów. Nie znaczy to oczywiście, że rycerstwo średniowieczne było tych cech pozbawione. Przeciwnie-świadczy to o tym, że ethos literacki nie jest i nigdy nie był ethosem rycerskim. Lansowany przez trubadurów i minnesingerów obraz wielkich rycerskich czynów w większości wypadków jest efektem wyobraźni i ubarwień literackich. W chansons de geste samo słowo „rycerz” starano się wiązać z przymiotnikami wskazującymi na zalety żołnierskie: siłę fizyczną, waleczność i męstwo70. Dopiero w rozwijających się od połowy XIII w. „powieściach przygodowych” duchowe ideały schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca twardej rzeczywistości: rycerze chcą walczyć jedynie dla sławy, łupów i kobiet, a arystokracja wciąż szuka powodów do zwady. Taki właśnie obraz wyłania się z Guiron le Courtois oraz Rzeczy o Alkasynie i Nicolette71. Również walka dla ojczyzny przestaje funkcjonować jako element rycerskiego ethosu. W Kronice Dalimila przy opisie sławnego w początkach XIV w. rycerza Plichty z Žirotína znajdujemy taki oto komentarz:
Dvĕ stĕ let nenarázel se rytieř taký,

jehož by chválil jazyk všaký.

Ale česká kronika neumie jeho chváliti,

neb pro své země čest nechtĕl se potruditi72.


Wypada zgodzić się z D. Piwowarczykiem: „Jak dla zachodnioeuropejskiego rycerstwa bitwa pod Nikopolis, tak dla Polaków śmierć młodego króla Władysława i jego dworzan nad brzegami Morza Czarnego dowiodła, że w praktyce nie można wcielać w czyn rycerskich ideałów, które funkcjonując przede wszystkim w kręgach dworskich, były oderwane od rzeczywistości i nie pasowały do ówczesnego świata73”. Wiek XV jest więc ważną cezurą dla funkcjonowania ethosu rycerskiego i wiary w jego praktyczną realizację.

W kontekście niniejszego rozdziału nie sposób pominąć najbardziej chyba znanego przykładu rozboju rycerskiego, jakim jest Ballada o Robin Hoodzie. Chociaż H. Zaremska w sposób przekonywujący wskazuje autentyczne osoby w XIV-wiecznej Anglii jako pierwowzory bohaterów legendy, to nawet tak uzasadnione podobieństwo wykazuje pewne ograniczenia74. Poza samym Robin Hoodem nie jest mi bowiem znany przypadek rabusia, który byłby na tyle szlachetny, aby dzielić się swym majątkiem z uboższymi. Być może postać Robina jest tutaj pewnym fenomenem, i właśnie dlatego historia banity zasługuje na tak szczególną uwagę. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, że przekaz o tym, który „zabierał bogatym a rozdawał biednym” jest wyrazem tęsknoty szerokich warstw społecznych za niespełnionymi ideałami rycerskimi. Historia Robina Hooda pozbawiona owej otoczki mogłaby wyglądać tak, jak historia znanego XV-wiecznego śląskiego rabusia Fritsche Gradisa, straconego w 1430 r. w Zgorzelcu75. Jej tekst zawarty został w pierwszym tomie kroniki zgorzeleckiej76. Ze względu na jej walory artystyczne przytaczam ją poniżej w całości:


1. Was wollen wir aber heben an?

Von einem frischen jungen.

Er hat manchen Ritt gesta

Und ist nun so gelungen:


2. Fritsche zu seinem knechte sprach:

Sattle uns beide Pferde

Wir wollen nach Görlitz auf die Strasse reiten

Die Fuhrleute wollen wir schauen.


3. Da się nach Görlitz auf die Strasse kamen

Die Wagen woltenn sie aufhauen

So blies der Wächter auf seinem Horne

Auf dem Ratsturme.


4. Fritsche zu seinem knechte sprach:

Ich fürchte, wir sein verraten

Wärn wir zu Seidenberg blieben

So ässen wir gesotten und gebraten.


5. Fritsche zu seinem knechte sprach:

Ei, Knecht sieh dich ein wenig umb.

Er sahe der Hauptmann von Görlitz kommen geritten

Mit seinem Hofgesinde.


6. Der Hauptmann wider den Fritschen sprach:

Fritsch, gib du dich gefangen!

Zu Görlitz steht ein lichter Galgen hoch

Dran sollt du, Fritsche, hangen.


7. Dass ich zu Görlitz hangen soll

Das lass dich, Gott, erbarmen!

So reun mich nichts als maine Stiefeln und Sporn

Dazu meine guten Gesellen.


8. Ja reun dich nichts deun deine Stiefeln und Sporn

Dazu deine gute Gesellen.

Reun dich nichts mehr deine kleine Kinder drei

Dazu deine schöne Jungfraue.


9. Görlitz, du bist eine wohlgebaude Stadt

Sie backen die Semmeln kleine.

Zu Jahr so erfreiet sie ein ander Lieb

So vergisst sie ihres grossen Leids77.


Na koniec warto jeszcze przytoczyć opinię Piotra z Żytawy, który kwestię raubritterstwa i ethosu rycerskiego ujął najbardziej rzeczowo: „Miles pugnare debet, sed non spoliare78“. Szkoda, że ówczesna rzeczywistość nie była tak prosta.

1 D. Piwowarczyk, Obyczaj rycerski w Polsce późnośredniowiecznej (XIV-XV wiek), Warszawa 2000, s. 14

2 Ibidem, s. 8-10

3 J. Flori, Rycerze i rycerstwo w średniowieczu, Poznań 2003, s. 146

4 Ibidem, s.141

5 Problem ten omawiam nieco szerzej w dalszej części pracy

6 Z. Boras, Książęta piastowscy Śląska, Katowice 1974, s. 107

7 Kronika Wielkopolska, tłum. K. Abgarowicz, Warszawa 1965, s. 253-256

8 Ibidem

9 Ibidem

10 cyt. za: Z. Boras, op. cit., s.108

11 Ibidem, s.108-109

12 cyt. za: W. Łaszewski, T. Rollauer, Legnica, Wrocław 2004, s. 32

13 Ibidem, s. 33

14 J. Drabina, Miasta śląskie w średniowieczu, Katowice 1987, s. 221

15 Jana Długosza Kanonika Krakowskiego Dziejów Polskich ksiąg dwanaście, Kraków 1868, t. II, s. 209. Wprawdzie przytoczona relacja została zanotowana pod rokiem 1298, a więc jeszcze na długo przed koronacją Łokietka, lecz i potem jego stosunek do sprawy nie uległ zmianie.

16 D. Piwowarczyk, op. cit. s. 16

17 Jana Długosza..., passim, t. II, III

18 Ibidem, t. III, s. 250-251

19 D. Piwowarczyk, op. cit, s. 18

20 Ibidem, s. 23-24

21 Jana Długosza..., t. III, s. 369

22 Kronika Janka z Czarnkowa, Lwów 1907 (MPH, t. II), s. 61-62.Przyczyną słabego zbytu był zapewne fakt, że potencjalni nabywcy zdawali sobie sprawę z rabunkowej proweniencji bydła, i że jest ono własnością wsi kościelnych.

23 Ibidem

24 D. Piwowarczyk, op. cit., s. 70

25 J. Flori, op. cit., s. 152

26 F. Kusiak, op. cit. s. 131

27 Ibidem, s. 45-46

28 Ibidem, s. 39

29 D. Piwowarczyk, op. cit., s. 226

30 Ibidem, s. 72

31 L. Kajzer, Zamki i społeczeństwo, Łódź 1993, s. 114

32 Ibidem

33 Polska Jana Długosza, red. H. Samsonowicz, Wrocław 1984, s. 491

34 L. Kajzer, op. cit. s.116

35 W. Tarnowski, Rycerze, Wrocław 1995, s. 36

36 T. Jurek, Obce rycerstwo na Śląsku do połowy XIV wieku, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Historii i Nauk Społecznych, Prace Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, 1980, seria A, nr 210, s. 170-171

37 Ibidem, s. 39

38 Ibidem, s. 130

39 Ibidem, s. 137

40 F. Kusiak, op. cit., s. 129-133

41 cyt. za: H. Zaremska, Banici w średniowiecznej Europie, Warszawa 1993, s. 76

42 H. Zaremska, op. cit., s. 76

43 Ibidem

44 W. Iwańczak, Tropem rycerskiej przygody. Wzorzec rycerski w piśmiennictwie czeskim XIV wieku, Warszawa 1985, s. 157

45 Ibidem

46 M. Olczak, Grodziec-przewodnik historyczny, Warszawa 2000, s. 15

47 W. Iwańczak, op. cit., s. 288

48 Np. zamki w Leśnicy i Wojnowicach powstałe na przełomie I i II ćwierci XV w. L. Kajzer, op. cit., s. 131, 158

49 J. Huizinga, Jesień średniowiecza, Warszawa 1974, s. 120-121

50 ibidem, s. 130

51 W. Iwańczak, op. cit., s. 146

52 Ibidem, s. 156

53 M. Ossowska, Ethos rycerski i jego odmiany, Warszawa 1973, s. 119-121

54 D. Piwowarczyk, op. cit., s. 61

55 F. Kusiak, op. cit., s. 98

56 cyt. za.: Ibidem, s. 22

57 M. Cetwiński, Śląski tygiel, Częstochowa 2001, s. 204-205. Por. Księga henrykowska, tłum. R. Grodecki, Poznań 1949, t. II, s. 174 oraz R. Kiersnowski, Życie codzienne na Śląsku w wiekach średnich, Warszawa 1977, s. 41

58 M. Świeży, Zamek Czocha-historia, legendy, tajemnice, Gryfów Śląski 2002, s. 40-41

59 Ibidem, s. 33

60 D. Adamska, P. Nocuń, ”Czu Troste und czu Hulffe des Zele”. Późnośredniowieczne ugody kompozycyjne z terenu Śląska, Sobótka, nr 2 (2004), s. 113

61 F. Kusiak, op. cit., s. 47

62 R. Żerelik, „Treuga pacis”, czyli o niepokojach na Śląsku [w:] Ethos rycerski w Europie Środkowej i Wschodniej XI-XV w., Zielona Góra 1997, s. 108

63 Ibidem

64 Kronika Wielkopolska..., s. 246

65 Ibidem, s. 223

66 Ibidem, s. 209

67 Pax Dei obejmował mnichów, księży, kobiety, pielgrzymów, dzieci, gości, przybyszów, kupców żydowskich, rybaków i wieśniaków, a także kościoły i inne obiekty sakralne, miasta i wsie, trakty królewskie i młyny, pola uprawne. Treuga Dei obejmował okres od środy wieczorem do poniedziałku rano, od adwentu do oktawy po Trzech Królach i od siedemdziesiątnicy do oktawy Zielonych Świątek, a także Boże Narodzenie, wielki post i święta maryjne. R. Żerelik, op. cit., s. 107-110

68 W. Iwańczak, op. cit., s. 250. Por. J. Flori, op. cit. s. 163-166

69 F. Kusiak, op. cit., s. 71

70 J. Flori, op. cit., s. 228

71 Ibidem, s. 227

72 cyt. za: W. Iwańczak, op. cit., s. 144

73 D. Piwowarczyk, op. cit., s. 227

74 H. Zaremska, op. cit., s. 149-151

75 R. Jecht, Der Oberlausitzer Hussitenkrieg und das Land der Sechsstädte unter Kaiser Sigmund, t. II, s. 275

76 Codex Diplomaticus Lusatiae Superioris II, cz. I-II, Görlitz 1896 – 1903, s. 144. Tamże wyjaśnienie autora: „Do tej pory nie znalazłem rękopisu, lecz istnieją liczne odpisy”.

77 Ibidem, s. 278-279

78 cyt. za: W. Iwańczak, op. cit., s. 157



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna