Spis treści



Pobieranie 350.2 Kb.
Strona2/8
Data28.04.2016
Rozmiar350.2 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8

Kluczowe wnioski raportu

  • Do 2018 r. na zakup nowego uzbrojenia i sprzętu wojskowego Ministerstwo Obrony Narodowej planuje wydać aż 31 mld złotych. Podczas, gdy w innych krajach na import uzbrojenia wydaje się ok. 10 proc. środków, Polska 1/3 sprzętu kupuje zagranicą. Instytut Globalizacji uważa, że traci na tym rodzima gospodarka.

  • W porównaniu z innymi państwami NATO, polskie wydatki na sprzęt
    i infrastrukturę wypadają przeciętnie. Polska znajduje się na czternastym miejscu ze swoją strukturą wydatków majątkowych na 25 zbadanych państw. Lepiej z modernizacją radzą sobie m.in. Czesi, Estończycy czy Bułgarzy. Niestety unowocześnianie polskiej armii zostało wyhamowane od końca 2007 r., wraz z objęciem teki przez obecnego ministra obrony.

  • Wojsko Polskie staje się skansenem NATO: dominuje import uzbrojenia, dodatkowo wadliwego, zdezelowanego, którego liczne usterki utrudniają wykonywanie zadań bojowych, pochłaniają duże wydatki remontowe, a nawet stają się przyczyną zagrożenia zdrowia i życia żołnierzy oraz dowództwa.

  • Państwo polskie w dalszym ciągu planuje utrzymywanie statusu skansenu
    w Siłach Zbrojnych RP. MON rozważa zakup od Grecji wadliwego okrętu podwodnego typu 214, który według opinii ekspertów wojskowych posiada bardzo poważne usterki i problemy wynikające z niskiej jakości, takie jak: zbyt duże przechyły boczne, kawitacja śruby napędowej, przeciekająca instalacja hydrauliczna, przegrzewający się system napędu AIP oraz awarie peryskopów i systemu walki, odpadanie płyt poszycia, urwany jeden z sensorów sonaru.


  • Instytut Globalizacji uważa, że ze względu na bezpieczeństwo narodowe, Polska co najmniej połowę uzbrojenia i sprzętu wojskowego powinna wytwarzać we własnym zakresie. Zyskałaby na tym rodzima gospodarka, a Wojsko Polskie otrzymywałoby sprzęt nowy i objęty gwarancją.

Wstęp

Doświadczenie historyczne w Polsce uczy, że w przypadku zagrożenia militarnego nie można polegać na sojusznikach. Umiejscowienie geograficzne kraju, pomiędzy dwoma potęgami europejskimi, pozostawia otwarte prawdopodobieństwo wystąpienia konfliktów na tle gospodarczym, kulturalnym, historycznym, politycznym. Pomimo względnego bezpieczeństwa wynikającego z uczestnictwa


w strukturach międzynarodowych, Polska nie pozostaje wolna od trosk wystąpienia potencjalnego konfliktu zbrojnego.
Jak pokazują notatki obecnego Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego, ujawnione przez portal WikiLeaks, w Unii Europejskiej istnieją państwa darzące Rosję dużą sympatią.1 Polski Minister Spraw Zagranicznych musiał użyć dostępnych mu narzędzi dyplomatycznych by przekonywać swoich odpowiedników wśród 27 państw Unii Europejskiej o potrzebie (dyplomatycznej) reakcji na konflikt gruzińsko-rosyjski. Skłoniło to ministra Sikorskiego do wystosowania
w grudniu 2008 roku depeszy do ambasady USA w Warszawie, w której uznał, że następne działania wojenne Rosji mogą być ukierunkowane na rewizję granic w Europie, stając się zagrożeniem dla państw Unii Europejskiej.2 Przed konfliktem rosyjsko- gruzińskim MSZ spodziewało się zagrożenia dla Polski ze strony Rosji w ciągu 10-15 lat, po wojnie na Kaukazie minister oczekiwał działań ze strony Rosji w ciągu 10-15 miesięcy.3 Dodatkowo rząd skupił się na budowie wewnątrz Unii Europejskiej koalicji na rzecz wpływania na kierunek działań Rosji.4 Ważne dla polskich analityków było utrzymanie niepodległej Białorusi oraz Ukrainy, których prozachodnie nastawienie jest gwarancją budowy strefy buforowej przed Rosją.5
Te depesze, opublikowane dzięki portalowi WikiLeaks, skłaniają ku hipotezie, że Polska jako kraj nie może nigdy czuć się w stu procentach bezpieczna. Uczestnictwo w międzynarodowych instytucjach może potęgować poczucie siły oraz możliwości dyplomatycznych, ale nigdy nie zagwarantują bezpieczeństwa.
Notatki oraz reakcje ministra spraw zagranicznych kontrastują z przyjętym w maju 2008 roku dokumentem Wizja Sił Zbrojnych RP – 2030. Autorzy tego raportu nie dostrzegają żadnych zbrojnych zagrożeń w perspektywie 20-25 lat:
Ukształtowany w ostatnich latach, korzystny dla bezpieczeństwa Polski kierunek rozwoju środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego zostanie zachowany w perspektywie czasowej 20-25 lat.6

Postawienie takiej analizy nie oznacza braku jakiegokolwiek zagrożenia dla kraju, jest ono tylko inaczej umiejscawiane:


Nieprzewidywalność przyszłego środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego nie pozwala na jednoznaczne wykluczenie możliwości pojawiania się w perspektywie 20-25 lat nowych zagrożeń w bliskim otoczeniu kraju. Nie będą to jednak zagrożenia związane z tradycyjnie rozumianą inwazją sił zbrojnych, połączoną z dążeniem do zajęcia terytorium kraju. Bardziej prawdopodobnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa Polski będą zbrojne ataki wykonywane przez organizacje ekstremistyczne oraz zorganizowane grupy przestępcze, a także zagrożenia wynikające z klęsk, awarii oraz katastrof przemysłowych i ekologicznych.7

Konwencjonalnym zagrożeniom ze strony sił zbrojnych obcych państw celem naruszenia terytorium kraju przeciwstawiono potencjalne ataki terrorystyczne wykonywane przez organizacje ekstremistyczne.


Wobec powyższego Instytut Globalizacji, wolnorynkowy instytut spraw publicznych, postanowił zbadać kwestie modernizacji i inwestycji w polskiej armii. Duży budżet MON sprzyja niegospodarności. Raporty Najwyższej Izby Kontroli z 2009 r. oraz liczne śledztwa dziennikarskie, wykazały, że ministerstwo lekką ręką marnuje pieniądze podatnika przeszacowując swoje wydatki.
Katastrofa pod Smoleńskiem i liczne inne katastrofy, które stały się udziałem polskich sił zbrojnych w ostatnim czasie, dowodzą, że kwestie sprzętowe są bardzo istotnym elementem bezpieczeństwa. Niestety do wyposażenia naszej armii trafiają często jednostki wadliwe i zdezelowane.
Instytut Globalizacji jest zaniepokojony pojawiającymi się publikacjami prasowymi, sugerującymi, że Polska planuje modernizację swojej floty wojennej poprzez zakupy u obcych dostawców (o sprawie pisała Gazeta Wyborcza „U-boot dla Polski”, 2009-01-12 i obecnie Gazeta Polska „Podwodny bubel dla polskiej floty?” 2010-12-15).

Sprawa jest szczególnie bulwersująca, bowiem ostatnie lata to praktyczna likwidacja przemysłu stoczniowego w Polsce. Instytut Globalizacji przestrzegał przed ekonomicznymi i społecznymi skutkami upadku przemysłu stoczniowego w Polsce w raporcie z 2007 r. Obecnie Stocznia Marynarki Wojennej S.A. z Gdyni, która mogłaby budować okręty dla polskich sił zbrojnych, znajduje się w upadłości układowej. Zakład zalega z pensjami, związkowcy grożą sporem zbiorowym, a w kwietniu pracę w stoczni może stracić 400 osób z ponad tysiącosobowej załogi.


1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna