Spis Treści



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona23/60
Data28.04.2016
Rozmiar1.12 Mb.
1   ...   19   20   21   22   23   24   25   26   ...   60

Sen Katarzyny II


Na smyczy trzymam filozofów Europy, G D G
Podparłam armią marmurowe Piotra stropy, D e
Mam psy, sokoły, konie, kocham łów szalenie, C D e
A wokół sarny, zające i jelenie. C D G

Pałace stawiam, głowy ścinam, Fis7 h


Kiedy mi przyjdzie na to chęć! Fis7 G D
Mam biografów, portrecistów C D e
I jeszcze jedno pragnę mieć. C D G

Stój Katarzyno! Koronę Carów e H7 e H7


Sen taki jak ten, może ci z głowy zdjąć! e C a C D G

Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów,


Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów,
Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie,
Już wolę łowić zające i jelenie.

Ze wstydu potem ten i ów


Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra!
I pod batogiem nago biegł
Po śniegu dookoła Kremla!

Kochanka trzeba mi takiego, jak Imperium,


Co by mnie brał, kiedy ja daję całą pełnią,
Co by i władcy i poddańca był wcieleniem
I mi zastąpił zające i jelenie.

Co by rozumiał, tak jak ja,


Ten głupi dwór rozdanych ról
I pośród pochylonych głów,
Dawał mi rozkosz albo ból.

Stój Katarzyno! Koronę Carów


Sen taki jak ten, może ci z głowy zdjąć!

Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł...


Wiem, sama wiem! Kazała bym go ściąć!

Sosna

Biegłaś zboczem brązowo-zielona a d


Miedzią słońca i trawy zielenią. G C
Biegłaś zboczem strumienia spragniona, a d
Twoje włosy targał górski wiatr. E a

Zanurzyłaś swe dłonie w potoku,


Który głazy w poszumie omijał.
Burza kropel w srebrzystej pogoni
Obraz twój porwała wartko w dal.

I wracałaś do góry powoli,


Zielonością i brązem strzelista.
Gdy cię wchłaniał cień lasu znajomy,
Twoje włosy targał górski wiatr.

Oczekiwanie

Jest sroga zima, a o lecie już myślę nieśmiało, d d7+ d6 g


Kiedy z wiatrem i złotą kulą słońca A d
Znów wyruszę na włóczęgę wspaniałą. A A7
Gorące lato, mała ważka nad wodą szybuje,
Senne żaby leniwie drzemią w stawie,
Polny konik swe skrzypce szykuje.

Przy kominku ciepły płomień d g A d C


Ciągle lato przypomina. F g A7 D7
Spójrz za okno, jak w zamieci g A d B
Tańczy z mrozem biała zima. g A d

Zielone liście gdzieniegdzie pożółkły na drzewach.


Jesień idąc rozpina babie lato,
Twoja buzia jest cała w złotych piegach.
Ale jest zima, mróz trzaska i rysuje figury.
Byle jeszcze tak dotrwać aż do lata,
Potem opuścić szare miejskie mury.

Modlitwa o wschodzie słońca

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy D G D G

Przed mocą Twoją się ukorzę D A D A

Ale chroń mnie, Panie, od pogardy D G D G

Przed nienawiścią strzeż mnie, Boże D A D (A)
Wszak Tyś jest niezmierzone dobro

Którego nie wyrażą słowa

Więc mnie od nienawiści obroń

I od pogardy mnie zachowaj


Co postanowisz, niech się ziści

Niechaj się wola Twoja stanie

Ale zbaw mnie od nienawiści

I ocal mnie od pogardy Panie



A my nie chcemy

1. Stanął w ogniu nasz wielki dom, a

Dym w korytarzach kręci sznury.

Jest głęboka, naprawdę ciemna noc,

Z piwnic płonących uciekają szczury. F E
2. Krzyczę przez okno, czoło w szybę wgniatam, a G a

Haustem powietrza robię w żarze wyłom. F E a

Ten, co mnie słyszy, ma mnie za wariata, G a

Woła: "co jeszcze świrze ci się śniło". F E a


3. Więc chwytam kraty rozgrzane do białości,

Twarz swoją widzę, widzę twarz przekleństwa.

A obok sąsiad patrzy z ciekawością,

Jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa.


4. Lecz większość śpi, przez sen się uśmiecha,

A kto się zbudzi, nie wierzy w przebudzenie.

Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa,

Na rusztach łóżek milczy przerażenie.


5. Ci przywiązani dymem materacy

Przepowiadają życia swego słowa.

Nam pod nogami żarzą się posadzki,

Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach.


6. Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera,

A my wciśnięci w najdalszy sali kąt.

"Tędy" - wrzeszczy - "niech was jasna cholera",

A my nie chcemy uciekać stąd.


7. A my nie chcemy uciekać stąd,

Krzyczymy w szale wściekłości i pokory.

Stanął w ogniu nasz wielki dom,

Dom dla psychicznie i nerwowo chorych.



Jaki był ten dzień

1. Późno już, otwiera się noc. d B C a

Sen podchodzi do drzwi na palcach, jak kot. B F g A

Nadchodzi czas ucieczki na aut, d B C a

Gdy kolejny mój dzień wspomnieniem się stał. B F g A
Ref. Jaki był ten dzień? Co darował, co wziął? d B C a

Czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno? B F g A

Jaki był ten dzień, czy coś zmienił, czy nie? d B C a

Czy był tylko nadzieją na dobre i złe? B F g A


2. Łagodny mrok zasłania mi twarz,

Jakby przeczuł, że chcę być sobą chociaż raz.

Nie skarżę się, że mam to, co mam,

Że przegrałem coś znów i że jestem sam.



Zapiszę śniegiem w kominie

1. A kiedy zabraknie na koncie pieniędzy C G F C

I w kącie zagnieździ się bieda, C G F

Po rozum do głowy pobiegnę, niech powie,

Co sprzedać, by siebie nie sprzedać.
Ref. Zapiszę śniegiem w kominie, C G

Zaplotę z dymu warkoczyk a e

I zanim zima z gór spłynie F C

Wrócę. G

Zapiszę śniegiem w kominie C G

Warkoczyk z dymu zaplotę a e

I zanim zima z gór spłynie F C

Wrócę i będę z powrotem. G F C


2. A jeśli nie znajdę w mej głowie rozumu,

To paszport odnajdę w szufladzie.

Zapytam go, może on pewnie pomoże,

Poradzi jak sobie poradzić.


3. A jeśli zabraknie ci w sercu nadziei,

Bo powrót jest zawsze daleko.

Przypomnij te słowa, zaśpiewaj od nowa,

Bym wiedział, że ktoś na mnie czeka.


Ref. Zapiszę śniegiem w kominie...

Ref. Zapiszę śniegiem w kominie,

Warkoczyk z dymu zaplotę

I zanim zima z gór spłynie

Wrócę i zawsze już będę z powrotem.

1   ...   19   20   21   22   23   24   25   26   ...   60


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna