Spis Treści



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona31/60
Data28.04.2016
Rozmiar1.12 Mb.
1   ...   27   28   29   30   31   32   33   34   ...   60

Między nami



- a a7 a6 e9 e a a7 a6 e9 e -

Między nami dalekie morza a7 a6

Grające w muszlach e

Wypisane na korze a7 a6

Wiersze i gusła G
Między nami ciepłe blisko nocy e G e

Rozciągnięte na odległość dłoni C e a

Jestem w tobie – broczysz a H7

Oddechem szeptem skonał płomień e C D e


Między nami zawstydzenie a7 a6

Piekące pod powiekami e

Nie pozwól mi wrócić na ziemię a D

A tkliwość dłoni twoich niech chłodzi e a e


Na czole mym znamię Kaina a D

Świtu się boję G e


Między nami korytarz myśli łączący a7 a6 e a7

Sny kolorowe a6 G


Spójrz oto wita nas słońce C e a

Spójrz oto wita nas słońce

Spójrz oto wita nas słońce

Wejdźmy w dzień nowy D G e /3x



Mimochodem

modlimy się wśród drzew g C

za zdeptany wrzos, d

za przelaną krew, g C

za zburzony dom d

i za śmierć od kul B C

i od byle rdzy d

i za własny ból g C

i za czyjeś łzy a d

Teatr

To jest teatr jedyny na świecie. a E a

Najprawdziwsza komedio – tragedia a E a

Choć w ciemności swe twarze skryjecie d E a

Wiem kto rolę najlepiej odegra: a E a
Ty idioto! Ty kretynie! a

Przecież miało być jak w kinie! a E

Ja prócz razowego chleba E

Potrzebuję trochę nieba! E a

Trochę słońca i błękitu, a

A ty chrapiesz aż do świtu a E

Przemęczony jesteś pracą, E

Czemu ci tak marnie płacą? E a

Mógłbyś ze mną porozmawiać! d a

Przestań durnia wciąż udawać! E a

Ściągnij ten tandetny krawat! d a

To już dzisiaj trzecia kawa! E a

Czyś ty huzar, czy atleta d a

Po co w domu ci kobieta? E a

Prędzej rzucę cię z ochotą d a

Ty kretynie, ty idioto! E a


Najciekawsze są zwykle wieczory,

Późne zmierzchy jesienno – zimowe,

Wtedy chandry wychodzą jak zmory,

By wieść swoje rozmowy domowe:


Ty kretynko! Ty idiotko!

Przecież miało być tak słodko,

Ja ci w domu raj stworzyłem

Nie paliłem i nie piłem.

Zarabiałem jak umiałem,

Na osobnym łóżku spałem

Żebyś była wypoczęta,

A ty chodzisz wciąż nadęta.

I udajesz wielka damę,

A koszule nie wyprane!

Po teatrach ciągle chodzisz,

Jesteś jak wystygły prodiż,

Tobie tylko sztuka w głowie

Ja przez ciebie stracę zdrowie,

Mózg ci się rozmazał szminką

Ty idiotko, ty kretynko!


Mąż i żona – namiętni wrogowie,

Co w ostatniej bitwie nie zginą,

Chociaż nóż czai się w każdym słowie,

Zamiast krwi – łzy serdeczne popłyną.


Ty idiotko! Ty bęcwale!

Przecież było tak wspaniale!

Ty popsułaś sama wszystko,

Ty domowa terrorystko!

Ty fajtłapo! Ty lebiego!

Dołożyłeś się do tego,

Mam cię już po dziurki w nosie

Chcesz mieć żonę, czy gosposię?

Twoja wina! Twoja wina!

Ty zaczynasz! Ja zaczynam!

Więc ostatni toast wznieśmy

Za rozstanie i cześć pieśni.

Nie odejdę na złość tobie,

Wiesz, herbatę chyba zrobię.

Ja cię przecież kocham stale

Ty idiotko, ty bęcwale.



Van Gogh

Dawno w mieście drwił z niego każdy, a d

Pośmiewiskiem był ludziom na co dzień. a d

Ot wariat, chory na wyobraźnię, F C F C

Ciągle w drodze, spóźniony przechodzień. d7 E

Dokąd idziesz? – pytali go bliscy.

Z tego bracie, to trzeba się leczyć!

A ona brał tekturową walizkę

I wychodził swym obrazom naprzeciw...
Mówiąc

Idę tam gdzie bezmiar błękitu, C G d7 a

Światłocieniem cyprysów na drodze, C G d7 a

Feerią barw każdy ranek rozkwita, F C F C

Chociaż wiem, że do celu nie dojdę... d7 E
Gdy malował świat milkł jak zaklęty,

Kurczył się w skrawek płótna w ramach,

A on pieścił go jak pierś kobiety

W siedmiobarwnych tęcz kreskach i plamach.

Potem długo wpatrywał się w ciszę,

By natchnieniem swą duszę nasycić,

A gdy dał się już mansardom wykpić

Pił noc całą, by rankiem wyruszyć...



Schody do nieba

1. Kiedy idę do Ciebie a C G

Drogą mleczną po niebie a

Wciąż po schodach do Ciebie iść mam C G a

Widząc Cię nad tym krajem a C G

Dech mi w piersiach ustaje a

Wielka siła wciąż wiedzie mnie tam C G
Ref.: Schodami i gwiazdami wciąż do Ciebie idę C G a

Nade mną raz a raz jest znów pode mną niebo C G a

Kłębiące chmury wciąż mi pędzą pod stopami C G a

A ja idę i wciąż nie mogę dojść C G a


2. Szukam Cię wokół siebie

Czasem szukam na niebie

Wszędzie widzę bytności Twej ślad

Kiedy czasem się trwożę

W Tobie ufność mam Boże

Tyś mym Ojcem jest już tyle lat


3. Kiedyś miałem nadzieję

Gdzie się teraz podzieję

Komu zranione serce swe dam

Ona jedna jedyna

Moim szczęściem tu była

Teraz znowu zostałem sam


Piosenki rozrywkowe




1   ...   27   28   29   30   31   32   33   34   ...   60


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna