Spis Treści



Pobieranie 1.12 Mb.
Strona60/60
Data28.04.2016
Rozmiar1.12 Mb.
1   ...   52   53   54   55   56   57   58   59   60

Nie wiem skąd się wziął

Nie wiem skąd się wziął, bo nawet worka nie miał z sobą. a G

Nie wiem skąd się wziął, tak niepozorną był osobą. F E

Nie wiem skąd się wziął, gdy go ujrzałem w górnej koi, a G

Wyglądał tak, jak ten, co się własnego cienia boi. F E
Potem przyszły dni, zwyczajne dni zejmana -

Bosman klął, a my czasem przez noc do rana.

I ładunek był zrobiony równo, wsad po wsadzie,

I wreszcie przyszły takie dni, że klar był na pokładzie.


Więc zapytałem go, jak to się zwykle dzieje,

Czy ma jakiś dom, czy przyjdzie ktoś na keję.

Popatrzył na mnie tak, że do dziś to w sercu mam:

"Ja, chłopie, na tym świecie jestem sam." - powiedział,

Albo jakoś tak: - "Wśród ludzi tego świata jestem sam."
I głupio się zrobiło, bo niby razem, tak we dwoje,

Przeszliśmy długi rejs, przeżyli koja w koję,

Jedliśmy jeden chleb, śmierdzieli rybią łuską,

A teraz, gdy się kończy rejs, powiało pustką.


Zapytałem go jeszcze raz: "Czy schodzisz z tego wraka,

Czy jeszcze ze mną jeden rejs popłyniesz za rybaka?"

Popatrzył na mnie tak, jakby po raz pierwszy mnie zobaczył

I coś tam pod nosem zasobaczył.


Rzuciły losy nas po różnych kątach świata,

Aż wreszcie los mi figla spłatał:

Zamustrowałem w rejs, gdzie on był kapitanem.

Myślałem: "Co też będzie, kiedy znów przed nim stanę?"


Pamiętam tamten zmierzch w salonie kapitana,

Ściskałem w ręku książkę, by mustrować za bosmana.

Spytałem go, czy wie, że ja go dobrze znam?

"Tak, teraz już nie będę sam" - powiedział,

Albo jakoś tak: - "Tak, z tobą już nie będę sam."
A ja nie wiem skąd się wziął, bo nawet worka nie miał z sobą.

Nie wiem skąd się wziął, tak niepozorną był osobą.

Nie wiem skąd się wziął w tym kapitańskim salonie,

Kiedy wzruszony ja i on ściskaliśmy sobie dłonie.


Nie wiem skąd się wziął...

Port

1. Port - to jest poezja a

Rumu i koniaku, d a

Port - to jest poezja C

Westchnień czułych żon. d a

Wyobraźnia chodzi F C

Z ręką na temblaku. d a

Dla obieżyświatów G7 C

Port to dobry dom. d E7 a
Hej, Johnnie Walker, dla bezdomnych dom! C F C

Hej, Johnnie Walker, dla bezdomnych dom! C d E7 a


2. Port - to są spotkania

Kumpli, co przed laty

Uwierzyli w Ziemi

Czarodziejski kształt.

Za marzenia głupie

Tu się bierze baty -

Któż mógł wiedzieć, że tak

Mały jest ten świat?


Hej, Johnnie Walker, mały jest ten świat!

Hej, Johnnie Walker, mały jest ten świat!


3. Port - to są zaklęcia

Starych kapitanów,

Którzy chcą wyruszyć

W jeszcze jeden rejs.

Tu żaglowce stare

Giną na wygnaniu,

Wystrzępione wiatrem

Aż po drzewce rej.


Hej, Johnnie Walker, aż po drzewce rej!

Hej, Johnnie Walker, aż po drzewce rej!



Mona

Ref.: Był pięćdziesiąty dziewiąty rok, a G a

Pamiętam ten grudniowy dzień, a e

Gdy ośmiu mężczyzn zabrał sztorm a e a

Gdzieś w oceanu wieczny cień. d e a
1. W grudniowy płaszcz okryta śmierć a G a

Spod czarnych nieba zeszła chmur, a e

Przy brzegu konał smukły bryg, a G a

Na pomoc "Mona" poszła mu. d e a


Gdy nadszedł sygnał, każdy z nich

Wpół dojedzonej strawy dzban

Porzucił, by na przystań biec,

By ruszyć w ten dziki z morzem tan.


2. A fale wściekle biły w brzeg,

Ryk morza tłumił chłopców krzyk,

"Mona" do brygu dzielnie szła,

Lecz brygu już nie widział nikt.


Na brzegu kobiet niemy szloch,

W ramiona ich nie wrócą już,

Gdy oceanu twarda pięść

Uderzy w ratowniczą łódź.


3. I tylko krwawy słońca dysk

Schyliło już po ciężkim dniu,

Mrok okrył niebo, morze, brzeg,

Wiecznego całun ścieląc snu.


Wiem dobrze, że synowie ich

Też w morze pójdą, kiedy znów

Do oczu komuś zajrzy śmierć

I wezwie ratowniczą łódź.



Biała sukienka

1. Czasami, gdy mam chandrę i jestem sam, a e F C

Kieruję wzrok za okno, wysoko tam, a e F G C

Gdzie nad dachami domów i w noc, i dniem, E a G7 D

Nadpływa kołysząca, ...marzeniem, ...snem. a e F G C
Ref.: I ona taka w tej białej sukience, C G

Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. C F C

Chwyciłem mocno jej obie ręce G C F

Oczarowany, zasłuchany w słodki śmiech. C a D7 G


I cała w żaglach, jak w białej sukience, C G

Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. C F C

Chwyciłem mocno ster w obie ręce G C F

I żeglowałem zasłuchany w fali śpiew. C G C


2. Wspomnienia przemijają, a w sercu żal,

Wciąż w łajbę się przemienia dziewczęcy czar.

Jeżeli mi nie wierzysz, to gnaj co tchu,

Tam z kei możesz ujrzeć coś z mego snu.


3. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zobaczę ją,

Czy tylko w moich myślach jej oczy lśnią?

Gdy pochylona, ostro do wiatru szła...

Znowu się przeplatają obrazy dwa:



Stara Maui

1. Mozolny, twardy i trudny jest d A d C

Nasz wielorybniczy znój, d A7 d

Lecz nie przestraszy nas sztormów ryk d A d C

I nie zlęknie groza burz. d A7 d

Dziś powrotnym kursem wracamy już, F C A7

Rejsu chyba to ostatnie dni d A7

I każdy w sercu już chyba ma d A d C

Piękne panny ze starej Maui. B A7 d
Ref.: Płyńmy w dół, do starej Maui. Już czas, C F C A7

Płyńmy w dół, do starej Maui. d A

Arktyki blask już pożegnać czas. d A d C

Płyńmy w dół, do starej Maui. B A7 d


2. Z północnym sztormem już płynąć czas wśród lodowych, groźnych gór

I dobrze wiemy, że nadszedł czas ujrzeć niebo z tropikalnych chmur.

Dziesięć długich miesięcy zostało nam wśród piekielnej kamczackiej mgły.

Żegnamy już Arktyki blask i płyniemy do starej Maui.


3. Za sobą mamy już Diamond Head, no i groźne stare Oahu.

Tam maszty i pokład na długo skuł wszechobecny, groźny lód.

Jak odrażająca i straszna jest biel Arktyki - tego nie wie nikt.

Za sobą mamy już setki mil, czas wziąć kurs do starej Maui.


4. Harpuny już odłożyć czas, starczy, dość już wielorybiej krwi.

Już pełne tranu beczki masz, płynne złoto sprzedasz w mig.

Za swój żywot psi, za trud i znój, kiedyś w niebie dostaniesz złoty tron.

O dzięki Ci Boże, że każdy mógł wrócić do rodzinnych stron.


5. Kotwica mocno trzyma dno, wreszcie ujrzysz ukochany dom.

Przed nami główki portu już i kościelny słychać dzwon.

A na lądzie nas uciech czeka sto, wnet zobaczysz dziatki swe.

Na spacer weźmiesz żonę swą i zapomnisz wszystkie chwile złe.



Amsterdam

1. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam, e h

Marynarze od lat pieśni swe nucą tam. C H7

Jest jak świat wielki port, marynarze w nim śpią, e h

Jak daleki śpi fiord, zanim świt zbudzi go. H7 e
Jest port wielki jak świat, marynarze w nim mrą, G D

Umierają co świt, pijąc piwo i klnąc. e H7

Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam, C h

Marynarze od lat nowi rodzą się tam. a H7 e


2. Marynarze od lat złażą tam ze swych łajb,

Obrus wielki jak świat czeka ich w każdej z knajp.

Obnażają swe kły skłonne wgryźć się w tę noc,

W tłuste podbrzusza ryb, w spasły księżyc i w noc.


Do łapczywych ich łap wszystko wpada na żer,

Tłuszcz skapuje kap, kap, z rybich wątrób i serc.

Potem pijani w sztok w mrok odchodzą gdzieś,

A z bebechów ich wkrąg płynie czkawka i śmiech.


3. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,

Marynarze od lat tańce swe tańczą tam.

Lubią to bez dwóch zdań, lubią to bez zdań dwóch,

Gdy o brzuchy swych pań ocierają swój brzuch.


Potem buch kogoś w łeb, aż na dwoje mu pękł,

Bo wybrzydzał się kiep na harmonii mdły jęk.

Akordeon też już wydał ostatni dech,

I znów obrus i tłuszcz, i znów czkawka i śmiech.


4. Jest port wielki jak świat, co się zwie Amsterdam,

Marynarze od lat zdrowie pań piją tam.

Pań tych zdrowie co noc piją w grudzień, czy w maj,

Które za złota trzos otwierają im raj.


A gin, wódka i grog, a grog, wódka i gin

Rozpalają im wzrok, skrzydeł przydają im.

Żeby na skrzydłach tych mogli wzlecieć, hen, tam,

Skąd się smarka na świat i na port Amsterdam.



Mewy

1. Mewy, białe mewy, wiatrem rzeźbione z pian, e C D e e C D e

Skrzydlate, białe muzy okrętów odchodzących w dal. e C D e C D e

Kto wam szybować każe za horyzontu kres, e C D e e C D e

W bezmierne oceany, przez sztormów święty gniew? e C H7 e e C H7 e
Ref.: Żeglarzom wracającym z morza C D e C H7 e

Na pamięć przywodzicie dom, C H7 e C H7 e

Rozbitkom wasze skrzydła niosą, G D7 e C D7 e

Nadzieję na zbawienny ląd. C H7 e C H7 e /x2


2. Ptaki zapamiętane jeszcze z dziecięcych lat,

Drapieżnie spadające ze skał na szary Skagerrak.

Wiatr czesał w grzywy morze, po falach skacząc lekko biegł.

Pamiętam tamte mewy, przestworzy słonych zew.



Bitwa


1. Okręt nasz wpłynął w mgłę i fregaty dwie e D C a

Popłynęły naszym kursem by nie zgubić się. e D G H

Potem szkwał wypchnął nas poza mleczny pas e D C a

I nikt wtedy nie przypuszczał, że fregaty śmierć nam niosą. e D G H
Ref.: Ciepła krew poleje się strugami, G D e h

Wygra ten, kto utrzyma ship. C D e

W huku dział ktoś przykryje się falami, G D e h

Jak da Bóg, ocalimy bryg. C D e


2. Nagły huk w uszach grał i już atak trwał,

To fregaty uzbrojone rzędem w setkę dział.

Czarny dym spowił nas, przyszedł śmierci czas,

Krzyk i lament mych kamratów, przerywany ogniem katów.


3. Pocisk nasz trafił w maszt, usłyszałem trzask,

To sterburtę rozwaliła jedna z naszych salw.

„Żagiel staw” krzyknął ktoś, znów piratów złość,

Bo od rufy nam powiało, a piratom w mordę wiało.


4. Z fregat dwóch tylko ta pierwsza w pogoń szła,

Wnet abordaż rozpoczęli, gdy dopadli nas.

Szyper ich dziury dwie zrobił w swoim dnie,

Nie pomogło to psubratom, reszta z rei zwisa za to.


5. Po dziś dzień tamtą mgłę i fregaty dwie,

Kiedy noc zamyka oczy, widzę w moim śnie.

Tamci, co śpią na dnie, uśmiechają się,

Że ich straszną śmierć pomścili bracia, którzy zwyciężyli.



Pacyfik

1. Kiedy szliśmy przez Pacyfik, C

- Way-hey, roluj go! C G

Zwiało nam z pokładu skrzynki...... C

- Taki był cholerny sztorm! C G C
Ref.: Hej, znowu zmyło coś, C F

Zniknął w morzu jakiś gość. C G

Hej, policz który tam, C F

Jaki znowu zmyło kram. C G C


2. ...Pełne śledzia i sardynki, C

3. ...Kosze krabów, beczkę sera, C

4. ...Kalesony oficera, C

5. ...Sieć jeżowców, jedną żabę, C

6. ...Kapitańską zmyło babę, C

7. ...Beczki rumu nam nie zwiało - C

8. ...PÓŁ ZAŁOGI JĄ TRZYMAŁO! C
Ref.: Hej, znowu zmyło coś,

Zniknął w morzu jakiś gość.

Hej, policz który tam,

Jaki znowu zmyło kram.


Hej, znowu zmyło coś,

Zniknął w morzu jakiś gość.

Postawcie wina dzban,

Opowiemy dalej wam!



Pod Jodłą

1. Siedzieliśmy „Pod Jodłą” i dobrze nam się wiodło, D h

Kapitan Farell, stary zgred, postawić nie chciał whisky. G D

Trzy razy mu mówiłem, uprzejmie go prosiłem, D h

Lecz pycha rozpierała go, a nam już wyschły pyski. G D

Więc dałem jemu w nos, co myśli sobie, A D

Co myśli wredny typ - postawić nie chciał nam. G D A D /x2

(i następne)

Ref.: Na na, na na na, na na...
2. Wybrałem się do Mary, chodziłem tam dni cztery,

Ekonom Paddy, suczy syn, wciąż dawał jej robotę.

Trzy razy mu mówiłem, uprzejmie go prosiłem

I nie posłuchał łobuz mnie, do dziś ma Mary cnotę.

Więc dałem jemu w nos, co myśli sobie,

Co myśli wredny typ - pozwolić nie chciał nam.


3. W Dublinie, przy niedzieli, pięć funtów nam gwizdnęli,

Właściciel pubu, tłusty byk, chciał funta na zapłatę.

Trzy razy mu mówiłem, uprzejmie go prosiłem,

Lecz nerwy ciut poniosły mnie, zepsutą ma facjatę.

Bo dałem jemu w nos, co myśli sobie,

Co myśli wredny typ - odpuścić nie chciał nam.


4. Na trakcie przez przypadek los też mnie kopnął w zadek,

Łapaczy oddział wyrwał mnie tak jak borsuka z dziury.

Na okręt mnie zabrali, po zadku fest przylali,

A kiedy drzeć zacząłem pysk, padł taki rozkaz z góry:

A dajcie jemu w nos, co myśli sobie,

Co myśli wredny typ - przeszkadzać będzie nam.



Sześć błota stóp

1. Sześć błota stóp, sześć błota stóp,

Sześć błota stóp, sześć błota stóp...
2. Uderz w bęben już, bo nadszedł mój czas. e h e D e

Wrzućcie mnie do wody, na wieczną wachtę trza, tam gdzie... h e H7


Ref.: Sześć błota stóp, sześć błota stóp, e D e D e

Dziewięć sążni wody i sześć błota stóp. e D e D e


3. Ściągnijcie flagę w dół, uszyjcie worek mi,

Dwie kule przy nogach, ostatni ścieg bez krwi, no i...


4. Ostatnia salwa z burt, po desce zjadę w mig,

Lecz najlepszy mundur nie musi ze mną gnić, tam gdzie...


5. Żegnajcie bracia mnie już ostatni raz,

Ostatnie modły za mą duszę zmówcie wraz, tam gdzie...


6. Moje wolne miejsce i hamak pusty też

Niech wam przypomina, że każdy znajdzie się, tam gdzie...


7. Na wachcie więcej już nie ujrzycie chyba mnie,

Kończę ziemską podróż, do Hilo dotrę wnet, tam gdzie...


8. Ląd daleko jest, przed wami setki mil,

A mnie pozostało do lądu kilka chwil, no i...



Chłopcy z Botany Bay

1. Już nad Hornem zapada noc, a G a

Wiatr na żaglach położył się, a G a

A tam jeszcze korsarze na Botany Bay d G C a

Upychają zdobycze swe. a G a /x2 (i następne)
2. Jolly Roger na maszcie już śpi,

Jutro przyjdzie z Hiszpanem się bić,

A korsarze znużeni na Botany Bay

Za zwycięstwo dziś będą swe pić.


3. Śniady Clark puchar wznosi do ust:

„Bracia, toast! Niech idzie na dno!”

Tylko Johny nie pije, bo kilka mil stąd

Otuliło złe morze go.


4. Nie podnosi kielicha do ust,

Zawsze on tu najgłośniej się śmiał.

Mistrz fechtunku z Florencji ugodził go,

Już nie będzie za szoty się brał.


5. W starym porcie zapłacze Margot,

Jej kochany nie wróci już.

Za dezercję do panny na kei w Brisbane

Oddać musiał swą głowę pod nóż.


6. Tak niewielu zostało dziś ich,

Resztę zabrał Neptun pod dach.

Choć na ustach wciąż uśmiech, to w sercach lód,

W kuflu miesza się rum i strach.


7. To ostatni chyba już rejs,

Cios sztyletem lub kula w pierś.

Bóg na szkuner w niebiosach zabierze ich,

Wszystkich chłopców z Botany Bay.


8. Już nad Hornem zapada noc,

Wiatr na żaglach położył się,

A tam jeszcze korsarze na Botany Bay

Upychają zdobycze swe.



Bum cyk cyk

Ref.: Bum cyk-cyk i rata-rata, C F G


Nie ma to jak los pirata, C G C
Kto na drodze raz mu stanie,
Z tego kasza na śniadanie. /x2
Kiedy pirat się obudzi, C F G
Myje zęby, rączki, buzię, C G C
Z mlekiem pije szybko kawę d
I wyrusza na wyprawę. G
Na wyprawie tysiąc zdarzeń,
Sztormy, bitwy, abordaże,
Salwy z armat, pojedynki,
Wory złota i łupów skrzynki.
Wtem przygoda pryska sama,
Gdy nad morzem staje mama,
Piratowi palcem grozi:
"Znów łazienka cała w wodzie!"

Bum cyk-cyk i dynga-dynga, by Z.Zajko


Nie ma to, jak los Wikinga,
Nie zna lepszej on zabawy,
Od zbójeckiej swej wyprawy.

Bum cyk-cyk i dynga-dynga,


Ostra jest Wikinga klinga,
Ostre ma na hełmie rogi,
Więc uciekaj z jego drogi!

North-West Passage

Ref.: Spróbuj chociaż raz north-westowe przejście zdobyć, G C G F a

Znajdź miejsca gdzie zimował Franklin u Beauforta Wrót, F C d F

Wykuj własny szlak przez kraj dziki i surowy, G C G F a

Przejdź drogą Północ-Zachód poza lód. F C G C
1. Brnę przez kry na zachód od Davisa zimnych wrót, a F C G

Szlakiem tych, których bogactwa wiodły na Daleki Wschód. a F C G C

Sławę zdobyć chcieli, został po nich tylko proch, a F C a

Białe kości popłynęły gdzieś na dno. F C G a


2. Trzy wieki przeminęły, na wyprawę ruszam znów

Śladami dzielnych chłopców, co walczyli z furią mórz.

Miasta z lodu wyrastają, by rozpłynąć za mną się,

Jak odkrywcom dawnym wskażą nowy brzeg.


3. Mile wloką się bez końca, całą noc pcham się na West.

Tu McKenzie, David Thompson, cała reszta z nimi też,

Wytyczali dla mnie drogę wśród iskrzących lodem gór.

W mroźnych wiatrach głos ich słyszę, jak ze snu.


4. I czymże ja się różnię od pionierów szlaków tych?

Tak, jak oni, porzuciłem życie pośród bliskich mi,



By znów odkryć North-West Passage, dla tak wielu koniec snów,

Ale marzę, bym do domu wrócić mógł.
1   ...   52   53   54   55   56   57   58   59   60


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna