Sprawdzala moja psiapsiolka i mysle, ze tylko dzielki niej nie ma tu tak wielu bledow



Pobieranie 5.36 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar5.36 Kb.
Sprawdzala moja psiapsiolka i mysle, ze tylko dzielki niej nie ma tu tak wielu bledow.

Shin spojrzał zmętniałym wzrokiem w sufit. Był tu całkiem sam samotnosć ciążyła niczym kamień. Die nie przyszedł nikogo nie było przy nim.... czemu zawsze musiał być sam? Nawet teraz gdy...... spojrzał na swoje poranione, owiązane bandarzami dłoni.


Kiedy obudził się wczoraj zdenerwowany doktor wyjaśnił mu, że miał szczęście, bo rany były głębokie. Podobno znalazł go Kyo, który stał na balkonie i zobaczył kapiącą z góry krew. Wszedł na balkon i zobaczył go bladego i bez sił....
Perkusista westchnął głęboko, jego oczy momętalnie napełniły się łzami. A mogło być tak pięknie, tak bardzo pięknie...,,....,,,,, Ae nie...... Die musiał go zdradzić z Toshiyą, bo Shinek przecież był dla niego niczym, kompletnym zerem, nawet dwoma zerami... Shinya nie zdołał powstrzymać łez, nagle niczym wielkie grochy słynęły mu po twarzy, znacząc ściezki swoim mokrym śladem. Zamknął oczy i w pamięci przywołał obraz Daja, tą sytuację, kiedy kochali się razem....,,,.. Zapłakał gorzko.
Nagle drzwi otworzyły się z impetem a do sali z impetem wpadł Die, z twarzą szarą z niewyspania. Miał pod oczami cienie, które znaczyły wylane łzy. Spojrzał na Shina, po czym podszedł do niego, powoli kładąc na stole bukiet róż. Usiał przy łużku, ukrywając twarz w dłoniach.
- Shinya, ja.... odezwał się cicho, patrząc na niego niepewnie.
- Wyjdź stąd, skurwielu. Zdradziłeś mnie. Nigdy ci tego nie wybaczę.
- Ale to on mnie pocałował, Shinya, on chce nas rozdzielić...
- Kłamiesz - krzyknął Shinya głosem mokrym od łez - Nie mogę ci uwierzyć..... nie chcę ci uwierzyć!!!!!!

Die siedział na parapecie w pokoju hotelowym gdy dzwonek się odezwał.Popatrzył na drzwi ale nie wstał, bo po co….


Jedyna osoba która chciał zobaczyć była daleko, w białym budynku szpitala. Shinya. Zacisnął dłonie przypominając sobie krzyki młodszego chłopaka gdy u niego był. A Toshiya….. poderwał głowę, gdy ktoś przed nim stanął. Zobaczył uśmiechniętego drwiąco basistę, który patrzył na niego drwiąco.
-I jak Twoje maleństwo, co Daj? –zimny głos basisty lekko zaniepokoił starszego który popatrzył na niego nie pewnie.
-Czego chcesz odemnie, zapytał Die patrząc na niego nie spokojnie. Cofnął się lekko zaciskając dłonie. Nienawidził go, chciał mu odebrać Shina a teraz……
-Po co przyszedłeś????? Przez Ciebie Shin jest w szpitalu, ty egoisto!!!! Po co mnie pocałowałeś żeby widział? Mało go nie zabiłeś krzyczał a łzy spadały mu po twarzy. Nagle poczuł mocne uderzenie.
Hara go uderzył…… Powalił go na podłogę kopiąc i wrzeszcząc. Die czuł ogromny bul w żebrach gdy basista je kopał wykrzykując obelżywe słowa.
Nagle przestał, wiąrząc jego ręce swoim paskiem.
-Zabawimy się dziwko, syknął chamsko przywiązując go do łużka.Zerżne cię i zobaczysz,że jestem,lepszy niż on…..
Die poczuł że ogarnia go pustka i zemdlał….. słychać było pełen bulu krzyk i podły śmich.

Plissss o komenty i będę pisać bo są tacy co im się podoba a inne mogą sobie eprze napisać jak umią!


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna