Stara Maui 8 Mewy 9 Już przeminęły 10



Pobieranie 463.22 Kb.
Strona10/15
Data28.04.2016
Rozmiar463.22 Kb.
1   ...   7   8   9   10   11   12   13   14   15

Sekret kardynała Richelieu – Czerwony tulipan


Niegdyś przyjaciel dobry mój .e

Dziś długów nie oddaje . A

Nic złego nie zrobiłem mu . e .H7 A

A on mnie nie poznaje .e H7.e H7.

Innego znów za uszy e

Ciągnąłem do matury A

On w dyrektory ruszył e H7 A

I patrzy na mnie z góry . e.H7.e H7.

Kardynała Richelieu .e.e. / .e.e.

Sekret wam dziś zdradzę .A.A. / .A.A.

Od przyjaciół Boże strzeż .e.e. / .e.H7a.

Z wrogami sobie poradzę .H7.a. / .eH7.eH7.


Raz kumpel brał na raty e

Adapter, radio, daczę A

A ja będąc żyrantem e H7 A

Do dziś te raty płacę e H7 e H7

Przyjaciel miał trudności e

Postawiłem go na nogi A

On teraz mi z wdzięczności e H7 A

Przyprawić pragnie rogi e H7 e H7


Kardynała Richelieu...
Bo z przyjaciółmi często e

Podobne są układy A

Przyjaciel cię roluje e H7 A

Nic na to nie poradzisz e H7 e H7

Zjawisko dziś powszechne e

Nie warto się tym smucić A

Najlepiej się uśmiechnąć e7 H7 A

I tak sobie zanucić e H7 e H7


Bolero

W małym miasteczku, gdzieś na krańcach Hiszpanii a G

Stary krawiec Amigo szył bolero najtaniej F E

Pan był bogaty czy biedny, pan był biedny czy cieć a G

Każdy takie bolero chciał mieć F E

Bo to bolero a

Dla bogatych Kawaleros G

W tym bolero będziesz senior F E

Prezentował się jak struś F E

Na bolero, Kawaleros ty się skuś ole! F E

Na korridę gdy wyjdziesz w swe bolero okryty

Mocniej serce zabije, serce twej seniority

A gdy ona zemdlona na twe łono bez sił

Padnie szepcąc Amigo, kto to szył?

Jakie chcesz pan bolero: białe, czarne, różowe?
Zapinane od tyłu czy wkładane przez głowę

Stary krawiec Amigo naszej drużynie kochanej


Może uszyć bolero najtaniej 

Chory na wyobraźnię


Dawno już w mieście drwił z niego każdy G D a e
Pośmiewiskiem był ludziom, na co dzień G D a e
Ot wariat, chory na wyobraźnię C G C G

Wiecznie w drodze spóźniony przechodzień a H7


Dokąd idziesz - pytali go bliscy

Z tego bracie to trzeba się leczyć

A on brał tekturową walizkę

I wychodził swym obrazom na przeciw, mówiąc


Idę tam, gdzie bezmiar błękitów G D a e

Światłocienie cyprysów przy drodze G D a e

Feerią barw każdy ranek rozkwita C G C G

Chociaż wiem, że do celu nie dojdę a H7

Gdy malował świat milkł jak zaklęty

Kurczył się w skrawek płótna na ramach

A on pieścił je, jak pierś kobiety

W siedmiobarwnych tęcz kreskach i plamach
Kiedy skończył upatrywał się w ciszy

By natchnieniem nasycić swą duszę

A gdy dał się marszandom wykryć

Pił noc całą, by z brzaskiem wyruszyć, mówiąc


Gawędziarze

Takie zwykłe, takie małe, D e

Tutaj mają wielką wagę D e

Wykrzykniki kolorowe D e

Wyglądają wciąż jak nowe D e

Gawędziarze, gawędziarze D e

Odgrzebują stare sprawy, D e

Przy ognisku i przy kawie D e

Nieciekawe i ciekawe D e

O tym jak kiedyś w górach D

na pomoc ktoś krzyczał głośno e

O tym jak na Mazurach D

ktoś złamał wiosło e

O tym jak patyk trzasnął G D

Gdy wiatr za mocno dmuchał a e

I chyba każdy już zasnął G D

Tylko autor słuchał a e

Oczy szerzej się otworzą

I przypomną i pomarzą

Oni już nie mają czasu,

Ale dzieciom się przydadzą

Opowieści, opowieści

Takie tanie, no bo własne

Uśmiechają się, a jeśli

Przesadziłeś coś - nie zasną

Przyjaciele

Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg CGFC


Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres C G F C

Wy pójdziecie inną drogą zostawicie mnie C G F C

Odejdziecie sam zostanę na rozstaju dróg C G F C

Hej, przyjaciele zostańcie ze mną C G F C

Przecież wszystko to co miałem oddałem wam C G F C

Hej, przyjaciele choć chwilę jedną C G F C

Znowu w życiu mi nie wyszło znowu jestem sam C G F C

Znów spóźniłem się na pociąg i odjechał już

Tylko jego mglisty koniec zamajaczył mi

Stoję smutny na peronie z tą walizką jedną

Jak człowiek, który zgubił do domu swego klucz

Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg

Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres

Wy pójdziecie inną drogą zostawicie mnie

Zamazanych drogowskazów nie odczytam już

Jesienna zaduma


Nic nie mam e G e

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem D e

Nawet nie wiem e G e

Jak tam sprawy za lasem F e

Rano wstaję, poemat chwalę G Fis h G

Biorę się za słowo jak za chleb e D e


Rzeczywiście tak jak księżyc e G

Ludzie znają mnie tylko z jednej D e

Jesiennej strony G a e


G a e D e
Nic nie mam

Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet

Nie zważam

Na mody byle jakie

Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie

Uczuć starym drapakiem


Na krawędzi snu


a F C G

Wieża i okno, kolejna trwa noc

Za oknem pejzaż, północ i mrok

Kroki jak strzały uciekły gdzieś w dal

Ostatni przechodzień zdradził martwy czas

Światło neonów zabija taniec cieni

Nagie manekiny ze swych panów się śmieją

Ożywa martwa cisza, dźwięki jak szkło

Szalony głos syreny gdzieś zniknął za mgłą

Nie wiem co jest prawdą na krawędzi snu

Nie wiem co jest snem na krawędzi prawdy

Miasto i noc, miasto i szok


Słońce w zenicie i ożył martwy czas

Miasto znów walczy ze swym cieniem jeszcze raz

Bezwład i próżnia, szybkość i szał

Cel został gdzieś za nami, ktoś kiedyś go znał

Miliony sprzecznych celów mieszają się wciąż

Świat nakręconych lalek, zdarzenia i los

Prorocy krzyczą hasła, żebracy się śmieją

Bezduszne marionetki na wietrze się chwieją

1   ...   7   8   9   10   11   12   13   14   15


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna