Starania o liberalizację ustawy antyaborcyjnej 1993-2005



Pobieranie 43.24 Kb.
Data06.05.2016
Rozmiar43.24 Kb.


Starania o liberalizację ustawy antyaborcyjnej

1993-2005

Wanda Nowicka


Po kilkunastu latach walki przeciw restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej warto spojrzeć wstecz na strategie i działania podejmowane przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny we współpracy ze środowiskami kobiecymi.

Nie mogę oprzeć się refleksji, że wspominanie walki o liberalizację ustawy antyaborcyjnej w czasie rządów PiS-u, kiedy nie tylko nie ma szans na zmianę ustawy, ale istnieją obawy, że ustawa może zostać zaostrzona, nadaje naszym dotychczasowym działaniom zupełnie inny wydźwięk. Trudno bowiem zapomnieć, że wicepremierem (i ministrem oświaty!) jest dziś Roman Giertych a stanowisko obecnego rządu w tej sprawie reprezentuje doradca premiera ds. rodziny – dr Hanna Wujkowska – znana z radia Maryja przeciwniczka aborcji, nawet gdy ciąża pochodzi z gwałtu.

Przy okazji tych wspomnień warto zadać sobie pytanie, dlaczego przez kilkanaście lat nie udało się zliberalizować ustawy mimo regularnych i konsekwentnych starań, czy jest to spowodowane nietrafionymi strategiami, czy raczej dużą siłą naszych przeciwników, wobec której nawet najskuteczniejsze strategie podejmowane przez nieliczne grupy opowiadające się za prawem kobiet do samostanowienia nie miały szans na powodzenie.
Jak do tego doszło?

Ustawa antyaborcyjna została wprowadzona w Polsce w 1993 r. przy dużych naciskach ze strony Kościoła rzymskokatolickiego, po blisko czterech latach nieustannych dyskusji parlamentarnych nad kilkunastoma kolejno zgłaszanymi w tym czasie projektami.

W latach 90. podjęto dwie próby liberalizacji ustawy. Pierwsza, w 1994 r. zakończyła się porażką z powodu weta prezydenta Wałęsy.

Kolejna próba zmiany prawa, podjęta w 1996 r. przy wydatnym udziale Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, zakończyła się sukcesem ze względu na to, że prezydent Kwaśniewski podpisał projekt ustawy złagodzonej przez Nadzwyczajną Komisję Sejmową1. Według nowej ustawy kobieta mogła przerwać ciążę w przypadku trudnej sytuacji ekonomicznej i osobistej. Łagodniejsze przepisy obowiązywały tylko przez rok (1997 r.), ponieważ Trybunał Konstytucyjny na wniosek Solidarności uznał przerywanie ciąży ze względów społecznych za sprzeczne z Konstytucją RP.

W latach rządów AWS-u (1997-2001) nie podjęto kolejnej próby liberalizacji, ponieważ nie było najmniejszych szans na jej przegłosowanie w Sejmie.

Za rządów koalicji SLD-UP (2001-2005) pojawiła się realna szansa na zmianę prawa, jako że rządząca koalicja podczas wyborów obiecywała podjęcie inicjatywy ustawodawczej w tej sprawie. Wprawdzie premier na początku swoich rządów oświadczył, że rząd nie złoży w tej sprawie żadnego projektu, ale niektórzy parlamentarzyści byli dość chętni, by podjąć taką inicjatywę2.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny była zdecydowana, by wykorzystać względnie korzystną sytuację polityczną i podjąć kolejną próbę liberalizacji. Poza dążeniem do zmiany prawa Federacja konsekwentnie podejmuje różnorodne inicjatywy służące temu, by zapisy obowiązującej ustawy antyaborcyjnej, zezwalające na przerywanie ciąży, a także zobowiązujące rząd do wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół oraz poprawy dostępności do antykoncepcji, były w pełni realizowane.

Ostatniej, jak na razie, próbie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, podjętej na początku XXI wieku, oraz pozostałym strategiom walki z represyjnym prawem poświęcę więcej miejsca w niniejszym artykule.



Monitorowanie i dokumentowanie

Federacja od samego początku monitoruje i nagłaśnia skutki ustawy antyaborcyjnej w kraju i za granicą. Opracowała wiele raportów na ten temat, adresowanych do władz polskich (1994, 1997, 2000) oraz do międzynarodowych instytucji zajmujących się prawami człowieka. Raport na temat ustawy antyaborcyjnej w Polsce (2000 r.) ukazał rzeczywiste skutki zakazu aborcji dla życia i zdrowia kobiet, umacniając powszechne przekonanie, że ustawa nie zlikwidowała zjawiska aborcji, tylko zmusiła kobiety do korzystania z bardzo drogich i nie zawsze bezpiecznych zabiegów w tzw. podziemiu aborcyjnym. Ustawa okazała się ponadto dużo bardziej restrykcyjna w praktyce niż na papierze, bo jej skutkiem jest prawie całkowity zakaz aborcji i uniemożliwienie przerwanie ciąży nawet wtedy, gdy prawo na to zezwala.

Bardzo skuteczne okazały się nasze raporty do Komitetu Praw Człowieka (KPC) i Komitetu Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych ONZ. Komitety te kilkakrotnie zaleciły rządowi polskiemu podjęcie kroków przeciwdziałających łamaniu praw reprodukcyjnych kobiet. Rekomendacje KPC z 2004 r. były niezwykle stanowcze3. Komitet m.in. zalecił zliberalizowanie ustawy antyaborcyjnej. Niestety rząd zignorował te zalecenia, udowadniając tym samym, że zamierza przestrzegać tylko tych praw człowieka, z którymi się zgadza.
Pomoc kobietom w przypadku indywidualnych naruszeń ich praw

Ważną częścią naszych działań na rzecz realizacji prawa do legalnej aborcji było podejmowanie interwencji w przypadkach, gdy kobiecie przysługiwało prawo do przerwania ciąży, ale nie była w stanie go wyegzekwować. Wielokrotnie Federacja podejmowała interwencje w podobnych sprawach, najczęściej we współpracy z Kliniką Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a ostatnio z Fundacją Helsińską. Kilka spraw prowadzonych przez nas odbiło się głośnym echem w kraju i za granicą. Stały się publicznie znane, dzięki temu, że kobiety opowiedziały swoje historie podczas dwóch Trybunałów w sprawie Prawa Kobiet do Przerywania Ciąży zorganizowanych przez Federację (2001 i 2004). Trybunały odegrały ogromną rolę w nagłośnieniu tej problematyki i uświadomieniu społeczeństwu naruszeń praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce.

Każdemu Trybunałowi towarzyszyło wydanie publikacji z historiami kobiet (Piekło Kobiet – Historie Współczesne, Piekło Kobiet Trwa).

Federacja wspierała m.in. dwie słynne obecnie sprawy - Barbary Wojnarowskiej, która została zmuszona do urodzenia bardzo poważnie chorego dziecka, oraz Alicji Tysiąc, którą zmuszono do kontynuacji ciąży niosącej ryzyko dla jej zdrowia, w wyniku czego jej stan zdrowia uległ dalszemu pogorszeniu.

Barbara Wojnarowska od lat walczy w sądzie o odszkodowanie i mimo pozytywnego dla niej rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, który uznał, że jej się należy, wciąż jeszcze go nie uzyskała.

Alicja Tysiąc, przegrawszy swoją sprawę w sądach polskich, czeka na rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, do którego wniosła skargę na rząd polski za złamanie jej praw.

Nagłośnienie dramatów konkretnych kobiet oraz ich walki o sprawiedliwość pokazało, do czego w praktyce doprowadziła ingerencja ideologii i religii w medycynę. Kobieta została pozbawiona prawa do decydowania o sobie i własnej płodności. Kobieta ma rodzić za wszelką cenę, nawet gdyby miała ponieść najwyższe koszty. Z drugiej strony, kobiety są bardziej świadome swoich praw i wiedzą, jak o nie walczyć.
O lepsze standardy w medycynie

Ustawa antyaborcyjna zezwala na przerywanie ciąży w kilku przypadkach. Nie ma więc powodu, by stosować metody jak za króla Ćwieczka, tzn. ograniczać się do techniki łyżeczkowania, czyli tzw. skrobanki. W medycynie dokonał się ogromny postęp w technikach dotyczących zdrowia reprodukcyjnego. Pakty i konwencje praw człowieka uznają prawo do korzystania z postępu w nauce i medycynie za podstawowe prawo człowieka. Nawet w krajach rozwijających się stosuje się metodę próżniową, a w wielu krajach świata kobiety mają możliwość i coraz częściej wybierają farmakologiczny sposób przerywania ciąży.

Ponieważ w Polsce postęp medycyny w tym zakresie uległ zamrożeniu, Federacja wydała publikację Aborcja Farmakologiczna oraz przetłumaczyła i wydała publikację Światowej Organizacji Zdrowia Bezpieczne przerywanie ciąży – wskazówki techniczne i dotyczące polityki zdrowotnej dla systemów ochrony zdrowia (2004 r.). Obie publikacje były skierowane zarówno do kobiet, jak i do środowiska medycznego, a ich celem była poprawa wiedzy i świadomości w tym zakresie. Publikacja WHO popularyzuje najnowsze osiągnięcia i techniki przerywania ciąży. Jednocześnie uświadamia, że nawet w najbardziej restrykcyjnych krajach aborcja jest w jakichś przypadkach dozwolona, a zatem powinna być bezpieczna i zgodna z postępem medycznym, zaś odpowiedzialność za jakość oferowanych świadczeń ponosi system ochrony zdrowia.

Szeroka kampania edukacyjna dotycząca najnowszych metod przerywania ciąży przyczyniła się do poszerzenia wiedzy na ten temat. Wielu lekarzy zwracało się po publikacje do Federacji, wielu też wzięło udział w szkoleniach i konferencjach poświęconych tej problematyce. Kobiety natomiast masowo dopominały się o pigułkę aborcyjną, w czym niestety Federacja pomóc nie mogła. Okazało się przy tym, że zdecydowana większość kobiet wybrałaby metodę farmakologiczną, gdyby miała jakiś wybór. Czyli zrodził się popyt, zanim pojawiła się podaż.



Wystawy - nowe formy przekazu

Dużym sukcesem Federacji było zorganizowanie dwóch wystaw pt. Moje życie, moja decyzja (2002, 2005). Naszym celem była promocja praw reprodukcyjnych kobiet w społeczeństwie przy pomocy środków artystycznych, często pozawerbalnych, odwołujących się do emocji i skojarzeń.

Pierwsza wystawa składała się z dwunastu tablic, na których graficznie przedstawiono bariery prawne, polityczne i kulturowe w dostępnie do przerywania ciąży, antykoncepcji i edukacji w Polsce. Osią wystawy była tablica z pytaniem fundamentalnym dla dalszej walki o prawo do samostanowienia w Polsce: Kiedy kobiety w Polsce przerwą milczenie? Wystawa spotkała się z dużym zainteresowaniem. Była wystawiana w ośmiu miastach w Polsce. We Wrocławiu Uniwersytet Wrocławski kazał ją usunąć z gmachu biblioteki, co wywołało burzę medialną. W 2005 r. wystawiono ją również w Sejmie RP.

Druga wystawa powstała na bazie konkursu na plakat ilustrujący hasło Moje życie, moja decyzja. Celem konkursu było zwrócenie uwagi opinii publicznej na prawa kobiet do samostanowienia w zakresie własnej rozrodczości, seksualności i integralności cielesnej. W konkursie wzięło udział blisko stu artystów z całej Polski. Choć tematyka plakatów była zróżnicowana, kilka wątków powtarzało się w wielu pracach, m.in. afirmacja autonomii kobiety, w wymowny sposób zilustrowana przez hasła (na tle kobiecego ciała) – Nie twój interes, Teren prywatny, zachęcanie do działań o swoje prawa: Nie milcz, gdy chodzi o ciebie, Niech inni nie piszą praw za ciebie, Dość zagrań poniżej pasa.

Z nadesłanych na konkurs 176 prac Kapituła Konkursu nagrodziła pięć. Ponadto nagrody specjalne ufundowała m.in. Wicepremier Izabela Jaruga Nowacka, Minister Zdrowia Marek Balicki i przedstawicielstwo ONZ w Polsce.

Wystawę składającą się z 30 plakatów, w tym nagrodzonych, pokazywano w kilku klubach w Warszawie. Wystawiono ją również w Rennes we Francji. Na jej temat były relacje w prasie i telewizji. Dużym uznaniem cieszył się też kalendarz na 2006 r. zilustrowany plakatami. Projekt ten wykazał, że artyści, bez względu na płeć, świetnie rozumieją kwestie praw kobiet i są bardzo zainteresowani udziałem w podobnych konkursach i kampaniach społecznych.


Wizyta Kobiet na Falach (2003 r.)

Na zaproszenie organizacji kobiecych skupionych w nieformalnym Komitecie STER, koordynowanym przez Federację, 22 czerwca przypłynął do Władysławowa Langenort – statek wynajęty przez Kobiety na Falach, holenderską fundację kobiecą założoną i prowadzoną przez dr Rebekę Gomperts. Na pokładzie statku znajdowało się pomieszczenie z profesjonalnie urządzonym gabinetem lekarskim przygotowanym do świadczenia usług z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, m.in. poradnictwa antykoncepcyjnego czy przerywania ciąży metodą farmakologiczną – oczywiście na wodach eksterytorialnych, ponieważ tam obowiązuje prawo tego kraju, pod którego banderą pływa statek. Dzięki temu nie istniała obawa złamania prawa w Polsce. Celem projektu było nagłośnienie sytuacji kobiet w Polsce, pozbawionych prawa do samostanowienia, oraz pomoc kobietom, które chciałyby z niej skorzystać. Statek, zanim jeszcze przypłynął, wzbudził ogromne zainteresowanie mediów. Dziennikarze nieustannie spekulowali, gdzie i kiedy statek przypłynie, a to do ostatniej chwili trzymano w tajemnicy. Ogłaszano protesty organizacji i Kościoła katolickiego, nawet podczas święta religijnego Boże Ciało. Biskup Gocłowski powiedział, że Aurora (bo wtedy jeszcze nie wiedziano, że będzie to inny statek, niż ten, którym Kobiety na Falach przypłynęły do Irlandii w 2001 r.) jest statkiem zbrodniarzy, którego nie wolno wpuszczać do Polski.

Przez dwa tygodnie statek przebywał w Polsce, a przedstawicielki Federacji i grupa wolontariuszy towarzyszyła mu we Władysławowie przez cały pobyt. Dostęp do statku blokowała Młodzież Wszechpolska, która próbowała uniemożliwić kobietom dotarcie do statku, stosując przemoc fizyczną i werbalną, m.in. grożąc publikacją zdjęć osób wchodzących na statek. W tym czasie zorganizowano we Władysławowie wiele akcji edukacyjnych, spotkań dyskusyjnych, pokazano ww. wystawę Federacji oraz zorganizowano dzień otwarty na statku. W kolejce ustawiło się kilkaset osób, w tym rodziny z dziećmi, które chciały odwiedzić statek. Pewna pani dla TVN24 stwierdziła: „Byłam i diabła tam nie było”. Jednocześnie nieustannie dzwoniły kobiety, które chciały skorzystać z usług medycznych.

Akcja Kobiet na Falach i STERu była jak dotąd największym wydarzeniem medialnym polskiego ruchu kobiecego. Przez kilka tygodni wizyta Langenorta była jednym z ważniejszych newsów w kraju i za granicą. Co więcej, odbiór społeczny projektu był bardzo dobry, na co wskazywały regularnie prowadzone sondy, w których ponad połowa społeczeństwa pozytywnie wypowiadała się na jego temat. W badaniach CBOS o 10% wzrosło od poprzedniego roku poparcie dla prawa do aborcji z przyczyn społecznych. Pod jego wpływem podjęto prace nad projektem zmiany ustawy, o co tak naprawdę chodziło. Jednocześnie wtedy po raz pierwszy tak wyraźnie ujawnił się skrajny fundamentalizm światopoglądowy, stosujący najbardziej drastyczne formy oporu wobec dążeń wolnościowych kobiet. Demonstracje zwolenników Radia Maryja, straszące krwawymi płodami, ale w gruncie rzeczy pokojowe, straciły na znaczeniu. Teraz pałeczkę przejęli agresywni młodzieńcy, używający języka pełnego nienawiści, nierzadko grożący śmiercią swoim przeciwnikom, m.in. niżej podpisanej, wyszkoleni w akcjach bojówkarskich, których głównym celem nie było zademonstrowanie własnych przekonań, tylko uniemożliwienie kobietom w brutalny sposób demonstrowania swoich poglądów. Żywiąc się nienawiścią do inaczej myślących, wykorzystali Langenorta do wypromowania własnej organizacji. Przed Langenortem mało kto słyszał o Młodzieży Wszechpolskiej. Dzięki niemu wypromował się poseł Strąk – główny przeciwnik akcji, który próbował wtargnąć na naszą konferencję prasową, rzucał jajkami gdy statek wpływał oraz straszył kobiety upublicznieniem zdjęć. Podobnie poseł Bosak. Od czasu Langenorta Młodzież Wszechpolska wielokrotnie utrudniała różnym grupom, a szczególnie gejom i lesbijkom, pokojowe demonstracje.


Ustawa o świadomym rodzicielstwie

Jeszcze podczas wizyty Langenorta w Polsce Parlamentarna Grupa Kobiet zorganizowała spotkanie z organizacjami kobiecymi przy udziale dr Rebeki Gomperts, podczas którego podjęła zobowiązanie, że podejmie prace nad projektem liberalizującym ustawę antyaborcyjną. Na jesieni nad nowym projektem podjął prace zespół pozarządowo-parlamentarny pod przewodnictwem posłanki Joanny Senyszyn, w którym brała udział m.in. Federacja. Na wstępie zespół musiał rozstrzygnąć, czy poprawiać obecnie obowiązującą ustawę, czy tworzyć nowy projekt. Zwyciężyła opcja Federacji, by przygotować nową ustawę. Wszyscy mieli wówczas świadomość, że szanse na zmianę prawa są bardzo nikłe, dlatego też lepiej potraktować to zadanie jako próbę stworzenia modelowego prawa. Dlatego też zespół pracował nad projektem, który byłby satysfakcjonujący dla środowisk kobiecych i uwzględniał najlepsze standardy prawne z zakresu praw reprodukcyjnych. Prace nad projektem trwały kilka miesięcy. Następnie projekt o nazwie Ustawa o świadomym rodzicielstwie został poddany szerokim konsultacjom w środowisku kobiecym, wśród prawników i lekarzy. Ostatecznie projekt został złożony do laski marszałkowskiej 1 kwietnia 2004 r. W Sejmie przeleżał blisko rok, przetrwał kilku marszałków Sejmu, tj. Borowskiego, Oleksego i Cimoszewicza. Oleksy był już bliski wniesienia projektu do porządku obrad, ale w ostatnim momencie wycofał się, odsyłając go do ekspertów o opinie. Ostatecznie w lutym 2005 r. marszałek Cimoszewicz podjął próbę wprowadzenia go do porządku. Jednak Sejm przegłosował wycofanie tego punktu z porządku obrad Sejmu. Wtedy Cimoszewicz oświadczył, że już więcej tego projektu nie wprowadzi do porządku. Tym samym inicjatywa zmiany ustawy ostatecznie zakończyła się niepowodzeniem, zanim doszło do jakiejś debaty.

Mimo porażki kampania na rzecz zmiany ustawy odegrała pozytywną rolę. Po pierwsze, powstał dobry projekt, z którym środowisko się utożsamia i który może służyć jako rozwiązanie modelowe w przyszłych debatach. Po drugie, udało się częściowo zmienić język debaty o przerywaniu ciąży. W poprzednich projektach mówiono najpierw o rozszerzeniu warunków dopuszczalności ze względów społecznych, potem już – w przypadku szczególnie trudnych warunków społecznych, przez co stopniowo ograniczano własne żądania.

Nasz projekt mówi o prawie kobiety do przerywania ciąży bez podawania przyczyn. Język praw człowieka uwzględniający autonomię kobiety udało się wprowadzić do dyskursu publicznego i podobny zapis nie był szczególnie kwestionowany, a wtedy bardzo wiele mówiono i pisano w mediach o projekcie. To należy uznać za sukces.

Warto nadmienić, że w tym czasie w środowisku dyskutowano na temat różnych strategii zmiany ustawy. Fundacja Kobieca eFKa lansowała pomysł podjęcia przez środowiska kobiece inicjatywy obywatelskiej w tej sprawie. Pomysł ten jednak upadł, ponieważ wiele osób obawiało się, że nie uda nam się w krótkim czasie zebrać 100 000 podpisów. Ponadto zwyciężyło przekonanie, że nawet jeśli zbierzemy podpisy, to i tak ostatecznie nad ustawą będą głosować posłowie. A zatem znacznie szybciej będzie, jeśli projekt zostanie zgłoszony przez grupę posłów. Część osób proponowała złożenie projektu podobnego do rozwiązania prawnego przyjętego w Kanadzie, gdzie przerywanie ciąży nie jest regulowane prawem, tylko pozostawione samym lekarzom. Przeważyły jednak obawy, że na gruncie polskim doprowadziłoby to do całkowitego zaniechania wykonywania tej procedury medycznej przez lekarzy w szpitalach publicznych.
Podsumowanie

W tym krótkim przeglądzie siłą rzeczy skupiłam się na najważniejszych strategiach, pomijając wiele innych, jak np. próba wprowadzenia do konstytucji zapisu o prawach reprodukcyjnych czy akcje edukacyjne podczas wyborów prezydenckich i parlamentarnych mające na celu wprowadzenie do kampanii wyborczych problematyki praw kobiet czy wreszcie liczne publikacje, setki listów, stanowisk i apeli skierowanych do decydentów. Ponadto całkowicie pominęłam działania Federacji na rzecz innych praw reprodukcyjnych, tzn. edukacji seksualnej i antykoncepcji, a także niezwykle bogatą działalność międzynarodową.

Mimo naszych wieloletnich starań nie udało się w Polsce zliberalizować ustawy antyaborcyjnej. Z naszej oceny wynika, że jest to w dużej mierze spowodowane czynnikami zewnętrznymi. Za szczególnie istotny należy uznać silny wpływ Kościoła i wszystkich jego odnóg (Radio Maryja) na decyzje polityczne w Polsce. Kościół nieustannie czuwa nad tym, by nie doszło do żadnej zmiany prawa nie tylko w zakresie aborcji, ale też antykoncepcji i edukacji seksualnej. Zawsze gwałtownie protestuje, gdy są podejmowane jakieś próby liberalizacji. Ponadto polska lewica, a właściwie SLD, który parę razy rządził w Polsce, nie przejawia woli politycznej, by podjąć autentyczny wysiłek, ponosząc pewne koszty polityczne złagodzenia ustawy. Obciążony grzechem komunizmu, za każdą cenę unika konfrontacji z Kościołem. A na inną lewicę raczej w najbliższym czasie liczyć nie można. Wreszcie tylko nieliczne organizacje w niezbyt rozwiniętym ruchu pozarządowym, właściwie tylko feministyczne, są skłonne zaangażować się w starania na rzecz zmiany prawa. Innymi słowy, siła środowisk popierających zmianę ustawy jest niewspółmiernie mała wobec potęgi Kościoła. Mimo iż badania sondażowe pokazują, że większość społeczeństwa jest przeciwko restrykcyjnemu prawu, nie przekłada się to na rzeczywisty, silny ruch społeczny, który na politykach wymusiłby zmianę prawa. Nie udało się porwać zwyczajnych, niezrzeszonych kobiet do obrony swoich praw. Aborcja pozostaje tabu, o którym kobiety rzadko wypowiadają się publicznie, a gdy pojawi się realny problem niechcianej ciąży, to po cichu przerywają ją w tzw. podziemiu aborcyjnym, utrwalając tym samym istniejącą fikcję prawną.

Do naszych sukcesów należy niewątpliwie fakt, że kwestia aborcji wciąż wraca, jest podejmowana przez media i parlament. Politykom nie udało się wmieść tego problemu pod dywan, o czym marzy większość klasy politycznej, która najchętniej uznałaby, że osiągnięto w tej sprawie względny kompromis. Tymczasem powszechnie uważa się, że w Polsce obowiązuje złe prawo, prawo nieskuteczne, które nie jest przestrzegane przez nikogo. Politycy mają świadomość, że ten problem musi być kiedyś rozwiązany. Jest też coraz więcej kobiet świadomych swoich praw oraz ich naruszeń. Są skłonne podejmować walkę z systemem, i to nie tylko dla siebie, ale by pomóc innym w podobnej sytuacji.

Oczywiście mamy obawy, że za obecnych rządów może dojść do dalszego zaostrzenia ustawy. Pełnomocnik ds. rodziny chętnie wprowadziłaby zakaz przerywania ciąży w przypadku gwałtu czy z powodu wady genetycznej płodu. Sejmowa Komisja Rodziny propaguje kult świętej4 nowej generacji, która dobrowolnie umarła przy porodzie, tym samym Komisja najprawdopodobniej próbuje zachęcić inne kobiety do podobnych poświęceń. Z drugiej strony, fakt integracji Polski z UE przyniósł nowe możliwości realizacji praw reprodukcyjnych kobiet. W strategiach dotyczących aborcji na najbliższe lata integracja z Unią Europejską zostanie w istotny sposób uwzględniona.


1 Nadzwyczajnej Komisji przewodniczył poseł Marek Balicki

2 Posłanka Joanna Sosnowska zgłosiła niefortunny projekt, zgodnie z którym decyzję w sprawie przerwania ciąży podejmowałby sąd. Na szczęście Sosnowska swój projekt wycofała

3 Komitet Praw Człowieka ONZ, 2004:

„8. Komitet ponawia swoje głębokie zaniepokojenie restrykcyjnym prawem aborcyjnym w Polsce, które może zachęcać kobiety do korzystania z niebezpiecznych, nielegalnych aborcji, którym towarzyszy ryzyko zagrożenia życia i zdrowia. [Komitet] jest również zaniepokojony niedostępnością aborcji w praktyce nawet kiedy prawo na nią zezwala, na przykład w przypadkach, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, jak również brakiem informacji na temat korzystania z klauzuli sumienia przez lekarzy, którzy odmawiają przeprowadzenia legalnych aborcji. Ponadto Komitet wyraża żal, iż brak jest informacji na temat rozmiaru zjawiska nielegalnie przeprowadzanych aborcji i ich konsekwencji dla kobiet (art. 6).



Państwo powinno zliberalizować swoje ustawodawstwo oraz praktykę dotyczącą aborcji. Państwo powinno dostarczyć dalszych informacji na temat korzystania z klauzuli sumienia przez lekarzy oraz, na ile to możliwe, na temat liczby nielegalnych aborcji przeprowadzanych w Polsce. Te zalecenia powinny być wzięte pod uwagę w czasie dyskusji w Parlamencie nad projektem Ustawy o świadomym rodzicielstwie.

9. Komitet ponawia również swoje zaniepokojenie przyjętymi przez Państwo Stronę regulacjami dotyczącymi planowania rodziny. Przyczyną zaniepokojenia Komitetu są również: wysoki koszt środków antykoncepcyjnych, zmniejszenie liczby refundowanych doustnych środków antykoncepcyjnych, brak bezpłatnych usług planowania rodziny oraz charakter edukacji seksualnej (art. 6).



Państwo Strona powinno zapewnić dostępność środków antykoncepcyjnych oraz bezpłatny dostęp do usług oraz metod planowania rodziny. Ministerstwo Edukacji powinno zapewnić, by szkoły włączały do programów szkolnych dokładną i obiektywną edukację seksualną

4 24 marca 2006 r. w dniu Narodowego Dnia Życia Sejmowa Komisja ds. Rodziny zorganizowała posiedzenie poświęcone kultowi Gianny Beretta Molla.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna