Syberyjscy mazurzy



Pobieranie 32.37 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar32.37 Kb.

SYBERYJSCY MAZURZY


 TAM, GDZIE NIE KOŃCZY SIĘ KULTURA JESZCZE DZIŚ SPOTKASZ MAZURA

 Kiedyś powiadano: "tam gdzie kończy się kultura, spotkasz Mazura, dziś jest inaczej. Zorganizowana społeczność daleko na Syberii kultywuje tradycje....polskie.  Dwa zespoły "Syberyjski krakowiak" i  "Syberyjski Krakowiaczek" będą gośćmi Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie. "Syberyjski Krakowiaczek" weźmie dodatkowo udział w organizowanych przez Uniwersytet Wieku Uniwersalego warsztatach dziennikarskich.Nasze tegoroczne spotkanie w ramach programu POMOST z potomkami Mazurów zamieszkałymi daleko na Syberii skłaniają do bliższego zapoznania się z ciekawą historią osadnictwa na Syberii  zwiazaną z Mazurami. Poniżej materiały otrzymane od  Pana Sergiusza Leończyka : 

Polacy z Aleksandrówki nazywają siebie Mazurami

 

 

Z pewnością można stwierdzić, że ponad połowę współczesnej Polonii syberyjskiej stanowią potomkowie dobrowolnych osadników przełomu XIX-XX w. w tym zwłaszcza osadników chłopskich. Fakt ten niewątpliwie, szczególnie w dzisiejszej Polsce, rodzi pytanie – „Dlaczego Polacy dobrowolnie i tak masowo wyjeżdżali na surową Syberię?

Emigracja z ziem polskich zaczęła przybierać znaczne rozmiary począwszy od drugiej połowy XIX w. Intensyfikacja tego zjawiska nastąpiła przede wszystkim wśród mieszkańców ziem Królestwa Polskiego. Administracja carska była zainteresowana przesiedleńcami udającymi się za Ural, bowiem zaludnienie Syberii było jednym z głównych celów polityki caratu. Rosja, dążąc do zagospodarowania i wykorzystania zasobów Syberii, obok przymusowego, prowadziła w II połowie XIX w, już na dużą skalę, wolne osadnictwo chłopskie. Główny szlak migracji na Syberię wiódł z guberni Rosji europejskiej, ogarniając chłopstwo rosyjskie i ukraińskie.

W 1910 r. przesiedlenie na Syberię było niewątpliwie najbardziej aktualną sprawą wśród robotników Zagłębia Dąbrowskiego. Na ulicach można było spotkać całe grupy ludzi rozmawiających o Syberii oraz tych, którzy dopytywali się o informacje i agentów ułatwiających wyjazd. Władze wydały w 1907-1914 r., w języku polskim i rosyjskim, 47-stronicową książeczkę – broszurę pt. Przesiedlenie za Ural.

Ogólna liczba wychodźców z Królestwa Polskiego w głąb Rosji, wśród których znaczną część stanowili robotnicy, rzemieślnicy i inteligencja, według stanu z około 1910 r., wynosiła orientacyjnie, według różnych źródeł, 400 000 - 600 000 osób.i

Podstawowym problemem jest fakt, że w statystykach i literaturze na temat przesiedleń odzwierciedlano procesy migracji z Królestwa Polskiego, natomiast spora liczba polskich przesiedleńców przybyła z tzw. kresów niewchodzących w skład Królestwa. Najwięcej przybyszów z guberni wołyńskiej, wileńskiej, witebskiej, grodzieńskiej i mohylewskiej było w guberniach Zachodniej Syberii i w guberni jenisejskiej. Jeżeli chodzi o tereny zasiedlone przez przesiedleńców to niewątpliwie w tym przodował w guberni łagodny klimatycznie okręg minusiński w guberni jenisejskiej.

 

Najwięcej polskich osad powstało w okręgu minusińskim w 1896 r. – są to wsie Ałgasztyk, Aleksandrówka, Kresławka, i Abadziul (Malinówka) w gminie sałbińskiej oraz Witebka gminy komskiej, Warszawka i Wilenka (powstały później). Na początku XX wieku w guberni jenisejskiej powstało jeszcze 12 polskich wiosek, m.in Wilenka, Konok, Polski Zaimek, Nowowarszawska. Ogólna liczba mieszkańców we wszystkich polskich wioskach tylko w jednej guberni jenisejskiej wyniosła na rok 1917 ponad 10 000. Aleksandrówka powstała jako wieś w 1897 r. na miejscu osady przesiedleńczej – Kożuchowski, oddalona o 150 km od centrum okręgu Minusińska przy tajdze. Jednak mieszkający w wiosce twierdzą, że powstała ona w 1893 r. i 100-lecie wioski obchodzono w 1993 r. Założycielem wioski był Aleksander Kiersz, na cześć którego nazwano wioskę Aleksandrówką. Wieś założona przez przybyłych z guberni wołyńskiej Polaków-Mazurów oraz kolonistów niemieckich. W aktach archiwum w Minusińsku zachował się dokument nadania ziemi dla osadników osady Kożuchowskiej z wykazem nazwisk przybyłych razem z dziećmi, ich wieku i roku, kiedy przyjechali oraz ilość otrzymanej ziemi. W spisie są następujące nazwiska: Tews, Golc, Szmelberg, Pawelczyk, Krusko, Rogowski, Zmarzły, Sysko, Kiersz Jakub z rodziną i Kiersz Aleksander z rodziną.ii1 Wnuk Aleksandra Kiersza wspomina: „Rodzina mego dziadka była duża: czterech synów z żonami i dziećmi. Mieszkali wszyscy razem. Gospodarstwo nasze było też wspólne: cztery konie, cztery krowy, trzy cielęta,

owce i ptactwo domowe. Oprócz pszenicy i żyta siali len. Z wełny tkaliśmy ubrania”. iii2

 

Później do Aleksandrówki przybyli Polacy-Mazurzy z guberni wołyńskiej. Jak wspomina wnuk przesiedleńców do Aleksandrówki Emil Cekało: „Ojciec i matka nastolatkami będąc przybyli razem z rodzicami. Rodzinę ojca głód zastał w guberni wołyńskiej. Stąd oni i przyjechali tutaj na swobodną ziemię. Wielu wtedy wyjechało do Brazylii, ale mój dziadek, Michał Cekało, wybrał Syberię”.iv3 W tym samym czasie na Ukrainie 6 mln. chłopów posiadało 4 mln. dziesięcin ziemi, a 7 tys. ziemian rosyjskich i polskich posiadało 6,5 mln. dziesięcin. Brak ziemi był jedną z głównych przyczyn przesiedlenia polskich chłopów na Syberię. Gubernia wołyńska było jedną z najbardziej zacofanych guberni Cesarstwa Rosyjskiego. W guberni nie był rozwinięty przemysł, najwięcej było przedsiębiorstw przemysłu przetwórczego wyspecjalizowanego w przetwórstwie cukru, ziarna, tytoniu i chmielu. Do Aleksandrówki Polacy przyjeżdżali razem z Niemcami. W 1861 r. na terenie guberni wołyńskiej mieszkało 13 812 niemieckich osadników, w 1871 r. już 36 686, natomiast w 1884 r. – 139 699 osób. Rząd carski starał się przyciągnąć niemieckich osadników, aby zmniejszyć wpływy katolicyzmu i Polaków, i wspierał niemieckie osadnictwo. Jednak po 1871 r. stosunek władz do niemieckich osadników zmienia się w kierunku zmniejszenia osadnictwa i odbierania przywilejów. Związane to było ze zjednoczeniem i umocnieniem Niemiec, w osadnikach widziano „wrogi element” w związku z czym pracowici Niemcy albo wracali do swego państwa, albo wyjeżdżali na Syberię. v4

W 1904 r. w Aleksandrówce mieszkały 33 osoby, w 1909 r. – 160, natomiast w 1917 – 319 osób.vi5

 

Większość polskich wiosek w okręgu minusińskim znajdowało się blisko siebie – w gminie sałbińskiej, w 1911 w Aleksandrówce, Ałgasztyku, Kresławce mieszkało razem 1 230 osób.vii6 Na tle wszystkich tych wiosek Aleksandrówka różniła się od innych osad tym, że zamieszkujący tam Polacy i Niemcy byli luteranami i baptystami. W związku z czym, nie mieli takich problemów jak kościół i duszpasterstwo. Dom modlitwy chrześcijan-baptystów w Aleksandrówce był zbudowany na początku XX w. i do dziś służy wiernym, przewodniczący zebrania wybierany jest wśród szanowanych parafian przez wiernych. Swoją wiarę Polacy i Niemcy przywieźli z Wołynia, gdzie w II połowie XIX w. z powodu niezadowolenia z działalności luterańskiego duchowieństwa znacznie zwiększyła się liczba sekt protestanckich – w tym baptystów.
 


Rewolucja 1917 r. i trwająca kilka lat krwawa wojna domowa skłoniły Polaków do repatriacji w niepodległą Polskę. Mniej z tej możliwości skorzystali mieszkańcy polskich wiosek do których akcja repatriacyjna po prostu nie dotarła.

W latach dwudziestych XX wieku nowa władza radziecka realizowała politykę narodowościową, zakładając w miejscach zwartego zamieszkania narodowościowe szkoły – niemieckie, ukraińskie, łotewskie, estońskie, ludów syberyjskich i polskie. Najwięcej polskich szkół powstało w Tomsku, Omsku, Irkucku oraz na wsiach, zamieszkałych przez Polaków-przesiedleńców z początku XX wieku. W programie nauczania polskich szkól była także i polska kultura ludowa. W ogóle w większości syberyjskich wiosek do lat 30-tych XX wieku zachowały się elementy polskiego stroju ludowego, rzeczy powszechnego użytku. Przykładem może być wioska Aleksandrówka w guberni jenisejskiej (obecnie Kraj Krasojarski), gdzie nawet teraz można znaleźć przywiezione z Wołynia oraz już wykonane na miejscu spódnicy, kołdra z typowym rysunkiem mazurskim, bo Polacy którzy dobrowolnie wyjechali z Wołynia pod koniec XIX wieku na Sybir są potomkami Mazurów o czym świadczy nawet do dziś zachowana gwara mazurska. Przez pokolenia przekazywane były również polskie pieśni religijne zarówno jak z liturgii rzymsko-katolickiej jak i w przypadku Mazurów z kościoła ewangelickiego.

 

Jednak pod koniec 20-tych i na początku 30-ch lat na zawsze zniknęła większość polskich wiosek na terenie byłej guberni jenisejskiej. Oczywiście, że wskutek siły polityki prowadzonej przez władze radzieckie Polacy syberyjscy ulegli wynarodowieniu i rozproszeniu. Wacław Sieroszewski, pisał w 1928 r., że z polskości syberyjskich chłopów pozostały jedynie drobne ślady. „Słynne wsie: Antuszki, Sianożatki, Terteż w gub. orenburskiej, osady polskie w gub. tobolskiej w pow. iszymskim i tatarskim, w gub. omskiej, tomskiej, jenisejskiej – zginęły bez śladu w morzu rosyjskim. Prócz świtki, czapki rogatej i lepszej uprawy roli - nic nie zostało z ich polskości”.viii

  W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku w ZSRR miało miejsce wiele masowych represje, których ofiarami byli Polacy. Ofiarami tych operacji i wywózek stało się łącznie ponad 180 000 Polaków, obywateli ZSSR oraz polskich uchodźców.ix


 

Polska opinia publiczna była zaniepokojona sytuacją prawną Polaków w ZSSR podczas represji stalinowskich, chociaż te reakcje byli nieliczne. Gazeta „Dzień Polski” z 15 lutego 1937 r. pisała na swoich łamach:

1 300 000 Polaków w Sowietach przeżywa obecnie najczarniejszy okres niedoli. Masowe przesiedlenie tysięcznych rzesz Polaków do dalekich krajów.

 


{…} Przyjąć należy, że w chwili obecnej na Ukrainie sowieckiej zamieszkuje około 300 000 Polaków, na Białorusi – około 150 000, reszta – około 855 000, rozrzucona jest po całym obszarze ZSRR od Władywostoku do Jakucka i od Kaukazu do Karelii. {…} Polacy są wywożeni całymi eszelonami na Wschód, nad Wołgę, do Karelii i na Syberię do nowych kolektywów rolnych i sowchozów.{…} Cząstka narodu naszego w ZSSR, przeżywa dziś swą najczarniejszą noc próby i walki o duszę polską”.x

 

Trudno jest określić, jak powiększyła się diaspora polska na Syberii w wyniku represyjnych przesiedleń, rezultaty spisu ludności 1937 r. nigdy nie były opublikowane i w ogóle zniknęły z oficjalnych i nieoficjalnych statystyk, ponieważ ponad połowa mieszkańców ZSRR wskazała w ankietach, że są wierzącymi.

Po zakończeniu II wojny światowej o Polakach na Syberii nie mówiono w ogóle. Do końca lat 50-tych obowiązywał nieoficjalny zakaz przyjmowania Polaków na studia wyższe. Władze szczególnie tłumiły wszystkie możliwe formy działania kościoła rzymsko-katolickiego na terenie Syberii. Wszystkie kościoły były zamknięte, msze odbywały się tajnie. W ZSRR w dowodzie osobistym wpisywano narodowość obywatela. Śmiesznie dźwięczały w uszach słowa urzędników wydających paszporty dzieciom Polaków – „Mówicie po polsku? Nie? – To nie jesteście Polakami”. Przez ponad 50 lat tłamszono tożsamość i zakazywano posługiwania się językiem polskim. Po przemianach demokratycznych w 1990 r. powstała pierwsza na Syberii organizacja polonijna „Ogniwo”. Obecnie na Syberii działa ponad 30 takich stowarzyszeń kulturalno-narodowych. Organizacje te wchodzą w skład Kongresu Polaków w Rosji, działającego od 1992 r. W 1993 r. taką organizację założono w Abakanie. Oddział polonijnej organizacji działa we wsi Znamienka 80 km od Abakanu, gdzie mieszka ponad 60 rodzin polskich. To są Polacy-Mazurzy, którzy wyjechali po II wojnie światowej z Aleksandrówki. Jeszcze do dzisiaj w rodzinach brzmi gwara mazurska, Polacy w domu modlitwy baptystów czytają Biblię i modlą się po polsku. Od 1999 r. w wiejskiej szkole podstawowej odbywają się fakultatywne zajęcia z języka polskiego. To jedyna polska wioska na terenie byłej guberni jenisejskiej, gdzie Polacy po tylu latach mogą swobodnie posługiwać się polszczyzną i uczyć swych dzieci w miejscowej szkole języka ojczystego. Aleksandrówka, licząca obecnie około 100 mieszkańców, jest także typowo polską wioską, bo Niemcy wyjechali do ojczyzny w ramach akcji repatriacyjnej lat 90-tych. Często w składzie mieszanych rodzin wyjeżdżali do Niemiec też Polacy.

Rzadkie goście z Polski odwiedzając wsie Znamienkę i Aleksandrówkę od razu mogą porozmawiać w ojczystym języku i cieszą się z tego, że tak daleko od Polski Polacy mówią po polsku, na co mieszkańcy odpowiadają: My nie mówimy po polsku, a gadamy i nie jest to polski, a raczej mazurski, bo jesteśmy Mazurami!

Są to już najnowsze strony historii żyjących dzisiaj Polaków-Sybiraków.

                                                                                                      dr.Sergiusz Leończyk

Przed Domem Modlitwy w Znamience (1991 r.)

Bibliografia:

 

Emigracja z ziem polskich w czasach nowożytnych i najnowszych (XVIII-XX w), pod red. A.Pilcha, Warszawa 1984, s.9.
  1 Minusińskie Miejskie Archiwum Państwowe, zespół 71, inw. 2, vol.8, k.1-2.


2 T.Ulejskaja, op.cit., s.11

3 Ibidem.
 4 I.Agasijew, Niemieckije kolonii w Wołynskoj gubernii (koniec XVIII-naczało XX ww.), praca doktorska, Krasnojarsk 1999. 


5 Krajowe Archiwum Państwowe w Krasnojarsku, zespół 595, inw.8,

W.Sieroszewski, Polacy na Syberii, Warszawa 1928, s.18-19

Represiji protiw polakow i polskich grażdan, Moskwa 1997, s.4.

Dzień Polski, 15 lutego 1937 r.

 

zdjecia :Jan Gruszyński

 

MATERIAŁY O MAZURSKICH WIOSKACH

 


http://www.rodacy.ru/r29_alek.htm

http://www.rodacy.ru/r29_otal.htm


http://www.rodacynasyberii.pl/filmy

http://www.rodacynasyberii.pl/teksty/3/artyku%C5%82y/2/10/


 

 



i


ii


iii


iv


v


vi


vii


viii


ix


x



©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna