Szkoła we wspomnieniach



Pobieranie 80.55 Kb.
Data08.05.2016
Rozmiar80.55 Kb.
„Szkoło, szkoło, gdy cię wspominam,

Tęsknota w serce się wgryza,

Oczy mam pełne łez”

                              Julian Tuwim

Szkoła we wspomnieniach...
W XVII wieku w okolicach dzisiejszego Tarnobrzega istniało osiem szkół parafialnych, tj. w Gorzycach, Wrzawach, Trześni, Wielowsi, Sobowie, Miechocinie, Baranowie Sandomierskim i Grębowie. Żywot ówczesnych szkółek był bardzo niepewny i zależny od proboszcza, który szkołę zakładał, zapewniał pomieszczenie i nauczyciela.


Liber Decretorium a ceo Regus instantus et ab …? Consistorum Premislensi publicatorum pro Eclesie Wielowieś destinatus ab anno 1845 conscribi ceptus . Archiwum Parafii Wielowieś
Z danych zawartych w wymienionej księdze wynika, że największą wioską w parafii Wielowieś w 1853 r. był Sobów. Liczył 140 numerów domów, a 102 dzieci mogło realizować obowiązek szkolny. Z tej liczby tylko połowa, bo 53 dzieci uczęszczało na naukę do szkoły parafialnej w Wielowsi. Szkołę prowadził ks. proboszcz Michał Bączyński. Z Wielowsi i Sielca obowiązek szkolny realizowały wszystkie dzieci tj. 58 i 26, a z Koćmierzowa i Zakrzowa nie uczęszczał nikt.

Budynek szkoły składający się z dwóch izb lekcyjnych znajdował się na placu obecnie istniejącej szkoły.1



Pod koniec okresu przedautonomicznego, tj. w 1865r. w okręgu miechocińskim funkcjonowały szkoły w następujących miejscowościach:

  1. Szkoły trywialne: Gorzyce (84 uczniów), Grębów (52), Radomyśl (81), Tarnobrzeg (77). W Żabnie był budynek szkolny, lecz nauka nie odbywała się ze względu na brak nauczyciela.

  2. Szkoły parafialne: Wrzawy (61)

  3. Szkoły gminne: Chwałowice (28), Furmany (38), Jeziorko (42), Jamnica (42), Nadbrzezie (28), Nowiny (2), Sielec (32), Sobów (93), Sokolniki (71), Trześń (80), Turbia (63), Wielowieś (99), Wulka (27), Żupawa (48), Zakrzów (21). 2

W roku 1900 szkoła w Sobowie była dwuoddziałowa. Uczęszczało do niej 63 chłopców i 82 dziewcząt. Kilku uczniów zwolnionych było ze względu na chorobę lub służbę w innych miejscowościach. Latem 1906 roku wybuchła epidemia czerwonki. W tym czasie w szkole pracował jako nauczyciel Adam Zych. Przeżył około 60 lat. Zmarł 3.09.1906r., podobnie jak jego 8 uczniów, na czerwonkę. Został pochowany na cmentarzu w Wielowsi przy licznym udziale mieszkańców i nauczycieli z okolicznych miejscowości. Epidemia dyzenterii uśmierciła w Sobowie około 90 osób.3


Warto wspomnieć również nauczyciela Michała Wargalę urodzonego 9.09.1866r. Pracę nauczycielską rozpoczął w 1889r., a około 1892 r. przybył do Sobowa, gdzie był kierownikiem szkoły do 1902 r. Po czym przeniesiony został do Mokrzyszowa, gdzie kierował tamtejszą szkołą do 1925r. W Sobowie zaprowadził dokładną dokumentację wszystkich dzieci uczęszczających do szkoły, a w Mokrzyszowie pozostawił historyczną kronikę.4 Zmarł 9.03.1928r., spoczywa na cmentarzu w Miechocinie.




Nagrobek Michała Wargali
Od 1902 roku kierownikiem szkoły był Kacper Maciąg, który wcześniej pracował jako nauczyciel mianowany w Mokrzyszowie. Od 1906 roku pełnił funkcję przewodniczącego Rady Parafialnej w Wielowsi i wiceprzewodniczącego sądu polubownego przy parafii.5

W czasie jego działalności kierowniczej wprowadzono nagrody dla dzieci i zmieniono dach na szkole ze słomianego na dachówkę.6

W Sobowie uczył do śmierci tj. do 1916r. Przeżył 51 lat. Pochowany został na cmentarzu w Wielowsi.

Trudno jest odtworzyć historię szkoły późniejszą niż ta, którą wspomina Ferdynand Kuraś w swej autobiografii „Przez ciernie żywota”(1890 – 1939). Jedyne dokumenty, jakie zachowały się z tego okresu to księga kasowa Rady Szkolnej w Sobowie z lat 1908 – 1942 oraz metryka szkolna dla nauki codziennej w Sobowie założona w 1899 r. Jest to odpowiednik dzisiejszej Księgi Uczniów. Wszelkie inne dokumenty szkolne, kierownik szkoły Wincenty Buczek, zakopał w szopie w obawie przed Niemcami (ok. 1941 r.). Pomimo poszukiwań nigdy nie zostały odnalezione 7.

Z czasów wojny i okupacji zachowało się tylko 5 dzienników lekcyjnych, pozostałe dokumenty zostały zniszczone lub zaginęły w czasie działań frontowych i w trakcie funkcjonowania szpitala polowego wojsk Armii Czerwonej w budynku szkoły. Wspomnianą księgę kasową prowadził kierownik szkoły. Zawierała ona liczbę porządkową, datę realizacji rachunku, przedmiot sprawy, dochody i wydatki. Oto kilka przykładowych zapisów:


  • W 1908 roku pod pozycją 9 Michałowi Dumie za budowanie piwnicy z pomocą zapłacono 11 koron 60 halerzy (wydatki).

  • 1909 rok, pozycja 4 z dnia 10.03. Pobrano dodatki szkolne w CK Urzędzie Powiatowym –73 koron 50 halerzy (dochody).

Każdego roku księgę sumowano, tak po stronie dochodów jak i wydatków, a salda przenoszono na następny rok. Członkowie Rady Szkolnej składali swoje podpisy zatwierdzając budżet.

Od września 1902r. do września 1906r. Radę Szkolną tworzyli: Józef Nowak, Walenty Szczur (wójt), Wojciech Wartoń i Adam Pycior. Od 14 lipca 1914 r. do początku 1917 r., po powrocie z niewoli rosyjskiej szkołę prowadził Wincenty Buczek. Pieniądze wydawane były głównie na utrzymanie szkoły np.: Wincentemu Komadzie i Stanisławowi Szustakowi zapłacono 6 koron za zburzenie starych kominów, 4 sągi olszowego drzewa z Budy Stanowskiej kosztowało 116 koron, a ich przywiezienie - 40 koron, Elżbiecie Słabej za bielenie, czyszczenie i mycie podłóg w szkole - 24 koron, za zakupienie desek do naprawy ławek szkolnych - 10 koron 50 halerzy. W 1909 roku 10 koron przeznaczono na nagrody dla dzieci szkolnych. 36 koron przeznaczono na prowadzenie kancelarii, płacono też za dowóz księdza z Wielowsi do Sobowa na nauczanie religii. Najczęściej woził go Gerwazy Motyka, Wit Czech lub Kasper Motyka - za 60 koron rocznie. Dowiadujemy się również, że w latach 1912-13 szkoła wynajmowała izbę na salę lekcyjną u Marii Szustakowej i Chaima Perlmuttera kosztem 156 koron. Płacono tez stróżowi za obsługę szkoły. Z zapisów wynika, że w roku 1925 po raz pierwszy zakupiono pyłochłon do konserwacji podłóg, którym smarowano je raz lub dwa razy do roku. Była to ciecz ropopochodna powodująca nieprzyjemny zapach roznoszący się w szkole, a gdy zeszyt upadł na podłogę pozostawała na nim tłusta plama. Na szczęście wycofano go z użycia w połowie lat 70-ych ubiegłego wieku.

Pierwsza szkoła w czasach rozbiorowych mieściła się w dużej sali budynku gminnego – jak wspomina Kuraś:

Każdej niedzieli letnią porą zjeżdżały do Sobowa, do któregoś posiadającego obszerniejszą izbę gospodarza, dwie siostry Dominikanki z Wielowsi. Tam schodziła się dziatwa, której udzielały nauki katechizmowej oraz wykładały małą historię biblijną. Na takie niedzielne nauki i ja również chodziłem, a wróciwszy do domu, wszystko, co tam usłyszałem, ojcu musiałem opowiedzieć.



W szkółce sobowskiej rozpoczynał się nowy rok szkolny, a nauczycielem w niej ustanowiony był mój ojciec. Do szkoły tej i ja zostałem zapisany. Ojcowie czy opiekunowie niechętnie dzieci do szkoły oddawali, nie chcąc pozbywać się wyręczenia w domu, a głownie przy pasaniu bydła, ale że z wójtem Madejem żartów w takiej sprawie nie było, zatem chcąc czy nie chcąc, posyłać musieli. Rozpocząłem więc naukę od a, b, c na elementarzu, a w domu w wolnych godzinach naukę tę uzupełniałem.

Budynek szkolny stojący mniej więcej w środku wsi na obszernym piaszczystym placu w pobliżu kuźni gminnej, składał się z głównej, dość przestronnej lecz niskiej sali, w której na środku stał słup podtrzymujący pułap; dalej była sień i szczupły alkierz, służący na przechowywanie ksiąg i aktów gminnych. W sali przy ścianie naprzeciw drzwi wchodowych stał na stopniach stół nauczyciela; wzdłuż ścian bocznych rzędy ławek; nieco ku tyłowi na sztalugach duża czarna tablica, przy słupie zaś, na którym przybita była biała kartka z narysowanym osłem, tak zwana „ośla ławka”, wreszcie na ścianie obok drzwi wisiał krzyż z figurą Zbawiciela, którego stopy każde z wchodzących na salę dzieci szkolnych musiało ucałować po uprzednim pochwaleniu Pana Boga, czego ojciec bardzo przestrzegał. Nauka rozpoczynała się zawsze stosowną pieśnią czy modlitwą, do której za przykładem nauczyciela wszystkie dzieci klękały, po czym po skatalogowaniu uczniów i uczennic odbywała się nauka. Żydowskie dzieci do szkoły tej przystępu nie miały.

Między uczniami było wielu niesfornych nicponiów; żeby ich utrzymać w przyzwoitym zachowaniu, wyznaczał ojciec zwykle jednego ze starszych, wzorowo sprawujących się uczniów, który, wziąwszy do ręki długi łozowy pręt, chodząc po sali szkolnej, każdego schwyconego na „psikusach” zbytnika kijem tym namacalnie sięgał i do porządku przywracał. I dziwić się tej metodzie nie trzeba, niesforność bowiem niektórych chłopaków przechodziła wprost miarę; oto np. jeden z nich, syn miejscowego kowala, idąc do szkoły zabierał ze sobą szydło, którym siedzącym najbliżej siebie współuczniów „macał” po łydkach… Do takich niepoprawnych szklarzy stosowano chłostę.

Oprócz czytania, pisania, rachunków i rysunków uczyły się dzieci także śpiewu, ku czemu sprowadził ojciec parę śpiewników z nutami. Żadna z tych pieśni nie zachowała się w całości w mej pamięci, niektórą wszakże zwrotkę zapamiętałem do dzisiaj. Dzieci śpiewając na przykład:

„Nauczyciel dobrze prawi,

Że w pracy nagroda,

Niech go Pan Bóg błogosławi,

Żegnać nam go szkoda,

Dana, dana, dana!

Żegnać nam go szkoda!”

Ostatni wiersz zwrotki odśpiewywały z mocą i ochotą, właściwa swemu wiekowi. „Dana, dana, dana!” brzmiało donośnie w takt dźwięku młotów pobliskiej kuźni, wywołując uśmiech radosnego zadowolenia na każdej twarzy. Przesadnego wykrzykiwania tego „dana, dana, dana!” ojciec bynajmniej nie ganił, wychodząc z założenia, że ochota taka ożywia młodociane umysły i do tym większej pilności w nauce pobudza.

Te to śpiewniki z nutami miały w naszej szkółce dwojakie przeznaczenie. Który z chłopaków za wiele i niepoprawnie broił, wyprowadzano go z ławki na środek szkoły i zmuszano kłaść się na oślej ławce. I kiedy w nogach leżącego stanął jeden z tęższych chłopaków z łozą w ręku, brał ojciec śpiewnik, a rozkładając go i podsuwając kartki przed oczy leżącego, pytał: „na jaką to nutę?”. - I w tejże chwili na delikatną część ciała leżącego spadały razy. „o! Laboga... laboga!” wrzeszczał chłostany, wierzgając nogami. -„to dla ciebie, nie la Boga”- mawiał ojciec i po wymierzeniu oznaczonej ilości kijów upominał zwykle krótko: „Teraz spodziewam się synku, że na przyszłość nie będziesz mnie zmuszał do udzielania ci takiej lekcji”. Po czym chłopak przepraszał nauczyciela i wracał do ławki. Siedzenie na „oślej ławce” przeznaczone było dla nieuków.

Oprócz opisanych kar stosował jeszcze ojciec do upartych, niepoprawnych i leniwych uczniaków oryginalny rodzaj kary, tak zwane „ośle uszy”. Z brzozowej kory wycinano szeroki 4-5 cm odpowiedniej długości pas, którego końce z sobą łączono i tak powstawała opaska do wkładania na głowę. Osobno wycinano z tego samego materiału dwa wysokie uszy na podobieństwo oślich i uszy te do przygotowanej poprzednio opaski przypasywano- i tak powstawały owe „ośle uszy”, które zasługującemu na nie na głowę wkładano. Ten rodzaj kary należał do najcięższych. Bywało, że ukarany w ten sposób chłopak, nie tylko że tak „odznaczony” przesiedział na oślej ławce, ale nawet w razie cięższych przewinień szedł wsią do domu, przez współuczniów odprowadzany, narażając się przez cała drogę na rozmaite niepochlebne uwagi ze strony przypatrujących się tej maskaradzie starszych i dzieci, a za przybyciem do domu brał cięgi. Zdarzało się, że przyszedłszy do domu zrywał sobie z głowy tę dekorację i targał ją na strzępki; trafiało się to jednak dość rzadko, gdyż za przybyciem do szkoły, za postępek taki podlegał winowajca „nutom”.

Poza tym ojciec jako nauczyciel dbał o rozwój fizyczny dzieci, urządzając im od czasu do czasu tak zimą jak latem w dni pogodne tzw. „spacery”. Szliśmy więc zima gromadnie na ślizgawkę, latem zaś na piaski za wsią. Na spacerach takich oddawaliśmy się ćwiczeniom fizycznym, a raczej swawolnym. Na piaskach wetknąwszy odpowiedniej długości kij i zawiesiwszy na ni czapkę, każdy z nas jeden po drugim popisywał się zręcznością: rozpędziwszy się w biegu, przesadzał w śmiałym skoku zawieszoną na kiju czapkę. To znów próbowaliśmy swych sił, we dwóch ująwszy się za bary; który przeciwnika na ziemię położył, ten zbierał pochwały. Dziewczęta bawiły się osobno.

Do naszej szkółki zaglądał często wójt Madej, zadając dzieciom pytania i zachęcając je do pilności oraz nakazując posłuszeństwo względem nauczyciela.” 8

Około 1886 roku Kuraś powrócił z Ziemi Chełmskiej do Sobowa i tu pracował jako robotnik przy budowie toru kolejowego Tarnobrzeg – Nadbrzezie, który oddano do użytku w 1887 r. Po kilku latach nieobecności zauważył we wsi wiele zmian:

Na rzece opodal zagród wsi płynącej, w miejscu dawnego brodu rzucony był most; sama zaś rzeczka, która dawniej rozlewała tu szeroko i podczas większych deszczów i roztopów wiosennych wlewała swe wody do stojących opodal stodół i przylegających ogrodów, teraz zregulowana i w wąskie koryto ujęta, podobna do małego strumyka cicho płynęła. Na oddzielonym rzeczką od wsi pastwisku w miejscu wygodnym, suchym i słonecznym rozsiadł się nowy, drewniany obszerny budynek szkolny.”9 Stał on pomiędzy obecnym kościołem a starą częścią szkoły. Ten budynek szkolny z pewnością początkowo pokryto słomą, bo w 1909 roku zapłacono 110 koron Franciszkowi Gomułce za budowę dachu na szkole, natomiast słomę i łaty ze szkoły sprzedano chłopom. Rozebrano również kominy i postawiono nowe. Były też przy szkole stodoła, stajnia, piwnica i studnia, które często remontowano. 10

W 1919 roku przed budynkiem wzniesiono pomnik ku czci niepodległości przeniesiony w listopadzie 1988 roku na drugą stronę Mokrzyszówki, gdzie stoi do dziś.

Na dachu szkoły znajdowała się mała wieża z drewna obita blachą, a na niej umieszczony był dzwonek, który jest obecnie w posiadaniu szkoły i w razie braku prądu obwieszcza uczniom rozpoczęcie lekcji. Dzwonek ten oznajmiał godziny nie tylko uczniom, ale i okolicznym domom, bo zegar w owych czasach był rzadkością. Szkoła posiadała dwie duże sale lekcyjne i dwa skromne mieszkania dla nauczycieli. W jednej z tych sal wisiał obraz Matki Bożej Częstochowskiej podarowany dla szkoły przez Zofię Tarnowską. Gromadzili się tam mieszkańcy Sobowa, by uczestniczyć w nabożeństwach majowych i różańcowych. Obraz ten przeniesiony został w 1936 r. do nowo wybudowanej kaplicy. Fakt ten dał początek późniejszej Parafii pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej.11

Budynek ten funkcjonował do 1930 roku. Następnie został przeniesiony bliżej drogi, po drugiej stronie rzeki Mokrzyszówki. Służył on m.in. jako: dom nauczyciela, porodówka, ośrodek zdrowia, biura SKR itp. Obecnie znajduje się w nim sklep spożywczy.



W 1929 r. rozpoczęto budowę nowego, murowanego budynku szkoły, który został poświęcony w 1930 r.

Inicjatorem budowy był ówczesny, długoletni i zasłużony kierownik szkoły – Wincenty Buczek. Powołał komitet rozbudowy szkoły i stanął na jego czele. Współpracowali z nim: Jan Kwiatkowski, Franciszek Brzęczka, Kacper Czech (wójt), Jan Kępa, Franciszek Zioło. Pieniądze na budowę wieś uzyskała w 1927 r. ze sprzedaży ziemi pod tory kolejowe łączące Sandomierz z Grębowem. Była to jedna z piękniejszych szkół w powiecie tarnobrzeskim. Posiadała 4 sale lekcyjne, świetlicę, kancelarię i wygodne mieszkanie dla kierownika szkoły. Wtedy też wybudowano stodołę, murowane stajnie i ubikacje. Od strony wschodniej posadzono piękny sad.




Budynek szkoły z roku 1930
Stan organizacyjny szkoły w Sobowie w roku 1930/31 przedstawiał się następująco: liczba klas 4, liczba nauczycieli 4, ilość godzin tygodniowo 93, sal lekcyjnych 5, uczniów 173.12

Nadszedł 1 września 1939 roku, a wraz z nim mroczne lata wojny i okupacji hitlerowskiej. Wprowadzono ostre restrykcje: godzinę policyjną, przepustki, kenkarty. Nauczyciele – mężczyźni powołani zostali do wojska. Już 2 września spadły pierwsze bomby na Sobów i byli pierwsi zabici: Józef Sajwaj i Franciszka Mierzwa. Celem bombardowań były głównie mosty kolejowe. 4 września pojawili się pierwsi uciekinierzy, głównie z Krakowa, Kielc, a później z poznańskiego. 13 września do wsi wkroczyły oddziały niemieckie13.

Na przełomie października i listopada 1939r. nastąpiły zmiany w programach szkolnych. Wyeliminowano z programów takie przedmioty jak: geografia, historia Polski, historia literatury polskiej, nauka o Polsce współczesnej. Obowiązujące dotychczas podręczniki szkolne nakazano zebrać i odtransportować wg wskazówek przekazanych przez starostwo.14 Za realizację tego postanowienia odpowiedzialnymi uczyniono kierowników szkół. Wincenty Buczek próbował przez jakiś czas uczyć zakazanych przedmiotów. Ukrył kilka podręczników historii i geografii. Nauka odbywała się również na tajnych kompletach. Jednym z uczących był ksiądz Józef Zuba, wikary z Wielowsi. W Sobowie uczył 4 osoby.15

Zmieniono też pieczęcie szkolne. Nasza szkoła posługiwała się pieczęcią podłużną i okrągłą z napisem w języku niemieckim i polskim o następującej treści:

Offontliche Polnische Volksschule. Publiczna Polska Szkoła Powszechna – to napis w otoku. Zamiast godła w środku napis: „Sobów Kreis Dębica”.

Tymi pieczęciami posługiwano się jeszcze w 1947 roku, wycinając litery z niemieckim napisem.

Okupant nie dbał o poziom nauczania w szkole. Istniały długie przerwy w nauce, czasami z prozaicznych powodów. Na podstawie 7 zachowanych dzienników z okresu okupacji ustalono np.: Gitle Perlmutter, córka Kuny i Małki skreślona z listy uczniów w lutym 1940 r., bo była Żydówką.16 Analizując treść wpisów w dziennikach możemy poznać przyczyny tych przerw w m. in.:


  • 13.12. 1940 – 24.02. 1941 – silne mrozy i zamiecie,

  • 29-30.05.1941 – wojsko zajęło szkołę,

  • wrzesień – październik 1942 – odbyło się 13 całodziennych wycieczek wszystkich uczniów szkolnych w pole i do lasu celem zbierania żołędzi, skrzypu polnego, rdestu, liści jeżyn, które odstawiono do Rzeszy,

  • 30/31.10.1942 – spis mieszkańców Sobowa,

  • 16.12.1942 – 10.03.1943 – zawieszenie zajęć (okólnik nr 2/43),

  • 25.03.1943 – zajęcie lokalu przez komisję poborową werbującą na roboty do Niemiec,

  • 4/5.02.1943 – wojsko zajęło szkołę,

  • 23.02.1943 – 19.03.1943 – brak opału.

W roku szkolnym 1943/44 okupanci wprowadzili w klasie VI dwie godziny geografii. Program ograniczał się do elementarnej wiedzy o najbliższym środowisku. Oto tematy wszystkich lekcji: nasza wieś, róża kierunków, zapoznanie z podziałką, typy domów, zajęcia mieszkańców wsi, ważniejsze budowle naszej wsi, cele i zadania kościoła parafialnego, gmina wiejska – magistrat, władza administracyjna, urzędy administracyjno – policyjne, podatki i inne obowiązki obywateli, wyzyskanie siły i innych własności wody, zbiorowiska roślinne, mapa powiatu tarnobrzeskiego, sporządzenie szkicu rodzinnej wsi, dział wodny i system rzeczny, rysowanie dorzecza Wisły, rzeźba powierzchni Generalnej Guberni, krajobraz Generalnej Guberni.17




Na zdjęciu grono pedagogiczne: kierownik szkoły Władysław Niemiec,

nauczycielki: Rejmanówna i Stefania Wiśniewska oraz uczniowie
Podstawowym tekstem do pracy na języku polskim było czasopismo „Ster” i „Mały Ster” wydawane przez władze niemieckie dla polskich szkół. W szkole w Sobowie prenumerowano 110 sztuk tego czasopisma.18

W 6-klasowej szkole uczyło tylko 3 nauczycieli, a klasy były łączone. Dzieci żydowskie nie mogły uczęszczać na zajęcia. Brak funduszy na bieżące potrzeby szkoły, obniżenie wymagań i zawężenie treści programowych to celowe działania spychające nasze dzieci na margines.

W dniach od 29 lipca do 5 sierpnia 1944 r. trwały najkrwawsze boje frontowe na terenie Sobowa. Szacuje się, że zginęło około 980 żołnierzy Armii Czerwonej. Spośród 257 domów mieszkalnych spłonęło 204.19 Wysadzono wszystkie mosty kolejowe. Na strychu w budynku szkoły Niemcy mieli punkt obserwacyjny i karabin maszynowy.

Po przepędzeniu okupanta dowództwo frontu ukraińskiego utworzyło w szkole wojskowy szpital polowy, który działał do końca marca 1945 roku. W miarę jak oddalała się linia frontu w stronę zachodnią, szpital został zlikwidowany. Wieś naprawiła uszkodzony dach, posprzątano izby i od 16 kwietnia 1945r. rozpoczęła się nauka w nowym składzie nauczycielskim. Odszedł kierownik Henryk Bochniewicz, a pan Rządkowski i Głuchowski wyjechali w rodzinne strony. Obowiązki kierownika szkoły podjął młody nauczyciel Saturnin Kowalewski. Z Mokrzyszowa została przeniesiona nauczycielka Kazimiera Łączyńska, a także Emil Hrycan i Mieczysław Kuźmiejczuk. Jaką spuściznę pozostawiła po sobie szkoła okupacyjna odzwierciedla protokół rady pedagogicznej z dnia 29 maja 1945r.20



„Obywatel Hrycan podaje: dzieci klasy II są nierozgadane, odpowiadają pojedynczymi wyrazami, nie umieją odpisać wyrazów z tablicy, ani tez ich odczytać, czytają sylabami. Dodawanie i odejmowanie w zakresie 20 umieją tylko na liczmanach. Nie znają ani jednej pieśni.

Obywatel Łączyńska stwierdza, że w klasie III 75% dzieci nie umie czytać ani pisać i jest w nauczaniu języka polskiego na poziomie klasy I. O miesiącach i porach roku nie mają pojęcia.

Obywatel Koźmiejczuk podaje, że dzieci w klasie IV nie znają liter, materiał ortograficzny i gramatyczny z klasy III jest im zupełnie nieznany. Czytają sylabizując. W arytmetyce nieznajomość numeracji w zakresie tysiąca. Brak umiejętności posługiwania się kalendarzem, zegarem i metrem. Nie znają ani jednej pieśni z poprzedniego roku.

Odnośnie poziomu naukowego klasy V ob. Hrycan zaznacza, że dzieci nie są rozmowne, nie umieją opowiadać, ani nie znają ortografii. Czytają bardzo słabo opuszczając litery i przekręcając wyrazy. Nie mają żadnych wiadomości z gramatyki. Obywatel Kowalewski stwierdza, że uczniowie klasy V nie umieją nazywać i rozróżniać elementów krajobrazu całej okolicy, nie znają głównych kierunków, mapy, planu klasy czy boiska. Nie mają podstaw do nauki historii. W arytmetyce nie umieją pisać i czytać liczb czterocyfrowych. Pamięciowe dodawanie i odejmowanie w zakresie 100 jest u nich nie opanowane. Nie znają tabliczki mnożenia. Brak znajomości miar i umiejętności pisemnych działań.

Co do dzieci klasy VI ob. Hrycan oznajmia, że nie umieją one opowiadać, nie znają materiału ortograficznego, nie mają żadnego pojęcia z zakresu nauki o zdaniu i wyrazie. W nauce historii, geografii i arytmetyki, jak stwierdził ob. Kowalewski, dzieci kl. VI wykazują te same braki co dzieci kl. V”

Z powyższego protokołu wynika, że dzieci miały olbrzymie zaległości w nauce. Zajęcia szkolne powinny rozpocząć się natychmiast, ale wieś po działaniach frontowych w 80% była spalona, a ludzie rozpoznawali swoje miejsca zamieszkania po sterczących kominach. W szkole brakowało ławek i podręczników. Rodzice nie mieli za co kupić zeszytów ani butów dla dzieci. Działania wojenne zniszczyły teren wokół budynku.

Dopiero w 1947 roku szkoła dostała przydział ławek i pieniądze na wyrównanie terenu i ogrodzenie. Wykorzystano do tego siatkę i metalowe słupki odzyskane z kolejki wąskotorowej, która prowadziła od torów Tarnobrzeg – Sandomierz do szkoły i służyła do przewozu rannych.21

W 1946 roku w bibliotece szkolnej było tylko 80 woluminów. Wkrótce potem wprowadzono intensywne kursy dokształcające dla wszystkich, którzy nie mieli ukończonej szkoły podstawowej. Szkoła organizowała takie zajęcia, których gminnym koordynatorem był kierownik Kazimierz Kotulski. W tym czasie powołano również Pełnomocnika Rządu do Walki z analfabetyzmem, ponieważ założeniem nowego ustroju była całkowita likwidacja tego zjawiska.

W roku szkolnym 1959/60 powstała Szkoła Przysposobienia Rolniczego w Sobowie i działała do 1968 r. Przedmiotów ogólnych uczyli nauczyciele ze szkoły podstawowej, natomiast przedmiotów zawodowych uczył inż. Kazimierz Ordyk. Kierownikiem szkoły został Aleksander Mazoń. Nauka trwała 2 lata. Uczęszczała do niej młodzież przeważnie z Sobowa i Furmanów. Klasy liczyły od 16 do 20 uczniów. Praktyka odbywała się w ogrodzie szkolnym (tzw. poletka doświadczalne), a także u indywidualnych gospodarzy.22


Rok szkolny 1960/61
W latach 1974 – 77 budynek szkoły został gruntownie wyremontowany, wymieniono okna, podłogi, zainstalowano centralne ogrzewanie, kanalizację i wodę bieżącą, przebudowano część korytarzy na łazienki, a mieszkanie służbowe na klasopracownię. Wyremontowano dach, wykonano elewację, dobudowano też maleńką szatnię, powiększono boisko, w stronę rzeki, częściowo podniesiono teren i ogrodzono.

23 kwietnia 1978 roku odbyła się uroczystość nadania Sztandaru Szkole Podstawowej w Sobowie.



Uroczystości związane z nadaniem szkole sztandaru



Ślubowanie uczniów na sztandar
Na owe czasy była to dobrze utrzymana technicznie szkoła w gminie Grębów, do której należała w latach 1975-79, jednak za ciasna dla uczących się wtedy od 180 do 220 dzieci w 8 oddziałach i zerówce. Liczyła tylko 6 sal lekcyjnych, w tym 4 bez zapleczy i bardzo małą kancelarię oraz pokój nauczycielski.

W 1986 r. Pan Dyrektor Mazoń przedstawił swoją koncepcję rozbudowy szkoły, która jednak nie została zrealizowana.

W latach 1987-1988 wieś sprzedała 40 działek budowlanych nad rzeką Trześniówką (dziś ulica Przyrzeczna i Zarowie – południowa strona). Gmina za uzyskane pieniądze zakupiła zaledwie 40 tys. cegły, którą złożono na placu szkolnym. Wiosną 1991 roku dyrektor szkoły poprosił rodziców o pomoc w zabezpieczeniu materiałów przed warunkami atmosferycznymi.

W 1990 roku Sobów na własną prośbę odłączył się od Grębowa i przeszedł w granice miasta Tarnobrzega. Od 1 stycznia 1994r. tarnobrzeskie szkoły podstawowe przejęła Rada Miasta Tarnobrzeg i stała się dla nich organem prowadzącym, a Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu organem nadzorującym. Od tej pory gmina finansuje szkoły z subwencji oświatowej oraz z budżetu własnego gminy.

We wszystkich szkołach utworzono zakłady budżetowe. Każda placówka miała własną księgowość, a dyrektor stał się dysponentem środków finansowych. Szkoła nasza w owym czasie liczyła od 198 do 224 uczniów, co dawało średnią powyżej 26 uczniów w klasie.

W latach 1994-99 nie kupowano sprzętu szkolnego, pomocy naukowych ani komputerów, ponieważ nie było odpowiednich do tego celu pomieszczeń. Świadoma rezygnacja z zakupów dała znaczne oszczędności.

W roku 1995 zdobyliśmy tytuł Mistrza Gospodarności, który wiązał się z nagrodą pieniężną w kwocie 100 tys. zł., a w 1997 wicemistrza - 50 tys. zł. Założono więc konto inwestycyjne z myślą o rozbudowie szkoły, na którym gromadzono zaoszczędzone środki, co dało wartość 202 670 zł. Urząd Miasta doinwestował 485 tys., zarząd osiedla – 33 tys. zł, odsetki bankowe wyniosły 35 tys. (przed denominacją).

W kwietniu 1995 r. Naczelnik Wydziału Edukacji Pan Zygmunt Kiciński zaproponował dyrektorowi szkoły w Miechocinie rozbiórkę budynku przy ulicy Sienkiewicza w Tarnobrzegu, z którego można było uzyskać 50 tys. sztuk cegły i drewno na opał. Miechocin nie podjął się tego zadania, co wykorzystał Sobów. Ksiądz Proboszcz zachęcał parafian do pomocy w rozbiórce budynku. Wspólnymi siłami, w przeciągu 14 dni rozebrano budynek i przewieziono otrzymane materiały. Bywały i chwile zwątpienia, kiedy do rozbiórki przyjeżdżał tylko jeden wóz. I znów nieoceniona okazała się pomoc księdza proboszcza, który dobrym słowem i przykładem mobilizował społeczność osiedlową do pracy na rzecz szkoły.

W 1996 roku powstał Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły, którego przewodniczącym był dyrektor szkoły Jan Kwaśnik, wspierany duchowo przez nieżyjącego ks. Proboszcza Adama Burdę.

W dniu 26 sierpnia 1996 r. komisja przetargowa powołana przez Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły z udziałem przedstawicieli Urzędu Miasta rozstrzygnęła przetarg na wykonanie fundamentów. Zostały one wykonane przez Tarnobrzeskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego kosztem 73 878 zł.



14 października 1996 r. w Dniu Edukacji Narodowej odbyły się gminne obchody Dnia Nauczyciela połączone z wmurowaniem kamienia węgielnego. Uroczystość rozpoczęła się Mszą świętą w naszym kościele, którą odprawił ks. Adam Burda – Proboszcz tutejszej parafii w podkreślając homilii etos zawodu nauczyciela.

Kapsułę wykonaną z brązu wmurowano w fundamenty frontowej ściany szkoły w obecności władz gminnych i wojewódzkich, młodzieży, nauczycieli i rodziców.



Akt Erekcyjny wypisano pismem gotyckim na papierze czerpanym o następującej treści:
Akt Erekcyjny Szkoły Podstawowej nr 11 w Tarnobrzegu.

Działo się to dnia 14 października 1996 roku o godzinie 12.00 w Dzień Edukacji Narodowej za czasów pontyfikatu papieża Jana Pawła II w 7 roku Trzeciej Rzeczypospolitej, kiedy to najwyższą władzę w państwie piastował Prezydent Aleksander Kwaśniewski, Ministrem Oświaty został Jerzy Wiatr, a Wojewodą tarnobrzeskim był Paweł Stawowy, Kuratorem Oświaty zaś Anna Tabor.

Było to w siódmym roku po włączeniu wsi Sobów w granice Miasta Tarnobrzega, a w trzecim roku przejęcia spraw oświatowych przez samorząd terytorialny, gdzie Radzie Miasta przewodniczył Pan Kazimierz Gąsior, Urząd Prezydenta Tarnobrzega i Przewodniczącego Zarządu Miasta złożony był w ręce Pana Stanisława Żwiruka, a jego Zastępcami byli Pan Tadeusz Wojteczko i Pan Jan Dziubiński, Naczelnikiem Wydziału Edukacji był Pan Zygmunt Kiciński.

W osiedlu w owym czasie Proboszczem Parafii był ksiądz prałat Adam Burda, a Przewodniczącym Rady Osiedla Pan Kazimierz Kwiatkowski.

Wolą społeczeństwa Sobowa powołany został Społeczny Komitet Rozbudowy Szkoły, którego przewodniczącym był Pan Jan Kwaśnik, ówczesny Dyrektor szkoły. Przy udziale Rady i Zarządu Miasta Tarnobrzega, dyrektorów szkół podstawowych gminy, nauczycieli, młodzieży i społeczeństwa Sobowa niniejszym dokonujemy wmurowania aktu erekcyjnego w fundamenty rozbudowywanej szkoły.

Istniejący budynek liczący 6 sal lekcyjnych nie spełniał wymogów dla 240 uczniów, w związku z czym zostają dobudowane 2 sale lekcyjne, sala komputerowa i sala gimnastyczna. Obiekt powstanie z funduszy Rady Miasta Tarnobrzega, Kuratorium Oświaty w Tarnobrzegu i Społecznego Komitetu Rozbudowy.

Budynek ten wznosimy na chwałę Bogu, ku pożytkowi naszej młodzieży i w służbie Rzeczypospolitej, o czym podpisami swymi poświadczają: tu złożyli swoje podpisy Prezydent Miasta Tarnobrzega Stanisław Żwiruk, Przewodniczący Rady Miasta Kazimierz Gąsior, przedstawiciel KO Zygmunt Janeczko, Przewodniczący Zarządu Osiedla Kazimierz Kwiatkowski, Proboszcz Parafii ks. Adam Burda, Przewodniczący Komitetu Rozbudowy Szkoły dyrektor Jan Kwaśnik, Przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego Józef Walski, Przewodniczący Ogólnoszkolnej Rady Uczniowskiej Małgorzata Zioło.
Uroczystość uświetniła część artystyczna w wykonaniu młodzieży szkolnej. Rodzice przygotowali uroczysty obiad dla gości.




Akt Erekcyjny podpisuje ks. prałat Adam Burda
W miesiącu listopadzie tegoż roku podjęto znów wielki czyn. Przez dwie listopadowe soboty, po 30 - 40 ciągników z wozami lub przyczepami przewoziło ziemię, przeznaczoną na podniesienie poziomu boiska szkolnego i wypełnienie fundamentów. Szacuje się, że przewieziono 960 m3 ziemi.

W lutym 1997 r. przełożono 106 m linii elektrycznej, ponieważ przeszkadzała w budowie. Zadanie wykonali miejscowi elektrycy.

W kwietniu 1997 roku odbył się kolejny przetarg na budowę stanu surowego zamkniętego. Wygrała go firma Energopol Trade ze Stalów. Budowę zakończono w grudniu tegoż roku. Dyrektor zaplanował również remont starej części szkoły, by ujednolicić wygląd budynku. W 1997 roku dobudowano kotłownię gazową, która w przyszłości miała ogrzewać również nową część szkoły.

W 1998 roku ogrodzono plac szkolny. Podczas wakacji wymieniona została cała instalacja elektryczna w starej części szkoły, kanalizacja i łazienki. Rok później zmieniono pokrycie dachowe. Pod koniec 1998 roku przekazano budynek szkoły Prezydentowi Miasta celem prowadzenia dalszej inwestycji. W grudniu 1999 roku ukończono budowę sali gimnastycznej, której uroczyste otwarcie odbyło się w lutym 2000 r.



Część dydaktyczną oddano do użytku w sierpniu 2000 r. W ramach finansowania inwestycji szkoła otrzymała: meble, firanki i 5 komputerów. Uroczyste otwarcie nastąpiło 4 września 2000 roku. Z tej okazji zgromadziły się władze gminne z Prezydentem Janem Dziubińskim na czele. Jego Ekscelencja ks. biskup Edward Frankowski odprawił Mszę św. i poświęcił szkołę. Gościem uroczystości był również wiceminister oświaty Krzysztof Kawęcki oraz dyrektorzy szkół i mieszkańcy osiedla.
Osobiste refleksje wieloletniego dyrektora szkoły Pana Jana Kwaśnika.
Uważam, że warte były wysiłki i zabiegi, bo powstał obiekt, który przerósł moje pierwotne marzenia. Przez fakt, że pierwsi w gminie podjęliśmy działania, pierwsi też w osiedlach wiejskich mieliśmy komfortową szkołę. Znacznie później powstała sala gimnastyczna w Wielowsi, szkoła w Miechocinie i sala gimnastyczna w Mokrzyszowie.

Pomimo licznych problemów w trakcie rozbudowy szkoły, mając tamten zapał i energię, a dzisiejsze doświadczenie, postąpiłbym tak samo.




Poczet flagowy: Marta Gajda, Poczet sztandarowy: Justyna Gorczyca,

Ryszard Górz, Elżbieta Mierzwa (1978r.) Mateusz Mróz, Magdalena Zielińska (2009r.)

Przypisy:



Dane zawarte w opisie historii rozbudowy szkoły oparte są na dokumentach księgowych, protokołach pokontrolnych i kronice szkoły.


1 Tymuła A., Mantchoff K., Z kart historii wielowiejskiej szkoły, MHMT 2005, s. 29

2 Meissner A., Z dziejów oświaty w regionie tarnobrzeskim [w:] Tarnobrzeskie zeszyty historyczne nr 8.

3 Kronika Szkoły Podstawowej w Mokrzyszowie, s.23

4 Stępak S., Zapiski kronikarskie Michała Wargali [w:] Tarnobrzeskie Zeszyty Historyczne nr 24.

5 Liber mimorabilum Eclesiae parachielis Wielowieś 1884-1950.

6 Księga Kasowa Rady Szkolnej Miejscowej w Sobowie z lat 1908 – 1942.

7 List Anny Buczek z dnia 21.04. 1977 do dyrektora szkoły Jana Kwaśnika

8 Ferdynand Kuraś, Przez ciernie żywota. Wspomnienia i wiersze. MHMT 1998, s.29-32

9 Ferdynand Kuraś, Przez ciernie żywota. Wspomnienia i wiersze. MHMT 1998, s. 58

10 Księga Kasowa Rady Szkolnej Miejscowej w Sobowie z lat 1908 – 1942.

11 Liber mimorabilum Eclesiae parachielis Wielowieś 1884-1950.

12 Kiryk F., Tarnobrzeg. Dzieje miasta 1593 – 1939. MHMT 2005, s. 406

13 Liber mimorabilum Eclesiae parachielis Wielowieś 1884-1950.

14 Walszczak M., Działalność oświatowa i martyrologia nauczycielstwa polskiego 1939 – 1945. Warszawa 1987, s. 58

15 Meissner A., Szkoła przy zasłoniętych oknach. Rzeszów 1992.

16 Dziennik lekcyjny z czasów okupacji zachowany w szkolnym archiwum.

17 Dziennik lekcyjny klasy V i VI na r.szk. 1943/44 Szkoły Podstawowej w Sobowie.

18 Księga czynności kierownika szkoły w Sobowie z lat 1938 – 1944.

19 Państwowe archiwum w Sandomierzu. Sygnatura akt 505.

20 Księga protokołów rady pedagogicznej Szkoły Podstawowej w Sobowie z lat 1945-46, s.5

21 Na podstawie wywiadu z Franciszkiem Zioło i Janem Topulskim – mieszkańcami Sobowa.

22 Akta Szkoły Przysposobienia Rolniczego. Archiwum Szkoły Podstawowej nr 11 w Tarnobrzegu.





©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna