The Gospel in Many Tongues



Pobieranie 88.84 Kb.
Data09.05.2016
Rozmiar88.84 Kb.
Wstęp

Zacznijmy od bardzo prozaicznego stwierdzenia: Biblia jest księgą najczęściej tłumaczoną na świecie i chyba najbardziej czytaną. Leży przede mną niewielka książeczka The Gospel in Many Tongues, której wydanie z 1965 podaje fragmenty Ewangelii przełożone na 875 na języków, a przecież od tego czasu przybyło ich sporo, choćby przekład na język kaszubski. Jest ona więc dziś lekturą, (mniej lub więcej uważną, zapewne!), wielu setek milionów ludzi. Jaki więc był i jest jej wpływ na kulturę świata! Dodajmy, że literatura spisana wielu narodów zaczynała się od przełożenia Biblii na język danego narodu i w tym celu układano niejednokrotnie alfabet dla danego języka, jak to miało miejsce n.p. z literaturą słowiańska, armeńską czy gruzińską. Już sam ten fakt skłania ludzi, zajmujących się literaturą powszechną do dokładnego zaznajomienia się z tą Księgą.

Na Biblię można patrzeć z różnego punktu widzenia.

Najczęściej podchodzi się do niej, od strony jej treści religijnej, jest bowiem świętą księgą tak Żydów (Stary Testament) jak chrześcijan (Stary i Nowy Testament); jest więc Biblia dla nich źródłem ich wiary, moralności, księgą modlitwy i medytacji czy źródłem mistyki. Z punktu widzenia jej zawartości religijnej badają ją teologowie-bibliści, jest wykładana jako przedmiot katechezy, jest używana i w liturgii, i objaśniana w szkołach, i z ambony. Jest to oczywiście jej znaczenie podstawowe.

Biblia jest także dziełem historycznym. Stary Testament pokazuje dzieje formowania się plemion żydowskich w naród Izraela oraz dzieje obyczajów i prawa, którymi się on rządził. Nowy Testament jest fundamentalnym źródłem dla poznania osoby Jezusa i pierwszego chrześcijaństwa. W obydwu wypadkach jest ono źródłem unikalnym i niezastąpionym

Biblia jest również wielkim dziełem artystycznym. Można więc patrzeć na nią okiem filologa: badacza języka i okiem literaturoznawcy. Językoznawca więc będzie badać język hebrajski i ewentualnie także aramejski Starego Testamentu i grecki Nowego, jego ewolucję, przemiany greki koine w stosunku do innych zabytków literatury tego okresu, itd. Literaturoznawca będzie analizował gatunki literackie w świetle literatur współczesnych, badał środki artystyczne, styl, sposób formułowania treści, jej piękno, język poetycki, itd.

Z tym ostatnim sposobem widzenia Biblii jest ściśle związany inny sposób patrzenia na Biblię: można na nią spoglądać jako na dzieło, które wywarło wielki wpływ na różne kategorie życia społecznego, a więc na rozwój prawa czy instytucji społecznych. Nas jednak interesuje przede wszystkim jej wpływ na kulturę, a więc na rozwój literatury, sztuk plastycznych, muzyki, filmu, języka, itd., jako że była ona natchnieniem dla licznych artystów z bardzo różnych dziedzin. Jaki był ten wpływ, dowiemy się, przynajmniej w wielkim zarysie, z kart niniejszej książki.

Wszystkie te wyżej wspomniane formy badania Biblii są uzasadnione, choć wszystkie są ograniczone do pewnego aspektu, powinny się więc wzajemnie uzupełniać. Każdy badacz musi jednak brać pod uwagę jej specyfikę: jest to księga o treści przede wszystkim religijnej, a równocześnie święta dla dwóch wielkich religii: Żydów i chrześcijan, a która wywarła wielki wpływ na trzecią religię – Islam; wymaga więc ona traktowania jej z szacunkiem, niezależnie od religii, wiary czy niewiary oraz światopoglądu jej badacza.

Naszym zadaniem jest przedstawienie Biblii jako dzieła artystycznego i jej wpływu na kulturę w szerokim tego słowa znaczeniu, oczywiście z podkreśleniem jej wpływu na kulturę polską, co nie znaczy jednak, że pominiemy kulturę powszechną. To spojrzenie różni się - choć nie jest z nim sprzeczne - od spojrzeniem teologa; one się uzupełniają, choć należy stwierdzić, że wiele fragmentów szczególnie „gęstych” teologicznie nie miało większego wpływu na sztukę, natomiast inne, mniej ważne dla teologa, zrobiły ogromną karierę w sztuce, jak n.p. historia Zuzanny, wielokrotnie przedstawiana w sztuce czy dzieje Samsona i Dalili, opiewane nie tylko w literaturze ale i muzyce, n.p. opera Samson i Dalila Kamila Saint Saënsa. Ale i odwrotnie: teksty „gęste” teologicznie jak Listy św. Pawła znalazły mniejsze odbicie w kulturze niż n.p. opis uczty Baltazara w Księdze Daniela.

Nie można się też ograniczyć do wyznania: Biblia była natchnieniem dla chrześcijan różnych wyznań – katolików, protestantów czy prawosławnych, dla Żydów ale także i dla agnostyków i ateistów. Omawiając ogólnie życie Jezusa trzeba wziąć pod uwagę nie tylko Życie Jezusa agnostyka Renana czy żarliwego katolika Papiniego, ale także filmy o Jezusie katolika - Zeffirellego i ateisty - Pasoliniego, a mówiąc, szczególnie o Starym Testamencie, nie można nie wspomnieć o malarstwie rosyjskiego Żyda działającego we Francji, Marka Chagall’a. Przykłady można by długo wyliczać.

Na tym właśnie polega uniwersalizm Biblii, która przeniknęła wszystkie dziedziny naszej kultury europejskiej, nawet zda się tak niespodziewane, jak n.p. filatelistyka1, stąd znaczenie jakie ma dla jej zrozumienia zajęcie się tradycją biblijną, która, wraz z tradycją antyczną, stanowi dwa podstawowe źródła naszej kultury.

By wyjaśnić powstanie tej książki trzeba sięgnąć do jej historii. Gdy w latach dziewiećdziesiątych rozpoczynałem pracę w Instytucie Filologii Klasycznej UW (będącego częścią Wydziału Polonistyki), Prodziekan Wydziału, p. dr A.Guzek, poprosił mnie o objęcie wykładu „Tradycje Biblijne i Antyczne”. Wykład ten miał dość burzliwą historię, podejmowało go wiele osób a prawdę mówiąc nikt nie miał koncepcji, jak go prowadzić i co wykładać; ja nie byłem tu wyjątkiem. Jeśli go jednak podjąłem, to dlatego, że potraktowałem go jako ciekawą przygodę intelektualną docierania do korzeni naszej kultury europejskiej a zarazem próbę uporządkowania i usyntetyzowania posiadanych wiadomości z tych dwóch dziedzin.

Jak go jednak należało prowadzić, skoro większość studentów miała bardzo blade pojęcia o starożytności (przekonałem się, że trzeba wyjaśniać najprostsze, moim zdaniem pojęcia, jak wiek Peryklesa czy epoka augustowska). Z Biblią było jeszcze gorzej, ponieważ część studentów, po porządnie przeprowadzonej katechezie, a szczególnie po obecności w niektórych ruchach, znała dość dobrze Biblię; była jednak spora ich grupa mających dość blade o niej pojęcia lub wprost nie mająca o niej zielonego pojęcia.

Należało więc podjąć pracę od podstaw i zacząć od przedstawienia podstawowych wiadomości o Biblii (od omówienia księgi po księdze, szerzej lub krócej ze względu na jej wpływ na kulturę), traktowanej jako dzieło literatury; i zrobić to samo z literaturą klasyczną: przedstawić historię jednego po drugim gatunków literackich w niej występujących. I dopiero na tej bazie konkretu można było mówić o wpływach Biblii czy literatury antycznej na kulturę: wyłożywszy Księgę Rodzaju, poprowadzić studentów po sklepieniu kaplicy Sykstyńskiej a po Trenach Jeremiasza - zacząć mówić o Trenach Kochanowskiego, a przy okazji wyjaśnić kilka tytułów powieści współczesnych, n.p. Absalomie, Absalome, Grona gniewu czy Czterej jeźdźcy apokalipsy; po wykładzie o nowej komedii pokazać jej wpływ na komedię typu Moliera czy Fredry, wykład o liryce greckiej zakończyć omówieniem Safony oraz Róż dla Safony M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz Anakreonta w przekładach Kochanowskiego i Kniaźnina. Przykłady można by mnożyć.

To wymagało ogromnej pracy przepracowania wiadomości z literatury klasycznej i biblijnej, a równocześnie polskiej i powszechnej, przewartościowania i wybranie materiału najważniejszego, bo wszystkiego powiedzieć nie było można w dwóch godzinach w skali rocznej (a w tym były jeszcze ćwiczenia). W dziedzinie tradycji biblijnych znalazłem się w wyjątkowo szczęśliwej sytuacji, bo przygotowując równocześnie przekład Apokryfów Nowego Testamentu musiałem stanąć twarzą w twarz z problemem życia po życiu Biblii, i jak się przekonałem, z niemałym ubawieniem, właśnie utwory literatury współczesnej mające za temat postaci czy wydarzenia z Biblii, są pewnego rodzaju dalszym ciągiem apokryfów, posługując się tą samą metodą indywidualnej interpretacji Tekstu Świętego, często równie subiektywną i równie nonsensowną, a nawet często bijąc apokryfy na głowę, bo jak można potraktować poważnie zdanie, że Bóg uczył się łaskawości od Mojżesza, czy przedstawiającej Judasza jako postać pozytywną, Jezusa zaś jako negatywną! Natomiast wczytywanie się w te teksty literatury pozwalało na odkrycie niesłychanego bogactwa Biblii, odczytywanej w inny sposób przez człowieka wierzącego i niewierzącego lub agnostyka, inaczej przez katolika, prawosławnego, protestanta czy Żyda, inaczej przez Kościół czy Synagogę w liturgii obu tych wspólnot, inaczej przez mistyka, inaczej przez liryka i epika, inaczej przez dramaturga, eseistę czy powieściopisarza, inaczej przez filozofa czy przyrodnika, inaczej przez człowieka zaangażowanego w życie wiary, często czytającego ją na kolanach, inaczej przez bluźniercę, inaczej przez człowieka odnoszącego się do niej z najwyższym szacunkiem inaczej przez kpiarza. Jedni traktowali ją dosłownie i trzymali się wiernie jej fabuły czy myśli, inni brali ją tylko jako źródło ciekawych motywów literackich czy filozoficznych; inaczej patrzyli bibliści, często atomizujący tekst, np. Ewangelii aż do absurdu, inaczej Ojcowie Kościoła, którzy widzieli jedność obydwu Testamentów. Niemniej było to odkrycie świata ludzi, którzy rozczytywali się w niej, których fascynował tajemniczy i czasami groźny świat Biblii Starego i Nowego Testamentu. I trzeba stwierdzić, że czytając te teksty można się niemało ubogacić nie tylko swoje zrozumienie Biblii ale także jej przeżywanie religijne. O tym świecie będzie mówiła ta książka; myślę również o przygotowaniu obszernej antologii, Biblii objaśnianej przez pisarzy.

Dodam jedno zastrzeżenie. Mój niezapomniany mistrz, prof. Kazimierz Kumaniecki wymagał od nas szacunku dla autora, także tego nieżyjącego, antycznego. Zapamiętałem jego oburzenie, kiedy na seminarium cytował nam zdanie jakiegoś filologa, który nazwał Katullusa „infantylnym idiotą”. A więc szacunek dla autora a równocześnie szacunek dla Księgi - którą ponad miliard chrześcijan (do których należy autor tej książki), kilkadziesiąt milionów Żydów i kilkaset milionów muzułmanów uważa za świętą albo przynajmniej godną szacunku - kazał mi wykluczyć, niezależnie od ich walorów artystycznych, utwory bluźniercze lub kpiące z niej. Piszę to jasno, bo takie jest moje głębokie przekonanie nie tylko jako człowieka wierzącego, ale także jako filologa i człowieka żyjącego kulturą europejską, dla której jedną z podstawowych zasad – niestety tak często dziś zapomnianych - jest szacunek dla tego, co stanowi świętość dla drugiego, a więc tolerancję.

Jest rzeczą jasną, że w niniejszej książce, przeznaczonej dla filologów, szczególnie zaś dla polonistów (opracowywałem ją w szczególny sposób z myślą o studentach Uniwersytetu Warszawskiego) będzie mowa w pierwszym rzędzie o europejskiej tradycji literackiej, starając się równocześnie, w miarę moich możliwości i wiedzy, uwzględnić także tradycje literackie dwóch bratnich religii, a więc żydowskiej i Islamu. Hagadda żydowska cieszy się niesłabnącym powodzeniem2, a Opowieści Hasydów M. Bubera czy Mistrz z Nazaretu S.Asha zadomowiły się w naszej kulturze współczesnej. Niemniej wyraźny jest wpływ Islamu (tak Koranu jak i tradycji islamskiej np. Tabariego) nosi Ostatnie kuszenie N.Kazanzakisa (ukrzyżowanie Judasza w miejsce Jezusa).

Obok tradycji literackich (uwzględniających oczywiście i teatr) podaję wpływ Biblii na muzykę, ikonografię, ewentualnie film a nawet balet, wychodząc z założenia, że są one z sobą mocno powiązane: literatura dostarcza tematyki ikonografii, która ją interpretuje w sobie właściwy sposób, i odwrotnie malarstwo bywa natchnieniem dla literatury, jak n.p. obraz Magnificat S.Boticellego był natchnieniem wiersza M.Konopnickiej. Literatura bywa natchnieniem dla muzyki: ze zdumieniem widzimy, jak wiele tematów biblijnych, na które jakże często nie zwracamy uwagi, jak n.p. epizod z córką Jeftego z Księgi Sędziów, stało się powodem do powstania oratoriów, oper, koncertów itd. Czasami muzyka w sposób doskonały interpretując dzieło literatury, które z kolei wywodzi się z Biblii: kto nie zna Stabat Mater Szymanowskiego nie może mówić, że zna i rozumie ten cudowny plankt (łac. planctus – żale) z XIV w.; to samo można by powiedzieć o Pietà Michała Anioła i setkach obolałych Madonn w naszych kościołach – a wszystkie one biorą swoje natchnienie z Ewangelii.

Onegdaj na ćwiczeniach z interpretacji tekstu literatury łacińskiej w Instytucie Filologii Klasycznej UW wraz ze studentami tropiliśmy w kulturze europejskiej (literaturze, muzyce czy sztuce) ślady Stabat Mater, Dies irae czy utworów zawartych Carmina Burana; mogłem się wtedy przekonać, że każde dzieło literatury, a więc także Biblię, by je dobrze zrozumieć, należy interpretować w jak najszerszym kontekście kultury.

Ale ta właśnie powszechność jest podstawową trudnością w jej przedstawieniu. Nie jest bowiem możliwe, by jeden człowiek, a chyba nawet i zespół ludzi, ogarnął ten jej ogromny kontekst. Do tego trzeba długich badań w różnych dziedzinach i w różnych epokach. Takich jednak badań nie ma, ani u nas ani na świecie, choć jest wiele i to bardzo cennych opracowań cząstkowych, omawiających wpływ Biblii u różnych pisarzy czy w różnych kierunkach; w Polsce n.p. te prowadzone przez polonistykę na KUL-u3, można by tu również wymienić prace prowadzone w innych krajach, jak n.p. monumentalne opracowanie włoskie o Chrystusie w literaturze współczesnej4 czy prace G.Ravasiego przedstawiające np. Pieśń nad Pieśniami czy Księgę Hioba5 w szerokim kontekście kulturalnym; zazwyczaj jednak ogranicza się on do kultury zachodniej, czasami tylko nawiązując do Dostojewskiego. Tym pracom bardzo wiele zawdzięczam; zbyt wiele prac musiałbym cytować, by wyliczyć je wszystkie: odsyłam do wspomnianej bibliografii oraz do elementarnej bibliografii na końcu tej pracy. Książka ta więc musi być niekompletna, i na tym polega podstawowa jej słabość, której autor jest świadom i z której to sprawy musi sobie zdawać sprawę jej Czytelnik.

Ale z drugiej strony trudno było tolerować stan, w którym pojawiają się, i to w różnych językach, coraz nowe prace mówiące o wielkim wpływie Biblii na literaturę i, po tym dobrze zapowiadającym się stwierdzeniu, będącym co prawda truizmem, bo wszyscy o tym dobrze wiedzą, następuje kilka równie banalnych przykładów. I na tym koniec, chyba że Auror jeszcze kilka razy przypomni, że Biblia ma wielkie znaczenie dla kultury. Od truizmu trzeba jednak przejść do konkretów, choćby niedoskonałych i niekompletnych; trzeba od czegoś zacząć, mimo że jest to praca niewdzięczna, gdyż skazana jest na fragmentaryczność za którą zostanie najzupełniej słusznie skrytykowana: i przez biblistów i przez historyków kultury, szczególnie zaś literatury. To ryzyko trzeba podjąć. Ale być może, będzie mogła stanowić punkt wyjścia dla badaczy bardziej kompetentnych.

Podjęcie się tej pracy było porwaniem się z motyką na słońce i autor jest tego świadom, tym bardziej, że mówiąc o nim ze znajomymi, widział ich stukanie się w czoło. I mieli rację. Z drugiej jednak strony ktoś musi zacząć, nawet w sposób niedoskonały. I tu nie byłem pierwszy. Po pierwsze bowiem kilkanaście lat temu ks. K.Bukowski pojął ten temat. I jeśli można słusznie krytykować tę książkę, to honor myślom, z których błyska/ nowa forma, nowy duch. Podjął się on trudnego zadania, zebrał sporo materiału a powodzenie książki było najlepszym dowodem wagi podjętego tematu6; dodam, że wiele z niej korzystałem w moich wykładach i bez niej prawdopodobnie nie byłoby tej książki. Z drugiej jednak strony stosuję inną metodę niż ks. Bukowski i nie tylko on: staram się omawiać czy cytować raczej te teksty, które bezpośrednio mówią o danym fragmencie biblijnym, a nie te, które tylko poruszają podobny temat czy problem.

Bardzo ważną pozycją jest jedna z najinteligentniejszych książek biblijnych wydanych w Polsce w ostatnim czasie, stąd też przeszła niemalże niepostrzeżenie w kręgach zarówno teologicznych jak i filologicznych: jest to Leksykon postaci biblijnych. Ich losy w judaizmie, chrześcijaństwie, islamie oraz literaturze, muzyce i sztukach plastycznych, niemieckiego biblisty Martina Bociana wydany przez Znak w 1998 i chyba już nie wznawiany7. Wiadomości dotyczące polskiej kultury uzupełnili w nim A.Borowski, M.Pokorska i P.Poźniak. Z tej książki, która podaje Kulturgeschichte postaci biblijnych obficie korzystałem, do czego się lojalnie przyznaję i co starałem się zaznaczać w przypisach. Bez tej książki niniejsza praca byłaby o wiele uboższa. Ponad to korzystałem obficie z bardzo pożytecznego dzieła Kultura biblijna, słownik8, które, wprawdzie nie jest taką kopalnią wiadomości, jak słownik Bociana, niemniej wnosi sporo nowego materiału i co więcej, daje inne spojrzenie na temat.

Należy tu wspomnieć jeszcze o innej pracy, której bardzo wiele zawdzięczam, a która podobnie jak i poprzednie przeszła niezauważona, którą trzymałem od Autorki, A.M.Komornickiej, znakomitej grecystki, profesora Uniwersytetu Łódzkiego; jest to Słownik zwrotów i aluzji biblijnych 9, z której zaczerpnąłem podstawowe zwroty frazeologii biblijnej, korzystając jednak i z innych prac o wpływie Biblii na język polski, które podaję w Bibliografii, szczególnie użyteczne były dzieła S.Koziary i K.Długosz-Kurczabowej 10.

Miałem zamiar podać przy dziełach polskich podstawową literaturę: odradził mi tego dr G.Kramarek, autor doskonałej i wspominanej już bibliografii dotyczącej tradycji biblijnej w literaturze polskiej dwudziestego wieku, w której dzięki dobrym indeksom, można łatwo odnaleźć poszukiwane prace; do niej też odsyłam czytelników.

I w końcu nie można nie wspomnieć o innym dziele, które pokazuje życie Biblii w filmie. Jest nim nieoceniona Światowa Encyklopedia Filmu Religijnego11, która zawiera nie tylko „biogramy” filmów, ale także artykuły problemowe: o poszczególnych postaciach (np. Jezus, Maryja czy św. Józef w filmie, czy o Biblii w filmie). Przeglądając te ponad 600 stron widzimy, jak wielki wpływ wywarła Biblia na rozwój filmu. Jest rzeczą charakterystyczną, że już w dwa lata po przedstawieniu pierwszego filmu przez Braci Lumière w r. 1895 ukazuje się pierwszy film biblijny, o życiu i męce Jezusa.

Te dzieła oraz inne, wymienione w załączonej bibliografii pokazują, jak głęboko Biblia przeniknęła do naszej kultury.

Warto tu wspomnieć o kilku albumach mówiących o wpływie Biblii na sztuki plastyczne, oraz na kilka wydań wydania Biblii z ilustracjami, często dobrze dobranymi12.

Autor niniejszej książki, wynik kilkunastu lat wykładów „Tradycji Biblijnych” dla Studentów Wydziału Polonistyki UW, stawia sobie kilka celów.

Po pierwsze ma stanowić podręcznik pomocniczy dla wykładu „Tradycji Biblijnych” dla studentów polonistyki a także dla prowadzących ćwiczenia z tego przedmiotu. Znajdą oni w nim podstawowe wiadomości o Biblii, a ponadto będą mogli się przekonać, jakimi drogami Biblia przenikała do kultury europejskiej, wskazać na bogactwo i rozległość tradycji biblijnych także na kontekst artystyczno-kulturalny dla danego dzieła czytanego lub przerabianego. Ale pokaże on zaledwie początek drogi i pomoże, ufam, w dalszej drodze, którą czytelnik będzie musiał jednak pójść już sam. Oczywiście mnóstwo nazwisk i dzieł są tylko wskazówkami i ufam, że nikomu nie wpadnie na myśl ich wkuwać, która to uwaga nie jest bynajmniej akademicka, jako że jeden z moich kolegów ze studiów na pierwszym roku zaczął wkuwanie na pamięć encyklopedii, chcąc opanować cała wiedzę: wyleciał po drugim semestrze doszedłszy do litery R, bo wprawdzie wszystko wiedział, tyle że nic nie rozumiał…

Po trzecie: dzięki indeksom nie tylko studenci będą mogli odnaleźć tradycje biblijne w ich najróżniejszych, nieraz niespodziewanych formach.

Różnego rodzaju zestawy (cudów, przypowieści, przekładów, chronologii, bibliografii) zestawione zostały po to, by jej użytkownikom ułatwić pracę i poszukiwania.

A więc, jeszcze raz podkreślam – to nie jest jakaś wielka synteza, ale tylko – wyraźnie to podkreślam - pokorna próba usłużenia tym wszystkim, którzy chcą poznać korzenie biblijne naszej kultury.

Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, i to bardzo mocno, że pełniejsze Kulturgeschichte Biblii w kulturze europejskiej, a więc i w Polsce czekają na opracowanie. Może jakiś ośrodek w Polsce zabierze się do żmudnej pracy skatalogowania utworów i motywów biblijnych, przynajmniej w kulturze polskiej albo, ograniczając temat – w literaturze polskiej. Praca gigantyczna, ale warta podjęcia.

Tom ten dzieli się na dwie części: pierwsza stanowi wstęp – tom niniejszy; drugą będzie wspomniana Biblia komentowana przez literaturę: obym tylko Bóg dał siły, by ja dokończyć!

Jeśli chodzi o ten tom, to w pierwszej jego części, wstępnej, podano najważniejsze wiadomości o Biblii jako takiej; Czytelnik znajdzie następnie osobne wstępy do Starego i Nowego Testamentu. Następują kolejne rozdziały, z których każdy z nich składa się z dwóch części: w pierwszej jest omówiona dana księga (lub grupa ksiąg), w drugiej – jej czy ich wpływ na kulturę. Omawiając poszczególne księgi Starego i Nowego Testamentu zwracamy uwagę na niektóre z jej najpiękniejszych fragmentów. W drugiej części rozdziału omawiamy ważniejsze postaci (a więc w pierwszym rzędzie autorów księgi), tematy czy pojęcia w niej zawarte, które odegrały rolę w kulturze oraz na frazeologię, a więc podajemy zwroty które zadomowiły się w naszym języku, tytuły książek czy filmów z niej zaczerpnięte.

Antologia tekstów literackich dotyczących Biblii będzie stanowiła konieczną konsekwencję tomu pierwszego, aplikację, przynajmniej częściową, jego teoretycznych sformułowań, a więc pokazanie, jak Biblia była rozumiana przez pisarzy, ze szczególnym uwzględnieniem polskiej literatury. Oczywiście, ta część może stanowić będzie przedmiot dyskusji, bo wobec ogromu materiału już dziś zebranego, trzeba będzie wybierać, a więc czytelnik będzie zdany na pewien subiektywizm autora, który jednak starał się go możliwie zobiektywizować przez konsultacje z osobami kompetentnymi. Ta antologia ukaże się z opóźnieniem, nie tylko z powodu trudności związanych z zebraniem i zestawieniem materiału, ale także ze względu na skomplikowaną procedurę uzyskania praw drukowania dzieł pisarzy, szczególnie nowszych....

Konieczną pomocą w lekturze niniejszej książki jest Pismo św., o którym ta książka mówi. Jest ono konieczne do zrozumienia i tej pracy i następnie przygotowywanej antologii, bez którego Czytelnik niewiele zrozumie z tego, co tu zostało napisane. I tu jeszcze jedna uwagą co do cytatów Biblii. Nie są one wzięte z jednego wydania ale z różnych, co wynika z charakteru samej książki. Cytaty z Nowego Testamenty najczęściej brałem z przekłady ks. Bpa K.Romaniuka z 1976 r., którego używam od lat w wykładach.

Indeksy zawarte na końcu tomu pozwolą na swobodne poruszanie się pośród mnóstwa wiadomości w nim zawartych.

Autor uważa tę książkę za „dzieło otwarte”. O co mi chodzi, postaram się wyjaśnić na przykładzie wspaniałego słownika grecko-angielskiego H.G. Liddel’a i R.Scott’a, który stoi obowiązkowo na biurku każdego filologa klasycznego. Jego pierwsze wydanie ukazało się jako skromny kilkusetstronnicowy słownik grecko-angielski w 1843, potem ukazało się dziewięć dalszych wydań, każde uzupełniane przez następne pokolenia filologów; to, którego używam, liczy sobie 2042 stron dużego formatu drobnym drukiem i ma już obszerny suplement (153 strony!). A więc „dzieło otwarte” to takie, które się rozwija, jest uzupełniana w miarę rozwoju nauki, jak wspomniany słownik. Kilka razy pisałem, że książka ta stanowi tylko pierwszy zarys. Będę więc ogromnie wdzięczny za wszystkie uwagi, choćby najbardziej krytyczne a szczególnie za uzupełnienia, zarówno tego tomu jak propozycje do utworów, które powinny by znaleźć się w antologii. Ufam, że następne wydania tej pracy ukażą się udoskonalone; ufam też, że po mojej śmierci ktoś podejmie tę pracę i że będzie ją udoskonalał, na co, choć na razie na tamten świat się nie wybieram, daję już dziś pełne pozwolenie i błogosławieństwo, byle praca szła w tym kierunku i według tych zasad, które zawarłem w tym tomie.

Książka ta powstała dzięki pomocy wielu osób.

Nie powstałaby nigdy bez poparcia kolejnych Dziekanów Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego: p. prof. dr hab. S.Dubisza, p. prof. dr hab. A.Jeżowej, pp. prodziekanów dr. A.Guzka i dr **. Wroczyńskiego oraz, o czym nie należy zapomnieć, studentów tegoż Wydziału, którzy z cierpliwością słuchali moich wykładów.

Przy pisaniu tej książki szczególną pomoc okazał mi p. prof. dr hab. B.Burdziej z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który wspomagał mnie w moich poszukiwaniach tekstów, poprawiał błędy a przede wszystkim, pomagał w wyszukaniu książek, szczególnie w gościnnej Bibliotece Wydziału Polonistyki tegoż Uniwersytetu, i dostarczał fotokopie dzieł często trudnych do zdobycia.

Przy pracy nad niniejszą książką pomagali mi ponad to ks. prof. dr hab. Krzysztof Bardski (UKSW), ks. dr Piotr Klimek (PWTW) - bibliści, ks. prof. dr hab. Michał Janocha (UKSW), p. prof. dr hab. Piotr Skubiszewski (UW) – historycy sztuki, oraz p. prof. dr hab. Kuflowa*** (KUL), p. dr R.Krzywy (UW), p. mgr. ***Szeptycka (Rzym), ks. mgr***. Podaję tu ich nazwiska, ponieważ dzięki ich uwagom uniknąłem wielu błędów a w dyskusjach z nimi rodził się kształt tej książki. Podaję tu ich nazwiska by im wyrazić moją głęboką wdzięczność a nie po to, by ich autorytetem ukrywać moje błędy, które są biorę wyłącznie na swoją odpowiedzialność i źródeł, z których czerpałem.

Będę wdzięczny za wszystkie uwagi krytyczne, które pomogą w udoskonaleniu następnego wydania; można je kierować na mój adres pocztowy (Dewajtis 3, 01-815 Warszawa) lub internetowy (m.starowieyski@mkw.pl).

Uwaga

W ramach serii Studia Nauk Teologicznych (t. 4) wydawanych przez Komitet Nauk Teologicznych przy Polskiej Akademii Nauk, ma się ukazać tom Biblia w kulturze, pod red. ks. Prof. M.Ruseckiego (KUL). Przewidywana data wydania jesień 2009.

Obejmuje ona następujące tematy napisane przez specjalistów (podaję według informacji przekazanych mi przez ks. prof. dr hab. R.Bartnickiego): Literatura starożytnego Bliskiego Wschodu jako środowisko, Biblii; Żydowska interpretacja Biblii; Interpretacja Biblii w Kościele; Biblia grecka w tradycji żydowskiej; Septuaginta w tradycji chrześcijańskiej; Biblia Aramejska; Biblia łacińska i jej wpływ na literaturę; Wpływ Biblii na Koran; Biblia jako fundament teologii; Biblia w liturgii; Biblia w katechezie; Biblia Lutra. Biblia w literaturze niemieckojęzycznej; Biblia w literaturze francuskojęzycznej; Biblia w literaturze angielskojęzycznej; Biblia w literaturze rosyjskiej (i literaturach słowiańskich); Biblia polska; Dziedzictwo biblijne w literaturze staropolskiej; Biblia w polskiej literaturze XIX wieku; Biblia w polskiej literaturze współczesnej Obecność polskich przekładów Pisma św. w dziejach języka polskiego; Biblia i sztuka: Słowo stało się obrazem; Biblia w teatrze; Biblia w muzyce: Kantyki NT w polskiej monodii liturgicznej Po Soborze Watykańskim II; Biblia w filmie; Wpływ Biblii na cywilizację (Biblia i nauki przyrodnicze).

Miejmy nadzieję, że - jak z tego zestawu wynika - obydwie książki dobrze się będą uzupełniały.



Posłowie
Czytelnik niniejszej książki otrzymał duża porcję różnych informacji na temat funkcjonowania Biblii w kulturze poprzez wieki, a więc kto do niej nawiązywał, jak ją tłumaczył w kulturze europejskiej, itd. Czas teraz, na koniec, na kilka wniosków ogólnych.

Księgi Biblii oraz epizody w niej zawarte komentowano żywym słowem w kazaniach, słowem pisanym w komentarzach, wyrażano je na obrazach i w rzeźbie, przedstawiano je w teatrze, wyrażano je muzyką w motetach, koncertach, oratoriach i operach a także baletach, przestawiano je w filmie, używano zwrotów biblijnych w różnych językach, modlono się jej słowami w modlitwach i w pieśniach kościelnych, modlono się przed obrazami przedstawiającymi postaci lub sceny w niej występujące, itd. To wszystko staraliśmy się w bardzo ogólnym zarysie wyrazić w niniejszej książce.

Zebrane świadectwa próbowaliśmy posegregować dla jasności obrazu wedle ksiąg Pisma świętego, a wewnątrz nich, wedle postaci i epizodów. Czy znaczy to, że osiągnęliśmy jasność? Wątpię, ponieważ utwory odnoszące się do jednego epizodu czy postaci, mimo wyrażonych zastrzeżeń, mogą się zasadniczo od siebie różnić i sposobem, i treścią przedstawiania i swoim duchem.

Spróbujmy teraz, mając przed oczyma całość materiału, jeszcze raz postarać go usystematyzować wedle dwóch podstawowych kryteriów.

Znajdziemy je w Mimesis Ericha Auerbacha i, idąc za uczonym niemieckim, podzielimy świadectwa na te działające w systemie chrześcijańskim i te - w systemie laickim, pozachrześcijańskim, pozareligijnym. Pierwszą grupę Auerbach omawia szeroko, drugiej – jak to zresztą wynika z jego charakteru eseju o Adamie i Ewie - poświęca mniej miejsca.

O literaturze średniowiecznej, choć odnosi się to także do chrześcijańskiej literatury późnoantycznej czyli patrystycznej, a w pewnym stopniu i także i do nowożytnej, pisze:



Każdy fragment wyrastającej z liturgii sztuki dramaturgicznej średniowiecza stanowi część pewnego, i zawsze tego samego związku: część jednego jedynego wielkiego dramatu, którego początkiem jest stworzenie świata i grzech pierworodny, którego punktem kulminacyjnym jest wcielenie Syna Bożego i jego męka i którego jeszcze nie dokonanym, lecz oczekiwanym zakończeniem jest ponowne nadejście Chrystusa i sąd ostateczny. Przestrzeń pomiędzy tymi biegunami akcji wypełniona jest przez prefiguracje, po części zaś przez naśladownictwo Chrystusa. Przed jego pojawieniem się mamy do czynienia z postaciami i wydarzeniami z epoki stanowienia Praw, przekazanymi przez Stary Testament, [w] i nich właśnie objawia się w sposób figuralny przyszłe nadejście Zbawiciela; taki jest sens procesji proroków. Po wcieleniu i męczeństwie Chrystusa mamy natomiast do czynienia ze świętymi, którzy usiłują Go naśladować, a także po prostu ze światem chrześcijańskim - z ową oblubienicą przyobiecaną Chrystusowi, która oczekuje ponownego przyjścia oblubieńca. W tym wielkim dramacie zawarte są w zasadzie wszystkie wydarzenia z dziejów świata, w nim również znajdują dobrze uzasadnioną – moralnie i estetycznie – rację bytu wszystkie wyżyny i niziny ludzkiego postępowania, a także wszystkie wyżyny i niziny jego ekspresji stylistycznej….

Objawienie dane pasterzom, przybycie Trzech Króli, rzeź niewiniątek uzyskują tu kształt realistyczny. Jeszcze bardziej uderzające i dla późniejszego gustu nieprzystojne są te sceny drastyczne, które wiążą się z Pasją: grubiańskie, a niekiedy farsowe rozmowy żołdaków podczas biczowania Chrystusa, przy nakładaniu mu cierniowej korony… Spośród scen związanych ze Zmartwychwstaniem charakter taki mają epizody odwiedzin Trzech Marii u kramarza („unguentarius”), u którego Marie zakupują oleje do namaszczenia ciała Chrystusowego – fragment ten przeradza się w pospolitą scenę z targowiska… W procesji proroków zaś pojawiają się postaci stwarzające okazję do groteskowych inscenizacji (Balaam z oślicą!). Wyliczenie to jest zgoła niekompletne; możnaby tu dodać rozmowy rzemieślników którzy (na przykład podczas budowy wieży Babel) gawędzą o swojej pracy i o kiepskich czasach…

Jednak nieporozumieniem jest mówić o „zeświecczeniu” chrześcijańskiego dramatu pasyjnego, jak się to na ogół uznaje. Albowiem „świat”13 od początku i z założenia współistnieje w ramach owego dramatu i różnice ilościowe nie mają tu zasadniczego znaczenia; rzeczywista laicyzacja dokonała się dopiero wówczas, gdy uległy zniszczeniu same ramy i gdy akcja świecka nabrała charakteru samodzielnego – to znaczy wówczas, gdy działania ludzkie zaczęto przedstawiać w sposób poważny poza planem chrześcijańskiej historii świata, wyznaczonym przez grzech pierworodny, Mękę Pańska i sąd ostateczny. A zatem wówczas, gdy pojawiły się inne możliwości ujmowania i przedstawienia wydarzeń zachodzących w świecie ludzkim poza tą właśnie, która rościła sobie pretensje, aby być jedynie prawdziwą i obowiązującą14.

To zestawienie pozwoli nam podzielić omawiane dzieła odnoszące się do Biblii (z pominięciem, oczywiście, dzieł żydowskich i muzułmańskich), na dwie wielkie grupy:

I. dzieła powstałe w ramach chrześcijaństwa i dla chrześcijańskich wspólnot religijnych – używam bardzo szerokiego określenia, ponieważ może tu chodzić o Kościół Katolicki, protestantów czy prawosławnych; ważnym jest to, że Biblia interpretowana jest w nich wedle zasad chrześcijańskich;

II. dzieła powstałe poza nimi i z nimi nie związane. Ich związek z Biblią jest tylko formalny: Biblia staje się mniej lub bardziej atrakcyjnym tematem i jest interpretowana wedle zupełnie indywidualnych, subiektywnych kryteriów, bez jakichkolwiek ograniczeń, a więc praktycznie – wszystko w nich jest możliwe.

Stwierdzenie to nie jest wartościujące: zarówno w pierwszej jak i w drugiej grupie mamy arcydzieła i knoty, dzieła genialne i grafomańskie. Autorzy działający poza ramami religii tworzą niejednokrotnie piękne utwory i piszą o wydarzeniach biblijnych z głębokim wzruszeniem – a dodając od siebie: dużo się od nich nauczyłem - niemniej jednak utwory te różnią się od siebie w sposób zasadniczy, i dobrze jest o tym, pamiętać wgłębiając się w tę literaturę. Obok nich jednak powstają utwory odznaczające się zupełnym niezrozumieniem Biblii i często bez elementarnego zupełnie dla niej szacunku, wypaczające jej treść, czasami w sposób nie do przyjęcia.

Wydaje mi się, że możnaby jeszcze przyjąć grupę pośrednią, a więc dzieł, powstających na pograniczu: częściowo tylko mieszczących się w auerbachowskim schemacie; chodzi o dzieła laickie, choć związane mniej lub bardziej silnymi więzami z religijnym schematem Stworzenia i Odkupienia.

Najstarszy chrześcijański opis liturgii pochodzący od św. Justyna Męczennika (II w.) mówi o czytaniu świętych ksiąg w czasie liturgii: były to księgi Starego Testamentu oraz pamiętniki apostolskie (Ewangelie, Dzieje Apostolskie). Biblia stała się podstawą liturgii, a więc modlitw, hymnów i innych form pobożności, a tym samym weszła do języka pierwszych chrześcijan tworząc nowy rodzaj języka czy to grecki i łaciński chrześcijański, mocno zabarwiony semityzmami oraz zwrotami biblijnymi. Badania nad językiem chrześcijan w czasach późnego antyku prowadzili uczeni ze szkoły w Nijmegen (np. Ch. Mohrmann).

Ten zwyczaj komentowania Biblii w czasie nabożeństw zaczerpnęli chrześcijanie ze świata żydowskiego, z nabożeństw synagogalnych.

Wiadomości o komentowaniu Pisma św. przynosi nam sama Biblia. Torę objaśniali pisarze biblijni Ezdrasz i Nehemiasz; objaśniali ją następnie uczeni w Piśmie żyjący przy Świątyni, komentowano ją w czasie nabożeństw synagogalnych, a że była napisana w języku hebrajskim, już wtedy nie będącym w użytku powszechny, przekładano ją i parafrazowano w języku aramejskim (tzw. targumy). Wielkie komentarze żydowskie do Pisma św., powstawały w starożytności i w średniowieczu w Babilonie, ale także w Hiszpanii, Langwedocji, n.p. Rasziego czy Majmonidesa. Komentowali ją także wielcy cadykowie; wielu z nich działało na ziemiach polskich jak rabini z Chełma, Bełżca czy z Leżajska – znamy ich piękne i mądre wypowiedzi n.p. z Opowieści Chasydów Martina Bubera.

Objaśniano ją też, jak widzieliśmy, również w czasie nabożeństw chrześcijańskich od czasów pierwszych pokoleń chrześcijan. Tak powstawały najpierw proste a potem wygłaszane z całym kunsztem ówczesnej retoryki homilie i kazania, które często zbierano i tak powstawały komentarze homiletyczne do danej księgi składające się z kilkudziesięciu homilii – tak komentowali Pismo św. n.p. św. Jan Chryzostom (+407) na Wschodzie czy św. Augustyn (+430) na Zachodzie. Homilie tych autorów – i innych - stanowią nie tylko arcydzieła myśli teologicznej ale także arcydzieła literatury greckiej czy łacińskiej, podobnie jak wierszowane homilie św. Efrema (+373) stanowią perły literatury syryjskiej. Niemniej piękne bywały homilie pisarzy średniowiecznych, jak franciszkanina św. Bonawentury czy przede wszystkim cystersa św. Bernarda z Clairvaux, kaznodziejów nowszych dominikanina G.Sawonaroli, biskupów francuskich J.B.Bossueta, F.Fenelona, jezuity ks. P.Skargi, kardynała J.H.Newmana czy niemalże współczesnego arcybiskupa ormiańskiego J.Teodorowicza.

Ponieważ Biblia była czytana objaśniana wiernym w czasie liturgii, stąd też ludzie osłuchiwali się z jej tekstem i zawartymi w niej zwrotami i pojęciami, które przeszły do języka potocznego, takimi jak talent, syn marnotrawny i wiele innych. Nawet arcyantyreligijna Rewolucja Francuska umieściła Deklarację Praw Człowieka na dwóch tablicach tak, jak przedstawiano w Biblii Mojżeszowy Dekalog. Była ona ponadto czytana przez ludzi w mniejszym lub większym stopniu. Wpływ Biblii widzimy więc w całej literaturze katolickiej ale jeszcze mocniejszy – w literaturze protestanckiej, gdzie o wiele więcej niż w świecie katolickim czy prawosławnym czytano Biblię. Ponieważ spotykano się z nią na każdym kroku, nie dziwimy się, że bywała ona parodiowana np. w utworach uczniowskich lub że jej namaszczone zwroty były używane w kontekście bynajmniej nie namaszczonym.

Powstają również różnego rodzaju komentarze do Biblii, postylle, kateny (jak sławna i niesłychanie popularna Catena Aurea św. Tomasza z Akwinu) czy też komentarze ściśle naukowe, które wydaje się aż do dnia dzisiejszego – dodajmy, często tak naukowe, że szary człowiek niewiele z nich rozumie …. Powstaje biblistyka, nauka zajmująca się zgłębianiem Biblii oraz szereg uczelni z wydziałami lub sekcjami egzegezy biblijnej, na czele ze sławnym jezuickim Instytutem Biblijnym w Rzymie czy Ecole Biblique dominikanów w Jerozolimie. Komentowania Biblii nie zostawiono jednak tylko uczonym biblistom, komentowali ją i ciągle komentują wybitni pisarze, a te ich komentarze, często w formie esejów, docierające do szerokich rzesz przyczyniają się do lepszego i szerszego poznania Biblii: tak pisali o Biblii we Francji na przykład P.Claudel czy w Polsce R.Brandstaetter i T.Żychiewicz i wielu innych. Istnieje pośrednia grupa komentarzy – uczonych biblistów, którzy świetnie popularyzują Biblię w książkach i artykułach dostępnych dla szerokiej publiczności, do takich należą, między innymi, C.Martini i G. Ravasi we Włoszech czy ks. E.Dąbrowski i ks. J.Kudasiewicz w Polsce; grupę samą dla siebie stanowi twórczość niedawno zmarłem prof. A.Świderkównej, klasyka i papirologa, która w sposób przystępny potrafiła podać trudne problemy Pisma św. słowem żywym w popularnych wykładach i audycjach radiowych, oraz pisanym w rozchwytywanych książkach.

Wielki wpływ na kulturę, w najszerszym tego słowa znaczeniu, a więc także na język, wywarły przekłady Biblii na języki narodowe: z przekładu Biblii rodzi się literatura syryjska, armeńska czy słowiańska, jednym z nielicznych dokumentów języka gockiego jest przekład Biblii Ulfilasa. Przekład Starego Testamentu na język grecki, dokonany przez Żydów aleksandryjskich w wiekach III-I przed Chr. (następnie jednak przez Żydów odrzucony) tzw. Septuaginta, prawdopodobnie używany przez pisarzy Nowego Testamentu, stał się podstawą dla całej greckiej literatury chrześcijańskiej greckiej, natomiast przekład łaciński tzw. Wulgata, dzieło św. Hieronima (+419), odegrał podobną rolę w świecie chrześcijaństwa łacińskiego i był uznawany za podstawowy tekst Kościoła łacińskiego oraz używany w liturgii potrydenckiej jeszcze w drugiej połowie XX w. Powstające od XIII w. przekłady Biblii na języki narodowe wywierają coraz większy wpływ na literaturę tych krajów, jak np. piękny przekład Biblii na język niemiecki M.Lutra czy na język polski – J.Wujka. W czasach nowszych Biblię przekładali wybitni pisarze C.Miłosz na polski, J.Grosjean czy P. Claudel na francuski: są to jednak przekłady typowo literackie, nie związane z życiem Kościoła pozostające poza Kościołem, co nie znaczy, że Kościół je odrzucił. Stąd też wywarły one o wiele mniejszy wpływ na życie religijne a także na kulturę, choć pozostają ważnymi dziełami literatury i świadczą o obecności Biblii w literaturze XX w.

Biblia jako księga święta w chrześcijaństwie jest nie tylko podstawą wiary i liturgii chrześcijańskiej, ale także jest jednym z podstawowych źródeł natchnienia sztuki europejskiej pierwszych dwóch tysiącleci naszej ery.

Z Biblii zrodziła się poezja chrześcijańska.

Źródłem liryki chrześcijańskiej są Psalmy, stanowiące nie tylko podstawę liturgii, zarówno Brewiarza jak i Mszy św., ale również same w sobie świetne jako dzieła literackie. Próbowano je przystosować do gustów epoki, parafrazowano je więc od późnego antyku (np. Paulin z Noli, Beda Wielebny) aż do czasów nowożytnych (Buchanan). Biblia stała się podstawą hymnów chrześcijańskich: jeden z najstarszych hymnów greckich, nasze mszalne Gloria jest utkany z cytatów biblijnych, podobnie jak nieco późniejszy hymn Te Deum. Różnego rodzaju utwory liturgiczne, pisane prozą lub wierszem (hymny, prefacje, orędzia jak sławne Exsultet) zawierają oczywiście liczne elementy biblijne. Z nich zaś zrodziła się liryka chrześcijańska

Poezja średniowieczna przeniknięta jest Biblią – np. Dies irae, Stabat Mater czy Filomela Pechama. Podobnie przeniknięte biblią są Hymny liturgiczne i nie liturgiczne – 54 tomy zbioru niekompletnego hymnów średniowiecznych: Analecta hymnica Medii Aevi G.M.Drevesa i C.Blume oraz obszerne zbiory sekwencji mszalnych – także opierających się na Biblii, wskazuje ogrom wpływu Biblii na pobożność i na obrzędowość chrześcijańską. Należy tu zwrócić w szczególny sposób uwagę na hymny i pieśni śpiewane w kościołach protestanckich, bardzo mocno oparte na Biblii, często stanowiące przeróbki chrześcijańskie Psalmów czy kantyków biblijnych, do których muzykę układali często wybitni kompozytorzy. Z Psalmów rodzi się pobożnościowa pieśń ludowa, następnie z niej biorą się pospolite nabożeństwa jak litanie, Gorzkie Żale czy Godzinki. Ten ostatni utwór bogato czerpie z alegorycznej interpretacji Starego Testamentu tworząc szczególną poetycko-biblijną atmosferę tej pieśni maryjnej.

Tematy biblijne pojawiają się często w chrześcijańskiej liryce osobistej: czy to starożytnej (np. Grzegorz z Nazjanzu), czy średniowiecznej, czy w końcu w poezji nowożytnej (P.Claudel czy P.Emmanuel we Francji, R.M.Rilke w Niemczech, R.Brandstaetter w Polsce; w tych ostatnich utworach pisanych z pozycji wyraźnie chrześcijańskiej element biblijny stanowi już wyraźnie temat literacki.

W IV w. pojawia się nowy typ poezji biblijnej: epiczne poematy na temat najpierw Ewangelii, a więc jej parafraza w wergiliańskich heksametrach (Juwenkus), następnie powstają poematy na temat innych ksiąg, tak Nowego Testamentu np. Dziejów Apostolskich (Arator, VI w.), szczególnie zaś Księgi Rodzaju (Drakoncjusz, Awitus) a następnie innych ksiąg i to zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie (parafraza Ewangelii św. Jana Nonnosa z Panopolis, V w. napisana w wierszach homeryckich). Te poematy miały także charakter apologetyczny: ich celem było również przekonanie ludzi starożytnych, często pogardzających chrześcijaństwem jako religii nieuków i gardzącej pięknem, do nowej religii: a więc miały ich do niej przekonać - persuadere, poprzez zachwyt poezją zachwycić nią - delectatre ale także i głosić ją - evangelizare (dosłownie głosić Ewangelię). Epicki temat biblijny pojawia się w poezji w językach narodowych (np. w anglosaksońskim poemacie o Apostołach) czy w później, w arcydziele poezji biblijnej Raj utraconym J.Miltona (XVII).

Na podstawie Biblii powstaje dramat chrześcijański: od najstarszego dramatu żydowskiego, pisanego po grecku, Ezechiela Tragika (II w. przed Chr.) i od greckiego dramatu chrześcijańskiego, centonu Chrystus cierpiący (IV w.? ułożonego z wierszy Eurypidesa, jako że Eurypides, najbardziej tragiczny z tragików greckich, wedle mniemania poety, najlepiej oddawał tragiczność wydarzeń paschalnych!), poprzez dramaty Hrostwity z Gunderheim i średniowieczne „gry”, jak Gra o Adamie, poprzez rodzące się z liturgii misteria i dramaty biblijne, często pisane przez wielkich mistrzów słowa jak Racine (Athalie, Esther); w literaturze polskiej Rzecz o chwalebnym zmartwychwstaniu Mikołaja z Wilkowiecka. Temat biblijny przechodzi do dramatu szkolnego, w. literaturze polskiej n.p. dramatu jezuickiego czy pijarskiego przedstawiającego na scenie fragmenty z Pisma św., n.p. historię Józefa czy dzieje córki Jeftego. A że było to w epoce powszechnej znajomości kultury klasycznej, wiązano postać „czystego Józefa” i córki Jeftego z postaciami z dramatów Eurypidesa: czystym Hipolitem i Ifigenią, którą miano złożyć w ofierze w Aulidzie. I tak Biblia splatała się z kulturą antyczną nie tylko tematowo ale i formalnie: używano podobnych metrów epicznych i lirycznych. Dodajmy, że dramat ten ma charakter wybitnie dydaktyczny: w teatrze szkolnym katolickim czy protestanckim i bardzo mocno podkreślony jest element przykładowo-moralny, ale równocześnie, szczególnie w dramacie protestanckim, pojawia się element wyraźnie polemiczny, antykatolicki, często antypapieski, i w tym duchu tłumaczone są epizody czy zwroty biblijne. I znowu od XVII w. dramat ewoluuje od charakteru katolickiego czy protestanckiego do czysto laickiego. Jednym z ostatnich wielkich dramatów europejskich wypływających z religijnej tradycji biblijnej jest Judasz z Kariothu K.H.Rostworowskiego.

Jeżeli temat biblijny pojawia się dość wcześnie w powieści chrześcijańskiej – za takie możemy uważać apokryfy chrześcijańskie powstające od połowy II w., to następnie rozwinie się w biblijnych legendach chrześcijańskich, opierające się często na apokryfach, które przechodzą często nawet do liturgii (n.p. jako czytania brewiarzowe) a także pojawi się w legendach hagiograficznych, często modelowanych na opowiadaniach biblijnych. Natomiast właściwa powieść biblijna rozwinie się w wieku XIX a szczególnie XX w obydwu tradycjach: zarówno religijnej jak i laickiej – ta ostatnia interpretuje Biblię w sposób często zupełnie dowolny.

Dramat chrześcijański przyczynił się do powstania opery o charakterze religijnym wywodzącej się z oratoriów, n.p. G.F.Haendla (Mesjasz, Juda Machabeusz, i liczne inne, wymienione w odpowiednich miejscach książki) czy J.Haydna (Stworzenie świata, Powrót Tobiasza); działali wtedy w Europie liczni twórcy libretto, często wybitni poeci jak P.Metastasio, autor słów do wielu oratoriów. Tekst Mesjasza F.G.Haendla stanowi piękne i głęboko teologiczne zastosowanie Biblii do wielkiego dzieła muzyki. Jednym z ważnych tematów muzycznych jest Męka Chrystusa, jak np. powszechnie znane Pasje J.S.Bacha; opracowywane były także inne wydarzenia zawarte w Nowym Testamencie jak np. Narodzenie (J.S.Bach, Poulenc, i inni). W XIX w. widać wyraźną ewolucję muzyki religijnej, która zachowując formy religijne (n.p. Msze) staje się zupełnie świecką: Msze tracą swój liturgiczny i religijny aspekt a stają się często tylko pięknymi utworami, ale mimo wszystko utworami koncertowymi, mającymi niewiele wspólnego z liturgią, prócz nazw i tekstów. W XIX wieku powstają w Niemczech z jednej strony głęboko religijne, jak wywodzące się z kręgów protestanckich, oratorium Mendelssohna Paulus oraz głęboko laicka, by nie powiedzieć bluźniercza, opera R.Straussa, Salome.

Opera i oratorium nie są jedyną formą wyrażenia Biblii w muzyce. W pierwszym rzędzie mamy szereg muzycznych opracowań Psalmów, i to nie tylko łacińskich, jak psalmy gregoriańskie, ale także liczne opracowania Psalmów w różnych językach narodowych, jak np. polskie Psalmy J.Kochanowskiego w opracowaniu M.Gomółki. Bywają też opracowywane inne księgi, n.p. Lamentacje Jeremiaszowie dla użytku liturgicznego w Ciemnej Jutrzni (Orlando di Lasso, L. da Palestrina i inni). Elementy biblijne znajdujemy w responsoriach, motetach i licznych innych formach liturgicznych tak gregoriańskich jak i polifonicznych.

Jeśli sztuki plastyczne sięgają bardzo często do Biblii, to można w nich wyróżnić wyraźnie dwie grupy: dzieła kultowe, przed którymi ludzie się modlą oraz inne dzieła o tematyce religijnej. Pośrednią grupę stanowią dzieła nie kultowe, ale stanowiące wystrój kościołów, które zawierają często elementy dydaktyczne (nazywane Biblia pauperum), wprowadzające nastrój modlitewny i skupienia, np. witraże, Linia podziału między tymi dwiema grupami jest bardzo płynna i subtelna i wiele zależy od wrażliwości religijnej twórcy i jego przeżycia wiary a równocześnie od wrażliwości religijnej wiernych. Czy artysta niewierzący jest w stanie stworzyć dzieło kultowe? Wątpię, choć nie wykluczam, wydaje się bowiem, że do powstania bowiem takiego dzieła potrzeba czegoś, czego on nie posiada, choć z drugiej strony może zostać odebrane przez wiernych jako pomagające w ich modlitwie; wiele natomiast z wielkich dzieł kultowych powstało jako wyraz wiary ich twórców, czy to będzie dawny Fra Angelico czy nowoczesny G.Rouault. Taki głęboko religijny charakter mają ikony (mówię naturalnie o prawdziwych ikonach, a nie o okropnych podróbkach, które znajdujemy dziś wszędzie: zarówno w sklepach pamiątkarskich jak i w nabożnych sklepikach przykościelnych czy przyklasztornych. I w końcu, czy dane dzieło stanie się kultowym czy nie decydują w jakiś sposób ludzie wierzący, którzy nieomylnie wychwytują to „coś”, co stanowi istotę problemu. I dodajmy – nie wszystkie dzieła kultowe są wielkimi dziełami sztuki. Wspaniała Adoracja Trzech Króli pędzla P.P.Rubensa w katedrze w Antwerpii stanowi dzieło nie tylko religijne ale i kultowe, czego nie można powiedzieć o wielu innych dziełach tego wielkiego malarza. Co więcej, mogą być bowiem dobre artystycznie dzieła, które nie pasują zupełnie do Kościoła, np. zupełnie laicka droga krzyżowa. Ocena dzieła jako kultowego czy pozakultowego także od tradycji, z którą związany jest dany człowiek czy dana grupa ludzi: pamiętamy opis szoku, jakiego doznał Sołowiew oglądając w Dreźnie Madonnę Sykstyńską Rafaela – dzieło nie do przyjęcie dla jego prawosławnej wrażliwości religijnej.

Łatwiej jest pisać o sztuce religijnej w tym znaczeniu, jakie jej nadaje Auerbach, ponieważ istnieje szereg opracowań na ten temat. Dużo trudniejsze pozostaje omówienie sztuki wywodzącej się z ducha laickiego, niereligijnego. Jej tradycja jest stosunkowo krótka, wywodzi się chyba z XVIII w. i brak, jak na razie, głębszych opracowań tym bardziej, że, jak się wydaje, istnieje jeszcze wspomniana już grupa pośrednia: już laicka a jeszcze religijna, jeszcze religijna a już laicka, a zazwyczaj z zasady nie- lub antykościelna. Myślę o poetach wyrosłych z kręgu myśli katolickiej, a równocześnie zrywających z jej kościelnym wymiarem, jak n.p. W.Hugo deklarujący się jako ateista czy nieco inaczej, skądinąd głęboko religijna Maria Konopnicka: przypuszczam, że takich pisarzy można by znaleźć także w kręgu literatury protestanckiej czy prawosławnej. Ponad to, laickość jest określeniem dość płynnym, i trudno jest dać jej precyzyjne określenie, a i religijność, o ile nie jest związana z jakimś Kościołem – jest też trudna do uchwycenia, a więc już same określania są bardzo trudne do zdefiniowania. Mimo to, jak mi się wydaje, należałoby podjąć badania nad tą laicką interpretacją Biblii we wszystkich rodzajach sztuki, i to bez jakichkolwiek uprzedzeń z którejkolwiek by miały płynąć strony. W niniejszym opracowaniu zostało wymienionych wiele dzieł interpretujących Biblię i religijnie, i na sposób laicki; niemniej jednak jakaś ogólna synteza problemu pozostaje do zrobienia.

Sztuka laicka wprawdzie przyjmując religijny charakter Biblii – bo temu trudno przeczyć - odrzuca jednak podstawę religii czyli Boga. Biblia więc może zawierać ciekawe wiadomości o historii, o człowieku, jego zwyczajach i jego psychologii, nawet o jego wierze, która jednak jest pozbawiona podstaw Bożej rzeczywistości. Sama księga jest szacowna ze względu na jej starość i rolę, jaką spełniła, oraz z powodu swego piękna, ale nie jest księgą świętą – bo to pojęcie jest obce tej kulturze; nie jest także posłaniem, listem Boga do indywidualnego człowieka, który na niej opiera swoje postępowanie, więcej – życie, nie ma więc tego osobistego kontaktu Słowo Boże – człowiek. Nie uznając jej świętości obiektywnej autor, jeśli jest człowiekiem tolerancyjnym, będzie się o niej wyrażał z szacunkiem ze względu na szacunek dla drugiego człowieka i dla tego, co jest mu drogie i święte; jeśli jednak nim nie jest, a to niestety zdarza się coraz częściej, będzie się posługiwał Biblią bez skrupułów, używał jej do uciesznych opowiadań, często nawet sprośnych wyłapując „pikantne” fragmenty, porównań, ośmieszał postać Boga. Prawdziwy artysta powinien umieć szanować to, co inni szanują, rozumieć czym jest Biblia dla człowieka wierzącego – chrześcijanina czy Żyda; częstokroć obrzydliwe fragmenty dotyczące Biblii, nawet u renomowanych pisarzy, dyskwalifikują ich i jako ludzi i jako pisarzy, a w każdym razie – jako humanistów.

Biblia bywa czasami traktowana jak kopalnia tematów i nośnych zwrotów. Często tematyka biblijna staje się odskocznią do najbardziej fantastycznych opowiadań: wystarczy zobaczyć, co literatura modernistyczna zrobiła z postaciami Jana Chrzciciela, Herodiady, Salome czy Marii Magdaleny. Ukochaną postacią literatury współczesnej jest Judasz: kilkadziesiąt powieści i innych utworów jemu poświęconych pokazuje, że fantazja oderwana od sensu i ducha Biblii nie zna granic ni kordonów, i przewyższa nawet nonsensy najbardziej fantastycznych apokryfów. Tytuły biblijne cieszą się wielkim powodzeniem, np. Trąby jerychońskie Heimito von Dodderera nie bardzo się tłumaczą, a w każdym razie nie mówią o jakimś podstawowym elemencie tej słabej zresztą noweli. Wiersz Różewicza o walce z aniołem wyraźnie wulgaryzuje to tajemnicze wydarzenie, które było natchnieniem dla dzieł takich malarzy jak E.Delacroix czy Rembrandt. Judasz H.Panasa czy M.Pagnola jest równie płaski jak Judasz apokryfów, w przeciwieństwie do Judasza K.H.Rostworowskiego, który mówi do nas żywym, ludzkim głosem tragedii małego człowieka, którego od sklepiku w Kariocie oderwało spotkanie z Jezusem. Przeglądając szereg utworów tej laickiej interpretacji zastanawiam się – stawiam pytanie a nie formułuję twierdzenie – czy naprawdę laicka interpretacja Biblii odzierająca ją z tajemnicy religijnej wyszła na dobre samej i literaturze i sztuce w ogóle. I czy przypadkiem porzucenie tematyki biblijnej przez sztukę współczesną nie przyczyniło się do spłycenia kultury europejskiej. Z interpretacji religijnej zrodził Mojżesz Michała Anioła, Stabat Mater czy Apokalipsa na tapiseriach z Angers; czy dzieła te zrównoważyć może piękna poezja biblijna niektórych poetów francuskich XIX czy wielka epopeja T.Manna, Józef i jego bracia? Na więcej arcydzieł laickiej interpretacji Biblii w sztuce i literaturze ciągle czekamy.

* * *


Zachętą do podjęcia szeroko zakrojonych studiów interdyscyplinarnych nad recepcją Biblii w kulturze europejskiej chciałbym zakończyć tę książkę. Chciałbym bowiem szczególnie zachęcić kolegów literaturoznawców różnych literatur i różnych epok, komparatystów i historyków literatur, spoglądających na Biblię z punktu widzenia różnych pozycji: katolickich, protestanckich, prawosławnych czy zupełnie laickich, do podjęcia dyskusji na ten temat. Chociaż historia literatury stanowi cenny punkt wyjścia, to badanie interpretacji Biblii należy poszerzyć o studia z dziedziny historii sztuki, historii muzyki. Pożytecznym byłoby prześledzenie również wpływ Biblii na rozwój poszczególnych języków europejskiej. Byłoby w końcu ciekawe prześledzenie jak w czasie układało się zainteresowanie Biblią: kiedy jakie tematy zajmowały różne dziedziny sztuki, kiedy ginęły i pojawiały się nowe, czy tymi samymi tematami zajmowała się równocześnie muzyka, malarstwo i literatura czy też nie było między nimi paralelizmu i jakie były uwarunkowania zajmowania się tymi a nie innymi tematami. Pozwoliłoby to również stwierdzić, czy obecny brak zainteresowania Biblią jawny w wielu dziedzinach, wynika-li tylko z rozszerzającego się laicyzmu czy też temat „Biblia” po prostu się wyczerpał.

Materiał mniej lub więcej dobrze zebrany, z najdziemy w tej książce, a więc przynajmniej w jakimś stopniu może służyć jako punkt wyjścia. Z mojego doświadczenia, kilkunastu lat obcowania z tym materiałem wydaje się bardzo interesujących i zdolny ubogacić wszystkich i badaczy i czytelników. Mówię to z własnego doświadczenia – wiem, jak wiele tej książce zawdzięczam.

Warszawa 1 maja 2009 r.

Ks. Marek Starowieyski, Dewajtis 3, 01-815 Warszawa; E-mail: m.starowieyski@mkw.pl





1 Por. W.Chrostowski, Biblia w znaczkach pocztowych, Promyk 1994-1999.

2 Zobacz szerzej na ten temat ostatnim rozdziale.

3 Dla literatury polskiej posiadamy fundamentalną bibliografią, obejmującą niestety tylko wiek XX: G.Kramarek, Tradycja biblijna w literaturze polskiej. Bibliografia opracowań. Wiek XX, Lublin 2004.

4 F.Castelli, Volti di Gesù nella letteratura moderna, 1-3, Cinisello Balsamo, 1987-1995.

5 Prace te będą cytowane w odpowiednich rozdziałach.

6 K.Bukowski, Biblia a literatura polska, Warszawa 1984; 1988.

7 M.Bocian przy współpracy z U.Kraut i I.Lenz, Leksykon postaci biblijnych. Ich losy w judaizmie, chrześcijaństwie, islamie oraz literaturze, muzyce i sztukach plasycznych, przekład J.Zychowicz, Kraków 1998.

8 D.Fouilloux i inni, Kultura biblijna, słownik, Warszawa 1997.

9 Łodź 1994.

10 S.Koziara, Frazeologia biblijna w języku polskim, Kraków 2001; K.Długosz-Kurczabowa, Szkice z dziejów języka religijnego, Warszawa 2007;

11 Ks.M.Lis, A.Garbicz, Światowa Encyklopedia Filmu Religijnego, Kraków 2007.

12 C. de Capoa, Stary Testament. Postacie i epizody, Warszawa 2007; S.Zuffi, Nowy Testament. Postacie i epizody, Warszawa 2007; Wydania Biblii: Hachette i Jedność (Kielce) por. Bibliografia.


13 Gra słów: die Welt (świat) oraz die Verweltlichung (zeświecczenie)

14 E.Auerbarch. Mimesis. Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu, przeł. i wstęprm opatrzył Z.Żabicki, Warszawa 1968, t. 1, s. 274-279.


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna