Tomice I ich właściciele (XIV – XVI w.)



Pobieranie 97.77 Kb.
Strona2/3
Data07.05.2016
Rozmiar97.77 Kb.
1   2   3

Bracia niedzielni, potomkowie chorążego poznańskiego
Po śmierci Mikołaja z Tomic (1478 r.) jego synowie formalnie przejęli kontrolę nad majątkiem ziemskim ojca, odwołując się do pomocy krewnego Andrzeja z Szamotuł. Córki – zgodnie z obowiązującym zwyczajem – otrzymały sumy posagowe i nie pojawiały się na dokumentach dotyczących dóbr ziemskich po ojcu. Synowie natomiast zarządzali ojcowizną w formie niedziału, czyli w niepodzielnym kształcie, stąd w dokumentach określani byli mianem braci niedzielnych Tomic. Niedział stosowano w średniowieczu wówczas, kiedy spadkobiercy byli małoletni lub po to, aby nie doprowadzać do rozdrobnienia własności ziemskiej. Dobra ojczyste zostały podzielone najpewniej dopiero w 1485 r., chociaż podział dotyczył wówczas chyba jedynie ziem, które wydzielił dla siebie najstarszy Jerzy. Należy podkreślić, że Jerzy wraz z przyrodnimi braćmi na równi korzystał z dochodów, jakie przynosiły majątki ziemskie. Mało tego, okresowo pełnił rolę opiekuna kościoła w Tomicach. Przyczynił się też do zakończenia (w 1484 r.) sporu z cechem szewców w Buku. Konflikt dotyczył sumy 24 grzywien i rozgorzał jeszcze (w 1472 r.) za życia chorążego poznańskiego. Wykreślenie przez plebana z Tomic Jakuba z ksiąg konsystorskich i grodzkich zapisów dotyczących tej kwoty, ostatecznie zamknęło ten problem.

Jerzy Tomicki z Iwna
Jak zostało wspomniane bracia Tomiccy dokonali podziału dóbr po ojcu i wytyczyli nowe granice między majątkami. Na sądzie polubownym w obecności czterech arbitrów, z których dwaj reprezentowali interesy Jerzego, a następni dwaj pozostałych braci, ustalono, że Jerzy otrzyma w dziale wsie Iwno Polskie, Wiktorowo, Chorzelice oraz dom w Poznaniu na ul. Koziej. Jerzy zrzekł się też pretensji do reszty majątku. Tomice przeszły w ręce Jana Tomickiego, który od starszego przyrodniego brata Jerzego miał dodatkowo dostać 142 grzywny tytułem odszkodowania. Reszta ojcowizny pozostała w posiadaniu braci Jana, Piotra, Stanisława i Mikołaja oraz wdowy Anny, która jak pamiętamy miała zapisane sumy, które wniosła w posagu, na dobrach ziemskich (na mieście Obrzycku z przewozem i wsiach Obrowo, Koźminek, Bąkowo, Wronczyn, Kietlice).

Jerzy tymczasem ożenił się (ok. 1489 r.), wzbogacając się o wsie Niechanowo i Ambrożkowo, które jego żona Anna z Niechanowa wniosła w posagu. Zaczął też nabywać kolejne wsie poprzez zakup bądź zamianę (np. kilka łanów w Chorzelicach zamienił na wieś Ruśce Małe). Co ciekawe, przejął również ziemie szlachciców, którzy nie stawili się na wyprawie (1497 r.) organizowanej przez króla Jana Olbrachta. Wiemy, że Jerzy uczestniczył w tym nieudanym pochodzie do Mołdawii. Na szlachcie ciążył bowiem obowiązek brania udziału w pospolitym ruszeniu. Zgodnie z obowiązującym prawem, osobom, które tej powinności nie dopełniły, konfiskowano majątek zwykle na rzecz tego, który doniósł władzom o niesubordynacji.

Warto dodać, że Jerzy jako właściciel Iwna zaczął być nazywany Jerzym Tomickim z Iwna albo Jerzym Tomickim albo Jerzym Iwieńskim. W związku z tym historycy często mylą się przy jego identyfikacji. Natomiast już jego syn Jan występował w dokumentach wyłącznie jako Jan Iwieński. Jerzy zmarł jako pierwszy z synów Mikołaja z Tomic, w 1504 r., pozostawiając syna Jana oraz córki Katarzynę i Małgorzatę. Przeprowadzono wówczas kolejny podział tej części dóbr, które przejął Jerzy. Jako ciekawostkę można podać fakt, że przedzielony został wówczas również drewniany dworek w Iwnie. Przy czym mówiąc o dworku musimy uświadomić sobie, że składał się on jedynie z dwóch izdebek, z czego izba i komnata dostała się wdowie po Jerzym.

Nie wiadomo nic o ewentualnej karierze urzędniczej Jerzego. Już jednak jego syn Jan piastował urząd podkomorzego kaliskiego (w l. 1525-1541), angażował się w życie polityczne kraju jeżdżąc na sejmy do Piotrkowa. Został też wybrany – na pewno nie bez udziału swojego stryja podkanclerzego Piotra Tomickiego – do roli rewizora, który miał wypowiadać się w imieniu mieszkańców województwa poznańskiego na temat projektu kodyfikacji praw. Rzecz dotyczyła sprawy bardzo istotnej, a mianowicie ujednolicenia prawa w ten sposób, aby zlikwidować różnice występujące nadal w prawie poszczególnych dzielnic kraju. Pełnił też funkcję poborcy z terenu województwa kaliskiego. Cały czas utrzymywał kontakty ze stryjami i rodzeństwem stryjecznym, o czym jeszcze powiemy.


Jan Tomicki, sędzia poznański
Wróćmy tymczasem do pozostałych synów Mikołaja z Tomic chorążego poznańskiego. Jak wiemy, po wydzieleniu części dóbr po ojcu przez Jerzego, syna z pierwszego małżeństwa, pozostali potomkowie nadal wspólnie zarządzali majątkiem ziemskim. Wszystko wskazuje na to, że ich pozycja majątkowa była bardzo stabilna. Za niemałą kwotę 2200 złotych węgierskich zakupili nowe folwarki - Będlewo, Zamysłowo i Dymoczewo z prawem wolnego wyrębu drzewa w lasach znajdujących się na terenie tych dóbr, liczące 8 zasiedlonych łanów. Jeżeli przyjmiemy, że na łan przypadało 8,85 hektarów, to – jak można łatwo policzyć – w krótkim czasie powiększyli majątek ziemski przejęty po ojcu o ok. 71 hektarów. Na tym nie koniec. W ich posiadaniu – oprócz wcześniej wymienionych znajdowały się też wsie Zborowo, Wielino (?) i połowa Gorazdowa. Pomimo inwestycji na tak dużą skalę, mieli nadal spore nadwyżki finansowe i udzielali pożyczek, które dzisiaj nazwalibyśmy hipotecznymi - w razie niespłacenia długu na własność Tomickich miały przejść dobra dłużników. Mało tego, wzięli również pod zastaw miasto królewskie Śrem wraz z okolicznymi wsiami, z których pobierali dochody.

We wszystkich operacjach finansowych przeprowadzanych w tym czasie przez braci, pełnomocnikiem pozostawał Andrzej Szamotulski, krewny od strony matki, który wykazywał się doświadczeniem w sprawach finansowych. Szamotulski pomógł też swoim krewniakom wspiąć się po szczeblach kariery urzędniczej i kościelnej. Realne wsparcie z jego strony umożliwiło Tomickim osiągnięcie urzędów, które przyniosły im nie tylko prestiż, ale i dochody. Najbardziej błyskotliwa okazała się kariera Piotra Tomickiego, któremu poświęcimy więcej miejsca w dalszej części. Był on bardzo wpływowym doradcą króla Zygmunta I, kształtował politykę zagraniczną i wewnętrzną państwa. Kiedy osiągnął wysoką pozycję na dworze królewskim, również on pomagał swoim braciom w zdobywaniu kolejnych urzędów. Na przykładzie tej rodziny widać, jakie mechanizmy działały przy obsadzie urzędów i godności na początku XVI wieku, jak ogromne znaczenie miała pozycja i pomoc rodziny, przynależność do znaczącego rodu lub koligacja z takim rodem. Silne związki rodzinne, wspieranie krewnych i powinowatych oraz protegowanie ich na wakujące urzędy – wszystkie te zjawiska mogliśmy obserwować na przykładzie rodziny Tomickich. Zobaczymy, jaki był rezultat zabiegów Andrzeja Szamotulskiego, a potem Piotra Tomickiego.

O Jerzym już była mowa, przyjrzyjmy się teraz pozostałym synom chorążego poznańskiego Mikołaja. Jan rozpoczął karierę urzędniczą od urzędu podwojewodziego poznańskiego, czyli od urzędu powiatowego, następnie awansował na pisarza poznańskiego, a potem na sędziego poznańskiego (1506 r.). Osiągnął więc znaczniejszy urząd w hierarchii niż miał jego ojciec chorąży. Pewnie nie można uznać za zbieg okoliczności tego, że na dokumencie nominacyjnym jako świadek wymieniony został krewny Andrzej Szamotulski. Miał on za zadanie przedstawić kandydatów na to stanowisko, przy czym odrzuceni zostali wszyscy ci, którzy wcześniej byli wytypowani przez sejmik, a wybrany został właśnie Jan Tomicki. Również dzięki temu krewnemu Jan jako sędzia poznański występował w roli pełnomocnika królewskiego przy rozsądzaniu spraw majątkowych. Jan Tomicki zmarł przed 15 marca 1517 roku.

W związku z tym, że Jan Tomicki zmarł najpewniej bezpotomnie, dobra, które znajdowały się w jego posiadaniu, przeszły na najbliższych krewnych. I tak bratanek Jan, syn Jerzego z Iwna otrzymał część miasta Obrzycko, części wsi Obrowo, Koźminek, Wronczyn i Kietlice. Po kilku latach Jan Iwieński zdecydował się sprzedać te dobra swoim stryjom Stanisławowi i Mikołajowi, braciom zmarłego. Jana Iwieńskiego łączyły ze stryjami i rodzeństwem stryjecznym zażyłe stosunki. Jan pod koniec życia zdecydował się nawet zrezygnować z urzędu podkomorzego kaliskiego na rzecz swojego brata stryjecznego Jana, syna Mikołaja, kasztelana gnieźnieńskiego, z zachowaniem dożywotniego prawa do jego sprawowania.


Stanisław Tomicki, wojewoda kaliski
Piotrowi Tomickiemu, następnemu w kolejności synowi Mikołaja chorążego poznańskiego, poświęcimy więcej miejsca poniżej. Przybliżymy teraz postać młodszego z braci, Stanisława. Z racji tego, że na samym początku kariery urzędniczej trafił (1496 r.) od razu na dwór kardynała Fryderyka Jagiellończyka, syna króla Kazimierza Jagiellończyka, miał on większe możliwości zdobycia kolejnych urzędów. Wejście Stanisława z położonych w Wielkopolsce Tomic na dwór krakowski Jagiellona nie było, jak należy się domyślać przypadkowe. Wydatną pomoc okazał znów krewny Andrzej Szamotulski, który był bliskim współpracownikiem kardynała. Kika lat później w podobny sposób wprowadzi on następnego z synów chorążego Mikołaja Tomickiego, Piotra.

Stanisław w ciągu swojego życia często awansował na bardziej prestiżowe stanowiska i powiększał swój stan posiadania. Zdobył urząd kasztelana międzyrzeckiego, został na krótko burgrabią poznańskim, wszedł w posiadanie kamienicy w Poznaniu. Dzięki wstawiennictwu brata Piotra u biskupa krakowskiego Jana Konarskiego został dzierżawcą biskupiego zamku i miasta Krobia, co ciekawe dzierżawa ta została mu przyznana pomimo tego, że – zgodnie z zapisami w statutach kapitulnych – zamki biskupie miały być oddawane pod zarząd jedynie członkom kapituły. W tym przypadku Stanisław, nie wchodząc w skład kapituły, ani nie będąc nawet duchownym, zarządzał kościelnym majątkiem. Nakazano mu jedynie złożyć stosowne przyrzeczenie, że będzie dbał o dobra kościelne, które wejdą pod jego opiekę. Nadzór nad zamkiem w Krobi stał się podstawą do uzyskania zwolnienia z udziału w wojnie z zakonem krzyżackim. Powołano się również na zły stan zdrowia Stanisława. Przy okazji warto dodać, że zwolnienia z obowiązkowej służby wojskowej były wydawane w kancelarii królewskiej przez kanclerza lub podkanclerzego. Tak się akurat składało, że podkanclerzym w owym czasie był brat Stanisława, Piotr Tomicki.

Podkanclerzy Piotr Tomicki pomógł też bratu uzyskać urząd kasztelana kaliskiego (1527 r.), a potem wystarał się, aby na Stanisława przeszły (1529 r.) w dożywotnie użytkowanie dochodowe starostwa w Koninie i Pyzdrach, z których wcześniej czerpał zyski następny brat Mikołaj. Aby zdać sobie sprawę, o jakim majątku mówimy, wystarczy wspomnieć, że na starostwo konińskie składało się miasto Konin, 12 wsi oraz 3 folwarki, zaś na starostwo pyzdrskie miasto Pyzdry, 6 wsi i 4 folwarki. Za pobieranie dochodów z tych dóbr królewskich starosta zobowiązany był płacić jedynie ustalony z góry roczny czynsz. Pamiętamy, że cały czas był on właścicielem rodzinnych Tomic i innych wsi, które przypadły mu w udziale (m.in. miasto Obrzycko i sumy posagowe, które wniosła matka Anna Szamotulska, a które po jej śmierci przeszły właśnie na Stanisława).

Z urzędu kasztelana kaliskiego awansował na wojewodę inowrocławskiego (1532 r.), a potem na wysoki urząd wojewody kaliskiego (1535 r.). Nominacje te były przeprowadzane za wstawiennictwem brata Piotra u króla. Jak widzimy, interwencje wpływowego brata w wydatny sposób pomagały Stanisławowi Tomickiemu w karierze. Również z inicjatywy podkanclerzego Piotra Tomickiego Stanisław był powoływany na komisarza królewskiego, aby rozstrzygać sporne sprawy oraz wysyłany był jako wysłannik monarchy (np. wówczas, kiedy po śmierci prymasa Jana Łaskiego należało udać się do Gniezna, aby dopilnować wyboru na nowego arcybiskupa gnieźnieńskiego nominata wyznaczonego wcześniej przez króla).

Jako ciekawostkę można podać, że Piotr Tomicki zapisał bratu Stanisławowi w testamencie – obok czterech rumaków – również ubiory i futra, które z kolei otrzymał od trzeciego z braci – Mikołaja. O Stanisławie zachowała się niezbyt pochlebna opinia. Zdaniem współcześnie żyjących był to „człek milczący, głupi i opój, w sprawach publicznych niebiegły”. Opinia podkanclerzego Piotra na temat brata zdaje się być zgodna z tym opisem. Nie dziwi zatem fakt, że Stanisław prowadząc niehigieniczny tryb życia miał problemy z wątrobą, na którą często się uskarżał. Nie udało się ustalić dokładnej daty śmierci Stanisława. Wiemy jedynie, że nastąpiła ona między 1537 a 1539 rokiem.

Stanisław pozostawił po sobie córkę Katarzynę. Prawdopodobnie to z jej osobą wiąże się dosyć ciekawa hipoteza. Wprawdzie problem ten wymaga jeszcze gruntownego zbadania, jednak wiele wskazuje na to, że ta mieszkanka Tomic została żoną (1542 r.) jednego z bardziej wpływowych dostojników w Wielkim Księstwie Litewskim. W źródłach dotyczących rodu Radziwiłłów zostało bowiem odnotowane, że Mikołaj „Rudy” poślubił Katarzynę bratanicę Piotra Tomickiego. Wprawdzie druga bratanica podkanclerzego, córka Jerzego, również nosiła to samo imię, jednak raczej można ją wykluczyć ze względu na wiek (ok. 40 lat).


Mikołaj Tomicki, kasztelan gnieźnieński

Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku pozostałych braci, na początku kariery pomagał mu krewny wojewoda poznański Andrzej Szamotulski, a w latach późniejszych brat Piotr Tomicki, dla którego Mikołaj był ulubionym bratem. Mikołaj, podobnie jak Stanisław, dostał się na dwór Jagiellonów i służył u boku królewicza Zygmunta Jagiellończyka (późniejszego króla Zygmunta I) w charakterze dworzanina, dzięki czemu miał codzienny kontakt z tym Jagiellonem. Na polecenie księcia wysyłany był z poselstwami (np. na Litwę). Awansował na urząd ziemski wojskiego łęczyckiego (1511 r.), a kilka lat później został mianowany na urząd dworski nadwornego koniuszego (1517 r.). W zakres jego obowiązków wchodził nadzór nad stadninami króla Zygmunta I, dbałość o stajnie, kontrola służby stajennej i rzemieślników produkujących przyrządzenie jeździeckie. Król Zygmunt I dodatkowo zapisał Mikołajowi pewne sumy pieniędzy na dobrach królewskich (sołectwo w Kurzej Górze, miasto Babimost i przyległe wsie), aby w ten sposób wynagrodzić służbę na wspomnianym urzędzie. Czerpał też dochody ze starostw, które mu król hojnie nadawał, pewnie również za wstawiennictwem brata Piotra Tomickiego. I tak Mikołaj w dożywotnim posiadaniu miał starostwa w Kościanie, Pyzdrach, Koninie i Iłży oraz wsie Lisiec i Modla. Po śmierci brata stryjecznego od strony matki mianowany został kasztelanem gnieźnieńskim (1528 r.), urzędem, który przynosił spore dochody. Nie cieszył się nim jednak zbyt długo, gdyż w następnym roku zmarł.

Zarządzał również ziemiami, które przypadły mu po podziale dóbr ojczystych. Dodatkowo otrzymał od brata Piotra, który będąc już biskupem przemyskim, awansował dodatkowo na urząd podkanclerzego Królestwa Polskiego, dobra w Śliwnie i Wąsowie, które ten miał wydzielone z dóbr ojczystych i macierzystych. Z bratem Stanisławem zawarł natomiast wzajemną umowę, która przewidywała, że na wypadek bezpotomnej śmierci ich dobra przejdą na rzecz drugiego brata.

Mikołaj zmarł w Iłży (29 marca 1529 r.), gdzie zatrzymał się w drodze na Litwę, dokąd udawał się na polecenie króla Zygmunta I. Ten skromny i zrównoważony człowiek, jak o nim pisał brat biskup-podkanclerzy, pozostawił synów – Jana, późniejszego podkomorzego kaliskiego, kasztelana rogozińskiego i kasztelana gnieźnieńskiego, który przeszedł na luteranizm i oddał kościół w Tomicach innowiercom, zmarł przed 17 marca 1575 r.; Stanisława, który najpewniej wybrał karierę duchownego i zmarł bezpotomnie; Mikołaja, który zmarł w trzecim roku życia oraz córkę Zofię (stryj Piotr Tomicki zapisał jej w testamencie dwa pierścienie – jeden z szafirem, drugi z brylantem oraz 1000 florenów, które miały stanowić jej posag).

Dzieci te zrodzone zostały z żony Anny z Lisowskich, która wkrótce po śmierci męża stała się autorką skandalu obyczajowego. Na zamku w Ilży zawarła potajemnie ślub z ubogim szlachcicem Janem Duninem, po czym udała porwanie. Biskup-podkanclerzy Piotr Tomicki, przekonany, że bratowa jest w niebezpieczeństwie, przedsięwziął kroki, aby ją ratować. Kiedy cała sprawa wyszła na jaw, oburzony Piotr Tomicki, uznał, że ucierpiał jego autorytet. Na jego prośbę król powołał specjalną komisję do zbadania całej sprawy. Tomicki zażądał konfiskaty dóbr Dunina, który miał się dopuścić rzekomego gwałtu na wdowie. Na mocy postanowień komisji królewskiej, Anna z Lisowskich utraciła prawa do majątku po mężu. Chodziło mianowicie o Tomice, Mirosławki, Zborów, Śliwno, Wąsowo i Wronczyn, na których wdowa miała zapisany posag i wiano. Nie wiadomo, czy Piotr Tomicki chciał jej również pozbawić dochodów z dóbr, które wniosła w posagu, a które zapisała wcześniej mężowi Mikołajowi Tomickiemu (chodziło przynajmniej o 7 wsi). Piotr Tomicki przejął opiekę nad jej synami, którzy zamieszkali na dworze biskupim w Krakowie i tam pobierali nauki. Ponadto biskup-podkanclerzy sfinansował swoim bratankom pobyt na uniwersytecie we Włoszech. Po jego śmierci opiekę prawną nad majątkiem i dziećmi Mikołaja przejął ich wuj cioteczny prymas Andrzej Krzycki, siostrzeniec Piotra Tomickiego, syn Anny i Mikołaja (Nikiela) Krzyckiego.
Córki chorążego poznańskiego.
Chorąży poznański miał, jak pamiętamy, oprócz pięciu synów również dwie córki. Źródła średniowieczne zdecydowanie mniej uwagi poświęcały kobietom, dlatego też wiemy o nich stosunkowo niewiele. Jak wiadomo, nie brały one udziału w działach majątkowych, gdyż otrzymały posag w pieniądzach.

Anna Tomicka zmarła wcześnie, przed 1498 rokiem. Można o niej powiedzieć jedynie tyle, że swojemu mężowi sędziemu wschowskiemu Mikołajowi (Nikielowi) Krzyckiemu urodziła: Andrzeja (ur. 7 lipca 1482 r., zm. 10 maja 1537 r.); Piotra, który najpewniej nie zajmował żadnego urzędu, zm. przed 1522 r.; i córki Annę (wyszła za mąż za Jana Iłowieckiego herbu Ostoja, zm. w 1524 r. spłodziwszy wcześniej synów Wojciecha i Pawła) i Elżbietę (żonę Wojciecha Zebrzydowskiego, któremu urodziła synów: Andrzeja późniejszego kanonika poznańskiego, a następnie biskupa krakowskiego, Bartłomieja wojewodę brzesko – kujawskiego, Kaspra wojewodę kaliskiego oraz Mikołaja dziedzica Sempolina).

Do największego znaczenia doszedł syn Anny Tomickiej Andrzej Krzycki, który po uzyskaniu gruntownego wykształcenia na uniwersytetach w Krakowie, Bolonii i Paryżu, zaczął w błyskawicznym tempie zdobywać kolejne godności kościelne. Nie będziemy w tym miejscu wymieniać wszystkich, dość wspomnieć, że był on kanonikiem, dziekanem, scholastykiem, kustoszem, prepozytem i proboszczem w kilku parafiach. Dzięki wstawiennictwu wuja Piotra Tomickiego trafił na dwór królewski i zdobył urząd sekretarza królowej Barbary Zapolyi, a potem korzystając z protekcji drugiej żony króla Zygmunta I, królowej Bony, wszedł do kancelarii królewskiej jako sekretarz. Równocześnie piął się coraz wyżej po szczeblach kariery kościelnej piastując kolejno godności biskupa przemyskiego, płockiego, a w końcu – nie bez pomocy wpływowego wuja – osiągnął najwyższą godność kościelną w kraju, arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Zasłynął jako bardzo utalentowany poeta.

Druga córka chorążego poznańskiego Mikołaja Tomickiego miała na imię Magdalena (zm. 1534 r.) i została poślubiona Janowi Wrzesińskiemu, dziedzicowi Wrześni. Z tego związku prawdopodobnie nie zrodziły się żadne dzieci.


Piotr Tomicki – wykształcenie i pierwsze urzędy
Z najbardziej błyskotliwą karierą mieliśmy do czynienia w przypadku najzdolniejszego syna chorążego poznańskiego, Piotra Tomickiego, którego bez wątpienia można uznać za najwybitniejszego mieszkańca Tomic. Filip Padniewski, biograf Piotra Tomickiego, pracujący z nim w kancelarii królewskiej, tak go opisywał: „wzrostu był więcej niż średniego, a na jego czcigodnem obliczu malowała się skromność, wesołość i powaga. Twarz miał raczej czerwoną, układ ciała piękny, pełen godności, który zdobiły najwięcej – chód dostojny, powaga w każdym słowie i ludzkość w obejściu”.

Piotr Tomicki jako jedyny z synów Mikołaja zdobył gruntowne wykształcenie. Najpierw pobierał nauki w szkole katedralnej w Gnieźnie, potem na cztery lata wyjechał do Lipska, aby kształcić się w zakresie sztuk wyzwolonych i uczyć się języka niemieckiego. Po powrocie do kraju zapisał się do Akademii Krakowskiej (1489-1493), gdzie zasłynął jako doskonały orator i znawca filozofii. Zdobył tytuł magistra sztuk wyzwolonych i jeden semestr wykładał – w charakterze praktykanta - filozofię Arystotelesa. Na krótko wyjechał do Wiednia, aby stamtąd udać się do Włoch. Na Uniwersytecie w Bolonii (1495-1500) studiował prawo i retorykę, zdobywszy tytuł doktora obojga praw. Końcowy egzamin zdał z wyróżnieniem, profesorowie podkreślali u Tomickiego mądrość, roztropność i piękno wysławiania się. Po ukończeniu studiów bolońskich wyjechał do Rzymu, gdzie odbył praktykę prawniczą w Kurii Papieskiej. Promotorem i doradcą w sprawach wykształcenia był przez cały czas krewny Andrzej Szamotulski, który zdawał sobie sprawę z tego, że Piotr dzięki wiedzy z zakresu prawa i uzyskanemu tytułowi naukowemu będzie miał łatwiejszy dostęp do urzędów kancelaryjnych lub godności kościelnych. Dzięki zdobytemu wykształceniu posiadł umiejętność posługiwania się językiem niemieckim, włoskim, a przede wszystkim łaciną, która była wówczas językiem międzynarodowym, obowiązującym w kancelariach, w Kościele, jak i w kontaktach międzyludzkich.

Zaraz po powrocie do kraju objął stanowisko kanclerza w kancelarii kardynała Fryderyka Jagiellończyka, co odbyło się za wstawiennictwem krewnych. Osiągnięcie tak znaczącego urzędu już na wstępie kariery nie było obojętne dla dalszych awansów Piotra Tomickiego. Przede wszystkich wszedł w krąg ludzi blisko związanych z przedstawicielami dynastii Jagiellonów, co będzie procentowało przez kolejne lata. Zapoznał się wówczas z najbardziej wpływowymi przedstawicielami elity politycznej, z duchowieństwem i urzędnikami świeckimi, z profesorami Akademii Krakowskiej oraz posłami zagranicznymi, którzy przybywali na dwór kardynała.

Tomicki zobowiązany był prowadzić korespondencję kardynała, czuwać nad poprawnością sporządzania dokumentów w kancelarii. Musiał w związku z tym stale być obecny przy Fryderyku Jagiellończyku. Jeździł więc na sejmy, sejmiki, zjazdy duchowieństwa (synody), z poselstwami do braci Jagiellonów, a podczas bezkrólewia po śmierci króla Jana Olbrachta przyglądał się negocjacjom kardynała z panami polskimi na temat obioru przyszłego monarchy.

Otrzymał już wówczas pierwsze znaczące godności kościelne, m.in. był archidiakonem krakowskim, która to godność była bardzo prestiżowa i bogato uposażona. Śmierć kardynała w 1503 r. pozbawiła jednak Tomickiego zajmowanego dotąd urzędu kanclerza. Brak widoków na jakikolwiek awans sprawił, że Tomicki kolejne trzy lata – aż do wstąpienia na tron Zygmunta I – spędził na dworze swojego następnego protektora, biskupa poznańskiego Jana Lubrańskiego w Poznaniu. Pomagał tam biskupowi przy administrowaniu diecezją. Dał się poznać jako sumienny wykonawca poleceń swojego przełożonego oraz dobry kancelista, a przy tym człowiek przejawiający ambicje w kierunku zdobycia kolejnych godności kościelnych i urzędów świeckich. Już wtedy wiódł wystawne życie, zatrudniał liczną służbę i posiadał pokaźną liczbę koni.
Piotr Tomicki jako sekretarz królewski
Po wstąpieniu na tron króla Zygmunta I Tomicki awansował na urząd sekretarza królewskiego. Zobowiązany był do przestrzegania tajemnicy państwowej, dochowania wierności monarsze i posłuszeństwa. Do kancelarii królewskiej wpływały bowiem pisma często o poufnym charakterze, dotyczące węzłowych dla państwa spraw politycznych. Pracownicy kancelarii zobowiązani byli m.in. do przygotowywania i obsługi sejmików oraz sejmów, na polecenie króla udawali się – zaopatrzeni w instrukcje poselskie - z poselstwami zagranicznymi, mając tym samym wpływ na kształt polityki zagranicznej państwa.

W tym okresie Piotr Tomicki niemal stale był wysyłany jako poseł Zygmunta I. Jako wysłannik króla ruszył na Pomorze Zachodnie, a potem do Meklemburgii i Saksonii. Wyznaczony został do odbycia misji poselskiej do hospodara mołdawskiego Bohdana do Kamieńca Podolskiego, gdzie czuwał nad podpisaniem pokoju polsko – mołdawskiego. Kilkakrotnie jeździł na Węgry, gdzie panował wówczas brat polskiego króla, Władysław Jagiellończyk. Omawiał tam sprawy najwyższej wagi, jak zagrożenie ze strony Turcji i zakonu krzyżackiego, nienajlepsze stosunki z Habsburgami i Moskwą.

W nagrodę za pracę w kancelarii królewskiej i pozytywne wyniki poselstw zagranicznych, monarcha zaczął obdarowywać Piotra Tomickiego kolejnymi godnościami kościelnymi (m.in. kanonią poznańską, kanonią włocławską, kanonię gnieźnieńską). Co ciekawe, Tomicki przyjął wyższe święceni kapłańskie dopiero w 1511 roku. Ambicje Piotra sięgały wyżej. Dzięki własnym zabiegom uzyskał godność biskupa przemyskiego, która wprawdzie nie była bogato uposażona, ale dawała miejsce w senacie. Odtąd Piotr Tomicki jako biskup mógł zasiadać w radzie królewskiej i wraz z innymi senatorami służyć monarsze radą w najważniejszych na kraju kwestiach.

1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna