Turcja a unia europejska



Pobieranie 48.83 Kb.
Data04.05.2016
Rozmiar48.83 Kb.
konspekt
TURCJA A UNIA EUROPEJSKA.

Turcja – niegdyś jedno z najpotężniejszych politycznie i militarnie państw świata, agresywnie wchłaniające tereny Półwyspu Bałkańskiego i części Europy, rządzone przez despotycznych sułtanów, powstrzymane m.in. przez polską husarię w bitwie pod Wiedniem, dziś jest niemal siedemdziesięcio milionowym, samo wystarczającym pod względem żywnościowym państwem, leżącym na pograniczu dwóch kontynentów. I choć europejska część kraju, Tracja, stanowi zaledwie 3% powierzchni całego kraju, to Turcja, tak jak zwykł mówić Kemal Atatürk, pierwszy turecki prezydent, „nieustannie dąży ku Zachodowi”1. Wyrazem tego był wniosek z 1987 roku, w którym Turcja ubiegała się o członkostwo we Wspólnotach Europejskich. Od tego momentu rozpoczęła się dyskusja, czy państwo tureckie rzeczywiście może należeć do Europy? Czy powinny za tym opowiadać się jedynie przesłanki geograficzne, czy powinniśmy brać pod uwagę aspekty polityczne i ekonomiczne? I czy aby Turcja nie jest państwem zbyt odmiennym, by należeć do struktur europejskich? Choć przecież głównym hasłem Unii Europejskiej jest „Zjednoczeni w różnorodności”. Jeśli zaś chodzi o samo pojęcie integracji to najważniejsza jest integracja społeczna i likwidacja uprzedzeń, nie zaś obszar, na którym do integracji ma dojść. Ponadto wg kryteriów kopenhaskich, państwo ubiegające się o członkostwo w UE musi spełniać następujące wymagania: 1. musi przestrzegać praw człowieka wg europejskich standardów, 2. musi posiadać demokratyczny system polityczny, 3. musi posiadać gospodarkę rynkową. Jak widać ponownie nie ma tu wzmianki o kryterium geograficznym. Jednak, czy wątpliwości Europejczyków tyczą się jedynie położenia Turcji? Duże kontrowersje wzbudza turecka gospodarka, która jest relatywnie duża i słabo rozwinięta, oraz spodziewana fala migracji tureckiej ludności po otwarciu granic, co mogłoby również ułatwić dostęp islamskim terrorystom na tereny Europy Zachodniej. Wątpliwości jest sporo, ale trzeba również pamiętać o korzyściach oraz wziąć pod uwagę wszelkie konsekwencje nie przystąpienia Turcji do UE. Faktem jest również to, iż państwo tureckie już długo przed 1987 rokiem rozpoczęło kontakty ze Wspólnotami Europejskimi.



Turcja została przyjęta do Rady Europy, stojącej na straży europejskich wartości i zasad, w sierpniu 1949 r., po spełnieniu dwóch warunków: uznania za kraj europejski, jak również przestrzegania praw człowieka, pluralizmu demokratycznego i reguł państwa prawa2. Wiarygodność Turcji nie była wtedy kwestią sporną, a jej przynależność do obozu państw zachodnich w okresie „zimnej wojny” stała się sprawą o kapitalnym znaczeniu. W 1951 r. Ankara przystępuje do Paktu Północnoatlantyckiego, tworząc istotny element euroatlantyckiego systemu obrony. Ponadto zostaje członkiem Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W zasadzie, z wyjątkiem Unii Europejskiej, Turcja jest członkiem niemal wszystkich ważnych organizacji europejskich3. 31 sierpnia 1959 roku, Turcja złożyła aplikację o stowarzyszenie z Europejską Wspólnotą Gospodarczą (EWG). Została ona rozpatrzona pozytywnie, na mocy artykułu 238 Traktatu Rzymskiego stwierdzającego, że każdy kraj europejski może stowarzyszyć się z EWG. Zatem zgoda na rozpoczęcie negocjacji w tej sprawie oznaczała akceptację przez EWG europejskiego charakteru Turcji. Negocjacje przerwał zamach stanu z 1960 roku, ale wrócono do nich dwa lata później w roku 1962. Ich zakończenie opóźniał opór części tureckich elit rządowych, niechętnych ograniczeniu suwerenności państwowej. Koniec końców umowę stowarzyszeniową podpisano w 1963 r. W czasie negocjacji strona turecka bezskutecznie starała się wprowadzić do porozumienia zapis o konkretnej dacie przyjęcia Turcji do EWG, ale w wyniku tych starań ostatecznie w umowie znalazło się jedynie mało zobowiązujące sformułowanie (artykuł 28 zakładał, że jeśli powstaną warunki odpowiednie dla wejścia Turcji do EWG, wówczas obie strony powinny rozpatrzyć członkostwo Turcji we Wspólnocie4). Głównym elementem umowy stowarzyszeniowej było stopniowe wprowadzenie unii celnej, która ostatecznie weszła w życie w 1996 r. Przyczyniła się ona do zniesienia ceł w handlu między Unią a Turcją, ale wbrew pierwotnym planom nie udało się wprowadzić swobodnego przepływu osób, usług i kapitału. Ponadto okres adaptacji Turcji miał trwać co najmniej dwadzieścia dwa lata a cały proces nadzorować miała Rada Stowarzyszeniowa. W latach 70. Turcja staje w obliczu głębokiego kryzysu ekonomicznego, a także boryka się z terroryzmem skrajnej prawicy i lewicy. Dlatego też, w lipcu 1980 r., EWG postanawia wspomóc Turcję (pod jej prośbami naturalnie) i podpisać nowy protokół o stowarzyszeniu, przewidujący stopniowe obniżanie ceł, na tureckie artykuły rolne, umiarkowane powiększenie dostępu tureckiej siły roboczej do europejskiego rynku pracy oraz pomoc finansową w wysokości 600 mln ecu. Wówczas Turcja po raz pierwszy w historii ogłosiła, że zamierza złożyć aplikację o pełne członkostwo we Wspólnotach. W tym czasie, Ankara liczyła, że stowarzyszenie przyniesie przyspieszenie rozwoju gospodarczego dotowanego przez EWG i żądała od EWG jednostronnego otwarcia przy utrzymaniu ochrony własnego rynku, co było rzeczą niemal niewykonalną, zwłaszcza, że Europejska Wspólnota Gospodarcza sama borykała się z rosnącym bezrobociem i kryzysem ekonomicznym. Ponadto kandydaturę Turcji w Europie w tym okresie uważano za dalece nieadekwatną, szczególnie w zakresie konsolidacji przemian demokratycznych, roli armii w polityce wewnętrznej państwa oraz przestrzegania praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem praw mniejszości kurdyjskiej zamieszkałej w południowo – wschodniej części kraju. Było to przyczyną zawieszenia stowarzyszenia z państwem tureckim przez Komisję Wspólnot Europejskich w styczniu 1982 r., oraz wstrzymania pomocy finansowej. Presja EWG odniosła skutek i Junta zgodziła się na przeprowadzenie częściowo wolnych wyborów, w wyniku których do władzy doszła opozycja z Turgutem Ozalem na czele. Umożliwiło to wznowienie stosunków Turcji z EWG. W końcu w 1987 r., Turcja składa wniosek o członkostwo we Wspólnotach, poparty zmianami jakie następowały w państwie (m.in. zaakceptowano możliwość skarżenia przez obywateli tureckich państwa przed Trybunałem w Strasburgu, zniesiono zakaz uczestnictwa w życiu politycznym wobec polityków tureckich aktywnych w latach 70., oraz przegłosowano zmiany w kodeksie karnym). Mimo to Komisja Europejska negatywnie oceniła wniosek Turcji o przyznanie statusu kandydata. Oprócz ekonomicznych powodów odmowy, doszły nowe czynniki polityczne, jakimi było weto Grecji , która przystąpiła do Wspólnoty w 1981 r., kwestia Cypru (spory terytorialne z Grecją), a także nie przestrzegania praw człowieka w wojnie z partyzantką kurdyjską, toczącą się od 1984 roku. Turcja pozostawała jednak nadal potencjalnym kandydatem (ważne jest, że Maroko, które składało wniosek w tym samym czasie co Turcja, zostało od razu uznane za państwo nieeuropejskie). Sama Ankara nie poprzestawała na przekonywaniu Europy do siebie. Pewnym już sukcesem był rok 1996, kiedy to pierwszego stycznia, weszła w życie unia celna pomiędzy Turcją a Unią Europejską. Okres wdrażania unii celnej miał trwać pięć lat a cały proces miał nadzorować Wspólny Komitet Unii Celnej. Co prawda unia celna doprowadziła do zwiększenia wymiany handlowej między UE i Turcją, lecz sama Turcja w ciągu pięciu lat nie wprowadziła wszystkich jej postanowień (m.in. nie doszło do usunięcia wszystkich barier technicznych, podpisania układów o wolnym handlu z państwami spoza UE oraz nie doszło do likwidacji monopoli). Ponadto, Turcja traktowała samą unie celną jako etap w drodze do pełnego członkostwa, natomiast Bruksela jako rodzaj substytutu5. Punktem zwrotnym w relacjach Turcji z Unią był „szczyt” Rady Europejskiej w Helsinkach w grudniu 1999 r., na którym stwierdzono, że Turcja jest kandydatem do członkostwa w Unii Europejskiej i będzie ona podlegać takim samym kryteriom jak inne państwa kandydujące. Natomiast w grudniu 2002 roku, pod naciskami strony tureckiej, Rada Europy obiecała wyznaczyć w końcu 2004 roku datę rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych, o ile oczywiście Turcja spełni wszystkie kryteria kopenhaskie. W celu przygotowania tego kraju do negocjacji rozszerzono zakres polityki Partnerstwa dla Członkostwa oraz unii celnej między Ankarą i UE, a także zwiększono pomoc finansową. W wyniku tych działań, od początku 2003 r. rząd turecki znacznie zwiększył tempo przeprowadzania reform, demonstrując w ten sposób wolę wypełnienia wszystkich warunków określonych przez Radę6. Efektem przemian był raport Komisji Europejskiej z 2004 r., w którym określa się Turcję, jako kraj efektywnie spełniający kryteria polityczne oraz ekonomiczne i co najważniejsze ostatecznie zarekomendowała rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych wyznaczając ich datę na 3 października 2005 r.7

Warunki rozpoczęcia negocjacji były dla Turcji bardzo trudne, bo chociaż rokowania miały dotyczyć członkostwa, to jednak miał to być proces otwarty, bez żadnych gwarancji pozytywnego zakończenia. Takie warunki zostały postawione przez Francję, Danię i Austrię , które wymogły, aby w każdym momencie rokowań istniała możliwość ich zerwania, gdyby się okazało, że Turcja nie przestrzega zasad demokracji i praw człowieka. Co więcej, do 2020 r. kraj ten nie może liczyć na unijną pomoc finansową w zakresie subwencji rolnych i Funduszy Strukturalnych. Ponadto Ankara może spodziewać się licznych okresów przejściowych i klauzul ochronnych, np. w rolnictwie i polityce regionalnej. Do tego należy jeszcze dodać zakaz podejmowania przez Turków pracy w państwach Unii. Ostatecznie jednak naczelną zasadą negocjacji stał się wspólny cel obu stron w postaci pełnego członkostwa Turcji w UE. Zastrzeżono jednak, iż tzw. „absorption capacity of the Union” będzie uwzględniona przy finalnej decyzji Rady Unii Europejskiej oraz, iż w przypadku nie wypełnienia wszystkich niezbędnych warunków akcesyjnych przez Turcję strony będą dążyły do jak najściślejszej współpracy i powiązań. Sam mechanizm negocjacji trwających do dzisiaj odbywa się oczywiście za pośrednictwem Komisji Europejskiej natomiast jego kluczowe momenty jak otwieranie i zamykanie nowych rozdziałów oraz rozpoczynanie oraz finalne zakończenie negocjacji mają miejsce na konferencjach międzyrządowych z udziałem państw członkowskich UE oraz rządu tureckiego. Decyzje podejmowane są jednogłośnie. Specyfika tego procesu rozszerzeniowego polega głównie na niespotykanych dotąd w historii poszerzania Wspólnot czy Unii rozwiązaniach, które czynią go bardzo surowym i wymagającym dla kandydata. Zaczynając od charakteru negocjacji („Open – ended”), przez kryterium akcesyjne, jakim jest zdolność unii do przyjęcia nowych członków (kryterium niejasne i wieloznaczne), przez zastrzeżenie długoletnich okresów przejściowych oraz możliwości akcesji nie wcześniej niż w 2014 roku, a kończąc na rekordowej liczbie rozdziałów negocjacyjnych (tj. aż 35) i możliwości zawieszenia negocjacji w każdym momencie, przy sformułowaniu dość ogólnych warunków. Czemu zastosowane są tak wymagające kryteria? Czy Europa chce sprawdzić Turcję, nie mając wciąż przekonania do demokratycznego charakteru tego państwa? A może jest zbyt mało korzyści wynikających z przystąpienia Ankary do UE?



Zwolennicy członkostwa Turcji w Unii Europejskiej podkreślają jej znaczenie dla NATO, udział w wojnie z międzynarodowym terroryzmem i w bliskowschodnim procesie pokojowym. Stąd też wynika postawa Stanów Zjednoczonych, które wzywają do przyjęcia Turcji do Wspólnoty, wskazując ewentualne odwrócenie się tego państwa od Zachodu i przejęcia władzy przez ugrupowania radykalne (postawa USA wynika tez z faktu, że dzięki członkostwu Ankary w organizacji zmniejszą się również szanse na sojusz Turcji z Syrią, Iranem i innymi państwami, krytycznie nastawionymi na amerykańską politykę na Bliskim Wschodzie8). Wg administracji amerykańskiej, członkostwo Turcji w Unii przyczyni się do rozwoju sieci ropo- i gazociągów do transportu na Zachód kaspijskich i czarnomorskich surowców energetycznych. Tym bardziej, że Turcja chce stać się strategicznym partnerem ekonomicznym Europy (i USA), dążąc do przekształcenia się w korytarz energetyczny do transportu surowców z regionu Morza Kaspijskiego. Globalne znaczenie regionu, w jakim położona jest Turcja, wynika z faktu, że znajduje się tutaj ok.70 procent światowych zasobów energetycznych9. Stąd duże znaczenie tego obszaru dla światowej gospodarki, a jego chroniczna niestabilność ma negatywny wpływ na niebezpieczeństwo międzynarodowe. Dlatego przyjęcie Turcji do Unii może wpłynąć też wzmocnienie szeroko rozumianych zachodnich wpływów politycznych w Azji Centralnej, ze względu na przeszłość Turcji i jej silne związki z państwami środkowo- azjatyckimi. Ponadto członkostwo Turcji byłoby dla świata wyraźnym dowodem, iż Europa nie jest zamkniętą twierdzą albo niedostępnym „klubem chrześcijańskim”. Świadczyłoby to o jej tolerancji i otwartości, rzeczywistym poszanowaniu wartości opartych na idei różnorodności, demokracji i prawach człowieka. Członkostwo Turcji oznaczałoby, że islam jest do pogodzenia z zachodnią demokracją liberalną oraz że w dobie wielokulturowości, terroryzmu międzynarodowego oraz wzrastającej imigracji, świat nie jest skazany na „zderzenie cywilizacji”. W ten sposób Europa mogłaby odegrać znaczącą rolę w procesie kształtowania wzajemnych relacji między Zachodem a światem islamu. Krajom muzułmańskim z kolei, członkostwo Turcji w UE mogłoby unaocznić, że tradycja i religijność dadzą się pogodzić z uniwersalnymi zasadami nowoczesnego społeczeństwa10. Ponadto członkostwo Ankary wiązałoby się z korzyściami ekonomicznymi dla Europy. Mimo, iż wskazuje się na wątpliwości dotyczące słabego stanu tureckiej gospodarki, to jednak Turcja stanowi potencjalny rynek składający się z 70 mln konsumentów, licznych bogactw naturalnych i młodej wykwalifikowanej siły roboczej. Proces starzenia się Europy stanowi poważne zagrożenie dla systemów zabezpieczenia społecznego w państwach członkowskich UE. Utrzymanie świadczeń społecznych na dotychczasowym poziomie będzie wymagało od Europy przyjęcia w ciągu najbliższych 25 lat około 20 mln dodatkowych rąk do pracy. Napływ wykwalifikowanej kadry robotniczej z Turcji stwarza możliwość rozwiązania problemu na unijnym rynku zatrudnienia oraz zabezpieczenia systemów emerytalnych państw członkowskich. Oczywiście perspektywa przystąpienia do Wspólnoty miała (i może mieć jeszcze więcej) korzyści dla samej zainteresowanej, to jest Turcji. Dzięki presji związanej z wypełnieniem kryteriów członkowskich musiała przeprowadzić niezbędne reformy polityczne i gospodarcze (m.in. zniesiono karę śmierci, zaniechano stosowania tortur i złego traktowania więźniów, w znacznym stopniu zwiększono swobodę wypowiedzi, stowarzyszania się i działalności mediów). Jednym z największych zwolenników przystąpienia Turcji do UE jest mniejszość kurdyjska, stanowiąca 10 procent 70 mln populacji Turcji, gdyż dzięki wprowadzanym reformom ich sytuacja diametralnie zmienia się na lepsze. Jednakże, jak zawsze, jest również druga strona medalu. Członkostwo Ankary wiąże się również z pewnymi wyzwaniami i cały proces negocjacyjnym przysparza wiele emocji i wprowadza wiele wątpliwości w szeregi Europejczyków. Wiążą się one głównie z odmiennością kulturową i religijną Turcji, ale na tym się nie kończy. Co jeszcze przemawia za tym, by państwo tureckie pozostało tylko bliskim partnerem Europy, ale nie jej częścią?

Po pierwsze, Turcja jest państwem muzułmańskim (od tego jednak trzeba zacząć). Tymczasem strach przed islamem jest obecnie w Europie bardzo duży (głównie we Francji, Holandii i Niemczech, gdzie zamieszkuje liczna mniejszość turecka). Dlatego niektórzy członkowie Unii, w odpowiedzi na postulaty obywateli, zaostrzyli ostatnio przepisy imigracyjne w celu ograniczenia napływu do Wspólnoty imigrantów z państw muzułmańskich (w tym Wielka Brytania, Francja i Holandia) i mogą być niechętni przyjęciu Turcji. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że w Europie mieszka dużo osób wyznania muzułmańskiego, wartości islamskie są nieustannie propagowane i kultywowane w państwach członkowskich Unii. Po drugie, stan ludności w Turcji, która może być wybawieniem dla naszych przyszłych emerytur, jest również problemem, a to z tego względu, że jeśli Turcja zostanie przyjęta w szeregi UE, będzie drugim co do wielkości członkiem organizacji. Turcję wyprzedzałyby jedynie Niemcy, liczące 82 mln obywateli. Jednak ze względu na starzenie się kontynentu i problemy demograficzne, może dojść do sytuacji, w której Turcja w niedługim czasie po akcesji stanie się największym pod względem ludności państwem członkowskim, a pomoże jej w tym wysoki przyrost naturalny. Będzie to miało wpływ na podejmowanie decyzji w Radzie UE, ilość miejsc w parlamencie Europejskim, i rozdział m.in. środków budżetowych. Dlatego wątpliwe jest, czy Europejczycy ufają Turcji na tyle, aby dać jej tak dużą władzę w organizacji. Następnym problemem jest, iż Turcja jest krajem rolniczym. Odsetek społeczeństwa zatrudnionego w rolnictwie sięga 33 procent, tymczasem Wspólna Polityka Rolna pochłania prawie 46 procent unijnego budżetu, a rolnicy są najbardziej dotowaną grupą społeczną. Stąd ich protesty przeciwko przyjęciu Turcji, obawiają się po prostu zmniejszenia bezpośrednich dopłat z unijnego budżetu. Ponadto Turcja jest państwem biednym. Po przystąpieniu do Unii byłaby najbiedniejszym jego członkiem i stałaby się największym odbiorcą finansowej pomocy z funduszy regionalnych, podczas gdy środki dla innych członków zostałyby proporcjonalnie zmniejszone. Obaw przysparza również fakt, iż Turcja jest położona na głównym szlaku przemytu narkotyków i nielegalnych imigrantów na terytorium Unii. Przeciwnicy akcesji obawiają się nasilenia tych zjawisk wraz z wejściem państwa tureckiego (choć w rzeczywistości przecież żadna granica państwowa nie jest w pełni szczelna). Jednak moim zdaniem, największy problem stanowi nastawienie samych Europejczyków do państwa tureckiego. Bo, jak wcześniej pisałem, mimo iż niektórzy członkowie popierają wejście Turcji ze względów strategicznych, to już obywatele Wspólnoty raczej stanowczo jej kandydaturę odrzucają. Badania opinii publicznej wskazują, że w całej Unii aż 52 procent obywateli jest przeciwnych członkostwu Turcji, ,a tylko 35 procent je popiera11. Stąd też wiele państw członkowskich (np. Francja i Austria) już dziś zapowiada przeprowadzenie ogólnonarodowych referendów w sprawie ratyfikacji przyszłego Traktatu Akcesyjnego z Turcją. Do tego dochodzą jeszcze protesty niektórych członków Wspólnoty, w tym głównie Grecji i Republiki Cypryjskiej. A jak maluje się sytuacja Turcji w biegu dzisiejszych wydarzeń? Uzmysławiają nam to głównie raporty Unii Europejskiej i wypowiedzi europosłów.

Mimo podjęcia przez tureckie władze działań zmierzających do likwidacji tortur, zwalczania korupcji i zagwarantowania praw kobiet, posłowie wypomnieli Turcji wiele niedociągnięć na jej drodze do członkostwa w UE. W przyjętym sprawozdaniu z 2006 r., Parlament upomina Turcję za spowolnienie tempa reform, trudne relacje z Cyprem i Armenią oraz ograniczanie swobody wypowiedzi12.W sprawozdaniu posła Camiela Eurlingsa, deputowani zarzucają Turcji niedociągnięcia i mimo wszystko niewystarczające postępy w dziedzinach takich jak wolność słowa, prawa religijne i prawa mniejszości, relacje między służbami cywilnymi i wojskowymi, stosowanie prawa, prawa kobiet, prawa związków zawodowych, prawa kulturalne oraz szybkie i prawidłowe wykonywanie orzeczeń sądów przez służby państwowe. Sprawozdanie wzywa Turcję do przyśpieszenia procesu reform. Na podobne rzeczy zwraca uwagę raport Komisji Europejskiej sporządzony 8 listopada 2006 r., który stwierdza następujące fakty: po pierwsze dość krytycznie i chłodno wskazuje na szereg obaw związanych ze spowolnieniem procesu reform choć z drugiej strony podkreśla ich kontynuację, oraz zachęca do ich przyspieszenia w obecnym 2007 roku. Po drugie komisja nie wyraża w raporcie żadnych propozycji odpowiedzi na nieustanną odmowę Turcji, zniesienia blokady portów i lotnisk cypryjskich (próby rozwiązania tego konfliktu pozostawiono póki co Finlandii). Największej krytyce natomiast raport poddaje takie kwestie jak wciąż istniejące obostrzenia w wolności wypowiedzi, wolności religii, praw mniejszości oraz niestabilnej sytuacji w południowo wschodniej części kraju (wskazuje również na pilną potrzebę zupełnego zniesienia tortur i ich zapobieganiu w praktyce politycznej czy społecznej). W sprawie Cypru, raport stwierdza, że żaden postęp nie został osiągnięty w normalizacji stosunków między dwoma stronami wyspy. W dalszej kolejności wskazuje na fakt, iż Turcja blokując dostęp do portów i lotnisk w północnej części wyspy nie przestrzega postanowień protokołu dodatkowego dotyczącego unii celnej i umowy stowarzyszeniowej i nie rozszerza praw z nich wynikających na wszystkich nowych członków Unii Europejskiej. Powyższy raport komisji oraz niewypełnienie przez Turcję obowiązków wynikających z protokołu dodatkowego do postanowień o unii celnej oraz traktatu stowarzyszeniowego były bezpośrednimi przyczynami zawieszenia negocjacji. Dlaczego tak się stało?



Jednym z warunków rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych, było podpisanie przez rząd turecki dodatkowego protokołu, który rozszerzał postanowienia unii celnej zawartej między Unia i Turcją na 10 nowych państw członkowskich, które wstąpiły do UE w 2004 r. Warunek ten był i jest dla Turcji trudny do spełnienia ponieważ prowadziłby do zniesienia blokady portów lotnisk dla floty morskiej i powietrznej Cypru oraz do dominacji gospodarczej południowej części wyspy przy równoczesnym pogorszeniu gospodarki części tureckiej. Rząd w Ankarze, zgodził się podpisać protokół by rozpocząć negocjacje, postanowienia tego dokumentu jednak nie weszły one jeszcze w życie, ponieważ nie został on ratyfikowane przez parlament, a ten krok już jasno nie wynika z litery stanowiska Rady UE. Turcja wstrzymuje się z jego ratyfikacją do czasu zakończenia międzynarodowej izolacji Republiki Północnego Cypru ( co w zasadzie jest jej jedynym warunkiem ), uznawanego jedynie przez rząd w Ankarze, ale też mając bardzo silne poparcie społeczne w tej sprawie obecni politycy zdają sobie sprawę, iż nie może być mowy o żadnych poważniejszych ustępstwach tylko z jednej strony. Obie strony sporu, Republika Cypru i Republika Cypru Północnego są w patowej sytuacji często naruszają bezpośrednio prawo. Grecy Cypryjscy blokując zakończenie izolacji tureckiej części wyspy naruszają artykuł ze swego traktatu akcesyjnego zakazujący ograniczania, dławienia i utrudniania rozwoju ekonomicznego północnej części wyspy. Z drugiej strony jednak mamy do czynienia z naruszeniem ducha prawa przez Turcję wynikającego z podpisanego ale nie ratyfikowanego protokołu dodatkowego. Ponadto obie strony wieloletni konflikt traktują jako grę o sumie zerowej o czym świadczy fiasko kolejnych prób wprowadzania kompromisowych rozwiązań, w których obie strony musiałby zgodzić się na pewne ustępstwa13. W takiej atmosferze, wzajemnej nieufności oraz oskarżeń między stronami konfliktu cypryjskiego szefowie państw członkowskich Unii podczas grudniowego szczytu w 2006 r. działając w oparciu o sugestie i wskazówki Komisji Europejskiej postanowili zawiesić negocjacje z Turcją w 8 z 35 rozdziałów negocjacyjnych oraz postanowiono nie zamykać żadnego z pozostałych do czasu kiedy północno – cypryjskie porty i lotniska zostaną otwarte dla żeglugi i samolotów cypryjskich. Turcja uznała tę decyzje za krzywdzącą i niesprawiedliwą a jednocześnie powtórzyła swój jedyny warunek dla otwarcia portów i lotnisk, tj. zakończenie międzynarodowej izolacji północnej części Cypru, co jest blokowane wewnątrz Unii przez dyplomację Cypru Południowego.

Informacji dotyczących losów Turcji w Europie, dostarczyło nam spotkanie kanclerz Niemiec, Angeli Merkel i premiera Turcji, Tayyipa Erdogana w 2007 r. Merkel stwierdziła, iż „negocjacje w sprawie przystąpienia Turcji do UE potrwają długo, a ich wynik wcale nie jest pewny”14. Pełniąca wówczas przewodnictwo Rady Europejskiej pani kanclerz zwróciła jednak uwagę, że rokowania w sprawie członkostwa Turcji postępują naprzód i zapowiedziała, że do końca czerwca, czyli do końca przewodnictwa Niemiec w gremiach Unii, mogą zostać otwarte rokowania nad dwoma nowymi rozdziałami negocjacyjnymi. Wizytę Erdogana w Niemczech poprzedziła wielotygodniowa fala krytyki pod adresem Unii i Niemiec w mediach i kręgach politycznych Turcji. Szczególnie cierpko przyjęto w Ankarze i Stambule fakt, że przedstawiciele Turcji nie zostali w ogóle zaproszeni do Berlina na uroczystości 50-lecia UE, mimo że kraj ten od lat ubiega się o członkostwo w Unii, a Turcy stanowią największą, wielomilionową społeczność napływową w Niemczech. Natomiast sam Erdogan stwierdził, że „całkiem poważnie spodziewałem się czegoś więcej ze strony Niemiec”. Premier Turcji starał się pomniejszać rozbieżności i pozostawić jak najlepsze wrażenie, mówiąc, że jego kraj "musi się uzbroić w cierpliwość". Oboje z panią kanclerz podkreślali wagę wzajemnych stosunków między oboma krajami, wynikającą z osobistych więzi łączących z Niemcami miliony Turków, pracujących i żyjących w Niemczech już od kilku pokoleń. Natomiast sama Merkel jest przeciwna wejściu Turcji.

Podsumowując: losy Turcji w Europie są burzliwe, mocno rozciągnięte w czasie i wciąż z niewiadomą przyszłością. Do połowy lat 80. kwestia członkostwa Turcji nie była tematem poważnej dyskusji, gdyż różnice cywilizacyjne oddzielające Turcję od EWG były zbyt duże. Bruksela starała się utrzymać związki z Turcją głównie ze względu na zimną wojnę. Zgłoszenie przez Turcję w 1987r. swojej kandydatury było powiązane z przemianami ekonomicznymi zachodzącymi w państwie tureckim w latach 80. Poważna debata na temat członkostwa Turcji rozpoczęła się w latach 90., gdy pojawiła się kwestia przyjęcia w szeregi UE państw postkomunistycznych. Najważniejsze zastrzeżenie Unii wobec kandydatury Turcji – łamanie na dużą skalę praw człowieka – było w pełni uzasadnione. Potwierdzały je raporty międzynarodowych i tureckich organizacji praw człowieka. Relacje Brukseli z państwami postkomunistycznymi pokazały, że UE prowadziła inna politykę wobec Ankary, w znacznie mniejszym stopniu angażując się we wspieranie demokratycznych przemian w Turcji niż w pozostałych państwach kandydujących. Turcja, starając się przekonać UE do przyznania jej statusu kandydata przegłosowywała pewne proeuropejskie poprawki do swojego prawodawstwa, które miały na celu poprawę przestrzegania praw człowieka. Jednak ich efekt był bardzo ograniczony ze względu na tocząca się wojnę z PKK (kurdyjską partyzantką). Dopiero na szczycie w Helsinkach w 1999 przyznano Turcji status kandydata. Główną przyczyną była obawa, wynikająca z jej znaczenia strategicznego, przed odepchnięciem jej od Europy. Przyznanie Turcji statusu kandydata było ważną decyzją, oznaczało bowiem, że jeśli Turcja poprawi stan gospodarki i przestrzeganie praw człowieka, to UE nie będzie nie mogła rozpocząć z nią negocjacji, nie narażając swojej wiarygodności na arenie międzynarodowej. Prawdopodobnie, gdyby Unia odrzuciła po raz trzeci kandydaturę Turcji, proces integracji uległby całkowitemu zahamowaniu. Ostatecznie datę podjęcia negocjacji akcesyjnych ustalono na 3 października 2005. Negocjacje okazały się bardzo wymagające dla Turcji i co więcej nadal po dzień dzisiejszy nie jest powiedziane, że zakończa się one sukcesem, zwłaszcza, że część państw członkowskich jest wciąż przeciwna wejściu Turcji do Unii. Sama Ankara uważa, że realna data jej członkostwa to rok 2014, bądź 2015. UE podkreśla, że wcześniej na pewno się to nie stanie, ale nie podziela entuzjazmu państwa tureckiego. I nic nie da podkreślanie korzyści członkostwa Turcji, ani eksponowanie zagrożeń z tym związanych, dopóki Europa nie poradzi sobie z podstawowym wymogiem, jakim jest akceptacja państwa tureckiego, jego kultury i religii. Dopóki Europejczycy będą odrzucać Turcję ze względu na jej odmienność, dopóty państwo te nie ma szans stać się integralną częścią Europy, mimo iż silnie o to zabiega. Nie mając po swojej stronie społeczeństwa i mając wrogów wśród członków Wspólnoty, Turcja spisana jest póki co na niepowodzenie. Sama Europa boi się zarówno przyjąć Turcję w swoje szeregi, jak i definitywnie ją odrzucić. Czas pokaże, czy Ankara wytrwa próbę czasu i czy mentalność Europy ulegnie przemianie, która umożliwi bezproblemową i bądź co bądź jednak korzystną integrację.

BIBLIOGRAFIA

  1. Stanisław Konopacki , Droga Turcji do Unii Europejskiej, Warszawa 2005.

  2. Ośrodek Studiów Wschodnich, Relacje Turcji z Unią Europejską, Warszawa marzec 2004.

  3. Anna Konarzewska, Perspektywy przystąpienia Turcji do Unii Eurpejskiej.

  4. Camiel Eurlings, Sprawozdanie w sprawie postępów Turcji na drodze do członkostwa w UE, 2006r.

  5. http://www.gazeta.pl/świat/Ostatnio w Niemczech.pl

  6. http://www.europolityka.pl

  7. http://www.parlamenteuropejski/info/PEkrytykujeTurcjezaspowolnienieprocesu.pl





1 Turkey in Europe: More than a promise?.Report of the Intependent Comission on Turke,British Council and the Open Society Institute, Brussels 2004, s.15

2 Stanisław Konopacki , Droga Turcji do Unii Europejskiej, s.50.

3 Turkey in Europe: More than a promise?.Report of the Intependent Comission on Turke,British Council and the Open Society Institute, Brussels 2004, s.13.

4 Ośrodek Studiów Wschodnich, Relacje Turcji z Unią Europejską, Warszawa marzec 2004, s.33.

5 Ibidem, s.35

6 Stanisław Konopacki , Droga Turcji do Unii Europejskiej, s.52..

7 European Commisssion, Recommendation of the European Commission on Tureky's progress towrds accession, Bruksela, 6.10.2004r, dostęp: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/site/en/com/2004/com2004_0656en01.pdf,

8 Anna Konarzewska, Perspektywy przystąpienia Turcji do Unii Eurpejskiej, s. 124.

9 A. Öztürk, Geostrategiczna rola Turcjiw Azji Mniejszej. Z polityki i historii współczesnej, dodatek do tygodnika Das Parlament, nr. 2/2006

10 Stanisław Konopacki , Droga Turcji do Unii Europejskiej, s. 53

11 Standard Eurobarometr 63/2005, lipiec 2005

12 Camiel Eurlings, Sprawozdanie w sprawie postępów Turcji na drodze do członkostwa w UE, 2006r.

13 A. Akcakoca, EU-Turkey relations 43 years on: train crash or temporary derailment? wyd. European Policy Centre, 11.2006 r., s. 9

14 dostęp: http://www.gazeta.pl/świat/Ostatnio w Niemczech.pfd





©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna