Uprzejmie informujemy, że ukazał się nowy, 24 numer naszej Internetowej-Gazety



Pobieranie 101.23 Kb.
Data07.05.2016
Rozmiar101.23 Kb.
Uprzejmie informujemy, że ukazał się nowy, 24 numer naszej Internetowej-Gazety

 www.silesia-schlesien.com

W numerze m. innymi:

Dr. Adam Cyra - Tajemnice Auschwitz

Dr. Ewald Stefan Pollok - Powojenny Auschwitz pełen tajemnic!
List do Prezydenta Kaczyńskiego
Prof. Zygmunt Woźniczka - Obozy na Górnym Śląsku

Roman von Gilge - Obiadek Kaczyńskiego


Prof. Ludwik Stomma - Polskie złudzenia narodowe

Sobczak i Szpak - Elita narodu


Brzechwa na indeksie LPR-u
Cecylia Dolecka - Nie Polsce

Niemcy o sobie i Żydach


Gazety piszą
Humor
Do Czytelnikow

Można jeszcze poczytać artykuły z poprzednich numerów:

- Prof. W. Kulesza - Polacy nie posługiwali się zbrodniczymi metodami

- Dr E.S. Pollok - Polacy mordowali

- Prof. D. Rytel - Zamiast pojednania

- Zgoda - miejsce niezgody - film S. Skrzypczaka

- J. Lepiarz - Wypędzenie pozostaje zbrodnią

- Ł. Kamiński - Polacy w 1968 r. w CSR

- Światowiec - Podróż po Śląsku

- Ewald Stefan Pollok - Burza w polskich mediach

- Reparacje Wojenne ?

- Cisza nad leśną mogiłą

- Lucyna Mlejnek - Pamiętajmy o naszych grzechach

- Ks. T. Isakowicz-Zaleski pisze w swojej książce

- Ewald Stefan Pollok - Bzdury o Auschwitz

- Henryk Woźniak - Tacy też Polacy bywają...

- Jacek Lepiarz - Wypędzenie pozostaje zbrodnią

- Wojenne i powojenne obozy polskie

Zapraszamy do dyskucji. Pod każdym naszym artykułem można wpisać  swoje uwagi. Na pierwszej stronie naszej gazety piszemy na ten temat.

Życzymy miłej lektury



Redakcja@Silesia-Schlesien.com

6786251


Protest Romów ws. filmu, którego nie widzieli

Stowarzyszenie Romów w Polsce (SRwP) wyraziło ubolewanie w związku z planowaną na środę emisją reportażu "Polskie ofiary Romów w Szwecji" w programie "Uwaga" w TVN. W oświadczeniu uznało, że "w rażący sposób godzi on w bezpieczeństwo i dobre imię zamieszkującej w Polsce mniejszości romskiej". Jest też klarownym przykładem dyskryminacji i łamania praw człowieka.

Romowie w oświadczeniu zaznaczyli, że jeśli dojdzie do emisji programu, zamierzają złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Twierdzą bowiem, że naruszony w ten sposób zostanie zapis ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym. Mówi on, że nikt nie może być obowiązany, inaczej niż na podstawie ustawy, do ujawnienia informacji między innymi o własnej przynależności do mniejszości narodowej.

Stowarzyszenie dowiedziało się o - jak głosi oświadczenie - "bulwersującym" reportażu ze zwiastunów telewizyjnych. Poświęcony będzie on polskim ofiarom "gangsterskich" wymuszeń, których rzekomo dokonali polscy Romowie w Szwecji. - Insynuację tego typu i przyporządkowanie przestępczej działalności w tym przypadku mniejszości romskiej, przyczynia się do jej stygmatyzacji i skazywania na szykany ze strony społeczności większościowej. Dawanie znaku równości między czynami popełnionymi przez grupę przestępcza, a zupełnie niezwiązaną z tymi działaniami niewinną społecznością romską zamieszkała w Polsce grozi rozpętaniem poważnych reperkusji społecznych - napisali Romowie w oświadczeniu.

Romowie podkreślili, że członkowie domniemanego gangu nie zostali skazani prawomocnym wyrokiem za czyny, których jakoby dopuścili się na imigrantach pochodzenia polskiego. - Dziennikarze programu "Uwaga" wydali już jednak wyrok wbrew obowiązującej w prawodawstwie polskim zasadzie domniemanej niewinności oskarżonych. Oskarżenie członków mniejszości romskiej o przyczynienie się do śmierci młodego Polaka naznacza wszystkich Romów jako przestępców, złodziei i morderców. (...) Wyemitowanie programu stwarza realne zagrożenie dla członków społeczności romskiej - napisali.

- Media winny stać na straży ochrony praw człowieka oraz przyczyniać się do budowy społeczeństwa opartego na dialogu i tolerancji. Działania dziennikarzy i reporterów programu "Uwaga" są przeciwieństwem tej idei - konkluduje SRwP.

Stowarzyszenie Romów w Polsce utworzono na początku 1992 roku. Podstawowym jego zadaniem jest działanie na rzecz tworzenia warunków pełnego uczestnictwa Romów w życiu społeczności polskiej, której - mimo własnej, specyficznej tożsamości - czują się członkami.


http://wiadomosci.onet.pl/1577691,11,1,0,120,686,item.html

Co dalej z pomnikiem Karola Musioła?

Beata Łabutin

Uśmiechnięty, w swobodnej pozie, z krawatem powiewającym na wietrze papa Musioł stoi sobie... w kącie hali w odlewni Wiktora Halupczoka. - Bo miasto nie może się zdecydować, gdzie pomnik ma się znaleźć - mówi Halupczok, rozkładając ręce.


Dół formularza

- Mogę ustawić go w wyznaczonym miejscu w każdej chwili, w ciągu dnia - dwóch, ale wciąż nie wiem, gdzie by to miało być - przyznaje Halupczok. - To dziwne, że miasto nie potrafi podjąć decyzji w tak prostej sprawie - dodaje.

Pomnik, który powstał według projektu rzeźbiarza Wita Pichurskiego, ustawiony pod regałem z narzędziami, obok jakiejś maszyny, przysłonięty workami, czeka swojej chwili już dwa miesiące. Jego uroczyste odsłonięcie na posesji należącej do Towarzystwa Przyjaciół Opola, tuż przed Musiołówką, zaplanowano na 13 czerwca. TPO stosowne zezwolenie od ratusza uzyskało już 18 maja, jednak w trzy dni później cofnięto je.

- Z powodu sprzeciwu dyrektora archiwum państwowego - mówi Halina Żyła, szefowa TPO i radna LiD. - Nie chcieliśmy wciskać Papy pod mur, a to byłoby konieczne, gdybyśmy mieli trzymać się granic działki należącej do towarzystwa. Wystąpiliśmy do prezydenta o zezwolenie na czasowe użytkowanie części chodnika, należącego do miasta, tuż przy archiwum - opowiada Żyła. - Dostaliśmy zgodę i któregoś dnia spotkaliśmy się tam, by razem z panem Halupczokiem uzgodnić szczegóły. I wtedy swój sprzeciw wyraził dyrektor archiwum, wystąpił ze skargą do miasta, które cofnęło wydaną wcześniej zgodę.

Żyła podkreśla, że od tamtej pory członkowie TPO rozmawiali już z prezydentem Ryszardem Zembaczyńskim i kilkakrotnie z wiceprezydentem Januszem Kwiatkowskim na temat pomnika Musioła. - Proponowaliśmy, by ustawić pomnik bliżej Młynówki albo w jakimś innym miejscu, niech tylko miasto je wskaże - relacjonuje Żyła. Odpowiedzi jednak nie było. - Wiceprezydent zadeklarował, że do środy [do wczoraj - red.] porozmawia z szefem archiwum na temat lokalizacji pomnika. Próbowałam dzwonić do wiceprezydenta cały dzień, jednak nie udało mi się z nim skontaktować - rozkłada ręce Żyła.

- Do końca tygodnia sprawę wyjaśnię - obiecał nam wczoraj Kwiatkowski. - Muszę przejrzeć przepisy urbanistyczne, bo sprzeciw ze strony dyrektora archiwum miał związek z zachowaniem strefy bezpieczeństwa wokół obiektów specjalnych. Za kilka dni postanowię, co dalej.

Sprawa pomnika Musioła ciągnie się już od ubiegłego roku. Wówczas wywołała kontrowersje w Radzie Miejskiej Opola; część radnych uznała go za jednego z najpopularniejszych i najbardziej zasłużonych opolan, natomiast ówczesny radny Janusz Kowalski stwierdził, że jako osobie służącej podczas wojny w Wehrmachcie Musiołowi należy się nie pomnik, ale zapomnienie.

Pomnik kosztował miasto 66 tys. zł, natomiast za prace związane z jego posadowieniem zapłaci TPO.



O Papie Musiole

Karol Musioł - nazywany przez opolan "Papą" (1905-1983) - to przede wszystkim legenda ojca miasta. To także skojarzenia z licznymi imprezami Dni Opola, przede wszystkim zaś z Festiwalem Polskiej Piosenki wspominanym jako jedno wielkie święto, które przed kamerami telewizyjnymi i wobec państwowych dygnitarzy otwierał swoim słynnym: "witam was czule", które ze względu na specyficzną wymowę brzmiało: "witam was ciule...". Dodawało to ciepła sympatycznej, świątecznej atmosferze amfiteatru tamtych nudnych czasów doby gomułkowskiej. Karol Musioł został do Opola sprowadzony przez ratusz, w którym 18 listopada 1953 roku ogłoszono go przewodniczącym Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, stanowiska zaraz po wojnie i ponownie od 1990 roku nazywanego prezydentem Opola.



Na podstawie artykułu prof. Michała Lisa

W plebiscycie na Opolanina XX wieku, jaki "Gazeta" ogłosiła w 2000 r., Karol Musioł zajął trzecie miejsce, za Edmundem Janem Osmańczykiem i zwycięzcą arcybiskupem Alfonsem Nossolem.



http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,4341413.html?nltxx=1077785&nltdt=2007-07-26-03-06

Księgozbiór niemieckiego pisarza

O blisko cztery tysiące woluminów wzbogaciła się biblioteka publiczna w Prudniku. Księgozbiór ten podarował zmarły przed dwoma laty niemiecki pisarz Harry Thürk.


Jego 60 książek przetłumaczono na sześć języków. Wydano je w nakładzie blisko pięciu milionów egzemplarzy. Wykonawcą testamentu pisarza był pochodzący z Prudnika, a obecnie mieszkający w Hamburgu Jan Dolny:
- Przekazane nam książki są przede wszystkim w języku niemieckim - mówi Małgorzata Skowronek dyrektor biblioteki w Prudniku:

Księgozbiór Harrego Thürka będzie udostępniony czytelnikom po skatalogowaniu. Pisarz ten urodził się w Białej, potem mieszkał w Prudniku. Po wojnie wyjechał do Niemiec. Był fotoreporterem wojennym w Kambodży, Wietnamie i Korei. Przemierzył też Chiny.


Jan Poniatyszyn

http://www.radio.opole.pl/wiadomosci,19366.html


Nasze kopalnie mogą stracić odbiorców z powodu wprowadzenia akcyzy na węgiel


Czeka nas kolejna podwyżka stawek akcyzy i - co jeszcze ważniejsze, zwłaszcza dla naszego regionu - objęcie tym podatkiem węgla i koksu do celów opałowych.

Co prawda rzecznik resortu finansów Jakub Lutyk zapewnia, że nie od razu dostaniemy z tego powodu po kieszeni - bo uzgodniliśmy z Unią okresy przejściowe, dzięki czemu węgiel i koks zostaną zwolnione z akcyzy do 1 stycznia 2012 r., a gaz ziemny do 1 października 2013 r. Jednak związkowcy ze Śląska są zaskoczeni i oburzeni tą propozycją. - To fatalna wiadomość, nikt nas o tam projekcie wcześniej nie informował - mówi Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień 80". - Jeśli zostanie on wprowadzony w życie, to polskie kopalnie poniosą wymierne straty. Rośnie bowiem z roku na rok import węgla ze Wschodu, a nasz rząd nie robi nic, żeby go zablokować.



Unia każe, Polska musi

Ziętek dodaje, że związki zapewne będą interweniować u ministra odpowiedzialnego za górnictwo, gdyby chciano przyjąć najwyższą stawką akcyzy na węgiel i koks. Jakub Lutyk uspokaja, że stawka akcyzy na węgiel, koks i gaz do celów opałowych będzie najniższa z możliwych - 1,18 zł za gigajul. - To wbrew pozorom wcale nie jest mało - twierdzi dr inż. Leon Kurczabiński z Katowickiego Holdingu Węglowego. - Tona najgorszego węgla podrożeje z tego powodu o minimum 20 złotych, ale najbardziej dostaną po kieszeni ci, którzy kupują najlepszy węgiel - wysokoenergetyczny.

Najwięcej stracą więc osoby i instytucje, które zainwestowały w... nowoczesne, ekologiczne kotły grzewcze opalane specjalnymi gatunkami węgla zawierającymi mało siarki i popiołu, czy innych szkodliwych dla środowiska substancji. - Musimy wprowadzić akcyzę na surowce opałowe, bo tego wymaga Unia - tłumaczy Lutyk. - Jedynym sposobem na uniknięcie tego podatku byłaby renegocjacja traktatu akcesyjnego, a to przecież nie wydaje się realne.

Paliwa drożeją z roku na rok

Śląskie kopalnie przygotowały bardzo szeroko zakrojone programy zwiększenia sprzedaży węgla opałowego i wydały spore pieniądze, by zaoferować specjalne gatunki. Rzecznik Kompanii Węglowej, Zbigniew Madej podkreśla, że zapotrzebowanie na paliwo do nowoczesnych kotłów bardzo podskoczyło w ostatnim okresie. - Jesteśmy jednak w stanie wyprodukować nawet 5 milionów rocznie wysokoenergetycznych miałów węglowych, które mogą być doskonałym paliwem nie tylko dla energetyki, ale także dla gospodarstw domowych - mówi. - Otrzymaliśmy z Instytutu Przeróbki Chemicznej Węgla certyfikat na wysokogatunkowe miały, który dowodzi, że paliwa te doskonale nadają się do spalania w nowoczesnych, ekologicznych piecach węglowych - dodaje.

Podobną strategię od lat realizuje Katowicki Holding Węglowy. A właściciele domków oraz zarządcy budynków publicznych wracają do węgla, bo gaz i olej opałowy drożeją z roku na rok. - Zapewniam, że zrezygnowaliśmy z projektu podniesienia akcyzy na olej opałowy - podkreśla Lutyk.

Ekologiczne dopłaty

- Trzy sezony grzewcze wystarczą, by zwróciły się koszty poniesione na instalację nowoczesnego pieca węglowego - twierdzi dr Kurczabiński.

Wiele gmin dofinansowuje modernizacje kotłowni w ramach programów ograniczania "niskiej emisji". Jeden z najbardziej znanych i najdłużej prowadzonych programów w tym zakresie realizowany jest w Tychach. - Zdecydowana większość osób - bo aż 95 proc. - które w ramach naszego programu wymieniają kotły, wybiera ekologiczne piece węglowe - mówi inż. Andrzej Przybysławski z Urzędu Miejskiego w Tychach. - Zainteresowanie nimi wzrosło szczególnie po ostatnich podwyżkach cen gazu.

Filarem tyskiego projektu jest dotacja i pożyczka Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Miasto finansowało nawet 70 proc. inwestycji u prywatnych właścicieli. Podobnymi programami zainteresowano się w Mysłowicach, Sosnowcu, Jaworznie, gminach powiatu mikołowskiego oraz w wielu miejscowościach z Małopolski, Łódzkiego, Mazowieckiego, Lubelskiego, rejonu Trójmiasta i Olsztyna.



Co jeszcze podrożeje?

- Projekt ustawy akcyzowej zmienia też sposób opodatkowania energii elektrycznej - akcyzę płacić będą od 1 stycznia 2008 r. spółki zajmujące się jej sprzedażą, a nie elektrownie - jak dotychczas. - Zachowamy jednak dotychczasowe stawki akcyzy - czyli 20 zł za megawatogodzinę - podkreśla rzecznik resortu finansów Jakub Lutyk. - Tak więc odbiorcy energii nie powinni odczuć tej zmiany.

- Natomiast dotkliwie odczują zmianę akcyzy palacze. - Stawka na papierosy musi zostać podniesiona do poziomu wymaganego przez UE, czyli 64 euro na 1000 sztuk papierosów - wyjaśnia Lutyk. - Podwyżkę zrealizujemy jednak w dwóch etapach - w 2008 i w następnym roku.

Z wyliczeń zakładów tytoniowych wynika, że tanie papierosy, za które dziś płaci się 4,85 zł, w przyszłym roku podrożeją do 5,33 zł, a w kolejnym - do 6,39 zł za paczkę.



Mariusz Urbanke  -  Dziennik Zachodni

http://tychy.naszemiasto.pl/wydarzenia/752995.html

Język śląski trafił na listę Biblioteki Kongresu USA



Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata. Dla wnioskodawców oznacza to nobilitację śląskiej mowy. Także językoznawcy są zdania, że to istotny fakt.
- Językowi śląskiemu został nadany skrót +szl+. Uwieńczyło to nasze paroletnie starania o nobilitację "ślunski godki". Wniosek o jej rejestrację został wniesiony przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej - poinformował przedstawiciel wnioskodawców, Andrzej Roczniok.

Związek Ludności Narodowości Śląskiej od 10 lat nie został zarejestrowany przez sąd, choć wnioskodawcy zmienili proponowaną nazwę, podkreślając w niej, że skupia on osoby deklarujące przynależność do narodowości śląskiej. Chodzi o to, że w świetle prawa oraz opinii naukowców, Ślązacy narodem nie są. Do swojego wniosku do Biblioteki Kongresu jego autorzy dołączyli spis kilkudziesięciu książek i innych publikacji, napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy. To m.in. różnego rodzaju baśnie, opowieści i pogwarki, anegdoty, zbiory pieśni i piosenek, ale także liczne słowniki gwary śląskiej.

Wnioskodawcy przypomnieli też, że w 2002 roku w spisie powszechnym ponad 173 tys. osób zadeklarowało przynależność do narodowości śląskiej, a ok. 60 tys. przyznało, że posługuje się w domu językiem śląskim.

Zdaniem kierownika Pracowni Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr. Tomasza Wicherkiewicza, zarejestrowanie języka śląskiego w Bibliotece Kongresu USA to istotne wydarzenie, który - podobnie jak w przypadku zarejestrowania w końcu lat 90. języka kaszubskiego - może być ważnym bodźcem dla lokalnej społeczności, potwierdzeniem lokalnej tożsamości i dumy.

Jak powiedział, zarejestrowanie języka w Bibliotece Kongresu nie ma mocy dekretującej, ale ze względu na wielkość i prestiż tej instytucji, ma swoje znaczenie. Według niego, decydując o rejestracji języka eksperci biblioteki biorą pod uwagę m.in. ilość publikacji w danym języku, potwierdzającą, że nie funkcjonuje on jedynie jako język mówiony.

- Dla języka kaszubskiego moment rejestracji w Bibliotece Kongresu był bardzo znaczący w podnoszeniu jego statusu; kaszubski stworzył pewien wzorzec rozwoju autonomizacji języka w skali europejskiej. Być może język śląski powtórzy tę drogę, mimo sporów dotyczących tego, czy jest to język, gwara, czy też zespół dialektów lub gwar - ocenił dr Wicherkiewicz, uznawany z jednego z najlepszych w Polsce specjalistów w tej dziedzinie.

Wskazał, że w dyskusji na temat tego, czy dany dialekt lub gwara jest językiem czy nie, argumenty językoznawcze często nie są najważniejsze, rolę odgrywają natomiast także czynniki pozajęzykowe - polityczne, historyczne, społeczne i edukacyjne. Natomiast kryteria językowe, związane z odrębnościami językowymi, wzajemną porozumiewalnością języków itp. często schodzą na dalszy plan.

Dr Wicherkiewicz wskazał, że dla języka śląskiego można z powodzeniem zastosować znane już w polskim ustawodawstwie pojęcie języka regionalnego. Po raz pierwszy pojawiło się ono w Europejskiej Karcie Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, w odniesieniu do niektórych regionalnych dialektów używanych w Europie, np. dolnoniemieckiego.

Zastrzegł, że odrębność językowa nie implikuje automatycznie odrębności narodowej czy etnicznej - osoby posługujące się dolnoniemieckim nie są "Dolnoniemcami"; nie należy zatem bać się statusu języków regionalnych, szczególnie w sytuacji, gdy mają one również swoją odrębność literacką. Dowartościowanie regionalnych języków dr Wicherkiewicz uznał za czynnik pobudzający lokalną dumę, patriotyzm oraz podkreślający tożsamość mieszkańców poszczególnych regionów.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to największa biblioteka świata. Posiada ponad 130 mln różnego rodzaju dokumentów, ponad 29 mln książek, 58 mln rękopisów 4,8 mln map i atlasów, 12 mln fotografii, 6 mln mikrofilmów, 3,5 mln dokumentów muzycznych, 0,5 mln filmów; wszystko w ponad 460 językach.

Liczbę języków na świecie szacuje się na 5-7 tys., z czego ok. 800 ma również formą pisaną, pozostałe to dialekty funkcjonujące jedynie w mowie.

http://wiadomosci.onet.pl/1579583,69,item.html
Po naszymu w USA
Język śląski został wpisany w rejestr języków świata przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. O taki wpis starał się Związek Ludności Narodowości Śląskiej i jest to ukoronowanie długiej pracy - powiedział Andrzej Roczniok jeden z wnioskodawców. "Na pewno jest to nobilitacja, uznanie na arenie międzynarodowej, że jest to język żywy a nie tylko dialekt". Język istnieje w rejestrze pod skrótem "szl". Do wniosku do Biblioteki Kongresu dołączony został spis książek i innych publikacji napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy.
Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to jedna z najbardziej prestiżowych instytucji tego typu. Posiada ponad 200 milionów różnego rodzaju dokumentów, książek, map w kilkuset językach. Liczbę języków na świecie szacuje się na kilka tysięcy, 800 ma formą pisaną.
Radio Katowice juszkiewicz@radio.katowice.pl

Fotyga, z zastrzeżeniami, nagrodziła najlepsze prace mag.

Minister spraw zagranicznych Anna Fotyga wręczyła w piątek nagrody za 2006 r. za najlepsze prace magisterskie z zakresu stosunków międzynarodowych. Do tez zawartych w niektórych pracach Fotyga miała zastrzeżenia i nagrody przyznała "po wielkim wahaniu".

(...)

Zastrzeżenia minister wzbudziły tezy trzech prac: "Problem wypędzonych i jego oddziaływanie na stosunki polsko-niemieckie" za którą Adam Borkowski z Uniwersytetu Warszawskiego otrzymał drugą nagrodę równorzędną; (...)

Borkowskiemu i Pucyk minister Fotyga zaproponowała staż w sekretariacie ministra. Wręczając Borkowskiemu nagrodę szefowa MSZ powiedziała, że chciałaby "wejść z nim w polemikę".

- Ja się nie zgadzam z tezami tej pracy. Zaakceptowałam jednak wybór Komitetu Nagrody. Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę, że Polska nie posługuje się określeniem wypędzeń w odniesieniu do przemieszczeń ludności w rezultacie II wojny światowej. Były to przesiedlenia i takie oficjalne stanowisko reprezentuje MSZ - mówiła Fotyga.

Borkowski powiedział dziennikarzom, że propozycję stażu rozważy, co do terminu "wypędzeni" podkreślił, że nie dopuścił się żadnego nadużycia. "Traktat polsko-niemiecki z 1991 r. mówi o wypędzonych i o wysiedlonych. Dlatego można używać tego sformułowania" - podkreślił.
(...)

http://wiadomosci.onet.pl/1579494,11,1,0,120,686,item.html

Deputowany CDU: nie wpływać na sądy ws. mienia przesiedleńców



Niemiecki polityk Jochen-Konrad Fromme przestrzegł polskie władze, aby nie wpływały na decyzje sędziów przyznających niemieckim późnym przesiedleńcom prawa do pozostawionego w Polsce mienia.

Deputowany CDU odniósł się w ten sposób do wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego, który zaapelował do sędziów, aby brali pod uwagę polską rację stanu rozpatrując sprawy o zwrot majątku lub odszkodowania.

Jochen-Konrad Fromme, który we frakcji CDU/CSU w Bundestagu kieruje grupą zajmującą się problematyką wysiedleń, napisał w specjalnym oświadczeniu, że jeśli nasze władze będą próbowały wywierać nacisk na sądy, to zaszkodzą wizerunkowi Polski. Deputowany dodał, że stanowiłoby to ingerencję w zasadę podziału władzy, która leży u podstaw państwa prawa.

Fromme uważa, że polskie sądy podejmują właściwe decyzje przyznając Niemcom, którzy wyjechali z Polski w latach 70. i 80., prawo do nieruchomości lub odszkodowań za pozostawione mienie. - Dzięki tym wyrokom dziś dokonuje się zadośćuczynienie za sprzeczne z prawem decyzje sądów z komunistycznych czasów PRL - czytamy w oświadczeniu polityka CDU.


http://wiadomosci.onet.pl/1579680,12,1,0,120,686,item.html

Język śląski uznany w Stanach Zjednoczonych

pap, jk

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata. Dla wnioskodawców oznacza to nobilitację śląskiej mowy.


- Uwieńczyło to nasze paroletnie starania o nobilitację ślónskiej godki. W Polsce wmawia się nam, że nie istnieje naród śląski, teraz okazało się, że ci rzekomo nieistniejący mają własny język - cieszył się Andrzej Roczniok ze Związku Ludności Narodowości Śląskiej. Do wniosku, który z kolegami wysłał do kongresowej biblioteki, dołączył spis kilkudziesięciu książek i publikacji napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy: baśni, opowieści zbiorów pieśni oraz słowników gwary śląskiej. Wskazał też, że w 2002 roku w spisie powszechnym ponad 173 tys. osób zadeklarowało przynależność do narodowości śląskiej, a 60 tys. przyznało, że posługuje się w domu językiem śląskim. I ten argumenty, prawdopodobnie, przesądziły o powodzeniu sprawy.

Zdaniem językoznawcy Tomasza Wicherkiewicza wpisanie języka śląskiego do rejestru to ważny fakt. - Może być ważnym bodźcem dla lokalnej społeczności, potwierdzeniem lokalnej tożsamości i dumy - stwierdził naukowiec z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dodał, że zarejestrowanie jakiegoś języka w Bibliotece Kongresu nie ma mocy dekretującej, ale ze względu na wielkość i prestiż tej instytucji ma znaczenie.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to największa biblioteka świata. Posiada ponad 130 mln różnego rodzaju dokumentów, 29 mln książek, 58 mln rękopisów w ponad 460 językach.
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4347216.html

Język śląski w rejestrze języków biblioteki kongresu USA


dziś

Język śląski znalazł się w rejestrze języków świata - na razie tylko w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych, ale wnioskodawcy twierdzą, że to ważny krok do przodu. Chcą, żeby śląski znalazł się w oficjalnym rejestrze języków regionalnych, tak jak kaszubski.

Daje to sporo korzyści. Można ubiegać się o europejskie dotacje na promocję tej mowy, regionalną kulturę i edukację, na wydawanie książek i czasopism. - To duży sukces. Biblioteka Kongresu informuje cały świat o nowościach, jakie ukazują się w uznanych przez nią językach - mówi Andrzej Roczniok, przedstawiciel Związku Ludności Narodowości Śląskiej, który starał się o wpis języka śląskiego do tej Biblioteki Kongresu. Roczniok kończy kolejny tom słownika języka śląskiego. Liczy, że po Amerykanach cały świat przyjmie ciepło śląski jako język.

Waszyngtońska książnica jest największa na świecie - posiada ponad 130 mln dokumentów i 29 mln książek w ponad 460 językach. W Polsce jednak wciąż trwają dyskusje, czy śląski jest odrębną mową. Nie ma jednolitych norm języka pisanego, zależnie od regionu różni się gramatyką i słownictwem. - To żadna przeszkoda, bo nastąpią kodyfikacje - zapowiada Roczniok. - A że śląski ma bogate słownictwo, to jedynie zaleta. Ślązak z różnych dzielnic i tak zrozumie, że buła, babuć, basok, bulik, hruby i cebernio to po prostu grubas.

grażyna kuźnik  -  Dziennik Zachodni

http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/753962.html

Język ŚLĄSKI uznany przez Bibliotekę Kongresu USA




Wpisał: RAŚ   

27.07.2007.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata. Dla wnioskodawców oznacza to nobilitację śląskiej mowy. Także językoznawcy są zdania, że to istotny fakt.

- Językowi śląskiemu został nadany skrót "szl". Uwieńczyło to nasze paroletnie starania o nobilitację "ślunski godki". Wniosek o jej rejestrację został wniesiony przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej - poinformował przedstawiciel wnioskodawców, Andrzej Roczniok.

 Związek Ludności Narodowości Śląskiej od 10 lat nie został zarejestrowany przez sąd, choć wnioskodawcy zmienili proponowaną nazwę, podkreślając w niej, że skupia on osoby deklarujące przynależność do narodowości śląskiej.  Do swojego wniosku do Biblioteki Kongresu jego autorzy dołączyli spis kilkudziesięciu książek i innych publikacji, napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy. To m.in. różnego rodzaju baśnie, opowieści i pogwarki, anegdoty, zbiory pieśni i piosenek, ale także liczne słowniki gwary śląskiej.

Wnioskodawcy przypomnieli też, że w 2002 roku w spisie powszechnym ponad 173 tys. osób zadeklarowało przynależność do narodowości śląskiej, a ok. 60 tys. przyznało, że posługuje się w domu językiem śląskim.

Zdaniem kierownika Pracowni Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr. Tomasza Wicherkiewicza, zarejestrowanie języka śląskiego w Bibliotece Kongresu USA to istotne wydarzenie, który - podobnie jak w przypadku zarejestrowania w końcu lat 90. języka kaszubskiego - może być ważnym bodźcem dla lokalnej społeczności, potwierdzeniem lokalnej tożsamości i dumy.

Jak powiedział, zarejestrowanie języka w Bibliotece Kongresu nie ma mocy dekretującej, ale ze względu na wielkość i prestiż tej instytucji, ma swoje znaczenie. Według niego, decydując o rejestracji języka eksperci biblioteki biorą pod uwagę m.in. ilość publikacji w danym języku, potwierdzającą, że nie funkcjonuje on jedynie jako język mówiony.

- Dla języka kaszubskiego moment rejestracji w Bibliotece Kongresu był bardzo znaczący w podnoszeniu jego statusu; kaszubski stworzył pewien wzorzec rozwoju autonomizacji języka w skali europejskiej. Być może język śląski powtórzy tę drogę, mimo sporów dotyczących tego, czy jest to język, gwara, czy też zespół dialektów lub gwar - ocenił dr Wicherkiewicz, uznawany z jednego z najlepszych w Polsce specjalistów w tej dziedzinie.

Wskazał, że w dyskusji na temat tego, czy dany dialekt lub gwara jest językiem czy nie, argumenty językoznawcze często nie są najważniejsze, rolę odgrywają natomiast także czynniki pozajęzykowe - polityczne, historyczne, społeczne i edukacyjne. Natomiast kryteria językowe, związane z odrębnościami językowymi, wzajemną porozumiewalnością języków itp. często schodzą na dalszy plan.

Dr Wicherkiewicz wskazał, że dla języka śląskiego można z powodzeniem zastosować znane już w polskim ustawodawstwie pojęcie języka regionalnego. Po raz pierwszy pojawiło się ono w Europejskiej Karcie Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, w odniesieniu do niektórych regionalnych dialektów używanych w Europie, np. dolnoniemieckiego.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to największa biblioteka świata. Posiada ponad 130 mln różnego rodzaju dokumentów, ponad 29 mln książek, 58 mln rękopisów 4,8 mln map i atlasów, 12 mln fotografii, 6 mln mikrofilmów, 3,5 mln dokumentów muzycznych, 0,5 mln filmów; wszystko w ponad 460 językach.

Liczbę języków na świecie szacuje się na 5-7 tys., z czego ok. 800 ma również formą pisaną, pozostałe to dialekty funkcjonujące jedynie w mowie.

Dokument potwierdzający nadanie ŚLĄSKIEMU statutu języka znajdą Państwo pod linkiem: http://www.sil.org/iso639-3/cr_files/2006-106_szl.pdf

W pracach nad nad wprowadzeniem ŚLĄSKIEGO na listę Biblioteki Kongresu USA szczególne zasługi mają dr Tomasz Kamusella, Grzegorz Kozubek, Leon Sładek, Jolanta Sładek. Całością koordynował Andrzej Roczniok (ZLNŚ).

Źródła: ONET.PL + ZLNŚ





http://www.rasopole.org/index.php?option=com_content&task=view&id=229&Itemid=2

Digital Silesia - 61 płyt CD dla Instytutu Śląskiego w Opolu




Wpisał: Piotr Długosz   

21.07.2007.

Ruch Autonomii Śląska przekazał bibliotece Państwowego Instytutu Naukowego - Instytut Śląski w Opolu nieodpłatnie 61 płyt CD ze zdigitalizowaną prasą górnośląską. Podarowane periodyki śląskie z XIX i XX wieku pochodzą z obszaru Górnego Śląska, znajdującego się dzisiaj w woj. opolskim.

Biblioteka Instytutu Śląskiego w Opolu jest już kolejną instytucją obdarowaną przez Ruch Autonomii Śląska. Do tej pory zdigitalizowaną prasę otrzymały m.in.:



  • Muzeum Wsi Opolskiej

  • Archiwum Diecezji Opolskiej

  • Wydział Promocji Miasta Głuchołazy

  • Biblioteka Główna Uniwersytetu Opolskiego

 

 

 



Pomysł digitalizacji dawnych górnośląskich gazet zrodził się w głowie Piotra Kalinowskiego z Kalet (pow. tarnogórski), który do tej pory przenosi na płyty czasopisma z okresu do 1945 roku, niezależnie w jakim języku na Górnym Śląsku wychodziły. 

Przekazane pozycje dotyczą wyłącznie czasopism niemieckojęzycznych wydawanych w Opolu, Strzelcach Opolskich, Głogówku, Kluczborku, Kolonowskiem, z czasem mogą być jednak uzupełnione także o tytuły z woj. śląskiego.

Biblioteki z woj. opolskiego zainteresowane otrzymaniem zdigitalizowanych czasopism prosimy o kontakt z Piotrem Długoszem z Ruchu Autonomii Śląska (tel. 0 691 914 601 lub e-mail: ras@rasopole.org)

Jednocześnie zwracamy się o pomoc do osób, które są gotowe przekazać naszemu stowarzyszeniu nieodpłatnie puste płyty CD, na które moglibyśmy nagrywać kolejne kopie zdigitalizowanej pracy. 

Tymczasem projekt DIGITAL SILESIA obejmuje już kilkaset tytułów i kilkadziesiąt tysięcy zeskanownaych stron gazet.

Szczegóły akcji oraz zawsze aktualny katalog zeskanowanych tytułów znajdują się na stronie http://digitalizacja.republika.pl


http://www.rasopole.org/index.php?option=com_content&task=view&id=227&Itemid=32

Język śląski w Bibliotece Kongresu USA

2007-07-27 18:00


Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata. Dla wnioskodawców oznacza to nobilitację śląskiej mowy. Także językoznawcy są zdania, że to istotny fakt.
"Językowi śląskiemu został nadany skrót 'szl'. Uwieńczyło to nasze paroletnie starania o nobilitację 'ślunski godki'. Wniosek o jej rejestrację został wniesiony przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej" - poinformował przedstawiciel wnioskodawców, Andrzej Roczniok.

Związek Ludności Narodowości Śląskiej od 10 lat nie został zarejestrowany przez sąd, choć wnioskodawcy zmienili proponowaną nazwę, podkreślając w niej, że skupia on osoby deklarujące przynależność do narodowości śląskiej. Chodzi o to, że w świetle prawa oraz opinii naukowców, Ślązacy narodem nie są.

Do swojego wniosku do Biblioteki Kongresu jego autorzy dołączyli spis kilkudziesięciu książek i innych publikacji, napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy. To m.in. różnego rodzaju baśnie, opowieści i pogwarki, anegdoty, zbiory pieśni i piosenek, ale także liczne słowniki gwary śląskiej.

Wnioskodawcy przypomnieli też, że w 2002 roku w spisie powszechnym ponad 173 tys. osób zadeklarowało przynależność do narodowości śląskiej, a ok. 60 tys. przyznało, że posługuje się w domu językiem śląskim.

Zdaniem kierownika Pracowni Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr. Tomasza Wicherkiewicza, zarejestrowanie języka śląskiego w Bibliotece Kongresu USA to istotne wydarzenie, który - podobnie jak w przypadku zarejestrowania w końcu lat 90. języka kaszubskiego - może być ważnym bodźcem dla lokalnej społeczności, potwierdzeniem lokalnej tożsamości i dumy.

Jak powiedział, zarejestrowanie języka w Bibliotece Kongresu nie ma mocy dekretującej, ale ze względu na wielkość i prestiż tej instytucji, ma swoje znaczenie. Według niego, decydując o rejestracji języka eksperci biblioteki biorą pod uwagę m.in. ilość publikacji w danym języku, potwierdzającą, że nie funkcjonuje on jedynie jako język mówiony.

"Dla języka kaszubskiego moment rejestracji w Bibliotece Kongresu był bardzo znaczący w podnoszeniu jego statusu; kaszubski stworzył pewien wzorzec rozwoju autonomizacji języka w skali europejskiej. Być może język śląski powtórzy tę drogę, mimo sporów dotyczących tego, czy jest to język, gwara, czy też zespół dialektów lub gwar" - ocenił dr Wicherkiewicz, uznawany z jednego z najlepszych w Polsce specjalistów w tej dziedzinie.

Wskazał, że w dyskusji na temat tego, czy dany dialekt lub gwara jest językiem czy nie, argumenty językoznawcze często nie są najważniejsze, rolę odgrywają natomiast także czynniki pozajęzykowe - polityczne, historyczne, społeczne i edukacyjne. Natomiast kryteria językowe, związane z odrębnościami językowymi, wzajemną porozumiewalnością języków itp. często schodzą na dalszy plan.

Dr Wicherkiewicz wskazał, że dla języka śląskiego można z powodzeniem zastosować znane już w polskim ustawodawstwie pojęcie języka regionalnego. Po raz pierwszy pojawiło się ono w Europejskiej Karcie Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, w odniesieniu do niektórych regionalnych dialektów używanych w Europie, np. dolnoniemieckiego.

Zastrzegł, że odrębność językowa nie implikuje automatycznie odrębności narodowej czy etnicznej - osoby posługujące się dolnoniemieckim nie są "Dolnoniemcami"; nie należy zatem bać się statusu języków regionalnych, szczególnie w sytuacji, gdy mają one również swoją odrębność literacką. Dowartościowanie regionalnych języków dr Wicherkiewicz uznał za czynnik pobudzający lokalną dumę, patriotyzm oraz podkreślający tożsamość mieszkańców poszczególnych regionów.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to największa biblioteka świata. Posiada ponad 130 mln różnego rodzaju dokumentów, ponad 29 mln książek, 58 mln rękopisów 4,8 mln map i atlasów, 12 mln fotografii, 6 mln mikrofilmów, 3,5 mln dokumentów muzycznych, 0,5 mln filmów; wszystko w ponad 460 językach.

Liczbę języków na świecie szacuje się na 5-7 tys., z czego ok. 800 ma również formą pisaną, pozostałe to dialekty funkcjonujące jedynie w mowie.

ab, pap

http://www.wprost.pl/ar/?O=111050

po śląsku to nie po polsku

2007-07-28 05:11



Język śląski jest językiem obcym

Amerykanie uznali oficjalnie jeszcze jeden język obcy. Język śląski został przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych wpisany w rejestr języków świata. O taki wpis starał się Związek Ludności Narodowości Śląskiej.

"Jest to ukoronowanie długiej pracy" - powiedział Andrzej Roczniok, jeden z wnioskodawców. "Na pewno jest to nobilitacja, uznanie na arenie międzynarodowej, że jest to język żywy, a nie tylko dialekt".

Język istnieje w rejestrze pod skrótem "szl". Do wniosku do Biblioteki Kongresu dołączony został spis książek i innych publikacji napisanych po śląsku lub na temat śląskiej mowy.

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych to jedna z najbardziej prestiżowych instytucji tego typu. Posiada ponad 200 milionów różnego rodzaju dokumentów, książek i map w kilkuset językach. Liczbę języków na świecie szacuje się na kilka tysięcy, 800 ma formą pisaną.
Andrzej Geller/IAR
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=96&ShowArticleId=54602

Śląska agrafka społecznościowa


Opr: Marcin Opolski
Opublikowano: 27.07.2007 r, 19:46

Od niedawna mieszkańcy Górnego Śląska mogą korzystać z testowej wersji nowego portalu społecznościowego o nazwie Zicherka.pl (po śląsku "agrafka").




Każdy użytkownik Zicherki może dodawać do serwisu informacje o dowolnych miejscach, oznaczać je jako ulubione, wiązać je z nadchodzącymi wydarzeniami, czy wpisywać imprezy do własnego kalendarza (o czym serwis poinformuje jego znajomych).

Przydatną funkcją jest możliwość wyszukiwania wśród użytkowników Zicherki osób o podobnych zainteresowaniach. Zarejestrowani w serwisie internauci mogą też skorzystać z opcji wyszukania wydarzeń i miejsc, które serwis zasugeruje na podstawie informacji zawartych w jego profilu.

- Inną interesującą funkcją jest wspólny kalendarz imprez z wydarzeniami naniesionymi przez przyjaciół użytkownika - mówi Marcin Pilśniak twórca portalu - Ta opcja wykorzystuje założenie, że wysoce prawdopodobne jest nasze zainteresowanie imprezami, na które wybierają się nasi znajomi.

Edytowane informacje na temat miejsc i wydarzeń są zapisywane, dzięki czemu w przypadku sieciowego "wandalizmu" można je później bezproblemowo odtworzyć.

Jak mówią twórcy Zicherki, celem projektu jest zintegrowanie internetowej społeczności Górnego Śląska, tj. mieszkańców miast, które wkrótce utworzą Silesię - aglomeracje śląską, będącą kolejnym stadium rozwoju Górnośląskiego Związku Metropolitalnego (w skład którego wchodzi 14 miast Śląska i Zagłębia: Bytom, Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Jaworzno, Katowice, Mysłowice, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice, Tychy, Zabrze).

http://di.com.pl/news/17123,1.html

Bitwa na czterdzieści dział

Beata Łabutin
2007-07-29, ostatnia aktualizacja 2007-07-29 20:00

Ponad dwa tysiące widzów w sobotę pod Twierdzą Nyską oglądało rekonstrukcję bitwy pomiędzy wojskami pruskimi i francuskimi sprzed dwustu lat. Publiczność zachwycił rozmach widowiska i pieczołowitość, z jaką zadbano o szczegóły z tamtej epoki




Fot. Rafał Mielnik / AG



 więcej zdjęć

Na terenie dawnej fortyfikacji i na przyległych do niej pagórkowatych łąkach rozegrała się bitwa, której przyglądali się ustawieni za barierkami widzowie. W sobotę tuż po godzinie 16 na pole walki przy dźwiękach werbli zaczęły wkraczać pierwsze umundurowane oddziały, ciągnąc za sobą działa (było ich aż 40). Pojawiło się też dwunastu kawalerzystów na koniach. Były markietanki idące za żołnierzami, maruderzy rabujący wioskę po przejściu głównych regimentów, dużo huku, dymu i ognia, bo obsługa dział nie szczędziła sił.

Efekt był taki, że pole bitwy rychło przysłonił dym, a w stojących niedaleko na zaimprowizowanych parkingach samochodach włączyły się alarmy. Od huku wprost drżało powietrze, co wprawiało w zachwyt wielu małych chłopców, którzy przyszli z rodzicami, by zobaczyć "prawdziwą" bitwę. - Super te armaty ! - krzyczał siedmiolatek uzbrojony w plastikowy karabin maszynowy. Jego opiekun z wypiekami na twarzy obserwował walkę przez lornetkę. - Warto było przyjść taki kawał, żeby to zobaczyć - podsumowała starsza pani, która przyniosła sobie malutki stołeczek, by wygodnie przyglądać się poczynaniom wojsk.

A widowisko było rzeczywiście imponujące, wzięło nim udział bowiem ponad 700 umundurowanych żołnierzy (przybyli nie tylko z Polski, ale i z zagranicy). Zaraz na wstępie z dymem poszła wioska (specjalnie w tym celu zbudowane lekkie drewniane konstrukcje), potem była wymiana ognia artyleryjskiego i wreszcie bezpośrednie starcie przy użyciu bagnetów.

- Lepiej kłuć czy ciąć? - wołał komentujący na bieżąco widowisko spiker. Dzięki doskonałemu nagłośnieniu słychać było świetnie wszelkie informacje dotyczące przebiegu bitew sprzed dwustu lat, szczegółów uzbrojenia, techniki walki. - To nie jest rekonstrukcja bitwy o twierdzę Nysa - zastrzegł się prowadzący. - To inscenizacja przykładowej bitwy, jaka mogła się rozegrać na początku XIX wieku.

- Nasza bitwa jest jedną z największych inscenizacji bitewnych w Polsce - mówił z dumą Marek Szczerski, miłośnik nyskich fortyfikacji, główny organizator Dni Twierdzy Nysa, porucznik I Śląskiego Pułku Infanterii Legii Polsko-Włoskiej gen. Jana Henryka Dąbrowskiego.

Po bitwie, aż do wieczora publiczność mogła zwiedzać obóz wojskowy, rozbity z dbałością o wszelkie szczegóły historyczne.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,4349343.html?nltxx=1077785&nltdt=2007-07-30-03-06

Noblistka z Katowic doczekała się swojej ulicy

am
2007-07-30, ostatnia aktualizacja 2007-07-30 20:27

Droga łącząca ul. Gliwicką z Sądową nosi od poniedziałku imię Marii Goeppert-Mayer. Jednogłośnie zdecydowali o tym radni.


O tym, że laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki mieszkała w Katowicach, świadczy jedynie tablica na elewacji domu przy ul. Młyńskiej. Na początku tego roku nauczyciele i uczniowie Liceum im. Kopernika postanowili nagłośnić historię uczonej. Szkoła zwróciła się z wnioskiem o nadanie jej imienia jednej z ulic.

Doktor Piotr Grainer, historyk, autor jedynej polskiej publikacji poświęconej Goeppert-Mayer, o uhonorowanie noblistki prosił od lat. - Moje prośby pozostały bez echa. Nareszcie się to zmieniło - mówił nam historyk.

Życiorys uczonej zafascynował uczniów "Kopernika". - To bardzo ciekawa postać. O jej istnieniu dowiedzieliśmy się dopiero w szkole. A przecież powinna być tak znana jak Maria Skłodowska-Curie - mówią uczniowie.

Uczona była Niemką, która urodziła się w Katowicach. Tu też mieszkała kilka lat. Później wyjechała do Niemiec i wreszcie do Stanów Zjednoczonych. Doktorat zrobiła z fizyki kwantowej. Zajmowała się przede wszystkim teorią jądra atomowego. W 1963 roku za cały dorobek naukowy otrzymała Nagrodę Nobla. - Bardzo się cieszymy, że radni docenili tę postać. Tym bardziej taka decyzja cieszy teraz, bo już wkrótce na nasze zaproszenie w Katowicach gościć będzie rodzina uczonej - mówi Bożena Kubiak, nauczycielka języka angielskiego w "Koperniku", pomysłodawczyni uhonorowania noblistki.


http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4352279.html

Katowicka noblistka uhonorowana




30.07.2007.

W dniu 30 lipca 2007 katowicka rada miejska podjęla decyzję o nadaniu imienia Marii Goeppert-Mayer przedłużeniu ulicy Grundmanna od skrzyżowania z ul. Gliwicką. Jest to uwieńczenie starań uczniów i nauczycieli Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 im. M. Kopernika, wspieranych m.in. przez Ruch Autonomii Śląska. Wybitna fizyczka wyróżniona Noblem w 1963 za opracowanie powłokowego modelu atomu, jest jedną z czwórki laureatów tej nagrody z Górnego Śląska i z jedenastu z całego Śląska.

We wrześniu Katowice odwiedzą krewni uczonej, która znaczną część swego życia spędziła w Stanach Zjednoczonych. Informacje o noblistce gromadzone są na stronie internetowej http://www.copernicushigh.webhost.pl/mgm/.



http://raslaska.aremedia.net/index.php

Radio eM [ 2007-07-30 10:01:14 ] 



Godanie na poziomie światowym.

Język śląski znalazł się w rejestrze języków świata - na razie tylko w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych, ale wnioskodawcy twierdzą, że to ważny krok do przodu. Chcą, żeby śląski znalazł się w oficjalnym rejestrze języków regionalnych, tak jak kaszubski.. Dzięki temu można będzie ubiegać się o europejskie dotacje na promocję tej mowy, regionalną kulturę i edukację, na wydawanie książek i czasopism. W Polsce jednak wciąż trwają dyskusje, czy śląski jest odrębną mową. Nie ma jednolitych norm języka pisanego, zależnie od regionu różni się gramatyką i słownictwem.


http://www.radioem.pl/?page=news&cat=region&mode=single&id=11117

Język śląski w rejestrze języków świata

2007-07-30

Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych - największa i najbardziej prestiżowa instytucja tego typu na świecie - wpisała język śląski do swojego rejestru języków świata. Językowi śląskiemu został nadany skrót „szl”. Wniosek o rejestrację języka śląskiego został wniesiony przez Związek Ludności Narodowości Śląskiej.
http://radio.piekary.pl//index.php?dzial=1&news_id=7023#gora


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna