W maju wybory do izb



Pobieranie 212.81 Kb.
Strona1/8
Data08.05.2016
Rozmiar212.81 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8
Zestawienie informacji, 18.05.2015 r.




W MAJU WYBORY DO IZB

TYGODNIK NOWY, 2015-05-12, AUTOR NIEZNANY, str.: A3 3



SĄDNY CZAS DLA SERAFINA

PRZEDSIĘBIORCA ROLNY, 2015-05-01, ALICJA SIUDA, str.: 6 4



RZEPAK, CZYLI KAPUSTA

PRZEDSIĘBIORCA ROLNY, 2015-05-01, . KAP, str.: 24 13



SKŁADKI ZAPŁACI BUDŻET PAŃSTWA

PRZEDSIĘBIORCA ROLNY, 2015-05-01, AUTOR NIEZNANY, str.: 50 19



WYBORY DO IZB ROLNICZYCH

PRZEDSIĘBIORCA ROLNY, 2015-05-01, AUTOR NIEZNANY, str.: 41 20



ŁOWCY W OBLĘŻONEJ TWIERDZY

TYGODNIK SIEDLECKI, 2015-05-17, MIROSŁAW BUCZEK, str.: 14 21



CO Z PIENIĘDZMI ZA KARY?

ZIELONY SZTANDAR, 2015-05-13, AUTOR NIEZNANY, str.: 4 24



ROLNICZE WYBORY PROTESTEM

TYGODNIK PORADNIK ROLNICZY, 2015-05-17, KRZYSZTOF WRÓBLEWSKI, str.: 3 25



WIĘCEJ SKŁADEK

TYGODNIK PORADNIK ROLNICZY, 2015-05-17, IREK OLESZCZYŃSKI, str.: 4 27



PARLAMENTARNE STRONNICTWO ŁOWIECKIE

TYGODNIK PORADNIK ROLNICZY, 2015-05-17, AUTOR NIEZNANY, str.: 7 29



W SEJMIE O DOTACJI DLA KRAJOWEJ RADY IZB ROLNICZYCH

www.topagrar.pl, 2015-05-15, . . 35



TRUSKAWKI: CZEKA NAS KLĘSKA URODZAJU?

www.polskieradio.pl, 2015-05-15, . . 36



SEJM ZA ROZSZERZENIEM LISTY ORGANIZACJI, ZA KTÓRE SKŁADKI W UE PŁACI BUDŻET

www.pieniadze.gazeta.pl, 2015-05-15, . PAP 37



BUDYNKI CZY DRZEWA, CZYLI WALKA O ZIELEŃ

GAZETA LUBUSKA, 2015-05-16, LESZEK KALINOWSKI, str.: 1 39



SEJM ZA ROZSZERZENIEM LISTY ORGANIZACJI, ZA KTÓRE SKŁADKI W UE PŁACI BUDŻET

www.agropolska.pl, 2015-05-16, . . 40



DOBREJ ŻYWNOŚCI NIE WOLNO SPRZEDAWAĆ TANIO

www.minrol.gov.pl, 2015-05-16, . . 42



ASF - SZACOWANIE WARTOŚCI RYNKOWEJ ZWIERZĄT

www.techagra.pl, 2015-05-17, . . 44



BUDŻET PAŃSTWA POKRYJE SKŁADKI CZŁONKOWSKIE W COPA-COGECA

www.topagrar.pl, 2015-05-18, . . 46



DOBREJ ŻYWNOŚCI NIE WOLNO SPRZEDAWAĆ TANIO

www.kulturawsi.pl, 2015-05-18, . . 47



EUROPEJSKIE IZBY ROLNICZE PRZECIW BIUROKRACJI

www.kulturawsi.pl, 2015-05-18, . . 50


W MAJU WYBORY DO IZB

TYGODNIK NOWY, 2015-05-12, AUTOR NIEZNANY, str.: A3




W MAJU WYBORY DO IZB
Nie milkną emocje związane z wyborami na urząd Prezydenta RP, a za pasem kolejne wybory. Tym razem będą to wybory do Izb Rolniczych. Zaplanowano je na niedzielę 31 maja.
Gmina Kaczory jest okręgiem wyborczym. Głosowanie będzie przeprowadzone w lokalu przy ulicy Pilskiej - Gminny Ośrodek Kultury w Kaczorach w godzinach 8.00-18.00.
Ewa Góral, inspektor ds. wymiaru podatków i opłat: - Organem odpowiedzialnym za sporządzenie listy wyborców uprawnionych do glosowania jest Gmina Kaczory. Spis członków izby rolniczej uprawnionych do głosowania zostanie udostępniony do wglądu w siedzibie Urzędu Gminy Kaczory w biurze obsługi interesanta w godzinach pracy Urzędu od 7.15 do 15.15 najpóźniej w 14 dniu przed dniem wyborów tj. 17.05.2015 r. Każdy rolnik może sprawdzić czy został w nim ujęty.
Czynne i bierne prawo wyborcze w wyborach powszechnego samorządu rolniczego mają: członkowie Izby, którymi są: podatnicy podatku rolnego posiadających min. 1,00 ha, podatnicy podatku dochodowego z działów specjalnych produkcji rolnej oraz członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych posiadających wkłady gruntowe.
Dodatkowych informacji na temat wyborów udzielają biura powiatowe i biura wojewódzkie WIR. Wszelkie dokumenty związane z przeprowadzeniem wyborów można znaleźć na stronie internetowej : www.wir.org.pl w zakładce „Wybory".

SĄDNY CZAS DLA SERAFINA

PRZEDSIĘBIORCA ROLNY, 2015-05-01, ALICJA SIUDA, str.: 6




Zadłużenie związku, niewyjaśnione powiązania ze SKOK Wołomin oraz brak dostępu do dokumentów zarzucają Władysławowi Serafinowi, prezesowi Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, niektórzy jego członkowie. Ich zdaniem, jest tak źle, że KZRKiOR powinien upaść. Ale przepisy tego nie przewidują.

WKZRKiOR rozpętała się burza, gdy byli i obecni członkowie prezydium związku dostali decyzje o zajęciu ich kont bankowych przez komorników oraz upomnienia z warszawskich urzędów skarbowych, nakazujące zapłatę zaległych - sprzed 2010 r. - zobowiązań podatkowych organizacji.


I choć niektórzy działacze wydają się tą informacją zaskoczeni, to nie powinni, ponieważ już dwa lata temu trzej członkowie zarządu KZRKiOR zwracali uwagę na niebezpiecznie wysokie zadłużenie krajowego związku i na podejrzane wystawienie przez prezesa Władysława Serafina weksli na Kancelarię Prawniczą Prynda i Wspólnicy. Miała ona zająć się restrukturyzacją długów.
W 2013 r. Serafin jak lew bronił Pryndy i Wspólników. Teraz mówi: - Okazało się, że kancelaria była trefna, ale w toku postępowania prokuratorskiego wszystko zostało uporządkowane. Weksli nie wykorzystali - zostały przejęte przez prokuraturę i zdeponowane w Narodowym Banku Polskim, a niedługo będą fizycznie zniszczone. Trafiłem na firmę, która chciała nas oszukać, jednak sam fakt, że podjąłem czynności, świadczy na moją korzyść. Szukałem różnych rozwiązań.
Najbogatsza organizacja
Według wyliczeń dyrektora generalnego związku Jana Grygieńcia, organizacja ma ponad 18 mln zł niespłaconych zobowiązań. Dług kółek wobec ZUS wynosi 1 222 870 zł, wobec US - 271 317 zł plus odsetki w kwocie 222 057 zł. Do tego dochodzą zobowiązania względem pracowników biura wynoszące 551 884 zł oraz wobec 189 firm na kwotę 10 990 910 zł. Ponadto Władysław Serafin twierdzi, że związek jest mu winny 3,7 mln zł. To - jego zdaniem - pożyczka, której udzielił organizacji.
- Rzeczywiście, zadłużenie krajowego związku wynosi 18 milionów złotych - potwierdza prezes Serafin.
- A ja jestem największym wierzycielem - pożyczyłem mu prawie 4 miliony złotych. Dlaczego? Krajowy związek nie ma dochodów, nie ma środków własnych, a musi regulować wiele zobowiązań - płace pracowników czy czynsz za wynajem pomieszczeń. Do 2010 roku próbowaliśmy prowadzić działalność gospodarczą, jednak nie zawsze zarabialiśmy tyle, ile było potrzeba i stąd wzięły się problemy. Podkreślam - są to kłopoty finansowe biura krajowego związku, a nie kółek rolniczych. Tych jest ponad 20 tysięcy i każde ma odrębną osobowość prawną, konto, majątek, REGON, numer KRS. Są z nami połączone tylko federacyjnie. Mamy nietypowy status prawny. A więc stwierdzenie, że kółka rolnicze bankrutują lub mają długi jest nieprawdziwe. Większość ma się bardzo dobrze. Jesteśmy najbogatszą organizacją w Polsce, bo niektóre wojewódzkie związki mają nieruchomości warte kilkadziesiąt milionów złotych. Nie stanowią one jednak majątku krajowego związku.
Prezes Serafin zapewnia, że na razie nie domaga od KZRKiOR spłaty swoich wierzytelności. - Informuję tylko, że nie ma drugiego takiego wariata w tym kraju, który finansowałby organizację z własnych pieniędzy - mówi i dodaje: - Niczego nie ukradłem, tylko dawałem, wspomogłem, załatwiłem. A to jest piękna rzecz - dać, a nie ukraść. Do nagrody Nobla powinienem kandydować! Proszę mnie za przykład stawiać, a nie pod pręgierz na podstawie fałszywych i podłych pomówień.
Skąd wziął 3,7 mln zł dla związku?
- Ze sprzedaży paru hektarów ziemi. I z kredytu bankowego. Okazało się, że albo zamykamy firmę na klucz, albo staram się o pieniądze. Każdego roku zarząd kwitował pożyczkę ode mnie - czy to było 200 tysięcy, czy 500 tysięcy złotych-twierdzi Serafin.
Więcej zyskał niż stracił
Pierwszą, ale nie jedyną ofiarą zadłużenia został wiceprezes KZRKiOR Wiesław Domian, któremu komornik zabrał 34 tys. zł. Na tym nie koniec. Domian w drugiej połowie kwietnia otrzymał kolejny, trzeci już tytuł egzekucyjny, nie chce jednak zdradzić, na jaką kwotę. Teraz nie ma za co kupić nawozów, paliwa, części zamiennych, dlatego poprosił o pomoc dwie olsztyńskie kancelarie prawnicze, które pracują nad tym, aby odpowiedzialność za długi związku ponosili nie tylko członkowie prezydium, także całego zarządu i komisji rewizyjnej.
- Pożyczyłem związkowi miliony złotych i nikt się nade mną nie lituje, a jak Domiana trafiło, to robi awanturę i czuje się pokrzywdzony, chociaż dużo więcej skorzystał na członkostwie w krajowym związku niż teraz stracił- dziwi się Serafin. - Zasiada w różnych gremiach, gdzie go desygnowałem, bierze diety, a jego żona i dzieci jeżdżą jako wychowawcy na kolonie dla dzieci rolników, żeby sobie trochę zarobić.
Nie tylko oni. - Członkowie prezydium podpisywali dokumenty niemalże w ciemno, bo mają dług wdzięczności wobec Serafina - zdradza Henryk Sobczak, prezes Wojewódzkiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Bydgoszczy. - Prawie każdy z nich został umieszczony przez prezesa w radzie nadzorczej lub radzie społecznej KRUS, ANR czy ARiMR. Otrzymywali dobre wynagrodzenie, więc przymykali oko na wybryki Serafina. Prezes Sobczak przypomina, że członkami zarządu krajowego związku są głównie osoby mające ponad 65 lat. - Przyjeżdżają do Warszawy, Serafin stawia im dobrą kolację, zaprasza jakiś zespół artystyczny, jest miło i nie trzeba przejmować się decyzjami prezesa. W naszym związku konieczna jest zmiana pokoleniowa - nie ma wątpliwości.
Ścigają ich komornicy
Póki co jednak, komornik z urzędu skarbowego zajął też pieniądze na koncie Bogusława Włodarczyka, byłego wiceprezesa związku, który przyznaje, że zadłużenie dotyczy niezapłaconego do 2008 r. VAT, ale nie chce podać kwoty. Zapowiada, że będzie się odwoływał. W marcu podobne zawiadomienie dostała Antonina Kowalska-Korban, także była wiceprezes związku, która już złożyła odwołanie w tej sprawie i dla dobra postępowania nie chce się na razie na ten temat wypowiadać.
Pismo z I US w Warszawie, które nakazuje zapłatę 203 tys. zł zaległego VAT z odsetkami trafiło do Wojciecha Szczęsnego Zarzyckiego, wieloletniego działacza KZRKiOR i byłego posła na Sejm RP. Zobowiązanie dotyczy kilku miesięcy z lat 2008-10. Jak mówi Zarzycki, urząd powołuje się na prawo spółek handlowych i na odpowiedzialność członków zarządu za zobowiązania, z których nie może wywiązać się prezes zarządu. - W decyzji urzędu skarbowego wielokrotnie występuje słowo spółka i zarząd, a ja przecież nie działałem w spółce - dziwi się poseł i podkreśla, że nigdy nie pobierał żadnego wynagrodzenia za swoją pracę. Ani diet. Nie rozumie też, dlaczego cała odpowiedzialność za długi spadła na członków prezydium, które jest organem wykonawczym zarządu kółek, skoro w piśmie urząd skarbowy powołuje się na odpowiedzialność zarządu. A ten w KZRKiOR liczy aż 93 osoby. Domyśla się, że urząd poszedł po linii najmniejszego oporu i skorzystał z danych Krajowego Rejestru Sądowego, gdzie znajduje się 21 nazwisk członków prezydium i komisji rewizyjnej.
Podczas posiedzenia zarządu kółek 15 kwietnia jego członkowie zaproponowali kandydata na nowego prezesa KZRKiOR. Zgodził się nim zostać Jacek Bogusławski - przedsiębiorca, prezes Rejonowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Piotrkowie Trybunalskim
Aby uwolnić się od zobowiązania, Zarzycki musiałby wskazać mienie związku, które po egzekucji zaspokoiłoby zaległości podatkowe. Jednak -jak twierdzi - nie wie, co wskazać. - Nigdy nie byłem upoważniony do żadnych operacji finansowych. Nie podpisywałem dokumentów ani sprawozdań. Nie wiedziałem też 0 długach - zapewnia. Zarzycki złożył skargę na upomnienie US do Izby Skarbowej w Warszawie. 22 kwietnia otrzymał informację, że jest ona zasadna, dlatego skieruje sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, aby ten ostatecznie rozstrzygnął sprawę.
Nie po raz pierwszy poseł Zarzycki otrzymał wezwanie do zapłaty VAT, z którym zalega KZRKiOR. W 2010 r. US zwrócił się do niego o uregulowanie długu za grudzień 2004 i kilka miesięcy 2006 r. w wysokości 98 tys. zł. Podobnie jak teraz, były poseł pisał do US, IS, aż w końcu prezes Serafin w marcu 2013 r. spłacił należność. Zarzycki myślał, że to koniec jego problemów, ale był w błędzie. - Gdybym wiedział, że podatki nie będą regulowane w terminie, wcześniej zrezygnowałbym z funkcji członka prezydium. Przecież nie jestem wariatem, nie uczestniczyłbym w czymś, na co nie mam wpływu - mówi rozżalony. Były parlamentarzysta przestał być członkiem zarządu i prezydium związku dopiero 4 listopada 2010 r.
Machloje prezesa spłaci wiceprezes?
Funkcji wiceprezesa związku nie porzucił Wiesław Domian, choć, jak przyznaje, wiedział, że związek ma długi: - Prezes Serafin zapewniał nas jednak, że panuje nad sytuacją, wie, jak z zadłużenia wyjść, ma pomysły. Uspokajał ludzi, otumaniał i wprowadzał w błogi nastrój. A teraz jako jedyny z obecnych członków prezydium mam zajęcia komornicze. Ponieważ prezes Serafin nie ma zamiaru spłacać długów, pozostali myślą, że ja to zrobię. Otóż nie - zapowiada i zastanawia się, dlaczego komornicy próbują z jego majątku ściągnąć należności?
No właśnie, dlaczego? - Pewnie dlatego, że do mojego Urzędu Skarbowego w Kętrzynie Serafin wysłał pismo (otrzymałem je do wiadomości) z prośbą, aby urząd nie zajmował mi pieniędzy na koncie, ani ruchomości, ponieważ mam duże gospodarstwo, sto krów, maszyny, ciągniki. Wszystko dokładnie wyszczególnione. Komornik powiedział: wyłożył nam pana na tacy. Serafin mnie podkablował do urzędu skarbowego, bo myśli, że swoje machloje i malwersacje spłaci moim majątkiem. Na pewno tak nie będzie! - odgraża się Domian.
- Wiesław Domian przez ostatnie 10 lat był moją prawą ręką, przez sześć lat, od 2004 do 2010 roku, był skarbnikiem krajowego związku, od 2010 roku jest wiceprezesem i znane są mu wszystkie dokumenty finansowe, podpisywał większość aktów notarialnych. To nie moja wina, że urząd skarbowy zniósł solidarną odpowiedzialność członków zarządu i zajął konto tylko Domianowi. Oczywiście, obiecuję, że spłacę tę należność i będzie to mój wielki sukces - powiedział nam Serafin 27 kwietnia.
Prezes zawieszony
Wiceprezes Domian z kilkoma członkami zarządu kółek zaczął działać 31 marca, kiedy zwołał posiedzenie prezydium w siedzibie KZRKiOR. Po jego zakończeniu zorganizował konferencję prasową, na której poinformował dziennikarzy o zajęciach komorniczych. Podczas tego posiedzenia odbyło się głosowanie nad wnioskiem o zwołanie na 15 kwietnia zebrania zarządu, który miał zdecydować o losach Serafina.
Prezes kółek natychmiast odparował, że marcowe posiedzenie odbyło się niezgodnie ze statutem, dlatego głosowanie i decyzje, które na nim zapadły uznał za nieważne. Zwrócił się nawet po opinię prawną do prof. Marka Chmaja z Kancelarii Radcowskiej Chmaj i Wspólnicy, który też uznał na podstawie regulaminu zarządu, że posiedzenie prezydium zarządu może zwołać tylko prezes. Jeśli jest nieobecny, wówczas ma do tego prawo wiceprezes. Jednak taka sytuacja nie zaistniała. „Posiedzenie Prezydium Zarządu 31 marca 2015 roku nie mogło się odbyć, ponieważ nie zostało zwołane w sposób zgodny z postanowieniami regulaminu zarządu. W związku z powyższym podjęte podczas tego posiedzenia uchwały należy uznać za nieistniejące" - czytamy w opinii prof. Chmaja.
Na drugie „nieważne" posiedzenie w połowie kwietnia przyjechało tylko 28 członków zarządu. Tymczasem statut kółek rolniczych mówi, że aby odwołać prezesa potrzeba co najmniej połowy członków zarządu (47), którzy podejmą decyzję co najmniej 3A głosów. Zabrakło więc quorum. - Wiele koleżanek i kolegów zniechęcił do przyjazdu prezes Serafin, część została przez niego wprowadzona w błąd, część zastraszona - przekonuje wiceprezes Domian. I chociaż nie udało się odwołać Serafina ze stanowiska prezesa, zawieszono go w pełnieniu obowiązków. Sześć wojewódzkich związków złożyło także wnioski formalne o odwołanie szefa kółek. - Było to też pierwsze posiedzenie zarządu, na którym dyrektor generalny związku Jan Grygieńć przedstawił skalę zadłużenia kółek. Członkowie chyba wreszcie zrozumieli, że długi są ogromne i rzutują na nas wszystkich, na prezydium, na zarząd, na organizację w całej Polsce -stwierdziła Maria Łakoma, pierwsza wiceprezes związku.
21-22 maja odbędzie się posiedzenie zarządu, tym razem zwołane przez Serafina, na którym odbędzie się m.in. głosowanie w sprawie jego odwołania. - Nie zamierzam zrezygnować ze stanowiska, tylko dlatego, że parę osób jest przeciwko mnie. To hucpa polityczna rozkręcona przez trzech kolegów żądnych władzy. Walka wewnątrz związku, osobiste porachunki - uważa Serafin i dodaje: - Kadencja prezesa kończy się w listopadzie, wtedy odbędą się kolejne wybory. Zamierzam je wygrać. Po to mnie wybrano, żebym ten związek utrzymał przy życiu.
Jest honorowy - To państwo w państwie - mówi 0 sposobie funkcjonowania kółek pod wodzą prezesa Serafina wiceprezes Włodzimierz Wiertek i wylicza: - Jako członkowie prezydium nie wiemy, kto jest upoważniony do przelewania pieniędzy. Kto jest odpowiedzialny za pożyczki oraz ich spłatę. Za opłacanie podatków. Ile osób, na jakich stanowiskach i za jakie wynagrodzenie pracuje w kółkach. Niejasne są dla nas powiązania kółek ze SKOK Wołomin. Nie chcę już mówić o przejęciu akcji telewizji rolniczej TVR przez Serafina. Były prezes Centrum Informatycznego Kółek Rolniczych twierdzi, że 5 procent udziałów telewizji zniknęło z kółek 1 trafiło do córki prezesa.
- Udziały zniknęły z kółek? Nieprawda! - oburza się Serafin i opowiada swoją wersję wydarzeń: - Założyłem spółkę telewizyjną TVC - to była moja prywatna firma będąca właścicielem TVR, w której miałem 100 procent udziałów. Po jakimś czasie nowy inwestor przejął 60 procent udziałów, a ja po 5 procent udziałów za symboliczne 50 złotych sprzedałem Centrum Informatycznemu Kółek Rolniczych oraz Fundacji Rozwoju Wsi i Rolnictwa Imienia Norberta Aleksiewicza, zależnym od krajowego związku. Z własnego majątku taki prezent zrobiłem! Po roku inwestor podniósł kapitał zakładowy o milion złotych, więc udziałowcy musieliby dopłacić po 50 tysięcy złotych. Spółka i fundacja nie miały takich pieniędzy. Dlatego prezydium krajowego związku, oba zarządy oraz obie rady nadzorcze podjęły uchwałę, na mocy której odkupiłem ich udziały po 200 tysięcy złotych. Żeby nie było podejrzeń, że za darmo dostałem. A przecież mogłem je odkupić po 50 złotych. Zapłaciłem więcej niż wynosił początkowo kapitał spółki, bo jestem honorowy.
Bez niedociągnięć?
Nie udało nam się skontaktować z Jerzym Jurkiewiczem, przewodniczącym komisji rewizyjnej związku, ale Aleksander Olejniczak, członek komisji twierdzi, że długi pochodzą z dawnych lat-jego zdaniem organizacja przejęła 3 mln zł (plus odsetki) zobowiązań po poprzednim prezesie Januszu Maksymiuku. Poza tym 6 mln zł związek wyłożył na zorganizowanie biura w Brukseli, a w latach 2006-07 Krajowa Rada Izb Rolniczych nie przelała części środków należnych kółkom jako dotacja na działalność w organizacjach ponadnarodowych, co jeszcze bardziej zwiększyło zadłużenie. Jak twierdzi Olejniczak, nie wszystkie związki regionalne płacą składki na KZRKiOR.
Skąd się wzięło zadłużenie u 189 firm? Henryk Sobczak uważa, że część z nich to podmioty, które trzy lata temu były zaangażowane w zorganizowanie obchodów 150-le-cia KZRKiOR. Jego zdaniem, mimo że związek otrzymał na ten cel dofinansowanie z ministerstwa rolnictwa, to nie wszystkie zamówione usługi zostały opłacone.
Ale największe długi powstały wcześniej - w 2008 r., kiedy Serafin zorganizował w Polsce Światowy Kongres Rolników IFAP. - Miał jakieś zapewnienia finansowania czy dofinansowania imprezy, nie tylko z budżetu państwa, także od sponsorów. Później okazało się, że te pieniądze nie wpłynęły lub się rozeszły i firmy, które przygotowywały kongres zostały bez pieniędzy -mówi prezes Sobczak.
- Ten dług wynika z nieodpowiedzialności członków prezydium - zrzuca winę na zarząd Olejniczak. - Od czego oni są, czego pilnowali? Niektórzy wypierają się swoich podpisów pod uchwałami z posiedzeń prezydium. A zarząd? Po co się zbiera? Przecież na jakiejś podstawie udzielane jest co roku absolutorium - dodaje, ale zaraz przyznaje, że w ostatnich latach zarząd nie akceptował bilansu związku ze względu na brak dochodów. Na czym więc opierała komisja rewizyjna - Niczego nie ukradłem, tylko dawałem, wspomogłem, załatwiłem. A to jest piękna rzecz - dać, a nie ukraść. Do nagrody Nobla powinienem kandydować! Proszę mnie za przykład stawiać, a nie pod pręgierz na podstawie fałszywych i podłych pomówień - mówi Władysław Serafin wniosek o udzielenie absolutorium? Jak twierdzi Olejniczak, na rocznym rozliczeniu, które przygotowywało biuro KZRKiOR. - Przeglądaliśmy to wszystko i nie dopatrywaliśmy się niedociągnięć-stwierdza, nie pamiętając o tym, że ma wątpliwości co do oryginalności podpisów pod uchwałami prezydium. I informuje, że dwa lata temu komisja rewizyjna uczestniczyła w kontrolach wykorzystania dotacji na działalność kółek w organizacjach ponadnarodowych UE. - Pierwszy i trzeci urząd skarbowy, CBA i NIK nie dopatrzyły się rażących błędów, więc my też nie - mówi.
Z konta związku na prywatne
Kontrole w związku przeprowadzały nie tylko urzędy skarbowe, ale też Urząd Kontroli Skarbowej, który stwierdził nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy z dotacji w latach 2011-12. Kontrolerzy odkryli przede wszystkim, że Serafin przelewał pieniądze z dotacji na prywatne konta, z których dopiero po kilku miesiącach regulował zobowiązania względem COPA-COGECA. Mieli także zastrzeżenia do niektórych wydatków, np. za catering, bilety, hotele, paliwo. Prezes nie potrafił udowodnić, że były one związane z działalnością w Brukseli.
Pierwszy Urząd Skarbowy postawił natomiast Serafinowi zarzuty karno--skarbowe za nieskładanie sprawozdań finansowych od 2006 do 2010 r.
CBA pojawiło się w kółkach w związku z inną sprawą, prowadzoną przez Prokuraturę Rejonową Katowice - Południe, dotyczącą podejrzenia sfałszowania i antydatowania umowy pożyczki na kwotę 1,7 mln zł, jakiej Serafin rzekomo udzielił związkowi. Funkcjonariusze przyszli do siedziby związku po dokumenty w tej sprawie. Katowicka prokuratura jednak umorzyła śledztwo wobec braku znamion czynu zabronionego, bowiem pod umową pożyczki podpisali się wiceprezesi związku.
Bawi się w Brukseli - Komisja rewizyjna zbiera się rzadko, a jeśli już jest zwoływana, to uczestniczy w niej około 20 procent członków. Z tego co wiemy, to pracownicy biura, pewnie przy udziale prezesa, piszą sprawozdania komisji i wnioski o udzielenie absolutorium -twierdzi Krzysztof Banasiak, prezes RZRKiOR w Łodzi. - Sprawozdanie przedstawia prezes Serafin, czasem księgowa i później są pytania. Jeśli rzeczowe, prezes Serafin nie pozwala ich zadawać. Ma na sali swoich ludzi.
Banasiak informuje też, że dług pozostawiony przez Maksymiuka, nie ma nic wspólnego ze zobowiązaniami jakich „dorobił się" na stanowisku prezesa Serafin. A stwierdzenie, że związek musiał łożyć na biuro w Brukseli i nie otrzymał części dotacji od KRIR nazywa demagogią powtarzaną przez prezesa KZRKiOR: - Biuro związku w Brukseli było zabawką Serafina, miał gdzie jechać, żeby się dobrze zabawić.
- Komisja rewizyjna co roku wmawia członkom zarządu, że wszystko jest w porządku i możemy przegłosować wniosek o udzielenie prezesowi absolutorium. Twierdzę, że nie jest w porządku, dlatego na piśmie zwracałem się do Władysława Serafina o udostępnienie dokumentów, bo jako członek zarządu zatwierdzam sprawozdania finansowe. Prezes odpowiadał, że udostępni dokumenty tylko komisji rewizyjnej. Dlaczego w takim razie Olejniczak ma pretensje do zarządu? - pyta Banasiak, który nie zgadza się również ze stwierdzeniem, że związek nie ma pieniędzy na audyt. - Na posiedzeniu zarządu w 2012 lub w 2013 roku kolega Jacek Bogusławski powiedział, że musimy w końcu sprawdzić finanse związku i że zapłaci za audyt, jeśli przeprowadzi go firma z uprawnieniami, którą sam wybierze. Ta propozycja jednak nie przeszła. Dwa lata temu zaproponowaliśmy również, że powołamy komisję składającą się z przedstawicieli wojewódzkich związków. Uznano, że to nie jest ciało statutowe - przypomina Banasiak.
Eksmisja za długi
Prezes Serafin nie tylko nie płacił fiskusowi, ZUS-owi czy usługodawcom. W 2004 r. w imieniu KZRKiOR podpisał umowę na wydanie indywidualnych kart kredytowych dla kierownictwa związku i jednej karty Travel Account, z której miał pokrywać koszty podróży. Kiedy po kilku miesiącach powstał na nich debet okazało się, że kółka nie mają pieniędzy, żeby go spłacić. Firma, która była właścicielem kart oszacowała, że związek jest jej winny 330 tys. zł. Sprawa trafiła wówczas do sądu i została rozstrzygnięta na korzyść poszkodowanego, ale komornik nic nie odzyskał, ponieważjuż wówczas związek był niewypłacalny.
Szef kółek nie wywiązywał się także z opłat związanych z funkcjonowaniem biura. Do 2007 r. organizacja mieściła się w budynku Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ale w końcu została stamtąd wyeksmitowana, ponieważ zalegała z opłatami - wraz z odsetkami dług wynosi teraz 2 mln zł. Jak twierdzi dyrektor instytutu prof. Andrzej Kowalski, zaległości obejmują ok. 12 lat, a więc także okres przed objęciem prezesury przez Serafina. lERiGŻ niejednokrotnie kierował sprawę do sądu i zawsze uzyskiwał korzystne wyroki, w tym również decyzję o eksmisji, ale z jej wykonaniem było gorzej. Prof. Kowalski przypomina, że Serafin nieraz utrudniał jej przeprowadzenie, zwołując na dzień, w którym została zaplanowana protest rolników. Poza tym w sądzie udowadniał, że związek nie ma majątku. W końcu udało się wyeksmitować kółka, instytut nie odzyska jednak długu, ponieważ uległ przedawnieniu.
Serafin nie płacił także za najem biura przy ul. Solec. Nie dowiedzieliśmy się, ile dokładnie wynoszą zobowiązania szefa kółek, ale powiedziano nam, że są znaczące. Właściciel budynku zamierza oddać sprawę do sądu.
Od 2005 r. pieniędzy od Serafina domaga się także Stefan Warcholak, właściciel ośrodka wczasowego w Mrzeżynie, w którym kolonie spędzały dzieci rolników. Pobyt był dofinansowany z Funduszu Społecznego Ubezpieczenia Rolników. Jak twierdzi właściciel ośrodka, Serafin nie zapłacił mu 29 tys. zł (z odsetkami 50 tys. zł), mimo że w 2008 r. wygrał sprawę przed sądem w Szczecinie. - Dwa czy trzy lata temu zapłacił cztery tysiące złotych, po długiej walce i awanturze - mówi Warcholak.
Jan Kozak, prezes WZRKiOR w Szczecinie twierdzi, że krajowy związek ma obecnie 150 zajęć komorniczych, a 25 kancelarii prawnych prowadzi windykacje. Rozwiązaniem byłoby ogłoszenie upadłości związku, jednak ze względów prawnych jest to niemożliwe, ponieważ KZRKiOR został powołany ustawą o społeczno-zawodowych organizacjach rolników. Dlatego może go rozwiązać tylko Sejm RP. - Struktura organizacyjna KZRKiOR nie przystaje do obecnych przepisów podatkowych, ponieważ zarząd nie może zgłosić w sądzie wniosku o ogłoszenie upadłości, co dyskryminuje członków zarządu i czyni ich bezbronnymi w porównaniu z zarządami spółek prawa handlowego - uważa Zarzycki.
Wiceprezes KZRKiOR Włodzimierz Wiertek: - Przedsiębiorca, który dopuściłby się takich zaległości w opłatach podatków i składek ZUS byłby od razu skazany, a w kółkach nikomu włos z głowy nie spadł. Dziwię się, że dotychczas organy ścigania z mocy prawa nie wszczęły postępowania. Nie mamy zamiaru tego tolerować ani firmować, ale sami nie jesteśmy w stanie niczego wyjaśnić, dlatego liczymy na prokuraturę.
Alicja Siuda Małgorzata Felińska Fot. Tytus Żmijewski
  1   2   3   4   5   6   7   8


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna