Warszawa czerwiec 2010 Numer 6 Ks. Jerzy patronem sprawiedliwości społecznej



Pobieranie 179.73 Kb.
Strona1/3
Data08.05.2016
Rozmiar179.73 Kb.
  1   2   3
Serwis ORRK

Biuletyn liderów i asystentów ruchów oraz stowarzyszeń katolickich

Warszawa czerwiec 2010 Numer 6

Ks. Jerzy patronem sprawiedliwości społecznej
„Świadectwo Księdza Jerzego jest dziś bardzo aktualne. Dziś także przecież trzeba stanowczo stawać w obronie prawdy, godności człowieka oraz ewangelicznych wartości. Dziś także trzeba w Polsce jednoczyć ludzi wokół spraw najważniejszych. Trzeba uwalniać się od nienawiści i budowania murów, które dzielą, a zło dobrem zwyciężać.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko pokazał nam świadectwem swego życia, że autentycznie przeżywana wiara rodzi postawę zatroskania o dobro innych ludzi. Jako kapelan Solidarności nie był obojętny na kłamstwo, biedę, krzywdę, niesprawiedliwość. W ten sposób stał się swego rodzaju patronem sprawiedliwości społecznej w naszym kraju. Nauczanie i postawa Księdza Jerzego uwrażliwiają nas dzisiaj na współczesne formy wyzysku i złego traktowania ludzi słabych, biednych i bezrobotnych.”

(z Listu pasterskiego Episkopatu Polski przed beatyfikacją Sługi Bożego Księdza Jerzego Popiełuszki)

Ks. prof. dr hab. Antoni Lewek (UKSW)


Maryja Królowa Polski w życiu i posłudze pastoralnej ks. Jerzego Popiełuszki
Wstęp

6 czerwca 2010 roku – to historyczny dzień beatyfikacji Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki, kapłana, który po 12 latach duszpasterzowania osiągnął palmę męczeństwa, a przez 25 minionych lat doznawał i doznaje niezwykle żywego kultu, czego przejawem są m. in. następujące fakty: 18 milionów osób z kraju i zagranicy nawiedziło jego Grób w Warszawie (był wśród nich także Jan Paweł II w 1987 r.1), jego imię nadano ulicom i placom w ponad 80 miastach Polski i za granicą, został patronem kilkudziesięciu szkół, setek stowarzyszeń i instytucji, postawiono ponad 70 jego pomników w Polsce i 8 za granicą (USA, Kanada, Francja, Norwegia, Argentyna), wmurowano 135 tablic pamiątkowych, wydano ponad 150 tytułów książek i broszur w języku polskim i ponad 50 w językach obcych. Napisano o nim jako kapłanie, człowieku, społeczniku, duszpasterzu, kaznodziei, kapelanie „Solidarności”, prawdziwym męczenniku chrześcijańskim i kandydacie na ołtarze około 60 prac magisterskich, niezliczoną ilość artykułów i tekstów publicystycznych. Opublikowano wiele biografii, analiz jego osobowości i duchowości2.

Wydaje się, że do całokształtu obrazu Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki warto i trzeba jeszcze dołączyć syntetyczną prezentację jego relacji do Matki Bożej, duchowej więzi z Nią, jego pobożności maryjnej i kaznodziejstwa mariologicznego. Niniejsze opracowanie jest próbą takiej prezentacji pod powyższym tytułem.

Zauważmy na wstępie, że szczególnym źródłem natchnienia w życiu duchowym i w działalności pastoralnej byli dla ks. Jerzego trzej wielcy czciciele Matki Bożej: św. Maksymilian Kolbe, Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński i Ojciec Święty Jan Paweł II. Te trzy Postacie odgrywały w jego życiu wyjątkową rolę, wywierały wielki wpływ na niego. Będąc jeszcze dzieckiem, czytał z dużym zainteresowaniem artykuły w miesięczniku franciszkańskim „Rycerz Niepokalanej”, zwłaszcza te o męczenniku o. Maksymilianie Kolbe. Jego osoba bardzo go pociągała. Całe zaś dorosłe życie był również pod dużym wpływem ks. Prymasa Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła II. Ich niezwykle żywy kult Matki Bożej Królowej Polski oraz częste ukazywanie Jej zbawiennej roli w dziejach naszego narodu były dla ks. Jerzego silną inspiracją, wzorem i motywem do naśladowania.

Spróbujmy zatem scharakteryzować duchową więź ks. Jerzego z Matką Bożą, jego osobistą pobożność maryjną, miejsce i znaczenie Maryi Królowej Polski w słynnych kazaniach religijno-patriotycznych oraz jego związki z Jasną Górą, w szczególności zainicjowanie pielgrzymek ludzi pracy do tej duchowej stolicy Polski i głównego sanktuarium maryjnego w naszej Ojczyźnie.

Matka Boża w życiu osobistym ks. Jerzego

Z licznych życiorysów ks. Jerzego Popiełuszki, jakie opublikowano po jego śmierci męczeńskiej i w związku z procesem beatyfikacyjnym, dowiadujemy się, że od dzieciństwa aż po ostatnie godziny życia jego religijność była przepojona żywym kultem i miłością do Matki Bożej. Tę pobożność maryjną czerpał z domu rodzinnego, gdzie cała rodzina zbierała się przy małym ołtarzyku z figurą Matki Bożej i klękała do wspólnego pacierza. W środy i soboty dodatkowo odmawiano Litanię do Matki Bożej. Alek3 znał na pamięć prawie wszystkie wezwania Litanii Loretańskiej, śpiewanej podczas nabożeństw majowych, w których jako gorliwy ministrant codziennie uczestniczył. Znał też tajemnice różańca, odmawianego w domu przez cały rok4.

Tak więc z domu rodzinnego wyniósł ks. Jerzy głębokie przywiązanie do odmawiania modlitwy różańcowej, którą zawsze prowadziła jego matka, nawet wtedy, gdy był już księdzem i na krótko odwiedzał rodzinę. Śpiewano też w domu Godzinki i Anioł Pański5. Gdy miał 12 lat, przeżywał w 1959 r. niezwykłe wydarzenie w suchowolskiej parafii: Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, poprzedzone kilkudniowymi rekolekcjami. Związane z tym uroczyste nabożeństwa maryjne pogłębiły niewątpliwie jego cześć i miłość do Matki Bożej6.

Matka Alka wspomina, że gdy był on w szkole średniej, nauczycielka języka rosyjskiego upominała ją, żeby syn Alek po lekcjach szkolnych nie wstępował tak często do kościoła. Groziła nawet, że za to może mieć obniżony stopień z zachowania7. Alek zapewne rozważał wówczas na modlitwie w kościele swoje powołanie kapłańskie, którego początki objawiły się, gdy już we wczesnym dzieciństwie znalazł u swej babci egzemplarze „Rycerza Niepokalanej” i czytał je. Fascynowała go postać o. Maksymiliana Kolbego. Zaczął go z czasem uważać za swój ideał i za symbol człowieka wolnego mimo zewnętrznego zniewolenia. Pierwotnie zamierzał nawet wstąpić do zakonu franciszkanów w Niepokalanowie8.

Po maturze w 1965 r. zgłosił się jednak do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie, gdzie mógł także pielęgnować i pogłębiać swą pobożność maryjną. Jej przejawem, oprócz wspólnych codziennych modlitw kleryckich do Matki Bożej, było na przykład to, że 16 października 1966 roku, przed uroczystością obłóczyn, czyli założenia sutanny, Alek i inni alumni poszli, jeszcze w świeckich ubraniach, na górny taras ogródka seminaryjnego, gdzie przed figurą Matki Bożej zrobili sobie ostatnie zdjęcie „na cywila". Było to zresztą ulubione miejsce kleryków do zdjęć grupowych - razem z Matką Bożą. Łaciński napis na cokole posągu: Monstra Te esse Matrem (Okaż się nam Matką) wskazywał, kim była Maryja dla wszystkich kleryków, którzy często się do Niej zwracali, a od swego biskupa, księdza Prymasa, uczyli się „stawiać wszystko na Maryję"9.

Wkrótce po obłóczynach - w końcu październiku 1966 r. - 19-letni wówczas kleryk Alek został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w Bartoszycach10. I tu wykazał znowu swoje głębokie przywiązanie do Matki Bożej i do modlitwy różańcowej. Był za to niejednokrotnie szykanowany przez dowództwo wojskowe. Sam tak napisał o tym w liście do ks. Czesława Miętka, ojca duchownego w warszawskim seminarium: „Zaczęło się od tego, że dowódca plutonu kazał mi zdjąć z palca różaniec na zajęciach przed całym plutonem. Odmówiłem, czyli nie wykonałem rozkazu. A za to grozi prokurator. Gdybym zdjął, wyglądałoby to na ustępstwo. Sam fakt zdjęcia to niby nic takiego. Ale ja zawsze patrzę głębiej. Wtedy tenże dowódca rozkazał mi, żebym poszedł z nim do wyższych władz”11. Rzeczywiście poszedł i został dotkliwie ukarany ostrą „musztrą żołnierską”12.

Alek był też organizatorem wspólnych modlitw w jednostce wojskowej. Tak o tym wspominał obecny biskup Jan Zając z Krakowa w swoim kazaniu podczas Mszy św. u Grobu ks. Jerzego w 20. rocznicę jego męczeństwa: „Okazało się, że on, chociaż dwa lata młodszy ode mnie, nie tylko wiekiem, ale i studiami - ja z 4. roku zostałem wzięty - ma niezwykłą świadomość tego, co się tam z nami w Bartoszycach dzieje, a raczej ma dziać. Wyraźnie, w ciągu krótkiego czasu, uświadomił mi więcej, aniżeli wiedziałem dotychczas, choćby od przełożonych, którzy u nas w Krakowie za bardzo o tym nie wiedzieli. Chcę powiedzieć o jego odwadze. Bo było rzeczywiście znakiem dużej odwagi, gdy wieczorem na sypialni zwrócił się do kolegów: Odmówimy różaniec, nie bacząc, że obok na łóżkach leżeli też inni żołnierze, wcale nie klerycy, i nie wiadomo czy wierzący, czy pobożni. Usiedliśmy na swoich łóżkach, zwróceni do siebie twarzą, on na palcu miał jakiś dziwny pierścionek-obrączkę. Pierwszy raz u niego widziałem taki różaniec, maleńki - dziesiątek różańca, nakładany na palec, który dzisiaj jest powszechnie znany. A wtedy on otrzymał go od Księdza Prymasa, gdy odchodził do wojska. I na tym różańcu modliliśmy się tego dnia i w kolejne dni. Tamci żołnierze odwracali się plecami, lub czytali coś”13.

Oto jeszcze inne świadectwa. Władysława Zaczyńska, pracująca w bibliotece jednostki wojskowej w Bartoszycach i dość dobrze znająca nazwiska żołnierzy wypożyczających książki, wspomina, że Popiełuszko kilka razy w miesiącu przychodził do biblioteki po książki o tematyce psychologicznej - bo religijnych nie było, ale nieraz przemycała mu takie od ks. proboszcza Adolfa Setlaka14. Popiełuszkę do dziś ma w pamięci jako spokojnego, zamyślonego. Widziała go też z okna biblioteki, jak chodził z różańcem w ręku i się modlił15. Podobnie kolega z wojska, ks. Wacław Wasiński opowiada, że różaniec był ulubioną modlitwą Alka. Zachęcał do niej również kolegów. Wspomina: „Kiedy wracaliśmy ze stołówki po obiedzie, mieliśmy chwilę czasu wolnego. Wtedy Alek siadał na metalowym krześle przy łóżku, brał do ręki różaniec i głośno zaczynał odmawiać kolejne tajemnice. A my do niego się przyłączaliśmy. Gdy zauważył to kapral, zarządzał zbiórkę przed blokiem, kazał sprzątać toalety, korytarze, klatki schodowe. Innym razem Alek nie pozwolił sobie zdjąć medalika z szyi”.16

19 stycznia 1967, w liście do ojca duchownego seminarium warszawskiego żołnierz Alek informował: „Wspólną modlitwę praktykujemy w dalszym ciągu, wspólny różaniec, w piątek droga krzyżowa - a w święta recytowana Msza święta”17. 26 czerwca 1967 r. napisał do swojego ojca Władysława długi list, w którym polecał go Matce Bożej: „Kochany Tatusiu, z okazji Imienin, przesyłam moc szczerych, serdecznych życzeń. Dużo szczęścia, radości, uśmiechu i wiele radosnych chwil w życiu. Niech Bóg Wszechmocny i Matka pięknej Miłości, błogosławią Ci, Tatusiu, w życiu"18.

Kleryk Alek po odbyciu 2-letniej służby wojskowej powrócił oczywiście do warszawskiego seminarium, gdzie kontynuował studia. Po ich ukończeniu przyjął w dniu 28 maja 1972 r. upragnione święcenia kapłańskie z rąk ks. kardynała Wyszyńskiego. Podczas wspólnego obiadu w stołówce seminaryjnej neoprezbiter Jerzy Popiełuszko wysłuchał z przejęciem przemówienia ks. Prymasa, który zachęcał nowo wyświęconych do oddania się opiece Matki Bożej, mówiąc m. in.: „Wasz związek z Maryją powinien być jak najżywszy. Bo wy, tak jak Ona, ciągle będziecie stawali przy kołysce betlejemskiej rodzącego się nowego życia w Kościele, i na drodze apostolskiej zwiastunów Dobrej Nowiny, i pod krzyżem też pewnie nieraz staniecie, i w Wieczerniku Zielonych Świąt, gdzie płoną ognie Boże. Wszędzie, gdzie będziecie, spotkacie Matkę Chrystusową. Ona was zawsze doprowadzi do swojego Syna”19.

Pamiętając o tym prymasowskim pouczeniu, ks. Jerzy w ciągu swych 12 lat posługi kapłańskiej bardzo czcił i kochał Matkę Bożą, odmawiał regularnie różaniec, różańcem obdarowywał też innych (na wzór Ojca Świętego), a jego ostatnią publiczną modlitwą, krótko przed śmiercią męczeńską, było prowadzone przezeń nabożeństwo różańcowe 19 października 1984 r. w Bydgoszczy. Dodajmy, że również słynny Grób ks. Jerzego w Warszawie na Żoliborzu ma kształt różańca, złożonego z dużych kamieni okalających kurhan grobowy20.

Wspomnijmy jeszcze o niektórych znamiennych zachowaniach i wydarzeniach z kapłańskiego życia ks. Jerzego, świadczących o jego serdecznej czci i miłości do Matki Bożej. W jego mieszkaniu na głównej ścianie wisiał wielki obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, Królowej Polski. Gdy otrzymał kiedyś w prezencie kolorowy, perski dywan, natychmiast przekazał go do kaplicy Matki Bożej w kościele Św. Stanisława Kostki21. Były przewodniczący NSZZ „Solidarność” Huty Warszawa, inż. Karol Szadurski wspomina i pokazuje „prezent od księdza Jerzego: różaniec na palcu, w formie obrączki. Na nim modlił się w trudnych chwilach. Także na procesie” sądowym, w którym został skazany na więzienie za organizowaniu strajku w Hucie Warszawa22.

W dniu ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, 13 grudnia 1981 r., ks. Jerzy odważnie brał udział – mimo oficjalnego zakazu wszelkich zgromadzeń – w procesyjnym przeniesieniu peregrynującego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej z parafii Św. Stanisława Kostki do sąsiedniej parafii Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu23. W latach 1975-78 był wikariuszem w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Aninie k. Warszawy, gdzie nie tylko nauczał wiernych o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Patronki parafii, ale wciąż pielęgnował swą pobożność maryjną, odmawiając codzienny różaniec.

Pracując od 1980 r. w parafii Św. Stanisława Kostki w Warszawie, napisał w swoim dzienniczku na początku 1983 r.: „Dzisiaj przed obiadem, o 12.00 poszedłem odmówić różaniec w kościele na chórze. Błogosławiona cisza. Nad amboną złoty krzyż. Od czasu do czasu wpadał promyk słońca i krzyż rozjaśniał złotą, ciepłą poświatą. Potem następował mrok. Boże, jak bardzo podobne jest ludzkie życie, szare, trudne, czasami ponure i byłoby często nie do zniesienia, gdyby nie promyki radości, Twojej obecności, znaku, że jesteś z nami, ciągle taki sam, dobry i kochający”24. Choćby z tych słów widać, jak głęboka była religijność i duchowość ks. Jerzego oraz jego wierność modlitwie różańcowej. Z tej osobistej pobożności maryjnej wypływało i z nią się łączyło także nauczanie ks. Jerzego o Matce Bożej Królowej Polski.


Maryja Królowa Polski w kaznodziejstwie patriotycznym ks. Jerzego

Analiza kazań religijno-patriotycznych ks. Jerzego Popiełuszki pozwala wyodrębnić szereg podstawowych wątków, elementów, wartości i treści dotyczących patriotyzmu jako chrześcijańskiej cnoty miłości Ojczyzny. Główne wartości czy tematy patriotyczne, jakie były w jego kazaniach poruszane i propagowane to: obowiązek miłowania Ojczyzny, chrześcijańska kultura jako fundament tożsamości narodu polskiego, dzieje tego narodu jako lekcja patriotyzmu, maryjny wymiar polskiego patriotyzmu, upragniona wolność narodu i Ojczyzny, trudne problemy społeczne i polityczno-moralne w PRL, potrzeba odnowy religijno-moralnej społeczeństwa polskiego, wskazywanie rodakom wzorów osobowych autentycznego patriotyzmu25. Skoncentrujemy się tu tylko na maryjnym wymiarze kaznodziejstwa ks. Jerzego.

Otóż jest faktem, że w słynnych kazaniach religijno-patriotycznych, jakie ks. Jerzy Popiełuszko wygłaszał podczas comiesięcznych Mszy świętych za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie od lutego 1982 do sierpnia 1984 r., znajduje się mnóstwo odniesień do Matki Bożej Królowej Polski, wiele głębokich treści mariologicznych, liczne teksty Jana Pawła II i kardynała Wyszyńskiego o Matce Bożej, modlitwy i wezwania do Niej o opiekę nad polskim narodem itp.

Kardynał Stefan Wyszyński ukazywał czynną obecność Maryi w dziejach Polski, głosił maryjną wizję dziejów narodu polskiego, podkreślając z jednej strony żywy kult Matki Bożej u Polaków, a z drugiej Jej opiekę i pomoc dla nich świadczoną w ciągu dziejów. Podobnie ks. Jerzy Popiełuszko w swych kazaniach podczas Mszy św. za Ojczyznę przedstawiał Matkę Bożą jako Królową Polski, Opiekunkę i Matkę ludu polskiego, powierzając Jej trudne i bolesne sprawy naszej Ojczyzny i narodu, a także dziękując za doświadczaną pomoc w życiu duchowym, moralnym, religijnym, społecznym i politycznym26.

Są też w kazaniach ks. Jerzego apele do wiernych, by zwracali się o pomoc do Matki Bożej, by Jej zaufali, by Ją czcili i kochali, by dziękowali za Jej obecność i opiekę w trudnych dziejach naszej Ojczyzny, by naśladowali w tym wielkich Jej czcicieli – św. Maksymiliana, Prymasa Tysiąclecia i Jana Pawła II. Przejdźmy teraz do szczegółów i zauważmy, co i jak mówił ks. Jerzy na te tematy, a także, z jakim skutkiem.

Rozpoczynając Mszę św. za Ojczyznę w dniu 30 maja 1982 r., ks. Jerzy powiedział do rzeszy uczestników: „Gromadzimy się tutaj przy ołtarzu Chrystusowym w miesiącu maryjnym. W tym miesiącu poświęconym Matce Bożej, przez naszą Ojczyznę przeszła nowa fala nienawiści. W tym miesiącu, a szczególnie w pierwszych jego dniach znowu przeszła fala ludzkiego cierpienia. Chcemy przez ręce Matki Najświętszej złożyć w ofierze to wszystko, co musieliśmy przeżyć w minionym miesiącu. Chcemy naszą modlitwę połączyć z cierpieniami tych wszystkich, którzy cierpią dla sprawiedliwości, chcemy połączyć naszą modlitwę z cierpieniami tych, którzy są pozbawieni wolności, pozbawieni pracy (szczególnie tak licznie w ostatnim miesiącu), pozbawieni środków utrzymania często licznych rodzin. Chcemy to wszystko złożyć Bogu w ofierze przez ręce Matki Najświętszej, prosząc, by te nasze cierpienia, nasz trud i udrękę, przez modlitwę zanoszoną dzisiaj przez nas, dobry Bóg przemienił na łaski potrzebne do prawdziwej chrześcijańskiej postawy w naszym życiu. By Bóg przemienił to całe nasze doświadczenie w silną wiarę i nadzieję dla nas i dla całej naszej Ojczyzny”27.

Wygłoszone podczas tej Mszy kazanie miało specyficzną formę. Było to kazanie-modlitwa do Matki Bożej. Jak pamiętamy, w okresie stanu wojennego w Polsce Ojciec Święty Jan Paweł II wygłaszał w Watykanie na spotkaniach z Polakami przemówienia, w których nawiązywał do dramatycznych wydarzeń i cierpień polskiego narodu. Ale by nie drażnić władz komunistycznych w naszym kraju, zwracał się modlitewnie do Matki Bożej Królowej Polski, wymieniając bolesne fakty i wydarzenia, polecając Jej opiece więzionych i zabitych, prosząc o wolność i sprawiedliwość dla udręczonych rodaków.

Podobną konwencję wypowiedzi przyjął ks. Jerzy i dnia 30 maja 1982 r. wygłosił kazanie-modlitwę w formie Litanii do Matki Bożej, mówiąc m. in.: „Bogarodzico, Dziewico! Słuchaj nas, Matko Boga. Ty stałaś pod krzyżem i tak bardzo cierpiałaś, gdy Twój Syn, Jezus Chrystus, umierał na krzyżu. Tam, pod krzyżem, Chrystus uczynił Cię naszą Matką, a nas Twoimi dziećmi. Jesteś więc naszą Matką. Król Jan Kazimierz obrał Ciebie na Królową naszej Ojczyzny. Jesteś więc naszą Matką i naszą Królową. I dlatego, Matko nasza najlepsza, musisz cierpieć, gdy widzisz dzieci Twoje, które przeżywają swoją Kalwarię (…). Prosimy Cię, jako naszą Matkę i Królową, za tymi, którzy cierpią najbardziej, prosimy Cię słowami litanii naszych dni, naszego ostatniego półrocza, półrocza zniewolenia wojennego Twoich dzieci” 28. Wypada zauważyć, że w tym kazaniu ks. Jerzy wykorzystał tekst tzw. Litanii „Solidarności", powstałej w okresie stanu wojennego w jednym z obozów dla internowanych29.

Zwracał się więc w kazaniu do Matki Bożej Królowej Polski z prośbą o Jej wstawiennictwo u Pana Boga w obronie pokrzywdzonych, cierpiących i prześladowanych w naszej Ojczyźnie. Mówił: „Matko w Solidarności nadzieję mających, módl się za nami. Matko oszukanych, módl się za nami. Matko zdradzonych, módl się za nami. Matko w nocy pojmanych, módl się za nami”… i tak dalej kierował prośby litanijne o wstawienniczą modlitwę Matki Bożej – Matki uwięzionych, Matki na mrozie trzymanych, przerażonych, zastrzelonych górników, stoczniowców, przesłuchiwanych, niesłusznie skazanych, robotników, studentów, wytrwałych aktorów, prawdomównych, nieprzekupnych, niezłomnych, osieroconych, bitych w dniu Twojego święta Królowej Polski, poniewieranych za to, że noszą znaczek z Twoim świętym wizerunkiem, pozbawionych pracy, zmuszanych do podpisywania deklaracji niezgodnych z sumieniem, dzieci tęskniących za uwięzionymi matkami i ojcami, matek płaczących, ojców zatroskanych, sługi Twojego, uwięzionego Lecha, poniżanych uczonych i pisarzy. To kazanie-litanię zakończył wezwaniem: „Królowo Polski cierpiącej, módl się za nami. Królowo Polski walczącej… Polski niepodległej… Polski zawsze wiernej, módl się za nami. Prosimy Cię, Matko, która jesteś nadzieją milionów, daj nam wszystkim żyć w wolności i prawdzie, w wierności Tobie i Twojemu Synowi. Amen”30.

Dla ówczesnych władz komunistycznych takie kazanie było niewątpliwie wielkim oskarżeniem - ale była to jednocześnie modlitwa, której te władze nie mogły wprost zakazywać. Natomiast dla wielu rodaków to kazanie było ogromnym wsparciem i pocieszeniem. Ks. Jerzy otrzymywał listy z podziękowaniami za nie31. W jednym z nich nadawca napisał: „Od lat nie jestem praktykującym katolikiem i z dystansem traktowałem kult religijny i wiarę. Po tym przypadkowym spotkaniu gruntownie zmieniłem swój pogląd. To było coś niezapomnianego. To coś, co każe złożyć hołd Wam, Księżom i całemu Kościołowi”32.

Kazanie w dniu 29 sierpnia 1982 r., ukazujące chrześcijańskie ideały „Solidarności”, zakończył ks. Jerzy słowami Ojca Świętego, który tak modlił się za naszą Ojczyznę: „Przyjmij naszą modlitwę, nabrzmiałą cierpieniem, Ty, która jesteś Królową Polski, i Wy, święci Patronowie mej Ojczyzny. Z dawna Polski Tyś Królową!... Weź w opiekę naród cały, niech rozwija się na Twoją chwałę. Amen”33.

W kazaniu wygłoszonym 31 października 1982 r. zwrócił się ks. Jerzy do św. Maksymiliana Kolbego jako współczesnego męczennika, który „utwierdza nas w przekonaniu, że potęga zła, zakłamania, pogardy i nienawiści do człowieka musi być pokonana”. Św. Maksymilian jest „symbolem zwycięstwa, jakie odnosi człowiek siłą zniewolony, ale pozostający wolny duchem”34. Stawiając tego świętego „szaleńca Niepokalanej” i orędownika za wzór swoim rodakom, zakończył ks. Jerzy kazanie pośrednio także wezwaniem do Matki Bożej: „Kończymy nasze rozważania, święty Maksymilianie, i prosimy, byś je w słowach prostej modlitwy, przez ręce Matki Najświętszej Niepokalanej, której wiernie służyłeś przez całe życie, zaniósł przed Boga tron”35.

Ks. Jerzy w swych kazaniach często cytował słowa Ojca Świętego Jana Pawła II kierowane przy różnych okazjach do rodaków. Posługując się cytatami z przemówień Papieża i także Prymasa Wyszyńskiego, unikał w ten sposób bezpośrednich oskarżeń władz komunistycznych o „mieszanie się do polityki”. Dla wiernych zaś było to tym bardziej autorytatywne pouczenie lub wezwanie do aktywności religijno-patriotycznej. Interesują nas tu jedynie wątki maryjne i mariologiczne cytowanych tekstów.

I tak 26 grudnia 1982 r. w kazaniu podczas tradycyjnej Mszy za Ojczyznę ks. Jerzy powiedział na wstępie: „Chcemy dzisiaj mówić o mijającym roku słowami Ojca Świętego, słowami jego modlitwy, którą kierował do Matki Bożej przy różnych okazjach w intencji rodaków”36. Jak pamiętamy, przez cały rok 1982 Papież-Polak przemawiał pośrednio do rodaków w formie modlitwy do Maryi Królowej Polski, wskazując przejawy zła i poniżania ludzkiej godności w stanie wojennym, a także zachęcając rodaków do solidarnej walki w obronie podstawowych praw ludzkich.

Ks. Jerzy przypominał w tym kazaniu, że Ojciec Święty „w styczniu tego roku zwracał się w modlitwie do Pani Jasnogórskiej słowami: Dlaczego na sześćsetlecie zgotowano Ci, razem z nami wszystkimi, sytuację stanu wojennego w kraju, który ma pełne prawo, aby być ojczyzną suwerennego narodu? A odpowiadając na listy z okazji Bożego Narodzenia od osób internowanych, które napisały do niego: Bądź z nami, jak my jesteśmy z Tobą - modlił się: Bądź z nimi, bądź z nimi - uwięzionymi, skazanymi na przymusowe odosobnienie bez sądu, z wszystkimi, którzy cierpią z powodu uwięzienia swoich najbliższych. O Matko, wszak pamiętasz, że Ty sama również byłaś uwięziona. Został kiedyś uwięziony Twój Jasnogórski obraz na szlaku nawiedzenia po Polsce. Ale wyszedł na wolność. Matko, błagam Cię, aby wyszli na wolność. Matko, błagam Cię, aby wyszli na wolność wszyscy, którym tę wolność niesłusznie odebrano (…).

A kiedy w zamian za internowanie braciom naszym proponowano opuszczenie ojczystego domu, ze Stolicy Piotrowej padły jasne i mocne słowa modlitwy: Dziś, kiedy nasz naród przechodzi przez nową próbę, wołamy głośno wobec Ciebie, Matko Jasnogórska: W Polsce nie może brakować miejsca dla Polaków. Każdy człowiek ma prawo do swojej Ojczyzny. Nikt nie może być skazany na emigrację.

W rocznicę zamachu na swoje życie przez łzy wypowiedział Ojciec Święty słowa bólu: Od 13 grudnia znów cierpię ze swoim Narodem. Dlaczego nie przywraca się tej podmiotowości, która jest jego prawem? Dlaczego dokonuje się alienacji państwa budując na przemocy? Dlaczego odbiera się państwu tę jedyną dojrzałą siłę, którą jest pełna podmiotowość Narodu? Przyjmij moją modlitwę nabrzmiałą cierpieniem Ty, która jesteś Królową Polski...”37.

Po przedstawieniu szeregu innych wypowiedzi Papieża-Polaka, świadczących o Jego wielkim zatroskaniu o losy naszej Ojczyzny, ks. Jerzy zakończył kazanie wezwaniem: „Prośmy Matkę Bożą, która dała Boga światu, aby w Ojczyźnie naszej wszyscy ludzie dobrej woli mogli budować przyszłość na zasadach sprawiedliwości, miłości, dobroci, pokoju i solidarności ludzkich serc i sumień. Pani Jasnogórska, Ty wiesz najlepiej, jak bardzo pragną prawdy, sprawiedliwości, wolności i miłości miliony serc polskich. Przyjmij wołanie tych serc i daj, by siły dobra odniosły zwycięstwo w kraju, który od wieków uważa Ciebie za swoją Matkę i Królową. Amen”38.

Podczas Mszy za Ojczyznę, w niedzielę 30 stycznia 1983 r., mówił ks. Jerzy w kazaniu o prawie narodu do wolności i suwerenności, o polskich powstaniach narodowych przeciwko zaborcom, a wspominając zwycięstwo Polaków w 1920 r. nad armią sowiecką, przypisał je szczególnej pomocy Matki Bożej Królowej Polski. Mówił, że gdy po stu latach niewoli Polska „zmartwychwstała”, a jej wolność została znowu zagrożona ze wschodu, wówczas „poderwał się cały naród, by jej bronić. I wtedy Matka Najświętsza pokazała w sposób szczególny, w uroczystość Wniebowzięcia, że jest Polski Królową. Dokonała cudownego zwycięstwa niedaleko Warszawy, a zwycięstwo to pozostało w pamięci narodu jako cud nad Wisłą”39.

Nawiązując w kolejnym kazaniu, 27 lutego 1983, do idei wolności człowieka i narodu, mówił ks. Jerzy o wciąż uwięzionych i internowanych rodakach. W tym kontekście przypomniał: „Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej wielkiej modlitwie zanoszonej do Matki Bożej Częstochowskiej podczas stanu wojennego wiele razy wołał: Matko, błagam Cię, aby wyszli na wolność wszyscy, którym tę wolność niesłusznie odebrano...40.

Kazanie wygłoszone 29 maja 1983 r. było jedną wielką modlitwą i wezwaniem do Matki Bożej. Było także relacją o historycznych przejawach Jej opieki nad polskim narodem, wyrażeniem skarg i smutków z powodu krzywd doznawanych przez rodaków ze strony złych ludzi czy warunków ustrojowych. We wprowadzeniu do liturgii Mszy św. podkreślił: „Miesiąc maj jest w sposób szczególny poświęcony Matce Najświętszej. Na ręce więc Bożej Matki składamy nasze dzisiejsze intencje, prosząc Ją, by zaniosła przed tron Boga Najwyższego: Naszą Ojczyznę z jej ciągłymi niepokojami i niepewnością jutra. Matki zatroskane o zagrożony los swoich dzieci. Poniewieraną młodzież, która stała się głównym celem ostrza nienawiści. Ś. p. Grzegorza Przemyka, w którego tragicznej śmierci dopełniła się miara cierpień zadawanych polskiej młodzieży. Jego zbolałą i niosącą z godnością swój krzyż Matkę, Barbarę. Pozbawionych wolności i pracy. Pielgrzymkę Ojca Świętego do Ojczyzny, by przyczyniła się do solidarnego zjednoczenia serc i umysłów, umocnionych wiarą, nadzieją i miłością. Wszystko, co nas boli i raduje, zanieś Matko przed Boga Najwyższego tron”41.

Na początku kazania powiedział: „W miesiącu Maryjnym, w maju, nasza modlitwa biegnie do tronu Bożego przez ręce Matki Najświętszej. W nieudolnych słowach modlitwy naszej chcemy zawrzeć to, co nas raduje, i to, co nas boli”42. Następnie wysławiał wspaniałe dzieła Maryi wobec polskiego narodu, mówiąc: „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo. Z dawna, bo od wieków. Z dawna Tyś Matką naszą. Z dawna, bo od chwili słów wypowiedzianych przez Twojego Syna konającego na krzyżu, słów, które skierował do świętego Jana: Oto Matka twoja (J 19,27).

Jako Matkę przyjął Ciebie nasz naród ponad tysiąc lat temu, gdy dopiero zaczęła się kształtować państwowość polska. Byłaś przez wieki Matką i Królową. Szłaś przez wieki historii. Historii jakże trudnej, jakże wspaniałej, tragicznej i bolesnej historii naszego narodu.

Obrałaś tron królowania i dom matczyny, gdy przed sześciuset laty przybyłaś w cudownym obrazie Czarnej Madonny na Jasną Górę. Byłaś pod Grunwaldem, gdy rycerze z Twoim imieniem Bogarodzicy szli na krwawy i zwycięski bój z Krzyżakami. Byłaś z narodem, gdy ojciec Kordecki podjął się bohaterskiej obrony Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego. Spowodowałaś, że stamtąd, z Jasnej Góry Zwycięstwa, rozprzestrzenił się patriotyczny duch umiłowania Ojczyzny i walki z wrogiem. Byłaś z królem Janem III Sobieskim, który ciągnąc na wojnę z Turkami, zanim podążył pod Wiedeń, u stóp Twoich klęczał w Częstochowie i wypraszał zwycięstwo. Byłaś w czasie długiej niewoli, w czasie zaborów, kiedy wszelkimi sposobami zacierano ślady polskości. To o Tobie myślała poetka, gdy pisała: …mały mój synku posłuchaj, po to byś był Polakiem, pacierz mówił po polsku - Ona polskość chroniła przez wieki od zaborców. Byłaś z narodem, gdy w roku 1920 kto żyw chwycił za broń i podążył, by bronić odzyskanej po przeszło wiekowej utracie wolności Ojczyzny przed zalewem bezbożnego bolszewizmu. W nierównej walce dokonałaś cudu, który do historii przeszedł jako cud nad Wisłą.

Byłaś w sposób szczególny w czasie, gdy Kościołem w naszej Ojczyźnie kierował zmarły dwa lata temu Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński, i pomagałaś mu w walce z zagrożeniami naszej wiary, w walce z narzucanym przemocą ateizmem i laicyzacją, w walce z wyrywaniem ideałów z serc młodzieży, w walce z urzędowym wykreślaniem Boga z życia narodu. Byłaś i zwyciężałaś jako Królowa. Ale też byłaś i cierpiałaś jako Matka”43.

Po przypomnieniu obecności i aktywności Matki Bożej Królowej Polski w dziejach narodu, po wyrażeniu wdzięczności i radości z tych chwalebnych działań Maryi, zwrócił się ks. Jerzy do tej samej Matki z prośbą o dalszą pomoc i opiekę: „Dzisiaj jesteś nam bardziej Matką niż Królową. Bo my dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy Matki. Matki, która wszystko zrozumie, która otrze wszelką łzę i ukoi wszelki ból, która nie pozwoli utracić nadziei. A tak często nasza nadzieja słabnie, widząc bezkarne panoszenie się księcia zła po naszej polskiej ziemi. Potrzebna nam jesteś dzisiaj, Matko, która osuszasz łzy. Bo wiele jest łez w ciągu ostatniego półtora roku, od czasu haniebnej nocy grudniowej 1981 roku. Wiele jest łez i cierpienia (…)”44.

W modlitewnej zadumie i ludzkim smutku mówił następnie ks. Jerzy o kolejnych aktach represji władz komunistycznych wobec narodu, o działaniach „szatana w postaci przemocy, demonstracji siły i nienawiści, lawiny kłamstwa i oszczerstwa”, o ataku bandy zbirów na klasztor sióstr franciszkanek w Warszawie, o zamordowaniu maturzysty Grzesia Przemyka45 .

Wypowiedziawszy publicznie te żale i skargi na ciężki los Polaków, zwrócił się ze słowami nadziei i błagania do Matki Bożej Królowej Polski: „I moglibyśmy naszą modlitwę przepojoną bólem na tym zakończyć. Ale pozwól, Matko nasza najlepsza, że dopowiemy jeszcze i to, co tyle razy już mówiliśmy. Ty cierpisz, kiedy ciągle tyle naszych sióstr i tylu naszych braci przebywa w więzieniach za swoje i nasze przekonania. Kiedy więzieni nie mają swojego statusu i są ciągle traktowani jak pospolici przestępcy. Kiedy więzieni nasi bracia, których znamy i wysoko cenimy za ich wierność ideałom, jak choćby hutnik Seweryn Jaworski, są bici i poniewierani. Ty cierpisz z matkami, których dzieci są zagrożone ze strony tych, co mienią się gwarancją porządku i bezpieczeństwa. Ty wiesz, Matko, że narodem, który tyle wycierpiał w swojej historii, który tyle odniósł zwycięstw, który wniósł tak wielki wkład do kultury Europy i świata, który wydał i wydaje tylu wspaniałych ludzi, który w końcu dał światu papieża, papieża, który ten świat zadziwia, takim narodem - jak żadnym narodem - poniewierać nie wolno. Takiego narodu nie rzuci przemocą na kolana żadna siła szatańska. Ten naród udowodnił, że kolana zgina tylko przed Bogiem. I dlatego wierzymy, że upomni się o niego sam Bóg”46.

Ostatnie słowa tego kazania-modlitwy do Matki Bożej wyrażały nadzieję na lepsze jutro dzięki pomocy Ducha Świętego i Papieża-Polaka: „Czekając na przyjazd Ojca Świętego do naszej i Jego Ojczyzny, jesteśmy pełni ufności, że przez niego zstąpi Duch Święty i odnowi oblicze naszej polskiej ziemi, i że modlitwa nasza, modlitwa serc udręczonych, pod przewodnictwem Ojca Świętego będzie skuteczna i owocna. Amen”47.

W kazaniu 26 czerwca 1983 r. przypomniał ks. Jerzy, że „w czasie Apelu Jasnogórskiego 19 czerwca, głosem przepełnionym bólem, Ojciec Święty modlił się do Bożej Matki: Proszę, o Matko mojego Narodu, za tymi, którzy cierpią, i za tymi, którzy sprawiają cierpienie...”48. Z kolei kazanie wygłoszone 25 września 1983 r., poświęcone rozważaniom o chrześcijańskiej kulturze narodu polskiego, zakończył „słowami modlitwy Ojca Świętego, które wypowiedział zwracając się do Bożej Matki w dniu 31 marca ubiegłego roku: Tobie, Matko Jasnogórska, zawierzamy w sposób szczególny dziś i jutro ojczystej kultury. Niech przedłuża się w niej i rozwija się coraz pełniej życie Narodu...49

Bardzo oryginalne było kazanie ks. Jerzego wygłoszone podczas Mszy za Ojczyznę w żoliborskim kościele 30 października 1983 r. Sam kaznodzieja zaznaczył na wstępie, że ma ono formę „listu pisanego serdecznym atramentem”, a jego treścią jest wielkie podziękowanie Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II za wszelkie dobro, jakie wyświadczył uciemiężonemu narodowi polskiemu. I następnie w bardzo sugestywnej formie bezpośredniego zwracania się do Jana Pawła II wymienił liczne dowody Jego dobroci i miłości wobec rodaków, które dobitnie świadczą o tym, że jest „najlepszym synem narodu polskiego”. Wśród dobrodziejstw wyświadczonych narodowi przez Papieża-Polaka wymienił i podkreślił szczególnie Jego prośby o opiekę Matki Bożej, kierowane do Niej w stanie wojennym. Powiedział: „Ojcze Święty! (…) Najwspanialszą Twoją troską o sprawy Ojczyzny była modlitwa stanu wojennego do Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej. Troszczyłeś się o wszystkich. Odpowiadałeś na listy internowanych, którzy pisali do Ciebie, prosząc, byś był z nimi, jak oni są z Tobą. Odpowiedź Twoją ująłeś w modlitewne słowa: Bądź z nimi, Matko, bądź z nimi, skazanymi na przymusowe odosobnienie bez sądu, z wszystkimi, którzy cierpią z powodu więzienia swoich najbliższych (…)50.

Wygłoszone 29 stycznia 1984 r. kazanie religijno-patriotyczne ks. Jerzego było poświęcone tematowi miłości Boga i Ojczyzny. Jako przykład godny naśladowania wskazał kaznodzieja przywódcę Powstania Styczniowego z 1863 r. Romualda Traugutta, o którym Prymas Tysiąclecia powiedział, że „nauczył nas wiązać miłość Ojczyzny z miłością Boga” i dziś jest kandydatem na ołtarze. Kończąc swe rozważania, jak zwykle, zacytował słowa Ojca Świętego i wezwał opieki Matki Bożej: „Nie wolno nam zapomnieć prawdy, że dla zachowania wiary i godności można poświęcić nawet wolność, ale dla zachowania wolności nigdy nie wolno poświęcić wiary i godności dziecka Bożego. Ojciec Święty w sierpniu 1982 roku modlił się słowami: Niech serce Matki sprawi, byśmy nie zaprzestawali wysiłków o prawdę i sprawiedliwość, o wolność i godność naszego życia. Trwajmy, więc na drodze prawdy i wolności, na drodze zwyczajnych praw człowieka, na drodze poszanowania sumień, na drodze solidarności z braćmi niewinnie więzionymi, na drodze budowania solidarności serc i umysłów. Trwajmy na drodze zachowania ludzkiej godności i synostwa Bożego. Niech nam w tym trwaniu dopomoże Pan wszechmogący i Ta, która jest naszą Matką i Królową. Amen”51.

25 marca 1984 r. wygłosił ks. Jerzy kolejne kazanie, w którym zwracał się bezpośrednio - jak w modlitwie - do Matki Bożej Królowej Polski. Powiedział na początku: „Matko Najświętsza! My, którzy gromadzimy się co miesiąc w żoliborskim kościele na Mszy świętej za Ojczyznę i za tych, którzy dla niej cierpią najbardziej, dzisiaj, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II zawierza Tobie cały świat, ludy i narody, składamy w Twoje błogosławione dłonie, najlepsza z Matek, wszystkie sprawy w Ojczyźnie naszej, które były objęte naszą modlitwą w ostatnich kilku latach”52. Następnie przypomniał i na nowo zawierzył Matce Bożej niektóre z tych bolesnych spraw narodowych, by pomogła je rozwiązać i zmienić na lepsze los Polaków. Przypominał je równocześnie wszystkim słuchaczom oraz tym, którzy ciemiężyli nasz naród.

Oto fragmenty tego kazania-zawierzenia: „Zawierzamy, więc Matko najlepsza, najpierw braci naszych więzionych za przekonania. Więzionych za odwagę innego, niż narzucane, myślenia. Więzionych od ponad dwóch lat bez sądu, bez wyroku. Więzionych przywódców „Solidarności" (…). Zawierzamy Ci i prosimy, Matko niewinnie więzionych, bądź im pomocą! Tobie zawierzamy polską młodzież, przyszłość i nadzieję narodu, której ciągle odmawia się warunków umożliwiających kształcenie osobowości według obranych zasad i poznawanie życia społecznego w organizacjach młodzieżowych, odpowiadających jej światopoglądowi. Zawierzamy młodzież szkoły rolniczej spod Garwolina, która tak odważnie i dojrzale wystąpiła w obronie obecności krzyża Chrystusowego w salach szkolnych. Głos młodzieży z okolic Garwolina jest głosem całej wierzącej młodzieży w Polsce, która rozumie, że walka o prawo do krzyży w szkole to walka o przestrzeganie konstytucyjnej zasady wolności sumienia i wyznania, a postępowanie władz szkolnych to jeszcze jedna z prób zniewolenia ducha narodu (…).

Zawierzamy Ci, Matko Chrystusowa, gorycz bezsilności i upokorzenia, jakiego ciągle doznaje wiele sióstr i braci w Ojczyźnie naszej (…). Zawierzamy Ci chlubne słowo „solidarność" i wszystko, co dla Polaków z nim się łączy. Od czasu rozwiązania „Solidarności", jako związku zawodowego, stała się ona ideą w narodzie (…). Tej idei nikt nie zdoła pokonać, bo jest ona mocno zakorzeniona w sercach milionów. Bo zapłacono za nią wielką cenę. Cenę krwi, łez, cenę ukrywania się, poniewierki i więzienia (…).

Na koniec naszej modlitwy, płynącej z zatroskania o dom ojczysty, zawierzamy nadzieję na lepsze jutro. Nadzieję na pojednanie narodu w duchu miłości, ale i w duchu sprawiedliwości (…). Matko Zawierzenia, Ty sama znasz najlepiej nasze codzienne modlitwy, tak często szeptane przez łzy, znasz bóle i niepokoje udręczonych serc. Wszystko to w dniu dzisiejszym, w dniu zawierzenia całego świata Twojemu Niepokalanemu Sercu, składamy w Twoje matczyne dłonie i prosimy, byś złożyła u stóp Syna Twego Jezusa Chrystusa, na uproszenie Ojczyźnie naszej czasu zmartwychwstania do prawdziwej wolności, sprawiedliwości i pokoju. Amen”53.

26 sierpnia 1984 r. - święto Matki Boskiej Częstochowskiej, wówczas ostatnia niedziela miesiąca sierpnia - w tym właśnie dniu ks. Jerzy Popiełuszko wygłosił ostatnie w życiu kazanie podczas tradycyjnej Mszy św. za Ojczyznę w żoliborskim kościele. Pierwszą jego część poświęcił Matce Bożej, a drugą „Solidarności” z okazji 4. rocznicy jej powstania. Tym razem nie mówił modlitewnie do Matki Bożej, lecz przypomniał słuchaczom o Jej więzi z narodem polskim i z Jasną Górą, a także o Jej opiekuńczej obecności w dziejach Polski. Powiedział m. in.: „Poprzez wieki historii naszego narodu Maryja, Matka Syna Bożego, była nierozdzielnie z nim związana. Przyjęła tron królowania na Jasnej Górze i uczyniła, że w tym miejscu Polacy zawsze, a zwłaszcza w czasach największych zniewoleń narodu, czuli się prawdziwie wolni. Zarówno pod Grunwaldem, jak i w czasie szwedzkiego najazdu, pod Wiedniem i w roku 1920, w czasie drugiej wojny światowej, a zwłaszcza w czasach powojennych była Tą, która umacniała w narodzie polskim nadzieję (…)”54. Kaznodzieja przypomniał również: „W roku 1920, a więc niedługo po odzyskaniu niepodległości, Episkopat Polski ponowił obranie Matki Boskiej Częstochowskiej na Królową Polski. A wśród uroczystych słów aktu deklarowano: Tutaj, na Jasnej Górze, gdzie każdy kamień głosi cuda Twojej nad naszym narodem opieki, wyciągamy ku Tobie, Matko litości, błagalne ręce, byś w ciężkiej kraju naszego potrzebie przyszła nam w pomoc"55.

Z głębokim przekonaniem i zarazem szczerą wdzięcznością mówił ks. Jerzy w swym ostatnim kazaniu patriotycznym: „Zawsze Maryja dla narodu była Matką podtrzymującą swe dzieci w wierze i nadziei, że odmieni się los udręczonej Ojczyzny”56. Ponadto podkreślił, że w swoim Jasnogórskim Obrazie Matka Boża „dotarła także w sierpniu 1980 roku do Gdańskiej i Szczecińskiej Stoczni, dotarła do kopalń na Śląsku i do Huty Warszawa. Była przy kolejnym zrywie patriotycznym naszego narodu, była przy rodzeniu się Solidarności". O jej chrześcijańskich ideałach mówił w dalszej części kazania. W zakończeniu zaś wezwał wiernych do modlitwy i ufnego oddania się Maryi: „Prośmy Matkę Najświętszą, Panią Jasnogórską w dniu Jej święta, aby pomogła wszystkim w naszej Ojczyźnie zrozumieć, że nie da się budować domu ojczystego na kłamstwie, przemocy i nienawiści. Prośmy słowami Ojca Świętego, który tak modlił się 4 sierpnia 1982 roku: Matko! Może jeszcze nigdy tak jak teraz nie trzeba było, abyś wzięła w swe macierzyńskie dłonie serca i myśli Polaków. Abyś wzięła w swe ręce losy mojego Narodu”57.

Te słowa Ojca Świętego Jana Pawła II stanowią jakby refren, który powtarzał ks. Jerzy w różnych wersjach – zarówno co do treści, jak i formy modlitewnej. Mówił o cierpieniach i bolesnych przeżyciach Polaków w stanie wojennym, o krzywdach i niesprawiedliwości społecznej, o zniewoleniu i represjach, ale i o słusznych dążeniach narodu do wolności i prawdy, sprawiedliwości i solidarności. Cytował przy tym obficie Papieża-Polaka. I te wszystkie sprawy rodaków przedstawiał i rozważał podczas Mszy za Ojczyznę, w kazaniach, które często były wielką modlitwą błagalną i także dziękczynną do Matki Bożej Królowej Polski.

Pozostaje znamiennym faktem historycznym, że ostatnie w życiu ks. Jerzego, nabożeństwo przez niego odprawiane, było nabożeństwem maryjnym, różańcowym – w Bydgoszczy, 19 października 1984 r., kilka godzin przed męczeńską śmiercią. Duchowy ojciec ks. Jerzego, proboszcz Teofil Bogucki skomentował to tak: Ks. Jerzy „poprowadził różaniec z przepięknym rozważaniem. Z Różańcem w ręku wytrwał do końca. Mógł powtórzyć za Chrystusem: Wykonało się”58.

Na początku rozważań różańcowych wypowiedział ks. Jerzy do Matki Bożej słowa: „Maryjo, Matko polskiej ziemi, Nadziejo Nasza, Bolesna Królowo Polski. W naszej dzisiejszej modlitwie różańcowej stajemy przed Tobą my, ludzie pracy oraz oaza Domowego Kościoła. Chcemy trwać przy Twoim Synu w godzinach Jego agonii, spojrzeć na Jego sponiewierane oblicze, chcemy wziąć swój krzyż, krzyż naszej codziennej pracy, naszych znojów, naszych problemów i pójść drogą Chrystusa na Kalwarię. Nas, których dręczą rany i bóle fizyczne, wspieraj Maryjo. Nas, których tak często spotyka niepokój, rozterka i załamanie, podtrzymaj na duchu Maryjo. Nam, którzy jesteśmy upokorzeni, pozbawieni nieraz praw i godności ludzkiej, użycz męstwa i wytrwałości. Nam, którzy dokładamy wszelkich starań, aby odnowić oblicze tej ziemi, naszej polskiej ziemi, w duchu Ewangelii, okaż swą matczyną opiekę, Maryjo. Nam, którzy w trudzie i znoju walczymy o Prawdę, Sprawiedliwość, Miłość, Pokój i Wolność w Ojczyźnie naszej, podaj pomocną dłoń”59.

Rozważanie pierwszej tajemnicy bolesnej - agonia w Ogrójcu - zaczął ks. Jerzy tak: „Ojciec Święty, Jan Paweł II, 23 czerwca 1982 r., zwrócił się do Pani Jasnogórskiej w następujących słowach modlitwy: Dziękuję Ci, o Matko, za wszystkich, którzy pozostają wierni Swemu sumieniu, którzy sami walczą ze słabością i umacniają innych. Dziękuję Ci, Matko, za wszystkich, którzy nie dają się zwyciężyć złu, ale zło zwyciężają dobrem60.

Te ostatnie słowa o zwyciężaniu zła dobrem – to życiowe hasło ks. Jerzego Popiełuszki, to jakby motto jego kapłańskiej działalności, która doprowadziła go do męczeńskiej śmierci, a w konsekwencji także do beatyfikacji. Działalność tę prowadził ks. Jerzy – jak można wierzyć i ufać – pod szczególną opieką i orędownictwem Matki Bożej, którą kochał do ostatnich godzin ziemskiego życia. W swej duszpasterskiej posłudze głosił Jej chwałę, szerzył kult i pobożność maryjną. Jakże często zwracał się w modlitwach i kazaniach do Matki Bożej, którą naród polski od wieków czci na Jasnej Górze i która tam otacza ten naród szczególną opieką. Dlatego właśnie ks. Jerzy Popiełuszko pielgrzymował - sam i wspólnie z innymi – do tej duchowej stolicy Polski, do jasnogórskiego tronu Królowej Polski.

  1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna