Watford, Londyn Uroczystość Matki Bożej Różańcowej



Pobieranie 376.48 Kb.
Strona8/9
Data08.05.2016
Rozmiar376.48 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

Bez precedensu pozostaje fakt, że totalnie wyniszczono ludność polską, zamieszkałą na olbrzymim terenie, a kogo nie zabito, to tylko dalego, że ratował się ucieczką, spopielając zarazem wszelką polską mejętność do gołej ziemi. Historycy doliczyli się ponad kilkaset sposobów zadawania torur (dr Aleksander Korman) i śmierci przez ryzunów na Wołyniu i Kresach. Bestialstwo banderowców i ukraińskich chłopów, przewyższało w swoich rozmiarach największe katusze i zbrodnie, dokonywane nawet przez Japończyków, czy chorwackich faszystów. Po temu Kresowianie w Polsce, a nawet rozsiani po całym świecie konsekwentnie, domagają się nazwania zbrodni wołyńskiej ludobójstwem, a sprawców tych haniebnych czynów zbrodniarzami. Po temu od wielu lat zbierane są podpisy i organizowane są przeróżne akcje i wydarzenia, w tym kulturalne, by polski parlament nazywając rzeczy po imieniu, ogłosił w końcu 11 Lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian.

Chcielibyśmy prosić Pasterzy polskich, by nie rodziły się w polskich sercach uczucia pokusy opuszczenia, by nie daj Boże lud kresowy, lud zawsze niezwykle wierny kościołowi obrządku rzymskokatolickiego, a tak b. zraniony, tak b. eksterminowany przez wiernych obrządków prawosławnego i grekokatolickiego, by ten lud nie daj Boże nie czuł się gorszony w jego ziemskiej pielgrzymce do wrót Królestwa Niebieskiego przez własnych Pasterzy. Oto bowiem relacja ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, opublikowana na jego stronie 06 października 2014 r. zatytułowana: „Upamiętniono kapłanów pomordowanych przez UPA”, czytamy w niej: „Wczoraj, w Czerwonej Wodzie k. Zgorzelca (gmina Węgliniec) odsłonięty został pierwszy w Polsce pomnik upamiętniający polskich kapłanów rzymskokatolickich pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien. Paradoksem historii jest fakt, że ich oprawcy też byli katolikami, bo należeli do Cerkwi greckokatolickiej. Jej zwierzchnikiem był arcybiskup Andrzej Szeptycki ze Lwowa, którego Ukraińcy - co jest takim paradoksem - chcą wynieść na ołtarza.



Tablica ufundowana została przez osoby prywatne, a jej inicjatorem jest Alfred Janicki, zasłużony działacz kresowy. Na tablicy umieszczone są 84 nazwiska, ale to dopiero połowa, bo zamordowanych duchownych było dwukrotnie więcej. Obok tablicy posadzona jest aleja Aleja Pamięci. Każde drzewo dedykowane jest jednemu z kapłanów. W uroczystości uczestniczyło wielu księży, ale - jak zaznaczył w swoim przemówieniu prezes Szczepan Siekierka z Wrocławia - bez udziału choćby jednego księdza biskupa. No cóż, fascynacja Majdanem ogarnęła nie tylko polityków. A tak na marginesie, czy ktoś pamięta, ilu biskupów było na pogrzebie Bronisława Geremka, który z Kościołem katolickim niewiele miał wspólnego? Relację z uroczystości, wzbogaconą zdjęciami i fragmentami mojego kazania, czytaj na stronie: http://legnica.gosc.pl/doc/2188522.Pamietac-nasza-powinnosc . W serwisie wieczornym Katolickiej Agencji Informacyjnej, rozsyłanym do dziennikarzy, o upamiętnieniu w Czerwonej Wodzie nie było ani słowa.”.

Niestety wiele środowisk świeckich w Polsce, wciąż zdradza elementarny brak wiedzy na powyższe b. ważne tematy, lub conajmniej brak wyczucia i wysokiej kultury, nieodzownej, wobec tak ważkich kwestii historycznych, dotyczących martyrologium Narodu Polskiego. Paskudnym przykładem takich błędów, raniących tysiące byłych mieszkańców Kresów, wciąż żyjących naocznych świadków ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w innych cześciach Kresów, są przeróżne inicjatwy społeczne, organizowane w duchu, jakoby zbliżania dwóch bratnich narodów. Lecz w rzeczywistości, obliczone na korzyść tylko pewnych środowisk, budują jeszcze większe podziały i rodzą nowe poważne problemy społeczne i narodowściowe. Jaskrawym przykładem tego b. niebezpiecznego procesu jest poniższa hucpa pszczelarzy polskich.


PSZCZELARZE Z ZIEMI ŚWIĘTOKRZYSKIEJ

Bałtów kusi niezwykłymi atrakcjami. Tak oto przedstawiano i gorąco promowano od środy 20 sierpnia 2014 r. w internecie, kolejnego kandydata do tytułu Letniej Stolicy Świętokrzyskiego. Otwieram zatem właściwą stronę (adres podany jest na końcu artykułu) i czytam tam zdumiony, że pszczelarze z Ziemi Świętokrzyskiej, polewają oto sobie dość raźno, a jakże i to słodkim miodem, piewcę Bandery, Szuchewycza i innych zbrodniarzy na Wołyniu i Kresach.

W czym rzecz? Otóż były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko miał być oficjalnym gościem, rozpoczynającego się w Bałtowie VII Świętokrzyskiego Święta Pszczoły. Lider ukraińskiej „Pomarańczowej Rewolucji” miał przyjechać do Bałtowa w piątek 22 sierpnia razem z grupą ukraińskich pszczelarzy. Czytam tam także, że ukraińscy pszczelarze, już w poprzednich latach, gościli na bałtowskiej imprezie, a w tym roku przyjeżdżają razem z byłym prezydentem oraz przedstawicielami ministerstwa rolnictwa. Imć Juszczenko miał przyjechać w piątek i uczestniczyć w popołudniowych imprezach Święta Pszczoły. Następnego dnia w sobotę miał wziąć udział w Międzynarodowej Konferencji Pszczelarskiej.

Autor artykułu posuwa się nawet do górnolotnego stwierdzienia: „Niezwykli goście przyjeżdżają na zaproszenie ostrowieckiego Świętokrzyskiego Związku Pszczelarzy”, by zaraz potem dolać jeszcze, bezceremonialnie i właściwie bezkarnie oliwy do ognia: „Niezwykle wydarzenie, jakim jest Święto Pszczoły, a tym bardziej obecność na nim tak dostojnych gości, będzie nobilitacją dla naszej miejscowości”. Powołuje się przy tym na Piotra Lichota, prezesa Stowarzyszenia Delta, który przygotowuje pobyt Juszczenki w Bałtowie, który naturalnie zachwycony i cały w skowronkach pieje niemal z radości: „Niewielu ludzi w Polsce wie, że były prezydent Ukrainy, Wiktor Juszczenko jest znanym w swoim kraju pszczelarzem.”.


PIJĄ JEDZĄ LULKI PALĄ A KRESOWIANOM W PYSK

Zdecydowanie wyraził się o tym 22 sierpnia na swojej stronie zacny ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski w krótkim, ale jakże trafnym i dosadnym komentarzu pt.: „Juszczenko, gloryfikator Bandery i UPA, przyjeżdża do Polski”. Oto co możemy tam przeczytać: „W chwili, gdy na Ukrainie wschodniej leje się krew i giną setki niewinnych osób, skompromitowany eks-prezydent ukraiński Wiktor Juszczenko, gloryfikator zbrodniarzy Stepana Bandery i Romana Szuchewycza oraz morderców z UPA i SS Galizien, przyjeżdża sobie jakby nigdy nic na piknik do Polski, aby pojeść, popić i potańczyć. Co za bezczelność! A zarazem, co za bezmyślność tych, co go zaprosili.



Jak donosi portal www.echodnia.eu , ten fałszywy przyjaciel Polaków, który zniszczył owoce tzw. ‘pomarańczowej rewolucji’ i który za to został odrzucony w wolnych wyborach w 2010 r. przez własny naród, będzie dziś i jutro przebywać w Bałtowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego, aby uczestniczyć w VII Świętokrzyskich Dniach Pszczoły. Na dodatek przyjeżdża wraz z przedstawicielami ukraińskiego ministerstwa rolnictwa, tego samego, co w ramach ‘wdzięczności’ za okazaną przez nasz kraj pomoc Ukrainie nałożyło embargo na polską wieprzowinę. Stroną zapraszającą jest Świętokrzyski Związek Pszczelarzy. Zaproszenie wystosowano, gdyż ponoć Juszczenko jest - uwaga! - znanym pszczelarzem. Śmiechu warte.

Taka wizyta i to w obecnej sytuacji, to wręcz prowokacja. Zapraszający ponoszą za to pełną odpowiedzialność. Także za ewentualne incydenty, które ta wizyta może wywołać. Świętokrzyskim pszczelarzom trzeba życzyć więcej roztropności. Wspólna fotografia z tak kontrowersyjnym politykiem, chciałoby się powiedzieć: trutniem i szkodnikiem, może być bowiem dla nich nie tylko kompromitacją, ale i strzałem w stopę. Oby tylko nie spotkał ich za to los polskich producentów jabłek, papryki, czy wspomnianej wieprzowiny, którzy z powodu embarga nałożonego, czy to przez Rosję, czy Ukrainę, tracą źródło utrzymania dla siebie i swoich rodzin”.

Doprawdy nic dodać, nic ująć! Można tylko raz jeszcze gorąco podziękować ks. Tadeuszowi za Jego modlitwę, siły i czas, który poświęca dla Kościoła Ormiańskiego w Polsce dla własnych parafian, dla niepełnosprawnych dzieci i dla Fundacji im. Brata Alberta oraz naturalnie dla nas Kresowian. Gdyż słowem bym o tej hucpie nie wiedział, na tak zacnej i zasłużonej przecież dla naszej ojczyzny Ziemi Świętokrzyskiej, gdyby nie strona ks. Tadeusza, którą odwiedzam przynjamniej raz dziennie, a właśnie tam o tym zakalcu pszczelarzy wyczytałem.


PIŹDZI JAK W KIELECKIEM

Naturalnie zbulwersowany powyższym faktem, poniewierania pamięci o wszystkich Męczennikach, którzy pozostali na Wołyniu i na całych Kresach, już na wieczną wartę, nie omieszkałem natychmiast zamieścić pod artykułem stosowny, własny komentarz, oto jego treść: „Piździ jak w Kieleckiem - znaczy: zimno jak w Kieleckiem! To stare polskie porzekadło ludowe, które nawiązywało do niskich temperatur zimową porą w Górach Świętokrzyskich. W tej ludowej wersji zatem nie jest ono, ani naganne, ani obraźliwe dla kogokolwiek, daje za to mocno do myślenia. Pszczelarze z Bałtowa i z okolic Ostrowca Świętokrzyskiego nie tylko narazili się na ostrą krytykę ze strony normalnych ludzi, a szczególnie gęsto rozsianych, po Polsce i po całym świecie Kresowian, ale nade wszystko znieważają pamięć setek tysięcy zamordowanych w latach II wojny światowej: Polaków, Żydów, Ormian, przeważnie niewinnych kobiet, dzieci i ludzi w podeszłym wieku. Zaproszenie Wiktora Juszczenki na ich pszczelarski piknik, pozostaje w zdecydowanej opozycji wobec najbardziej humanistycznych praw jednostki ludzkiej bowiem Imć Juszczenko jest oficjalnym gloryfikatorem, a zatem publicznym wyznawcą, niezwykle okrutnych, wprost nieludzkich autorów i realizatorów ludobójstwa, dokonanego na ludności Kresów w latach 1939 - 1947.



Poza tym poraża brak wyczucia pszczelarzy świętokrzyskich nie tylko, już w aspekcie odpowiedzalności zbiorowej, rzec można państwowotwórczej, ale nawet i tej regionalnej, osobistej. Otóż to właśnie na Świętym Krzyżu złożono ciało jednego z najwybitniejszych wodzów rycerstwa I Rzeczypospolitej Polskiej, mianowicie księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Rusina do końca wiernego ojczyźnie Jego i naszej, którego wojska pod Jego niepokonaną buławą, zdołały uratować i wyprowadzić, spod kozackiego noża, tysiące niewinnych Polaków i Żydów z czasów I krwawego ludobójstwa na Kresach, podczas Powstania Bohdana Chmielnickiego w roku 1648. To właśnie w Kałkowie - Godowie zbudowano słynną Kalwarię Narodu Polskiego, na której jedna z Kaplic jest poświęcona Męczennikom Wołynia i całych Kresów oraz bohaterskiej 27 Wołyńskiej DP AK. Czyżby te symbole nie były znane pszczelarzom świętokrzyskim, a może nie są już po prostu w stanie stopić sopli lodu, ociekających z ich pszczelarskich serc? Osądzać nam nie wolno, ale pytać i owszem, a nawet w tej sytuacji koniecznie trzeba.

Na koniec niepokoi pewne podobieństwo. Otóż wszyscy doskonale wiemy, jakim powodzeniam zakończyła się akcja I Kompanii Kadrowej Józefa Piłsudskiego w Kielcach w roku 1914. Jeszcze lepiej zaś znany jest końcowy owoc polskiej ofensywy majowej w roku 1920 na Kijów. I w pierwszym przypadku nie było widać animuszu, a w drugim było chyba nawet znacznie gorzej. Czyżby polscy pszczelarze, aż tak dobrze znali historię, która jak powiadają prości ludzie od wieków: kołem się toczy? Naturalnie ktoś mógłby mi zarzucić, tu wprost złośliwość. Broń mnie Panie Boże, otóż daleki jestem od takiej wrednej postawy, ale wobec tak nieużytecznej, wprost nieodpowiedzialnej akcji pszczelarzy świętokrzyskich, mamy prawo my Kresowianie pytać. A jeśli to konieczne, to może i niekiedy, niestety i co niektórych, może niedouczonych (bez obrazy), lub niedomyślnych, nieco historycznie uświadomić, o co niektórych tylko konsekwencjach, ich miodoustnych pikników i z innych, tuż podobnych akcji”.

Na szczęście ostra reakcja wielu środowisk Kresowian w Polsce sprawiła, że b. prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenko, dopadły podobnież skrupuły, a może i przedwczesna niestrawność. Dość powiedzieć na tym, że oficjalnie Juszczenko wymówił się kieleckim pszczelarzom b. trudną sytuacją na ogarniętej wojną domową Ukrainie Wschodniej, znaczy w Donbasie. Niesmak jednak pozostał, a szkoda bowiem miód osobiście b. lubię i b. często z niego korzystam. Można sobie tylko życzyć, aby więcej już pszczelarze nie psuli, wspaniałego smaku polskiego miodu.



Proszę zarazem każdego, a w szczególności Kresowian w Polsce i na świecie, by w ramach własnych możliwości, umieszczać swoje własne i dosadne wpisy, tak by w przyszłości, nikt o zdrowych zmysłach nie liczył na nasze „milczenie owiec”, zarzynanych brutalnie przez obłąkanych banderowców, raz jeszcze owiec. Niezwykle celnie ujął to śp. zacny Jan Zaleski, tato ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, miał bowiem za życia powiadać: „Kresowian zabito dwukrotnie. Raz przez okrutne ludobójstwo na Kresach, a drugi raz przez przemilczanie owego ludobójstwa, już po wojnie”.

W tym przypadku, było już wiele ciekawych i dosadnych wpisów, a niektóre z nich zasługiwały nawet na uwiecznienie, jak choćby ten napisany 22 sierpień 2014 przez Gucio: „Cyt; ‘obecność na nim tak dostojnego gości, będzie nobilitacją dla naszej miejscowości.’. Ludzie czy wy nie znacie historii? Nobilitacja piewcy banderyzmu jest dla was powodem do dumy? Czy wyście się dymiarką zaczadzili? Czy was pszczoła w głowę ukąsiła? To nie jest żaden powód do chwały, raczej do smutku i zadumy, że się własnej historii nie zna i ma gdzieś rolników z Kresów, którzy zostali wyrżnięci przez banderowskie sotnie w tak bestialski sposób, jak się nawet świni w gospodarstwie nie zarzyna. Ta pszczoła która go ukąsi (Wiktora Juszczenko), będzie mieć więcej oleju w głowie, niż cała wierchuszka związku świętokrzyskich pszczelarzy, taka prawda panowie.”. Ale chyba ktoś się mocno postarał i ostatnio nie mogłem się ich (tych wpisów) doszukać. Pomimo to nie trzeba się zarażać, gdyż nawet jeśli zdarzy się, że ktoś postępuje nieuczciwie i usuwa niewygodne dla siebie wpisy, warto próbować i bywa, że nasz głos jest słyszany, przynajmniej przez pewien czas na szerokim forum społecznym. Istnieje jeszcze inny, doniosły wymiar naszej aktywności bowiem pozostawiamy ślad, który innym dodaje odwagi i mobilizuje do pracy nad samym sobą. Poza tym odpowiedzią Kresowian na wszelkie próby izolacji i inne tego typu praktyki, ale nade wszystko wobec spychania inicjatyw środowisk Kresowian w Polsce na margines społeczny, są także ważne inicatywy, które zrodziły się oddolnie, jak ta właśnie poniżej.


PATRIOTYCZNY ZWIĄZEK ORGANIZACJI KRESOWYCH I KOMBATANCKICH

„Nie ma zbrodniczych narodów,

są zbrodnicze ideologie i organizacje.” Wiktor Poliszczuk

20 września 2014 r. w Warszawie, w siedzibie Związku Kombatantów RP i BWP, powołano nową organizację „Patriotyczny Związek Organizacji Kresowych i Kombatanckich”, którego założycielami stały się liczne organizacje kresowe i kombatanckie, a także inne stowarzyszenia i fundacje sympatyzujące ze środowiskiem Kresowian. Inspiracją tej inicjatywy stały się fakty coraz wyraźniejszej aktywizacji środowisk mniejszości ukraińskiej, o wyraźnym nasyceniu ideologią banderowską oraz brak wrażliwości władz III RP na zgłaszane od lat postulaty środowiska Kresowian. Z niepokojem obserwujemy rozwój sytuacji i kierunki przemian politycznych zachodzące na Ukrainie. Nie ukrywam, że ważnym impulsem, który doprowadził do powołania Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich była postawa najwyższych władz III RP i władz Warszawy wobec postulatów, zgłaszanych przez środowisko Kresowian w latach 2013 - 2014.

Aby zrozumieć istotę problemu przybliżę fakty. Nadzieje środowiska Kresowian na skuteczne podjęcie działań prawnych ożyły z dniem narodzin III RP. Silnym impulsem była tu inicjatywa podjęta w sierpniu 1996 r. przez 95 członków Parlamentu ukraińskiego, którzy wystosowali apel do rządów Polski, Białorusi, Rosji, Słowacji, Jugosławii i Izraela, o potępienie OUN – UPA oraz powołanie międzynarodowej komisji do ustalenia skali faszystowskiego charakteru tych organizacji i faktu ich zbrodni ludobójstwa. Podobną inicjatywę parlamentarzyści ukraińscy podjęli ponownie w 2013 r. składając na ręce pani marszałek Sejmu RP stosowne przesłanie. Niestety, także tym razem satysfakcjonującej reakcji władz III RP nie odnotowano.

Wniesiony do Sejmu RP, w czerwcu 2013 r. z inicjatywy Kresowego Ruchu Patriotycznego projekt uchwały w sprawie ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej Kresów Wschodnich w latach 1939 - 1947 został odrzucony. W 70 rocznicę apogeum ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na Kresach Wschodnich II RP, wbrew prawdzie historycznej i stanowisku historyków z IPN, którzy jednoznacznie określili tę zbrodnię, jako ludobójstwo, polscy politycy w przyjętej uchwale nazwali zbrodnię wymordowania ok. 200 tys. Polaków na Kresach Wschodnich II RP, językowym potworkiem, nic nie znaczącym w prawie międzynarodowym określeniem „… czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. Trudno w tym momencie oprzeć się wrażeniu, że okres transformacji ustrojowej wyraźnie sprzyja pojawianiu się coraz liczniejszej rzeszy polityków o „znamionach polskości”. Sejm RP nie zdobył się nawet na ustanowienie dnia 11 lipca – wówczas w 1943 r. niedzieli będącej dniem apogeum zbrodni na Wołyniu - „Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich II RP dokonanego przez OUN-UPA w latach 1939-1947”. Także władze Warszawy wpisały się w ten haniebny scenariusz działań nie wydając pozwolenia na wzniesienie w Warszawie symbolicznego Pomnika Pamięci Kresowian i utworzenie na warszawskich Powązkach Symbolicznej Mogiły zamordowanych Polaków na Kresach.

Prawda o Kresach Wschodnich II RP, o działalności nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-UPA, w tym faktu ich kolaboracji z III Rzeszą, popełnienia zbrodni ludobójstwa na Polakach, Ukraińcach, Białorusinach, Żydach, Rosjanach, Węgrach, Słowakach, Ormianach i innych mniejszościach narodowych zamieszkujących Kresy Wschodnie II RP jest dzisiaj w III RP powszechnie skrywana. Nie ma publicznej debaty o zbrodni i jej sprawcach, nie mówi się o tych faktach na lekcjach historii w szkołach. Ta ważna i wciąż bolesna dla Polaków kwestia jest przemilczana. Osoby próbujące upublicznić tą problematykę spotykają się z szykanami. W opinii wielu historyków, m. in. z Kanady, USA, Niemiec, Francji, Ukrainy, Rosji i Polski, powstała w 1926 r. i rozwijana później, doktryna nacjonalizmu ukraińskiego, stworzona przez Dmytro Doncowa jest ideologią faszystowską, kierującą się darwinizmem społecznym. To odmiana panującego wówczas w Europie włoskiego faszyzmu Benito Mussoliniego, wyraźnie wpisująca się w nurt niemieckiego nazizmu Adolfa Hitlera. Innymi słowy określa to trafnie Encyklopedia Ukrainoznawstwa (Paryż - Nowy Jork 1955 i nast., s.1724): „Nacjonalizm ukraiński podchodzi pod pojęcie ruchu totalitarnego, głosi tezę o nacji ukraińskiej, jako wiecznej kategorii, nacji mają być podporządkowane interesy poszczególnych ludzi, członków nacji”.

Strategiczny cel nacjonalizmu ukraińskiego został sformułowany na I Kongresie OUN w Wiedniu 1929 r. i sprowadzał się on do programu zbudowania państwa ukraińskiego na wszystkich, w sposób arbitralny przez OUN ustalonych ukraińskich terytoriach etnograficznych. Zbudowanie państwa ukraińskiego miało odbywać się drogą usunięcia wszystkich „okupantów” z ziem ukraińskich. W dokumencie czytamy: „Tylko całkowite usunięcie wszystkich okupantów z ziemi ukraińskiej stworzy możliwość rozwoju państwowego Nacji Ukraińskiej”, i dalej: „Całkowite usunięcie wszystkich zajmańców (innych narodowości) z ziem ukraińskich… nastąpi w toku rewolucji narodowej, … stworzy możliwość rozwoju Nacji Ukraińskiej w granicach własnego państwa”. Od tego strategicznego celu żadna z frakcji czy transformacji OUN po dzień dzisiejszy nie odstąpiła. Nie potępiono antyhumanitarnej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, nie potępiono także zbrodniczej kolaboracji z III Rzeszą niemiecką, popełnionego ludobójstwa, nigdy nie odseparowano się od zbrodniczej przeszłości. Wprost przeciwnie – wszystkie istniejące frakcje OUN nadal gloryfikują tę ideę, gloryfikują także organizatorów zbrodni, przez co w dalszym ciągu identyfikują się z nimi.

Cel strategiczny OUN stoi w jaskrawej sprzeczności z postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych, szczególnie z jej art. 1, jest zaprzeczeniem Aktu Końcowego Konferencji Helsińskiej z 1975 r. i podpisanych dwustronnie przez Ukrainę umów o nienaruszalności istniejących granic państwowych. W tym kontekście chciało by się zapytać, czy jest możliwym, aby dzisiaj w Niemczech, czy jakimkolwiek innym państwie europejskim, wznoszono pomniki Adolfa Hitlera czy innych przywódców III Rzeszy, czy jest możliwe aby na ulicach miast europejskich, organizowano marsze, ku czci Adolfa Hitlera i takich organizacji, jak Gestapo czy inne formacje SS? Chyba dopiero takie postawienie sprawy, wskazuje jasno z czym mamy tu do czynienia, a takie zdarzenia mają dzisiaj miejsce na Ukrainie i o zgrozo w Polsce, przy całkowitym przyzwoleniu władz. Na to nie ma naszej zgody.

Na Zebraniu Założycieli „Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich” uczestnicy wyrazili wolę wspólnego działania na rzecz zmiany polityki wschodniej państwa, także relacji władz wobec środowiska Kresowian w kraju i za wschodnią granicą oraz objawienia prawdy historycznej o zbrodniach dokonanych na Kresach Wschodnich II RP na ludności polskiej w latach 1939 – 1947. W uznaniu zasług i długoletniej aktywności na rzecz środowiska Kresowian pana pułkownika Jana Niewińskiego, ostatniego żyjącego dowódcę oddziałów samoobrony na Kresach Wschodnich II RP, weterana II wojny światowej, jako wybrany prezes Zarządu Związku, postawiłem wniosek o uhonorowanie pana pułkownika Jana Niewińskiego tytułem „Honorowy Prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich”. Zebrani, na stojąco, przez aklamację zaaprobowali wniosek.



Przyjęto statut i wybrano władze Związku. Trwa proces rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym w Warszawie. Do władz „Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich” zostali wybrani: Witold Listowski, ze Stowarzyszenia Kresowian w Kędzierzynie – Koźlu, przyjmując funkcję prezesa Zarządu; wiceadmirał Marek Toczek, ze Stowarzyszenia „Klub Inteligencji Polskiej” w Warszawie, przyjmując funkcję wiceprezesa Zarządu; Prof. dr hab. Leszek Jazownik, ze Stowarzyszenia Kresowian w Kędzierzynie-Koźlu, przyjmując funkcję wiceprezesa Zarządu; Tadeusz Nowacki, ze Stowarzyszenia Kresowian w Dzierżoniowie, przyjmując funkcję wiceprezesa Zarządu; dr Ryszard Ślązak ze Stowarzyszenia „Klub Inteligencji Polskiej” w Warszawie, przyjmując funkcję sekretarza generalnego Zarządu; Mec. Dariusz Raczkiewicz ze Stowarzyszenia „Porozumienie Orła Białego” w Zakopanem, przyjmując funkcję skarbnika Zarządu; dr Krzysztof Lachowski, ze Stowarzyszenia „Klub Inteligencji Polskiej” w Warszawie, przyjmując funkcję członka Zarządu; Mec. Jarosław Świderek, ze Stowarzyszenia „Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu” w Zamościu, przyjmując funkcję członka Zarządu. Na Zebraniu Założycieli Związku wybrano także skład Komisji Rewizyjnej Związku oraz Komisję Rejestracyjną Związku.

Decyzja o zamiarze utworzenia nowej, silnej organizacji skupiającej środowiska Kresowian, kombatantów i szeroko rozumiane organizacje patriotyczne ma na celu przede wszystkim zwiększenie potencjału oddziaływania. Liczne i słabe organizacje działające spontanicznie na dotychczasowym poziomie nie mają większych szans w zderzeniu z silnymi organizacjami mniejszościowymi wspieranymi przez swoje delegatury zagraniczne. Oczywiście sama zmiana organizacyjna środowiska nie zmieni radykalnie naszej dzisiejszej sytuacji. Potrzebne jest większe zaangażowanie i determinacja w działaniu. Do pracy trzeba zachęcić młodsze pokolenia, połączyć ogniwa w tym łańcuchu pokoleń. Dla każdego ogniwa trzeba określić przestrzeń satysfakcjonującej aktywności. Spraw jest dużo, ale i zapału do pracy nie brakuje. Oddźwięk na naszą inicjatywę w terenie jest już widoczny, nie ukrywam że na to liczyliśmy.



1   2   3   4   5   6   7   8   9


©absta.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna