Wna handlowa w warszawie studium dyplomowe



Pobieranie 438.39 Kb.
Strona4/7
Data06.05.2016
Rozmiar438.39 Kb.
1   2   3   4   5   6   7

Podsumowanie


Kościół często ocenia system społeczny, używając „kryteriów” czy „sprawdzianów”, które – jeśli nawet nie dają całościowej i pełnej oceny – to jednak pozwalają ustosunkować się do konkretnych aspektów rzeczywistości tego systemu.

Przy pierwszym z nich, odnoszącym się do kwestii sprawiedliwości systemu, należy podkreślić „doniosłą rolę, jaką dla zabezpieczenia niezbywalnych uprawnień człowieka ze względu na jego pracę posiada troska o zatrudnienie dla wszystkich ludzi pracy”. Natomiast sam „sprawdzian” dotyczy „zapłaty, czyli wynagrodzenia za pracę”, gdyż dzięki niej „ogromna większość ludzi może korzystać z owych dóbr, które są przeznaczone dla powszechnego używania”. Papież dodaje: „Nie jest to sprawdzian jedyny, ale szczególnie ważny i poniekąd kluczowy”294. Jak już wspomniano, prawo do zatrudnienia, które daje UE, jest przez nią inaczej rozumiane niż prawo, które nauka społeczna Kościoła wiąże z pracą człowieka. Fakt ten powoduje, iż ocena systemu Unii według kryterium sprawiedliwej płacy jest negatywna – wobec istniejącego bezrobocia (czyli niezatrudnienia) na poziomie 10%


w UE.

Na ocenę systemu składają się ponadto: traktowanie nienarodzonych przez system295, traktowanie macierzyństwa296 i pracy ludzkiej (chodzi o godność pracy, a za nią kryje się ogólne traktowanie godności ludzi)297 oraz wolność religijna298. Zanim człowiek osiągnie zdolność do samodzielnego życia, pozostaje zależny – najpierw jako nienarodzony, następnie zaś jego rozwój zależy w dużym stopniu od macierzyństwa i kondycji rodziny. Do dorosłego życia odnosi się natomiast traktowanie pracy człowieka przez system.

Na podstawie wcześniejszych analiz nasuwa się wniosek, że system UE nie traktuje właściwie nienarodzonych dzieci. Wskazano również, iż Unia Europejska nie szanuje macierzyństwa, tak jak ono na to zasługuje według nauki Kościoła katolickiego. Wreszcie praca ludzka jest w większym stopniu postrzegana przedmiotowo, jako środek realizacji efektywnościowych celów ekonomicznych, niż jako środek doskonalenia i rozwoju człowieka299.
Wobec tego, co zostało wyżej napisane, może nasuwać się pytanie, dlaczego Kościół nie powiedział „nie” wobec UE. Odpowiedź nie jest łatwa dla nikogo. Można tu przytoczyć słowa kardynała Wyszyńskiego: „Kościół nigdy nie mówił <> tam, gdzie można było dojść do pokoju i zgody”300. Podobnie Kościół nie „odcina się” od ludzkich prób poszukiwania rozwoju (też społecznego), o ile nie zostanie zmuszony do milczenia (np. podczas Rewolucji Francuskiej czy Rewolucji Październikowej w Rosji). Wynika to między innymi ze słów Jezusa Chrystusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” oraz „Poznacie ich po ich owocach”301. Kościół nie ocenia więc intencji. A skoro tak, to rzeczywiście zabiera głos
w sprawach, które do niego należą, o ile nie zostanie mu to zabronione. Każda próba porozumienia między ludźmi jest przez Kościół oceniana jako dobra. Wszak przez takie próby buduje się wspólnotę.

Unia Europejska jest przez Kościół postrzegana jako taka właśnie próba porozumienia. Dlatego też Papież podkreśla, iż Polska również powinna w tej próbie brać udział. Faktycznie – dobrze by było, gdyby wspólnotę tworzyli również Polacy. Z drugiej strony, trzeba od razu dopowiedzieć, że UE nie jest jedyną możliwą próbą współpracy, mogącą zaistnieć w Europie. Nawet więcej – jeśli Unia się nie zmieni, to jej byt może być zagrożony! Dlaczego? Chociażby dlatego że „narody nie umierają”, a jeśli UE nie będzie „przestrzenią” uzewnętrzniania się narodu, to nie ma ona „racji bytu” (a narody, być może, stworzą sobie inną płaszczyznę współpracy).



Oczywiste jest, że Kościół (jako „instytucja religijna”) ani nie może, ani nie chce namawiać żadnego narodu (lub społeczności państwowej), żeby zdecydował się na budowanie systemu (państwowego) w oparciu o Unię Europejską302; w szczególności odnosi się to do Polaków i ich głosowania „tak” lub „nie” podczas referendum dotyczącego przystąpienia Polski do UE. Jest tak, ponieważ Kościół nie chce „uprawiać polityki”. To, co mówi, jest oczywiste: dobra jest każda próba współpracy, każda współpraca, która prowadzi do podmiotowego traktowania każdego człowieka i pomagania mu w realizacji siebie (złe jest niewykorzystywanie szans takich porozumień). Zła jest oczywiście każda próba współpracy
w złym, każda współpraca, która prowadzi do nienawiści, czyli taka, w której strony mają złe intencje. Ale – jak wspomniano – Kościół intencji nie ocenia, chyba że są oczywiste, widoczne i można je potraktować jako „owoc”. Właśnie z tego powodu mówi Papież:
„W perspektywie zjednoczenia z Unią Europejską sprawą bardzo ważną jest twórczy wkład ludzi wierzących we współczesną kulturę. (...) <i po chrześcijańsku kulturowo twórczej, świadomej swojej roli wyznaczonej przez Opatrzność>>”303. Oraz: „Przy okazji dzisiejszego spotkania [11 VI 1999 roku w Parlamencie RP] pragnę jeszcze raz wyrazić moje uznanie dla podejmowanych konsekwentnie i solidarnie wysiłków, których celem, od chwili odzyskania suwerenności, jest poszukiwanie i utrwalanie należnego i bezpiecznego miejsca Polski w jednoczącej się Europie. Polska ma pełne prawo, aby uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie”304.
Rzeczywistość UE istotnie różni się od tego, co postuluje nauka społeczna Kościoła. Co więcej – różnice pojawiają się nie tylko przy każdej z badanych „podstaw dobrego systemu”, ale pokazują one, że „system myślenia” Unii Europejskiej oraz Kościoła
w odniesieniu do większości problemów znajdują się na przeciwległych „krańcach”.
1   2   3   4   5   6   7


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna