Współczujący Zbawiciel



Pobieranie 132.16 Kb.
Strona1/3
Data04.05.2016
Rozmiar132.16 Kb.
  1   2   3

Współczujący

Zbawiciel




J. R. Zurcher

Autor - dr J. R. Zurcher - jest przewodniczącym Komitetu do spraw Badań Biblijnych Wydziału Euro-Afrykańskiego. Jako profesor i administrator, nauczał w Collonges (Francja), Tananarive (Madagaskar) oraz South Lancaster (USA). Piastował również funkcję sekretarza Wydziału Euro-Afrykańskiego w Bernie (Szwajcaria). Obecnie, po przejściu na emeryturę, mieszka w Gland w Szwajcarii.



HISTORYCZNY PRZEGLĄD

NAUKI O CZŁOWIECZEŃSTWIE JEZUSA CHRYSTUSA

W KOŚCIELE ADWENTYSTÓW DNIA SIÓDMEGO

Tytuł oryginału: “TOUCHED WITH OUR FEELINGS


Based on French

“Le Christ Manifeste en Chair”

Translated by Edward E. White

The original edition in French, Le Christ Manifeste en Chair was bublished by the Faculte Adventiste de Theologie, Collonges-sous-Saleve, Haute-Savoie, France, in 1994.


Copyright 1999 by

Review and Harald Publishing Association


REVIEW AND HERALD

PUBLISHING ASSOCIATION

HAGERSTOWN, MD 21740


Tłumaczenie: Sławomir Gromadzki


WPROWADZENIE
Kenneth H. Wood, Ellen G. White Estate Board of Trastees
Kiedy na początku lat dwudziestych byłem małym chłopcem, moi rodzice uczyli mnie, że Syn Boży przyszedł na ten świat z takim samym dziedzictwem, jak każde inne ziemskie dziecko. Opowiadali mi o Rahab i Dawidzie, którzy byli ludzkimi przodkami Chrystusa. Tłumaczyli mi, że pomimo odziedziczonych słabości, Jezus prowadził bezgrzeszne życie jako dziecko, młodzieniec i dorosły człowiek. Mówili mi, że On rozumie moje pokusy, gdyż był kuszony tak jak ja, i że dzięki temu może udzielić mi mocy, abym mógł zwyciężać tak jak On. To wywarło na mnie głębokie wrażenie i pomogło mi dostrzec w Jezusie nie tylko Zbawiciela, ale także wzór do naśladowania i uwierzyć, że w Jego mocy mogę prowadzić zwycięskie życie. W późniejszych latach przekonałem się, że to czego odnośnie człowieczeństwa Jezusa nauczyli mnie rodzice, ma swoje uzasadnienie w Biblii oraz licznych wypowiedziach Ellen White:

“Niech dzieci pamiętają, że Jezus już jako dziecko wziął na Siebie ludzką naturę i przyszedł w podobieństwie grzesznego ciała, i był kuszony przez szatana tak, jak kuszone są wszystkie dzieci. Był w stanie odeprzeć pokusy szatana przez poleganie na boskiej mocy swego Niebieskiego Ojca, był poddany Jego woli i posłuszny wszystkim Jego nakazom”. (Youth’s Instructor, Aug. 23, 1894)

“Jezus również znajdował się kiedyś w tym samym wieku, w jakim wy się znajdujecie. Jego sposób myślenia, okoliczności w jakich się znajdował na tym etapie życia były takie jak wasze. On nie miał nad wami przewagi w tym szczególnym okresie. On widzi wasze zagrożenia i zna wasze pokusy”. (Manuscript Releases, vol. 4, p. 235)

“Jednym z powodów, dla których Chrystus przyłączył się do ludzkiej rodziny, aby prowadzić zwycięskie życie od urodzenia aż do śmierci, było danie przykładu dla tych, których przyszedł zbawić. Jezus przyjął ludzką naturę i w naturze tej żył jako niemowlę, dziecko oraz młodzieniec. Dzięki temu może współczuć ludziom w każdym wieku i stanowić przykład dla dzieci i młodzieży. On zna dziecięce pokusy i słabości”. (Youth’s Instructor, Sept. 1, 1873)

W czasie, gdy byłem uczniem szkoły średniej, a potem studentem, adwentystyczni pastorzy oraz nauczyciele, podobnie jak wcześniej rodzice, zapewniali mnie, że Jezus przyjął to samo „ciało”, które musi być udziałem każdego człowieka – „ciało” będące wynikiem upadku Adama i Ewy. Mówiono wtedy, że pogląd ten nie był zgodny z katolickimi wierzeniami, ponieważ katolicka doktryna o grzechu pierworodnym nie uznaje związku Chrystusa z grzesznym ciałem. Miało to ścisły związek z wprowadzeniem doktryny o niepokalanym poczęciu, według której Maria – matka Jezusa, choć sama poczęta została w sposób naturalny, to z chwilą, gdy w swoim łonie poczęła Jezusa, została uwolniona od jakiegokolwiek skażenia grzechem pierworodnym. Dzięki temu nie była ona taka jak jej przodkowie oraz cała reszta upadłej rasy ludzkiej, przez co mogła urodzić Syna, którego ciało nie różniło się od tego, które posiadał Adam przed upadkiem.

Chociaż protestanci odrzucają tę katolicką doktrynę, to większość z nich upiera się przy tym, że człowieczeństwo Chrystusa różniło się od człowieczeństwa, które przyszedł On zbawić. Twierdzą oni, że Zbawiciel w nadnaturalny sposób został uwolniony od genetycznych dziedziczności, które były udziałem Jego grzesznych przodków i dzięki temu nie posiadał pewnych tendencji, które są udziałem wszystkich ludzi.


WYSTAWIENI NA KRYTYKĘ

Ponieważ od samego początku, adwentyści wierzyli, że Jezus przyjął ludzką naturę obciążona czterema tysiącami lat grzechu, duchowni oraz teolodzy innych denominacji wykorzystywali ten uznany przez adwentystów pogląd, przedstawiając to zagadnienie swoim współwyznawcom w wypaczonym świetle i wykorzystując to w celu oddalenia ich od trójanielskiego poselstwa oraz prawdy o sabacie. Opierając się pośrednio na doktrynie o niepokalanym poczęciu, jako odnośnika, oświadczyli oni, że gdyby Jezus faktycznie przyszedł w “postaci grzesznego ciała” (Rzym. 8,3), sam stałby się potrzebującym zbawiciela grzesznym człowiekiem.

Na początku lat trzydziestych, w czasopiśmie Moody Monthly, ukazał się artykuł krytykujący trzy głoszone przez adwentystów nauki. Jedną z nich był pogląd odnoszący się do człowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Odpowiedzią na te zarzuty był wysłany do redakcji powyższego czasopisma list oraz artykuł, których autorem był Francis D. Nichol – redaktor Review and Herald (obecnie Adventist Review). Odnośnie akceptowanego przez adwentystów poglądu, według którego Chrystus “odziedziczył grzeszną naturę”, Nichol napisał: “Wierzenia Adwentystów Dnia Siódmego odnośnie tego zagadnienia, znajdują niepodważalne uzasadnienie w liście do Hebrajczyków 2:14-18. Fragment ten potwierdza to, czego nauczamy, a mianowicie, że Chrystus miał udział w naszej naturze... Zgadzamy się, co do tego, że jeśli pominięte zostaną pewne ważne okoliczności, wówczas twierdzenie, iż Jezus Chrystus odziedziczył naszą grzeszną (upadłą) naturę, faktycznie mogłoby zostać niewłaściwie zrozumiane jako pogląd sugerujący, że z natury Chrystus, podobnie jak my, był grzeszną istotą. W takim wypadku doktryna ta mogłaby rzeczywiście wywołać zgorszenie. Lecz nie jest to zgodne z tym, w co wierzymy, gdyż jednoznacznie nauczamy, że choć Chrystus został zrodzony przez kobietę i miał udział w tym samym ciele i krwi, w których my mamy udział, chociaż został uczyniony tak bardzo podobnym do swoich braci, że mógł być kuszony we wszystkim tak jak my jesteśmy kuszeni, to jednak niezachwianie wierzymy, że pomimo tego wszystkiego Chrystus nigdy nie zgrzeszył. Kluczem do zrozumienia tego zagadnienia, jest zwrot z wyjątkiem grzechu (Hebr. 4,15). Mocno ufamy temu nieomylnemu biblijnemu oświadczeniu, które wyjaśnia, że Chrystus był Istotą bezgrzeszną. Jednakże wierzymy również, że Ten, który nie znał grzechu, stał się za nas grzechem. Gdyby tak nie było nie mógłby On stać się naszym Zbawicielem. Bez względu na to, jakich słów my - adwentyści używamy w celu wyrażenia naszego zrozumienia ludzkiej natury Chrystusa, to i tak nie wyrazimy tej prawdy w sposób pozwalający uniknąć błędnego zrozumienia naszych intencji. Pomimo tego jednak, bezgranicznie wierzymy, jak to już zostało powiedziane, że Chrystus był bez grzechu” (Review and Herald, Mar. 12, 1931).

Wyrażony przez Nichol’a pogląd, był dokładnym odzwierciedleniem tego, w co wówczas wierzył nasz Kościół oraz wielu innych studiujących Biblię chrześcijan. Taki sam pogląd miała z pewnością Ellen White, która napisała: “Biorąc na siebie ludzką naturę w jej upadłym stanie, Chrystus w najmniejszym stopniu nie uczestniczył w jej grzechu... On był dotknięty uczuciami wynikającymi z naszych słabości i był we wszystkim kuszony tak, jak my. Pomimo tego jednak nie znał grzechu... Nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości odnośnie doskonałej bezgrzeszności ludzkiej natury Chrystusa”. (Selected Messages, book 1, p. 256)


DIALOG I ZMIANA POGLĄDÓW

Wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy jako jeden z redaktorów Review w latach 1950–tych, usłyszałem jak niektórzy przywódcy kościoła zaczęli nauczać, że nasze dotychczasowe stanowisko odnośnie człowieczeństwa Chrystusa było błędnym zrozumieniem, i że pogląd ten był w Kościele tylko czymś w rodzaju “piątego koła u wozu”.

Do tej niespodziewanej i radykalnej zmiany doszło w wyniku nawiązania rozmów z kilkoma protestanckimi teologami, którzy byli zwolennikami poglądu o naturze ludzkiej, której jedną z cech była fałszywa doktryna o nieśmiertelności duszy. Powiedziano mi wtedy, że nasze stanowisko odnośnie człowieczeństwa Chrystusa zostało ostatecznie “wyklarowane”. W wyniku tych rozmów, kilku przywódców biorących udział w tych dyskusjach, oświadczyło, że Chrystus przyjął naturę Adama sprzed, a nie po upadku. W ten sposób nastąpiła całkowita zmiana poglądu na temat wcielenia Chrystusa.

Ta dramatyczna zmiana, dała mi motywację do tego, by przestudiować to zagadnienie z zaangażowaniem graniczącym z obsesją. Z obiektywizmem, na jaki tylko było mnie stać, wertowałem Słowo Boże. Czytałem też wypowiedzi Ellen White i adwentystycznych teologów, którzy dali wyraz swoim wierzeniom na przestrzeni ostatnich stu lat. Prześledziłem opracowania i publikacje współczesnych adwentystycznych autorów oraz nieadwentystycznych teologów. Starałem się zrozumieć to wszystko, co mogło mieć wpływ na taką radykalną zmianę poglądów. Rozpatrując ten temat brałem pod uwagę następujące zagadnienia:

– symbolikę ukazanej Jakubowi we śnie drabiny, której podstawa dotykała ziemi, a szczyt nieba;

– powód, dla którego Chrystus przyszedł “w postaci grzesznego ciała”;

– jakie człowieczeństwo dałoby Chrystusowi prawo stania się naszym Orędownikiem i Najwyższym Kapłanem (Hebr. 2,10; Desire of Ages, p. 745, Story of Jesus, p. 155);

– porównanie stopnia trudności walki z pokusą w bezgrzesznym oraz grzesznym ciele;

– głębsze znaczenie tego, co wydarzyło się w Getsemane i na Golgocie;

– naukę o sprawiedliwości przez wiarę;

– znaczenie życia Chrystusa, jako przykładu dla mnie.

Temat ten studiowałem wnikliwie przez czterdzieści lat i w wyniku tego znacznie lepiej zrozumiałem, jak ważne jest, aby trzymać się właściwego poglądu na temat człowieczeństwa Chrystusa. Podczas tego studium odkryłem też dwa komentarze Ellen White, dzięki którym pojąłem, jak nawet proste prawdy mogą ulec wypaczeniu:

“Zdeklarowani teolodzy zdają się mieć przyjemność w czynieniu tajemniczym czegoś, co jest proste. Zakrywają oni jasne nauki Słowa Bożego swoim własnym zagmatwanym rozumowaniem i w ten sposób powodują zamieszanie w umysłach tych, którzy dają posłuch głoszonym przez nich doktrynom”. (Signs of the Times, July 2, 1896)

“Wiele fragmentów Pisma Świętego, które przez ludzi uczonych zostały uznane za tajemnicę lub pominięte jako nieistotne są pełne pocieszenia i pouczeń dla tego, kto uczy się w szkole Chrystusa. Jednym z powodów, dla których wielu teologów nie posiada lepszego zrozumienia Bożego Słowa jest to, że zamykają oni oczy na te prawdy, których nie chcą praktykować. Zrozumienie biblijnej prawdy, nie zależy tak bardzo od intelektualnych predyspozycji, ile od wytrwałości w dążeniu do celu i żarliwego pragnienia sprawiedliwości”. (Councels on Sabbath School Work, p. 38)

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, wielu autorów próbowało przedstawić argumenty uzasadniające ich wiarę w to, że Chrystus przyjął naturę Adama sprzed upadku. Podane przez nich biblijne dowody, zdają się być dobrze uzasadnione, ale tylko wówczas, kiedy rozpatruje się je w kontekście odnoszących się do nich założeń. Czasami uciekali się oni nawet do tego, by stosować podejście ad hominem, przy pomocy którego usiłowali zdyskredytować cieszących się uznaniem adwentystycznych nauczycieli i duchownych, którzy utrzymywali, że Chrystus przyjął upadłą naturę. Obserwując ich dążenia, zauważyłem, że można byłoby przyrównać je do zasady stosowanej przez pewnego prawnika, który powiedział: “Jeśli masz łatwą do wygrania sprawę, trzymaj się faktów, jeśli zaś sprawa jest trudna, staraj się wszystko zagmatwać”.

Jestem głęboko przekonany, że zanim lud Boży zostanie uzdolniony do tego, by z mocą ogłosić światu ostatnie Boże ostrzeżenie, musi okazać jednomyślność w zrozumieniu prawdy o ludzkiej naturze Chrystusa. Z tego powodu, od dawna miałem nadzieję, że znajdzie się ktoś o nienagannych duchowych oraz naukowych referencjach, kto w zwięzły i zrozumiały sposób przedstawi całościowy i oparty na Biblii a także Duchu Proroctwa obraz człowieczeństwa Chrystusa oraz to, w jaki sposób ponad czterdzieści lat temu Kościół zmienił swoje stanowisko odnośnie tej prawdy.

Niniejsza książka jest spełnieniem moich nadziei. Jej autora znam od wielu lat i nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest on lojalnym wyznawcą Kościoła Adwentystów, teologiem dążącym do poznania prawdy w sposób nadzwyczaj obiektywny. Niemal trzydzieści lat temu z uznaniem przyjęto jego wkład w rozwój współczesnej teologii w postaci napisanej przez niego książki The Nature and Destiny of Man (Natura i Przeznaczenie Człowieka). Ze swoim dogłębnym zrozumieniem ludzkiej natury, Jean Zurcher posiadł jeszcze lepsze przygotowanie do zapoznania się z biblijną nauką o ludzkiej naturze Syna Bożego. W niniejszym opracowaniu, bardzo ostrożnie przedstawia prawdę o człowieczeństwie Chrystusa, ukazując, że chwała zwycięskiej misji Zbawiciela na ziemi, jest nie mniejsza, a nawet jeszcze większa, dzięki temu, że odniósł On to zwycięstwo pomimo przyjęcia skłonności “grzesznego ciała”. Wierzę, że ta starannie opracowana i napisana przystępnym językiem książka zostanie z entuzjazmem przyjęta przez tych wszystkich, którzy miłują prawdę i chcą lepiej zrozumieć, jak bardzo bliski jest związek Jezusa z rodzajem ludzkim. “Człowieczeństwo Chrystusa jest dla nas” rzeczywiście “wszystkim. Jest to złoty łańcuch, który wiąże nas z Chrystusem, a przez Niego z Bogiem” (Selected Messages, book 1, p. 244).
Kenneth H. Wood, Chair

Ellen G. White Estate Board of Trastees

August 10, 1996

WSTĘP
W całej historii chrześcijańskiego kościoła, temat związany z Chrystusem, Jego Osobą oraz misją był zawsze centralnym tematem teologicznych dysput. Największe herezje i najbardziej dramatyczne rozłamy były wywołane niezgodnością poglądów odnośnie Osoby i dzieła Jezusa Chrystusa. Z powodu hellenizacji wiary i pojawiania się pewnych herezji, apostołowie oraz ich następcy zostali zmuszeni, by zmagać się z różnymi fałszywymi teoriami odnośnie zagadnienia bosko-ludzkiej natury Jezusa Chrystusa. Także dzisiaj człowieczeństwo Chrystusa pozostaje w chrześcijaństwie poważnym problemem, z którym poszczególne denominacje próbują uporać się na różne sposoby.

Rozdział 2




LUDZKA NATURA CHRYSTUSA

Najczęściej podejmowanym tematem dzisiejszej chrystologii jest człowieczeństwo Jezusa Chrystusa. Jest to zagadnienie, które wzbudza najwięcej kontrowersji. Główny problem związany jest z różnymi wersjami odpowiedzi na pytanie, czy Jezus Chrystus przyjął naturę Adama sprzed czy po upadku, i czy był poddany mocy grzechu i śmierci. Znalezienie prawidłowej odpowiedzi na te pytania ma ogromne znaczenie, bo jeśli będziemy mieli fałszywe pojęcie na temat ludzkiej natury Chrystusa, wówczas nie będziemy w stanie prawidłowo zrozumieć innych aspektów planu zbawienia. “Chrystus zwyciężył i okazał posłuszeństwo jako prawdziwie ludzka istota. Z powodu naszych mylnych poglądów na temat ludzkiej natury Pana, wyciągamy niewłaściwe wnioski i popełniamy wiele błędów. Jeśli Jego ludzkiej naturze przypiszemy taką moc, której człowiek nie może posiadać w walce z szatanem, wówczas niszczymy pełnię człowieczeństwa Chrystusa” (Ellen White Manuscript 1, 1892).



TAJEMNICA WCIELENIA SYNA BOŻEGO

Niewątpliwie wcielenie Syna Bożego w pewnym sensie stanowi dla nas tajemnicę. Apostoł Paweł oświadczył: “Bo bezsprzecznie wielka jest tajemnica pobożności: Ten, który objawił się w ciele, Został usprawiedliwiony w duchu, Ukazał się aniołom, Był zwiastowany między poganami, Uwierzono w niego na świecie, Wzięty został w górę do chwały” (1 Tym. 3:16). Tajemnica ta nie dotyczy jedynie samej inkarnacji, ale wszystkich aspektów zbawienia. Nic dziwnego, że E. White napisała: “Studium wcielenia Chrystusa, Jego pojednawczej ofiary oraz służby jako Pośrednika, będzie porywać umysł pilnego ucznia tak długo, jak długo istnieć będzie czas” (Gospel Workers, p. 251).

Fakt, że wcielenie Syna Bożego stanowi w pewnym sensie niezgłębioną tajemnicę, nie musi wcale oznaczać, iż nie powinniśmy tego zagadnienia studiować, gdyż byłoby to sprzeczne z tym, co na ten temat napisał apostoł Paweł: “Tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego..., którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol. 1:26-27). Ten sam apostoł oświadcza, że poselstwo mówiące o “tajemnicy pobożności” oraz “Bogu objawionym w ciele kazane było poganom: “A zaprawdę wielka jest tajemnica pobożności, że Bóg objawiony jest w ciele, usprawiedliwiony jest w duchu, widziany jest od Aniołów, kazany jest poganom” (1 Tym. 3:16, BG).

Pomimo tego, że E. White sugeruje, iż wcielenie Chrystusa jest tajemnicą, to z drugiej strony zachęca nas do gorliwego studiowania tego zagadnienia, podając ważny powód: “Jeśli chcemy studiować głęboki temat, skoncentrujmy nasze umysły na najbardziej zdumiewającym wydarzeniu, jakie kiedykolwiek miało miejsce na ziemi i niebie – na wcieleniu Syna Bożego... Człowieczeństwo Chrystusa jest dla nas wszystkim. Jest to złoty łańcuch, który wiąże nasze dusze z Chrystusem, a przez Niego z Bogiem. Ma to być przedmiotem naszych studiów”. Pisząc jednak dalej autorka przestrzega nas: “Przystępując do tego tematu, pamiętajmy o słowach, które wypowiedział Chrystus do Mojżesza przy gorejącym krzewie: Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą (2 Moj. 3:5). Musimy przystąpić do studiowania tego zagadnienia z pokorą ucznia, ze skruszonym sercem. A to studium wcielenia Chrystusa jest owocnym polem i wynagrodzi pracę temu badaczowi, który głęboko kopie w poszukiwaniu ukrytej prawdy” (Selected Messages, book 1, p. 244).

Naszym zadaniem nie jest dążenie do zrozumienia tego, w jaki sposób doszło do wcielenia Chrystusa oraz jak w Chrystusie możliwe było połączenie boskiej natury z ludzką. Jest to tajemnica, która leży daleko poza zasięgiem naszego zrozumienia. Zagadnieniem, do którego zrozumienia powinniśmy dążyć jest szukanie nie tyle odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób czy jak, ale dlaczego Jezus Chrystus musiał przyjąć naszą naturę oraz, jaka była to natura.


BIBLIJNE PODSTAWY CHRYSTOLOGII

Najczęściej cytowanym biblijnym tekstem używanym w celu wyjaśnienia zagadnienia ludzkiej natury Chrystusa jest Rzym. 8,3. Żaden też inny fragment nie wyjaśnia lepiej powodu, dla którego musiało dojść do wcielenia Syna Bożego oraz tego, jakie „ciało” stało się Jego udziałem: “Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele” (Rzym. 8:3).

Początkowo adwentystyczni teolodzy w dość jednoznaczny sposób interpretowali zwrot “w postaci (podobieństwie) grzesznego ciała”, którego użył apostoł Paweł w celu określenia tego, jakie ciało przyjął Chrystus przy wcieleniu. Uważali oni, że użyte tu słowo “postać (podobieństwo)” ma takie samo znaczenie jak w Fil. 2,7, gdzie Paweł napisał, że Chrystus “wyniszczył samego siebie, przyjąwszy kształt niewolnika” i stał się “podobny ludziom” (BG). Oznacza to, że Jezus nie tylko wyglądał jak człowiek, ale przyjął podobną naturę włącznie z “grzesznym ciałem” (sarkos hamartias), jak to wyjaśnia Paweł w Rzym. 8,3. Nie uważano jednak, że fakt ten przyczyniłby się do tego, iż Chrystus stałby się w ten sposób grzesznym człowiekiem. Wyrażenie “Bóg... potępił grzech w ciele” rozumiano w ten sposób, że Jezus prowadząc bezgrzeszne życie w grzesznym ciele, faktycznie “potępił grzech w ciele” (Rzym. 8,3). Dzięki temu Chrystus “osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego” (Hebr. 5:9).

Kolejnym często cytowanym tekstem był inny fragment z listu do Rzymian, który definiuje naturę Chrystusa na podstawie Jego przodków: “O Synu swoim, który się narodził z nasienia Dawidowego według ciała” (Rzym. 1:3, BG). Równie często przytaczana była wypowiedź Pawła z Hebr. 2,16: “Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama”. Jeden z autorów napisał, że: “przegląd przodków Dawida pokazuje, iż linia rodowodowa, z której wywodził się Chrystus, świadczy o tym, że skoncentrowane zostały w Nim wszystkie słabości ludzkiej natury” (Ellet J. Waggoner, Signes of the Times, Jan. 21, 1889). W celu uzasadnienia tego, że Chrystus utożsamił się z naturą swoich braci, cytowano też kilka innych fragmentów listu do Hebrajczyków: “Bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy; z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi” (Hebr. 2:11); “Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział” (Hebr. 2:14); “Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu” (Hebr. 2:17); “Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego (kuszonego) we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu” (Hebr. 4:15).

Oświadczenie Pawła z Gal. 4: 4,5 było często cytowane na dowód całkowitego utożsamienia się Chrystusa z upadłą ludzką naturą, jako niezbędnym warunkiem naszego zbawienia: “Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, Aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili” (Gal. 4:4-5). Podobne wnioski nasuwają się w wyniku dokładnej analizy 2 Kor. 5, 21: “On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą”.

Aż do roku 1950 powyższe fragmenty stanowiły dla adwentystycznych teologów oraz pisarzy podstawę zrozumienia prawdy o ludzkiej naturze Jezusa Chrystusa. Ich wypowiedzi zawarte w oficjalnej literaturze kościoła świadczą o tym, że już od samego początku nauka o człowieczeństwie Chrystusa była solidnie ugruntowana na podstawie Biblii.


PIERWSZE ADWENTYSTYCZNE ŚWIADECTWA

Według Ellen White, prawda o człowieczeństwie Chrystusa – podobnie jak inne zasady wiary - została zdefiniowana już przez wczesnych pionierów: “Po wielkim rozczarowaniu... prawda była stopniowo odkrywana oraz łączona z najświętszymi wspomnieniami i uczuciami. Poszukujący prawdy czuli, że utożsamienie się Chrystusa z ich naturą oraz potrzebami było kompletne” (Selected Messages, book 2, pp. 109, 110).

James White był pierwszym spośród adwentystycznych autorów, który 16 września 1852 roku w Review and Herald napisał artykuł odnoszący się do ludzkiej natury Chrystusa: “Jezus podobnie jak Aaron i jego synowie, miał udział we krwi i w ciele oraz nasieniu Abrahama”.

W 1854 roku J. M. Stephenson opublikował cykl artykułów poświęconych człowieczeństwu Chrystusa, w których napisał: “Stwierdzenie, że Bóg posłał swego Syna w podobieństwie grzesznego ciała oznacza to samo, co stwierdzenie, że Syn Boży przyjął naszą naturę”. Następnie odpowiadając na pytanie: “Jaka krew została przelana dla odpuszczenia grzechów?", Stephenson odpowiada: "Czyż nie była to ta sama krew, która płynęła w żyłach Marii – Jego matki, a wcześniej odziedziczona została po Ewie – matce wszystkich istot ludzkich? Gdyby tak nie było, nie mógłby On być potomkiem kobiety, Abrahama, Izaaka, Jakuba i Dawida” (J. M. Stephenson, Review and Herald, Nov. 9, 1854).

W roku 1858 w pierwszej swojej wypowiedzi na temat człowieczeństwa Chrystusa, E. White napisała, że Chrystus objawiając aniołom plan zbawienia grzesznego człowieka “przyjmie upadłą ludzką naturę, a Jego moc nie będzie nawet równa ich mocy (aniołów)”. Następnie autorka wyjaśnia, że gdy szatan uświadomił sobie, w jakiej postaci Syn Boży miał dokonać odkupienia człowieka, wówczas “powiedział swoim aniołom, że kiedy Jezus przyjmie upadłą ludzką naturę, wtedy zdoła Go przemóc i pokrzyżować plan zbawienia” (Early Writings, pp. 150, 152).

Według Ellen White powodzenie całego planu zbawienia uzależnione było od człowieczeństwa Chrystusa: “Zamiarem Bożym było” napisała w 1864 roku, “żeby Chrystus przyjął postać i naturę upadłego człowieka” (Spiritual Gifts, vol. 4, p. 115). Jej zdaniem, “to wielkie dzieło odkupienia mogło być przeprowadzone tylko przez Odkupiciela zajmującego miejsce upadłego Adama... Król Chwały zechciał uniżyć się do upadłego człowieczeństwa... On przyjął upadłą ludzką naturę” (Review and Herald, Feb. 24, 1874).


PIERWSZE OFICJALNE OŚWIADCZENIE

To pierwsze oficjalne oświadczenie wyrażało nie tylko osobisty punkt widzenia jego autorów, ale także przekonania całej społeczności. To właśnie dlatego zamieszczono je w opublikowanej w 1872 roku Deklaracji Fundamentalnych Zasad Nauczanych i Praktykowanych przez Adwentystów Dnia Siódmego. W tym pierwszym oficjalnym oświadczeniu zamieszczono 25 fundamentalnych zasad wiary Kościoła. Druga spośród tych zasad, która dotyczyła Osoby Jezusa Chrystusa oraz Jego dzieła, oświadcza, że “Jezus Chrystus w celu odkupienia naszej upadłej rasy wziął na siebie naturę z nasienia Abrahama” (Review and Herald, Jan. 2, 1872). Deklaracja ta wprawdzie nie wyjaśnia tego, jak Adwentyści w tamtym okresie rozumieli wyrażenie “natura z nasienia Abrahama”, to na podstawie tego, co zostało napisane przed i po roku 1872 jednoznacznie można stwierdzić, że chodziło tu o upadła ludzką naturę.



UPADŁA LUDZKA NATURA

Ta odnosząca się do człowieczeństwa Chrystusa oficjalna deklaracja z roku 1872 stanowiła do roku 1950 podstawę adwentystycznej chrystologii. Według informacji, które podaje Ralf Larson, stanowisko to zostało aż tysiąc dwieście razy potwierdzone przez adwentystycznych autorów i teologów, z czego około 400 wypowiedzi jest autorstwa samej E. White.

Jednakże około roku 1950 wśród Adwentystów pojawiła się inna interpretacja biblijnej nauki o człowieczeństwie Jezusa Chrystusa. Według tej interpretacji Chrystus przyjął naturę Adama, ale sprzed upadku. Zmiana ta była tym bardziej zaskakująca, że w tym samym czasie najwybitniejsi protestanccy teolodzy drugiej połowy dwudziestego wieku, wyzwolili się z tradycyjnego stanowiska i uznali, że Chrystus przyjął upadłą naturę ludzką. Przyjęli oni zatem ten sam pogląd, który wcześniej dominował w Kościele Adwentystów.

Ta nagła zmiana poglądu na temat człowieczeństwa Chrystusa może wprawić w zdumienie, szczególnie po zapoznaniu się z tym, jak jednomyślnie i zgodnie przez okres stu lat akceptowano w Kościele fakt przyjęcia przez Chrystusa upadłego człowieczeństwa. Faktycznie od samego początku ruchu adwentowego, grzeszna ludzka natura Chrystusa, w przeciwieństwie do innych doktryn, takich jak Jego boskość, nigdy nie była przedmiotem spornych dyskusji. Z manuskryptu, którego autorem był William C. White oraz z innych dokumentów odnoszących się do Generalnej Konferencji w Minneapolis wynika, że człowieczeństwo Chrystusa nie było też spornym zagadnieniem w 1888 roku.

W latach 1890 – 1900 chrystologia stała się ulubionym tematem wśród adwentystycznych kaznodziejów. W szczególności Ellen White we wszystkich swoich pismach nieustannie kładła nacisk na to, jak ogromne znaczenie miało dla nas przyjęcie przez Jezusa naszej upadłej natury.

  1   2   3


©absta.pl 2016
wyślij wiadomość

    Strona główna